Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jennifer Probst. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jennifer Probst. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 lutego 2023

,,Małżeńska pułapka" Jennifer Probst

 Tytuł oryginału: The Marriage Trap


Maggie i Michael różnią się jak ogień i woda. Ona pewna siebie, elokwentna i przebojowa fotografka specjalizująca się w męskiej bieliźnie. On - zdystansowana głowa rodziny i zarządca rodzinnej firmy z tradycjami, poważny, rozsądny, opoka, na której inni mają się opierać. Ich pierwsza randka była katastrofą, potem było tylko gorzej bo mimo wzajemnej niechęci muszą się spotykać bo ich przyjaciele są małżeństwem. Dodatkowo Maggie podejrzewa Michaela o niezdrową fascynację jej zamężną przyjaciółką. Natomiast Michael zaczyna coś czuć ale do ... Maggie.  Pod wpływem impulsu i szantażu ze strony rodziny decyduje się zaprosić dziewczynę do Włoch by tam udawała jego ... żonę. I od tego momentu wiadomo, że właściwie wszystko się może zdarzyć.

,,Małżeńska pułapka" nie jest książką wybitną, ba nawet nie zapadającą w pamięć. Podejrzewam że za miesiąc nie będę mogła sobie przypomnieć o co w niej chodziło. Jest zaledwie odskocznią od innych i typowym ,,guilty pleasure". Powiela wszystkie oklepane i utarte schematy, zaczynając od szybkiego przechodzenia od nienawiści do miłości, skrywane tajemnice i nieporozumienia aż po udawany szantaż. Ale w tym wszystkim mimo wszystko jest lekka, zabawna i na tyle krótka, że bardziej bawi niż irytuje. Uczucie rodzące się między bohaterami jest także bardziej romantyczne, musi pokonać kilka przeszkód i zostaje okraszone dokładnie taką ilością zmysłowości, że jest pikantnie ale nie graniczy jeszcze z pornografią. Nie ma co się rozwodzić, jeśli ktoś szuka lekkiego odmóżdzacza np. na podróż to pozycja idealna. Cała reszta może sobie spokojnie darować.

niedziela, 2 listopada 2014

,,Małżeńska fuzja" Jennifer Probst

Ten weekend jest dla mnie weekendem ,,kończenia książek". Przyznaję, że posiadam bardzo niedobry nawyk czytania kilku pozycji na raz. A że czytam absolutnie wszędzie i na różne sposoby (bo zarówno na komputerze, komórce, w wersji papierowej w domu, autobusie, stojąc w kolejce) to zawsze trochę się tego na zbiera.

Książka ,,Małżeńska fuzja" była moją książką autobusową. Dlaczego? Bo idealnie nadawała się do tego celu. Zacznę od strony graficznej - moja książka do czytania w trakcie podróży musi mieć stosunkowo dużą czcionkę oraz nie za dużą objętość. Zdecydowanie mniej się wtedy wzrok męczy.

Fabuła też idealna: mało skomplikowana historia dwojga ludzi - Julietty i Sawyera, zmuszonych przez nadgorliwą mamę do małżeństwa. Od początku wiemy jak to się skończy, ba nawet możemy bez pudła określić przebieg zdarzeń. Schemat jaki wykorzystała autorka spotykany jest dosyć często. Na plus zdecydowanie lekki styl pisarstwa pani Probst, który czyta się całkiem przyjemnie, spora dawka humoru oraz całkiem sympatyczne postacie.

Wprost idealna książka do czytania w autobusie - można przerwać w dowolnym momencie, odłożyć na dłużej a gdy później do niej się wraca doskonale orientuje się w fabule.