Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo RM. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo RM. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 marca 2025

,,Później się tym zajmę" Justyna Titova


 Rzadko, nawet sama przed sobą, to przyznaję ale prokrastynacja to moje drugie imię. Tak, mam z tym problem, mimo, że pozornie jestem ogarniętą i zorganizowaną osobą, na której można polegać. I tak generalnie jest. Jednak mimo bardzo często zdarza mi się, że ... długo się zbieram zanim się za coś zabiorę (tak to ładnie nazwijmy). Czy utrudnia mi to życie? Czasem tak. Zazwyczaj kończy się tym, że w ostatniej chwili i w panice coś ogarniam i nie ważne czy jest to sprzątanie mieszkania czy projekt w pracy. Po każdym takim zdarzeniu, solennie obiecuje sobie, że to ostatni raz i następnym razem będzie lepiej. Taaaa....

Po tym przydługim wstępie chyba oczywistym jest dlaczego sięgnęłam po poradnik ,,Zajmę się tym później". I jakie jest pierwsze wrażenie? Przede wszystkim mnie trochę uspokoił i pocieszył. Nie jest ze mną tak źle. I to, że coś odkładam na później to wcale nie oznacza, że jestem leniwa czy źle zorganizowana. Za prokrastynacją może stać wiele powodów i bardzo fajnie są one tutaj rozpisane. Autorka daje proste, przystępne wyjaśnienia przyczyn, pomaga zidentyfikować obszary od których może zależeć prokrastynacja oraz podsuwa wskazówki jak sobie radzić i od czego w ogóle zacząć walkę z odkładaniem. Sama mam wiele swoich własnych sposobów na zorganizowane życie ale dodatkowe zawsze są w cenie.

,,Zajmę się tym później" to ciekawy poradnik, napisany w bardzo przystępnej formie, który może pomóc, szczególnie na początku. Pokazuje problem w szerszej perspektywie. Daje wskazówki ale i też uświadamia, że gdy problem jest bardziej zaawansowany nie wystarczy dobra wola bo potrzebna jest pomoc specjalistów: terapeutów, psychologów, psychiatrów. Prokrastynacja to nie ładna, mądra nazwa usprawiedliwiająca lenistwo, to coś znacznie bardziej skomplikowanego i mogącego być sygnałem o znacznie poważniejszej chorobie. Ta książka to nie tylko łatwo wyjaśniona teoria podparta przykładami, to też zestaw ćwiczeń oraz ankiet, które mogą być pierwszym krokiem w celu uświadomienia sobie co właściwie się z nami dzieje. Polecam!

piątek, 4 października 2024

,,Magiczny świat Słowian" Kamil Gołdowski


 W ostatnich latach możemy zaobserwować zwrot zainteresowania tematami związanymi z mitologią słowiańską. Popularnością cieszą się wznowienia klasycznych prac Bohdana Baranowskiego czy Leonarda Pełki jak i literatura inspirowana tymi tematami. Sama chętnie sięgam po te książki bo jestem ciekawa. Dlatego chyba nie dziwi fakt, że bez wahania sięgnęłam po ,,Magiczny świat Słowian" licząc na trochę świeższe spojrzenie niż to które znałam z prac wcześniej wspomnianych badaczy.

,,Magiczny świat Słowian" to nie do końca to co sugeruje tytuł. Ja liczyłam trochę na słowiańską mitologię natomiast dostałam pracę, która łączy w sobie wiele różnych tematów, i wcale nie odnosi się tylko do okresu przedchrześcijańskiego. Właściwie autor zaczyna od zderzenia świata Słowian z religią chrześcijańską. Jego opowieść to cały czas konfrontacja dwóch światów, które cały czas się przenikają i uzupełniają. Moment zaprowadzenia chrześcijaństwa paradoksalnie najwięcej mówi o kulturze, która była już obecna na ziemiach polskich. Wtedy też pojawiali się na tych terenach kupcy, podróżnicy, zakonnicy, który dokumentując równocześnie ,,pogaństwo".

Ale praca Gołdowskiego to nie tylko historia. To przede wszystkim fascynująca opowieść o zwyczajach i tradycjach. I wcale nie o tych dawnych ale także tych obecnie kultywowanych będących łącznością z przodkami. Zaskakująca jest geneza wielu zwyczajów, ale także zaskakujące jest spojrzenie na rok i jego przebieg z zupełnie innej perspektywy. To nie mitologia, chociaż odniesienia do wierzeń także znajdziemy, ale głębokie spojrzenie na codzienność i rytuały. To wędrówka przez uśpiony, niewidoczny ale cały czas obecny świat. Świat, który przetrwał mimo skrupulatnych prób wyrugowania i zniszczenia.

,,Magiczny świat Słowian" to zaskakująca praca, która opowiada o znanej rzeczywistości ale robi z nowej perspektywy. To nie jest kopia klasycznych prac antropologicznych ani przypadkowa zbieranina ciekawostek. To wnikliwe spojrzenie na słowiańską, magiczną rzeczywistość. Słowo ,,magia" może nie odnosi się do czarów czy zaklęć - bardziej jest to odpowiedź na to jak Słowianie patrzyli na świat i jak się z nim identyfikowali, co dla nich oznaczały kolejne pory roku, i jak sami siebie umiejscawiali w czasie. Pokazany jest obraz rzeczywistości pełnej znaczeń i rytuałów. Czytałam to z ogromnym zaciekawieniem nawet jeśli początkowo byłam zaskoczona formą i obranym zakresem tematycznym. Z pewnością nie znajdziemy tu wszystkich odpowiedzi ani pełnej analizy dawnych Słowian ale jest idealnym wstępem i punktem wyjścia do dalszych poszukiwań. Polecam!

 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu RM!

 

 

 p.s. WYZWANIE 2024 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 2,5 cm - 1,5 cm = 1,0 cm

 

czwartek, 8 sierpnia 2024

,,Sennik praktyczny" Elwira Sowińska


 Czy wierzę w znaczenie i moc snów? Uczciwie przyznam, że tak średnio. Absolutnie nie wierzę, że w trakcie snu może nam się objawić przyszłość, że zaprogramujemy idealnego partnera czy nagle spadnie na nas bogactwo. To jednak wcale nie znaczy, że sny nie są ważne. Raczej podchodzę to tego bardzo analitycznie. Nasz mózg działa jak komputer a sen jest dla niego momentem gdy porządkuje wszystkie dane jakie spływały w trakcie naszej aktywności - te świadome z zewnątrz organizmu, jak i te podświadome, które płyną z jego wnętrza. A sny są efektem tego porządkowania i systematyzowania. Autorka we wstępie ,,Sennika praktycznego" sugeruje, żeby trzymać koło łóżka notatnik, żeby pierwszą rzeczą po przebudzeniu było zapisanie tego co się pamięta. Ma to pomóc śnić świadomie a przez to potem mieć materiał do interpretacji snów - czyli właściwie tego co przetworzył nasz mózg.

,,Sennik praktyczny" to bardzo ciekawa publikacja. Pamiętałam senniki, które cieszyły się popularnością przed laty, pełne obietnic zaskakujących miłości, pieniędzy czy nieoczekiwanych zdarzeń. Ten jest pod tym względem bardzo ,,przyziemny" i aktualny. Bardzo dużo haseł odnosi się do bieżących tematów i sytuacji - żeby tylko przytoczyć aborcję, media społecznościowe, maile czy odbieranie kluczyków samochodowych. To tylko głośnych współczesnych tematów, które muszą znaleźć odbicie w snach. Ich interpretacja też jest bardzo konkretna, sugerująca ścieżkę postępowania lub problem, który może leżeć u podstaw. Są też hasła odnoszące się do utartych przekonań czy przesądów, jak ten że ręce swędzą na pieniądze. Chyba najbardziej zaskoczyło mnie jak w wielu przypadkach związanych z ciałem sugeruje się po prostu pójście do lekarza i zrobienie badań. Bez straszenie czy zabobonów, zwyczajnie proponuje się potraktowanie danego snu jako impulsu do czynności o których trochę się zapomina.

Przyznaję, że jestem pozytywnie zaskoczona bo raczej senniki kojarzyły mi się z wróżbiarstwem czy zabobonem a ten jest bardzo konkretny i rzeczywiście praktyczny. Sny traktowane są jako pewne dane podlegające analizie ale zanurzone w kontekście. Są głosem organizmu albo podświadomą interpretacją realnych wydarzeń, lęków czy oczekiwań. Mogą być impulsem do działań, zachętą do zmian lub ostrzeżeniem, które świadomie ignorujemy, lub głosem lęków, które tłumimy. ,,Sennik praktyczny" może pomóc to lepiej zrozumieć i zinterpretować. Na ponad 200 stronach znajduje się całe mnóstwo haseł odnoszących się współczesności oraz mocno zanurzonych w naszym kręgu kulturowym, dzięki czemu każdy będzie w stanie znaleźć odpowiedzi na wiele swoich wątpliwości. A całkiem obszerna bibliografia, tylko podkreśla to, że autorka bardzo dobrze przygotowała się do zadania i zebrania haseł, które tutaj zaprezentowała. Polecam!

 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu RM!

 

 

 p.s. WYZWANIE 2024 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 29,6 cm - 1,6 cm = 28,0 cm

 

niedziela, 4 czerwca 2017

,,Kuchnia Dwudziestolecia. Co i jak jadano" Agnieszka Jeż



Jak najprościej przenieść się w lata 20-te i 30-te? Co najłatwiej odda klimat tego okresu oraz sprawi, że poczujemy się jak nasze prababcie? Oczywiście, że jedzenie: smaki i zapachy spowodują, że po zamknięciu oczu nie będzie miało znaczenia czy to 1920 czy 2017.

Agnieszka Jeż zebrała i zweryfikowała 100 różnych przepisów wywodzących się z okresu międzywojnia. Sama twierdzi, że wybrała kuchnię środka - chciała aby były to przepisy najpopularniejsze i oddające klimat okresu. Nie są to ani przepisy najbiedniejsze ani najbogatsze. Opatrzyła je także stosownymi komentarzami pomagającymi zrozumieć specyfikę dania lub mówiącymi o jego znaczeniu i wykorzystaniu.

Ale ta publikacja to nie tylko przepisy. To także ciekawy wstęp charakteryzujący całość kuchni okresu międzywojennego. Opowiada o relacjach, etykiecie, zmianach jakie zaszły w społeczeństwie i jak wpłynęło to na odżywiania. Gdzie i jak oraz co jadali nasi pradziadkowie. Kuchnia tak jak społeczeństwo była zlepkiem wielu światów, które nagle się scaliły i wzajemnie przenikały. Autorka w ciekawy i bardzo prosty sposób daje nam posmakować Dwudziestolecia.

Dla wszystkich zainteresowanych Dwudziestoleciem oraz kucharzy-amatorów pozycja obowiązkowa. Odkrywamy kolejny aspekt tego fascynującego i niestety już trochę zapomnianego czasu.

środa, 7 października 2015

,,Legendy miejskie" Mark Barber

Tytuł oryginału: Urban Legends Uncovered

Zacznę nietypowo, od historii, którą usłyszałam na pierwszym roku studiów (dosyć dawno temu). Akcja rozgrywa się w Krakowie, w pewnym znanym klubie - nazwę jednak sobie daruję. Koleżanka koleżanki postanowiła wybrać się na studencką imprezę ze znajomymi. Przy barze wpadł jej w oko chłopak. Od słowa do słowa, spodobali się sobie, dobrze im się gadało. Wtedy on zaproponował, żeby poszła z nim do jego mieszkania. Dziewczyna wykręciła się ale obiecała, że jeszcze się spotkają. Następnego dnia rano wstała w okropną, bolesną wysypką na całym ciele. Pospiesznie udała się do lekarza. Ten niestety, pierwszy raz miał z czymś takim do czynienia, kazał jej więc wykonać cały szereg badań. Wynik okazał się przerażający. Takie uczulenie może powodować tylko tzw. ,,trupi jad". Dziewczyna była wstrząśnięta. Wtedy sobie przypomniała poznanego wieczór wcześniej chłopaka. Zdarzeniem zainteresowała się policja, która po wkroczeniu do jego mieszkania znalazła zwłoki kilku innych zamordowanych młodych kobiet. Nasza bohaterka miała być następną...

Znam jeszcze kilka innych legend, uwielbiam je słuchać,szczególnie gdy ktoś opowiada. Okres studiów był dobrym ku temu czasem. Akademik, uczelnia to ogromny tygiel, w którym mieszali się ludzie z każdej strony Polski a każdy znał jakąś niesamowitą opowieść.

,,Legendy miejskie" to zbiór właśnie takich niesamowitych historii. Czasem strasznych i przerażających, czasem śmiesznych, czasem ujawniających pierwotne lęki i obawy, czasem demaskujących naiwność oraz łatwowierność czy wręcz głupotę. Legendy miejskie funkcjonują w społeczeństwie od zarania dziejów, na pewno każdy zna kilka i może nawet nie zdaje sobie sprawy, że coś co zdarzyło się ,,koledze kolegi" jest fikcją. Tomik ten oprócz prezentowania tych opowieści, także je demaskuje. Ujawnia ich źródło i udowadnia, że tak na prawdę strach ma wielkie oczy.

Świetna pozycja, zapewnia doskonałą rozrywkę i anegdoty, które kiedyś samemu będzie można opowiadać jako ,,prawdziwe".

p.s. WYZWANIE 2015 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 60,6 cm - 2,2 cm = 58,4 cm