Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pan Mercedes. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pan Mercedes. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 maja 2017

,,Koniec warty" Stephen King


 Tytuł oryginału: End of Watch

Zabójca z Mercedesa powrócił! Inny, groźniejszy i bardziej złowrogi. Już nie planuje zabić kilka osób na targach pracy czy wysadzić w powietrze halę koncertową. On chce dopaść WSZYSTKICH. A jego wrogiem numer jeden nadal jest ten, który go ujął Bill Hodges. Em.Det. wraz ze wsparciem Uczciwych Znalazców jeszcze raz wkroczy do akcji i spróbuje powstrzymać szaleńca.

,,Koniec warty" to trochę taki ni pies ni wydra. Ani to kryminał ani powieść grozy. Zawsze czegoś brakuje. Niby trzyma w napięciu ale gdzieś podświadomie cały czas domyślamy się rozwiązania i wcale nie odbiega ono bardzo od tego co nam się wydaje. Ale i czynnik grozy nie jest taki straszny. Bardzo stereotypowy i jakoś bardzo oczywisty. Brakuje też tego gawędziarskiego, nostalgicznego tonu, który mnie zachwycał w ostatnich powieściach Kinga. Jest przeciętność i kończenie cyklu trochę na siłę.

Mimo, że sporo brakło dużo jednak jest w tej powieści. Jest opowieść wieńcząca cykl, finalna sprawa. Postawienie kropki na i. Może mało spektakularna, przeciętna i niewyróżniająca się ale ważna by móc spokojnie odłożyć cykl na półkę. Domyka losy bohaterów. Określa ich i podsumowuje. Nic nie zmienia ale pozwala reszcie spokojnie dalej żyć. To po prostu dobra opowieść na weekend.

piątek, 23 grudnia 2016

,,Znalezione nie kradzione" Stephen King

Tytuł oryginału: Finders Keepers

Jestem zagorzałym czytelnikiem, czytam wszystko jak leci. Niektórych pisarzy cenię bardziej i sięgam po nich częściej, są i tacy, których obiecałam sobie omijać szerokim łukiem. Nie trafiłam jednak jeszcze na książkę, która przewartościowałaby całe moje życie. Nie znalazłam bohatera, z którym mogłabym się całkowicie utożsamiać. Albo dla niego zabić. Co innego Morris Bellamy.

Jako nastolatek, w latach 70-tych, przeczytał trylogię o Uciekinierze, Jimmy'm Goldzie. Powieść ta była głosem jego pokolenia. Tak ściśle się z nią utożsamiał, że gdy dotarł do ostatniego tomu gdzie rebeliant zostaje wtłoczony w ramy szarego życia postanowił napaść i zabić autora za zrujnowanie życia fikcyjnemu bohaterowi. Przy okazji kradnie też notesy z niepublikowanym dalszym ciągiem, nie przeczyta ich jednak bo wkrótce trafi na ponad 30 lat do więzienia.

King to mistrz stopniowego budowania grozy. Nawet w banalnej opowieści o maniakalnym fanatyku literatury da się odczuć jego styl. Coś co z założenia miało być kryminałem, przekracza narzucone ramy i staje się hybrydą różnych gatunków. Trochę tu powieści obyczajowej, trochę thrillera, ociupina powieści sensacyjnej pojawia się i nuta horroru. To co zaczyna się leniwie i sennie nagle nabiera rumieńców. Z każdą kolejną stroną napięcie rośnie. King nie bawi się w zgadywanie, od początku wiemy kto jest dobry a kto zły. Ba, nawet zakończenie można zgadnąć ale to nie jest ważne. Ważne jest to, że ta opowieść wciąga, pochłania, zajmuje czas i uparcie popycha aby jak najszybciej ją skończyć i poznać wszystkie jej sekrety.

,,Znalezione nie kradzione" to ta odsłona Stephena Kinga, którą lubię najbardziej. Podoba mi się jak bierze na warsztat pozornie błahe zdarzenie, jak w tym przypadku fascynację literaturą, i buduje świetną opowieść.

czwartek, 29 września 2016

,,Pan Mercedes" Stephen King

 Tytuł oryginału: Mr. Mercedes

Już nie wiem! Może sobie tylko wmawiam, że nie lubię Kinga? Może do niego trzeba dorosnąć? Faktem niewątpliwie jest, że ten obecny King trafia do mnie idealnie.

Nie inaczej jest i tym razem. ,,Pan Mercedes" to debiut w konwencji kryminalnej. Ale takiej niestandardowej. Od początku wiemy, kto jest dobry a kto zły. Cały czas obserwujemy misternie zawiązaną grę nerwów pomiędzy oponentami. Cały czas czujemy jak napięcie rośnie a czas ucieka. Wręcz słychać tykanie zegara i obryzamy paznokcie ze zdenerwowania licząc że emerytowany detektyw zdąży i powstrzyma szaleńca.

Powieść wpisuje się w szablony kryminału ale wyraźnie czuć ducha kingowskiego. To delikatne stopniowanie napięcia, budowanie otoczki strachu i niepewności, wirtuozerskie granie na nerwach czytelnika, tworzenie postaci przeciętnego bohatera zmuszonego do nieprzeciętnych działań i przede wszystkim utrzymanie w niepewności do samego końca. Wszystko to sprawia, że książkę się pochłania, a nie czyta. Chyba muszę to w końcu przyznać. Lubię Kinga! Polecam!

p.s. WYZWANIE 2016 - Napisana przez mężczyznę