Tytuł oryginału: Loba Negra
Antonia Scott ma już swój cel, który chce odnaleźć. Jednak musi odłożyć go na bok bo w Marbelli dochodzi do brutalnego zabójstwa skarbnika rosyjskiej mafii a jego żona znika. Szybko okazuje się, że to właśnie ona ma kluczowe informacje, cenne dla wielu stron. Zaczyna się wyścig z czasem o to kto pierwszy znajdzie Lolę. Antonia będzie musiała nie tylko stanąć naprzeciw podejrzliwej lokalnej policji ale także kogoś równie zdeterminowanego jak ona by odnaleźć uciekinierkę. Bo śladem Loli ruszyła także legendarna rosyjska zabójczyni - Czarna Wilczyca.
Pierwszy tom czytałam już jakiś czas temu więc oczywistym jest, że detale mi się zatarły i jakaś szczególnie nie zależało mi na wnikanie w psychologiczne aspekty bohaterów. Raczej liczyłam na szybką i dynamiczną akcję, która może zmienić się z minuty na minutę. I dokładnie tym jest ,,Loba Negra". Motyw przewodni całej trylogii jest wspomniany i obecny gdzieś w tle ale tutaj jednak punkt ciężkości położony jest na pościgu, manewrowaniu pomiędzy licznymi stronami, z których każda chce albo urwać coś dla siebie albo nie dopuścić aby ich ciemne sprawki wyszły na jaw. Akcja wnika głęboko w świat mafii. Dlatego wyraźnie widać jak zacierają się granice pomiędzy dobrem i złem. Jest ogromne bogactwo i potężna żądza aby zdobyć coś dla siebie, nie ważne za jaką cenę. Jurado inspirował się autentycznymi działaniami służb granicznych ale w powieści nadał im bardzo dynamiczny, dramatyczny wydźwięk dlatego czytelnik nie może narzekać na ani sekundę nudy. Jest szybko, brawurowo, każdy może być zdrajcą i każdy może być sojusznikiem. A pośrodku tego Antonia i Jon, którzy muszą zmierzyć się także ze swoimi problemami.
,,Loba negra" nie jest może najlepszym thrillerem jaki czytałam ale jest świetna. Ma klimat, ma wciągającą akcję i bohaterów, którym się kibicuje ale i obserwuje z pewnym niepokojem. Podobała mi się dynamika powieści, wyczuwalny niepokój i niejednoznaczność. To co wydawało się oczywiste, ma drugie oblicze i pojawia się wtedy gdy nikt się nie spodziewał. Dodatkowo nawet największe napięcie rozładowuje humor, trochę czarny, trochę ironiczny.






