czwartek, 10 czerwca 2021

,,Trolle Putina" Jessikka Aro

 

Tytuł oryginału: Putinin trollit

W 2021 roku mamy już chyba pewną świadomość tego jak kształtowane są informacje w Internecie. Panuje wszechobecna manipulacja, fake newsy są na porządku dziennym a niesprawdzone, podane na gorąco dane rozpalają dyskusje i budują światopogląd. Od zawsze wiemy, że media kłamią, przeinaczają i wyrywają z kontekstu. Co jednak jeśli za tym stoi coś większego i odgórnie sterowanego?

Jessikka Aro to fińska dziennikarka, która na własnej skórze przekonała się jak niebezpieczne jest głośne mówienie o trollach internetowych i celowym, sterowanym rozpowszechnianiu fake newsów. Zaczęła badać tematy Rosji i jej wpływu na media pod koniec pierwszej dekady XX wieku, gdy jeszcze nikt nawet nie myślał o tym by zapanować nad Internetem. Media społecznościowe dopiero nabierały znaczenia, sieć była pełna pasjonatów i hobbystów. Rosja jednak już wtedy zaczynała działać w taki sposób by burzyć spokój, zastraszać tych którzy ją krytykowali oraz dowolnie kształtować wydarzenia, tak aby pasowały do uprawianej przez nich polityki.

Autorka nie tylko bazuje na swojej historii i swoim dziennikarskim śledztwie. Przytacza historie innych, którzy mieli to nieszczęście by nadepnąć Rosji na odcisk. Są to historie, które czyta się niczym powieść sensacyjną. Oczywiście chyba najbardziej spektakularna akcja rosyjskich trolli to ingerencja w wybory prezydenckie w 2016 roku, po których prezydentem został Donald Trump. Ale to jest zwieńczenie długofalowego procesu, który alby zrozumieć trzeba przeczytać reportaż Aro.

,,Trolle Putina" to rewelacyjnie napisany reportaż. Odważny, otwierający oczy i odkrywający to obecnie jest najniebezpieczniejsze. Autorka doskonale wyjaśnia i w prostu sposób prezentuje mechanizmy jakimi kieruje się Rosja w wojnie informacyjnej wymierzonej, właściwie w cały świat. Jedynie świadomość jak łatwo można manipulować mediami, dokładne zwracanie uwagi na źródła informacji oraz krytyczne podejście do newsów może w pewnym stopniu pomóc odnaleźć się we współczesnym świecie. Trzeba jednak mieć świadomość, że zwykły użytkownik sieci ma przed sobą nie równorzędnego przeciwnika a dobrze naoliwioną, wytrenowaną i bezwzględną maszynerię, które nie zawaha się wyciągnąć i wykorzystać żadnego, nawet najbardziej absurdalnego fake newsa by zniszczyć reputacje, upokorzyć a w rezultacie zrealizować swój cel. Polecam gorąco!

 

  p.s. WYZWANIE 2021 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 98,3 cm - 3,8 cm = 94,5  cm.

 

poniedziałek, 7 czerwca 2021

,,Latarnia" Deborah Lawrenson

 Tytuł oryginału: The Lantern
 
Jednym z rodzajów książek, po które sięgam regularnie, są powieści obyczajowe, w których przeszłość miesza się z teraźniejszością i znacząco wpływa na życie bohaterów. ,,Latarnia" właśnie taka jest. Dwa plany. Współczesny, z Eve i Dominiciem jako głównymi bohaterami oraz przeszły opowiadający o Benedicte i jej rodzinie, rozgrywający się na przestrzeni wielu lat, tuż przed i po II wojnie światowej. Oba te plany łączy miejsce, stara posiadłość zlokalizowana w Prowansji. Eve i Dominic szukają spokoju, próbują zbudować wspólne życie, jednak ich własna przeszłość nie daje im spokoju. Gdy dodatkowo zaczynają dziać się dziwne zdarzenia wokół domu, także ta zapomniana, odległa przeszłość zaczyna dochodzić do głosu.

,,Latarnia" to powieść niespieszna, w której przeszłość pojawia się obok teraźniejszości. Zamysłem autorki chyba było już poprzez sam styl dać odczuć klimat Prowansji i sielskiego południa Francji. Cóż, pozostał tylko zamysł. Równie dobrze powieść mogłaby rozgrywać się gdziekolwiek: angielska wieś, polska, niemiecka... Zupełnie brakuje tego nastrojowego, trochę leniwego, przesiąkniętego dobrym jedzeniem i winem klimatu. Jest nudno i zwyczajnie. Trochę lepiej wygląda sprawa jeśli chodzi o treść. Dwutorowo prowadzona akcja do pewnego momentu intryguje, zmusza do snucia przypuszczeń i zastanawiania się jak dokładnie potoczą się losy bohaterów. Wątek z przeszłości niesie w sobie ogromny, niewykorzystany potencjał. Brakuje mu ukorzenienia i umiejscowienia w konkretnym okresie i miejscu. Bardzo powierzchownie potraktowano postaci, sprowadzając ich historie zaledwie do zarysów i ogólnych szkiców. Nie czuć żadnej dramaturgii w historii, która powinna wyzwalać ogrom emocji i przemyśleń. Wątek współczesny ma kilka swoich dobrych momentów, które w rezultacie zostają rozmyte przez spłycenie ich wydźwięku, tani dramatyzm i zbyt proste przejść z nimi do porządku dziennego.

,,Latarnia" to czytadło nie wymagające zbytniego zaangażowania. Prosta historia, prosto opowiedziana.

czwartek, 3 czerwca 2021

,,Bardzo długie popołudnie" Inga Vesper


Tytuł oryginału: The Long Long Afternoon

Z pewnością każdy kojarzy idealny wizerunek amerykańskiej rodziny z lat 50-tych. Piękny dom na przedmieściach, wychuchane dzieci, zadowolony z życia pan domu z teczką i wielkim samochodem oraz idealna żona. Marzenie,  do którego realizacji się dąży, cel, który przyświeca i który ma zapewnić szczęście. Tylko czy naprawdę tak jest?

,,Bardzo długie popołudnie" to pozornie kryminał. Jego główna oś koncentruje się wokół zniknięcia jednej z pań domu. Pozostawione samopas małe dzieci i kałuża krwi w kuchni to jedyne co zastają zaalarmowani przez pomoc domową, Ruby, policjanci. Co stało się z Joyce? Jej zniknięcie staje się wyłomem w idealnej fasadzie przedmieść. Już nic nie jest tak idealne, za jakie chce uchodzić. Każdy ma swoje tajemnice i ukryte cele.

Debiutancka powieść Inge Vesper rozkłada na czynniki pierwsze ten wyśniony American Dream, odzierając go z fałszu i obłudy. Wyciąga na światło dzienne wszystkie brudy i trupy pochowane po kątach. Mówi głośno o sytuacji kobiet zbyt mocno uzależnionych od mężczyzn, przez co tracących swoją wolność w imię pozornego bezpieczeństwa i statusu społecznego. To opowieść o kobietach otumanionych, sfrustrowanych, sprowadzonych do roli rekwizytu, pozbawionych głosu i prawa do samodecydowania i samorealizacji. Depresja, problemy psychiczne i emocjonalne są czymś oczywistym i bagatelizowanym. Wartość kobiety wyznacza mąż i dzieci, sama w sobie jest bezwartościowa i godna pogardy.

Powieść porusza także jeszcze jeden ważny temat, sytuację osób czarnoskórych w Ameryce lat 50-tych. Z jednej strony nie są już niewolnikami, mają prawa, mogą zarabiać na siebie ale ich sytuacja nie jest wcale dobra. Są izolowani, pogardzani, traktowani z wyższością, wysiedlani, niezauważani. Czarnoskóra kobieta znajduje się na samym końcu łańcucha społecznego. Jednak, główna bohaterka, Ruby chce to zmienić. Chce się uczyć. Aby zdobyć potrzebne pieniądze pracuje jako pomoc domowa i to właśnie jest inteligencja oraz zmysł celnych obserwacji będą nieocenione by poznać rozwiązanie zagadki zaginięcia Joyce.

,,Bardzo długie popołudnie" to elektryzująca powieść. Mocna w swym przekazie społecznym ale równocześnie nadal pozostająca hipnotyzującym i do ostatnich stron trzymającym w napięciu thrillerem. Nie tylko zapewnia rozrywkę i dreszczyk emocji ale także po kolei punktuje hipokryzje społeczeństwa i uwypukla fałsz jakim się ono charakteryzuje. Jest głosem mówiącym o wolności, niezależności, cenie jaką przychodzi płacić za pozorne poczucie bezpieczeństwa i status społeczny. Zmusza do zastanowienia ale nie daje żadnych rad. Polecam!

 

 Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Słowne! 

 

  p.s. WYZWANIE 2021 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 100,6 cm - 2,3 cm = 98,3  cm.

 

wtorek, 1 czerwca 2021

,,Maski pośmiertne" Anna Rozenberg


Woking, niewielka miejscowość trochę oddalona od Londynu. To tutaj właśnie zostają znalezione brutalnie okaleczone zwłoki polskiej turystki. Sprawa od początku się komplikuje. Nic nie jest takie jak powinno być a ślady wręcz sobie zaprzeczają. Jedynym, który ma jakieś szanse dociec prawdy jest inspektor David Redfern. Jego matka była Polką więc zna język polski i próbuje przeniknąć skomplikowaną historię Polaków, którzy zostali w Anglii po II wojnie światowej, bo tropy prowadzą do tajemnic, które miały być pogrzebane ponad 70 lat temu.

,,Maski pośmiertne" to interesujący debiut i elektryzujący początek (przynajmniej taką mam nadzieję) dłuższej serii. Autorka wybiera niecodzienne tło dla zagadki kryminalnej. Z jednej strony mamy to co charakterystyczne dla kryminałów skandynawskich czy brytyjskich: małe miasteczko, nieufną, trochę wycofaną społeczność i policjantów podejrzliwie spoglądających na nowego członka zespołu. Mroczne, deszczowe, zamglone tło potęguje nastrój niepewności i zagrożenia. Gdy jeszcze do tego dodać typowo polskie skomplikowane relacje historyczno-polityczne otrzymujemy wciągający, duszny thriller, pełen niedopowiedzeń i poszlak gubiący się w natłoku śladów, pozornie bez znaczenia.

Ale thriller i zagadka kryminalna to tylko jedna strona medalu. Drugą, równie wciągającą, są wojenne i powojenne koleje losu Polaków, których historyczna zawierucha rzuciła do Anglii. Autorka pokazuje trudy i problemy z jakimi się mierzyli, rozbudzając ciekawość i przez to zachęcając do samodzielnych poszukiwań. Jest to z pewnością jedna z tych kart najnowszej historii Polski, o której niewiele wiadomo i która jest pomijana.

,,Maski pośmiertne" to kryminał, obok którego ciężko przejść obojętnie. Mroczny, skomplikowany ale przez to bardziej wciągający. Polecam a sama czekam na kolejną odsłonę bo zakończenia zdecydowanie nie można zostawić w ten sposób.

,,Zabijaj uważnie" Karsten Dusse

 Tytuł oryginału: Achtsam morden

Czy Mindfulness może pomóc w staniu się zabójcą? Otóż, może i to jescze na dodatek sprawić, że z lekkością, łatwością oraz pełną uważnością dokonuje się zabójstw. Najlepszym przykładem jest Bjorn, trzydziestokilkuletni prawnik, który po kolejnej kłótni z żoną, zostaje postawiony przed ultimatów: terapia albo nie spotka się z córką. Początkowo sceptycznie nastawiony, nagle odkrywa niewątpliwe plusy uważności i zaczyna ją bardzo świadomie stosować w swoim życiu. Nawet jeśli nieoczekiwanie sprowadzi go ona na, hmm.., nieco mordercze ścieżki.

,,Zabijaj uważnie" to rewelacyjna komedia kryminalna. Śmieszna, lekka, krwawa i wybuchowa ale jednocześnie pełna celnych obserwacji życia codziennego. Z przymrużeniem oka traktuje wszelkiego rodzaju poradniki couchingowe i mindfulnessowe. Rozbrajający jest kontrast w tym co robi główny bohater. Nagle z szeregowego prawnika korporacyjnego pod wpływem terapii przemienia się w szarą eminencję w mafijnym światku i wręcz idealnie odnajduje się w nowej roli. Wszystkie ćwiczenia relaksacyjne stają się dla niego wskazówkami jak radzić sobie z ukrytymi wrogami we własnych szeregach, przeciwnikami w walce o wpływy a nawet pomagają mu pozyskać nieoczekiwanych sojuszników - przecież bardziej potrzebne jest kolejne przedszkole niż burdel :) Bjorn przechodzi krok po kroku cały poradnik uważności i bez najmniejszego wysiłku osiąga to czego nawet nie planował.

,,Zabijaj uważnie" to nie tylko pełna czarnego humoru komedia kryminalna. To także karykaturalny obraz Niemiec i stosunków panujących w niemieckim społeczeństwie. Pełna stereotypów i uproszczeń. Bo przecież gangami rządzą przybysze z Europy Wschodniej i Południowej, Polka to oczywiście kochanka, której imponuje pensja urzędnika, a sekretarką w kancelarii prawniczej musi być zgorzkniała, stara panna. Można się oburzać, można potraktować z przymrużeniem oka i bawić się świetnie czytając o niestanstardowym wykorzystaniu couchingu. Wykoślawionym, wyolbrzymionym, trochę potraktowanym zbyt dosłownie ale przez to tak zabawnym i gwarantującym świetną rozrywkę. Polecam!

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Otwarte ! 

 

 

  p.s. WYZWANIE 2021 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 103,1 cm - 2,5 cm = 100,6  cm.

 

czwartek, 20 maja 2021

,,Brassel" Tomasz Kocowski


Alternatywna historia XIX-wiecznego Wrocławia. W mieście wybucha bunt przeciw zaborczej władzy. Mieszkańcy domagają się prawa do samostanowienia oraz otwarcia wrót do Oderthoru - podziemnego miasta zamieszkałego przez tajemnicze krasnoludy zwane Zwergami. Handel z Zwergami był przez wiele lat jednym z głównych źródeł bogacenia się mieszkańców. Wymieniali jedzenie i piwo na złoto i zaawansowaną technologicznie broń. Pruski zaborca zasypał jednak przejścia. W ciągu dziesięciu lat jakie nastąpiły po tym wydarzeniu, miasto sukcesywnie popadało w ruinę. Nadszedł jednak moment, kiedy mieszkańcy Brassel powiedzieli dość.

,,Brassel" to powieść, do której podeszłam dosyć ostrożnie. Umieszczenie elementów fantasy w realiach historycznych zawsze jest zabiegiem ryzykownym. Może powstać coś zapadającego w pamięć albo wręcz przeciwnie, lepiej przemilczeć. Tomasz Kocowski całkiem przyzwoicie wybrnął z zadania jakie postawił przed sobą. Stworzył przede wszystkim opowieść o Wrocławiu i Śląsku, z której głośno wybrzmiewają uniwersalne pytania o tożsamość narodową, honor oraz pragnienie wolności. Elementy fantastyczne są tylko dodatkiem w tak naprawdę powieści przygodowej z elementami polityki. Jest tam wszystko co sprawia, że czyta się dobrze i z ciekawością przerzuca się strony: spiski, przygoda, tajemnicze podziemne miasto, młodość i pierwsze młodzieńcze zauroczenia, walka o władzę oraz nieustające przeświadczenie o nadciągającym zagrożeniu. Do ostatnich stron nic nie jest wyjaśnione i przesądzone.

Pomimo wielu plusów ,,Brassel" nie jest jednak powieścią idealną. Chyba jej największym minusem jest niewykorzystany potencjał wątków fantastycznych. Wątek z tajemniczymi Zwergami urywa się bardzo szybko i zostaje praktycznie zostaje zapomniany. Ustępuje miejsca wątkom politycznym i romantycznym. Zaledwie zaciekawia, na chwilę przykuwa uwagę a potem zostawia czytelnika z mnóstwem pytań, na które nie ma odpowiedzi.

,,Brassel" dobrze łączy w sobie wątki historyczne, przygodowe i historyczne. Niestety trochę nierówno, przez co są momenty gdy powstaje chaos. Nie wykorzystuje też potencjału jaki leży w Zwergach. Mimo to, jest to przyjemna opowieść o odwadze, honorze, walce o wolność oraz o poszukiwaniu tożsamości. Trochę baśń dla dorosłych, niosąca w sobie mocne uniwersalne przesłanie oraz w sposób alegoryczny opowiadająca o skomplikowanych śląskich relacjach, jak i polskiej historii.

  p.s. WYZWANIE 2021 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 105,5 cm - 2,4 cm = 103,1  cm.

 

środa, 19 maja 2021

,,Małe kobietki" Luisa May Alcott

Tytuł oryginału: Little Women

,,Małe kobietki" to powieść kultowa, klasyka literatury, która kształtowała światopogląd i na której wychowały się pokolenia dziewcząt i młodych kobiet, szczególnie w Stanach Zjednoczonych, gdzie powieść powstała.

Akcja rozgrywa się w trakcie wojny secesyjnej w Stanach w II połowie XIX wieku. Skupia się na rodzinie March, szczególnie czterech siostrach (w moim tłumaczeniu) Małgosi, Ludce, Elizie i Amelce. Dziewczęta mimo swojego ubóstwa próbują żyć w zgodzie z własnymi wartościami i cieszyć się życie i młodością.

Trudno mi się czytało ,,Małe kobietki" zarówno z powodu trochę już staroświeckiego tłumaczenia, jak i treści tam zawartych. Powieść nadal ma w sobie pokłady uniwersalności. Opowiada o sile młodości, radości czerpanych z najmniejszych rzeczy, pragnieniu by podążać za marzeniami, pierwszych rodzących się uczuciach, jeszcze zupełnie niewinnych i pozbawionych erotyzmu. Próbuje kształtować charaktery czytelników, pokazując wszystko to dzieje się wokół sióstr March jest lekcją i trzeba z tego wyciągnąć wnioski na przyszłość. Z jednej strony bohaterki pokazane są jako silne, odważnie stające naprzeciw przeciwności losu młode kobiety ale jednocześnie są córkami swojej epoki - podporządkowane konwenansom, ukorzenione w religijności protestanckiej, uważające że największe cnoty to ubóstwo i skromność, czujące pewną dumę z faktu, że są biedne. Powieść powtarza utarte schematy, że ten kto jest biedny musi być mądrym, szlachetnym i dobrym. Bogaci są rozkapryszeni, puści lub nieszczęśliwi. Ich świat staje w opozycji do szczęśliwego, wartościowego i cnotliwego domu rodziny March.

Według mnie ,,Małe kobietki" zestarzały się. Nadal można je czytać i wynieść z tego wiele przyjemności. To nadal opowieść o tym co najważniejsze w młodości, o pokonywaniu przeszkód i szukaniu własnej drogi, o przyjaźni, miłości, odwadze. Ale to także powieść pokazująca świat schematyczny, pochwała ubóstwa i w pewien sposób cierpiętnictwa, niedopuszczająca wszystkich odcieni szarości, dopiero dzięki którym życie nabiera smaku. To powieść prosta, budząca proste emocje, odnosząca się do czasów gdy świat był prostszy. Budzi tęsknotę za jednoznacznymi zasadami, które w mają prosto prowadzić do celu. 

 

  p.s. WYZWANIE 2021 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 107,2 cm - 1,7 cm = 105,5  cm.