Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piotr Głuchowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piotr Głuchowski. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 lipca 2022

,,Alert" Piotr Głuchowski


 W Polsce właśnie dobiega końca fala upałów. Żar leje się z nieba, szukamy ochłody. Są jednak takie momenty i takie wiadomości, które potrafią zmrozić krew nawet największym twardzielom i wręcz sparaliżować. To wykorzystywanie i zadawanie cierpienia niewinnym i bezbronnym a w szczególności dzieciom. Właśnie wokół tego tematu krąży najnowsza powieść Piotra Głuchowskiego.

Toruń, niezdyscyplinowany i niepodporządkowujący się nikomu redaktor naczelny wirtualnej gazety ,,Głos Torunia" Robert Pruski wpada na trop afery, która może zatrzęś w posadach lokalnych notabli. Pojawiają się dowody, że w jednym z miejscowych klubów odbywały się imprezy, w których brali udział czołowi przedstawiciele najważniejszych a hostessami (i nie tylko) były nastolatki. Jednak sprawa okazuje się być zaledwie wierzchołkiem góry lodowej. Trop prowadzi także w kierunku wcześniejszego zaginięcia młodej cyganki. Jej ojciec, w geście protestu,podpalił się na komendzie policji. Wszystko wskazuje, że tuż przed tym otrzymał przerażające nagranie. Jego pochodzenie może wskazywać na kogoś, kto ma dużą władzę oraz niepokojące powiązania. Pruski podejmuje śledztwo nie zdając sobie sprawy z czym przyjdzie mu się zmierzyć.

,,Alert" to moje pierwsze spotkanie z prozą Piotra Głuchowskiego. Nastawiłam się na typowy thriller - emocjonujący ale jednak mocno stawiający granicę pomiędzy fikcją a rzeczywistością. Tutaj autor sprawił, że granica ta się zaciera. Fikcja przenika się z rzeczywistością, tworzą coś co przerazi bardziej niż najstraszniejszy horror. Autor bardzo mocno bazuje na prawdziwych aferach o których było głośno na przestrzeni ostatnich lat. Jednak pogłębia ich tło, dodaje detale, które nie przejdą w ogólnodostępnych mediach oraz sięga do najmroczniejszych czeluści internetu by stamtąd wyciągnąć prawdziwe zło. Jest dosadny i nie pozostawia miejsca na wyobraźnię. Krzywda, cierpienie i degeneracją, które wylewają się z kart powieści mogą przytłoczyć. Równocześnie chce się odłożyć książkę na półkę ale także coś ciągnie aby poznać zakończenie, mając nadzieję, że w brudnym, szarym, okrutnym świecie istnieje jeszcze szczęśliwe zakończenie. Fascynujące jest jak szeroki kontekst autor zbudował dla tej powieści. Nie ograniczył się tylko do pedofilii (która już sama w sobie jest przytłaczająca) ale dodał też wierzenie azjatyckie, demonologię ludową, darknet i filmy snuff. To sprawia, że całość jest bardzo mroczna, bardzo przerażająca i cały czas z niepokojem oczekuje się na kolejne ruchy wymierzone z bohaterów, którzy całkiem zręcznie lawirują pomiędzy czyhającymi zagrożeniami i odpierając kolejne ciosy.

,,Alert" nie jest powieścią dla każdego. Przesycony czystym złem i niewyobrażalnym bestialstwem pokazuje najgorsze możliwe oblicze ludzkości. Jest thrillerem mrocznym i bezwzględnie obchodzącym się z ofiarami ale przez to bardzo elektryzującym i wciągającym dla czytelnika. Może wywołać odrazę ale równocześnie mówi głośno o sprawach, które przemykają gdzieś w tle. Fikcja literacka, mam nadzieję, że mocno przejaskrawiona, ma przypominać o tym co rzeczywistość zamiata pod dywan. Polecam czytelnikom o mocnych nerwach. 

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Agora SA!

p.s. WYZWANIE 2022 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  68,5 m - 2,3 cm = 66,2 cm.     

niedziela, 25 października 2015

,,Karbala" Piotr Głuchowski, Marcin Górka

,,Karbala" jest bardzo ciężką książką do ocenienia. Porusza kontrowersyjny temat uczestnictwa polskiego wojska w misji w Iraku. Już to budzi wątpliwości: Czy byliśmy na prawdę tam potrzebni? A może sami występowaliśmy z pozycji agresora? Przyznaję, że sama nie jestem pewna czy uważam za słuszne, że wtedy tam się znaleźliśmy. Jednak jak nie powinno się przenosić tych wątpliwości i niechęci na poziom walczących żołnierzy. Była to decyzja polityczna i osoby decydujące o wysłaniu wojska powinny być rozliczone. Bo to co zrobiły budzi przerażanie i niedowierzanie.

Autorzy w swoim reportażu, którego centrum stanowi bitwa o City Hall stopniowo budują tło. Zaczynają od przedstawienia okoliczności, motywów oraz sytuacji społeczno-politycznej,która zadecydowała o przeprowadzeniu operacji militarnych w Iraku. Nie ograniczają się jednak tylko do tego, prezentują także jak wyglądała armia polska w 2003 roku. Byliśmy słabo uzbrojeni, nieobeznani w realiach, niedoszkoleni. Większość była przekonana, że jedzie na ,,wojskowe wczasy": trochę objazdów, spokojna baza, przyjaźni i wdzięczni ludzie a przy okazji większe pieniądze. Nie spodziewali się przyjdzie stanąć im do prawdziwej, brutalnej walki.

W obliczu takiego kontekstu to co się wydarzyło w Karbali budzi szacunek. Grupa polsko-bułgarska nie poddała się. Stanęła do walki, która na pierwszy rzut oka jest przegrana. Walczyli, bronili, zabijali. Nie jest to opowieść jak z Sienkiewicza. To brutalna, krwawa, porażająca, bezwzględna walka, przesycona realizmem. Nie ma tu pięknych opisów, są flaki, krew, przekleństwa i świadomość, że działo się to na prawdę, podczas gdy w Polsce zastanawiano się czy  dotrze do żołnierzy śniadanie wielkanocne.

Przez prawie dekadę żyliśmy w nieświadomości. Byliśmy nie informowani o tym co rzeczywiście dzieje się w Iraku i Afganistanie. Jak wygląda nasz udział w misjach. Co oznaczają ,,drobne incydenty"? Autorzy nie zatrzymują się jednak tylko na samym udziale w misji. Pokazują także to co dzieje się z powracającymi. Rozwód, alkoholizm, depresja, leczenie psychiatryczne, stany lękowe. To norma. Wielu z ,,misjonarzy" nie umie poradzić sobie z tym co widziało i przeżyło a w Polsce nie czeka na nich też żadne wsparcie.

,,Karbala" to jedna z tych pozycji, które dobrze jest przeczytać aby móc wyrobić sobie opinię. Każdy ma prawo do innej, ale każdy powinien wiedzieć co stoi za pięknymi słowami polityków i dziennikarzy. Powinniśmy zdawać sobie sprawę jak wygląda sytuacja naszego wojska i że nawet współcześnie mogą oni toczyć bitwy i wychodzić z nich bez szwanku. Powinniśmy chwalić się bohaterami a nie chować ich jak wstydliwy sekret.