Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fjallbacka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fjallbacka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 lutego 2024

,,Pogromca lwów" Camilla Läckberg


Tytuł oryginału: Lejontämjaren

 Dawno nie sprawdzałam, co dzieje się we Fjällbacce ale po kilku letniej przerwie postanowiłam wrócić i nadrobić tomy. ,,Pogromca lwów" to też, mój dopiero drugi kryminał, jaki czytam w tym roku i moje pierwsze wrażenie było, że ponownie trafiam na ten sam motyw co we wcześniej czytanych ,,Rodzanicach". Cóż, trudno uciec od takich skojarzeń gdy w obu przypadkach mamy do czynienia z małymi miejscowościami skutki zimą i zbrodnią, której ofiarą jest nastolatka, która wcześniej zaginęła. Jednak to tylko pierwsze wrażenia bo potem jednak kierunek akcji jest zupełnie inny, no i lokalny koloryt też dużo wnosi.

Patrick i jego współpracownicy muszą zająć się sprawą Victorii. Nastolatka zaginęła kilka tygodni wcześniej i właśnie się odnalazła. Wyszła właściwie znikąd wprost pod nadjeżdżający samochód. Jednak to nie odrażenia jakich doznała w trakcie wypadku będą przyczyną jej zgonu. Ktoś już wcześniej się nad nią znęcał i brutalnie ją okaleczył. Nie jest ona jedyną zaginioną nastolatką. Posterunek we Fjällbacce będzie musiał podjąć współpracę z innymi w całej Szwecji aby znaleźć ślady, które mogłyby pomóc pozostałe zaginione dziewczęta. Równocześnie Erica zaczęła pracę na nową książką opisującą zbrodnię z przed lat. Jej rozmówczyni od kilku lat przebywa w wiezieniu za zabicie męża. Tylko, że tak właściwie nie chce mówić o tym co się stało. A sprawa jest dużo bardziej skomplikowana i sięgająca do współczesności.

,,Pogromca lwów" to powrót do stylu, do jakiego przyzwyczaiła nas Camilla Läckberg. Trudne, skomplikowane, wyniszczające psychicznie śledztwo łagodzone jest przez absurdy codzienności. Nadal mamy gapowatego Mellberga, wścibską Erikę, która trafi nie tam gdzie powinna, codziennie utarczki z dziećmi i teściową. Jednak nawet szara rzeczywistość nie jest do końca w stanie przykryć tego co stało się z Victorią i jak bardzo śledczy będą musieli się zaangażować by dotrzeć do prawdy, która nawet na koniec nie okaże się taka oczywista jak byśmy chcieli. ,,Pogromca lwów" to historia czystego zła, szaleństwa i okrucieństwa, które rozgrywa się przez wiele lat tuż obok i nikt nie ma odwagi powiedzieć dość. Dopiero zupełny przypadek doprowadzi do tego, że makabryczne wydarzenia wyjdą na wierzch. To też kolejny raz opowieść o rodzinach, które nie są takie jak je widzimy i chcielibyśmy wierzyć, że są. Zło wcale nie jest widoczne na pierwszy rzut okaz a pozory mylą i to bardzo.

Dziewiąty tom serii o Fjällbacce czytany po tak długiej przerwie był dla mnie idealnym powrotem. Cała sprawa kryminalna jest skomplikowana, wielowątkowa i sięgająca daleko w przeszłość. Ma spory ciężar emocjonalny ale autorka dwoi się i troi żeby nie przytłoczyć ani czytelnika, ani swoich bohaterów. Zachowuje odpowiedni poziom emocji aby skutecznie przykuć uwagę aż do samego finału,  i nawet wtedy serwuje najbardziej zaskakujący zwrot. Mimo, że pewne poszlaki pojawiają się od początku, to jednak trzeba czekać do samego końca by dowiedzieć się co właściwie się stało a będzie to z pewnością dla wielu szokujące. Jednak trzeba też pamiętać, że seria ta jest przede wszystkim rozrywką i to serwuje na naprawdę niezłym poziomie. Polecam!

p.s. WYZWANIE 2024 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 141,0 cm - 3,2 cm = 137,8 cm.    

 


niedziela, 16 września 2018

,,Fabrykantka aniołków" Camilla Läckberg

 Tytuł oryginału: Änglamakerskan

Camilla Läckberg w ósmym tomie sagi o policjantach z Fjallbacki po raz kolejny łączy przeszłość z teraźniejszością. Do miasteczka po wielu latach nieobecności wraca młoda kobieta, Ebba wraz z mężem. Para zmaga się żałobą po śmierci synka. Próbując sobie z tym poradzić podejmuje się zadania wyremontowania starego domu. Wkrótce po ich przyjeździe dochodzi do podpalenia a zaraz potem pod podłogą znalezione zostają stare ślady krwi. Wszystko wskazuje, że współczesne działania mogę być połączone z tajemniczym zniknięciem całej rodziny Ebby przed trzydziestoma laty. Patrik wspierany przez pozostałych śledczych oraz upartą i dociekliwą żonę Erikę dąży do okrycia prawdy. Musi się spieszyć, żeby poznać rozwiązanie zanim dojdzie do większej tragedii.

Chociaż bardzo lubię sagę Läckberg, jej sielski, małomiasteczkowy klimat, bohaterów tak bardzo mocno zaczepionych w normalnym, rodzinnym, sąsiedzkim życiu to tym razem jakoś nie mogłam się przekonać do historii. Sama zagadka początkowo wydawała się ciekawa ale szybko straciła swój impet i wlekła się niemożliwie. Śledztwo przebiegała zupełnie bez polotu i gdyby nie pojedyncze wścibstwo Eriki nie wiem jak dotarłabym do końca. Chociaż autorka ograniczyła wątki poboczne, dotyczące życia prywatnego bohaterów to i tak mam wrażenie, że one zagłuszają główną sprawę i to one zasadniczą o tym co się dzieje na kartach powieści.

Czuję też niedosyt po zakończeniu. Zazwyczaj rozwiązania są idealnie powiązane z całością i nawet jak wcześniej zgadnę, nie jestem z tego powodu rozczarowana. Tutaj jest inaczej. Mało przekonujące i zupełnie nielogiczne jest to co zastajemy na końcu. Jak gdyby wymyślone na siłę i doklejone.

W moim odczuciu słabsza część od innych ale pomimo ewidentnych wad czuć ten specyficzny klimat szwedzkiej prowincji a bohaterowie to wręcz dobry przyjaciele, za których trzyma się kciuki i kibicuje im się by wszystko się udało a cienie i strachy odeszły jak najdalej.

 p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  42,5 cm - 3,4 cm = 39,1 cm.

czwartek, 23 listopada 2017

,,Latarnik" Camilla Läckberg

Tytuł oryginału: Fyrvaktaren

,,Latarnik" to już moje siódme spotkanie z mieszkańcami Fjällbacki. Spokój tego nadmorskiego miasteczka po raz kolejny zostanie zburzony przez tajemnicze morderstwo. Tym razem ginie jeden z cenionych mieszkańców, który po latach nieobecności wrócił do miasteczka. Jego śmierć jest nieoczekiwana ale im bardziej Patrick i cała reszta policjantów wgłębia się w jego przeszłość tym więcej znaków zapytania w niej znajdują.

Jak zwykle Läckberg prowadzi akcję dwutorowo oprócz współczesnych wydarzeń w retrospekcjach pojawia się przeszłość. Tym razem cofamy się aż do 1871 by poznać burzliwą i skomplikowaną historię rodziny latarnika na Wyspie Duchów. Autorka bardzo mocno skupia się na emocjach i warstwie psychologicznej. Buduje w ten sposób mroczny, duszny klimat, pełen niedopowiedzeń i majaków, który zdaje się mieć też ogromny wpływ na współczesność.

Oczywiście nie byłoby opowieści o Fjällbace bez tła obyczajowego. Tym razem schodzi ono na dalszy plan ustępując miejsca śledztwu. Erica skoncentrowała się na bliźniakach i pomocy dochodzącej do siebie po wypadku siostrze, na szczęście nie miesza się bardzo do pracy policji, pozostawiając to Patrikowi. A on i przyjaciele działają bardzo sprawnie - szybko łapią najważniejsze tropy chociaż i tym razem nie uda im się uniknąć błędów czy ślepych uliczek. Niestety, pewne ich działania wywołają tragiczne konsekwencje co odwlecze w czasie ostateczne rozwiązanie sprawy.

Saga Camilli Läckberg to pewniak jeślii szuka się czegoś co gwarantuje delikatny dreszczyk emocji, zmusi do wysiłku szare komórki by odgarnąć sprawcę (ja wymyśliłam bardzo szybko) a przy okazji zapewnia odpowiednią dawkę relaksu i humoru. Wszystko tutaj jest w wersji light bo nawet przemycane w tle ważne tematy społeczne są podane w wersji bardzo przystępnej i nie burzącej harmonii świata. Jak zawsze czyta się to szybko, łatwo i przyjemnie.

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  21,7 cm - 3,2 cm = 18,5  cm                  ,

wtorek, 2 maja 2017

,,Syrenka" Camilla Läckberg,


Tytuł oryginału: Sjöjungfrun

We Fjallbace nie można pożyć spokojnie. Gdy wydaje się, że wreszcie zapanował względny spokój i można by się zająć powiększającymi się rodzinami (jak to jest w przypadku większości policjantów), dochodzi do zagadkowego zniknięcia mężczyzny - spokojnego ojca rodziny, cenionego pracownika i dobrego przyjaciela. Wkrótce potem jego najbliżsi przyjaciele zaczynają otrzymywać listy z pogróżkami. Atmosfera jeszcze bardziej się zagęszcza gdy po kilku miesiącach zostają znalezione zwłoki zaginionego a zaraz potem dochodzi do kolejnych tragedii. Funkcjonariusze, z Patrikiem Hedstromem na czele, będą musieli przedrzeć się przez mury tajemnic, niedomówień i półprawd by odkryć sprawcę i zrozumieć co na prawdę wydarzyło się w tej małej nadmorskiej miejscowości.

Przyznaję, że po skończonej lekturze czuję pewien niedosyt (może to wina tego, że niedawno czytałam ,,Pragnienie" Jo Nesbo). Fabuła jest zdominowana przez obserwowanie pokrzywdzonych i ich ofiar. Przez ich pryzmat próbujemy poznać i odkryć sprawcę. Policjanci i całe śledztwo toczy się gdzieś w tle i w rezultacie jest trochę oderwane od finalnego rozwiązania. Niby fabuła prowadzona jest bardzo poprawnie. Wszystkie konieczne elementy w odpowiednich momentach wskakują na swoje miejsce ale ja nie wiem co było tym kluczowym punktem decydującym, że śledczy poznali  sprawcę. Akurat w tym momencie widać uproszczenie fabularne autorki, przeskakującej nad najważniejszym punktem a potem dopasowującej całość do swojej teorii. Blado i niemrawo wyglądają też bohaterowie. Wydaje się, że sprawa sama się im toczy a oni od czasu do czasu reagują. Na szczęście mniej jest tła obyczajowego bo chyba nie dałabym rady z kolejną częścią poświęconą pieluchom i dzieciom.

Gdzieś mi gubi się duch sympatycznej Fjallbacki. Chyba chciałam bardziej elektryzującej i wymagającej zagadki. I bardziej krwiożerczego przestępcy (znowu wina Nesbo!). Ta seria jest taka ... małomiasteczkowa. Rada na przyszłość: nie czytać razem z innymi kryminałami, szczególnie tymi z Norwegii. :)

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 106,0 cm - 3,2 cm =  102,8 cm                

sobota, 30 lipca 2016

,,Niemiecki bękart" Camilla Läckberg

Tytuł oryginału: Tyskungen

Po raz piąty trafiam do Fjallbacki. Po raz kolejny aby razem z Patrickiem, Eriką i spółką rozwiązać zagadkę zabójstwa. Ta sprawa będzie nietypowa. Mocno ingerująca w życie głównych bohaterów i powoli odsłaniająca mroczną wojenną przeszłość tego małego nadmorskiego miasteczka. Lawinę zdarzeń uruchomi stary niemiecki medal, który Erika znajduje w skrzyni matki. Gdy spróbuje zgłębić tajemnicę jego pochodzenia, osoby, które mogłyby udzielić odpowiedzi nabiorą wody w usta lub ... zginą.

Camilla Lackberg popełniła jeden kardynalny błąd. Za wcześnie, zasugerowała nam cały przebieg akcji i ostateczne rozwiązanie. Zabiło to akcję i całe napięcie. Całość sprowadziła się tylko do czekania, aż nasze przypuszczenia się spełnią. Mimo to przyjemnie obserwowało się poczynania policjantów z posterunku we Fjallbace . Teoretycznie pozbawieni są wsparcia ze strony Patricka co pozwala dostrzec w nich coś więcej niż jego tło. Martin i Gosta zaczynają nabierać stanowczości, samodzielności oraz pewności siebie. Jeśli chodzi o wątek komediowy, jak zawsze można liczyć pod tym względem na nieocenionego Mellberga.

,,Niemiecki bękart" miał potencjał by stać się dobrym, trzymającym w napięciu thrillerem z silnym wątkiem historycznym ale jego wymowę znacznie złagadza tło obyczajowo. Trudno drżeć z oczekiwania na ostateczną rozgrywkę z mordercą gdy obok nóg pałęta się roczny brzdąc, trzeba iść na spacer i pocieszać byłą żonę. Ale każdy kto spotkał się już z sagą Lackberg wie doskonale, że wątki obyczajowe zajmują równorzędne miejsce z tymi kryminalnymi. To stanowi jej znak rozpoznawczy i chyba za to ją lubimy. Gdy znowu zatęsknię za Fjallbacką sięgnę po kolejny tom, szczególnie, że już w tym tomie autorka sugerowała znaczne zmiany w życiu bohaterów.

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 57,9 cm - 3,8  cm = 54,1 cm

środa, 15 lipca 2015

,,Ofiara losu" Camilla Läckberg

Saga kryminalna Camilli Laeckberg wyraźnie odznacza się na tle różnych cyklów poświęconych podobnej tematyce. Przede wszystkim jej bohaterowie są tak ... normalni. Nie są bardziej niż inni sterani życiem, zniechęceni, burkliwi. Są całkowicie przeciętni, tacy jak setki osób, które nas otaczają na co dzień. Wchodzą do świata bohaterów czujemy się jak u siebie w domu. Trudno tutaj o normalne zaciekawienie i napięcie jakie pojawia się przy czytaniu kryminałów. Bardziej pojawia się poczucie niesienia pomocy Patrickowi w rozwiązaniu zagadki tak aby jak najszybciej zrzucił z ramion ten ciężar i wrócił do domu do Eriki i Mai.

Nie inaczej jest tutaj. ,,Ofiara losu" zaczyna się od wypadku samochodowego, pozornie nieskomplikowanej sprawy. Ale pozory mylą. Pojawiają się pewne niejasności, coś nieuchwytnego co nie pozwala funkcjonariuszom z Fjaellbacki tak po prostu zamknąć śledztwo. Pracę policji znacznie utrudnia też ekipa telewizyjna kręcąca szwedzkie ,,Warsaw Shore" (!).

Sama sprawa nie jest zbytnio skomplikowana dla uważnego czytelnika. Szybko może wpaść na właściwy trop. Mimo, to zachęcam do spokojnej, leniwej lektury. Dobrze jest przebywać wśród dobrze znanych postaci, obserwować ich zmagania nie tylko ze śledztwem ale i własnymi problemami, cieszyć się z ich radości, wzdychać nad naiwnością szefa. Każdy kto choć raz sięgnął po powieść Camilli Laeckberg doskonale wie, że dla samego klimatu tam się wraca, co i ja mam zamiar jeszcze nie raz zrobić.

p.s. WYZWANIE 2015 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 98,7 cm  - 3,9 cm = 94,8 cm