Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Axis Mundi!
Pod kołdrą
Nudny, mały, prywatny blog o książkach
wtorek, 21 kwietnia 2026
,,Nawiało nam burzę" Jarosław Abramow-Newerly
niedziela, 19 kwietnia 2026
,,Tylko ona została" Riley Sager
Tytuł oryginału: The Only One Left
piątek, 17 kwietnia 2026
,,Oszast" Grzegorz Mirosław
Pusta droga prowadząca przez las. Nagle znikąd pojawia się zakrwawiony mężczyzna. Pamięta, że jechał z żoną i córką na urlop i mieli wypadek. Gdy służby docierają do rozbitego samochodu po kobietach nie ma żadnego śladu. Ba, nie ma nawet bagażu, który potwierdzałby plany urlopowe. Za to w bagażniku znalezione zostają zwłoki tajemniczego mężczyzny. Coś co miało być zwykłym wypadkiem drogowym staje się skomplikowanym śledztwem, które odkryje tajemnice skrywane od prawie dwustu lat.
,,Oszast" zaczyna się mocno i właściwie ani na sekundę nie zwalnia. Mroczne tło, przytłaczająca nieprzeniknioność krajobrazu oraz niedostępne, niebezpieczne rejony pasma Oszastu stają się idealną przestrzenią w której może kryć się niebezpieczeństwo, którego nikt nie dostrzega. Miejscowi ostrzegają ale brzmi to niczym bajania z dawnych czasów. Jednak w każdej legendzie tkwi ziarno prawdy a tutaj to ziarno okaże się wyjątkowo zabójcze.
Nie tylko sama zagadka i tło są intrygujące. Zdecydowanie na plus wypadają też bohaterowie. Chyba nie pamiętam tak zestawionej pary śledczych. On - doświadczony komisarz, trochę uprzedzony i szybciej działający niż myślący. Ona - młoda dzielnicowa, wkurzona, że się ją ignoruje oraz zdeterminowana aby pokazać, że jednak coś potrafi. Ma tą przewagę, że zna miejscowych ludzi a oni jej ufają i mówią to, czego nie powiedzieliby nikomu innemu. To zestawienie doświadczenia, brawury, determinacji i wkurzenia prowadzi śledczych do szokujących odkryć. To już nie będzie zwykłe śledztwo, to będzie stanięcie oko w oko z horrorem.
,,Oszast" to dokładnie to na co czekałam po ,,Szczelinie" Kariki czy ,,Ucichły ptaki, przyszła śmierć" Śmielaka. Solidne policyjne śledztwo połączone z wyjątkowym, niepodrabialnym klimatem i budzące emocje od pierwszej strony. Trzeba zmierzyć się nie tylko z niegościnnym terenem ale i tym co znalazło tam swój dom. To wyzwanie, pokaz determinacji i finalny szok. Ciarki na plecach gwarantowane.
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Znak!
poniedziałek, 13 kwietnia 2026
,,Miłosne tajemnice" Julia Quinn
,,Miłosne tajemnice" czytałam równo dziesięć lat temu. Kto nie wierzy, może sprawdzić - opinia wisi pod wydanie z wydawnictwa Amber (tutaj). Wtedy to był przypadkowy romans historyczny, które czytałam w ilościach hurtowych. Nawet nie do końca uświadamiałam sobie, że to kolejna część większego cyklu. Teraz sięgnęłam ponownie z dwóch powodów: po pierwsze chciałam umiejscowić opowieść o Penelopie i Colinie w kontekście całego cyklu oraz chciałam przeczytać drugi epilog, który, w teorii, miał pokazać życie pary po latach.
Co do drugiego powodu już rozwieję wątpliwości. Ten epilog nie rozgrywa się po latach ale kilka dni po wydarzeniach z ostatniego rozdziału i stanowić wstęp do opowieści o Eloise. Więc trochę czuję się oszukana. Ale przynajmniej wiem, że bohaterowie pojawiają się już wcześniej w drugim epilogu do pierwszego tomu czyli opowieści o Daphne i Simonie.
Wracając do umiejscowienia powieści w kontekście całości to gdy czyta się tomy po kolei świetnie widać jak rozwija się ta opowieść i jak długo ona trwa. Tom czwarty teoretycznie rozgrywa się dziesięć lat po pierwszym. Rodzina się powiększa, jest cała gromada dzieci, wzajemnych powiązań i bohaterowie mimo, że zaangażowani w swoją historię są częścią czegoś większego. Potrzebują czasem pozycji i mocy innych aby poradzić sobie z pojawiającymi się problemami.
A co po latach myślę o głównym wątku? Zdanie nie zmieniam. Historia Colina i Penelope to sympatyczna, romantyczna opowieść ale jednak dosyć przeciętna.
p.s. WYZWANIE 2026 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 96,6 cm - 3,3 cm = 93,3 cm
sobota, 11 kwietnia 2026
,,Bella Germania" Daniel Speck
,,Bella Germania" to książka, która mnie zaskoczyła. Piękna, poruszająca saga rodzinna rozgrywająca się na tle zmieniających się Niemiec i Włoch od lat 50tych do współczesności. To opowieść, która ma wiele oblicz i wyzwala nieoczekiwaną gamę emocji.
Lata 50te XX wieku. Koncern BMW nie jest tym, z czym utożsamiamy go współcześnie. Boryka się z ogromnymi problemami i jedyną szansą na przetrwanie jest pozyskanie patentu na ,,tani samochód". Wybór pada na Isettę. Młody inżynier Vincent zostaje wysłany do Mediolanu aby tam w fabryce zdobyć potrzebą wiedzę i zagwarantować pozyskanie patentu. Podróż do Włoch odmieni życie mężczyzny. Nie tylko zdecyduje o rozwoju jego kariery zawodowej ale także wpłynie na jego życie osobiste. Pozna rodzinę Marconich, których losy na zawsze zostaną wpisane w jego.
,,Bella Germania" ma w sobie wszystko by zachwycać. Epicka opowieść o zmianach jakie zachodziły w Europie. Szaleńczy rozwój przemysłowy Niemiec wymusił stworzenie nowej kategorii pracownika : gastarbeitera. Jednymi z pierwszych byli Włosi i to oczami przybyszów z Półwyspu Apenińskiego obserwujemy niemieckie społeczeństwo. Trudne początki, wykluczenie, wyobcowanie, szukanie własnego miejsca i rozerwanie pomiędzy Niemcami i Włochami. Tego wszystkiego doświadczają bohaterowie zawieszeni gdzieś pomiędzy i nie pasujący już do żadnego państwa. Doskonale oddany jest klimat i emocje jakie towarzyszą bohaterom.
Ale powieść to nie tylko misterna kronika trudnego okresu w historii. To przede wszystkim opowieść o miłości. Miłości trudnej, niemożliwej, wymagającej poświęceń ale trwającej na przekór wszystkim. To uczucie okaże się destrukcyjne dla bohaterów. Zburzy ich ustalony porządek, zmusi do podejmowania decyzji i wcale nie obiecuje szczęśliwego zakończenia.
Od początku do końca ,,Bella Germania" kipi emocjami. Czuć gniew jaki targa bohaterami i popycha ich ku szalonym decyzjom, poraża miłość od pierwszego wejrzenia, paraliżuje poczucie odpowiedzialności. Tego nie da się czytać spokojnie. Trzeba dać się porwać opowieści by razem z bohaterami podejmować złe i szalone decyzje, by uczyć się na nowo odpowiedzialności i by finalnie spróbować. To historia pełna zaskoczeń o targanych emocjami ludziach, który najpierw muszą zrozumieć kim są by móc żyć dalej ale także o poszukiwaniu swoich korzeni i miejsca na świecie.
czwartek, 9 kwietnia 2026
,,Tajemnica tajemnic" Dan Brown
Moja znajomość z Danem Brownem jest raczej krótka. Dwadzieścia lat temu, gdy byłam w liceum oczywiście czytałam ,,Kod Leonarda Da Vinci" ale nic z tego nie pamiętam. Potem na studiach miałam podejście do ,,Aniołów i demonów" ale nic z tego nie wyszło (to pamiętam), że zasypiałam gdy tylko zaczynałam czytać. Ale teraz, po dobrych nastu latach postanowiłam spróbować ponownie, tym razem z najnowszą książką o przygodach Roberta Langdona. Jak wyszło? Średnio.
Lubię w książkach klimat więc na początku zaczarował mnie opis Pragi jako miejsca na stylu nowoczesności i magii. Miasta gdzie nadal żywe są tajemnice, miasta które skrywa sekret czekający na odkrycie i w którym niemożliwe staje się możliwe. Jednak to początkowe zauroczenie dosyć szybko się rozmywa.
,,Tajemnica tajemnic" jest, albo powinna być przygodówką z wielkim sekretem w tle. Ja mam słabość do takich historii. Moim guilty pleasurą są wszystkie książki gdzie skaczą, biegają, giną ale nie do końca a przy okazji rozwiązują zagadki z przeszłości i jeszcze biją złych. Generalnie ta konwencja jest tu zachowana ale jest tak absurdalna, że nawet ja nie mogłam tego wytrzymać. Są tajemnice i nawet niektóre się rozwiązują, źli zostają pokonani albo sami wcześniej odpuszczają i nawet tego biednego Langdona nie ma kto gonić. A on miota się po Pradze w śniegu w mokasynach i udaje herosa o połowę młodszego. Sama tytułowa tajemnica jest ciekawa ale myślę, że każdy kto dotrze do końca będzie zmęczony ilością pseudonaukowych wtrąceń i raczej poczuje ulgę, że to koniec, niż zachwyt nad geniuszem autora.
Cieszę się, że przeczytałam i dotarłam nawet do końca bo dzięki temu utwierdziłam się, w przekonaniu, że Dan Brown to nie dla mnie. Zostanę przy Jamesie Rollinsie i jego Sigma Force bo tam nie przynajmniej zaskoczą, rozbawią a nie będę wzdychać ze zniechęcenia.
wtorek, 7 kwietnia 2026
,,Morderstwo w księgarni" Merryn Allingham
Tytuł oryginału: The Bookshop Murder
Ta seria chodziła za mną już od dłuższego czasu ale zawsze coś innego było ciekawsze, ważniejsze. Jednak gdy w końcu zaczęłam czytać ,,Morderstwo w księgarni" przepadłam. To dokładnie to na co od dłuższego czasu czekałam.
Małe angielskie miasteczko. To właśnie tam Flora Steele prowadzi odziedziczoną po ciotce księgarnię. Ruch jest niewielki, klientów jak na lekarstwo bo kraj dopiero dochodzi do siebie bo powojennych ograniczeniach. Jednak młoda kobieta się nie zraża, chociaż prowadzenie księgarni nie było nigdy na jej liście celów. Chciała podróżować i przeżywać przygody. Jednak z pewnością na tej liście nie było znalezienie zwłok w swoim sklepie. Zaskakujące znalezisko nie pomaga w handlu, policja raczej nie widzi w tym nic podejrzanego więc rezolutna panna Steele musi sama zakasać rękawy i przeprowadzić śledztwo. Pomaga jej w tym, chociaż początkowo niechętnie, pisarz kryminałów mieszkający po sąsiedzku.
,,Morderstwo w księgarni" to kryminał bardzo sielski i przyjemny. Rezolutna panienka z darem pakowania się w kłopoty oraz trochę mrukliwy pisarz, przecież to duet idealny by rozwiązać każdą sprawę i dotrzeć do jej sedna. Uroczy małomiasteczkowy klimat potęguje tylko poczucie, że sprawę trzeba szybko rozwiązać aby przywrócić idylliczny widok. Samo śledztwo jest idealnie wyważone. Podejrzewamy od początku kto może kryć się za zasłoną ale i tak z ogromnym zaciekawieniem podążamy za śladami i śledzimy tok myślenia bohaterów. Nie trzeba się wysilać, można po prostu rozsiąść się wygodnie i obserwować.






