Nie jest żadną tajemnicą, że lubię książki o wszelkiego rodzaju niewyjaśnionych zjawiskach. Opowieści o duchach, w duchu true crime, o tajemniczych miejscach czy zdarzeniach, które można interpretować na różne sposoby. To wszystko mnie ciekawi więc oczywistym jest, że musiałam sięgnąć po książkę Renaty Kuryłowicz. Samej autorki nie kojarzę ale temat mnie skusił.
,,Klątwy, duchy i zbrodnie" to podzielona tematycznie praca przybliżająca szereg zjawisk, które da się interpretować na różne sposoby. To trochę opowieść o duchach, wampirach, opętaniach i egzorcyzmach, niewyjaśnionych zjawiskach, ale przede wszystkim o ludziach. Autorka nie idzie na łatwiznę, nie chce straszyć ani bazować na taniej, sensacyjnej rozrywce. Co wcale nie jest łatwe bo niektóre z przywołanych historii są idealne do rozgrzania wyobraźni, żeby tylko przywołać historię Anneliese Michel, która wkroczyła do popkultury. Autorka z ogromną wrażliwością poprzez każdą przywołaną historię pokazuje ludzi i ich problemy oraz co jest najstraszniejsze, niezrozumienie przez środowisku. Wiąże się to często z brakiem wyrozumiałości dla sytuacji, brakiem odpowiedniego leczenia, zakorzenionym strachem i zabobonem. To wszystko prowadzi do zbrodni, które potem stają się pożywką dla rozwijania się niesamowitych historii.
Wiele z przywołanych historii znałam już wcześniej jak historia egzorcyzmów A. Michel, nawiedzonego domu w Amityville czy o Slender Manie (polecam świetny reportaż z Czarnego) ale i tak całość czytałam z ogromnym zainteresowaniem. Każdy rozdział oddziałuje na wyobraźnię i emocje, nie straszy ale uświadamia ile zła i niezrozumienia jest wokół nas. Do czego zdolni są ludzi i jak łatwo nimi manipulować. To nie jest książka o rzeczach nie z tego świata ale o czymś realnym. I nie ważne czy wierzymy w duchy, czy podejrzewamy sprytną manipulację z pewnością dla każdego książka Renaty Kuryłowicz będzie przeżyciem.
Pod kołdrą
Nudny, mały, prywatny blog o książkach
środa, 3 grudnia 2025
,,Klątwy, duchy i zbrodnie" Renata Kuryłowicz
poniedziałek, 1 grudnia 2025
,,Krzyk" Tokuro Nukai
Początek lat 90-tych, okolice Tokio. Społecznością wstrząsa seria zaginięć małych dziewczynek. Początkowo policja nie łączy ich ze sobą ale gdy pojawia się pierwsze ciało, pojawia się też presja. Policjantami kieruje młody inspektor Saeki znajdujący się w skomplikowanej relacji prywatnej. Równocześnie z przebiegiem śledztwa obserwujemy historię pana Matsumoto, ojca przeżywającego żałobę po śmierci córki, który staje się idealnym celem dla sekty.
Po wielu latach czytania różnych thrillerów i kryminałów miałam dosyć dokładne wyobrażenie czego mogę się spodziewać po ,,Krzyku". Podzieliłam sobie bohaterów na dobrych i złych i pewna siebie czekałam aż akcja będzie toczyć się zgodnie z moimi przewidywaniami. Tylko, że to się nie stało. Od początku ta historia odbiega od utartych schematów i im postępuje dalej tym bardziej zachwyca formą. Pozornie prosty kryminał. Jednak różni się znacząco od tego, do czego przyzwyczaiły nas zachodnia kultura. Tutaj wszystko, nawet śledztwo, podporządkowane jest hierarchicznej kulturze i strachowi przed utratą twarzy. Z wierzchu wszystko aż bije chłodem i spokojem, ale najważniejsze jest to co kryje się wewnątrz. Ta opowieść aż kipi emocjami, które nie mogą znaleźć dla siebie ujścia.
,,Krzyk" nie jest też grą pomiędzy mordercą a sprawcą. Jest misterną mozaiką, złożoną z miliona maleńkich detali, które dopiero ułożone w odpowiedniej kolejności dają odpowiedź, ale nie do końca taką jakiej oczekujemy. Bo tutaj tak naprawdę nie jest ważny sam sprawca. Dużo ważniejsze jest tło - bogate, szczegółowo pokazujące drabinę zależności społecznych i narzuconych reguł, i motywacja, powoli odsłaniana i wyłaniająca się ze szczegółów. Znaczącą rolę odrywa także opowieść o nieprzeżytej żałobie.
,,Krzyk" mnie powalił. Spodziewałam się prostej historii spod znaku ,,kto zabił", natomiast dostałam wielopoziomową historię, którą można odczytywać na wiele sposobów i za każdym razem dostrzegać coś nowego. To też nie jest prosty thriller, napisany według schematu. Nie ma tutaj przewidywalnych rozwiązań. Jest zaskakujący, bardzo klimatyczny i wysmakowany językowo. Dużo mówi o japońskim społeczeństwie i regułach, którym musi się ono podporządkować a które nie zawsze są sprawiedliwe czy nawet wygodne. Polecam!
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu MUZA SA!
piątek, 28 listopada 2025
,,The Pumpkin Spice Cafe" Laurie Gilmore
Tytuł oryginału: The Pumpkin Spice Cafe
czwartek, 27 listopada 2025
,,Mara" Małgorzata Domagalik
Mara ma trzydzieści dziewięć lat, właśnie rozwiodła się z mężem i wreszcie ma zamiar żyć według własnych zasad. Ma za sobą szereg doświadczeń i tym chce się dzielić pisząc książkę o samotności. Tylko jej samotność to celowy wybór, to sposób na życie, to droga do wolności. Równocześnie Mara wikła się w skomplikowaną relację z młodszym lekarzem i starszym od siebie niemieckim dziennikarzem. Romans, który nie jest romansem, związek, który nie jest związkiem, układ pełen namiętności, pożądania, grzechu, niedopowiedzeń i kłamstw. Celowa gra, której osią jest kobieta głosząca hasła samotności i wolności ale robiąca wszystko by nie pozwolić odejść krążącym wokół niej mężczyznom.
,,Mara" to powieść, która jest bardzo odległa ode mnie światopoglądowo. Jej bohaterka to synonim femme fatal - kobiety fatalnej, która wikła się w relacje, w której wszystko jest możliwe oprócz miłości. Konstrukcja powieści przypomina niespełnioną fantazję erotyczną. Bohaterka ma wszystko. Pieniądze, prestiż, czas i kochanków: namiętnego i niecierpliwego młodego chłopaka, którego może uczyć oraz doświadczonego i statecznego, który wszystko już doświadczył. Jej życie powinno być pełne i co do tego próbuje przekonać wszystkich. Jest kobietą wyzwoloną, żyjącą na własnych zasadach. Jednak w miarę rozwoju fabuły czuć dysonans. Wszystko skupia się na seksie, który jest staje się ucieczką od samotności.
,,Mara" to powieść bezpruderyjna, dosłowna, otwarcie mówiąca o zmysłowości i przekraczaniu granic. Przekracza granice moralności, dopuszcza istnienie kłamstwa w związku. Burzy mury relacji, otwierając ją na inne rozwiązania. Stawia na pierwszym miejscu wolność. Jednak ta wolność musi stawić czoła samotności, która pozornie jest wyborem, jednak to wybór destrukcyjny dla wszystkich, którzy staną na jego drodze. Tutaj mieszają się najbardziej pierwotne, uzależniające instynkty wyzwolone z ram moralności. To wszystko sprawia, że w pewnym momencie ,,Mara", tak jak jej bohaterka, staje się przytłaczająca w swej intensywności. To żywioł zmiatający wszystko co znajdzie na swej drodze, uwolniony, rozszalały, nie umiejący odnaleźć spokoju.
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Manufaktura Książek!
niedziela, 23 listopada 2025
,,Wszyscy jesteśmy winni" Karin Slaughter
Tytuł oryginału: We Are All Guilty Here
Miasteczko North Fall z niecierpliwością oczekuje na świętowanie Święta Niepodległości. Gdy umilkną ostatnie fajerwerki, pojawia się niepokój. Znikają dwie nastolatki. Na boisku szkolnym szybko odnalezione zostają ich rowery a nieopodal wielka kałuża krwi. Dla zastępczyni szeryfa Emmy Clifton jest to oczywisty znak, że trzeba się śpieszyć. Zegar zaczął odmierzać czas, a statystki są nieubłagane. Z każdą mijającą sekundą zmniejsza się szansa na odnalezienie dziewczynek żywych. To śledztwo wzburzy miejscowych i odkryje nowe, przerażające oblicze sielskiego miasteczka, w którym wszyscy się znają.
Trochę nie wiem jak to się stało ale to dopiero moja pierwsza książka Karin Slaughter. Nazwisko kojarzę, bo jej książki obecne są na półkach w bibliotece czy księgarni ale sama nigdy po nie nie sięgnęłam. Zawsze wydawało mi się, że jest coś ciekawszego do czytania. I to był błąd. ,,Wszyscy jesteśmy winni" to thriller, który wbija w fotel i elektryzuje od pierwszych stron. Upalny, letni dzień, małe miasteczko i wyścig z czasem. Emocje sięgają zenitu, gdy odkrywane są kolejne karty ale to nadal nic bo autorka w pewnym momencie serwuje potężny twist, który wywraca wszystko do góry nogami. To śledztwo to gra między szeryfką a pozorami i pilnie strzeżonymi tajemnicami. Emmy nie tylko musi zmierzyć się z mroczną stroną miasta, które wydawało jej się, że zna od podszewki ale i niedopowiedzeniami i sekretami, które skrywa jej własna rodzina.
,,Wszyscy jesteśmy winni" to mroczny, oddziałujący na emocje thriller psychologiczny, dotykający trudnych tematów jak pedofilia i morderstwa dzieci. Świetnie napisany, trzyma w napięciu od pierwszych stron. Skupia się przede wszystkim na osobie Emmy, która musi poradzić sobie z własnymi emocjami by dostrzec umykające szczegóły i sprawić by winni zostali ukarani. Tu nie ma słabych momentów, są emocje, są ciary na plecach i jest zegar, który nieubłaganie odlicza pozostały czas.
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska!
piątek, 21 listopada 2025
,,Rzym. Miasto nad miastami" Piotr Kępiński
Rok temu byłam po raz pierwszy w Rzymie i po tej wizycie pozostały mi bardzo mieszane uczucia. Fakt, był to zorganizowany city break z przewodnikiem i w ciągów niecałych trzech dni przegoniono nas po najbardziej turystycznych miejscach. Co zapamiętałam? Chaos, ścisk i masę ludzi. Nie brzmi to zachęcająco. Jednak nawet przez pryzmat tego szaleństwa dało się dostrzec, że Rzym to miasto niezwykłe, pełne sprzeczności, bijące swoją indywidualnością oraz szczycące się sięgającą wieki historią.
Książka Piotra Kępińskiego pozwoliła mi poznać stolicę Włoch jeszcze z innej strony. Bardziej intymnej. Mieszają się tu turystyczne z zupełnie nie znanymi. Jest miejsce na wielką historię ale i na wiele ciepłych anegdot. Widać dobitniej indywidualizm i specyfikę mieszkańców stolicy, ich poczucie odrębności w stosunku do innych rejonów Włoch. Razem z autorem zanurzamy się w plątaninę rzymskich uliczek by zobaczyć to wszystko czego nie widzi się podczas city breaku. Są malownicze i pełne przekazu murale, są ogrody i wille, są małe kina i nieoczywiste galerie sztuki. Są też problemy z jakimi mierzy się miasto, które są odbiciem mentalności Włochów.
,,Rzym. Miasto nad miastami" to opowieść o mieście, podkreślająca jego wyjątkowy charakter. Czuć zachwyt autora i jego nieustanną pasję by odkrywać więcej. To nie jest typowy przewodnik turystyczny, to raczej zaproszenie by zanurzyć się głębiej, by rozglądnąć się i dostrzec szczegóły, które umykają. Czuć trochę chaos i gonitwę, tą samą jaką dostrzegłam sama w trakcie mojej wycieczki, ale to też część skomplikowanych stosunków wypełniających Rzym. Tutaj znajdzie się miejsce dla każdego: dla polskiego emigranta, banglijskich handlarzy, uchodźców z Afryki. Autor wszystko to widzi i o wszystkim opowiada z ogromnym ciepłem i ciekawością. Może ten obraz Rzymu nie nadaje się na pocztówki ale jest bardziej zachwycający, miasto nabiera wymiarów, odcieni i głębi. Staje się żywym organizmem. Ja chcę tam wrócić i po nim pospacerować ale tym razem bez pośpiechu i bez celu.
wtorek, 18 listopada 2025
,,Brutalna prawda o toksycznych ludziach" Patryk Janas
Pamiętasz ten moment, gdy zacząłeś uczyć się nowego języka? To uczucie i euforia, po pierwszych kilku lekcjach podstaw, że jeszcze kilka tygodni i świat stanie przed tobą otworem. Pamiętasz tą łatwość nauki i wiarę w siebie? No, właśnie ale to nadal A1 , po którym kolejno przychodzą czasy przeszłe, tryby warunkowe, różne konstrukcje zdaniowe i całość już nie wydaje się taka łatwa a upragniona umiejętność staje trudniejsza do zdobycia, pojawiają się chwile zwątpienia. A jak jeszcze przypadkowo rodzimy użytkownik języka do ciebie zagada na ulicy, to z bólem uświadamiasz sobie, że w sumie to nic nie umiesz. Dlaczego o tym piszę? Bo książka Patryka Janasa ,,Brutalna prawda o toksycznych ludziach" jest takim podręcznikiem na poziomie A1 ale ze znajomości ludzkich zachowań.
Z ogromnym zaciekawieniem podeszłam do lektury. I przyznam, że autor odwalił kawał roboty kondensując ogrom wiedzy z psychologii i psychiatrii do rozmiarów zaledwie 300 stronicowej książki. W sposób prosty i zrozumiały dla każdego laika wyjaśnił najważniejsze pojęcia, przedstawił zarówno typy toksycznych zachowań jak i typy toksycznych ludzi. Nadal nazwy zjawiskom, z którymi niewątpliwie każdy się zetknął i nie ważne czy w rodzinie, związku, pracy, szkole czy grupie znajomych. Przywołuje szereg przykładów odwołując się do codzienności ale i w ciekawy sposób pokazując postacie z kreskówek czy osoby znane z popkultury. Daje proste wskazówki jak radzić sobie z toksykami ale i co robić gdy już zakończy się taką relację. Wszystko w sposób prosty, łatwy i szybki.
I chyba do tego ostatniego mam największe zastrzeżenie i dlatego książka Janasa przypomina mi poziom A1. Bo wersja radzenia sobie z toksycznymi ludźmi zaprezentowana w książce jest za łatwa. ,,Musisz się odciąć" to właściwie jedyna rada. Każdy kto choć raz uwikłany w jakąś toksyczną relację wie, że to nie jest łatwe. To długotrwały, najczęściej bolesny i skomplikowany proces. Ta książka jest świetna by zdobyć podstawową wiedzę, w najbardziej ogólnym zarysie ale brakuje tutaj pogłębienia. Brakuje zarysowania całej gamy odcieni, które się za toksycznymi relacjami. Ta książka jest bardzo pozytywna w wymowie (co w sumie nie jest złe, bo uczy nadziei) i nie pokazuje ogromu traum, dramatów, wiążących się z toksycznymi ludźmi. I na koniec, mam wrażenie, że mocno spłyca opisy poszczególnych typów osób czy zjawisk, do tego stopnia, że ktoś nieświadomy może pewne zjawiska nadinterpretować i zniszczyć normalną relację.
Generalnie uważam, że warto sięgnąć po ,,Brutalną prawdę o toksycznych ludziach" ale z pełną świadomością, że to dopiero wstęp. Daje wskazówki ale nie wyczerpuje tematu. To dopiero A1 w nauce języka toksyków a przed nami jeszcze pozostałe poziomy.
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe!






