Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wzrost 2016. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wzrost 2016. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 grudnia 2016

,,Ognisty krzyż" Diana Gabaldon

Tytuł oryginału: The Fiery Cross

Pierwsze wrażenie... ogromna ulga. Udało mi się dotrzeć do ostatniej strony. Niewątpliwy talent Diany Gabaldon do budowania bardzo szczegółowej fabuły osiągnął tutaj swój punkt kulminacyjny. Gdyby ktoś się uparł i zdecydował na napisanie planu wydarzeń całej 1244-stronnicowej powieści, raczej nie wyszedłby za 10 punktów. Cały czas (niestety!) czuć, że powieści brakuje jednego głównego wątku, który stanowiłby o sile napędowej akcji. Zamiast tego mamy rozdrobnienie na miliardy szczególików, z których większość kręci się albo wokół dzieci albo chorób. Oczywiście, wszystko dokładnie zaprezentowane - momentami zastanawiałam się czy przypadkiem nie czytam zamiast piątego tomu powieści historyczno-przygodowej, podręcznika do biologii. Straszne!

Całość chyba najbardziej ratują bohaterowie, szczególnie Jamie i Roger. Ten pierwszy wyrasta na prawdziwego przywódcę małej społeczności Fraser's Ridge. Silny, zdecydowany, lojalny, opiekuńczy - widać determinację by chronić najbliższych ale i by cały czas pozostać wiernym swoim zasadą. Autorka kreuje z niego ideał mężczyzny ale nie odrywa go od rzeczywistości. Często pozwala nam zerknąć za żelazną fasadę, i wtedy widzimy trochę zmęczonego, czasem niepewnego pięćdziesięciolatka. Zupełnie inny jest Roger, który dopiero uczy się jak przeżyć w XVIII wieku. Jego główną umiejętnością jest śpiew, który nie na wiele się zda gdy przyjdzie chronić najbliższych. Roger będzie musiał nauczyć się wiele i jeszcze więcej odkryć w sobie. Chyba najciekawszym jest obserwowanie procesu jego dojrzewania z zakochanego podróżnika w czasie do kochającej głowy rodziny.

,,Ognisty krzyż" to wyzwanie dla każdego fana serii. Gabaldon zrobiła wszystko aby wystawić czytelnika na ciężką próbę. Dostarczyła nam takiej wiedzy o osiemnastowiecznej Ameryce, że spokojnie możemy sobie ją wyobrazić i poczuć jak żyło się kolonistą. Zginął jednak w tym duch przygody i pasji, gdzieś zawieruszyła się tajemnica i chęć przezwyciężania przeszkód. Została tylko szara rzeczywistość i babranie się w pleśni. Na pewno sięgnę po kolejny tom ale mam nadzieję, że tam już będzie lepiej.

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 0,9 cm - 7,4 cm =  -6,5 cm       

wtorek, 13 grudnia 2016

,,Ritterowie" Patrycja Pelica


,,Ritterowie" to powieść, która nie do każdego trafi, nie do każdego przemówi. Musi trafić na odpowiedni czas i nastrój aby móc zostać właściwie odczytana i odebrana.

Historia mazurskiego rodu wywodzącego się od pastora Martina płynie niespiesznie. Narracja jest pełna liryzmu i melancholii podkreślając specyfikę tego dziwnego regionu zamieszkałego zarówno przez Niemców jak i Polaków. W świecie, który koncentruje się na jednej maleńkiej wiosce zagubionej gdzieś na Mazurach obserwujemy kolejne następowanie po sobie pokoleń, nad którymi czuwa spokojne i dobre oko pastora. To ona musi znieść najwięcej - śmierci, odejścia, zawieruchy Wielkiej Historii. Trwa niezmiennie na swojej plebanii będąc opoką i ostoją. Dopiero gdy go zabraknie i nastaną obcy, sami będą musieli odkryć niezmienne prawdy o życiu i zrozumieć co jest najważniejsze.

,,Ritterowie" to nostalgia i trudna świadomość przeszłości. Uświadamia, że nie da się uciec przed tym co było. Bo przeszłe zdarzenia kształtują współczesność i przyszłość, wyznaczają kolejne zdarzenia. To także opowieść o wyobcowaniu, brutalnej pogardzie i poszukiwaniu własnej tożsamości. Dla mnie ta powieść stała się niezwykła, metafizyczną podróżą przez Mazury w czasie i przestrzeni, pełną duchów, tych którzy odeszli. Wędrówką po świecie już nieistniejącym. Zachęcam do lektury!

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 4,1 cm - 3,2 cm =  0,9 cm        

niedziela, 27 listopada 2016

,,Polska odwraca oczy" Justyna Kopińska


Jak wielu rzeczy nie widzimy? A jak wielu nie chcemy widzieć? Jak często patrzymy powierzchownie, unikając głębszego zaangażowania? Każdy indywidualnie musi sobie odpowiedzieć na te pytania. Na szczęście (lub nieszczęście) istnieje Justyna Kopińska, dziennikarka i socjolog, która wyciąga na wierzch brudy i wszelkie te sprawy, które  najchętniej zamiotło by się pod dywan.

,,Polska odwraca oczy" to zbiór szesnastu reportaży. Poruszają one wiele trudnych i niewygodnych tematów. Jeszcze raz zostaje przypomniana sprawa siostry Bernadetty ale i poruszony zostaje temat nadużyć w policji, manipulacji statystykami, umarzania spraw dotyczących gwałtu czy błędów i nadużyć w służbach więziennych. Wszystkie te tematy szokują i otwierają oczy. Bo błędy, nadużycia władzy, przekręty i przestępstwa są wszędzie wokół nas. Sprawiedliwość jest ślepa, a prawo nie sięga tak daleko. Wydaje się, że szary, zwykły człowiek zawsze jest krzywdzony i nikt na to nie reaguje. Na wolność tak po prostu wypuszczani są zbrodniarze i mordercy a gwałciciele chodzą z podniesioną głową podczas gdy ich ofiary kulą się w kącie. Kopińska to wszystko mówi głośno. Reaguje tam, gdzie nikt nie chce. Oddaje głos ofiarom i pokrzywdzonym. Próbuje zażądać dla nich sprawiedliwości.

Nie wiem czy się cieszyć, że ta książka powstała bo mówi prawdę czy być przerażoną, że tego jest tak dużo. To taki społeczny wyrzut sumienia, wyrywający nas ze spokojnych kokonów komfortu. Brutalnie otwiera oczy na krzywdę społeczną. Kopińska nie bazuje na sensacji czy medialnym temacie ale drąży głębiej, pokazuje cały obraz. Jest obiektywna, rzeczowa, konkretna ale i w tym zawiera duże pokłady empatii i zrozumienia. Chce wiedzieć dlaczego. Doskonale daje mam odczuć to o czym pisze. Jej reportaże nie należą do łatwych ale warto się z nimi zapoznać i przestać odwracać oczy. Polecam!

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 5,9  cm - 1,8 cm =  4,1 cm       

wtorek, 22 listopada 2016

,,Indonezja Itd." Elizabeth Pisani

Tytuł oryginału: Indonesia, Etc.: Exploring the Improbable Nation

Elizabeth Pisani może bardzo dużo opowiedzieć o Indonezji. Spędziła tam w końcu sporo czasu. Najpierw jako młoda dziewczyna na przełomie lat 80-tych i 90-tych, potem już jako dziennikarka współpracująca z agencją Reutera oraz epidemiolożka zajmująca się problematyką HIV/AIDS.

Reportaż ,,Indonezja itd" stanowi zbiór jej wspomnień przede wszystkim z ostatniej wyprawy do tego niezwykłego kraju, jaką odbyła w latach 2012/2013. Trzynastomiesięczna wędrówka w trakcie której odwiedziła cztery największe wyspy: Sumatrę, Celebes, indonezyjską część Nowej Gwinei oraz Borneo obfituje w wiele ciekawych zdarzeń i zaskakujących faktów. Autorka nie tylko pokazuje ludzi i miejsca ale snuje opowieść o historii tego niejednorodnego zbioru wysp. Próbuje pokazać liczne zamieszkujące je plemiona, ich kulturę, tradycje. Za pomocą różnorodności zaprezentować jednolitość. Z racji tego, że jej praca zawsze była silnie uwarunkowana od polityki, po cały czas przebija się z narracji. Dużo miejsca poświęca przywódcą i ich ustawodawstwu, podkreślając co zrobili a co chcieli.

Najciekawsze są jednak detale w reportażu. Zawsze wtedy gdy wyciąga z natłoku zdarzeń jedno specyficzne, wyróżniające takie jak zwyczaje ślubne, pogrzebowe. Gdy mówi o szkołach, pojedynczych ludziach czy opisuje sposób pojmowania religii czy przeprowadzania wyborów. Mnie najbardziej zadziwił Bank Śmieci (idea godna pochwały i przeszczepienia nawet na nasze środowisko). To właśnie to jest największym plusem i wspaniale oddaje klimat. Na to każdy czytelnik czeka.

,,Indonezja Itd." to  ciekawe spojrzenie na ten egzotyczny  i mało znany kraj. Autorka jest dobrym gawędziarzem dzięki czemu lekko i z humorem przedstawia to co sama widziała i doświadczyła. Głęboko przeniknęła do indonezyjskiego środowiska co spowodowała, że mogła dać odczuć klimat tego miejsca. Na szczęście nie pisze o nim w samych superlatywach, mówi o problemach, trudnościach czy nawet tematach zapalnych. To sprawia, że cały zaprezentowany obraz nabiera głębi i realności. Reportaż ten to solidna dawka wiedzy i faktów, którą spokojnie mogę polecić każdemu.

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 9,3  cm - 3,4 cm =  5,9 cm      

niedziela, 20 listopada 2016

,,Żona plantatora herbaty" Dinah Jefferies

Tytuł oryginału: The Tea Planter's Wife

Cejlon, początek XX wieku. Młodziutka Gwen przybywa na wyspę jako świeżo upieczona małżonka. Już w pierwszych dniach swojego pobytu zderza się z zupełnie nową rzeczywistością i odmiennymi zasadami niż te z jakimi miała dotychczas do czynienia w Anglii. Adaptację w nowym środowisku nie ułatwia jej mąż, który nagle staje się w stosunku do niej chłodny i milczący ani jego panosząca się wszędzie siostra. Dziewczyna powoli poznaje otaczający ją świat oraz okrywa rzeczy, które budzą tylko pytania...

,,Żona plantatora herbaty" to pasjonująca podróż w czasie do okresu przełomów. Nadal jeszcze panuje angielki imperializm ale powoli czuć jego zmierzch. Na tym tle autorka umieściła pełną rodzinnych sekretów, trudnych wyborów i tragicznych zdarzeń historię młodej kobiety. Gwen staje się naszą przewodniczką po czasie i miejscach, które tchną niezwykłym duchem - czuć wyraźne podmuchy egzotycznego klimatu, obserwujemy niezwykły świat kolonialnych potentatów, ich sposób życia, pracy ale przede wszystkim widzimy też szerokie tło społeczne. Zaczynają się rysować narastające problemy społeczne takie jak walka mieszkańców Cejlonu o własny język czy w szerszej perspektywie Wielki Kryzys lat 30-tych. Wszystkie te składniki zebrane w jedną całość dają powieść, od której trudno się oderwać. Do ostatnich stron z niecierpliwością czekamy aby poznać i zrozumieć prawdę, która tak drastycznie wpłynęła na życie wielu osób.

Jestem pod wrażeniem powieści. Autorka barwnie i plastycznie opowiada, dzięki czemu z przyjemnością przewraca się strony. Polecam gorąco!

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 12,2  cm - 2,9 cm =  9,3 cm      

poniedziałek, 14 listopada 2016

,,Zimowy ślub" Lisa Kleypas

 Tytuł oryginału: Devil in Winter

Evie, trzecia z bohaterek cyklu Wallflowers, jest chyba najbardziej z nich zdesperowana. Do tego stopnia, że jedynym wyjściem jakie widzi jest zaproponowanie ślubu zdeklarowanemu rozpustnikowi i byłemu porywaczowi Lillian, lordowi St.Vincent. A i on nagle dostrzega w tym rozwiązaniu plusy - w końcu pozbędzie się problemów finansowych. Dramatyczna ucieczka przed pazernymi krewnymi dziewczyny, pośpieszny ślub a potem ... no właśnie, każde miało żyć po swojemu ale coś w planie poszło nie tak i żadne z nich nie upiera się przy rozstaniu.

,,Zimowy ślub" to trzeci tom cyklu, trochę inny od wcześniejszych. Więcej w nim jest akcji a mnie humoru. Ale i sytuacja głównych bohaterów jest zgoła odmienna. Nie spotykają się na sali balowej czy w ogrodzie ale ich wybory podyktowane są przez dramatyczną przeszłość. Evie, ucieka od dręczącej i znęcającej się nad nią rodziny a Sebastian, nagle musi przewartościować i na nowo ułożyć swoje życie. Skoro to romans historyczny, to mamy pewność, że po pokonaniu wszelkich przeciwności losu (a trochę się tego zbierze) bohaterowie będą cieszyć się upragnionym ,,happy endem". Ale zanim to nastąpi czytelnik musi uzbroić w cierpliwość i szybciej przewracać strony.

Lisa Kleypas to pisarka do której przyjemnie się wraca i tym razem nie rozczarowuje. Daje nam lekką ale dobrze napisaną opowieść, od której trudno się oderwać. Dodatkowym smaczkiem dla wszystkich jej fanek na pewno będzie wiadomość, że jedną z postaci drugoplanowych jest młodziutki Cam Rohan, późniejszy główny bohater powieść ,,Wyjdź za mnie" otwierającej cykl o rodzinie Hathaway.

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  14,1 cm - 1,9 cm = 12,2 cm     

wtorek, 8 listopada 2016

,,Jeremy Poldark" Winston Graham

 Tytuł oryginału: Jeremy Poldark

Jakże inny jest klimat ,,Jeremy'ego Poldrka" od wcześniejszych tomów. Tam gdzie wcześniej dominował optymizm i żywiołowość Demelzy, teraz zagościł strach i niepewność. Pełne nadziei patrzenie w przyszłość znikło a zastąpiły ją obawa i wątpliwość. Ale Demelza i Ross to też teraz inni ludzie. Boleśnie doświadczeni, zagrożeni uczą się ponownie jak znaleźć swoje miejsce w świecie. Ross musi jednak najpierw stawić czoła wymiarowi sprawiedliwości, by potem móc stanąć znowu do walki.

Nie wiem jak autor to zrobił ale nawet tworząc tak statyczną część jak ta nie pozwolił ani na chwilę na oderwanie się od lektury. Brak tutaj znaczących zwrotów akcji, widzimy zawiązywanie się nowych wydarzeń ale przede wszystkim zderzenie się z konsekwencjami działań już dokonanych. Jednak cały czas trzeba być czujnym, bo wszystko jest ważne i istotne. Szczególnie, że akcja bardzo skoncentrowana jest na Poldarkach. Mniejsze znaczenie mają postaci drugoplanowe. Najistotniejsze jest to co dzieje się wewnątrz rodziny. Wyraźnie czuć pulsowanie uczuć i wrażeń, które kiedyś muszą dojść do głosu. Z niecierpliwością czekam na kolejny tom aby poznać dalsze losy bohaterów.

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  16,3 cm - 2,2 cm = 14,1 cm    

czwartek, 3 listopada 2016

,,Mroczny anioł" Virginia C. Andrews

Tytuł oryginału: Dark Angel

Wydawać by się mogło, że życie Haeven Leigh Casteel, którą poznaliśmy w ,,Rodzinie Casteel", w końcu się odmieniło. Nie jest już popychadłem i wywłoką ze Wzgórz Strachu ale wyrusza w świat by zamieszkać z rodziną matki, bogatymi Tattertonami. Z dnia na dzień staje się uczennicą prestiżowego liceum i może dysponować znacznym majątkiem. Ale ten sielankowy obraz to kolejna iluzja. Dziewczyna szybko przekonuje się, że kolejny dom kryje w swych ścianach dramatyczne sekrety a każda zmiana ma swoją cenę.

Sama Heaven też przechodzi poważną zmianę psychologiczną. Już nie jest tą samą radosną, promienną, z dumą znoszącą kolejne przeciwności losu i wypatrującą promyków nadziei. Zaczyna dostrzegać ciemne strony życia i uodparniać się na nie, korzystając z tego co podsuwa jej los. Sprytnie lawiruje pomiędzy wydarzeniami, dążąc do tego co w jej ocenie jest najlepsze dla innych, nie oglądając się na ich zdanie. Jedno jednak pozostanie w niej stałe - uparte podążanie do raz wyznaczonego celu.

Klimat ,,Mrocznego anioła" jest znacznie mroczniejszy i bardziej przerażający niż wcześniejszego tomu. W prawdzie nie ma tutaj aż takiego epatowania brutalnością i cierpieniem dzieci ale cały czas ma się poczucie niepewności i niestabilności sytuacji. A i bohaterowie nakreśleni są niczym figurki w klasycznym gotyckim horrorze - zimni, skoncentrowani na sobie i wykorzystujący innych dla swoich celów. Brak tutaj ciepła i radości. Zostaje tylko fizyczny pęd do przetrwania, dodatkowo podsycany pragnieniem odwetu. Cóż, pozostaje mieć nadzieję, że dalsze tomy zmienią coś w nakreślonym obrazie.

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  19,5 cm - 3,2 cm = 16,3 cm   

niedziela, 30 października 2016

,,Ostatni pociąg do Paryża" Michele Zackheim

Tytuł oryginału: The Last Train to Paris

Temat II wojny światowej to nieustające źródło inspiracji. Michele Zackheim postanowiła wyjść od rodzinnej historii porwania do znacznie szerszej opowieści o miłości i antysemityzmie. Sama autorka przyznaje, że to co miało być powieścią opartą na prawdziwych wydarzeniach zaczęło żyć własnym życiem i karty zapełniły się fikcyjnymi postaciami, których dzieje zepchnęły na dalszy plan fakty.

Akcja powieść rozgrywa się pod koniec lat 30-tych XX wieku, w przededniu wybuchu II wojny światowej w Paryżu. Tam mieszka młoda amerykańska dziennikarka, Rose Manon. Praca i kariera pcha ją do nazistowskiego Berlina, gdzie spotyka miłość swojego życia, żydowskiego grawera Leona. Jednak ten czas nie sprzyja uczuciom - zaczyna się proces eksterminacji Żydów na oczach milczącego świata. Kobieta będzie musiała zmierzyć się z brutalną rzeczywistości oraz poznać i stawić czoła rodzinnym tajemnicom.

,,Ostatni pociąg do Paryża" to powieść, w której oczekiwania przerosły rzeczywistość. Temat i kontekst jest ciekawy ale czegoś zabrakło. Chyba najbardziej spójności fabularnej. Autorka wyszła od historii zaginięcia młodej aktorki po to tylko by za chwilkę porzucić ten wątek i rozpocząć kolejnej. Wnosi to spory chaos i zaburza kompozycję oraz sprawia, że całość odbiera się powierzchownie. Przyjemnie się czytało ale brakło mi pewnego szczegółowości, spokojnego wgryzienia się w temat i wysupłania z niego tego co najważniejsze. Autorka chce mówić o ważnych wydarzeniach historycznych ale równocześnie traktuje je jak migawki, co odbiera im ich dramatyczny wydźwięk.

,,Ostatni pociąg do Paryża" to lektura na jedno popołudnie. Sprawnie, krótko napisana ale pozbawiona głębi i nie zapadająca w pamięć.


p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  21,2 cm - 1,7 cm = 19,5 cm   

niedziela, 23 października 2016

,,Nauka wobec wiary" Willem B. Drees

Tytuł oryginału: Religion and Science in Context: A Guide to the Debates

Zdziwi się każdy czytelnik, który spodziewa się burzliwego sporu, rzucania gromów i podkreślania różnic na płaszczyźnie religia - wiara. Bo czy w ogóle dwa tak różne pojęcia mogą mieć jakiekolwiek punkty spójne?

Willem B. Drees - holenderski fizyk, teolog i filozof podejmuje karkołomną próbę pokazania, że nie możliwe jest całkowite oddzielenie świata nauki od wiary. Kreśli szeroki obraz zależności i  wspólnych kontekstów. Pokazuje najbardziej zapalne punkty w dyskusjach. (Najlepszym i najpopularniejszym przykładem jest teoria ewolucji Karola Darwina.) Próbuje wskazać nieoczywiste aspekty interpretacji całego zjawiska. Stara się nie opowiadać po żadnej ze stron, nie wysuwać na pierwszy plan swoich poglądów, prezentując to co najważniejsze aby każdy mógł wysnuć swoje własne wnioski.

,,Nauka wobec wiary" dla osób zainteresowanych tematem będzie stanowić dopiero wstęp do dalszych poszukiwań. Na jej podstawie można stworzyć kolejną listę zagadnień, które należy wyjaśnić; punktów, które nadal są niejasne. Nie otrzymamy tutaj jasnej odpowiedzi na wiele pytań a jedynie wskazana zostanie droga gdzie dalej szukać. Ważne jest jednak to, że wyraźnie podkreśla się znaczenie religii w dochodzeniu do prawdy naukowej. Cały czas te zjawiska były ze sobą mocno związane i nie da się jednoznacznie oddzielić jednego od drugiego.

Nie jest to lektura łatwa. Skrótowo nakreśla pewne zagadnienia starając się stworzyć kompendium prezentujące najważniejsze zagadnienia. Nie jest wyznacznikiem prezentującym całość zagadnienia w dyskusjach o religii i nauce a jedynie stanowi wstęp. Mimo to polecam bo daje bardzo dobre i rzetelne wyobrażenie o temacie.

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  23,2 cm - 2,0 cm = 21,2 cm  

niedziela, 9 października 2016

,,Wyspy nieznane" Viviano Domenici

Tytuł oryginału: Altri naufragi


Wyspy to jedne z tych miejsc, które od zawsze fascynowały ludzi. Zamknięty, odcięty ląd gdzie nieprawdopodobne mogło stać się prawdą. Były miejscem dobrowolnej lub przymusowej izolacji to potęgowało tylko poczucie ich tajemniczości i niezwykłości.

,,Wyspy nieznane" to zbiór trzydziestu sześciu opowieści o niezwykłych miejscach naszego globu. Autor, doświadczony podróżnik, zebrał je i zaprezentował bogato ilustrując. Zabiera on czytelnika w fascynującą podróż przez morza i oceany by odsłonić rąbka tajemnicy. Barwnie i ciekawie opowiada o miejscach i postaciach. Daje nam posmakować prawdziwej przygody oraz zachłysnąć się pięknem ukrytych i czasem zapomnianych miejsc.

To wprost idealna książka na rozpoczynającą się jesień. Lekko, z dużą swobodą i nutą humoru opowiada o tak nieprawdopodobnych, fascynujących oraz egzotycznych miejscach, że chce się tam jak najszybciej przenieść. Poczuć na skórze ciepłe promienie i zapomnieć o zbliżającej się zimie. Okrywać zapomniane lądy, podziwiać urokliwe zatoki i przeżywać przygody życia. Ale to także opowieść o niezwykłych, nietuzinkowych ludziach - czasem dzielnych, czasem pomysłowych a czasem trochę przerażających. Każdy kto ludzi odbywać niezwykłe podróże z kubkiem kawy będzie zadowolony. Polecam!

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  25,4 cm - 2,2 cm = 23,2 cm 

środa, 5 października 2016

,,Stulecie Winnych. Ci, którzy wierzyli" Ałbena Grabowska


Bardzo nie lubię żegnać się z bohaterami, których polubiłam. A tak właśnie było z rodziną Winnych. Trzeci tom tej porywającej sagi to pożegnania - wymusza je nieubłagalnie uciekający czas. Jednak to nie temat śmierci dominuje. Jak w życiu chwile smutku szybko zastępuje radość. Rodzi sie kolejne pokolenie, którego symbolem stają się bliźniaczki Julia i Ula.

Ich dzieciństwo i młodości przypadną na okres lat 80-tych oraz 90-tych. Autorka umiejętnie kreśli obraz tych czasów. Daje się odczuć podmuchy zmian jakie zachodzą w Polsce i jak bardzo oddziałuje to na bohaterów. Mimo to, wielkiej historii jest tutaj mniej niż w poprzednich częściach. Za to więcej mamy życiowych i osobistych zawirować. Winni kochają, podejmują decyzje, próbują wpasować się w reguły obowiązujące w nowej rzeczywistości ale ponad wszystko pozostając wierni rodzinie. Ich wzajemna pomoc i wsparcie budzą podziw.

Grabowska stworzyła wyjątkowy cykl. Nakreśliła wyjątkowe portrety silnych, stanowczych ale i bardzo wrażliwych kobiet, które nie poddają się w obliczu przeciwności losu ale odważnie stawiają im czoła. Paradoksalnie uwypulając róźnice pomiędzy nimi tworzyła spójny obraz wielkiej rodziny. Ciężko mi odłożyć tę książkę na półkę bo chciałabym pobyć jeszcze z nimi i przez ich pryzmat patrzeć na zmiany jakie zaszły w XX wieku. Polecam!

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  27,8 cm - 2,4 cm = 25,4 cm

środa, 28 września 2016

,,Mapa przeznaczenia" Glenn Cooper

Tytuł oryginału: The Tenth Chamber

Zaczyna się nieźle i intrygująco. Pożar klasztornej biblioteki odsłania skrytkę z tajemniczym manuskryptem, który kryje mapę. U celu dwóch naukowców znajduje jaskinię, zmieniąjąc całą współczesną wiedzę o prehistorii. Przepiękne malowidła zwierząt okazują się być starsze od tych z Lascaux ale najbardziej interesujące okazuje się centalne umiejscowienie malunków trzech roślin. To jednak dopiero początek. Naukowcy dosyć szybko orientują się, że istnieje ktoś, kto nie chce aby prawda o znalezisku wyszła na jaw i zrobi wszystko aby tego dokonać.

,,Mapa przeznaczenia" to typowa przygodówka z wątkami sensacyjnymi i zahaczająca o science-fiction. Dużo się dzieje. Mamy i wybuchy i zabójstwa, porwania oraz tajne organizacje polityczne. Dodatkowo zaserwowano tyle innych wątków, że łatwo się pogubić w misternej sieci wzajemnych zależności. Bo czegóż tutaj nie ma: są i ludzie prehistoryczni, templariusze, Abelard i Heloiza, francuscy partyzanci z czasów II wojny światowej. Przyznaję, że autor zgrabnie powiązał wszystko w jedną całość zapewniając czytelnikowi przyjemną rozrywkę. Ciąg zdarzeń napędza akcję, która tylko czasami traci swoją dynamikę gdy następują zbyt skomplikowane wyjaśnienia naukowe. Bohaterowie też nie odbiegają od schematu: dzielni, mądrzy, przebojowi i oczywiście, pokonujący wszystkie przeszkody bez kłopotu. Ale przecież tego od nich oczekujemy:)


p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  31,0 cm - 3,2 cm = 27,8 cm

poniedziałek, 26 września 2016

,,Zjawa" Michael Punke

Tytuł oryginału: The Revenant

Zawsze wydawało mi się, że najlepsze historie to te oparte na autentycznych zdarzeniach. A gdy jeszcze dodamy silne emocje to pasjonująca opowieść gotowa.

Hugh Glass, to XIX-wieczny myśliwy i traper. Po tym jak zostaje zaatakowany i straszliwie poturbowany przez niedźwiedzia grizzly, towarzysze porzucają go na pewną śmierć, wcześniej okradając z podstawowych rzeczy. Zdeterminowany, pchany żądzą zemsty mężczyzna walczy z własnymi słabościami i uparcie podąża śladem byłych przyjaciół.

,,Zjawa" to opowieść brutalna, mroczna i surowa jak świat, który opisuje. Świat twardych ludzi, dla których liczą się tylko proste prawa: honor, przetrwanie i zemsta. Pozwala czytelnikowi odczuć i zrozumieć podstawowe instynkty, ujawniające się dopiero w ekstremalnych sytuacjach. A taki jest przypadek Glassa. Zdeterminowany podąża naprzód by odzyskać co jego, porzuca wszystkie inne emocje, pozostawiając tylko te nadające cel. Budzi podziw ale i strach. Ujawnia drzemiącą pod skórą siłę. Styl i konstrukcja powieści doskonale wpisują się klimat fabuły. Pomimo pozornej szortkości plastycznie szkicują wyraźne obrazy, łatwo przemawiające do świadomości. Do końca trzymają w napięciu, nie pozwalając przewidzieć zakończenia.

,,Zjawie" na minus muszę zapisać, że spodziewałam się mocniejszego grania na emocjach. Chciałam czuć wyraźnie dreszcze i poczuć te miotające bohaterem uczucia. To co znalazłam na kartach, momentami jednak wypada trochę blado. Autor obserwuje Glassa z boku, tylko w niewielkim stopniu wkradając się do jego wnętrza. Ten chłód emocji w pewien sposób jednak pasuje do tematu zemsty. Bo czyż ona nie smakuje najlepiej na zimno?

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  32,7 cm - 1,7 cm = 31,0 cm

sobota, 24 września 2016

,,Dzieci kartografa" Sarah McCoy


Tytuł oryginału: The Mapmaker’s Children


,,Dzieci kartografa" to moje drugie spotkanie z Sarah McCoy. Tutaj także, podobnie jak w ,,Córce piekarza" autorka umiejętnie przeplata przeszłość z teraźniejszością, by stworzyć zapadającą w pamięć historię.

Eden, to trzydziestokilkuletnia, współcześnie żyjąca Amerykanka. W maleńkim miasteczku w Wirginii Zachodniej próbuje na nowo poskładać swoje życie i zaakceptować świadomość, że prawdopodobnie nigdy nie zostanie matką. Życie Sarah przebiega w burzliwym okresie tuż przed wybuchem wojny secesyjnej. Jej bliscy silnie zaangażowani są w idee abolicjonizmu oraz działalność Kolei Podziemnej. Dziewczyna także wykorzystuje swój talent malarski aby kreślić pełne symboli mapy pomocne uciekinierom.

W ,,Dzieciach kartografa" brak jest dramatycznych zwrotów akcji. Fabuła przebiega spokojnie ale jest to spokój pozorny. Każda z bohaterek musi zmierzyć się z bolesną prawdą i odnaleźć własną drogę ku przyszłości. Podkreślone jest znaczenie małych kroków oraz powolnej rekonwalescencji.

Jak poprzednio, tutaj też widać drobiazgowość i dbałość o realizm w kształtowaniu tła historycznego. Na podstawie mało znanych faktów z okresu wojny secesyjnej zbudowana jest ciekawa opowieść.

Pomimo wielu plusów, ,,Dzieci kartografa" nie dorównują poprzedniej powieści McCoy. Brakło dynamiki oraz zdarzeń, które byłyby motorem napędowym. Fabuła jest dużo bardziej statyczna i przewidywalna. Przyjemna ale nie zapadnie na długo w pamięć.

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  35,6 cm - 2,9 cm = 32,7 cm  

środa, 24 sierpnia 2016

,,Jesienne werble" Diana Gabaldon

Tytuł oryginału: Drums of Autumn

Przysięgam, że ta kobieta robi to specjalnie. Zakonczenie ,,Podróżniczki" zostawiło bohaterów w takim momencie, że chciało się jak najszybciej sięgnąć po kolejny tom aby poznać ich dalsze losy. Liczyłam na kolejne szaleńcze przygody, nowe wyzwania, mnóstwo romantyzmu oraz drobiazgowo zbudowane tło historyczne. ,,Jesienne werble" w prawdzie posiadają wszystkie te elementy ale niestety nie do końca w takich proporacjach na jakie liczyłam.

Czwarty tom cyklu ,,Obca" to powieść monumentalna. Ale bardzo niejednolita. Pierwsze pięćset stron (500!!!) to drobiazgowy opis budowania nowego życia w Ameryce przez Claire i Jamie'go. Nie brakuje zawirowań i niezwykłych zdarzeń ale trochę gubią się w natłoku prozaicznych zdarzeń. Cieżko się to czyta, szczególnie gdy ma się świadomość, że spokojnie połowę można wyrzucić bez strat dla fabuły. Akcja nabiera tempa i rumieńców w drugiej połowie gdy na pierwszy plan wysuwają się Brianna i Roger. Nowa para jest pełna temperamentu, wybuchowa, zdecydowana i silna w swoich przekonaniach a że autorka nie oszczędza im trudnych życiowych doświadczeń nie można się z nimi nudzić. Po raz kolejny czyta się książkę niecierpliwie,z zapartym tchem, cały czas pragnąc więcej. Z nawiązką wyrównuje to rozczarowanie początkiem.

,,Jesienne werble" już definitywnie rozdzielają bohaterów ze Szkocją. Powieść nabiera przez to innego kolorytu, to już nie tyle powieść historyczna czy polityczna ale przede wszystkim obyczajowa, wręcz realistyczna, drobiazgowo kreśląca obraz życia osadników. Dużo miejsca poświęca się na opisy przyrody co paradoksalnie zarówno męczy jak i zachwyca.

Chyba jak każdy kto zaczął czytać serię ,,Obca", ja także daję sobą manipulować Dianie Gabaldon. Mimo, że narzekam na szczegółowość opisów to wiem, że sięgnę po kolejny tom bo już nie mogę się doczekać by poznać dalsze losy Fraserów.

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 41,5 cm - 5,9 cm = 35,6 cm 

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

,,Haiti" Marcin Wroński


Na szczęście fabuła kolejnego tomu opowieści o komisarzu Maciejewskim wróciła tam gdzie jej miejsce, czyli do przedwojennego Lublina. Nie lubię i nie podoba mi się ten zimny, twardy i okradzony ,,nowy" porządek więc z ogromną ulgą przyjęłam zabieg Wrońskiego żeby rok 1951 potraktować jako pretekst do zaprezentowania szerokiej retrospekcji z lipca 1938 r. Łącznikiem staje się klacz Haiti, to w jej boksie pewnej upalnej niedzieli zostaną znalezione zmasakrowane zwłoki nieznanego mężczyzny, w potem w czasach stalinizmu jej opiekunem będzie Zyga.

Tym razem zagadka kryminalna nie jest specjalnie skompliwana. Bardzo szybko się wyjaśni co wcale nie psuje powieści. Najważniejszy w niej jest wyjątkowy klimat i nostalgiczny powrót do czasów ułańskiej fantazji i ułańskiego honoru. Dla naszych bohaterowie, zabrawionych w najciemniejszych uliczkach Lublina, zaznajomionych z prostytutkami i złodziejami będzie to nowe doświadczenie ale szybko podejmą subtelną grę, w której wszelkie chwyty są dozwolone.

,,Haiti" to już szósty tom serii ale czyta się go rewelacyjnie. Wolta chronologiczna sprawiła, że wrócili starzy znajomi oraz zmniejszyła się bolesna świadomość strat. Znowu towarzyszył retro-nastrój dzięki realistycznie nakreślonemu obrazowi miasta tętniącego życiem. Wroński przekonująco pokazuje ludzi, miejsca i środowiska dając nam zakosztować tego co bezpowrotnie odeszło. Nawet zbrodnia w takim wykonaniu nie jest tylko aktem agresji ale nabiera specyficznego wyrazu i odsłania prawdziwe oraz paradoksalnie ,,szlachetne" oblicze sprawcy.

Polecam, szczególnie tym, którzy byli już zmęczeni tą serią. ,,Haiti" tchnie w nią nowego ducha i zachęca do sięgnięcia po kolejne części.

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 43,6 cm - 2,3 cm = 41,5 cm 

środa, 17 sierpnia 2016

,,Lato koloru wiśni" Carina Bartsch

Tytuł oryginału: Kirschroter Sommer


Lato i wakacje to idealna pora na lekturę taką jak ,,Lato koloru wiśni".  I chociaż okres akademicki mam już za sobą przyjemnie spędziłam czas czytając o perypetiach głównych boaterów.

Dwudziestotrzyletnia Emely po długiej przerwie spotyka brata swojej przyjaciółki. Kiedyś była w nim zakochana, obecnie nie daży go sympatią. On - wydaje się - wręcz przeciwnie, wykorzystuje każdą możliwą okazję by jeszcze bardziej zbliżyć się do dziewczyny. Rónocześnie, zaczyna do niej pisać romantyczne maile tajemniczy Luca.

,,Lato koloru wiśni" to opowieść o poszukiwaniu miłości i swojego miejsca w życiu. Paradoksalnie przebija z niej smutek oraz widać wyraźnie nagie serca młodych ludzi. Z pozoru nowocześni, nie mający tematów tabu, wyluzowani i szaleni ale pod tą powłoką kryją się przerażone i słabe istoty, które nie chcą się przyznać, że marzą o romantycznym, prawdziwym uczuciu. I tacy też są główni boahterowie: Emely i Elyas - przerzucają się ciętymi ripostami, bawiąc wszystkich ale nie są w stanie wykonać pierwszego, odważnego i decydującego kroku.

Powieść mnie zaskoczyła, nie spodziewałam się, że pod pozornie banalną opowieścią znajdę tak ciekawą historię. Przyjemnie i szybko się to czytało. Doskonale relaksowała.

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 47,6 cm - 4,0 cm = 43,6 cm 

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

,,Zagubiony autous" John Steinbeck


Tytuł oryginału: The wayward bus

W autobusie zmierzającym do San Juan zbiera się grupa przypadkowych pasażerów. Każda z tych postaci jest inna i w odmienny sposób patrzy na świat. Wyruszają w drogę w odmiennych celach nie spodziewając się, że prosta droga ich zdemaskuje, odkrywając to co skrywają w duszach i do czego nigdy się nie przyznają.

John Steibeck to nie tylko autor wielkich amerykańskich powieści jak ,,Grona gniewu" czy ,,Na wschód od Edenu" ale także twórca mniejszych utworów. Ale nie ważne w jakim gatunku się obraca zawsze widoczne jest u niego wybitne znawstwo ludzi i ich charakterów. Nikt, tak jak on, nie potrafi z pozornie błachej sytuacji wyciągnąć kwintesencję człowieczeństwa, obnażyć hipokryzję, obłudę, odmalować całą gamę skrywanych pragnień i wypartego pożądania. Konstruuje surowy, prosty świat, na którego tle wyraźnie widać prawdziwe stosunki międzyludzkie: jaskrawo świeci małostkowość, głupota, chciwość. Nieśmiało błyskają dziewczęce marzenia i naiwne spojrzenie na świat, po to jednak tylko by zostać brutalnie rozwiane.

Uwielbiam Steinbecka za to, że tak prosto i jasno mówi o tym co ważne oraz każe nam się zmierzyć z samymi sobą. Nie szuka górnolotnych metafor ale daje nam znajome obrazy i pozwala się w nich odnaleźć. Burzy mury obłudy ale pozostawia promyk dobra. Nie ważne jak mocno w konkretnej rzeczywistości zakorzenione są jego dzieła zawsze uderza ich ponadczasowość i uniwersalizm. I to jest w nich najlepsze. Polecam!

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 49,7 cm - 2,1 cm = 47,6 cm 

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

,,Prawo panny Murphy" Rhys Bowen


Tytuł oryginału: Murphy's Law

Chwilowo nie mogę opuścić Nowego Jorku początku XX wieku. Wczoraj ze mną być ,,Nowy Jork zbuntowany" a dzisiaj ten sam widok towarzyszył mi w fabularnym wydaniu.

,,Prawo panny Murphy" to pierwszy tom cyklu o przygodach rezolutnej Irlandki , dwudziestotrzyletniej Molly. Dziewczyna musi nagle opuścić rodzinną wioskę, uciekając przed konsekwencjami po zabiciu dziedzica. Przypadek sprawia, że dostaje się na statek płynący do Stanów Zjednoczonych. Jej pobyt w nowym kraju, nie zacznie się różowo, na wyspie Ellis będzie świadkiem zabójstwa a po zejściu na ląd przyjdzie jej zmierzyć się z twardym losem emigranta.

Powieść Rhys Bowen to bardzo udany kryminał retro. Autorka z łatwością przenosi czytelnika do 1901 roku. Obserwujemy rozwijający się Nowy Jork oraz popełniane tam zbrodnie. Główna bohaterka ma niekwestionowany dar pakowania się w największe kłopoty ale i wpychania nosa tam gdzie nie powinna co powoduje, że prowadzi nas po różnych miejscach i możemy obserwować krańcowo odmienne środowiska. Sama intryga jest ciekawa i sprawnie poprowadzona. Uważny czytelnik szybko domyśli się rozwiązania ale w niczym nie powinno to przeszkadzać w cieszeniu się lekturą. Zamiast kto jest mordercą będzie zastanawiał się co jeszcze wymyśli Molly i jakie kłopoty z tego wynikną.

,,Prawo panny Murphy" to idealna lektura na leniwe letnie popołudnia. Świetnie odpręża, bawi i zapewnia delikatny dreszczyk napięcia. Nic tylko zaszyć się pod jakąś gruszą i czytać. Ja muszę tylko zdobyć kolejne tomy cyklu i na pewno tak zrobię.

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 51,8 cm - 2,1 cm = 49,7 cm