Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mira. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mira. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 sierpnia 2024

,,Nagroda" Brenda Joyce

Tytuł oryginału: The Prize

 Devlin miał dziesięć lat, gdy na jego oczach angielski oficer ściął głowę jego ojca. Wtedy też poprzysiągł zemstę, którą przez lata skrupulatnie realizował. Teraz, lata później nadszedł moment na ostateczny cios mający całkowicie pogrążyć znienawidzonego wroga. Wydaje się, że los się uśmiechnął do Devlina. Przypadkiem dowiaduje się, że do Anglii zmierza bratanica wroga. Postanawia ją więc porwać i zażądać nierealnego okupu. Nie wie jednak, że trafi na żywiołową Amerykankę, która nie tak łatwo da się podporządkować.

,,Nagroda" to typowy, bardzo przewidywalny romans historyczny. Zderzenie mężczyzny opętanego przez chęć zemsty z żywiołową, młodą damą musi wywołać w nich zmianę i namieszać w ich życiu. Długo opierają się uczuciu (szczególnie on)  oraz robią wszystko na przekór. Oczywiście, nie brakuje niedopowiedzeń, urażonej dumy, wydumanego poczucia honoru, tajemnic z przeszłości oraz czarnych charakterów chowających się po kątach by zaatakować. Dodatkowo, żeby jeszcze bardziej skomplikować sytuację, gdzieś w tle przewija się wojna pomiędzy Anglią i Stanami Zjednoczonymi.

,,Nagroda" z pewnością niczym nie zaskoczy. Nie jest w żaden sposób odkrywcza czy wyróżniająca się. Jest bardzo typową ale przez to bezpieczną lekturą. Przyznam, że sama zaczytywałam się w takich książkach lata temu a teraz już mnie trochę nudzą bo jeśli już po nie sięgam to chcę coś więcej: iskierki humoru, chemii pomiędzy bohaterami lub chociaż złudzenia magii czy romantyczności. Tutaj to trochę zawodzi. Fajna, schematyczna opowieść ale raczej do szybkiego zapomnienia.

wtorek, 2 kwietnia 2024

,,Wodospad" Carla Neggers

Tytuł oryginału: Waterfall

 Lucy Swift to młoda wdowa po synu prominentnego i cenionego senatora. Zostawiła za sobą Waszyngton i zaczęła nowe, spokojne życie w Vermoncie. Prowadzi firmę zajmującą się organizacją wycieczek i wychowuje dwójkę dzieci. Jej życie wydaje się uporządkowane i szczęśliwe i takie jest do momentu aż ktoś postanawia zburzyć jej spokój. W otoczeniu Lucy zaczyna dochodzić do dziwnych zdarzeń a ona sama postanawia zgłosić się po pomoc do dawnego przyjaciela męża.

Nie wiem, czy ktoś jeszcze pamięta te czasy gdy w telewizji można było znaleźć takie pseudothrillery z wątkiem romantycznym. Szczególnie kojarzą mi się z przełomem wieków. Sama pamiętam, że jako nastolatka uwielbiałam je oglądać. Udawały, że są straszne, udawały, że jest tam jakaś fabuła a wszystko miało na celu doprowadzenie do tego żeby w finałowej scenie bohaterowie wyznali sobie miłość. I dokładnie taka jest ta książka. Czuć w niej mocny klimat filmów telewizyjnych z lat 90tych, jest naiwna, przerysowana i chaotyczna. Czarni bohaterowie są albo totalnie niewidoczni i właściwie trudno zrozumieć, dlaczego wzbudzają taki strach albo przerysowani i wręcz groteskowi. A ci pozytywni? No cóż, wystarczy powiedzieć, że to macho i wszystko jasno, tylko że po fabule tego nie widać. Właściwie najwięcej charakteru mają postacie drugoplanowe dzieciaków i to dzięki nim moje skojarzenie z latami 90tymi.

,,Wodospad" to powieść naiwna i próbująca udawać thriller ale i romans. Właściwie z żadnej z tych prób niewiele wyszło. Na thriller za mało emocji i zupełnie zero napięcia,  i dokładnie to samo jest jeśli chodzi o romans. Właściwie nic z niczego nie wynika i motywacje bohaterów są zupełnie irracjonalne. Jeśli ktoś chce poczuć lekki vibe lat 90tych i przekonać się jak nie powinno się pisać książek, ewentualnie potrzebuje książki, z której i tak nic nie zostanie to polecam. Cała reszta spokojnie może omijać.

sobota, 18 marca 2023

,,Portret zabójcy" Heather Graham

Tytuł oryginału: Picture Me Dead

 Ta książka uświadomiła mi, że lubię dokładnie ten typ literatury i w ciągu ostatnich kilku lat zdecydowanie za rzadko po nie sięgam. Mimo, że tytuł sugeruje kryminał lub thriller, tak naprawdę trudno tam zakwalifikować ,,Portret zabójcy". To raczej romans z elementami thrilleru psychologicznego i policyjnego. W podobnych specjalizują się Nora Roberts czy Sandra Brown. Kiedyś chłonęłam takie książki jak gąbka a dzisiaj jakoś nie po drodze mi z nimi. Fakt, to gatunek specyficzny i w nadmiarze zaczyna irytować ale odskocznia i ,,guilty pleasure" jest idealny.

Młoda studentka Akademii Policyjne w trakcie wyjazdu na krótki urlop jest świadkiem wypadku. Na środku drogi leży ciało młodego, nagiego człowieka. Nikt nie wie jak się tam znalazł i dlaczego zdesperowany wybiegł na drogę. Dziewczynie tragiczny obraz nie daje spokoju. Po powrocie stara się na własną rękę jak najwięcej dowiedzieć o zajściu. Gdy odkrywa, że ofiarą był jej szkolny przyjaciel, jej determinacja wzrasta. Za wszelką cenę pragnie dowiedzieć się co dokładnie się stało. Wykorzystuje fakt, że jej sąsiadem staje się doświadczony policjant. Próbuje go przekonać, żeby zajął się sprawą. Jednak on jest zaangażowany w sprawę niewyjaśnionej serii zabójstw powiązanych z pewną organizacją pseudoreligijną. Po latach zabójca powraca i zaczyna ponownie wykorzystywać ten sam schemat. Tylko, że główny podejrzany siedzi w więzieniu.. Sprawy Ashley i Jacka zaczynają się przeplatać i są dla obojga coraz większym zagrożeniem.

,,Portret zabójcy" to bardzo sprawnie napisana powieść. Nie ma tutaj marnowania czasu na niepotrzebne wątki. Są poszlaki i błędne tropy ale to wszystko tak naprawdę tło dla uczuć, które rodzą się pomiędzy bohaterami. Ona - młodziutka, impulsywna i zdeterminowana studentka a dla przeciwwagi on- doświadczony, zgorzkniały i cyniczny. Oczywiście zaiskrzy od pierwszych chwil a potem rozwój wydarzeń tylko mocniej pcha ich do siebie. W między czasie muszą rozwiązać sprawę i dbać o swoje bezpieczeństwo. Bo komuś bardzo zdeterminowanemu zależy na tym by prawda nie wyszła na jaw. Fabuła jest tak skonstruowana, że co rusz podrzuca kolejnego podejrzanego i wkrótce po tym go eliminuje. Bohaterów nie ma zbyt wielu więc ten kto dotrwa do końca jest tym złym.  Nie jest to może zbyt odkrywcze ale zapewnia napięcie do samego końca i nawet lekko może zaskoczyć.

,,Portret zabójcy" to sprawnie skonstruowana ,,guilty pleasure". Zagadka, romans i niebezpieczeństwo. Nie szukajcie głębi, po prostu cieszcie się czystą rozrywką i schematami w starym stylu.

sobota, 8 października 2022

,,Klątwa" Shannon Drake

 

Tytuł oryginału: Wicked

Uczciwie przyznaje, że kiedyś dawno temu, zaczytywałam się w tego typu powieściach i chłonęłam je jak gąbka. Trochę podrosłam, gust się zmienił ale to nie zmienia faktu, że raz na jakiś czas lubię powrócić. Trochę to sentyment, trochę rozluźnienie co nie zmienia faktu, że te powieści traktuje z dużym przymrużeniem oka, chociaż czasem trafiam na perełki. Tutaj jednak zaznaczam, że ta do nich nie należy.

Koniec XIX wieku. Dwoje bohaterów wywodzących się z dwóch zupełnie innych światów. Ona - córka prostytutki, znalazła pracę w dziale tłumaczeń muzeum archeologicznego. On - angielski lord, który odciął się od świata po dramatycznych wydarzeniach w jakich zginęli jego rodzice. Wszyscy są przekonani, że był to nieszczęśliwy wypadek ale on jest przekonany, że było to celowe działanie. Brakuje mu tylko dowodów. Wszystko się zmienia gdy się spotykają. On wie, że wreszcie zyskał coś co umożliwi mu uporządkować przeszłość. I to ona jest kluczem do całej zagadki. Odrobina szantażu, trochę perswazji i wszystko jest możliwe. Nie wziął jednak pod uwagę, że pomiędzy nimi pojawi się coś jeszcze - chemia i przyciąganie, wokół którego nie można przejść obojętnie.

,,Klątwa" to właściwie romans historyczny niczym się nie wyróżniający. Znajdziemy tutaj wszystkie doskonale znane i często stosowane zabiegi. Początkowo jest nudno i chaotycznie a w miarę rozwoju akcja się stabilizuje, zagęszcza i robi się nawet ciekawie. Co nie zmienia fakty, że jest stereotypowo i przewidywalnie. Można przyjemnie spędzić popołudnie lub wieczór i czuć satysfakcję ale również gdy mamy coś innego do czytania, to bez żalu akurat ,,Klątwę" można ominąć.

środa, 25 maja 2022

,,Powracająca fala" Emilie Richards

Tytuł oryginału: Iron lace

 Połowa XX wieku, Nowy Orlean. W tym mieście króluje jazz, i chociaż ma ambicje uchodzić za miasto kultury, sztuki i muzyki, nigdzie indziej nie widać tak społecznych podziałów i uprzedzeń. Obok siebie mieszkają bogaci biali i biedni kolorowi. Mieszanie się czy przenikanie grup nie jest możliwe. Dlatego gdy sędziwa właścicielka jednej z najbardziej znaczących firm decyduje się spisać swoje wspomnienia i w tym celu wybiera czarnoskórego dziennikarza i aktywistę, zdaje się to być bardzo kontrowersyjnym krokiem. Aurore ma jednak w tym swój ukryty cel, który konsekwentnie realizuje krok po kroku. Odkrywa przed Phillipem swoją historię, przenosząc się w zupełnie inną epokę, do początku XX wieku gdy reguły rządzące miastem i społecznością były zdecydowane surowsze i bardziej rygorystyczne.

,,Powracająca fala" to porywająca powieść obyczajowa, przepełniona sprzecznymi emocjami i uczuciami. Nienawiść miesza się z pożądanie, zemsta z miłością, pieniądz i potrzeba władzy jest wszechobecne i pociągają za sobą nieuniknione ofiary. Wszyscy bohaterowie popełniają błędy i ponoszą porażki i dopiero finał może pokazać jakie będzie saldo win: ujemne czy dodatnie. Emocje biją z każdej strony, bohaterów przenikają uczucie, które są zarazem destrukcyjne jak i budzące nadzieję, na lepsze jutro. Wszystko zależy od decyzji jakie podejmą w decydujących momentach. Gdzieś ponad wszystkim unosi się także duma, która zmusza do dzielnego stawiania czoła kolejnym przeciwnościom losu oraz nie poddawania się porażkom.

Ale to nie tylko opowieść o namiętnościach i uczuciach. To także zapis pewnego okresu w dziejach, gdy kolor skóry definiował wszystko. Nie dało uciec się czy zmienić tego co zostało zapisane we krwi. To opowieść o podziałach, dyskryminacji i uprzedzeniach silniejszych nawet od miłości. To właśnie to okazuje się być barierą nie do przejścia.

Nie ma co ukrywać ,,Powracająca fala" to powieść obyczajowa z silnym wątkiem romansowym. Ma jednak silne zaplecze społeczne i historyczne dzięki czemu czyta się ją świetnie i potrafi poruszyć przenosząc czytelnika w barwny ale także podzielony świat miasta jazzu. Polecam!

środa, 14 sierpnia 2019

,,Smak marzeń" Sherryl Woods

Tytuł oryginału: The Inn at Eagle Piont

Lubię serial Chesapeake Shores, który można znaleźć na Netflixie. I chociaż nie jest to żadne wybitne dzieło, to lubię w nim tę spokojną, małomiasteczkową rutynę oraz opowieść o zwykłych ludziach i zwykłych problemach.

,,Smak marzeń" jest pierwszym tomem opowieści o rodzinie O'Brien. Jego fabuła dosyć mocno pokrywa się z tym co można było zobaczyć w pierwszym sezonie serialu. To tutaj właśnie zostają przedstawieni najważniejsi bohaterowie. O'Brienowie nie są taką do końca zwyczajną rodziną. Piętnaście lat wcześniej przeżyli własny dramat, gdy rodzice postanowili się rozwieść a matka zaczęła nowe życie w Nowym Jorku. Opieką młodsze rodzeństwo otoczyła siedemnastoletnia wtedy Abby. Teraz, dorosła już kobieta na prośbę najmłodszej siostry wraca do miasteczka by pomóc jej w rozwiązaniu problemów. Nie zdaje sobie sprawy, że oprócz własnych, rodzinnych problemów czeka tam na nią także dawny ukochany, którego porzuciła przed laty by móc spełniać się zawodowo w Nowym Jorku.

Chociaż wiedziałam jak potoczą się losy Abby i Trace to z przyjemnością, na nowo obserwowałam jak próbują znaleźć właściwą drogę ku szczęściu. Przyznam, że tutaj, w książce bardziej ich polubiłam, wydali mi się mniej idealni i cukierkowi niż w serialu. W powieści Sherryl Woods także nie ma co się spodziewać pogłębionej psychologii postaci czy gwałtownych emocji targających bohaterów ale lepiej widać ich wątpliwości, chwile zwątpienia czy wręcz przeciwnie radość i pojawiające się emocje.

Opowieść bardzo skoncentrowana jest na Abby i Tracie, tak że pozostałych bohaterów, którzy stanowią rodzinę prawie nie widać. Chyba tylko energiczna, dynamiczna Jess wprowadza mnóstwo zamieszania i napędza akcję. Wątek, który będzie się przewijał dalej przez kolejne części czyli poprawa relacji pomiędzy matką, Meghan a resztą rodziny jest zaledwie zarysowany, pokazując, że to dopiero początek długiej i trudnej drogi.

Tak jak serial jest moim guilty pleasure tak samo książka. Przyjemna, optymistyczna, pozwalająca się zrelaksować i nie wymagająca zbyt wielkiego wysiłku. Idealna na czas gdy czeka się na urlop :)

piątek, 24 kwietnia 2015

,,Przeznaczenie" Nora Roberts

Czasem potrzebna jest książka, przy czytaniu której się nie myśli. Książka, gdzie słowa same płyną a my razem z nimi. Jeśli szukasz czegoś takiego, to ,,Przeznaczenie" Nory Roberts zdecydowanie nie jest taką opowieścią. Dawno tak bardzo nie rozczarowałam się. Nawet nie mogę powiedzieć, że przeczytałam - raczej przemęczyłam.

,,Przeznaczenie" to zestaw złożony z dwóch opowiadań: ,,W zaklętym kręgu" i ,,Oczarowani". Obie historie połączone są osobami głównych bohaterów wywodzących się z magicznej rodziny Donavanów. Jej przedstawiciele to czarodzieje i czarodziejki, posiadający różne magiczne talenty. Pomimo niezwykłych umiejętności jakie posiadają nie udaje im się uciec od miłości.

Lubię powieści Nory Roberts i często po nie sięgam. Jednak ten zbiorek był dla mnie nie do przyjęcia. Fabuły obu opowiadań są bardzo spłycone i uproszczone, dodatkowo okraszone taką dawką romantyzmu, że momentami miałam dość. Nie to, że jestem przeciwna romantyczności - po prostu mam swoje granice. W sumie, po przeczytaniu opisu z tyłu książki wszystko jest jasne i absolutnie nic więcej się nie dzieje.

p.s. WYZWANIE 2015 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 135,8  cm  - 3,5 cm = 132,3 cm