Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Marginesy!
Nudny, mały, prywatny blog o książkach
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Marginesy!
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu PulpBooks!
Gdy tylko zaczęłam czytać ,,Kundla" poczułam, że znam ten klimat. Moje pierwsze skojarzenie było z Zygą Maciejewskim, głównym bohaterem serii Marcina Wrońskiego. Bo tutaj też mamy dawnego polskiego policjanta, Alberta Dannera, który teraz, w okupowanej Łodzi służy III rzeszy i musi rozwiązać sprawę tajemniczego zabójstwa niemieckiego przedsiębiorczy. Zbrodnia od początku jest podejrzana ale szybko zostaje wytypowany podejrzany i pozornie sprawa zostaje zakończona. Tylko, że to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Od tego zacznie się dostrzeganie niuansów kryjących się w cieniu.
Danner to nie jest wzór bohatera, nawet daleko mu do niego. Uzależniony od leków, tkwi gdzieś pomiędzy światami, samemu będąc mieszanką taką jak miasto, w którym mieszka. Dla Niemców jest podejrzany bo kiedyś służył w polskiej policji, dla Polaków jest przeklętym Niemcem i nazistą, dla Żydów jest zagrożeniem. On sam nie wie kim jest i co powinien robić. Żyje otumaniony lekami, tworząc swoją wizję świata by uciec od tego co jest jego rzeczywistością. Lawiruje, udaje, i próbuje nie brać odpowiedzialności za horror jaki rozgrywa się na ulicach. Obserwujemy grozę 1942 jego oczami: oczami lekomana, na głodzie, mieszańca zawieszonego gdzieś pomiędzy światami i nie pasującego do żadnego z nich.
Świat przedstawiony w ,,Kundlu" to taki obraz II wojny światowej jakiego nie chcemy znać. Pozbawiony heroizmu, rozmyty, pełen cieni, gdzie nie do końca widać kto jest dobry a kto zły. Zbrodnia jest tak wielka, że szuka się każdego sposoby aby wyprzeć się odpowiedzialności, by złagodzić swoją winę i udawać, że nie przykładało się ręki to horroru.
,,Kundel" to nie prosty kryminał, to szokująca powieść o stopniowym pozbywaniu się człowieczeństwa, o świecie gdzie nie ma szans na rozgrzeszenie i gdzie zdrada jest wszechobecna. Miasto Łódź staje się symbolem - tyglem w którym wszystko się miesza, kotłuje i finalnie musi wybuchnąć. Debiut Papiernika jest świetnym połączeniem tego co znamy z serii Marcina Wrońskiego z ,,Morfiną" Twardocha, więc gdy ktoś tak debiutuje to liczę tylko na więcej.
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu MUZA!
Wszystko zaczyna się nad wyraz niewinnie. Na początku XX wieku trzech braci postanawia zostać lekarzami. Jeden z nich posiada też nadzwyczajny talent do marketingu i biznesu, który stanie się podwaliną przyszłego bajecznego majątku rodziny. Od początku też Sacklerowie, bo o nich mowa, nie do końca chcą przyznawać skąd pochodzi ich majątek, zamiast tego kreują się na mecenasów sztuki i hojnych filantropów. Tylko, że to co zaczęło się niewinnie stanie się wstępem do jednego z największych kryzysów społecznych z jakim muszą zmierzyć się współczesne Stany Zjednoczone.
,,Imperium bólu" to przerażająca powieść nonfiction. Zaczyna się bardzo delikatnie, początek to opowieść o determinacji, trochę krętactwie, trochę wykorzystywaniu pojawiających się szans, czyli można by powiedzieć, że typowa banalna historia. Tylko, że ta opowieść w pewnym momencie zmienia się w horror o bezwzględnej, żądnej pieniędzy rodzinie, która nie zawaha się przed niczym aby podnieść sprzedaż swojego produktu. Agresywny marketing, przekupywanie urzędników państwowych, manipulacyjna reklama niby to znane zachowania ale tutaj chodzi o OxyContin - lek pomagający uśmierzyć ból, który skrywa przerażającą tajemnicę. Slogan, który go reklamował mówił ,,Od niego zaczynasz i jego się trzymasz". Tak, bo OxyContinu nie da się odstawić. To silnie uzależniający opioid, który doprowadzić do uzależnienia i śmieci tysiące ludzi w Stanach.
Jeśli ktoś czytał ,,Demona Copperheada" to pamięta przytłaczającą, straszną rzeczywistość Appalachów na początku XXI wieku. ,,Imperium bólu" dodaje do tego kontekst. Bo to nie był przypadek, to nie wina ludzi tam mieszkających. To było celowe działanie rodziny Sacklerów by coraz to bardziej podnosić sprzedaż poprzez uzależnianie kolejnych osób. Gdy dodamy to tego szokującą butę, arogancję, bezczelność czy oderwanie od rzeczywistości to mamy do czynienia z przerażającym obrazem. To po prostu jest niewyobrażalne, że mogło się wydarzyć i wydarzyło się zaledwie kilkanaście lat temu.
,,Imperium bólu" to przykład doskonałej pracy reporterskiej. Widać ogrom pracy, ogrom zgromadzonego materiału, który pozwolił zbudować tło a potem porazić wyciągnięciem prawdy na światło dzienne. Mimo potężnej dawki faktów, narracja nie przytłacza, wręcz przeciwnie trzyma w napięciu niczym doskonały thriller. W thrillerze można by narzekać, że autora fantazja zaprowadziła trochę za daleko. Jednak tutaj to wszystko wydarzyło się naprawdę i co najgorsze, nikt realnie nie został pociągnięty do odpowiedzialności. Szok i niedowierzanie gdy obserwuje się łatwo można manipulować ludźmi i jak łatwo przechodzi się obojętnie obok cierpienia, które samemu się wygenerowało. To reportaż, który trzeba przeczytać.
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Agora SA!
,,Czarny Trójkąt" to powieść niejednoznaczna i trudna w ocenie. Z jednej strony podziwiam autorkę za odwagę z jaką poruszą bardzo trudny i kontrowersyjny temat. A robi to z ogromną empatią i wrażliwością, bez oceniania czy stawiania jednoznacznych wyroków. Z drugiej mam problem z konstrukcją bohaterów i tym jak zostały poprowadzone ich wątki, szczególnie w wątku współczesnym. Niby nie powinno mieć to znaczenia ale cały czas mi coś zgrzyta i nie dam rady obiektywnie przyglądać się temu co się dzieje.
Powieść rozgrywa się na dwóch planach, w trakcie II wojny światowej i współcześnie. Dziś to opowieść o Marcie, która stanęła na rozdrożu swojego życia. Zdała sobie sprawę, że nie kocha męża, musi stanąć z twarzą w twarz ze skomplikowaną sytuacją syna a równocześnie dziwne zdarzenia jakie rozgrywają się wokół niej uświadamiają jej, że nic nie wie o przeszłości swojej rodziny, szczególnie o przeszłości babki Zuzanny. I to właśnie przeszłość Zuzanny stanie się osią, łączącą to co było z tym co jest.
Powieść porusza kilka trudnych, przemilczanych tematów. Jest to w pewnym sensie opowieść o miłości ale trudnej, szokującej i nieakceptowanej przez nikogo. I to właśnie ta miłość stanie się dla bohaterek wyrokiem. Za karę zostanę odarte z człowieczeństwa, ich ciała staną się przedmiotem, wykorzystywanym przez innych, bezczeszczonym, o którym decyduje ktoś inny. Ta historia ma boleć i boli, szokuje i przeraża. Autorka z ogromną wrażliwością snuje opowieść ale i tak ogrom cierpienia bije z każdej strony. Dlatego denerwowało mnie, że ta mocna historia, opowiadająca o przemilczanej stronie II wojny światowej rozmywa się w dziwnym, pokręconym, przepełnionym żydowskim mistycyzmem wątku współczesnym, który w pewnym momentach jest absurdalny. Chyba rozumiem, czemu miało to służyć ale tylko niepotrzebnie odwracało uwagę od tego co jest jądrem powieści i co powinno wybrzmieć mocniej.
Z pewnością nie da się przejść obojętnie obok ,,Czarnego Trójkąta". Szkoda tylko, że wątek Zuzanny i Rity nie został pogłębiony bo to on robi wrażenie. To o ich losach, chciałabym dowiedzieć się więcej i to one są przykładem kobiecej siły i determinacji.
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Skarpa Warszawska!
Tytuł oryginału: The Poppy Fields
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Znak!