Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PWN. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PWN. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 marca 2021

,,Belle Epoque" Elizabeth Ross

Tytuł oryginału: Belle Epoque 

Chyba nie od dziś wiadomo, że piękno potrzebuje oprawy, tła, na którym będzie świecić. Nie ma lepszego tła dla piękna niż zestawienie go w kontraście z brzydotą, albo w ostateczności z przeciętnością. Piękno wtedy najbardziej lśni, zachwyca, jest uwypuklone. Drugą oczywistą prawdą jest stwierdzenie, że wszystko można sprzedać pod warunkiem, że wie się komu i za ile.

Końcówka XIX wieku, Paryż. Funkcjonuje tak niezwykła agencja pracy. Wynajmuje ona kobiety na damy do kontrastu. Brzydkie, przeciętnej urody ale takie, które przeszły odpowiednie towarzyskie szkolenie kobiety mają być tłem dla zamożnych arystokratek i nowobogackich. Mają swoją brzydotą uwypuklać zalety tych drugi i ściągać na nie uwagę odpowiednich kandydatów na mężów. Działalność agencji jest swego rodzaju tajemnicą Poliszynela, czymś o czym się wie ale nikt otwarcie o tym nie mówi. Młodziutka Maud, ucieka z rodzinnej wioska i po pierwszych niepowodzeniach w Paryżu, właśnie tam znajduje zatrudnienie. Jej przypadek jest jednak specyficzny bo staje się damą do kontrastu dla młodziutkiej arystokratki, która nie zdaje sobie sprawy, że ma do czynienia z wynajętą ,,towarzyszką". Zamiast tego między dziewczynami rodzi się przyjaźń.

,,Belle Epoque" to nie jest kolejny romans historyczny ale fascynująca podróż w czasie, do okresu gdy pozory odgrywały ogromną rolę a bezwzględne matki sięgały po wszelkie możliwe środki by zdobyć odpowiedniego męża dla swoich córek. To także opowieść przenosząca do czasów, gdy kobiety dopiero powoli zaczynały sobie uświadamiać swoje prawa i zaczynały powoli i nieśmiało myśleć, że nie muszą iść drogą jaką obrali dla nich inni. Takie właśnie są Maud i Isabell. Nie chcą się poddać utartym zasadom, próbują znaleźć własne ścieżki w świecie konwenansów i tradycji, chcą być samodzielne i niezależne by móc zgłębiać swoje pasje i realizować cele. Epoka jaka stała się tłem powieści jest dynamiczna, ulega nieustannym transformacjom i dzięki temu niemożliwe staje się możliwe. Wyraźnie czuć powiew nowoczesności i postępu rozganiający skostniałe tradycje i pokazujący, że zupełnie nowy świat rodzi się właśnie teraz.

 

  p.s. WYZWANIE 2021 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 129,3 cm - 2,2 cm = 127,1  cm.

 

niedziela, 24 lutego 2019

,,Absurdy PRL-u" Piotr LIpiński, Michał Matys

 
,,Absurdy PRL-u" to zbiór reportaży Piotra Lipińskiego i Macieja Matysa przybliżający pewne aspekty z okresu ,,Epoki słusznie minionej". Tytuł zboru jest trochę mylący, sugeruje ciekawostki i zabawne, absurdalne anegdoty. Nie jest tak do końca. Bo o ile znajdziemy tam artykuł o tym dlaczego brakowało papieru toaletowego, czym był peweks oraz poświęcone Brutalowi i pani Walewskiej, to w książce znajdziemy także treści obciążone dużo większym ciężarem, np. ten poświęcony aferze mięsnej czy skupiający się na Jacku Karpińskim.

Punktem zbieżnym wszystkich tekstów jest to, że wyciągają i uwypuklają to co w PRL-u było absurdalne, nacechowane irracjonalnością, dziwne i nielogiczne. Epoka podporządkowana wizerunkowi i próbująca wszystko z wyprzedzeniem zaplanować zderzała się bardzo mocno z rzeczywistością i w najbardziej niedorzeczny sposób próbowała tuszować swoje pomyłki. To skutkowało wieloma kuriozami - niektóre budziły śmiech i zażenowanie a dzięki sprytowi udawało się je ominąć, inne były bolesne i obfitowały w ludzkie dramaty.

Autorzy próbują możliwie najlepiej przedstawić każdy z tematów. Nie jest to łatwe bo motywów wiele. Dają zaledwie przedsmak i wręcz w telegraficznym skrócie kreślą zaledwie ramy i wskazują kierunek. Zbiór jest trochę powierzchowny ale w końcu to nie jest literatura naukowa. Ma za zadanie zaciekawić, zainteresować, zwrócić uwagę na pewne rzeczy, ocalić od zapomnienia niektóre zjawiska. Zbiór jest różnorodny, nierównomiernie napisany, pewne teksty czyta się łatwiej, z zaciekawieniem, niektóre nużą, mimo to polecam i zachęcam.
 
p.s. WYZWANIE 2019 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 140,9 cm - 2,7 cm = 138,2 cm.
 

piątek, 16 lutego 2018

,,Jak w kabarecie. Obrazki z życia PRL" Andrzej Klim


Już podtytuł sugeruje jak skonstruowana jest książka. Jest to zbiór literackich obrazów, anegdot i ciekawostek o PRLu. Autor wyszedł od sytuacji kabaretów, działalności estradowej i rzeczywistości w jakiej funkcjonowali artyści. Przywołał wspomnienia Zofii Czerwińskiej, Piotra Fronczewskiego Maryli Rodowicz. Z ich opowieści wyłania się świat wprawdzie szary, pozbawiony współczesnego przepychu i wszechobecnego ,,wszystkiego" ale mimo to ciekawy, fascynujący, intrygujący i ... zmuszający do kombinowania. A kombinowano wszędzie: by zdobyć coś czego brakowało, by stworzyć coś z niczego, coś załatwić, obejść cenzurę. Cenzura w środowisku artystycznym to też ważny element książki. Autor na przykładzie kabaretów Tey i Elita pokazuje jak wyglądała walka o możliwość zaprezentowania programu kabaretowego.

Ale nie tylko o kabarecie się mówi. Andrzej Klim ciekawie opowiada też o dwóch najważniejszych eksportowych zespołach PRLu - Mazowszu i Śląsku o ich twórcach i perypetiach związanych z ich działalnością. Znalazło się też miejsce by wspomnieć o Modzie Polskiej, sporcie i motoryzacji. Książka kończy się wspomnieniem dwóch postaci, które są przykładem arystokracji peerelowskiej - Józef Cyrankiewicz i Andrzej Jaroszewicz.

,,Jak w kabarecie" to zbiór wspomnień i migawek. Wspomnień pozytywnych, budzących zainteresowanie we współczesnym czytelniku a u tych pamiętających tę epokę może budzić nostalgię. Ale pewnie to tylko wygładzone przez czas anegdoty, takie jakie miło jest przywoływać bez poczucia tego co realnie za tym stało. Autor opowiada ciekawie i wciągająco ale trochę powierzchownie, każdy z tematów aż prosi się o rozwinięcie i zaprezentowanie w szerszej perspektywie. Jako osoba, która z rzeczywistością PRLowską nie miała do czynienie z ogromnym zainteresowanie czytałam i dowiedziałam się wielu rzeczy, które teraz wymagają uzupełnienia.

wtorek, 7 lutego 2017

,,Artyści w okupowanej Polsce" Remigiusz Piotrowski


Co by było gdyby 1 września 1939 nie wybuchła II wojna światowa? Jak wyglądałaby nasza kultura i sztuka? Jakimi gwiazdami zachwycalibyśmy? Jakie dzieła by powstały? Tego nie wiemy i nigdy nie dane nam będzie się dowiedzieć. Wybuch wojny przerwał i zniszczył rozwój kulturalny jaki zapoczątkowało odzyskanie niepodległości. Artyści: aktorzy, pisarze, poeci zostali oderwani od piór, sztalug, zdarci ze sceny i wystawieni na tragizm działań wojennych.

To jak wyglądały wojenne losy wielu z najjaśniejszych gwiazd II Rzeczpospolitej próbuje przybliżyć Remigiusz Piotrowski. Snuje opowieść pełną niezwykłych kolei losu (bo jakże to znana pisarka sprzedaje papierosy), zdrad, wstydliwych epizodów, tragicznych śmierci ale i momentów gdzie najlepiej widać siłę charakteru, stałość poglądów czy heroizm. Ta książka to zaledwie zbiór migawek, kropla w morzu faktów, plotek, przypuszczeń. We wstępie autor podkreśla, że nie aspiruje do miana powieści naukowej ale chce choć trochę przybliżyć pewne postaci i pokazać jak wyglądało ich wojenne życie. Czasem nie wychodzi dalej niż obejmuje to wiedza wyniesiona ze szkoły, ale czasem przywołuje postaci już zapomniane ale warte upamiętnienia.

,,Artyści w okupowanej Polsce" to sprawnie zredagowany zbiór wielu faktów, który wręcz zachęca do dalszych poszukiwań i odkrywania historii na własną rękę. A jeśli ktoś już posiada jakąś wiedzę historyczną pozwoli mu ją trochę uporządkować i na nowo spojrzeć na pewne zdarzenia. Ciekawa narracja sprawia, że wszyscy wymieni bohaterowie nabierają życia i stają się na nowo realnymi postaciami. Wrażenie robi też ogrom pracy (widać to po bibliografii i ilości przypisów) jaką musiał wykonać autor aby to co najlepsze i najciekawsze. Polecam!

piątek, 30 grudnia 2016

,,Absurdy i kurioza przedwojennej Polski" Remiugiusz Piotrowski


Przyzwyczailiśmy się do myślenia o okresie PRL-u jako o epoce absurdu. Czasem z przymrużeniem oka lub raczej politowaniem patrzymy na współczesność. A jak jest z okresem Międzywojnia? Patrzymy na nie przez pryzmat marszałka Piłsudskiego, gwałtownego rozwoju gospodarczego, niesamowitych artystów zapominając o tym, że wtedy też działy się rzeczy mniej lub bardziej dziwne.

Remigiusz Piotrowski przekopał się przez zachowane materiały prasowe i wybrał wszystko to co niezwykłe, kuriozalne lub absurdalne. Powstała z tego lekka, zabawna i wciągająca opowieść. Obejmuje przekrój przez niemal każdy aspekt codziennego życia. Bo i jest tam trochę o jedzeniu, piciu, polityce, sporcie, handlu, reklamie. Są i ,,istotne" porady życiowe (przy wyborze kandydata na męża mam kierować się kształtem jego głowy i ...brzucha :) ) jak i ciekawostki statystyczne. Wszystko to napisane ciekawie i pozbawione niepotrzebnego moralizowania czy nudnych historycznych przynudzań.

,,Absurdy i kurioza przedwojennej Polski" to pozycja obowiązkowa dla każdego zainteresowanego tym okresem historii. Dużo umiejętnie dobranych faktów tak aby pokazać to co było ,,najlepsze". Nie ośmiesza, nie robi czarnego PR-u ale podkreśla odmienność i specyfikę. Forma książki pozwala na dawkowanie sobie przyjemności bo można czytać ją na raty. Jedynym, choć niewielkim minusem, przynajmniej dla mnie, jest mała liczba fotografii. W wielu miejscach brakowało mi trochę odpowiedniego materiału, który ilustrowałby prezentowane fakty.

Spędziłam z tą książką kilka fantastycznych wieczorów. Bawiłam się fantastycznie, czytając do czego zdolni byli nasi dziadkowie, dlatego polecam ją wszystkim.

niedziela, 30 października 2016

,,Ostatni pociąg do Paryża" Michele Zackheim

Tytuł oryginału: The Last Train to Paris

Temat II wojny światowej to nieustające źródło inspiracji. Michele Zackheim postanowiła wyjść od rodzinnej historii porwania do znacznie szerszej opowieści o miłości i antysemityzmie. Sama autorka przyznaje, że to co miało być powieścią opartą na prawdziwych wydarzeniach zaczęło żyć własnym życiem i karty zapełniły się fikcyjnymi postaciami, których dzieje zepchnęły na dalszy plan fakty.

Akcja powieść rozgrywa się pod koniec lat 30-tych XX wieku, w przededniu wybuchu II wojny światowej w Paryżu. Tam mieszka młoda amerykańska dziennikarka, Rose Manon. Praca i kariera pcha ją do nazistowskiego Berlina, gdzie spotyka miłość swojego życia, żydowskiego grawera Leona. Jednak ten czas nie sprzyja uczuciom - zaczyna się proces eksterminacji Żydów na oczach milczącego świata. Kobieta będzie musiała zmierzyć się z brutalną rzeczywistości oraz poznać i stawić czoła rodzinnym tajemnicom.

,,Ostatni pociąg do Paryża" to powieść, w której oczekiwania przerosły rzeczywistość. Temat i kontekst jest ciekawy ale czegoś zabrakło. Chyba najbardziej spójności fabularnej. Autorka wyszła od historii zaginięcia młodej aktorki po to tylko by za chwilkę porzucić ten wątek i rozpocząć kolejnej. Wnosi to spory chaos i zaburza kompozycję oraz sprawia, że całość odbiera się powierzchownie. Przyjemnie się czytało ale brakło mi pewnego szczegółowości, spokojnego wgryzienia się w temat i wysupłania z niego tego co najważniejsze. Autorka chce mówić o ważnych wydarzeniach historycznych ale równocześnie traktuje je jak migawki, co odbiera im ich dramatyczny wydźwięk.

,,Ostatni pociąg do Paryża" to lektura na jedno popołudnie. Sprawnie, krótko napisana ale pozbawiona głębi i nie zapadająca w pamięć.


p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  21,2 cm - 1,7 cm = 19,5 cm   

niedziela, 31 lipca 2016

,,Nowy Jork zbuntowany" Anna Winnicka

,,Prohibicja" to słowo, od razu nasuwa skojarzenia ze Stanami Zjednoczonymi początku XX wieku. Czasy gangsterów, szmuglowania alkoholu i ... najbardziej szalony czas Nowego Jorku.

Ewa Winnicka zabiera nas w niezwykłą podróż w czasie. Pokazuje to co najbardziej charakterystyczne dla lat 20-tych i 30-tych. Nie ogranicza się do samego zjawiska prohibicji. To stanowi dla niej zaledwie przyczynek do pokazania jak kształtowało się współczesne społeczeństwo amerykańskie. Kilkunastoletni zakaz sprzedaży, produkcji i spożywania (przynajmniej oficjalnie) alkoholu wywarł ogromny wpływ na kraj i wywołał falę zachowań całkowicie sprzeczną z założeniami autorów XVIII Poprawki.

,,Nowy Jork zbuntowany" to przede wszystkim opowieść o narodzinach najbardziej fascynującego miasta świata. Na bakier z obowiązującym prawem powstają barwne, kosmopolityczne, świadome siebie miejsce, które zaczyna dyktować trendy na cały kraj. Jest punktem, gdzie rodzi się mit ,,od pucybuta do milionera", gdzie siedziby zakładają aspirujące do zmieniania świata firmy, kształtowane są mody i nowe modele zachowań społecznych, rodzi się nowoczesna kultura, sztuka i architektura. Ma się wrażenie, że prohibicja tam nie obowiązuje. Ba, wręcz przeciwnie. Alkohol jest stale obecny choć nie wielu otwarcie to przyznaje. Tworzone są meliny, tajne pomieszczenia, specjalne salon - wszystko co tylko potrzebne dla rządnych przeżyć i niepokornych Nowojorczyków. To także czas, który sprzyja rozwojowi przestępczości - krystalizują się struktury mafijne a przemyt kwitnie na niespotykaną wcześniej skalę.

Ogromnym walorem książki są też piękne fotografie i ilustracje. Pozwalają uchwycić klimat Nowego Jorku początku XX wieku. Wyłania się z nich obraz świata przełomów: konserwatyzm i tradycjonalizm muszą ustąpić miejsca szalejącej nowoczesności.

Gdy otwierałam książkę nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo pasjonującą opowieść mam w rękach. Czytałam i oglądałam z nieskrywaną przyjemnością. Autorce udało uchwycić i przekazać czytelnikowi klimat niepokornego miasta. Ciekawie opowiada o ludziach i zdarzeniach, sprawiając, że chciałoby się przenieść w czasie i samemu tego doświadczyć. Polecam!

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 54,1 cm - 2,3 cm = 51,8 cm

niedziela, 14 lutego 2016

,,Magiczne dwudziestolecie" Przemysław Semczuk

Współcześnie bardzo gorliwie odżegnujemy się od magii, wróżbiarstwa i medium. Z lekką kpiną przyjmujemy istnienie wróżek i magów, dopatrując się w ich działalności (zresztą często nie bezzasadnie) kuglarstwa i żerowania na naiwności. A wszystko to co dzieje się wokół nas i nie znajduje racjonalnego wytłumaczenia wkładamy między anegdoty aby umniejszyć ich znaczenie.

Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja w okresie Dwudziestolecia Międzywojennego. Był to okres gdy bardzo mocno do głosu doszła duchowa, metafizyczna strona rzeczywistości. Seanse spirytystyczne, działalność mediów i jasnowidzów była na porządku dziennym. Działały także towarzystwa naukowe zajmujące się obserwacją, badaniem, dokumentowaniem i stwierdzaniem prawdziwości prowadzonych eksperymentów. Zagadnieniami tymi interesowali się nie tylko zwykli obywatele ale i przedstawiciele świata nauki, sztuki i polityki, z samym marszałkiem Józefem Piłsudskim na czele.

Przemysław Semczuk w ,,Magicznym dwudziestoleciu" ciekawie opowiada o tym niezwykłym aspekcie naszej historii. Z mroków dziejów wydobywa dziś już zapomnianych bohaterów, którzy kiedyś byli na ustach wszystkich. Prezentuje ich niezwykłe dokonania, opatrując je często bardzo konkretnym aparatem naukowym. Wielu jasnowidzów i mediów było dokładnie badanych i sprawdzanych aby z jak największą stanowczością wykluczyć możliwość oszustwa. Całość tekstu bogato ilustrowana jest zdjęciami i ilustracjami z gazet pochodzących z epoki.

Tworzy to niesamowitą książkę, od której nie można się oderwać. Osobiście, jako wielbicielka tego okresu byłam zachwycona możliwością spojrzenia z innej perspektywy na Dwudziestolecie. Dużo to mówi o ludziach, mentalności, dodając kolejny ciekawy rozdział w historii Polski. Polecam.

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 135,4 cm - 2,5 cm =132,9 cm   

środa, 2 grudnia 2015

,,Seks, sztuka i alkohol" Andrzej Klim



Na lata 60-te patrzymy dziś przez pryzmat czarno-białych zdjęć i filmów. Bohaterowie tamtego okresu to dziś dostojne osobowości, autorytety z dziedziny nauki, sztuki i polityki. Wręcz nieprawdopodobnym wydaje się, że byli oni młodzi i ... szaleni.

Andrzej Klim stworzył zbiorek anegdot, który zabiera nas w niezwykłą podróż w czasie. Ukazuje zupełnie inne oblicze szarego, siermiężnego PRLu. Oblicze pełne imprez, niezwykłej fantazji, szalonych romansów oraz przepełnione plotkami, za które, współcześnie, redaktorzy wszystkich portali plotkarskich daliby się pokroić. Opowiada o latach 60-tych lekko, zabawnie oraz barwnie. Postacie nabierają życia a anegdoty naprawdę budzą uśmiech.

Autor koncentruje się nie tylko na plotkach i zabawnych historiach. Przedstawia także okoliczności powstania niektórych znanych utworów, nakreśla kontekst dla wielu zjawisk i pokazuje jak ciekawie mogło być też w ,,epoce słusznie minionej". Rozczaruje się jednak kto spodziewa się bulwersujących faktów - tu ich nie znajdzie.

niedziela, 15 listopada 2015

,,Trzewiczki Matki Boskiej" Joanna Sokolińska

Czasem gdy jestem w domu u rodziców, mój szesnastoletni brat stwierdza, że powinien uświadomić mnie co w internetach się dzieje i serwuje mi całą serię filmików. Większość z nich jest tak absurdalna, bezsensowna, kiczowata i zahaczająca o głupotę, że w którymś momencie stają się śmieszne. Dlaczego o tym piszę? Bo to jest akurat moje pierwsze skojarzenie bo skończeniu ,,Trzewiczków Matki Boskiej".

Dorota jednego dnia dostaje ofertę pracy marzeń i dowiaduje się, że jest w ciąży - zagrożonej. Wracając od lekarza jest świadkiem potrącenia starszej pani. To nakręca fantazję naszej bohaterki, która uziemiona w domu nagle staje się domorosłym detektywem. A że ma jeszcze męża pracującego w zakładzie pogrzebowym i gosposię wszystkowiedzącą, więc kolejne tropy same pchają się do jej rąk.

Szczerze, nie umiem wyjaśnić sobie sensu powstania tej książki. Chyba w zamiarze miała to być parodia ale jakoś średnio to wyszło. Absurd goni absurd, mnóstwo dziwnych zachowań, główna bohaterka zupełnie bezbarwna, jej mąż też taki... bezpłciowy. W sumie przez całą książkę coś się dzieje ale nie do końca wiadomo co. Ktoś chodzi, mówi, robi. Ale po co? I jaki to ma mieć cel? Ja jakoś nie mogłam tego złapać.
W paru miejscach się uśmiechnęłam ale było to raczej z zażenowania i politowania niż prawdziwej zabawy.

Cóż, książka do mnie nie trafiła. Jak dla mnie brakło tutaj jakiegoś błysku, który byłby w stanie uciągnąć całość.

wtorek, 29 września 2015

,,Zimne. Polki, które nazwano zbrodniarkami" Marek Łuszczyna


Przyjęło się, że kobiety to słaba płeć. Delikatne, wrażliwe, opiekuńcze - takie powinny być. Co jednak można o nich powiedzieć, gdy stają się zbrodniarkami, odpowiedzialnymi za cierpienie lub śmierć innych ludzi? Pięć sylwetek takich właśnie kobiet przybliża w swoim reportażu Marek Łuszczyna. Każda z nich ma na sumieniu śmierć kogoś innego - albo sama zabiła albo jej działania do tego doprowadziły. Autor próbuje naszkicować tło, które doprowadziło do popełnienia zbrodni. Zaczyna mocno, od stalinowskiej działaczki, Julii Brystyngier. Budowała ona aparat bezpieczeństwa, torturowała i nadzorowała tortury żołnierzy (w tym generała Emila Fieldorfa Nila), prześladowała kościół. Pod koniec życia miała się nawrócić i przyjąć chrzest.

Potem jednak reportaż przybiera tendencję spadkową. Kolejne bohaterki dobrane są według dziwnego klucza. Czasem nie do końca można zrozumieć dlaczego akurat one tutaj się znalazły. Trochę rozmywa się, główna idea, która (najprawdopodobniej) przyświecała autorowi. Momentami przeszkadza także styl: połączenie gawędy z reporterskim skoncentrowaniem na faktach.

Tomik reportaży ,,Zimne" niewątpliwie jest ciekawy i porusza dotąd jeszcze nie zbadane obszary naszej historii. Przede wszystkim pokazuje losy kobiet zagubionych, znękanych, zmuszonych przez rzeczywistość do aktu najwyższego okrucieństwa (pomijam Brystyngier). Patrząc z perspektywy czasu, próbujemy zrozumieć ich zachowanie i decyzje oraz znaleźć usprawiedliwienie ich działań. Nie zawsze się da. Wartko sięgnąć i samemu znaleźć własne odpowiedzi na pytania, które się nasuwają.

p.s. WYZWANIE 2015 - Oparta na prawdziwej historii