czwartek, 16 lipca 2026

,,Zagubiona" Amity Gaige

Tytuł oryginału: Heartwood

 Nie często trafia się na książki, których tytuł jest tak odpowiedni. Zagubiona - słowo odnosi się nie tylko do fizycznej nieobecności i trudności powrotu, ale także do stanu psychicznego, gdy nie wiadomo jak postąpić. Dzięki temu już na wstępie powieść otwiera czytelnika na wiele interpretacji i nie pozwala mu na podążanie według schematów.

Trzy kobiety, trzy miejsca. Dla Valerie to miała być wyprawa życia, samodzielne przejście szlaku Appalachów, jednak coś idzie nie tak i kobieta nie pojawia się w wyznaczonym miejscu. Zaczynają się intensywne poszukiwania prowadzone przez straż leśną pod dowództwem porucznik stanowej Beverly. Daleko od Maine, w domu opieki mieszka Lena, samotna starsza kobieta uwikłana w dziwną internetową znajomość. Losy trzech kobiet przetną się w zaskakującym momencie i wyzwolą coś czego żadna z nich się nie spodziewa.

,,Zagubiona" zaczyna się jak thriller. Mroczne, leśne ostępy, samotna kobieta i czające się niewypowiedziane zagrożenie. Zdecydowanie można się spodziewać wystrzału adrenaliny, jednak to tylko pozory bo akcja jest dużo bardziej stonowana i prowadzona w zaskakujący sposób. Osamotnienie i tragedia Valerie, połączona z dramatycznym wyścigiem z czasem poszukujących oraz ich bezsilnością wobec ogromu lasów ujawnia coś nieoczywistego. Staje się szansą na podróż w głąb duszy, szansą na kontakt z lękami, problemami, które wypiera się ze świadomości. Surowość stylu potęguje to co kryje się wewnątrz umysłu każdej z bohaterek, wyciąga na wierzch ich lęki, niepokoje, schowane traumy z którymi nie chcą się zmierzyć.

Autorka bardzo mocno koncentruje się na wewnętrznym przeżyciach ale to wcale nie znaczy, że zupełnie porzuca wątek sensacyjny. Jest on nieoczywisty i pozbawiony fajerwerków. Mocno zakorzeniony we współczesności, pokazuje postpandemiczne zagubienie ludzkości, kruchość więzi międzyludzkich oraz wrażliwość psychiki, która może rozpaść się w każdym momencie prowadząc do tragedii.

,,Zagubiona" to nie powieść dla tych, co szukają szybkiej i łatwej rozrywki. To powieść pogranicza, łącząca w sobie elementy literatury pięknej, powieści psychologicznej i thrillera. Surowa, dzika, nieoczywista tak jak tło na którym się rozgrywa, 


Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Otwarte!


 p.s. WYZWANIE 2026 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 30,5 cm - 2,3 cm = 28,2 cm

niedziela, 12 lipca 2026

,,Gdy powrócą kanarki" Laura Barrow

 

Tytuł oryginału: Call the Canaries Home

Dwadzieścia pięć lat temu trzy dziewczynki zakopały w ogrodzie ich ówczesnego domu kapsułę czasu i przysięgły sobie, że kiedyś po nią wrócą. Właśnie teraz nadszedł ten czas. Tylko, że młode kobiety nie są już tak blisko ze sobą. Przyjeżdżają aby wskrzesić przeszłość i spotkać się wspólnie w domu babci. Każda z sióstr niesie swój bagaż doświadczeń: nadopiekuńcza matka, wyobcowana profesorka angielskiego z wielkiego miasta i kelnerka w podrzędnej jadłodajni uwikłana w związek bez przyszłości. Każda z nich, nawet nieświadomie, ciągnie za sobą ciężar wydarzeń z przeszłości i próbuje sobie poradzić z tym co na zawsze zniszczyło ich rodzinę: zaginięciem czwartej z nich.

,,Gdy powrócą kanarki" to pozornie książka jakich wiele. Opowiada o sile siostrzanych uczuć oraz radzeniu sobie z traumami przeszłości. Prosta, raczej przewidywalna ale tkwi w niej coś, co ją wyróżnia na tle wielu podobnych. Tutaj bohaterki nie próbują być heroskami. Mają poplątane życie, nie umieją się dogadać, czasem są śmieszne w swoim uporze i tragiczne w tym jak mocno nie chcą skonfrontować się z przeszłością. Jednak ona do nich wróci. Muszą zmierzyć się nie tylko z własnymi dramatami ale także ze spuścizną rodziców i dziadków. Z tego powstaje tragikomiczna opowieść o poszukiwaniu samego siebie, radzeniu sobie ze stratą oraz uczeniu się jak odbudować więzi, które dawno temu się przerwało. Ogromną rolę odgrywa tu siostrzana więź, nieidealna, może trochę szorstka i bezwzględna, ale cały czas unikalna i działająca wtedy gdy najbardziej jej potrzeba.

,,Gdy powrócą kanarki" to wzruszająca, poruszająca powieść, którą czyta się emocjami. Wywołuje zarówno uśmiech jak i łzy. Wkurza ale i daje nadzieję. Jest pełna sprzeczności, tak jak i pełne sprzeczności są relacje międzyludzkie. To nie tylko opowieść o przeszłości i tajemnicy jaką skrywa ale i o przyszłości, i więzi, której nie da się tak łatwo zerwać. 


 p.s. WYZWANIE 2026 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 33,2 cm - 2,7 cm = 30,5 cm

piątek, 10 lipca 2026

,,Lázár" Nelio Biedermann


 Tytuł oryginału: Lázár

Lubię książki nieoczywiste i zaskakujące, takie, które płyną a pod zwyczajnością kryje się niezwykłość. Taką dokładnie książką jest ,,Lazar", rodzinna saga rozciągająca się na wiele pokoleń, będąca symbolem końca starego świata.

Przełom XIX i XX wieku, Cesarstwo Austro-Węgier. To tam w myśliwskim zameczku rodzi się Lajos de Lazar. Ma być przyszłym dziedzicem hrabiowskiego tytułu ale już jego pojawienie się na świecie skrywa tajemnicę. Chłopiec będzie dorastał i obserwował jak wokół niego zmienia się świat i jego rodzina. Historia rozgrywająca się na przestrzeni ponad pół wieku opowiada o tragediach, miłościach, sekretach i zdradach ale i nadziejach. Wybuchają wojny, upadają mocarstwa, zmienia się układ sił a pomiędzy tym kolejne pokolenia Lazarów muszą znaleźć swoje miejsce, nawet gdy wszystko stracą.

,,Lazar" to opowieść zaskakująco dojrzała jak na tak młodego pisarza. Od początku czaruje formą i magiczną atmosferą, która przypomina prozę iberoamerykańską. Przepełniona emocjami, pulsująca, zmysłowa staje się wyraźnym symbolem dramatycznych, dynamicznych zmian jakie zachodziły w pierwszej połowie XX wieku. Stary świat umiera, nadchodzi jego zmierzch i to właśnie stara węgierska szlachta będzie tego dobitnym przykładem. Skupiona na sobie, nie za późno zauważa, że już nie ma dla niej miejsca. Może tylko trwać. Dopiero nowe pokolenie spróbuje od nowa pisać swoją historię.

Nelio Biedermann czaruje słowem, czaruje atmosferą, zaskakuje formą. Ta historia nie jest jednoznaczna, nie daje prostych odpowiedzi. Po mistrzowsku pokazuje historię osobistą skonfrontowaną z Wielką Historią, z którą nikt nie ma szans. Oniryczne, magiczne tło sprawia, że ma panuje poczucie nierzeczywistości, nierealności, co podkreśla zagubienie bohaterów w coraz bardziej obcym im świecie.

,,Lazar" to opowieść, którą trzeba poznać. Trzeba dać się jej zauroczyć i zobaczyć zmierzch świata opowiedziany z zaskakującą wrażliwością. 


Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Marginesy!


 p.s. WYZWANIE 2026 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 35,9 cm - 2,7 cm = 33,2 cm

poniedziałek, 6 lipca 2026

,,Czerwona Zima" Cameron Sullivan

Tytuł oryginału: The Red Winter

 Dawno, dawno temu, w odległych latach 90tych nikt nie myślał o tym czy pewne książki odpowiednie są dla dzieci. Dlatego, razem z bratem, dostaliśmy w prezencie album ,,Wilki. Baśnie i legendy". Pięknie ilustrowany zawierał kilka opowieści o straszliwej Bestii, która siała strach w okolicach Gevaudan. Potem jako nastolatka z zapartym tchem oglądałam ,,Braterstwo Wilków". Więc gdy zobaczyłam książkę, która już z okładki krzyczy, że jest inspirowana legendą Bestii z Gevaudan, to czy mogłam przejść obojętnie? Oczywiście, że nie!

,,Czerwona Zima" to powieść zaskakująca. Inspirowana jedną z najciekawszych i najbardziej tajemniczych historii, ale opowiedziana w nieoczywisty i przewrotny sposób. Narrator, profesor Sebastian Grave, skrywa wiele tajemnic. W 1766 brał udział w polowaniach na Bestię, która terroryzowała okolice Gevaudan. Jednak po dwudziestu latach Bestia powróciła. Syn jego przyjaciela przybywa aby prosić go aby ponownie podjął się tropienia potwora. Sebastian wie więcej niż chce się dzielić i podejrzewa co może być przyczyną. Tylko, że ponowne stanięcie oko w oko z Bestią ma swoją cenę.

,,Czerwona Zima" to szalona mieszanka czarnego humoru, przygody i grozy. Garściami czerpie z mitologii (bardzo szeroko rozumianej) oraz bardzo dowolnie interpretuje XVIII-wieczną francuską legendę. Mimo tej pozornie absurdalnej mieszanki jest bardzo spójną powieścią i od początku do końca poprowadzoną tak, że nie brakuje zaskoczeń i zwrotów akcji. Bywa brutalnie, bywa szokująco z domieszką pikantnego, sarkastycznego, czarnego humoru. Tu akcja sama płynie i jest bardzo plastyczna, bardzo wyrazista, przy czym nie pozbawiona głębi. Chociaż Sebastian Grave jest raczej śliską postacią, która wiele ma na sumieniu, to nie sposób mu nie kibicować i z zapartym tchem nie czekać na finał.

Podobało mi, że w tej książce nic nie jest jednoznaczne. Wszystko może mieć swoje drugie oblicze i nawet dobre uczynki mogą mieć swoje złe konsekwencje. Świat w ,,Czerwonej Zimie" jest mroczny, niebezpieczny, przepełniony hipokryzją i ukrywa wiele tajemnic, które lepiej by nigdy nie zostały odkryte. To świat, gdzie może zdarzyć się wszystko, nawet tragiczna historia miłosna, w samym środku krwawego, bezlitosnego, dramatycznego polowania na Bestię. Ta książka to czyste szaleństwo, dokładnie takie samo jak legenda, która ją zainspirowała!

 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Rebis!


 p.s. WYZWANIE 2026 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 39,4 cm - 3,5 cm = 35,9 cm

 

piątek, 3 lipca 2026

,,Piekielny drań" R.S. Grey

 

Tytuł oryginału: Arrogant Devil

Czuję się trochę oszukana, bo ani on piekielny ani tym bardziej drań. Ale to nie zmienia faktu, że generalnie książka jest pozytywnym zaskoczeniem.

Meredith z dnia na dzień rzuca despotycznego męża i wyrusza w jedyne miejsce na świecie, gdzie wydaje jej się, że może szukać pomocy - do siostry, z którą od lat nie utrzymywała kontaktu. Tylko siostry nie ma, a zamiast jej jest jej gburowaty szef, który w drodze wyjątku zgadza się zatrudnić Meredith jako swoją gosposię. Tylko, że dziewczyna nie ma pojęcia co ma robić a wielkie ranczo skrywa wiele pułapek.

,,Piekielny drań" to przede wszystkim lekka, zabawna opowieść o dwójce ludzi, którzy mają wobec siebie wiele uprzedzeń. Jacka wcześnie życie doświadczyło więc skutecznie zaszył się w sobie i nie dopuszcza do siebie nikogo. Jednak pod pancerzem kryje się lojalny, honorowy, odpowiedzialny i czuły facet, który tylko czekał na kogoś kto rozbije jego pancerz. I takim kimś jest Meredith, początkowo nieporadna ale zdeterminowana by udowodnić innym, ale i sobie, że da sobie radę. Spotkanie tej dwójki musi być pełne iskier, emocji, wybuchów ale i potężnej dawki wzajemnego przyciągania. Co z tego wyniknie? Nie trzeba mieć magicznej kuli by zgadnąć ale zanim dojdzie do finału będzie dużo śmiechu, wzdychania, wkurzania się i nieporozumień. Wprost idealnie by bawić się świetnie i zrelaksować.

niedziela, 28 czerwca 2026

,,Dora" Katarzyna Ryrych


 ,,Dora" to drugi tom serii ,,Wilcze córy" opowiadających o dziewczętach pochodzących ze wski, które wzięła pod swoje skrzydła hrabina Wilczyńska. Dziedziczka dała im szansę aby mogły zmienić swoje życie i wyrwać się z ograniczeń jakie narzucała zarówno rodzina jak i społeczeństwo. Kolejną z dziewcząt, po Antoninie, jest Dora. Młoda Żydówka od początku wiedziała, że nie jest jej pisane powtarzać losy rodziców. Znała swoją wartość, była uparta i korzystała z szans jakie dał jej los. Piękna, inteligentna, zdecydowana, więc chyba nie dziwi, że wzięła szturmem Wiedeń. Pisane jej było bogactwo ale okupione, krótką chwilą szczęścia, by potem patrzeć jak świat popada w szaleństwo.

Zdecydowanie bardziej podobał mi się tom poświęcony Dorze. Po baśniowej opowieści o Antoninie, zdecydowanie lepiej się czułam krocząc obok racjonalnej i trzeźwo patrzącej na świat Dory. To ona sprzeciwiła się zasadom społecznym, wyszła poza ramy bycia tylko piękną Żydówką, nie dała się omamić złudnym ofertom by potem poznać miłość, która była w prawdzie krótka ale stała się jej oparciem na resztę życia. Dora kroczy przez życie z determinacją i pasją. Widzi co się wokół niej dzieje i jak zmienia się rzeczywistość - jej losy obejmują burzliwy początek XX wieku, rozciągnięty pomiędzy dwiema wojnami.

Chyba jedyne co mi przeszkadzało w tej opowieści, to że jest tak krótka. Chciałam więcej. Bo Dora nie jest zwykłą kobietą. Jej pozorny chłód skrywa rozdartą, zawieszoną pomiędzy światami młodą dziewczynę, która cały czas próbuje znaleźć dla siebie miejsce. Jej losy są przykładem tego z czym musiała borykać się każda przedstawicielka płci żeńskiej jeśli chciała iść własną drogą. Nie można też pominąć, że w tle opowieści o Dorze, przewija się dekadencki Wiedeń, pełen życia, witalności i muzyki. Ta króciutka, prosta powieść ma w sobie coś uniwersalnego i rozbudzającego ciekawość. 


Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka!


 p.s. WYZWANIE 2026 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 41,1 cm - 1,7 cm = 39,4 cm

piątek, 26 czerwca 2026

,,Schronisko, które spowijał mrok" Sławek Gortych


 Kolejny powrót w Karkonosze, kolejne schronisko i kolejna tajemnica. Tym razem akcja koncentruje się wokół schroniska Strzecha Akademicka, gdzie zawita popularny pisarz Tomasz Wilczur. Mężczyzna zmaga się z własną przeszłością, ale zachęcony przez przyjaciela udaje się w góry w poszukiwaniu inspiracji na kolejny kryminał. Punktem wyjścia literackiego śledztwa są wydarzenia jakie rozegrały się na przełomie 1991 i 1992. To właśnie wtedy zeszła lawina, wewnątrz której znaleziono zwłoki mężczyzny, który teoretycznie powinien być gdzieś indziej. Czy lawina miała ukryć zbrodnię? I co właściwie wydarzyło się w 1947 roku?

Dotychczasowe tomy serii bardzo się mi podobały i rozbudziły moją ciekawość w stosunku do Karkonoszy, dlatego z ogromną przykrością, muszę powiedzieć, że ,,Schronisko, które spowijał mrok" jest słabe. Brakowało mi tutaj wyrazistych postaci, intrygującej zagadki czy nawet tło jest jakieś blade. Jedynym mocnym akcentem jest społeczny przekaz. Bo mam wrażenie, że autor chciał przede wszystkim pokazać niebezpieczeństwo zimowych Karkonoszy, uświadomić jak wielkim mogą być zagrożeniem dla życia i zdrowia oraz zobrazować jak złudne jest poczucie zbliżającej się wiosny. Pokazuje, że Karkonosze drwią sobie z kalendarza i zamiast przyjemnego marcowego ciepła odsłaniają swoje bardzo groźne oblicze. Dużo miejsca też poświęcone jest pracy GOPRu i poświęcenia  ratowników. I właściwie to tyle co wynosimy z książki. Akcja kryminalna jest jakaś niespójna, mało wyrazista i nawet nie specjalnie ciekawa.

Może za dużo górskich kryminałów czytałam w ostatnim czasie bo ,,Schronisko..." wypadło przy nich blado. Jest tylko poprawnym kryminałem. Zabrakło tu tej iskry, która budowała klimat we wcześniejszych tomach. Za mało klimatu, za mało Ducha Gór, za mało tajemnic. Nie porzucam jeszcze serii ale ten tom traktuję jak wypadek przy pracy. 


 p.s. WYZWANIE 2026 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 44,0 cm - 2,9 cm = 41,1 cm