Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 52/2016. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 52/2016. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 sierpnia 2016

,,Góra Tajget" Anna Dziewit-Meller


Słyszysz płacz dziecka? Jeśli krzyczy przeraźliwie to słyszą je wszyscy wokół. A co w sytuacji gdy dziecko jest słabe, chore i tylko cicho klili? Czy zwrócisz uwagę na jego ból? Podejdziesz? A może miniesz i za rogiem ulicy zapomnisz, bo rachunki, obiad, szef... To tylko jedno dziecko, na pewno ma rodziców. A co w sytuacji gdyby takich dzieci było kilkadziesiąt? I były ukryte za murem? Co gdyby żyły dziesięć, dwadzieścia, siedemdziesiąt lat temu?

,,Góra Tajget" to powieść, do której nie powinno podejść się lekko. Pomimo niewielkich rozmiarów niesie w sobie ogromny ciężar. Zaczyna się banalnie. Młodemu małżeństwu rodzi się pierwsze dziecko. Pojawienie się córki stanie się punktem zwrotnym z życiu Sebastiana - dopiero wtedy zagości w nim strach. Zacznie się bać o życie dziecka. Każda mała rzecz będzie naznaczona lękiem przed śmiercią. Równocześnie pozna też historię budynku sąsiadującego z jego apteką - w czasie wojny prowadzone były tam eksperymenty na dzieciach. To jednak początek. Powoli wnikamy w przeszłość by poznawać kolejne przerażające i tragiczne wydarzenia i coraz mocniej uświadamiać sobie jak mało wiemy i jak mało chcemy wiedzieć.

Anna Dziewitt-Meller spokojnie odkrywa kolejne fakty. Ale ten spokój jest pozorny, sztuczny, podszyty dziesiątkami różnych emocji. Ten spokój skrywa nigdy nie wypowiedziany ból, cierpienie, lęk oraz.. wstyd. Wstyd bo zapomnieliśmy, bo odwróciliśmy się, bo nigdy ich nie opłakaliśmy. Nie da się zamknąć tej książki bezrefleksyjnie i odłożyć na półkę. Trzeba samemu zmierzyć się z tym, o czym dawno zapomniano. Polecam!

środa, 10 sierpnia 2016

,,Miłosne tajemnice" Julia Quinn

Tytuł oryginału: Romancing Mister Bridgerton

Penelope oficjalnie uznana została za starą pannę, nie posiadającą najmniejszych szans na za mąż pójście. Regularnie podpiera ściany i robi za tło dla młodszych i ładniejszych panien. Dziewczyna skrywa jednak kilka tajemnic, z których największą jest uczucie do brata przyjaciółki, Colina. Wyzwanie rzucone na jednym z wielu przyjęć sprawi, że zaczną razem współpracować w celu ujawnienia tożsamości plotkarki, która od prawie dekady zapewnia rozrywkę znudzonemu towarzystwu.

Romans historyczny to gatunek literacki gdzie ciężko wymyślić coś nowego. Na wiele różnych sposobów spotykamy się z tymi samymi motywami i pomysłami, czasem w trochę lepszych a czasem trochę gorszych odsłonach. Tutaj powraca motyw osoby posiadającej i ujawniającej tajemnice innych - zabawa w zgadywanie, kto chowa się za maską zajmuje ważne miejsce w fabule i tworzy interesujące tło dla uświadomienia sobie swoich uczuć przez głównych bohaterów. Trochę im zajmie zanim stwierdzą, że są czymś więcej niż przyjaciółmi a potem już wydarzenia potoczą się błyskawicznie.

,,Miłosne tajemnice" to idealny przerywnik między innymi książkami. Lekka, łatwa i sympatyczna opowieść z mało skomplikowaną fabułą. Daleko jej do czołówki najlepszych romansów historycznych ale zapewnia chwilę relaksu.

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

,,Rewizja" Remigiusz Mróz


,,Rewizja" to moje trzecie spotkanie z duetem Chyłka/Oryński. Po świetnej ,,Kasacji" i słabszym ,,Zaginięciu" nie bardzo wiedziałam czego się spodziewać. Lekturę jednak rozpoczęłam pełna optymizmu bo temat powieści to prawdziwy samograj. Bo co mamy: brutalne podwójne zabójstwo w Warszawie, uprzedzenie rasowe i przede wszystkim Chyłkę i Zordona po przeciwnych stronach barykady a gdy jeszcze niespodziewanie pojawi się ,,stary" znajomy to wydawać by mogło, że dostaliśmy prawdziwą bombę pomiędzy okładkami. Niestety, siła napędowa tematu szybko się wyczerpała i została tylko poprawność. Mróz prawidłowo i rzeczowo przeprowadził czytelnika przez całą fabułę, wyjaśnił wszystkie zawiłości prawa, dał pasujące i logiczne wyjaśnienie ale brakło efektu. Chciałam się poczuć tak jak po zakończeniu ,,Kasacji", miałam nadzieję, że znowu opadnie mi szczęka bo wszystko co wydawało mi się, że wiem i rozumiem zostanie zdeptane i wyrzucone, a całość akcji ukaże się w zupełnie nowym świetle. Tym razem miałam poczucie pewnej sztuczności rozwiązania i nawet sensowne wyjaśnienie go nie zmyło.

Dodatkowo na minus w tej części zapracowali bohaterowie. Aż żal było obserwować staczającą się Chyłkę, której brakuje polotu i tego błysku prawniczego geniuszu, który wcześniej prezentowała. Dobrze, że strona przeciwna była jeszcze bardziej mdła i bezbarwna to coś tam udało jej się pokazać. Jeszcze gorszy jest Zordon - miota się jak chorągiewka na wietrze, nie wiedzieć po co i za czym. Jest rozmemłany, totalnie zagubiony a jeszcze próbuje strugać lepszego. Zabrakło pazura, który cechował zachowanie i język postaci. Trudno powiedzieć, że to jest złe. Bo nie jest, tak jak napisałam na początku jest tylko poprawne.

Może to wina szaleńczego tempa pracy nad powieścią, która powstała w zaledwie miesiąc. Szczerze przyznam, że nie chcę aby kolejne części powstawały w takim pędzie jak ma na tym cierpieć napięcie, klimat i fabuła. Remigiusz Mróz wydaje mi się autorem, który ma fajne, świeże pomysły na polską literaturę rozrywkową ale trochę je spłaca wariackim tempem pracy. Dlatego proszę, wolniej!!! Chcę drugiej ,,Kasacji" albo nawet czegoś mocniejszego, bo wiem, że Pana na to stać a nie tylko produkowania dobrych książek.

,,Serena" Ron Rash

Tytuł oryginału: Serena

,,Serena" Rona Rasha to jedna z tych powieści, od której każdy oczekuje czegoś innego i w rezultacie każdy spojrzy na nią inaczej. Tytuł wysuwa na pierwszy plan żonę głównego bohatera - Serenę Pemberton. Ta silna kobieta szybko odnajduje się w roli właścicielki zakładu przetwórstwa drzewnego. Podporządkowuje swojej woli zarówno ludzi jak i naturę. Jest zimna, bezwzględna, pewna siebie i bezlitośnie dążąca do wyznaczonego celu. Wydawać by się mogło, że wszystko jest w zasięgu jej możliwości. Wtedy jednak zdarza się tragedia, która pozbawia ją najcenniejszego - nigdy nie będzie mogła urodzić dziecka. To wydarzenie koncentruje wszystkie działania Sereny na zniszczeniu młodziutkiej Rachel, tej która dokonała to co jej odebrano - urodziła dziecko Pembertona.

Czytelnik od razu zauważy wyraźny kontrast w budowaniu postaci kobiecych. Bezwzględna Serena i delikatna Rachel, cechy jednej tylko podkreślają i uwypuklają wizerunek drugiej. Nawzajem determinują swoje działania w nigdy nie wypowiedzianej wojnie. Pomiędzy nimi znajduje się Pemberton - słaby, chwiejny i nie potrafiący zdecydowanie opowiedzieć się po żadnej ze stron.

,,Serena" to bardzo surowa powieść. Nie ma w niej ładnych epitetów, zamiast tego jest pierwotne piękno gór i dzikość życia jakie ludzie zmuszeni są tam prowadzić.Ten krajobraz wyraźnie wpływa na bohaterów. Pozbawia ich wielu ludzkich cech, pozostając tylko te najbardziej potrzebne do przeżycia i osiągnięcia swojego celu. Nie każdemu może to przypaść do gustu.

środa, 27 lipca 2016

,,Polskie Imperium" Michael Morys-Twardowski


,,Dawniej nie było problemem, z kim graniczyła Polska, bo… graniczyła, z kim chciała."

Ze szkolnej nauki historii powinniśmy pamiętać wielkie zwycięstwa polskiego oręża: Grunwald, Wiedeń, Kłyszyno - to nazwy kojarzące się ze spektakularnym pogromem wroga. Przerzucając strony atlasu historycznego raczej trudno byłoby nasz kraj przegapić. Na przestrzeni wieków zwiększaliśmy swoją powierzchnię, kolejne państwa zabiegały o sojusz z nami, poddawały się w lenno lub były wchłaniane przez silniejszego sąsiada - Polskę. Jesteśmy jedynym narodem, który panował w Moskwie, sułtan Sulejman Wspaniały respektował nasze prawa i nie pozwalał grabić naszych terenów.

Dużo? Tak, dużo faktów przemawia za tym, że byliśmy państwem z którym MUSIANO się liczyć. Byliśmy IMPERIUM. Jednak ta świadomość nam uciekła, przygnieciona martyrologią ostatnich dwóch  stuleci. Żyjemy z poczuciem, że byliśmy ciemiężeni, gnębieni, rozkradani zapominając, że wcześniej wiele wieków spędziliśmy jako kraj, z którym nie warto było zadzierać. Odwaga, upór, szaleństwo, waleczność to były nasze znaki rozpoznawcze. To inni się poddawali, nie Polska. Zapominamy, że kroczyliśmy w blasku chwały a nie byliśmy cierpiętnikami.

Na szczęście powstają książki takie jak ta Michaela Morys-Twardowskiego. Z humorem i swadą opowiada o największych naszych sukcesach. Kreśli nieprawdopodobną, z dzisiejszego punktu widzenia, mapę Polski obejmującą tereny nawet osiemnastu (18!!) współczesnych państw. Daje nam posmakować dumy ale i wskazuje błędy. Prezentuje barwne, czasem niezwykłe lub szaleńczo brawurowe karty naszej historii. Odsłania wszystko to o czym nigdy w szkole się nie mówi a co kryje się za suchymi datami, faktami i nazwiskami. Widzimy zupełnie inny obraz Rzeczpospolitej - silnej, trochę bezczelnej i dumnie kroczącej po swoje.

,,Polskie Imperium" to książka, którą czyta się niczym dobrą powieść. Z wypiekami na twarzy przewraca się kolejne strony, z niecierpliwością odkrywa kolejne fakty, poznaje fascynujące zdarzenia. Wszystko z poczuciem, że to wynik ciężkiej pracy, przekopywania źródeł historycznych by dostarczyć czytelnikowi solidne ale i ciekawe kompendium wiedzy. Polecam!



wtorek, 26 lipca 2016

,,Róża północy" Lucinda Riley

Tytuł oryginału: The Midnight Rose

,,Róża północy" to zachwycająca i wciągająca już od pierwszych stron saga rodzinna. Rozpoczyna się na początku XX wieku w Indiach, by potem przenieść się do Anglii z okresu Wielkiej Wojny. Opowiada trudne i skomplikowane dzieje młodej hinduskiej dziewczyny Anahity, która zmuszona zostaje do zmierzenia się z hermetycznym angielskim arystokratycznym środowiskiem. Koleje jej losu odkrywamy powoli, krok za krokiem wędrując z jej wnukiem po współczesnej Anglii. Stopniowo odsłaniane są kolejne dramatyczne wydarzenia i wstydliwe sekrety.

Akcja powieści misternie splata przeszłość z teraźniejszością. Bohaterowie Ari, Rebecca i Anthony nieświadomie zostają uwikłani w dzieje przodków. To co wydarzyło się kiedyś determinuje ich obecne kroki, dopiero poznanie i zrozumienie prawdy może być ratunkiem dla wszystkich.

,,Różą północy" będą zachwyceni wszyscy ci, którzy lubią tak jak ja orientalizm, rodzinne tajemnice, nostalgiczny świat początku XX wieku oraz opowieści o trudnych ale prawdziwych uczuciach. Lucinda Riley wymieszała te składniki w idealnych proporcjach. Stworzyła fascynującą i nieprzewidywalną powieść, która zachwyca bogactwem szczegółów. Gdzie barwny indyjski świat mocno przeciwstawiony jest chłodowi angielskiego dworu. Wydaje się, że tylko prawdziwa miłość może zmienić ten stan ale nawet ona wychodzi poraniona ze starcia z mrokiem i skostniałymi zasadami.
Polecam gorąco bo to powieść obok, której nie można przejść obojętnie!

czwartek, 21 lipca 2016

,,Arystokratka w ukropie" Evžen Boček

Tytuł oryginału: Aristokratka ve varu

Zamek w Kostce - jest
Dwa dogi - są
popijająca orzechówkę kucharka - jest
hipochondryczny Spock-ogrodnik - jest
nienawidzący ,,muflonów" klucznik - jest
rodzina Kostków - odhaczeni.

Pozornie wszystko jest w porządku. Kostkowi zaczynają przyzwyczajać się do swojej nowej roli szlachty na włościach. Ale przy tak zwariowanej zbieraninie nic nie jest pewne. Chociaż, jedną rzecz można zagwarantować - duuużo śmiechu. Codzienne utarczki z panem Spockiem, Józefem czy panią Cichą rozbawią nawet największego ponuraka. Obserwując ich zamkową codzienność wręcz nieprawdopodobnym wydaje się, że zamek nadal stoi i ktoś z własnej nieprzymuszonej woli chce go zwiedzać. Ale nie wszędzie można spotkać obciążoną klątwą ,,ostatnią arystokratkę", wypadającą z kominka zjawę, nie wszędzie jest pokój Himmlera i przede wszystkim tylko w Kostce Helenka Vondrackowa brała ślub. Dla takich atrakcji chyba wartko stanąć oko w oko z prawdziwym chaosem.

,,Arystokratka w ukropie" to świetna kontynuacja. Dużo rewelacyjnego humoru sytuacyjnego oraz słownego zapewnia rozrywkę na najwyższym poziomie. Nie da się spokojnie czytać o kolejnych genialnych pomysłach włodarzy zamku oraz o tym co rzeczywiście z tego wyszło. Barwny język świetnie buduje komizm. Jest powieść, której nie da się odłożyć gdy już się zacznie ją czytać a potem tylko chce się więcej. Polecam!

środa, 20 lipca 2016

,,Pionek" Małgorzata Fugiel-Kuźmińska, Michał Kuźmiński

,,Zło nie przychodzi z zewnątrz, jak wampir, który co najwyżej może nas swoim złem zarazić.Zło bierze się z nas i musimy sobie z tym radzić."

Na początku lat 90-tych Śląskiem wstrząsło za sprawą kilku tajemniczych zabójstw. Ofiarami były kobiety, a śledczy szybko dopatrzyli się silnego podtekstu erotycznego. W krótkim czasie udało się schwytać sprawcę, którego prasa okrzyknęła mianem ,,Wampira z Szombierek". Dwadzieścia trzy lata później Śląsk ponownie będzie musiał się zmierzyć z klątwą ,,wampira". W parku znowu znaleziono zwłoki młodej dziewczyny. To stanie się punktem wyjścia dla prywatnego śledztwa dziennikarza Sebastiana Strzygonia, w które oczywiście zostanie wplątana antropolog Anna Serafin.

,,Pionek" to kolejna odsłona przygód Anki i Bastiana. Po świetnej ,,Ślebodzie" przenosimy się na Śląsk - Katowice, Bytom, Zabrze, Gliwice staną się idealnym tłem do polowań na wampira. Każdy, kto poznał naszą specyficzną parę może być pewien, że nuda i marazm mu nie grozi. Bohaterowie mają wręcz magiczną umiejętność pakowania się w największe kłopoty i ściągania na siebie kolejnych wypadków. Na szczęście nie przeszkadza im to uparcie a czasem przypadkowo brnąć do poznania tajemnic i rozwiązania zagadek. Specyficzna relacja jaka się między nimi wykształciła - ni to przyjaźń, ni szczera nienawiść tylko nadaje fabule specyficzny posmak.

Ważnym bohaterem powieści są też śląskie miasta. Autorzy misternie kreślą obraz szarej kopalnianej rzeczywistości, która zaczyna się budzić do życia i na nowo odkrywać swoje oblicze. Z wielkim wyczuciem prezentują śląski koloryt, nie ograniczając się tylko do brudnych blokowisk. Mimo, że uwypuklają wszystko to co ma budować klimat mrocznego kryminału udaje im się przymycić zachwyt nad tym wyjątkowym regionem.

,,Pionek" to świetna kontynuacja w niczym nie ustępująca rewelcyjnej ,,Ślebodzie". Z niecierpliwością będę wypatrywać kolejnego tomu przygód Anki i Bastiana. Ciekawa jestem gdzie wtedy autorzy ich wyślą. Polecam!

wtorek, 12 lipca 2016

,,Jak powietrze" Agata Czykierda-Grabowska

,,Nie trzeba znać kogoś całe życie, żeby go poznać. Czasami wystarczą trzy tygodnie. Czasami wystarczy jedno spojrzenie."

Nie lubię literatury spod znaku ,,New Adults". Omijam ją szerokim łukiem a kilka wcześniejszych prób przebrnięcia (inne słowo nie pasuje) skończyło się porażką po kilku stronach i rzuceniem książki w kąt. Tego samego spodziewałam się i w tym przypadku. Coś mnie jednak podkusiło, żeby dać jeszcze temu gatunkowi jedną szansę.

,,Jak powietrze" to opowieść o dziewczynie z dobrego domu i o chłopaku z blokowisk (w końcu polskie warunki). Pierwsze skojarzenia? Kicz, banał, tandeta i od razu pojawia się w głowie kilka jak nie kilkanaście innych tytułów, zarówno filmowych jak i książkowych, które oparte były na tym samym motywie. Nie oczekiwałam niczego nowego ani zaskakującego. I niczego takiego też nie dostałam. Ale to nie jest krytyka. Miała to być opowieść o niezwykłej i trudnej miłości ale takiej pokonującej wszelkie przeszkody. I taka jest. Miała to być mega romantyczna historia w polskich warunkach. I taka jest. Miało być wzruszająco. I jest. Wszystkie elementy idealnie wskoczyły na swoje miejsce, tworząc o dziwo spójną, logiczną i na prawdę (jestem szczerze zdziwiona!) dobrą historię. Świetnie się to czyta i trudno się oderwać. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że stojąc na przystanku tak się zaczytałam, że prawie swój autobus przegapiłam!

Nie powiem, że powieść Agaty Czykierdy-Grabowskiej to arcydzieło zmieniające oblicze naszej literatury bo nim nie jest. Ale to całkiem dobra obyczajówka. Świetnie ukazuje narodziny uczucia między dwojgiem młodych ludzi, pokazuje targające nimi wątpliwości ale wszystko jest bardzo naturalne i bliskie. Trudno nie śmiać się z nimi czy nie przeżywać ich problemów. Dużo zasługę w tym ma język - prosty, plastyczny ale i budujący romantyczny klimat.

Powiem wprost, autorka mnie kupiła tą powieścią. Z przyjemnością będę wyglądać jej kolejnych powieści. To doskonały przykład dobrego czytadła na lato. Zachęcam!

piątek, 8 lipca 2016

,,Pałac Północy" Carlos Ruiz Zafón


Tytuł oryginału: El Palacio de la Medianoche


Podczas lektury ,,Pałacu Północy" poczułam się jakbym znowu miała naście lat. Jako nastolatka zaczytywała się w przygodach Tomka Wilmowskiego i opowieściach, które łączyły w sobie przygodę, tajemnicę i szczyptę orientu. A właśnie przykładem takiego zestawienia jest taka króciutka powieść Zafona.

Głównym bohaterem jest szesnastoletni Ben. Chłopak nie zna swojego pochodzenia, wychowuje się w sierocińcu w sercu Kalkuty. Wyróżnia go ogromne pragnienie przeżycia czegoś niezwykłego, ciekawość świata i szaleńcza odwaga. Razem z przyjaciółmi zakłada tajne stowarzyszenie, którego siedziba znajduje się w opuszczonym budynku, który nazwali ,,Pałacem Północy". W życiu Bena i jego przyjaciół nastąpi gwałtowny przełom w dniu gdy będą musieli opuścić mury sierocińca. Przyjdzie im zmierzyć się z przerażającymi siłami oraz odkryć prawdziwe pochodzenie chłopaka.

,,Pałac Północy" przenosi nas w świat szaleńczych, młodzieńczych przygód. Do czasów gdy wydawało się, że istnieje na świecie prosty podział na dobro i zło. Do momentów kiedy bez problemu określało się kto jest wrogiem a kto sprzymierzeńcem. Siłą napędową była wtedy prawdziwa odwaga oraz poczucie misji. Na nowo można poczuć dawno zapomniane uczucia i emocje: króluje wspólnota, przyjaźń, młodość. Aż smutno odkładać książkę, wiedząc, że po jej zamknięciu wracamy do szarego, ,,dorosłego" życia.

poniedziałek, 4 lipca 2016

,,Andaluzyjski przyjaciel" Alexander Söderberg

Tytuł oryginału: Den andalusiske vännen

Sophie Brinkman jest wdową samotnie wychowującą nastoletniego syna. Pracuje jako pielęgniarka w szpitalu i wiedzie spokojne ustabilizowane życie. Nie zdaje sobie sprawy, że przypadkowa znajomość z jednym z pacjentów, którą postanowi kontynuować poza murami szpitala na zawsze zburzy jej spokojny świat. Kobieta z dnia na dzień znajdzie się w środku przerażających porachunków pomiędzy dwoma konturującymi gangami oraz trafi na celownik policji. Osamotniona i zdeterminowana będzie musiała stawić czoła przeciwnikom i zawalczyć o życie swoje i swojego syna.

,,Andaluzyjski przyjaciel" to thriller trzymający w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. Mroczny, brutalny i pozbawiony jednoznacznych bohaterów. Nikt nie jest tym za kogo się podaje, nikomu nie można zaufać ale nie można też jednoznacznie stwierdzić czy nie okaże się zaskakującym sprzymierzeńcem. Tempo akcji pędzi niczym w filmie, nie dając chwili na oddech i spokojne zastanowienie się. Wydarzenia następują po sobie z prędkością światła nie pozwalając się nudzić. Do końca nie wiemy co może się jeszcze zdarzyć, kto wyjdzie cało a kto musi umrzeć. Cały czas dużo się dzieje a że jest to dopiero pierwszy tom zaplanowanej trylogii zakończenie jawi się jako przysłowiowa cisza przed burzą.

sobota, 25 czerwca 2016

,,W cieniu prawa" Remigiusz Mróz


Alfred Hitchock twierdził, że film powinien zacząć się trzęsieniem ziemi a potem napięcie ma stale rosnąć. Remigiusz Mróz wziął sobie do serca pierwszą część tego słynnego cytatu. Na wstępie swojej nowej powieści ,,W cieniu prawa" zaserwował prawdziwe trzęsienie ziemi - w galicyjskim dworku, w środku nocy zostają znalezione zmasakrowane zwłoki dziedzica. Podejrzenie pada na nowo zatrudnionego Polaka. Chłopak trafia do więzienia a batalię o jego uwolnienie rozpoczynają narzeczona brata zabitego oraz jej przyjaciel, triesteński prawnik.

I wszystko byłoby dobre gdyby Mróz miał jednoznaczny pomysł na fabułę. A niestety, tego brakło. Zaczęło się niczym zapowiedź naprawdę mocnego thrillera co potem przekształciło się w powieść opartą na wątkach prawniczych wymieszaną z delikatnym kryminałem oraz sagą rodzinną. Doprowadziło to tylko do skutecznego rozbicia świetnie zbudowanego napięcie. Została fabuła oparta na zbiegach okoliczności, zagraniach podobnych jak w ,,Kasacji" oraz uproszczeniach i pominięciach. Mróz zdecydowanie przekombinował - chciał upchnąć wiele do jednej powieści a w rezultacie powstał chaos. Fakt, łatwo się to czyta, akcja wciąga ale nie otrzymujemy tego co obiecywał początek. A i do sagi obyczajowej wiele brakuje. Gdzieś w pewnym momencie zaczyna się opowieść o zemście ale jest mało przekonująca. Brakło w niej jakiejś pasji, gniewu, może i szaleństwa. W samych bohaterach też niewiele życia. Przez przeskakiwanie nad najistotniejszymi zdarzeniami zostali okradzeni z bardzo ważnych cech wyjaśniających ich motywacje. Zostały płaskie, papierowe laski, które sprawiają wrażenie sterowanych z zewnątrz.

Mróz na wyobraźnię, wiedzę i dar łatwego ubierania skomplikowanych spraw w słowa. Dzięki czemu jego powieści przyjemnie się czyta. Ale akurat w przypadku tej konkretnej coś nie wyszło. Czekałam do samego końca na odpowiedzi i się nie doczekałam. Brakło dużo - konsekwencji w budowaniu napięcia, ciągłości fabuły, charakteru postaciom. Została lekka opowieść na upalne popołudnie. I jako taka się sprawdziła.

sobota, 18 czerwca 2016

,,Demelza" Winston Graham

Tytuł oryginału: Demelza

,,Demelza" to jedna z tych powieści, na które czekałam z niecierpliwością. Ale chyba to nie dziwi, tych którzy zetknęli się z rodziną Poldarków.

Drugi tom to bezpośrednia kontynuacja ,,Rossa Poldarka". Obserwujemy w dalszym ciągu kształtowanie się małej rodziny głównego bohatera. Wydawaje się, że wreszcie w jego życiu zagościły promyki szczęścia w osobach żony i córki. Pełna życia i naturalnej witalności, przepełniona miłością Demelza pragnie tego samego dla innych oraz stopniowo zaczyna uczyć się jak wpasować w sztywne ramy utartych konwenansów. Jej działania nie przejdą bez konsekwencji. Mimowolnie doprowadzi do pierwszego poważnego kryzysu w swoim małżeństwie i rozłamu w rodzinie Poldarków.

Ale ,,Demelza" to nie tylko świetna opowieść obyczajowa to także kawał solidnej powieści historycznej. Realistyczne, a nawet naturalistyczne opisy biedy, nędzy i trudności jakie nękają wioski otaczające upadające kopalnie budują mocne tło społeczne. Łatwo jest zrozumieć podłoże konfliktów społecznych jakie narastały w Anglii w XVIII wieku. Nie jest to jednak opowieść o bezimiennym tłumie. Autor z łatwością wyłuskuje z niego bohaterów o skomplikowanej, trudnej ale nie wyjątkowej sytuacji. Takie osoby jak Jim Carter, Jinny Carter, Mark Daniel to tylko nieliczni z pokrzywdzonych.

Po lekturze dwóch tomów jestem pod wrażeniem cyklu. Tego z jaką łatwością i prostotą autor ubiera w słowa trudne sprawy, buduje napięcie bez uciekania się do szokowania, tworzy realistyczny świat, który wydaje się być na wyciągnięcie ręki. Przeplata chwile szczęścia z momentami bólu, śmiech łączy w żałością i to wszystko bez patosu, nadęcia czy nudy. Czekam na kolejne części w polskim przekładzie. Polecam!

poniedziałek, 13 czerwca 2016

,,Utracone serce Azji" Colin Thubron

 Tytuł oryginału: The Lost Heart of Asia

Colin Thubron wyruszył na wyprawę po Azji Środkowej na początku lat dziewięćdziesiątych, tuż po upadku Związku Radzieckiego. Przemierzał fascynujący świat pełen egzotyki, tajemniczości, pradawnych kultur i zwyczajów. Patrzył na świat prostych, wolnych ludzi, którzy nie znają pojęcia granica czy państwo. Pomimo swego pierwotnego i naturalnego piękna był to jednak świat okradziony i zrujnowany. Stalin narzucił im swoje prawa, próbował wtłoczyć w ciasne granice pojęć, ukształtować z nich jednolity, szary twór. Narzucił prawa i zwyczaje. A potem nagle po prawie siedemdziesięciu latach to wszystko znikło. Została pusta, którą na nowo trzeba zapełnić. Na nowo odkryć stłamszone serce Azji Środkowej.

,,Utracone serce Azji" jak na książkę podróżniczą zachwyca pięknem narracji. Czuje się nutę nostalgii za tym co odeszło w przeszłość i zostało zapomniane: za utraconą wielkością, potęgą, świadomością tego kim się jest. Ludy azjatyckie na nowo budują swoją kulturę, gwałtownie uwolnią spod pręgierza Związku Radzieckiego. Autor przemierza razem z nimi te ścieżki próbując dostrzec wśród ruin pałace i świątynie a w twarzach - ich dumnych przodków. To opowieść o rodzących się przemianach, czasem niechcianych.

Trudno było mi się oderwać od lektury. Fascynował i pochłaniał mnie ten okradziony świat. Z ogromną przyjemnością przeczytałabym jak teraz on wygląda. Czy kraje Azji środkowej takie jak Uzbekistan, Tadżykistan, Kirgistan, Kazachstan odnalazły swoją przeszłość? Czy nadal ta można uchwycić ich magię i tajemniczość? Co się zmieniło? Co znikło? Co pozostało? A może trzeba wyruszyć w podróż i przekonać się o tym na własne oczy? Polecam gorąco!

piątek, 10 czerwca 2016

,,O mój ukochany" Rhys Bowen

Tytuł oryginału: Oh Danny Boy


Czasem trafiam na przypadkowe tomy różnych cyklów literackich. I tak stało się i tym razem. W moje ręce wpadł piąty tom przygód Molly Murphy, domorosłej detektyw mieszkającej w Nowym Jorku na początku XX wieku. Początkowo, nie radziłam sobie z zależnościami pomiędzy bohaterami ale dosyć szybko wszystko się uporządkowało i mogłam cieszyć się zgrabnie wysnutą intrygą.

Przyjaciel Molly, kapitan Daniel Sullivan, trafia do więzienia w wyniku dziwnych zbiegów okoliczności. Wszyscy się od niego odwracają i jedyną jego szansą na dowiedzenie niewinności jest nasza bohaterka. Zdecydowanie przystępuje ona do działania nie wiedząc jeszcze, że przyjdzie jej zmierzyć się z tajemniczymi zabójstwami prostytutek, które jakoś cały czas splatają się ze sprawą kapitana.

,,O mój ukochany" to świetny kryminał retro. Ma wszystko to co lubię w tym gatunku: skomplikowaną i wciągającą intrygę, dobrze oddane realia epoki, pokazujące jak rodziła się współczesna kryminalistyka oraz pozwalające odczuć jak śledczy radzili sobie bez zdobyczy współczesnej nauki. Ogromnym walorem jak główna bohaterka: energiczna, przebojowa i cóż... wściubiająca nos tam gdzie nie powinna. Jej ciekawość i zapał sprawiają, że znajdzie odpowiedzi na swoje pytania i wpakuje się w największe kłopoty.

Z ogromną przyjemnością dopisuję cykl o przygodach Molly Murphy do swojej listy lektur na przyszłość. Już nie mogę się doczekać, kiedy nadrobię zaległości i przeczytam cztery wcześniej wydane tomy.

piątek, 27 maja 2016

,,Diabeł umiera w Hawanie" Maciej Stasiński


,,Diabeł umiera w Hawanie" to zbiór artykułów jakie ukazały się w Gazecie Wyborczej w latach 2000-20015 poświęconych sytuacji na Kubie. Porusza się w nich przede wszystkim temat sytuacji politycznej - niekończącego się panowania Fidela Castro i jak to wpłynęło na tamtejsze społeczeństwo. Dużo mniejsca poświęca się prezentacji ruchów opozycyjnych i dysydenckich, które za główny cel obrały sobie sprzeciwianie się władzy i informowanie świata o sytuacji na wyspie.

Obraz Kuby wyłaniających się z artukułów nadal jest pesymistyczny. Czuje się nieustanne wyczekiwanie na śmierć Fidela Castro bo tylko z tym wiązana jest jakakolwiek nadzieja na poprawę sytucji. Pozostaje bierny opór. Każda inna działalność prowadzi do surowych represji - kar więzienia, pobicia. Kubańczycy nawet nie myślą o zbrojnym powstaniu. Długoletni reżim skutecznie wykorzenił myśl o buncie. Wielu ucieka zmęczonych bezowocną walką, zniechęconych, ambitniejszych ucieka z kraju do USA, Hiszpanii, Kanady. Nikomu nie chce się już buntować. Pozostaje zaledwie garstka ,,starych" dysydentów, nieustannie upominających się o uwagę.

,,Diabeł umiera w Hawanie" to ważny zbiór. Otwiera oczy i dokladnie wyjaśnia o co chodzi w sytuacji kubańskiej. Jednak przeszkadzają ciągłe powtórzenia. Miało to sens, gdy teksty były publikowane w gazecie, bo każdy z nich mówi na podobny temat, co innego uwypuklając. Jeśli ktoś trafił wcześniej w Wyborczej na któryś z nich, nie ma po co sięgać po zbiór bo nic nowego tam nie znajdzie. Całą resztę zachęcam bo to kawał świetnego reportażu politycznego.

wtorek, 24 maja 2016

,,Uwodziciel bez szans" Sarah MacLean

Tytuł oryginału: The Rogue Not Taken

 Początkowo byłam przekonana, że trafiłam na jakiś głupi pomysł, nie wiadomo czemu upchnięty w powieść i wciśnięty czytelnikowi. Bo co mamy? Mamy młodziutką Sophie, która na oczach całej society wpycha niewiernego szwagra księcia do jeziorka, obraża wszystkich na około a chwilę potem bierze za zakładnika but (tak BUT!!!) markiza i przebrana za lokaja ucieka z Londynu. Szaleństwo, prawda? A to dopiero początek. Ale na szczęście, w miarę rozwoju akcji dalej jest tylko lepiej. Sophie i King wyruszą w szaleńczą i pełną przygód podróż przez Anglię do Szkocji. Każde zmierza tam w innym celu. Ona chce wyzwolić się z narzuconych ram i wreszcie żyć szczęśliwie, on - musi ostatni raz spotkać się ze znienawidzonym ale umierającym ojcem. Żadne z nich nie przypuszcza, że u kresu drogi czeka na nich coś zupełnie innego.

,,Uwodziciel bez szans" to bardziej świetna komedia romantyczna, pełna pomyłek i pasjonujących zwrotów akcji niż klasyczny romans historyczny. Dużo tam ostrych słownych starć bohaterów, pomyłek i nieprawdopodobnych zwrotów akcji. Mają one jednak jedno, główne zadanie: mają zbliżyć do siebie tę pełna sprzeczności parę. Ona - wrażliwa romantyczka czekająca na prawdziwą miłość, on - cyniczny drań, który kiedyś kochał ale został zraniony i nie chce tego nigdy powtarzać. Czy to nie brzmi obiecująco? Zachęcam, takie czytadełko na pewno uprzyjemni popołudnie.

poniedziałek, 23 maja 2016

,,Enklawa" Ove Løgmansbø


Zamkniętą społecznością zamieszkującą Wyspy Owcze wstrząsa pewnej grudniowej nocy informacja o zaginięciu nastolatki. Szybko zostaje zebrana grupo poszukiwawcza a z Danii ściągnięto policjantkę do prowadzenia śledztwa. To jednak dopiero początek. Zwłoki dziewczyny wkrótce są odnalezione a w trakcie dochodzenia zaczynają wychodzić mroczne sekrety ukryte pod powierzchnią spokojnej egzystencji.

,,Enklawa" to kolejny skandynawski thriller idealnie wpisujący się w znane schematy. Mroczne tło, zamknięta społeczność nie ufająca obcym, a szczególnie duńskiej policjantce, wstrząsająca zbrodnia i mnóstwo tajemnic i ukrytych brudów - czy taki zestaw może zawieść? Raczej sam pomysł się broni i sprawia, że można z zainteresowaniem obserwować rozwój wydarzeń. Autor zaserwował mnóstwo mylnych tropów, podejrzanych ale równocześnie dosyć wyraźnie już na wstępie wskazał głównego podejrzanego. Ma to za zadanie dosyć mocno zamieszać czytelnikowi w głowie i zapewnia nie jedno zaskoczenie.

,,Enklawa" jak na debiut literacki jest całkiem przyzwoitym kryminałem. Sprawnie skonstruowanych, ciekawym i zapewniającym sporą dawkę napięcia. Rozczarowuje trochę zakończenie, zbytnio uproszczone i oderwane od całości fabuły.

czwartek, 19 maja 2016

,,Wilk z Wall Street" Jordan Belfort


Tytuł oryginału: Wolf of Wall Street

Ta książka to szaleństwo! Czyste, pierwotne, obezwładniające i uzależniające szaleństwo. Niepohamowany pęd w wyścigu po kolejne przyjemności, które wręcz nie mają końca.

Każdy, kto widział film wie czego może się spodziewać. Historia Jordana Belforda to opowieść o szybkim zrobieniu niewyobrażalnej kariery, zarobieniu kwot, które są nie wyobrażenia i o równie spektakularnym upadku. Mało jednak w książce jest ,,pracy". Jest Życie (przez wielkie Ż) bogatych, zdegenerowanych i dysfunkcyjnych. Jordan korzysta z szansy jaką dał mu los szastając pieniędzmi, oddając się hedonistycznym uciechom ale równocześnie coraz bardziej popadając w uzależnienie narkotykowe.

Książka, która zaczęła się lekko jako satyryczna rekonstrukcja szalonej działalności Belforta w latach 90-tych z każdą kolejną stroną staje się coraz bardziej gorzką pigułą. Zamiast bawić powstaje ciężko strawny bełkot genialnego brokera i naćpanego paranoika. Czytelnik zostaje wciągnięty w sam środek i musi zmierzyć się z wszystkim co najgorsze. Mnie przerażało jak szybko i łatwo można się stoczyć, pociągając za sobą wszystkich naokoło. Obudziło mój niesmak i skutecznie zniechęciło.

Jestem więc pełna podziwu dla Martina Scorsese, że udało mu się wyłuskać to co najciekawsze i stworzyć świetny film.

poniedziałek, 16 maja 2016

,,Córka carycy" Carolly Erickson

Tytuł oryginału: The Tsarina's Daughter

Historia końca dynastii Romanowów nieustannie rozpala wyobraźnię twórców. Niezwykły przepych ich życia a potem tragiczny finał stały się już kanwą na której powstała nie jedna opowieść. Chyba pragniemy wierzyć, że nie wszyscy zginęli. Chcemy wierzyć, że ktoś zdołał uciec przed komunistyczną zawieruchą. Najczęściej wybieraną bohaterką jest najmłodsza z córek, Anastazja.

Carolly Erickson postanowiła jednak obdarzyć lepszym losem starszą z księżniczek, Tatianę. To właśnie ona, już jako staruszka mieszkająca w Kanadzie opowiada swoją historię. Nikt z jej najbliższych nie wie że Daria Gradow to tak na prawdę Tatiana Romanow. Jej opowieść zaczyna się wcześnie. Opowiada o szczęśliwym dzieciństwie, pierwszej miłości, narodzinach chorego brata. Pokazuje jak stopniowo odkrywała świat poza murami pałacu, świat ludzi pracujących, robotników, komunistów. Tatiana zdaje się być jedyną osobą w carskiej rodzinie, która wie i rozumie co dzieje się w Rosji. Realnie patrzy na swój kraj i rodzinę. Widzi słabość ojca i coraz większe szaleństwo matki, naiwność sióstr. Jednak nawet ona nie jest w stanie przewidzieć tego co zgotuje im los.

,,Córka carycy" to powieść napisana z polotem. Świetnie nakreśla tło obyczajowe, społeczne i polityczne. Stopniowo buduje się napięcie, które prowadzi do nieuchronnego finału. Mimo, że główny wątek to fikcja literacka zawiera ogromne pokłady realizmu historycznego. Przyznaję, że zainspirowała mnie do poszukiwań i lektury na temat tego jak na prawdę wyglądały ostatnie dni rodziny Romanowów. Zachęcam!