piątek, 12 czerwca 2026

,,Łowcy Cieni" Piotr Halicki


 Przyznam, że o Łowcach Cieni przed sięgnięciem po książkę nie wiedziałam nic. Chyba mignęło mi to hasło w kontekście głośnej sprawy Kajetana P, ale było to już dosyć dawno i wtedy nie zastanawiałam się kim dokładnie są ci, który go ujęli. A to błąd bo Łowcy Cieni to jednostka o tyle ciekawa co tajemnicza. Stosunkowo młoda bo powstała w 2011, jednak złożona w wybranych, najlepszych policjantów. Ma działać szybko, sprawnie a jej celami są albo ukrywający się przestępny albo ofiary porwań dla okupów.

Piotr Halicki dotarł do źródła i przeprowadził wywiady z funkcjonariuszami pracującymi w Wydziale Operacji Pościgowych, bo taka jest oficjalna nazwa. Jednak potoczna, Łowcy Cieni, zdecydowanie bardziej rozpala wyobraźnię. Pracujący tam funkcjonariusze nie pokazują swoich twarzy, nie rozmawiają o swojej pracy, nawet z najbliższymi, muszą być przygotowani na wszystko i najczęściej nie widzą wcześniej gdzie i na ile jadą. Doskonale wyszkoleni, doskonale zintegrowani, posiadający wyjątkową umiejętność współpracy z lokalnymi jednostkami. Nie będzie chyba więc zaskoczeniem, że odnoszą sukcesy i potrafią namierzyć przestępców ukrywających się wiele lat. I po części o tym jest ta książka. Opowiada o ich medialnych sukcesach: ujęciu Kajetana P., szefowej krakowskich kiboli Magdaleny K. czy szefów gangów.

O ile poszukiwania bandytów mogą być ciekawe to zdecydowanie dużo więcej emocji wywołuje drugi filar działalności Łowców - pomoc w rozwiązaniu spraw związanych z porwaniami dla okupy. O ile poszukiwania gangsterów nie mają sztywnych ram czasowych, to w tym przypadku czuć tykający zegar i ogromną presję aby porwany wyszedł cały. Nie zdawałam sobie sprawy jak wielką i ważna rolę na stworzeniu procedur i metod działania w takich przypadkach miała sprawa Krzysztofa Olewnika. To właśnie to porwanie było kluczowe. Błędy tam popełnione nakreśliły sposób postępowania i stworzyły jasny, efektowny sposób działania, który działa i przynosi rezultaty.

,,Łowcy cieni" pozwalają zajrzeć za kulisy i zobaczyć coś więcej niż chwytliwe medialne nagłówki. Oczywiście, reportaż jest ocenzurowany i praca oddziału pokazana jest tylko w zarysach ale nawet bez detali widać ogrom pracy, determinacji i pasji oraz droga jaka musiała być pokonana aby w ogóle taka formacja mogła powstać.Tu nie ma miejsca na błędy, chaos czy realizację indywidualnych celów. To oddział powstały do pracy zespołowej na najwyższym poziomie. Może i niewidoczny ale z pewnością odczuwalne są efekty ich pracy. Ja jestem pełna podziwu i szacunku. 


Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Otwarte!


 p.s. WYZWANIE 2026 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 50,2 cm - 2,0 cm = 48,2 cm

wtorek, 9 czerwca 2026

,,Władza, pieniądze, nauka" Tomasz Rożek

 

 

Dla nikogo chyba nie jest zaskoczeniem, że nauka nie jest obiektywną, kryształowo przejrzystą i szlachetną dziedziną. Za wielkimi odkryciami stają najczęściej wielkie pieniądze, a tam gdzie są wielkie pieniądze pojawia się chciwość, żądza władzy, już nie chcę wspominać o brutalności czy innych zbrodniach. Chciało by się wierzyć, że każde odkrycie ma posuwać rozwój społeczeństw do przodu i jest nacechowane tylko altruistycznymi motywacjami, że gdy widzi się błędy to się je koryguje albo otwarcie o nich mówi. O słodka naiwności. Ta książka udowadnia, że wcale tak nie jest. Fałszowanie badań, negowanie oczywistych faktów, produkowanie szkodliwych produktów - to codzienność, przed którą nie uciekły nawet najbardziej szanowane i znaczące marki.

,,Władza, pieniądze, nauka" to zbiór krótkich reportaży podzielonych na trzy bloki tematyczne: Chciwość, Ideologia i Pycha. Niektóre z przytoczonych przykładów znałam z wcześniejszych lektur (o social mediach sporo można poczytać w ,,Nexusie" a o kryzysie opioidowych i roli Sacklerów w ,,Imperium bólu") lub doniesień medialnych (jak afera z silnikami diesla w Volkswagenie). Wiele z poruszanych tematów nie było dla mnie nowością ale dobrze było przypomnieć sobie i uporządkować fakty. A Tomasz Rożek robi to dobrze. Stawia główną tezę a potem krótko, zwięźle, za pomocą infografik i prostego języka prezentuje kluczowe informacje. Dlatego nawet dla osoby nie zorientowanej w tematach oczywistym będzie co stoi za pojęciem eugeniki czy na czym opiera się manipulacja dotycząca szczepień.

Czy mnie zszokowała ta publikacja? Raczej nie! Uporządkowała mi wiedzę w niektórych tematach, zainteresowała innymi. Przybliżyła konkretne, żywe przykłady jak bezwzględne są koncerny i jak łatwo można manipulować badaniami czy informacjami aby osiągnąć cel. Opiera się głównie na przykładach z ostatnich kilkunastu-kilkudziesięciu lat, których echa nadal są obecne w społeczeństwie. Pokazuje, że nawet wskazanie ewidentnego kłamstwa, fałszerstwa czy manipulacji nie jest jednoznaczne z ukaraniem kogokolwiek. Ale także pokazuje, że błędy i tragedie mogą prowadzić do pozytywów - katastrofa Challengera zmusiła do zaostrzenia kontroli i postawienia bezpieczeństwa na pierwszym miejscu.

,,Władza, pieniądze, nauka" to ciekawa publikacja popularnonaukowa, która może trafić do każdego. Mi zabrakło w niej tylko bibliografii, bo o niektórych tematach czytałam, ale są i takie o których chciałabym dowiedzieć się więcej. I z pewnością wzrosłaby jej wartość merytoryczna, gdyby autor wylistował publikacje na jakich się opierał przy pisaniu kolejnych rozdziałów. 


Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Nauka To Lubię!


 p.s. WYZWANIE 2026 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 52,3 cm - 2,1 cm = 50,2 cm

sobota, 6 czerwca 2026

,,Diabły i święci" Jean-Baptiste Andrea

Tytuł oryginału: Des diables et des saints

 Na dworcach i lotniskach starszy mężczyzna korzystając z publicznych fortepianów gra Beethovena. Gra przejmująca, z pasją, jakby to było skierowane do konkretnej osoby. Tylko, że ludzie go mijają a on nadal zostaje. Za jego grą stoi historia sięgająca prawie pół wieku wstecz.

Joseph miał niespełna szesnaście lat gdy z dnia na dzień został sierotą i trafił do sierocińca. Tam, zgodnie z nazwą ośrodka, na kresach Francji trafia do miejsca zapomnianego przez świat. Spotyka chłopców podobnych do siebie i razem spróbują zmierzyć się z bolesną, traumatyczną rzeczywistością ośrodka prowadzonego przez surowego opata Senaca, którego wspiera brutalny Żaba. Joseph ma tę przewagę, że potrafi grać na pianinie a to stanie się dla niego okazją by wyjść poza mury sierocińca.

,,Diabły i święci" łączy w sobie wiele sprzeczności. Zachwyca wrażliwością, nadal dziecięcą naiwnością ale równocześnie poraża bezwzględnością i brutalnością świata, w którym znaleźli się bohaterowie. Pięknie mówi o sieroctwie i stracie, po to by za chwilę pokazać obłudę i hipokryzję, maskowaną przez religijność. Zachwyca obraz rodzącej się przyjaźni i udzielanego wsparcia na przekór wszystkiemu, by za chwilę zranić w najmniej spodziewanym momencie. A wszystko to spaja miłość do muzyki, która choć przez chwilę może stać się ucieczką z piekła.

Tej powieści się nie czyta, ją się czuje. Czuje każdym nerwem, każdą synapsą. Napisana emocjami, pokazuje jak dobrze może zło się kamuflować i jak wiele ma twarzy. Etykiety i tytuły nie mają znaczenia w rzeczywistości gdzie liczą się tylko czyny i to czyny udowadniają wartość człowieka. To piękna powieść o dorastaniu, harcie ducha i cenie wolności. Ale i nadziei, tak mocnej że nic jej nie pokona. 


 p.s. WYZWANIE 2026 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 55,0 cm - 2,7 cm = 52,3 cm

czwartek, 4 czerwca 2026

,,Kataklizm Dusz" David Baldacci

Tytuł oryginału: Calamity of Souls

 Koniec lat 60tych XX wieku, południe Stanów Zjednoczonych. W prowincjonalnym miasteczku zostaje zamordowana para emerytów, białych emerytów. Na miejscu zostaje ujęty czarnoskóry mężczyzna, Jerome, pracujący tam jako pomoc. Zanim jeszcze zapadł wyrok - sprawa jest przesądzona. Jerome jest winny. Nie ważne jest śledztwo, nie ważne są dowody. Obrony oskarżonego podejmuje się biały prawnik Jack Lee. Mężczyzna nie ma doświadczenia kryminalnego i nie wie na co się pisze. Bo chociaż ustawowy rasizm został zniesiony to żyje on w społeczeństwie i jest widoczny na każdym kroku.

Uwielbiam Johna Grishama a szczególnie jego trylogię z Jakiem Brigance'm a ,,Kataklizm dusz" od pierwszych stron przypominał mi kultowy ,,Czas zabijania". Dokładnie tak samo jak tam stajemy oko w oko z prawdziwym obliczem amerykańskiego społeczeństwa, pełnym hipokryzji, rasizmu i systemowego podziału na lepszych i gorszych. Wyroki zapadają zanim zebrane zostaną dowody, a winnym jest zawsze czarnoskóry. To nie tyle thriller prawniczy, chociaż sala sądowa jest obecna, co szokujący obraz społeczeństwa, pokazujący jak łatwo manipulować rzeczywistością, jak głęboko zakorzenione są uprzedzenia, że nawet najbardziej oczywistej prawdzie trudno się przebić. To obraz szaleńczej, beznadziejnej i pozbawionej złudzeń walki o podstawowe minimum, które powinno być dostępne dla wszystkich bez wyjątku. Bohaterowie, para prawników, wykazują się zadziwiającą odwagą i graniczącym z  głupotą uporem by walczyć o to w co wierzą. Jednak nie będzie to łatwe bo ich walka wychodzi poza ramy sali sądowej i boleśnie rani innych.

,,Kataklizm dusz" to genialna powieść. Chyba nie da się prościej pokazać jak bardzo mocno zakorzeniony był rasizm i do jak szokujących działań prowadził. Ale nie tylko tło jest ważne. Tutaj broni się też sama fabuła. Od pierwszych stron trzymająca w napięciu. To gra nerwów, niepewności i nieustanny wyścig z czasem oraz widowiskowe starcie Dawida z Goliatem. Gdy cały system: policja, prokuratura, społeczeństwo podjęło decyzję wręcz niewykonalne jest obrócić bieg zdarzeń. Dlatego tym bardziej emocjonujące jest obserwowanie tych co się nie poddają. 


Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu MUZA!


 p.s. WYZWANIE 2026 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 58,0 cm - 3,0 cm = 55,0 cm

poniedziałek, 1 czerwca 2026

,,Miłość pod przykrywką" Felicia Kingsley

Tytuł oryginału: Una conquista fuori menù

 Znajomość Romea i Julii zdecydowanie nie zaczęła się jak w dramacie Szekspira. On ochlapał ją wodą z kałuży gdy jechał na motorze. A że dziewczyna jest pamiętliwa to zdecydowanie nie była zachwycona, gdy okazało się, że ma pracować w restauracji jej rodziny. Za cel wzięła sobie maksymalnie uprzykrzyć mu życie, a że przy okazji ma szansę udowodnić coś ojcu, to dla niej sytuacja idealna. Nie wie tylko, że Romeo nie jest zwykłym kucharze. To agent specjalny  mający za zadanie zinfiltrować restaurację rodziny Villa. Pozornie proste zadanie zaczyna się komplikować, w sposób jaki Romeo czyli Dwight nie przewidział.

,,Miłość pod przykrywką" już od dłuższego czasu przewijała mi się przez media społecznościowe. A że potrzebowałam odmóżdzenia i resetu to zaryzykowałam i dostałam śmieszną, lekką, zadziorną opowieść. Niby rozgrywa się według schematu od wrogów do kochanków ale zrobione jest to z ogromną lekkością wypełnioną zaskakującymi zwrotami akcji i mimo od początku wyczuwalnego erotycznego napięcia to nadal z ogromem romantyczności. To nie tylko zgrabnie napisany romans z nutką powieści szpiegowskiej (minimalną) ale także zwrócenie uwagi na osoby żyjące ze stomią. Przyznam, że ja należę do tych czytelników, dla których ten temat jest nowością i nie miałam zupełnie świadomości z jakimi wyzwaniami i trudnościami mierzą się takie osoby. Dlatego tym bardziej doceniam, że ktoś przemycił ten temat do popkultury i zrobił to z ogromnym wyczuciem i wrażliwością.

Myślę, że ,,Miłość pod przykrywką" nikogo nie zaskoczy ale zdecydowanie warto po nią sięgnąć, szczególnie jeśli szukamy czegoś lekkiego, zabawnego, z wyrazistymi, zaczepnymi bohaterami. Jest śmiesznie, jest intensywnie, są emocje i od czasu do czasu można po wzdychać. Idealna urlopowa lektura :)

piątek, 29 maja 2026

,,Kiedy nadejdą chmury" Elizabeth Camden

Tytuł oryginału: Beyond the Clouds 


 Finn i Delia poznali się jako dzieci w sierocińcu prowadzonym przez zakonnice. Najpierw się zaprzyjaźnili a z czasem zakochali. Gdy upuścili mury sierocińca snuli plany na wspólną przyszłość ale pokrzyżowała je młodzieńcza brawura i wzajemne niezrozumienie. Spotykają się po latach. Finn wraca do Stanów jako ranny weteran, walczący w Wielkiej Wojnie i uznany za bohatera. Delia natomiast prowadzi spokojne, uporządkowane życie, po cichu wzdychając do swojego przełożonego i całkiem otwarcie sprzeciwia się udziałowi w wojnie. Los jednak sprawia, że ich losy się skrzyżują. Wspólnie zostaną zaangażowani do zbierania środków na pomoc humanitarną dla doświadczonej działaniami wojennymi Belgii. Wspólna praca zbliża ponownie parę ale dopiero gdy oboje trafią do okupowanej Belgii zrozumieją co kierowało tym drugim.

,,Kiedy nadejdą chmury" to piękna, nostalgiczna i poruszająca opowieść nie tyle o I wojnie światowej ale o drodze do zrozumienia i wybaczenia. Delię i Finna dużo różni. Ona jest poważna, kierująca się rozsądkiem i raczej ostrożna w podejmowaniu działań. On to jej przeciwieństwo. Kieruje się instynktem, ulega emocją i z szaleńczą odwagą idzie do przodu. Kiedyś te różnice ich rozdzieliły, oboje byli przekonani, że na zawsze. Jednak los dał im drugą szansę i pozwolił odkryć nowe, inne oblicze każdego z nich. To nie jest powieść napędzana emocjami czy szaleństwem. Pokazuje dojrzałość, mądrość połączoną z pokonywaniem własnego strachu oraz odwagą by dać sobie drugą szansę.

Ciekawe jest też tło historyczne. Koncentruje się wokół trochę już zapomnianego zaangażowania Stanów Zjednoczonych w pomoc humanitarną. Pokazuje determinację, przyszłego prezydenta Herbeta Hoovera by zbierać środki i przekazywać je tam gdzie są potrzebne. Z tła wyłania się też obraz rodzącego się nowego świata - świata przemysłu i finansów, który za chwilę zdominuje rzeczywistość. Czuć oddech nowoczesności, szybko zachodzących zmian, które odcisną na stałe piętno na społeczeństwie.

Czułam ogromną przyjemność czytając powieść Elizabeth Camden. Ma nie tylko barwne, ciekawe tło ale też bije z niej spokój, mądrość i nadzieja. Bohaterowie nie poddają się przeciwnością, walczą, uczą się i dojrzewają. Pokazują, że prawdziwe uczucie musi mieć solidne podwaliny i opierać się na zaufaniu i wzajemnym zrozumieniu. To po prostu piękna powieść, którą chce się czytać. 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Dreams!


 p.s. WYZWANIE 2026 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 60,7 cm - 2,7 cm = 58,0 cm

poniedziałek, 25 maja 2026

,,Antonina" Katarzyna Ryrych

 


,,Antonina" to pierwszy tom serii Katarzyny Ryrych opowiadających o wychowankach zamożnej ziemianki Marii Wilczyńskiej. Kobieta właśnie wróciła z zesłania na Sybir, dokąd udała się w ślad za skazanym synem. Tam zderzyła się z zupełnie innym sposobem myślenia i próbuje go kontynuować w rodzinnym majątku. Jej pierwszym celem jest polepszenie warunków życia wiejskich dziewcząt. Wybiera pięć, którym chce zapewnić edukację i wychowanie. Z tej gromadki od początku wyróżnia się Antosia, Tonia. Dziewczyna obdarzona jest wyjątkową inteligencją i wdziękiem, co będzie dla niej szansą jak i ogromnym zagrożeniem.

,,Antonina" to powieść rozgrywająca się na przełomie XIX i XX wieku ale obdarzona iście baśniowym klimatem. Historia Tonii przypomina baśń. Wyrwana z biednej chaty, dostaje szansę jedną na milion by stać się kimś więcej niż tylko prostą służącą. Wrażliwa dziewczyna jednak zderzy się z ogromną niesprawiedliwością co zburzy jej szansę na miłość i obróci w proch nadzieje na przyszłość. Los rzuci jak w tak zaskakujące kierunki aby mogła udowodnić swoją lojalność, oddanie i wewnętrzną siłę.

,,Antonina" to prosta, klimatyczna opowieść o kobietach, mierzących się z rzeczywistością. Zbudowana z pojedynczych scen i powracających wspomnień, w bardzo przystępny, gawędziarski sposób opowiada o trudnej rzeczywistości. To nie tylko mało romantyczny obraz wsi ale także opowieść o walce z depresją, która odciska piętno na całej rodzinie. Tutaj siłę na której opiera się cały świat stanowią kobiety, dzięki swojej cichej determinacji, oddaniu, wierności i poświęceniu. W powieści jest kilka różnych portretów kobiet, nie wszystkie są idealne ale każde z nich musi mierzyć się z własnym brzemieniem, mimo, że nie każda walka jest wygrana.

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka!


 p.s. WYZWANIE 2026 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 62,4 cm - 1,7 cm = 60,7 cm