Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Literackie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Literackie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 kwietnia 2025

,,Nexus" Yuval Noah Harari

Tytuł oryginału: Nexus. A Brief History of Information Networks from the Stone Age to AI

 ,,Nexus" to absolutnie rewelacyjna praca, po którą warto sięgnąć, szczególnie obecnie. To nie tylko traktat filozoficzny prowadzący czytelnika od epoki kamienia do współczesności śladem informacji, to także solidna porcja wiedzy przygotowująca na przyszłość.

Nie da się zaprzeczyć, że żyjemy w świecie, który jest przytłoczony informacją. I po raz pierwszy w całej naszej historii ludzkości nie jesteśmy jedynymi, którzy tę informację tworzą i wykorzystują. Obok nas coraz szybciej zaczyna funkcjonować sztuczna inteligencja, która z dnia na dzień ogrywa coraz większą rolę. Jednak by zrozumieć to jaka może być wspólna koegzystencja ludzkości i sztucznej inteligencji najlepiej prześledzić to jak przez wieki informacja była tworzona i wykorzystywana. Jaką rolę odegrała religia, filozofia? Co doktryny polityczne, szczególnie te totalitarne, miały wspólnego z przekazywaniem i zbieraniem danych? Kiedy i w jakich warunkach funkcjonowała demokracja? Na te i wiele innych pytań izraelski filozof i historyk Yuval Noah Harari próbuje znaleźć odpowiedź, równocześnie pokazując zupełnie inny obraz otaczającego nas świata.

Chociaż studiowałam informację naukową i bibliotekoznawstwo i z wieloma pojęciami w pewien sposób jestem zaznajomiona to praca Harari była dla mnie szokiem. Szczególnie część poświęcona analizie współczesnego, cyfrowego świata. Zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy otoczeni przez boty, że algorytmy dyktują co oglądamy, czytamy, kupujemy a nawet myślimy.Jednak skala zjawiska umyka naszemu pojmowaniu. Nie uświadamiamy sobie jak potężną moc mają algorytmy i jak mocno są już samodzielne i wymykające się spod kontroli człowieka. Jednak nadal mamy jeszcze szansę i możemy wprowadzać czynniki kontroli czy samokontroli. I właśnie o to próbuje apelować i to próbuje nam uświadomić autor.

 Ta książka to monumentalna praca, pokazująca ogrom pracy i ogrom wiedzy autora. Jednak pomimo skomplikowanego i złożonego tematu jaki jest poruszany ma w sobie dużo lekkości i prostoty. To historia przez która się płynie, mimo że temat jest zatrważający. Zachęcam do sięgnięcia bo warto wyrobić sobie swoje własne zdanie na temat przyszłości, która już wkrótce może stać się naszym udziałem. 


p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 121,1 cm - 5,3 cm = 115,8 cm.    

środa, 27 listopada 2024

,,Dawno temu w telewizji" Kamil Bałuk

 

Zdajecie sobie sprawę, że już za kilkadziesiąt dni będzie rok 2025! A to znaczy, że 2000 rok był ćwierć wieku temu. Milenialsi stają się poważnymi ludźmi i chyba zaczyna łapać nas nostalgia bo pojawia się coraz więcej publikacji, które próbują uporządkować wspomnienia lub chociaż je odświeżyć. Lata 90 XX wieku i początek milenium to, jak się okazuje, bardzo wdzięczny czas, szczególnie jeśli chodzi o telewizję. Była ona głównym medium, to tam najlepiej widać było zachodzące zmiany. Pojawiały się programy, które zapadały w pamięć. Kształtowały się podstawy pod media, które znamy obecnie. I chociaż obecnie telewizja ustąpiła miejsca internetowi to przecież można powspominać.

Praca Kamila Bałuka to zbiór wywiadów z osobami, które miały znaczący wpływ na wyobraźnię. Jacek Kawalec i ,,Randka w ciemno" rozpalały marzenia, przede wszystkim o podróżach, bo randki było tam jak na lekarstwo. Pamiętam jak z zapartym tchem patrzyło się, którą kopertę wybierze para a potem jakie miejsca zwiedziła. Czytając wywiad z zaskoczeniem odkryłam, że wszystko było ściśle wyreżyserowane i nie było tam za dużo miejsca na spontaniczność. Kolejna rozmowa z Pauliną Chylewską przywołała wspomnienia o ,,Rowerze Błażeja" - kultowym programie dla młodzieży, który był kuźnią dla przyszłych dziennikarzy, reporterów czy wydawców. Ciekawe spojrzenie na to jak młodzi ludzie zdobywali doświadczenie i uczyli się zawodu, próbując równocześnie tworzyć profesjonalny, dorosły program. Rozmowa z Rafałem Rykowskim to szaleństwo i fantazja, pełna kwintesencja lat 90tych. Opowieść o tym jak koleś z pomysłem poderwał Polskę i do dziś każdy kto wychował się w latach 90tych i początku dwutysięcznych zna ,,Kogo witam, kogo goszczę".

I można by pisać tak dalej. Każda rozmowa to kolejne spojrzenie, kolejne doświadczenia, kolejne wspomnienia. To też historie uporu, tworzenia się świadomości, ogromu pracy i czasem kombinowania by widz zobaczył coś innego. Czytało się to świetnie i świetnie okrywało się świat telewizji od drugiej strony. Każda rozmowa jest pełna ciekawostek, prawdziwych, zaskakujących historii i szans, które pojawiały się i były wykorzystywane do maksimum. Szalone, niewykonalne pomysły, które udawało się na przekór wszystkiemu zrealizować. I ludzie, który dawali z siebie co najlepsze.

,,Dawno temu w telewizji" to pozycja obowiązkowa. Nie tylko dla nostalgicznych milenialsów ale dla każdego, kto jest ciekawy jak kształtowała się telewizja. Inteligentne, zaskakujące rozmowy, przepełnione wiedzą, doświadczeniem i wspomnieniami. Z perspektywy ponad ćwierćwiecza widać doskonale błędy, niedociągnięcia. Rozmówcy są szczerzy i bez kompleksów rozliczają się ze swoją przeszłością co sprawia, że te rozmowy są niepowtarzalne i ciekawe. Polecam!

czwartek, 9 listopada 2023

,,Ziemia przeklęta" Juan Francisco Ferrándiz

Tytuł oryginału: La tierra maldita

 ,,Ziemia przeklęta" to epicka, napisana z rozmachem opowiadająca o Barcelonie ale nie tej, którą znamy współcześnie. Autor zabiera nas w podróż w mroki średniowiecza, do połowy IX wieku aby opowiedzieć o mieście, którego jeszcze nie ma, które jest rubieżami Cesarstwa Rzymskiego i które staje się areną brutalnych walk o władzę. Akcja rozpoczyna się gdy młody, ambitny biskup Frodoi zostaje mianowany biskupem Barcelony. Próbuje traktować tę nominację jako wyzwanie ale to nie zmienia faktu, że jest to swoiste zesłanie. W trakcie podróży wraz z osadnikami do miasta jego losy splatają się z losami młodego rycerza Isembarda, jego siostry Rotel oraz karczmarki Elisy. Wtedy jeszcze nie wiedzą, że znajdą się w centrum wydarzeń, które odcisną na nich swoje piętno. Walki o władzę, okrutne zemsty, brutalne porwania, zabójstwa, misterne intrygi oraz ciągłe zagrożenie z każdej strony. Tym właśnie jest Barcelona i tam trzeba nauczyć się żyć i lawirować aby przetrwać. Mroczne miejsce, porzucone i zapomniane ale gwarantujące przewagę temu kto je posiądzie. Młodzi bohaterowie nie wiedzą jeszcze jak wiele będą musieli znieść, ile poświęcić oraz ile przetrwać aby osiągnąć upragniony spokój, dlatego krótkie chwile radości są na wagę złota.

,,Ziemia przeklęta" to pasjonująca i wciągająca powieść historyczna. Z rozmachem przeprowadza czytelnika przez ponad dwadzieścia lat dziejów Barcelony. Okres mroczny, niebezpieczny, pełen zawirowań oraz wzlotów i upadków. Autor doskonale oddaje realia historyczne równocześnie tworząc pasjonująca powieść przygodową z elementami romansu i baśni. Jego bohaterowie to postaci z krwi i kości. Niejednoznaczni, nie dający się wtłoczyć w żadne reguły ale w pewien sposób mocno wpisani w realia epoki. Grzeszą, spiskują, zabijają ale stoi za nimi coś większego. Każde ich zachowanie podyktowane jest średniowiecznym etosem, prawami stanu do którego należą lub własnymi ambicjami. Tak jak całej opowieści nie da się ich jednoznacznie ocenić. Bo całość ma w sobie coś więcej. To tutaj mieszają się wątki chrześcijańskie, polityczne ale i pierwotne wierzenia, które jeszcze nie umarły a zaledwie się przyczaiły.

Powieść Ferrandiza, mimo, że jest spora objętościowa, czyta się z zapartym tchem. Wartka akcja, nieoczekiwane zwroty akcji oraz doskonale oddany duch czasów wczesnego średniowiecza gwarantują rozrywkę na najwyższym poziomie. Jeśli ktoś zachwycił się ,,Katedrą w Barcelonie" to teraz koniecznie musi poznać dopiero rodzące się miasto, które co rusz rozrywają na strzępy kolejne ataki i tragedie ale które potrafi się odrodzić i powstać silniejsze a zawdzięcza to ludziom, którzy wtedy żyli i którzy o nie walczyli. To opowieść o mieście i ludziach, o wielkiej polityce ale i podstępnym przejmowaniu władzy, o miłości, zemście, namiętności, ambicji, cierpieniu, poświęceniu. Ta powieść ma wszystko! Porywa i jest idealną lekturą na długie jesienne wieczory. Polecam!

p.s. WYZWANIE 2023 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 27,5 cm - 5,2 cm = 22,3 cm.    

 

środa, 9 sierpnia 2023

,,Ghostland" Colin Dickney

 Tytuł oryginału: Ghostland: An American History in Haunted Places


W książkach chyba najbardziej lubię gdy mnie zaskakują. Pożyczam z biblioteki, otwieram na Legimi czy kupuję mając pewną wizję tego co znajdę w środku. Najczęściej się to pokrywa. Jednak czasem trafiam na pozycje, które są zdecydowanie czymś innym. Sięgając po ,,Ghostland" miałam nadzieję na prostą rozrywkę, opowieści o duchach, nawiedzonych domach, hotelach czy szpitalach w duchu mojego ulubionego serialu ,,Supernatural". Miało być lekko, łatwo, przyjemnie ale z dreszczykiem. Nic bardziej mylnego. Nie ma prostej rozrywki ale jest zdecydowanie lepiej.

,,Ghostland" to nietypowa opowieść o duchach i nawiedzonych miejscach. Nie straszy a przynajmniej nie w oczywisty sposób. Straszne opowieści, legendy o powracających duszach czy nawiedzone domy to dopiero punkt wyjścia do snucia dużo głębszej i zdecydowanie poważniejszej opowieści o współczesnej Ameryce i Amerykanach. Zamieszkały przez duchy dom nie jest miejscem grozy czy zbrodni ale otwiera dyskusję o innym rodzaju strachu - braku przywiązania do miejsca, braku tożsamości i chwilowości. Nawiedzona plantacja mówi sporo o rasizmie. Powracające duchy pokazujące się w domach publicznych pokazują moralność mieszkańców Nowego Kontynentu a opustoszałe szpitale psychiatryczne prezentują historię rozwoju badań nad zdrowiem szczególnie psychicznym. Tak wiele wypływa z pozornie banalnych opowieści.

Dla Dickneya nie są one jednak strachami i bajaniami ale objawem i syndromem pewnych uniwersalnych, nie wypowiadalnych prawd i więcej mówią o samych świadkach. Jego ,,Ghostland" to fascynująca podróż przez społeczeństwo amerykańskie. Unikalna możliwość spojrzenie na ich problemy, lęki, zachowania i motywacje z zupełnie nieoczywistej strony. Z tej strony, która najlepiej odsłania to jacy naprawdę są. Bo właśnie opowiadając straszne historie najbardziej się odsłaniają, pokazują oblicze, które na co dzień chowają pod maską powagi. Znaczące jest również z jak wielkim szacunkiem Colin Dickney podchodzi do każdej ze strasznych historii. Z łatwością mógłby je rozłożyć na czynniki pierwsze, wyśmiać i pokazać ich absurdalność. Mimo, że są mu one potrzebne tylko jako punkt wyjścia i w pewien sposób je neguje to jednak daje czytelnikowi możliwość własnej oceny. Nie ocenia ani na tak ani na nie. Płynnie za to przechodzi dalej by pokazać szerszy kontekst i pokazać ich społeczne oddziaływanie oraz by snuć głębszą historię.

,,Ghostland" jako reportaż o Ameryce i Amerykanach zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Byłam przygotowana na tanią rozrywkę a dostałam opowieść, która dużo bardziej zapadła mi w pamięć i zmusiła mnie do spojrzenia na wiele rzeczy z zupełnie nowej perspektywy. To reportaż społeczno-antropologiczny, z gatunku tych jakich chce więcej czytać. Dlatego bardzo gorąco polecam!

p.s. WYZWANIE 2023 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 68,2 cm - 2,9 cm = 65,3 cm.    

 

środa, 14 czerwca 2023

,,Wawel. Biografia" Kamil Janicki


 Wawel to niewątpliwie jedno z najbardziej znanych miejsc w Polsce. Symbol. Miejsce, obok którego nie można przejść obojętnie. Siedziba królów oraz świadek dziejów. Dzisiaj gdy wchodzimy na dziedziniec arkadowy wydaje nam się, że taki wygląd zamku był zawsze. Nic bardziej błędnego. Wawel zmieniał się, upadał, powstawał, dostosowywał się do dynamicznych czasów ale najważniejsze, zawsze trwał nad Krakowem. Zrujnowany czy w pełnej krasie był symbolem trwałości państwa.

Kamil Janicki zabiera czytelnika w fascynującą podróż przez czas aby poznać koleje jednego z najstarszych i najważniejszych obiektów w Polsce - zamku na wawelskiej skale. Zaczyna od czasów legendarnych, sięgając aż do starodawnego państwa Wiślan, przechodząc przez czasy Piastów, najwięcej miejsca poświęcając okresowi świetności za panowania ostatnich Jagiellonów aż do upadku i ruiny w XVII i XVIII wieku, kończąc na II wojnie światowej. Wawel zawsze odgrywał ważną rolę. Był symbolem władzy, siedzibą władcy, twierdzą, skarbcem. Tam mieściły się najważniejsze urzędy, decydowano o najważniejszych sprawach państwa. Ale był też domem, domem dla króla i świadkiem zmiennych kolei losu państwa polskiego. Janicki barwnie opowiada o kolejnych zmianach, rozbudowach ale i pożarach i niszczeniu, przedstawiając Wawel jako żywy, dynamiczny organizm. Mimo, że obecna forma zamku jest tworem całkiem nowym, to nadal da się odnaleźć ślady przeszłości, zarówno tej dobrej jak i złej. Widać blizny bo ranach zadanych przez kolejnych okupantów, widać braki które przypominają o grabieżach i zniszczeniach, ale jest też pomnikiem przypominającym o okresie świetności i mocy.

,,Wawel. Biografia" czyta się jak najlepszą powieść. To nie suchy przewodnik przeprowadzający czytelnika od komnaty do komnaty. To opowieść pełna dynamiki, zwrotów akcji, pełnokrwistych bohaterów, dramatyzmu i splendoru. To historia nie miejsca ale Państwa, społeczeństwa i ludzi. Pokazuje zupełnie nowe oblicze Wawelu, nadaje mu znaczenia oraz przypomina, że jest to coś zdecydowanie większego niż tylko mury. Z pewnością warto sięgnąć i przeczytać bo to książka od której trudno się oderwać. W bardzo prosty przystępny sposób przybliża wieki polskiej historii. Polecam! 

p.s. WYZWANIE 2023 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 89,1 cm - 4,9 cm = 84,2 cm.    

czwartek, 29 września 2022

,,Radość życia" Roma Ligocka


 Lubię prozę Romy Ligockiej. Jest bardzo osobista, bardzo intymna ale równocześnie bardzo uniwersalna i chyba każdy znajdzie w niej coś swojego. Ligocka mówi o sobie, swoim życiu, które w wielu punktach odbiega od przeciętności ale robi to w taki sposób, że nie można zarzucić jej moralizowania, wywyższania się czy próbowania udowodnienia swojej racji. Jest bliska, zwyczajna. Ma się wrażenie, że wpadła na herbatę, zasiadła przy stole w kuchni (bo salon to za bardzo odświętne miejsce) i rozmawia.

Punktem wyjścia dla tej właśnie książki jest wiadomość o poważnej chorobie znajomego. To skłania Ligocką do snucia refleksyjnej opowieści o przeszłości i teraźniejszości. Wszystko się miesza, wszystko się uzupełnia. Jest i nadzieja, radość, młodość. Są i problemy z tym związane. Brak pieniędzy, niestabilna praca, ludzie którzy pojawiają się i znikają. Ligocka wspomina tych, którzy już odeszli. Wspomina ciepło i pokazuje ich w zupełnie innym świetle. Jest i mnóstwo pozornie lekkich, zwyczajnych, codziennych anegdot. Życie jak koło, nieustannie jest w ruchu i nieustannie coś się zmienia.

,,Radość życia" to książka, którą dobrze mieć wieczorem przy łóżku, otworzyć na chybił-trafił, przeczytać, uśmiechnąć, odłożyć. Można też trafić na fragment, który zastanowi, zmusi do refleksji, przywoła zapomniane emocje i uczucia, ubierze w słowa to co gdzieś się kotłuje i nie umie znaleźć swojego ujścia. To opowieść o życiu, tym codziennym, zwyczajnym, które staramy się chować przed wzrokiem innych, a które paradoksalnie dla wszystkich jest dokładnie takie samo. I chyba niewiele tak pięknie i mądrze jak Roma Ligocka umieją o nim mówić. Polecam!

p.s. WYZWANIE 2022 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  31,4 m - 1,9 cm = 29,5 cm.     

 

środa, 8 grudnia 2021

,,Czuły narrator" Olga Tokarczuk

 

Olga Tokarczuk wywołuje skrajne poglądy. Albo docenia się jej kunszt literacki, umiejętność kreowania historii, albo się jej nie cierpi - za poglądy, radykalizm w wyrażaniu zdania, za opowieści, które nie do każdego trafiają. Cóż, ilu ludzi tyle opinii i z pewnością żadna nie jest jedyną obiektywną. Jedno jednak przyznać, że obok pisarki nie sposób przejść obojętnie a gdy już (często inne słowo nie pasuje) przebrnie się, przez jej książki to raczej nie będzie to bezrefleksyjne. I nie ważne czy będziemy piać zachwytu, czy stwierdzimy, że na te bzdury to szkoda papieru. To też jej niezwykła umiejętność i pewna cecha wpisana w hasło jakim już stała się Olga Tokarczuk.

Dlatego z lekką obawą i niepewnością sięgnęłam po zbiór esejów ,,Czuły narrator". Ich nadrzędnym tematem jest literatura, proces czytania i tworzenia powieści ale także świadomość pisarza i czytelnika. To także pewna autoanaliza Tokarczuk jako pisarki, kreatorki światów czy też swoistego medium za pomocą, którego fikcyjne postacie dochodzą do głosu, nabierają kształtów i zaczynają istnieć w świadomości. Temat potężny, ciekawy i bardzo zagmatwany. Również jego ujęcie nie jest jednoznaczne.

Olga Tokarczuk jest (albo chce za taką uchodzić) erudytką, pasjonatką czytania, pasjonatką słowa i operuje słowem bardzo elitarnym, słowem skierowanym do nielicznych. I chyba to jest największa wada tego tomiku. Bo są eseje, które dokładnie odsłaniają, wypowiadają to co zna każdy czytelnik. Tokarczuk mówi o pierwszych zachwytach nad powieściami, o niezwykłej więzi jaka jest pomiędzy czytelnikiem a książką. Czytając czasem miałam wrażenie, że formułuje odpowiedź na pytanie ,,dlaczego tyle czytam? co jest takiego w książkach?" i w końcu ubiera w słowa to co każdy z nas zna. Opowiada o światach jakie kryją się między kartami i jakie mają one znaczenie. Jednak jej rozprawa, która zaczyna się tak entuzjastycznie nabiera finalnie pesymistycznego wydźwięku. Świat powieści upada, traci na znaczeniu, fikcja nie jest już rzeczą, po którą się sięga. To zupełnie nowy świat, w którym powieść - prawdziwa powieść - straciła na znaczeniu.

Nie każdy esej zapada w pamięć, nie z każdym się zgodzimy, ba nie każdy zrozumiemy. Ale te które mówią o samym procesie czytania są piękne, poruszające i powinny być czytane. Bo otwierają zamknięty świat namiętnych czytelników, wpuszczają za kurtynę, tych co nie znają tej magii i pokazują jak wiele można tam znaleźć, zyskać, odkryć. Choćby dla tych dwóch warto sięgnąć i przeczytać.

niedziela, 13 grudnia 2020

,,Król" Szczepan Twardoch

 

Warszawa 1937 roku to tak naprawdę dwa zupełnie oddzielne miasta. Jest to szanowana, elegancka, polska ale obok niej istnieje zupełnie inna: szemrana, mroczna, żydowska. Żyją obok siebie wcale o siebie nie dbając, rywalizując i zagrażając sobie. Tą żydowską rządzi Kum Kaplica, którego prawą ręką jest Jakub Szapiro.

Przyznam, że ,,Król" jest powieścią szokującą, brutalną i mroczną. Daleko tam do idealnego świata i romantycznego wyobrażenia jakie mamy czasem o latach Dwudziestolecia. Świat jaki stworzył Twardoch jest zły, zdemoralizowany, pazerny, wyzuty z patriotyzmu czy głębszych uczuć. Wszystko jest walką o przetrwanie. Silniejszy może przetrwać a dla pobitych nie ma litości. Zło przesiąkło każdego, jest namacalnym elementem istnienia. Czytanie ,,Króla" to w pewien sposób taplanie się w brudzie, zgniliźnie, odzieranie z narodowych mitów świata, który nie był idealny. Był taki sam jak obecnie: miał jasne i ciemne strony a Twardoch jest mistrzem pokazywania tego co jest pod powierzchnią. Jego bohaterowie, nawet jeśli po trochu są idealistami, to idealistami przegranymi, podporządkowanymi złu świata, takimi, w których już zatarła się granica pomiędzy tym co dobre a co złe.

Chociaż mrok, brud, zepsucie jakie pokazuje Twardoch jest fascynujące to najlepszym uczuciem jest moment gdy zamyka się książkę i czuje się ulgę. Już można otrzepać się z wulgaryzmów, przemocy, mocnej erotyki, gwałtów, zbrodni, moralnego zepsucia. Można to zostawić za sobą. Ten świat zamknąć między okładkami i odłożyć na półkę. Tak, można to zrobić.

 

 p.s. WYZWANIE 2020 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 59,4 cm - 3,1  cm = 51,3 cm.

poniedziałek, 21 września 2020

,,Pszczelarz z Aleppo" Christy Lefreti

Tytuł oryginału: The Beekeeper of Aleppo

Przez pandemię koronawirusa temat uchodźców zszedł na odległy plan. Już nas nie elektryzuje, nie wywołuje sprzecznych emocji, nie zastanawiamy się nad nim. On dla nas już nie istnieje. Ale uchodźcy nadal są obecni. Nadal przybywają. I może największą fala minęła bo wojna w Syrii jest już w zupełnie innej fazie ale trzeba pamiętać i spróbować zrozumieć jak tragicznym było to wydarzeniem.

Powieść ,,Pszczelarz z Aleppo" to fikcja literacka, zbudowana na kanwie prawdziwych wydarzeń i realnych ludzkich losów. Nuri i Afra zostają zmuszeni przez wojnę do opuszczenia swojego zwyczajnego życia w Aleppo i wyruszenia w dramatyczną tułaczkę ku bezpiecznemu miejscu. Przeżyli śmierć syna, zetknęli się z brutalnością, bestialstwem, dotknął ich stres pourazowy, który w przypadku każdego z nich objawiał się inaczej. Ale mimo wszystko wierzą, że gdzieś może być dobrze. Bezskrzydła pszczoła staje się symbolem nadziei i wiary w nowe życie.

I chociaż ,, Pszczelarz z Aleppo" to opowieść dosyć łagodna w swej wymowie. Nie prezentuje najbardziej dramatycznych wydarzeń z jakimi mogli zetknąc się uchodźcy to i tak jest przejmująca i mocna oddziałująca na emocje. Pokazuje strach, zagubienie, nieustanne poczucie zagrozenia i niepewność jutra. Pokazuje jak zachowują się ludzie, którzy z dnia na dzień zostają pozbawieni wszystkiego. I chociaż Nuri i Afra są w pewien sposób uprzywilejowani bo mają pieniądze i cel ale i tak ich historia porusza i pokazuje że uchodźcy to nie terroryści ale po prostu skrzywdzeni ludzie, pozbawieni swojej normalności.

poniedziałek, 8 kwietnia 2019

,,Woda na sicie. Apokryf czarownicy" Anna Brzezińska

 
 ,,Woda na sicie. Apokryf czarownicy" to powieść, której nie umiem jednoznacznie ocenić. Z jednej strony widać kunsztowną, skomplikowaną formę pełną nawiązań, symboliki, wieloznaczną i wielowymiarową, z drugiej przeraża chaos, mnogość wątków, komplikowanie i niejednoznaczność narracji.

Autorka stworzyła opowieść na wzór stenogramy z przesłuchania. Przesłuchania specyficznego, koncentrującego się na kobiecie oskarżonej o zabójstwo zakonnika, podejrzewanej o czary. Opowieść kobiety, La Vacchii rozwija się stopniowo, powoli i w miarę postępu odsłaniają się nowe obrazy i wątki. Nie jest to tylko mowa obronna, to zarówno zapis powolnego motania się i popadania w szaleństwo jak i opowieść o ludzkich słabościach, grzechach: próżności, chciwości, zachłanności, odwiecznym pragnieniu by całe zło zawalić na kark komuś innemu, by ten ktoś inny okazał się gorszy, winny. To opowieść o niezrozumieniu i wyrzuceniu poza margines społeczeństwa. Płaszcz wczesnorenesansowej Italii staje się przykrywką do tego by głośno mówić o wszystkich, współczesnych grzechach i problemach.

Skomplikowana forma powieści narzuca także sposób czytania. Nie da się tej powieści pochłonąć na raz. Trzeba powoli się w niej zanurzać, stopniową ją poznawać i odkrywać. Potrzebuje skupienia, namysłu i wszystko to wymusza swoją formą. Wysiłek włożony w lekturę jednak się zwraca gdy dotrzemy do sedna opowieści i choć przez chwilę zastanowimy się nad tym jak wygląda świat.

niedziela, 30 grudnia 2018

,,Lustra miasta" Elif Şafak

 Tytuł oryginału: Şehrin Aynaları

,,Lustra miasta" to powieść, której nie da się jednoznacznie ocenić. Wymyka się przyjętym kanonom, zwodzi, zadziwia, zaskakuje ale i wymaga od czytelnika czegoś więcej. To magiczna, pełna niezwykłych zdarzeń opowieść o ludziach, mieście i historii. Fabuła przeplatana jest filozoficznymi rozważaniami i zdarzeniami, które skrywają swoje podwójne alegoryczne czy wręcz mistyczne dno.

Zaczyna się bardzo spokojnie. Początkowo jest to opowieść o rodzinie Pereirów, których zawistna sąsiadka wydaje Świętej Inkwizycji. Wtedy jeszcze jest to historia, podobna do wszystkich innych. Pełna zawiści, nienawiści do inności, odkrywania i wystawiania na światło dzienne grzechów innych oraz pokazująca, że najczęściej to niewinni cierpią.
Druga część książki jest dużo bardziej skomplikowana. Przeplatają się w niej fantazyjne wizje, proroctwa, wiary i nadzieje. Wszystko to sprawia wrażenie majaku, obrazu nakreślonego przez szaleńca. W krótkich impresjach, niczym w lustrach odbija się dusza człowieka. To co skrywa najgłębiej w sercu. Jest niczym puste życie, w którym tylko od czasu do czasu pojawia się coś ważnego co wyrywa z marazmu. Gmatwanina myśli i obrazów, historii i emocji tworzy kolaż, prawie nieczytelny i tylko w kilku momentach wyraźny i zrozumiały.

Elif Safak stworzyła powieść trudną, pełną niuansów i emocji. Powieść, w której bardzo łatwo się zgubić. Opowieść, gdzie filozofia styka się z rzeczywistością, dopełniając ją i wydobywając na światło dzienne wszystkie te stany, które próbuje się ukryć.

czwartek, 4 października 2018

,,Dobre dziecko" Roma Ligocka


,,Dobre dziecko" to kolejna powieść Romy Ligockiej oparta na wątkach autobiograficznych, która jednak przekracza granice pamiętnikarstwa i wspomnień by stać się uniwersalną opowieścią o dorastaniu, dojrzewaniu oraz trudnych relacjach na linii matka-córka, szczególnie gdy dodatkowo na tę linię wejdzie ktoś trzeci.

Historycznie, akcja powieści obejmuje lata 50-te. Młodziutka Roma stawia swoje pierwsze kroki jako nastolatka. Już nie jest dzieckiem , jeszcze długo nie będzie dorosła. Jednak zaczyna patrzeć na otaczający ją powojenny świat z zupełnie nowej perspektywy. Widzi starania matki, próbującej zorganizować życie oraz wypełnić luki jakie stworzyła II wojna światowa. Cały świat dziewczyny stanie na głowie gdy odkryje, że matka ma kochanka - żonatego mężczyznę.

Można by wiele mówić o tej powieści. Każdy wątek ma znaczenie i można go interpretować na wiele sposobów. Ligocka pisze przejmująco i szczerze. Mówi o bólu, nigdy nie wyzbyte traumie, miesza całą gamę uczuć, emocji, wrażeń. Jej obraz jest pełen gniewu, zachłanności, dziecięcego głupiego uporu i dorosłej bezsilności. Wszystko się zazębia, wymienia, czasem potęguje, wybucha by potem się uspokoić i na chwilę przycichnąć. Poczucie straty miesza się z młodzieńczym odkrywaniem siebie, zastanawianiem się nad obraniem własnej drogi.

Ligicka jest jedną z tych pisarek, która mówi szczerze i bez ogródek. Nie koloryzuje, nie upiększa - szuka prostych słów, dzięki którym emocje jaki chce przekazać wibrują, dzwonią, krzyczą. Są dobitne i zrozumiałe dla każdego a przez to stają się tak bardzo uniwersalne.

czwartek, 9 sierpnia 2018

,,Nieznana terrorystka" Richard Flanagan

 Tytuł oryginału: The Unknown Terrorist

Gdy zaczynałam czytać ,,Nieznaną terrorystkę" Flanagana nie rozumiałam zachwytów na tą książką oraz tak wysokich ocen jakie zebrała. Teraz gdy sama ją skończyłam, sama dokładam swoją cegiełkę bo jest to powieść, po którą warto sięgnąć. Otwiera boleśnie oczy na wiele zjawisk zachodzących we współczesnym świecie i dobitnie uwypukla i eksponuje mechanizmy jakie rządzą naszą rzeczywistością.

Doll, to młoda tancerka erotyczna, ładna, skupiona na samej sobie, bezrefleksyjnie przechodząca przez życie. Jej jedynym celem jest zarobienie jak największej ilości pieniędzy by kupić upragnione własne mieszkanie. Oszczędzanie utrudnia jej zamiłowanie do luksusu i drogich ubrań oraz dodatków. Wygodne, uporządkowane życie kończy się gdy przypadkowo spotyka mężczyznę i spędza z nim noc. Rano on znika a ona zostaje uznana za terrorystkę. Od tego momentu staje się wrogiem publicznym Australii.

Flanagan w mistrzowski sposób pokazuje jak łatwo jest zniszczyć komuś życie, zbudować sensacyjnego niusa zupełnie z niczego, wywołać panikę w społeczeństwie oraz manipulować opinią społeczną. Niby wszyscy o tym doskonale wiemy, bo zderzamy się z plotkami, nieścisłościami i kłamstwami w mediach na co dzień ale dopiero mocna, dosadna, wręcz szokująca opowieść najlepiej daje odczuć jakie są prawdziwe tego konsekwencje. Ludzie z wybujałym ego wykorzystują przypadkowe szanse by wybić się czyimś kosztem, ślepo i po trupach dążąc do chwilowej sławy jaką daje sensacyjny i kontrowersyjny nius. Media łatwo podchwytują wszystko to co się sprzedaje i zapewnia uwagę, niesprawdzone historie lądują na pierwszych stronach gazet, stając się podwaliną dla strachu, nienawiści, zachowań rasistowskich. Potrzebny jest kozioł ofiarny - ktoś powinien być winny by przypisać mu wszelkie winy, a nie ma lepszego kozła, niż ten kto nie pasuje do wizerunku idealnego społeczeństwa.

Powieść Flanagana jest zarówno bardzo dosadna, wyciąga na wierzch wszystko to co głęboko tkwi w człowieku, momentami wulgarna ale także bardzo nastrojowa, przepełniona celnymi obserwacjami, pełna chwil na refleksje i ważnych myśli. Autor idealnie dobrał proporcje między tymi skrajnościami, sprawiając,że świetnie się to czyta. Powoli stopniuje napięcie, nie pozwalając się oderwać bo to jedna z tych książek, w której prawie od początku wiemy, że nie będzie happy endu. Zbierające się emocje muszą w końcu znaleźć swoje ujście ale nie ważne co się stanie świat pozostanie taki sam.

czwartek, 13 lipca 2017

,,Podróże z owocem granatu" Sue Monk Kidd, Ann Kidd Taylor

 Tytuł oryginału:  Traveling with Pomegranates: A Mother and Daughter Journey to the Sacred Places of Greece, Turkey, and France

Moje nastroje i odczucia w trakcie czytania tej książki przypominały sinusoidę. Miałam momenty zachwytu gdy nie mogłam się oderwać i pospiesznie przewracałam strony ale równie często były też momenty zniechęcenia, które sprawiały, że odkładałam ją na bok.

,,Podróże z owocem granatu" to zapis podróży do Grecji i Francji. Pisarka Sue Monk Kidd wraz ze swoją córką Ann Kidd Taylor dzielą się swoimi przeżyciami oraz doświadczeniami z wędrówek. Nie jest to jednak typowy dziennik, gdzie zapisuje się wrażenie z odwiedzanych miejsc i podziwia widoki. Miejsca i związane z nimi wizerunki kobiet: Demeter, Ateny, Marii, Joanny D'Arc - stają się dla autorek przyczynkiem do rozważania własnych doświadczeń, myśli, pragnień. Pomagają im zmierzyć się z różnymi aspektami kobiecości (dojrzałością ale i młodością), odkrywają przed nimi ich własne pragnienia, pomagają określić cele na przyszłość. Każda z nich wyrusza w drogę z bagażem własnych trosk, problemów, lęków. Wizerunki kobiet oraz ich rozmowy są wskazówkami, stanowią swoistą psychoanalizę.

Tak jak wielu innych czytelników, nie lubię podziału na literaturę kobiecą i ,,nie-kobiecą". Ale wyjątkowo w tym przypadku muszę stwierdzić, że jest to idealny przykład tego typu literatury. ,,Podróże..." sięgają głęboko do istoty kobiecości, drążą podstawy relacji matki i córki, obnażają sekrety przynależne tej płci. Robią to z dużą wrażliwością ale i tak były momenty, kiedy miałam już dość tej pogłębionej psychoanalizy oraz oglądania każdego problemy z wszelkich możliwych stron. Zachwyciła mnie jednak wędrówka śladami kobiet: patrzenie na świat przez ich pryzmat i odnajdywanie drogowskazów, podejmowanie wyzwań oraz odwaga do otwartego mówienia o problemach. Dzięki temu łatwiej odnaleźć się w tym bardzo kobiecym świecie.

Autorki ubrały w słowa rzeczy bliskie wielu kobietom, dały im do ręki kompas ale bez mapy. Tą, każdy musi znaleźć sam by odnaleźć miejsce, które pozwoli lepiej poznać samego siebie. 

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 79,5 cm - 1,6 cm =  77,9 cm                  

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

,,Pchli pałac" Elif Şafak


Tytuł oryginału: Bit Palas

Gdzieś w Stambule stoi nietypowa kamienica. Wybudował ją przed laty rosyjski arystokrata dla swojej żony. Teraz jednak zamieszkuje ją grupa ludzi: nieszablonowi, trochę zwariowani, uwikłani w drobne przewiny, zakompleksieni, szukający celu i tacy, którzy już dawno stracili nadzieję na coś innego, przegrani oraz ci, którzy jeszcze nie rozumieją swojej sytuacji. Dziesięć mieszkań a w nich odrębne rodziny bardziej się tolerujące z konieczności niż współżyjące na dzielonej powierzchni. Przyjdzie im się jednak zmierzyć z bardzo realnym i prozaicznym problemem - hałdami walających się śmieci.

Elif Safak to moje tegoroczne odkrycie. Jej opowieść o Pałacu Cukiereczek jest słodko-gorzka. Przez pryzmat mieszkańców kamienicy obserwujemy Stambuł w miniaturze. Świat kontrastów, który zderza się ze sobą. Każdy z bohaterów opowiada swoją historię i pozwala nam dzięki temu dostrzec większą, uniwersalną prawdę. Czasem bawi nas komizm sytuacji by za chwilę zmusić do zwolnienia oraz zastanowienia. Bo to książka gdzie odnajdziemy całą paletę ponadczasowych oraz nie tracących na znaczeniu prawd: o samotności, wyobcowaniu, inności, poszukiwaniu chwilowych ucieczek od rzeczywistości. Wszystko to opowiedziane jest w piękny sposób przypominający doskonałą gawędę. Wchłania ona nie wiadomo kiedy i niepostrzeżenie doprowadza do finału.

,,Pchli pałac" to podobno słabsza odsłona autorki. Jeśli to prawda to już nie mogę doczekać się tych lepszych.

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 116,1 cm - 3,4 cm =  112,7 cm               

sobota, 15 października 2016

,,Jeszcze jeden oddech" Paul Kalanithi


Tytuł oryginału: When Breath Becomes Air

Podchodziłam do tej książki z dużą dawką niepewności. Bo jednak autor to człowiek młody, lekarz, który stał się pacjentem. Czy potrafił wyjść poza ramy swojej wiedzy, doświadczenia, nawyków by jasno, bez patosu i niepotrzebnej bufonady mówić o swojej chorobie i zbliżającej się śmierci? A może to będzie relacja na wzór rozdziału z podręcznika medycyny? Pełna trudnych pojęć, zawiłych procedur i skomplikowanych terminów?

Moje obawy szybko się rozmyły. Tak, to nadal opowieść o śmierci i chorobie. Jednak wybrzmiewają z niej różne tony. Raz są pełne optymizmu, czasem strachu, momentami czuje się determinację oraz niepohamowany pęd ku przyszłości by za chwilę gwałtowanie zatrzymać się i z wahaniem stawiać kolejne kroki. Nie ma tutaj patosu, nie ma wielkich egzystencjalnych pytań czy kłótni z Bogiem, losem, światem. Jest spokojne rozważanie i poszukiwanie.

Paul Kalanithi przypomina mi w wielu momentach księdza Jana Kaczkowskiego. Czuje się ten sam spokój, akceptację i siłę. Mimo, że za każdym z nich stały inne doświadczenia i historie, obaj pokazali jak godnie można odchodzić. Wskazali, że choroba to coś więcej niż tylko kolejny pobyt w szpitalu czy kolejna dawka leku. Pokazali jak dobrze można przejść przez najtrudniejszy okres swojego życia by stać się wsparciem dla innych.

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytana w weekend

czwartek, 26 maja 2016

,,Dziwna myśl w mej głowie..." Orhan Pamuk

Tytuł oryginału:  Kafamda Bir Tuhaflık

 Czytałam tę książkę długo. Długo i powoli, pozwalając by płynęła swoim rytmem. Chciałam poczuć z każdą stroną oddech i rytm miasta - Stambułu na przestrzeni czterdziestu lat intensywnych zmian. Obserwujemy je oczami, Mevluta - ulicznego sprzedawcy buzy (tradycyjnego tureckiego napoju imitującego alkohol). Jest on jednym z ostatnich przedstawicieli tego zawodu. Co noc, od najmłodszych lat bierze swoje nosidła i rozpoczyna swoją wędrówkę uliczkami nawołując klientów. Dla wielu jest nie tyle sprzedawcą co nostalgicznym wspomnieniem, które porusza zapomniane struny w sercu. W mieście aspirującym do nowoczesności przypomina o korzeniach i tradycji.

Jednak nie tylko miasto jest tutaj ważne. Pięknie także opowiedziana jest historia samego Mevluta. Rozczula i wzrusza, bo nie zależnie od okoliczności on trwa taki sam. Trochę niepasujący, zawsze z boku obserwujący innych i szukający własnego szczęścia i miłości. Uświadamia nam jak krótkie i ulotne są chwile prawdziwej radości i jak łatwo je przegapić lub co gorsza stracić. Ale nawet największa rozpacz nie trwa wiecznie - czas i nieuchronne zmiany łagodzą i zacierają ból, pozwalając rozpocząć nowy rozdział.

Było to moje pierwsze spotkanie z Orhanem Pamukiem - spotkanie bardzo udane. Dałam się zauroczyć jego powieści, która jest niewątpliwie literaturą najwyższej kategorii. Piękną, wysmakowaną, taką, która bez reszty pochłania. Jak nikt potrafił ubrać w słowa z pozoru prostą historię by stworzyć uniwersalną opowieść o czasach, ludziach i miejscach ale także urzekającą opowieść o miłości. Polecam!

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 90,4 cm - 5,4 cm = 85,0
cm

poniedziałek, 7 marca 2016

,,Drogie życie" Alice Munro

Tytuł oryginału: Dear Life

Alice Munro to pisarka, która zauroczyła mnie zbiorem opowiadań ,,Dziewczęta i kobiety". Z tym większą więc przyjemnością sięgnęłam po ,,Drogie życie". W prawdzie wiedziałam czego mogę się spodziewać gdy tylko otworzę książkę ale i tak byłam zaskoczona i z każdą kolejną stroną coraz bardziej wchłonięta przez kolejne migawki.

Zbiór składa się z kilkunastu opowiadań, które, w przeciwieństwie do ,,Dziewcząt i kobiet" nie posiadają wspólnego bohatera. Każde z nich to oddzielna historia, oddzielne wspomnienie. Łączy je powracający motyw związków międzyludzkich - relacji między kochankami, rodzeństwem, małżeństwami czy rodzicami i dziećmi. Czasem są one bardzo bolesne, wstydliwe, uparcie skrywane, wynikają ze strachu czy źle pojętej dumy. Mogą być pozornie błahe ale równocześnie tkwić niczym zadra za skórą. Każde opowiadanie wysuwa na pierwszy plan jedno zdarzenie. Rozkłada je na czynniki pierwsze i doszukuje się przyczyny, która pozwala zrozumieć konsekwencje.

Czytałam ten tomik długo, dawkując sobie opowiadania. Próbowałam najgłębiej jak to możliwe wgryźć się w ich treść. Próbowałam uchwycić ich ponadczasowość i niezwykły urok. Bo go posiadają. Alice Munro to niezwykły czarodziej słowa, nadający prozaicznym, banalnym czynnościom i zdarzeniom głębszy wydźwięk oraz okrywający tkwiący w nich uniwersalizm. Polecam.

sobota, 14 listopada 2015

,,Zawołajcie położną" Jennifer Worth

Tytuł oryginału: Call the Midwife

,,Zawołajcie położną" to fascynująca podróż do Anglii lat 50-tych XX wieku. Do dzielnic zamieszkanych przez biedniejszą ludność, dokerów, a nawet prostytutki. Ten niezwykły obraz odradzającego się po wojnie Londynu obserwujemy oczami młodej położnej. Pracuje ona w Domu Nonnata, fikcyjnej organizacji, która zrzesza świeckie i zakonne położne niosące pomoc ciężarnym i położnicom.

Jenny, nasza bohaterka, dopiero stawia pierwsze kroki w zawodzie. Od początku musi się mierzyć z trudami swojego powołania. Dostrzega, pomaga i towarzyszy ludziom w chwilach ogromnej radości, prawdziwego cierpienia, zmagań z losem, rozczarowań i radosnych zaskoczeń. Każda kobieta, której pomaga urodzić dziecko jest inna i inną opowiada historię. W tle przewija się też cała galeria barwnych, nietuzinkowych postaci, które znacznie ocieplają szarą powojenną rzeczywistość.

,,Zawołajcie położną" to opowieść do której będzie chciało się wracać. Ciepła, pozytywna, pokazująca, że w ludziach zawsze siedzi ogromna chęć życia i przetrwania. Dodatkowym atutem jest rzetelne, wręcz reporterskie odmalowanie Londynu lat 50-tych, jako przestrzeni już nie istniejącej. Polecam!


p.s. WYZWANIE 2015 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 47,5  cm - 2,6 cm = 44,9 cm

sobota, 7 listopada 2015

,,Droga Romo" Roma Ligocka

Każdy z nas ma w życiu taki moment, kiedy wydaje mu się, że wszystko co najlepsze właśnie jest przed nim, kiedy wydaje się, że każda decyzja jest dobra, kiedy wie się lepiej. Każdy ma swój czas buntu, dojrzewania, poznawania świata.

Temu jednemu szczególnemu momentowi poświęca swoją uwagę Roma Ligocka w swojej powieści ,,Droga Romo". Bohaterka, osiemnastoletnia Roma, jest i, paradoksalnie nie jest, samą autorką. Dzieli je tak ogromna przepaść doświadczeń, wiedzy, smutku, że równie dobrze mogłyby być dwoma osobnymi osobami. Ta dorosła Roma patrzy na młodą z wielką czułością i strachem. Chciałaby nie raz powstrzymać ją, zawrócić z drogi, nie pozwolić na działanie ale równocześnie zdaje sobie sprawę, że pewne rzeczy muszą się zdarzyć. Życie czasem musi boleć, musi przytłaczać, musi smucić. A sobie też trzeba umieć wybaczyć brawurę młodości.

,,Droga Romo" to piękna, momentami smutna książka. Nie jest jednak pesymistyczna. Przez całą opowieść przebijają się promyki optymizmu - kolorowe ferie barw artystycznego Krakowa lat 50-tych, spotkania warszawskiej bohemy, młodzieńcza wiara we własne siły, ciekawość świata i ludzi. Jest to też mądra opowieść o dorastaniu, zranieniu i podnoszeniu się na nowo pięknie napisana i zilustrowana zdjęciami oraz obrazami autorki. Zachęcam gorąco!

p.s. WYZWANIE 2015 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 49,2  cm - 1,7 cm = 47,5 cm