piątek, 17 sierpnia 2018

,,Córka handlarza jedwabiem" Dinah Jefferies

 Tytuł oryginału: The Silk Merchant's Daughter

,,Córka handlarza jedwabiem" to trzecia książka Dinah Jefferries. Tak jak w poprzednich autorka zabiera czytelnika w niezwykłą podróż na Daleki Wschód. Tym razem jej opowieść rozgrywa się na tle zmian politycznych jakie zachodziły w Wietnamie w latach 50-tych XX wieku.

W Nicole Duval miesza się krew francuska i wietnamska. Dziewczyna wychowywała się w skomplikowanej, podzielonej problemami rodzinie. Mimo wpojonego francuskiego wychowania, temperament pcha ją ku wietnamskiemu dziedzictwu. Budzi to sprzeciw jej bliskich. Dziewczyna zbliża się jeszcze bardziej do Wietnamczyków gdy przejmuje prowadzenie małego sklepiku z jedwabiem. Jej skomplikowane życie zapląta się jeszcze bardziej gdy w jej otoczeniu pojawi się dwóch mężczyzn: Wietnamczyk Tran i tajemniczy Amerykanin Mark.

Jefferies miała bardzo ambitny plan na powieść. Chciała nie tylko przedstawić rozdarcie wewnętrzne Nicole, niepewnej swojej tożsamości kulturalnej oraz skłóconej z ojcem i siostrą ale także pokazać Wietnam w momencie przemian. Mam wrażenie, że częściowo się to udało. Niby wszystko jest na swoim miejscu ale całość jest bardzo nierówna i momentami powierzchowna. Fakt, powieść budowana jest na solidnym gruncie - dramatycznej i pełnej niedopowiedzeń relacji rodzinnej, która wcześniej czy później musi poskutkować bolesnymi komplikacjami, szczególnie gdy wmiesza się w to polityka i wielka historia. A tej ostatniej też trochę jest - wyraźnie widać napięcia społeczne jakie panowały w Wietnamie po II wojnie światowej i które doprowadziły do wybuchu wojny domowej. Autorka próbuje pokazać obóz komunistów oraz brutalność działań wojennych. Dużo się dzieje ale jest to zbyt pobieżnie i prawie bez głębszej refleksji potraktowane. A i sama kreacja głównej bohaterki jest chaotyczna i momentami niespójna. Może taki był zamysł, w ten sposób chciano pokazać jej wewnętrzne rozdarcie ale mnie czasem drażnił.

,,Córka handlarza jedwabiem" to mimo wszystko powieść ciekawa, przepełniona emocjami i zapewniająca kilka godzin w zupełnie innym świecie. Pomimo różnych niedociągnięć czytało się ją szybko, można było poczuć klimat Orientu, świata podzielonego przez kolonializm, konflikty społeczne oraz poznać maleńki fragment historii Wietnamu. 

 p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  54,0 cm - 2,5 cm = 51,5 cm.

piątek, 10 sierpnia 2018

,,Na ustach grzechu" Magdalena Samozwaniec


Umarłam! Chyba nie uśmiałam się tak na ,,romansie" od czasów sławetnych ,,Pięćdziesięciu twarzy Greya". Tak bawił mnie absurd całości a tutaj prawdziwa i z pełną premedytacją wprowadzona satyra. Satyra tak dobrze poprowadzona, że nawet po upływie stu lat bawi i wiecie co? Nadal jest aktualna.

Z ogromną ciekawością przyglądam się naszemu rodzimemu rynkowi książkowemu i nie da się nie zauważyć, że zalewany jest różnego rodzaju romansami i erotykami. Są lepsze i gorsze ale większość bazuje na prostych uczuciach i emocjach, epatuje dramatycznymi wydarzeniami a najlepiej gdy bohaterami są bohaterowie niecodzienni, inni, różni od szarych czytelników i czytelniczek - najlepiej rebelianci, bad boysi, bogaci szefowie, książęta, tajemniczy nieznajomi i wielu, wielu innych. Nie inaczej było i 100 lat temu. Kucharki, służące, ekspedientki i wszelkiego rodzaju panny zaczytywały się w hurtowo produkowanych powieściach, szczególnie tych, których akcja rozgrywała się w wyższych sferach i odnosiła się do nieszczęśliwej miłości. Magdalena Samozwaniec idealnie wszystko to sparodiowała w ,,Na ustach grzechu".

Nie ma sensu przybliżać fabuły bo jest tak krótka, że każdy zainteresowany w godzinę przeczyta. Opiera się na nieszczęśliwej i tragicznej miłości Steńki Doryckiej i Zenona Kotwicza. Stanowi to idealny punkt wyjścia do wyśmiania schematów powieści romantycznych, uwypuklając i podkoloryzowując wszelkie absurdy fabuł, obnażając kiczowatość i banalność. Autorka robi to tak umiejętnie, że każde zdanie nabiera zupełnie nowego wymiaru. Bawi się językiem, co rusz zaskakując niezwykłymi konstrukcjami zdaniowymi mającymi na celu pokazać napuszenie, egzaltacje i głupotę ,,wielkich i magicznych" opisów. Już nazwiska bohaterów są parodią - aż roi się od hrabin Wampyr, hrabiero Dolar La Znajda-Chłapowki i wielu innych smaczków. Ale chyba w tym wszystkim najlepsze są smaczki i kęski ukryte w teście i wyskakujące w zupełnie niespodziewanym momencie. Celne riposty nadal bawią do łez a wiele cytatów z powodzeniem można by przenieść do współczesnej mowy.
Ubawiłam się świetnie czytając a potem naszła mnie refleksja, że nasza literatura popularna nie zmieniła się nic a nic. Nadal autorzy wykorzystują te same motywy, schematy, w ten sam sposób grają na emocjach dołożono tylko więcej erotyki, wulgaryzmów, nie bawią się w niedopowiedzenia ale baza ta sama. I chociaż ,,Na ustach grzechu" powstało w 1922 roku równie dobrze może być satyrą na współczesne powieści i czytadełka.

Każdemu kto chce sięgnąć polecam szczególnie wydanie z Wydawnictwa ,,Śląsk" z 1990 roku z cudownymi, prześmiewczymi ilustracjami Gwidona Miklaszewskiego. To trzeba zobaczyć. Polecam!

 p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  54,7 cm - 0,7 cm = 54,0 cm,



czwartek, 9 sierpnia 2018

,,Nieznana terrorystka" Richard Flanagan

 Tytuł oryginału: The Unknown Terrorist

Gdy zaczynałam czytać ,,Nieznaną terrorystkę" Flanagana nie rozumiałam zachwytów na tą książką oraz tak wysokich ocen jakie zebrała. Teraz gdy sama ją skończyłam, sama dokładam swoją cegiełkę bo jest to powieść, po którą warto sięgnąć. Otwiera boleśnie oczy na wiele zjawisk zachodzących we współczesnym świecie i dobitnie uwypukla i eksponuje mechanizmy jakie rządzą naszą rzeczywistością.

Doll, to młoda tancerka erotyczna, ładna, skupiona na samej sobie, bezrefleksyjnie przechodząca przez życie. Jej jedynym celem jest zarobienie jak największej ilości pieniędzy by kupić upragnione własne mieszkanie. Oszczędzanie utrudnia jej zamiłowanie do luksusu i drogich ubrań oraz dodatków. Wygodne, uporządkowane życie kończy się gdy przypadkowo spotyka mężczyznę i spędza z nim noc. Rano on znika a ona zostaje uznana za terrorystkę. Od tego momentu staje się wrogiem publicznym Australii.

Flanagan w mistrzowski sposób pokazuje jak łatwo jest zniszczyć komuś życie, zbudować sensacyjnego niusa zupełnie z niczego, wywołać panikę w społeczeństwie oraz manipulować opinią społeczną. Niby wszyscy o tym doskonale wiemy, bo zderzamy się z plotkami, nieścisłościami i kłamstwami w mediach na co dzień ale dopiero mocna, dosadna, wręcz szokująca opowieść najlepiej daje odczuć jakie są prawdziwe tego konsekwencje. Ludzie z wybujałym ego wykorzystują przypadkowe szanse by wybić się czyimś kosztem, ślepo i po trupach dążąc do chwilowej sławy jaką daje sensacyjny i kontrowersyjny nius. Media łatwo podchwytują wszystko to co się sprzedaje i zapewnia uwagę, niesprawdzone historie lądują na pierwszych stronach gazet, stając się podwaliną dla strachu, nienawiści, zachowań rasistowskich. Potrzebny jest kozioł ofiarny - ktoś powinien być winny by przypisać mu wszelkie winy, a nie ma lepszego kozła, niż ten kto nie pasuje do wizerunku idealnego społeczeństwa.

Powieść Flanagana jest zarówno bardzo dosadna, wyciąga na wierzch wszystko to co głęboko tkwi w człowieku, momentami wulgarna ale także bardzo nastrojowa, przepełniona celnymi obserwacjami, pełna chwil na refleksje i ważnych myśli. Autor idealnie dobrał proporcje między tymi skrajnościami, sprawiając,że świetnie się to czyta. Powoli stopniuje napięcie, nie pozwalając się oderwać bo to jedna z tych książek, w której prawie od początku wiemy, że nie będzie happy endu. Zbierające się emocje muszą w końcu znaleźć swoje ujście ale nie ważne co się stanie świat pozostanie taki sam.

niedziela, 5 sierpnia 2018

,,Los Angeles. Single, gangi i zieloni piraci" Rainer Strecker

 Tytuł oryginału: Gebrauchsanweisung für Los Angeles

Na hasło ,,Los Angeles" pierwsze skojarzenie jakie pojawia się w głowie to ogromny napis Hollywood oraz ogromny fikcyjny świat jaki tworzy przed widzem Fabryka Snów, to Gwiazdy i gwiazdeczki. Jednak Los Angeles to coś więcej niż przemysł filmowy, który definiuje ogromną część miasta i zapewnia prace wielu tysiącom ludzi. L.A. to miasto, które ma wiele obliczy a kilka postanowił przedstawić w swojej książce Rainer Strecker.

Strecker jest Niemcem, który tylko małą część swojego życia spędził w USA. Bawił tam gościnnie u znanej pisarki Cornelii Funcke, mimo to ciekawość oraz ogromna fascynacja Miastem Aniołów zmusiła go do zagłębienia w rejony, które są niedostępne dla zwykłego turysty. Przemierzył znaczną część miasta, spotykał się z różnymi ludźmi, poznawał wiele zjawisk, doświadczył różnorodności by móc stwierdzić, że choć trochę zna i rozumie ten ogromny, wielokulturowy konglomerat jakim  jest Los Angeles. A jest to miasto fascynujące, tętniące życiem, pełne sprzeczności i nieustannie się zmieniające. Trendy i zjawiska pojawiają się by zaraz zniknąć. Strecker wyłapał zaledwie kilka charakterystycznych elementów, dający znikomy posmak tego co decyduje o wyjątkowości L.A.

Zdaję sobie sprawę, że książka Streckera to zaledwie promil z tego co  określa Los Angeles. Jednak ciekawy, napisany z humorem, ironią i niekwestionowaną sympatią. Zaledwie sygnalizuje pewne zjawiska oraz wypunktowuje to z punktu widzenia autora jest warte uwagi. Jest trochę o przestrzeni miejskiej, trochę o jedzeniu, trochę o historii i ludziach, wspomina się o mentalności Angelenos i ich podejściu do kwestii duchowości czy związków. To wszystko zaledwie górna warstwa bo chyba by lepiej poznać i zrozumieć to miasto trzeba by je na własne oczy zobaczyć.

 p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  56,1 cm - 1,4 cm = 54,7 cm,

sobota, 4 sierpnia 2018

,,Egzekutor" Chris Carter

 Tytuł oryginału: The Executioner

Robert Hunter to nie może mieć chwili spokoju. W Los Angeles zawsze napatoczy się jakiś żądny zemsty, krwi i ludzkiego strachu psychopata, który będzie nękał przykładnych mieszkańców. Nie inaczej jest i tym razem. Miasto szokuje bardzo brutalne zabójstwo katolickiego księdza - początkowo wszystko wskazuje na jakiś satanistyczny rytuał. Śledczy jednak nie dają się nabrać. Zdają sobie sprawę, że za tym może stać coś więcej a gdy pojawia się druga, niepasująca do schematu ofiara są już tego pewni. Zaczyna się emocjonujący i trzymający w napięciu wyścig z czasem by zdążyć schwytać zabójcę zanim uderzy kolejny raz.

Chociaż ,,Egzekutor" to drugi tom z cyklu thrillerów psychologicznych, gdzie głównym bohaterem jest Robert Hunter, dla mnie jest to czwarte spotkanie ze śledczymi z Miasta Aniołów. Wiedziałam czego mogę się spodziewać więc rozłożyłam się spokojnie na balkonie i .. czekałam. Carter tak prowadzi akcję, że raczej są niewielkie szanse zgadnąć kto za tym stoi i jakie motywy nim kierują ale zawsze próbować. Pojedyncze wskazówki są porozrzucane po tekście. Ale nie chodzi tu wcale o intelektualną zagadkę. Tutaj najważniejsze są emocje, napięcie, ciekawość oraz element zaskoczenia. Po raz kolejny Carter sięga do pierwotnych ludzkich lęków i na tej podstawie buduje intrygę przepełnioną krwią i brutalnością. Mimo to w zakończeniu udało mu się przemycić głębszą i bardziej uniwersalną myśl, która sprawia, że całość nie jest tylko bezmyślną, krwawą papką.

Polubiłam ten cykl i chętnie dalej będę po niego sięgać. Przekonałam się, że są to thrillery, które nie zawodzą - mocne, czasem szokujące ale gwarantujące najwyższy poziom emocji oraz nie pozwalające łatwo się od nich oderwać.

 p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  58,2 cm - 2,1 cm = 56,1 cm,

czwartek, 2 sierpnia 2018

,,Głowa Minotaura" Marek Krajewski

 
,,Głowa Minotaura" to retrokryminał, który pochłoną mnie bez reszty. Akcja rozpoczyna się od brutalnego morderstwa tajemniczej kobiety w Breslau, znalezionej 1 stycznia 1937 roku. Okrucieństwo, brutalność i sposób w jaki zostały potraktowane ciało nasuwa myśl o najgorszych z możliwych degeneratów. Do rozwikłania sprawy zostaje skierowany Eberhard Mock. Trop jaki chwyta jest nieoczekiwany i zmusi go do podróży na wschód Polski, do Lwowa, gdzie spotka Edwarda Popielskiego. Dwaj nieustraszeni śledczy podejmą skomplikowane śledztwo by odnaleźć zabójcę oraz powstrzymać go przed kolejnymi zbrodniami. Praca wywiadowcza skieruje ich w najpodlejsze rejony miast, gdzie człowiek, a w szczególności kobieta, nie ma żadnej wartości.

Kryminał Marka Krajewskiego wbija w fotel. Skomplikowane śledztwo, mnóstwo rozgałęziających się wątków oraz tropów, nietuzinkowi śledczy i misternie skonstruowane, wielowymiarowe tło. Krajewski zanurza się w bagno ludzkich najmroczniejszych tajemnic, sekretów, najbardziej zdegenerowanych pragnień by w z tego stworzyć trzymający w napięciu już od pierwszych stron thriller. Nic tutaj nie jest oczywiste a zło czai się wszędzie by uderzyć w najmniej spodziewanym momencie.

Dotychczas tylko raz miałam do czynienia z prozą autora i nie zrobiła wtedy ona na mnie zbytniego wrażenia. Wydała mi się przegadana, nudna i bez wyrazu. Tutaj jest zupełnie inaczej. Zwarta konstrukcja, umiejętnie podrzucane wskazówki, cały czas delikatnie stopniowane napięcie by w finale zaskoczyć oraz zaszokować czytelnika oraz zupełnie wywrócić do góry nogami obraz całości. Wszystko to sprawia, że powoli zaczynam rozumieć popularność jaką cieszy się Krajewski.

 p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  60,3 cm - 2,1 cm = 58,2 cm,

środa, 1 sierpnia 2018

,,Bałtyk. Historie zza parawanów" Aleksandra Arendt


,,Bałtyk. Historie zza parawanów" to wprost idealna wakacyjna, urlopowa lektura. Autorka przybliża trochę inne spojrzenie na polskie Wybrzeże. Od Wolina aż po Hel, przemierza brzeg morza by opowiedzieć niesamowite, nieoczywiste a czasem i trochę zapomniane historie.

Jak wygląda praca współczesnego latarnika? Jak to było z kościołem w Trzęsaczu? Gdzie leżały zapomniane osady? Skąd w morzu lokomotywy? I przede wszystkim co wspólnego mają skoki narciarskie i wybrzeże? Interesujące? Mnie zaintrygowało i skłoniło do przeczytania. I wcale nie żałuję. Lekka, naszpikowana ciekawostkami i niezwykłymi fotografiami książka, która bardzo przyjemnie się czyta. Może nie zaskakuje szczególnie wnikliwymi badaniami czy odkrywczymi spostrzeżeniami. Jednak zwraca uwagi na mniej znane szczegóły, daje odczuć lokalny koloryt oraz przybliża historię mniej znanych miejsc. Ogromnym plusem jest to, że autorka nie próbuje być naukowcem czy badaczem za wszelką cenę, jest dociekliwym turystą, zafascynowanym wybrzeżem Bałtyku. Zbiera legendy, wspomnienia, wzmianki by potem złożyć je w jedną całość przystępna dla wakacyjnego czytelnika.

Ja swój urlop spędzałam w górach, dzięki autorce jednak choć na chwilę przeniosłam się nad morze. Polecam.