czwartek, 16 czerwca 2022

,,VIP Room" Jens Lapidus

Tytuł oryginału: VIP-rummet

 Teddy po ośmiu latach opuszcza więzienie, ma nadzieję, że w końcu będzie mógł zacząć normalne życie. Rzeczywistość jednak nie okazuje się tak różowa jakby chciał. Środowisko z którego się wywodzi i do którego teraz wraca nie jest przestrzenią do uczciwej pracy. Świat imigrantów zamieszkujących przedmieścia Sztokholmu wypełniony jest przemocą, wymuszeniami i różnego rodzaju nie do końca legalnymi działaniami. Nawet po ośmiu latach w celi, Teddy umie się w tym odnaleźć i ma wiele kontaktów, których jednak wolałby jednak unikać. Jednocześnie znika, prawdopodobnie zostaje porwany młody mężczyzna z jednej z najbogatszych szwedzkich rodzin. Najbliżsi nie chcą angażować policji i zlecają poszukiwania kancelarii prawniczej. Młoda prawniczka Emelie do pomocy dostaje właśnie Teddy'ego. Od pierwszych chwil nie przypadną sobie do gustu ale będą musieli współpracować aby dowiedzieć się kto stoi za porwaniem. Rzeczywistość, w którą przyjdzie im się zanurzyć jest przerażająca i sięga bardzo szeroko.

,,VIP Room" to całkiem przyzwoity kryminał. Mroczny, elektryzujący, próbujący sięgać do najmroczniejszych pokładów człowieczeństwa. Właściwie do samego końca nie wiemy jak to się skończy i co jeszcze może się wydarzyć bo bardzo sprytnie podrzucane są kolejne poszlaki, które niby uzupełniają obraz, nie dając jednak za wcześnie żadnych odpowiedzi. Świat, który wyłania się wraz z postępem akcji jest mroczny, brutalny, przepełniony przemocą i zachłannością. Trochę odstaje od niego główny bohater, który chce być czysty. Nie da się jednak raz a dobrze odciąć się od przeszłości. Ona wraca  i przypomina. A dodatkowo istnieją ludzie, dla których pewne umiejętności są bezcenne.

Duet głównych bohaterów skonstruowany jest na zasadzie kontrastów. Ona ambitna, solidna prawniczka pragnąca osiągnąć sukces, on były kryminalista, nie umiejący się podporządkować. Oczywistym jest, że musi dojść między nimi do spięć i rozgałęzienia akcji bo każde na własną rękę próbuje okryć prawdę, co tylko zagęszcza obraz i nadaje mu wielu nowych, ciemniejszych odcieni.

,,Vip room" dobrze się czyta. Przykuwa uwagę, elektryzuje i trzyma w napięciu. Nie jest może czymś co zapadnie w pamięci na latach ale to zdecydowanie pewniak na urlop czy długą podróż. Polecam!

p.s. WYZWANIE 2022 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  81,2 cm - 3,6 cm = 77,6 cm.     

 

wtorek, 14 czerwca 2022

,,Szepty ze snów" Anna Purowska


 Ida pracuje w korporacji. Nie jest to jej wymarzona praca ale pozornie wszystko powinno być idealne. Jednak takie nie jest. Mobbing w pracy, partner, który coraz bardziej się oddala, brak celu i marzenia, które dawno temu zostały pogrzebane. I wtedy, w prezencie urodzinowym od najlepszego przyjaciela dostaje wyjazd do SPA. Jednak miejsce, do którego się udaje odległe jest od luksusowego resortu. Jest czymś zupełnie innym, na co dziewczyna nie była gotowa.  Zamiast korzystać z ekstrawaganckich zabiegów, trafia do małego gospodarstwa agroturystycznego gdzie przeżywa nieoczekiwaną sesję terapeutyczną i pojawia się przed nią szansa, która wydawała się być dawno temu stracona.

Na wstępie przyznam, że gdy zaczynałam książkę byłam bardzo mocno na nie. Sama pracuje w korpo, znam środowisko i dramatyczny jego opis oraz laska, która totalnie nie ogarnia to tylko sprawiło, że pojawiła się we mnie chęć żeby podejść  i potrzepać. I oczywiście wydawało mi się, że wiem co za chwilę się wydarzy. I w pewien sposób dokładnie tak się stało. Jednak sposób w jaki autorka rozłożyła akcję, na co położyła akcenty zupełnie zmienia obraz  wydźwięk i sprawia, że ta historia nie jest ckliwa, naiwna czy moralizatorsko irytująca ale staje się bardzo optymistyczna i podnosząca na duchu.

Tak, nie da się ukryć, że ,,Szepty ze snów" bardzo mocno bazują na utartych schematach. Pokazują zagubienie w wielkim mieście, stopniowe tracenie złudzeń, odzieranie z marzeń i popadanie w codzienny marazm. Jednak nie poprzestają tylko na tym. Niosą silny przekaz o tym, że to da się pokonać. Można się wyrwać. Potrzebny jest tylko impuls, który popchnie do przodu. Można znaleźć w sobie odwagę do zmian, pod warunkiem, że zrobi się pierwszy krok. Ida bardzo mocno rozgościła się w swoim świecie rozczarowań i beznadziei i dla niej wyjście na zewnątrz było szokiem i przerażeniem. Odważyła się podążać za intuicją i znowu zawalczyć o siebie.

I to jest właśnie siła tej powieści, że bardzo prostymi obrazami, za pomocą prostych słów, przekazuje bardzo ważne prawdy, o których w codziennym, zabieganym świecie zapominamy. Żyjemy od-do, zapominając, że jest jeszcze coś poza. Ta książka, też może stać się impulsem, a może być po prostu balsamem, otuchą, umilaczem popołudnia. Ale z pewnością wniesie dużo ciepła i pozytywnej energii. Polecam!

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Zwierciadło!

p.s. WYZWANIE 2022 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  83,3 cm - 2,1 cm = 81,2 cm.     

 

niedziela, 5 czerwca 2022

,,Wenecki szkicownik" Rhys Bowen

Tytuł oryginału: The Venice Sketchbook

 Rhys Bowen to pisarka, którą uwielbiam ze serię kryminałów retro rozgrywających się na początku XX wieku, których bohaterką jest rezolutna Molly Murphy. Jednak teraz pojawiła się okazja by zobaczyć autorkę z zupełnie nowej perspektywy, trochę mniej kryminalne, bardziej jako twórczynię powieści historyczno-obyczajowej.

,,Wenecki szkicownik" rozgrywa się na dwóch planach, współczesnym, na początku XXI wieku, tuż po zamacham na WTC oraz w trakcie II wojny światowej. Cioteczna babcia Caroline przekazuje jej tajemnicze klucze i wysyła z misją do Wenecji. Wkrótce potem umiera. Młoda kobieta przytłoczona własnymi osobistymi problemami początkowo waha się czy spełnić ostatnią wolę zmarłej. Jednak poczucie obowiązku wygrywa i wyrusza w podróż do Włoch by tam odkryć zupełnie inne oblicze ukochanej ciotecznej babci.

Drugą bohaterką, której historia porywa jest właśnie Juliet. Kobieta na początku XX wieku, dwa razy trafia do Wenecji. Najpierw jako kilkunastoletni podlotek razem z ciotką, potem w przede dniu wybuchu II wojny światowej jako prawie trzydziestoletnia stypendystka, mająca szanse studiować na tamtejszej akademii sztuk pięknych. Jej los za każdym razem przecina się z drogami Leo de Rossi, przystojnego spadkobiercy lokalnej rodziny arystokratów. Od początku połączy ich coś wyjątkowego ale los i historia nie obejdą się z nimi łaskawie.

,,Wenecki szkicownik" bazuje na dobrze znanym motywie, powolnego odkrywania przeszłości bliskich aby mogli oni stać się inspiracją i motorem do działania dla współczesnych. Jednak zarówno historia Juliett jaki i Caroline ma w sobie coś niezwykłego i poruszającego. Obie zostały przytłoczone przez życie i koleje losu i obie próbują jak najlepiej sobie z tym poradzić. Dodatkowo historia starzej z nim pokazuje zupełnie inne oblicze wojny. Z perspektywy Wenecji długo było to coś odległego, dotykającego innych a nie samego miasta. Pokazane są skomplikowane relacje jakie rządziły miastem, trochę oderwanie od realnej polityki. Jednak nurt wielkiej historii jest nieubłagany i także Wenecjan wciągnie, okazując się okrutnym dla wielu.

Mimo, że finalnie powieść ma bardzo smutny i tragiczny wydźwięk, gdzieś na zgliszczach szczęścia jednych rodzi się coś promyk nadziei dla innych. Powieść wzrusza i nie daje o sobie zapomnieć. Polecam!

piątek, 3 czerwca 2022

,,Księgarenka w Big Stone Gap" Wendy Welch

Tytuł oryginału: The Little Bookstore of Big Stone Gap: A Memoir of Friendship, Community, and the Uncommon Pleasure of a Good Book

 Przyznać się kto choć raz marzył o posiadaniu małej, przytulnej księgarenki albo antykwariatu? Ja przyznaję bardzo często i chyba nawet stary, zakurzony antykwariat, pełen książek, swoisty labirynt, bardziej do mnie przemawia niż nowoczesna, przepełniona chwilowymi bestsellerami księgarnia. Chciałabym się zanurzyć w stosy książek i odkrywać ukryte skarby. Zdecydowanie chaos i tajemnica bardziej do mnie przemawiają niż porządek i oczywistość.

Wendy i Jack także mieli takie marzenie i postanowili założyć własną małą księgarenkę z używanymi książkami. Ta książka to zapis ich wspomnień, przygód, problemów i kilkuletniej ,,walki" aby stworzyć wyjątkowe miejsce a przede wszystkim wokół niego zbudować wspólnotę wyjątkowych ludzi. I po raz kolejny okazuje się, że życie pisze zdecydowanie lepsze historie niż nie jeden pisarz. Historia Wendy i Jacka miejscami jest zabawna, wzruszająca, przejmująca, przepełniona zachwytem i chęcią działania. Z ogromnym optymizmem i niezwykłą kreatywnością bohaterowie podchodzą do pojawiających się przeciwności i wszystko traktują jako szansę, wyzwanie a nie kłodę rzuconą pod nogi. Nie poddali się gdy było trudno i zbudowali wyjątkowe miejsce, w którym każdy przekraczający próg czuje się po prostu dobrze. Wzruszające i chwytające za serce są anegdoty związane z niektórymi odwiedzającymi. To po prostu trzeba przeczytać.

Przyznam, że czytając się rozmarzyłam, że i ja mogłabym mieć swoją księgarenkę, która byłaby schronieniem, centrum spotkań, miejscem gdzie dzieją się rzeczy niezwykłe. Wendy otwarcie pisze o wszystkich problemach z jakimi się borykali w tracie tworzenia swojego sklepiku z używanymi książkami. Zdecydowanie największym problemem jest internet, wielkie korporacje i cena. Ludzie chcą mieć dziś książkę szybko i tanio. Nie każdy ma czas szperać w stosach w poszukiwaniu nie do końca sprecyzowanej lektury. Sięgamy po głośne tytuły, znanych autorów, którzy szybko się dezaktualizują i ustępują miejsca kolejnej nowości. Miejsce jakie stworzyli Jack i Wendy jest rajem dla bibliofili, szperaczy, czytelniczych odkrywców. Sama nabrałam chęci by ich odwiedzić i zgubić się w labiryncie ich książek.

Chyba paradoksem jest, że jak ,,Księgarenkę w Big Stone Gap" wygrzebałam dawno temu w koszu z tanimi książkami w hipermarkecie. Nie spodziewałam się wtedy, że ta książka wniesie tyle optymizmu, magii w moje życie i rozbudzi marzenia. Jest takim przyjemnym balsamem na bibliofilskie, czytelnicze serce i dlatego gorąco ją polecam!

p.s. WYZWANIE 2022 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  85,5 cm - 2,2 cm =  83,3 cm.     

 

czwartek, 2 czerwca 2022

,,Siostra perły" Lucinda Riley

 Tytuł oryginału: The Pearl Sister


,,Siostra perły" zaczyna się dokładnie tam, gdzie skończyła się ,,Siostra cienia". Wyjątkowa relacja jaka łączyła Star z CeeCee uległa przerwaniu. Star znalazła rodzinę i swoje miejsce na ziemi, natomiast CeeCee nadal znajduje się na rozdrożu. Rozżalona, pozbawiona więzi, która dawała jej poczucie bezpieczeństwa, rusza tam gdzie, w trakcie swoich podróży zawsze czuła się dobrze, do Tajlandii. Jeszcze nie wie, że to dopiero pierwszy krok na niełatwej drodze odnajdywania samej siebie i swoich korzeni. Ojciec zostawił jej nieliczne wskazówki, które prowadzą ją do Australii i w jakiś sposób łączą się z niezwykłą Kitty Mercer, kobietą która na początku XX wieku sama prowadziła i zarządzała firmą specjalizującą się w połowie pereł.

Chyba każdemu, kto dotarł do czwartego tomu serii o siedmiu siostrach nie trzeba za dużo wyjaśniać. Kolejna z sióstr wyrusza na poszukiwanie swojej przeszłości i odkrywa nowy, zupełnie fascynujący świat. Tym razem historia jest szczególnie ciekawa, bo odnosi się do kultury pierwotnych ludów Australii. Dużo miejsca poświęca się ich kulturze, sztuce, wierzeniom a także ich sytuacji w społeczeństwie na początku XX wieku. Dosyć głośno i odważnie mówi się o rasizmie w Stanach Zjednoczonych, o dyskryminacji osób czarnych i podziałach jakie były utrwalone w społeczeństwie. Temat rdzennej ludności aborygeńskiej właściwie nie istnieje. A to także trudny, bolesny temat, z którym jako społeczeństwo musimy się zmierzyć. Rytuały Aborygenów były zupełnie niezrozumiałe dla przybyłych na kontynent Europejczyków przez co traktowali oni rdzenną ludność jako istoty gorszej kategorii, odbierali im poczucie człowieczeństwa, odmawiali jakichkolwiek praw. Lucinda Riley z dużym wyczuciem delikatności, taktu i dbałością o prawdę historyczną mówi o tym trudnym czasie, równocześnie pokazując fascynującą stronę ich kultury i zwyczajów.

,,Siostra perły" jako powieść jest trochę nierówna i chaotyczna. Ale nadal czuć w niej ten magiczny klimat, który zauroczył w trakcie czytania pierwszego tomu, nadal posiada nieodparty urok i czar tajemnicy. Nadal pokazuje zupełnie nowy świat, umiejętnie mieszając przeszłość z teraźniejszością by wyznaczyć najlepszą drogę ku przyszłości. Polecam!

p.s. WYZWANIE 2022 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  89,0 cm - 3,5 cm =  85,5 cm.     

 

wtorek, 31 maja 2022

,,Wpływowe kobiety Drugiej Rzeczpospolitej" Sławomir Koper

 

Chyba naturalnie Dwudziestolecie Międzywojenne kojarzy się z silnymi mężczyznami. Tylko by przywołać marszałka Piłsudskiego, Gabriela Narutowicza, Ignacego Mościckiego, Wieniawę-Długoszewskiego i wielu, wielu innych. Nie tylko polityków, żołnierzy ale także poetów, aktorów, pisarzy, artystów, naukowców. Za tym męskim światem kryje się drugi, jeszcze bardziej fascynujący - świat silnych, zdecydowanych i walczących o swoją pozycję kobiet. Robiły to na różne sposoby ale jedno jest pewne. Zapisały się na kartach historii i nawet obecnie, z pewnym podziwem wymawia się ich nazwiska.

Z pewnością wachlarz pięknych, inteligentnych, fascynujących kobiet żyjących i działających w Dwudziestoleciu był zdecydowanie większy. Sławomir Koper koncentruje się jednak na kilku. Pomija kilka nazwisk, które w pierwszej kolejności przychodzą na myśl jak Aleksandra Piłsudska czy Hanka Ordonówna by oddać miejsce innym, nie mniej ciekawym biografiom. Zaczyna od polityki - jego pierwszą  bohaterką jest pani Beckowa, żona ministra spraw zagranicznych, która właściwie sterowała całą karierą męża. Potem pojawiają się głośne nazwiska związane z kulturą i sztuką jak Zofia Nałkowska, Maria Dąbrowska, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Katarzyna Kobro. Koper nie próbuje budować ich mitu ale też nie umniejszając ich zasług i wkładu w kulturę, pokazuje kobiety. Z ich dramatycznymi historiami, szokującymi wyborami życiowymi, zagmatwanymi relacjami społeczno-miłosnymi. Z pewnością wszystkie bohaterki, o których opowiada Koper mogą się poszczycić bogatą i fascynującą biografią, w której nuda, to ostatnie co może się pojawić. Jednak patrząc na ich losy, czasem można dojść do wniosku, że nuda byłaby zdecydowanie lepsza. Nieudane związki, ubóstwo, wojna. Bardzo wiele z nich tego doświadczyło jednak potrafiły wyjść z twarzą i z pewną staromodną godnością znosić to co zgotował los.

Każdy kto już wcześniej spotkał się z publikacjami Sławomira Kopra chyba wie czego może się spodziewać po ,,Wpływowych kobietach...". To trochę tabloidowe, sensacyjne i opowiedziane w bardzo prosty sposób biografie znanych i mniej znanych kobiet, które rozbudzały wyobraźnię w Dwudziestoleciu. Brylowały na salonach, zadziwiały i szokowany swoją otwartością poglądów, zachowaniem, działalnością. Dziś egzystują jako ikony, odarte z szokującej otoczki, stały się statecznymi matronami. Koper znowu przywraca im iskrę w oku, przypomina, że za ich nazwiskami ciągnął się cień skandalu i tak naprawdę Dwudziestolecie było bardzo podobne do czasów współczesnych. To całkiem niezła książka, pokazująca Polskę sprzed stu lat z zupełnie innej, mniej statecznej a bardziej szalonej perspektywy. Polecam!

p.s. WYZWANIE 2022 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  91,9 cm - 2,9  cm =  89,0 cm.     

 

środa, 25 maja 2022

,,Powracająca fala" Emilie Richards

Tytuł oryginału: Iron lace

 Połowa XX wieku, Nowy Orlean. W tym mieście króluje jazz, i chociaż ma ambicje uchodzić za miasto kultury, sztuki i muzyki, nigdzie indziej nie widać tak społecznych podziałów i uprzedzeń. Obok siebie mieszkają bogaci biali i biedni kolorowi. Mieszanie się czy przenikanie grup nie jest możliwe. Dlatego gdy sędziwa właścicielka jednej z najbardziej znaczących firm decyduje się spisać swoje wspomnienia i w tym celu wybiera czarnoskórego dziennikarza i aktywistę, zdaje się to być bardzo kontrowersyjnym krokiem. Aurore ma jednak w tym swój ukryty cel, który konsekwentnie realizuje krok po kroku. Odkrywa przed Phillipem swoją historię, przenosząc się w zupełnie inną epokę, do początku XX wieku gdy reguły rządzące miastem i społecznością były zdecydowane surowsze i bardziej rygorystyczne.

,,Powracająca fala" to porywająca powieść obyczajowa, przepełniona sprzecznymi emocjami i uczuciami. Nienawiść miesza się z pożądanie, zemsta z miłością, pieniądz i potrzeba władzy jest wszechobecne i pociągają za sobą nieuniknione ofiary. Wszyscy bohaterowie popełniają błędy i ponoszą porażki i dopiero finał może pokazać jakie będzie saldo win: ujemne czy dodatnie. Emocje biją z każdej strony, bohaterów przenikają uczucie, które są zarazem destrukcyjne jak i budzące nadzieję, na lepsze jutro. Wszystko zależy od decyzji jakie podejmą w decydujących momentach. Gdzieś ponad wszystkim unosi się także duma, która zmusza do dzielnego stawiania czoła kolejnym przeciwnościom losu oraz nie poddawania się porażkom.

Ale to nie tylko opowieść o namiętnościach i uczuciach. To także zapis pewnego okresu w dziejach, gdy kolor skóry definiował wszystko. Nie dało uciec się czy zmienić tego co zostało zapisane we krwi. To opowieść o podziałach, dyskryminacji i uprzedzeniach silniejszych nawet od miłości. To właśnie to okazuje się być barierą nie do przejścia.

Nie ma co ukrywać ,,Powracająca fala" to powieść obyczajowa z silnym wątkiem romansowym. Ma jednak silne zaplecze społeczne i historyczne dzięki czemu czyta się ją świetnie i potrafi poruszyć przenosząc czytelnika w barwny ale także podzielony świat miasta jazzu. Polecam!