Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tessa Dare. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tessa Dare. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 listopada 2022

,,Wymarzony narzeczony" Tessa Dare

Tytuł oryginału: When a Scot Ties the Knot

 Każdej dziewczynie chyba zdarzyło się trochę naciągnąć rzeczywistość opowiadając o adoratorach, chłopakach, sympatiach. Jednak Maddie Gracechurch zdecydowania wysuwa się na prowadzenie. Nieśmiała dziewczyna aby uniknąć sezonu w Londynie opowiada wszystkim o narzeczonym, którego poznała w Bath. Staje się on idealnym pretekstem aby pozostać w domu. Narzeczony jest przystojny, męski, jest żołnierzem i został wysłany na kontynent. ,,Zakochana" dziewczyna przez lata pisze do niego listy i wszystko byłoby idealne gdyby nie fakt ... że jest on tylko jej wymysłem zrodzonym pod wpływem strachu. Jakież jest zaskoczenie gdy kilka lat później narzeczony staje na progu jej domu i oświadcza, że przybył się z nią ożenić.

Lubię romanse Tessy Dare chyba najbardziej za to, że nawet nie próbuje udawać jakiejkolwiek prawdy historycznej. Tło historyczne jest tylko sceną, na której toczy się bardzo współczesna komedia romantyczna ubrana w pewne baśniowe elementy. Jest zabawnie, irracjonalnie i lekko. Humor przeplata się z problemami, które nie są aż tak wielkie, łatwo da się jej przezwyciężyć a na koniec miłość wszystko załatwia. To idealna baśń dla dorosłych czytelniczek, taka przy której można się zrelaksować a potem bez wyrzutów sumienia o niej zapomnieć.

Czytałam zdecydowanie lepsze romanse historyczne. Tego nie ratują nawet bohaterowie, który momentami są trochę .. dziwni i czasem mamy ochotę walnąć się w czoło z zażenowania ale mimo wszystko składa się to wszystko na absurdalny humor. Jeśli ktoś tak jak ja, od czasu do czasu ma ochotę na odrealnione, słodkie opowieści ubrane w kostium historyczny, to jest to pozycja obowiązkowa. Wszyscy pozostali mogą sobie odpuścić :)

czwartek, 11 marca 2021

,,Ich gwiazdy" Tessa Dare

Tytuł oryginału: The Governess Game

Tessa Dare zdobyła moją sympatię już kilka książek temu i póki co nie zawiodła jeszcze zaufania. W jej książkach zawsze znajduję to czego szukam, czyli lekkości, humoru, romantycznej opowieści ubranej w płaszcz romansu historycznego. ,,Ich gwiazdy" takie dokładnie jest.

Aleksandrze Moutbatten wystarczyła sekunda by cenny sprzęt zegarmistrzowski, dzięki któremu zarabiała na życie, utonął w Tamizie. Rozwiązaniem idealnym na nagły kryzys zarobkowy ma być przyjęcie posady guwernantki dwóch rozbrykanych młodych panien. Dziewczęta są pełne energii, zafascynowane pogrzebami (codziennie rano organizują kolejny pochówek laski) i zupełnie nie zainteresowane zdobywaniem konwencjonalnej wiedzy i umiejętności potrzebnych każdej odpowiednio urodzonej młodej damie. Ale dziewczynki to tylko jeden problem, dużo większym i poważniejszym wyzwaniem jest pracodawca - spadkobierca tytułu książęcego, który ma problem z zaufaniem i okazywaniem uczuć. Cóż, w tym specyficznym domu Alexandra znajdzie nie jedno wyzwanie i będzie musiała znaleźć sposób jak przebić się przez mury, którymi otoczył się każdy z domowników.

Romanse Tessy Dare są trochę absurdalne, mijające się z rzeczywistością i dzięki temu czyta się je cudownie. Bohaterka nie jest zahukaną szarą myszką, biernie czekającą na to co ześle los i bezmyślnie wzdychającą do swojego księcia (w prawdzie Alex przez chwilę tak wzdycha, ale to na szczęście tylko moment). Jest aktywna, zdecydowana, pomysłowa i nieobliczalna. Szuka własnej drogi i to samo próbuje przekazać swoim podopiecznym. Te przemycane w tle wątki feministyczne może nie wpisują się w schemat romansu historycznego ale są plusem. Jednak przede wszystkim jest to lekka, momentami zabawna opowieść o dwojgu zupełnie różnych ludzi, skrywających swoje sekrety, których nieoczekiwanie połączyło uczucie. Jest typowo i przewidywalnie ale i tak miło. Więc, jeśli wieczór z romansem to obowiązkowo Tessa Dare.

wtorek, 17 września 2019

,,Romantyczny książę" Tessa Dare

Tytuł oryginału:  Romancing the Duke

Tessa Dare to dla mnie pewniak, gdy szukam lekkiej, zabawnej historii. Nie inaczej jest i w tym wypadku. ,,Romantyczny książę" otwiera nowy cykl autorki ,,Zamki szczęśliwej miłości". Akcja powieści rozgrywa się, a jakże, zaskoczę Was ... na zamku.

Izzie Goodnight jest córką znanego i cenionego pisarza, który zasłynął baśniowym cyklem o pięknych damach i dzielnych rycerzach. Jednak co z tego jak po jego śmierci Izzie została z niczym. Dopiero po chrzestnym dziedziczy nieoczekiwany spadek - zrujnowany zamek z nieoczekiwanym lokatorem. Ransom, jest poprzednim właścicielem budowli, który bez jego wiedzy zostaje wystawiony na sprzedaż. Sam od kilku miesięcy stroni od ludzi, dochodząc do siebie po wypadku.

Gdy dwoje upartych i przekonanych o swoich racjach ludzi stanie na swojej drodze, jedno jest pewno - będzie ciekawie, zabawnie, a iskry będą latać we wszystkich kierunkach. Gdy jeszcze w to wszystko wpląta się baśniowa, pełna marzeń, przepełniona nieoczekiwanym i trochę mimowolnym romantyzmem atmosfera - to czy trzeba coś więcej by mieć dobry, zabawny i satysfakcjonujący romans historyczny? No właśnie, chyba nie. Szczególnie gdy się wie, że Tessa Dare nie pisze standardowych, klasycznych romansów historycznych. Nie trzyma się reguł epoki, czy stricte faktów historycznych. Ona tworzy bardzo współczesne w słownictwie i zachowaniu komedie romantyczne przebrane tylko w baśniowy kostium historyczny. Ja to w niej lubię. Wiem, że zawsze czymś mnie zaskoczy, jej bohaterowie kipią humorem i nie można się z nimi nudzić. Czasem są trochę absurdalni, czasem wzruszający, ale zawsze bardzo romantyczni i uparcie dążący do celu jakim jest to klasyczne ,,i żyli długo i szczęśliwie".

czwartek, 16 listopada 2017

,,Beauty and the Blacksmith" Tessa Dare


,,Beauty and the Blacksmith" to uzupełnienie popularnego cyklu o damach spędzających czas w nadmorskiej miejscowości Spindle Cove. Bohaterką, która nie doczekała się pełnoprawnej książki, a tylko rozszerzone, niepublikowane w Polsce, opowiadanie jest najstarsza z sióstr Highwood - Diana. Ta, która despotyczna mama wybrała na przyszłą małżonkę księcia wybrała wioskowego kowala - Aarona Dawesa. Nim jednak będzie dane im stanąć na ślubnym kobiercu, najpierw muszą zmierzyć się z własnymi obawami, przydrożnym rabusiem oraz tajemniczym złodziejem, o bycie którym pierwotnie zostanie oskarżona ... Diana.

Z racji ograniczonej objętości, akcja toczy się wręcz błyskawicznie. Od momentu gdy bohaterowie uświadamiają sobie, że za ukradkowymi spojrzeniami obojga kryje się to samo do finalnego ,,Tak" mija bardzo niewiele czasu. Jest to jednak czas obfity w wiele zdarzeń, coraz bardziej zbliżający Dianę i Aarona do siebie. Nie brakuje też tak typowego dla cyklu humoru. Widać go wszędzie: w wyrazistych kreacjach bohaterów drugoplanowych, kompozycji zdarzeń a przede wszystkim w ujawnionym złodzieju. Tessa Dare tutaj niepotrzebnie nie przeciąga zdarzeń, przewidywalne i typowe dla tego gatunku są jednak wprawione w idealne tempo oraz ciekawie skonstruowane.

,,Beauty and the Blacksmith" to opowieść, której tak bardzo nie mogłam się doczekać, że zdecydowałam się czytać ją po angielsku. Początkowe obawy, czy poradzę sobie z tym językiem szybko się rozwiały. Dare używa na tyle prostego słownictwa i niezbyt skomplikowanych konstrukcji, że ktoś tak jak ja będący na poziomie średnio zaawansowanym będzie w stanie bez większych problemów z pomocą słownika poradzić sobie z tekstem. Dodatkowo ciekawa i pełna akcji intryga sprawia, że chce się wysilić by lepiej zrozumieć tekst i później mieć z tego ogromną satysfakcję.

Chyba już na dobre opuszczam Spindle Cove. Smutno mi opuszczać te szalone, ekscentryczne ale urocze młode damy. W prawdzie zostało jeszcze kilka tomów połówkowych więc może kiedyś w przypływie chęci by ćwiczyć angielski po nie sięgnę.

czwartek, 28 września 2017

,,Miłosne szyfry" Tessa Dare


Tytuł oryginału: Do You Want to Start a Scandal

Początkowa to historia nie przypadła mi do gustu. Mimo, że akcja rozgrywa się bardzo szybko. Już na pierwszych stronach panna Charlotte Highwood pakuje się w nie lada kłopoty, które kończą się zaręczynami (na razie nieoficjalnymi) z przystojnym markizem. Brakowało mi jednak klimatu jakim charakteryzują się opowieści z Spindle Cove. Dopiero w miarę rozwoju akcji pojawiają się pewne charakterystyczne nuty.

To ponownie komedia romantyczna z całą gamą pomyłek i wpadek. Rezolutna panna Charlotte, którą obserwowaliśmy jak dorasta w poprzednich tomach teraz znalazła się w centrum wydarzeń. Nauczona doświadczeniami starszych sióstr chce małżeństwa z miłości a nie obowiązku. A właśnie taki proponuje jej Piers. Charlotte nie byłaby sobą gdyby za szybko się poddała. Spryt i inteligencja to jej największe zalety i tego ma zamiar właśnie użyć.

Szkoda mi się żegnać ze Spindle Cove. ,,Miłosne szyfry" to domknięcie opowieści. Dopisanie ostatniego rozdziału do historii specyficznych mieszkanek tego nadmorskiego miasteczka. Dzięki wtrąceniom dowiadujemy się co słychać u bohaterek wcześniejszych tomów i tylko pozostaje nam wierzyć że żyją sobie dalej długo i szczęśliwie.

wtorek, 24 stycznia 2017

,,Póki starczy nam książąt" Tessa Dare

Tytuł oryginału: Any Duchess Will Do

Przyznawać się kto nie lubi Kopciuszka? Albo ,,przypadkiem" trafia po raz któryś na ,,Pretty Woman"? No właśnie! Wiem, wiem, głośno żadna nie chce się przyznać, że wierzy w baśnie gdzie przystojny książę zakochuje się w służącej. Bo jak to tak? Ale przecież nie ma nic złego w baśniach. A ,,Póki starczy nam książąt" to całkiem udany tego przykład.

Po raz kolejny wracamy do maleńkiej nadmorskiej miejscowości Spindle Cove pełnej starych panien. Griffin, książę Halfort zostaje porwany przez matkę i dowieziony tam tylko w jednym celu. Ma wybrać sobie żonę i to już. Jego wybór pada na Pauline Simms, służącą w gospodzie. Chce w ten sposób zrobić na złość matce. Nie wie jednak, że największy numer to wywinął sam sobie. Bo Pauline jest ... idealna.

Powieść Tessy Dare to zgrabne połączenie romansu historycznego i komedii romantycznej. Od pierwszych stron można wyczuć inspirację nieśmiertelnym filmem z Julią Roberts i Richardem Gere'm - pewne sceny i zabiegi są wręcz skopiowane z niewielkimi przeróbkami. Czy to wada? Dla mnie nie tak wielka. Świetnie się bawiłam obserwując perypetie głównych bohaterów. Zapewnili mi sporo śmiechu, wzruszeń i chwil odprężenia. Od początku doskonale zdawałam sobie sprawę z tego jak potoczy się fabuła. Tessa Dare sprawiła, że nawet to co znane nabrało świeżości, lekkości i trudno było się oderwać. Zdecydowanie polecam, bo dobrze mi się wraca do Spindle Cove.a

środa, 25 listopada 2015

,,Dama o północy" Tessa Dare

 Tytuł oryginału: A Lady by Midnight

Na wstępie muszę niestety trochę ponarzekać. Nie rozumiem totalnie absurdalnego, nielogicznego i zupełnie niczemu nie służącego pomysłu aby podzielić tę część cyklu o miasteczku Spindle Cove na dwa osobne tomy. Cieniutkie tomy!!! Czy zdaniem wydawnictwa czytelnik nie jest w stanie utrzymać w ręce ok. 400 stron? Zabieg ten, jak domyślam podyktowany był względami finansowymi. Niestety bardzo źle wpłynął na moją opinię o wydawnictwie. Jeśli wydawnictwo chce wydawać cieniutkie książeczki to proponuję żeby wypuścili na polski rynek połówkowe tomy serii np. ten poświęcony Dianie Highwood. Dobra, koniec narzekania!

,,Dama o północy" to już trzeci tom serii romansów historycznych rozgrywającym się w malowniczym miasteczku Spindle Cove. Przebywają tam młode damy o dosyć specyficznej opinii. Są to ekscentryczne, trochę szalone, pełne pasji i nie przejmujące się opinią innych kobiety. Zdarzają się wśród nich też przedstawicielki niższych warstw społecznych, czasem bardzo doświadczone przez los. Taka właśnie jest Kate Taylor. Kiedyś podrzutek a dziś nauczycielka muzyki. Jej los diametralnie odmieni się w ciągu zaledwie jednego dnia. Lata poszukiwań i marzeń o rodzinie wreszcie przyniosą efekty. W ciągu jednego popołudnia znajdzie krewnych i ... narzeczonego. A to dopiero początek.

Kto czytał wcześniejsze części wie czego może spodziewać się po autorce. Tessa Dare bawi się formą jaką jest romans historyczny serwując jej spore odświeżenie. Lekko i z humorem prowadzi swoich bohaterów przez najdziwniejsze koleje losu do oczywistego finału. Jej postacie nie podporządkowują się utartym schematom, podążają własnymi drogami, zaskakując i bawiąc. Tacy są także Kate i Thorne. Kontrast między nimi nakreślony na początku opowieści daje nadzieję na sporo akcji. I na szczęście nie rozczarowujemy się. Dużo się dzieje a czytelnik świetnie się bawi.

Sama nie mogę doczekać się kolejnej części. Mama nadzieję, że tym razem tradycyjnie w jednym tomie.