Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czarna Owca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czarna Owca. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 lutego 2025

,,Ciemne sekrety" Michael Hjorth, Hans Rosenfeldt

Tytuł oryginału: Det fördolda

 W weekendowy wieczór zaniepokojona matka zgłasza zaginięcie nastoletniego syna, jednak przeoczenie policji sprawia, że poszukiwania ruszają dopiero w poniedziałkowe popołudnie i kończą się szokującym odkryciem. Aby uniknąć kolejnych błędów szefowa lokalnej policji ściąga na miejsce jednostkę Krajowej Policji Kryminalnej. Zaczyna się żmudne dochodzenie, w którym wszystkie tropy prowadzą do elitarnego liceum, w którym uczył się nastolatek.

,,Ciemne sekrety" to pierwszy tom serii z psychologiem policyjnym Sebastianem Bergmanem. Dotychczas czytałam wiele pozytywnych opinii o tej serii i postanowiłam przekonać się na własnej skórze czy te opinie nie są przesadzone. Powieść od pierwszych stron doskonale wpisuje się w nurt skandynawskich kryminałów. Jest mała zamknięta społeczność, pozory idealności burzy tutaj brutalna zbrodnia. Jest grupa śledczych, tylko nie ma tutaj takiej sielskiej, wspierającej atmosfery jaką znamy z serii o Fjallbace czy tej z Williamem Wistingiem. Jest ukryta rywalizacja i wiele niedopowiedzeń, najlepiej widocznych gdy na scenę wchodzi on - Sebastian Bergman. Arogancki, bezczelny, bezpardonowy, seksoholik, ukierunkowany na realizację swoich celów i nie oglądający się na innych. Nie da się czuć do niego sympatii, mimo całego tła jakie go otacza ale jednak się mu kibicuje. Bo tylko on drąży dziurę w całym i zadaje niewygodne pytania, wtedy gdy już wszyscy inni świętują sukces.

Sama sprawa i towarzyszące jej śledztwo jest szokujące. Wyciąga na wierzch prawdziwie oblicze wiele osób. Burzy fasadę idealności oraz odkrywa wszystko to co chowa się pod powierzchnią. Jedno zdarzenie wywoła lawinę. Jednak zanim śledczy przebiją się przez zwały pozorów, dojdzie jeszcze nie do jednej tragedii.

,,Ciemne sekrety" to mocny kryminał, który stopniowo dawkuje napięcie i zapewnia prawdziwy rollercoster domysłów. Zręcznie manewruje poszlakami i odpowiedziami do samego końca nie zdradzając tajemnic. Oprócz śledztwa, także wzajemne relacje między bohaterami dostarczają emocji i zaskoczeń. Do samego końca chcemy wiedzieć co będzie dalej a i zakończenie dostarcza nowych pytań. Ja wiem, że będę kontynuować przygodę z tą serią.  


p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 149,0 cm - 4,0 cm = 144,0 cm.    

sobota, 26 października 2024

,,Wilczyca" Mieczysław Gorzka

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA!

PREMIERA 27 Listopada 2024!

 Laura Wilk to nieustępliwa policjantka. Twarda, nieufna, wywalczyła sobie pozycję w męskim świecie a teraz musi dalej ciągnąć śledztwo w sprawie nieuchwytnego mordercy Poltergeista. Śledztwo, które właściwie utknęło w miejscu. Do jej zespołu zostaje przydzielony młodszy aspirant Bielczyk. Wilk, po niefortunnym początku znajomości, nie ma do niego zaufania. A i szybko wychodzi na jaw, że Bielczykiem kierującą nie tylko zawodowe aspiracje. Równocześnie gdzieś obok toczy się życie Ariela Lesieckiego, który aby uporządkować teraźniejszość, musi odkryć co wydarzyło się w przeszłości. Dlatego po latach wraca do rodzinnej miejscowości i przeżywa szok. Wątlica, mała wioska gdzieś na Śląsku stanie się areną gdzie wszystkie wątki się połączą ale czy znajdą rozwiązanie? Czy może zapętlą się jeszcze bardziej?

Może komuś wydać się dziwnym, ale to dopiero moje pierwsze spotkanie z prozą Mieczysława Gorzki. Od dawna zbierałam się bo czytałam dużo dobrych opinii ale zdecydowanie nie było nam po drodze. Aż do teraz. I jedno już na wstępie mogę potwierdzić. Te opinie nie były wcale przesadzone. Gorzka ma talent do tworzenia mocnych, wciągających, zaskakujących historii policyjnych, które robią co chcą z czytelnikiem. Tu nie ma pewniaków. Każdy ma coś na sumieniu i każdy próbuje tak grać aby jego część nie wyszła na jaw. Policjanci, nie tacy do końca kryształowi, tajne układy, tajemnice z przeszłości kontra morderca napędzany przez dziwne instynkty, nie mający nic do stracenia, a przez to będący krok do przodu.

Fabuła jest tak skonstruowana, że nawet nie znając pierwszego domu, szybko się z niej zanurzamy i pędzimy na łeb na szyję. Sama sprawa też jest nietypowa. Śledztwo właściwie bez morderstwa. Zbrodnie już się kiedyś dokonały i nie ma potrzeby do nich wracać, za to jest gra. Gra pełnia niuansów, balansowania na granicy, pełna tajemnic, niedopowiedzeń i zaskoczeń. Przeszłość dochodzi do głosu i grzechy młodości wracają z pełną mocą. A dodatkowo pełnokrwiści, skomplikowani, wielowymiarowi bohaterowie, którzy nie zawsze kierują się rozsądkiem a znacznie częściej impulsem lub emocjami. Jedyni nieuchwytny Poltergeist zdaje się kalkulować z zimną krwią i rozgrywać wszystko niczym partię szachów. Jest mrocznie i intensywnie. To prawdziwie rasowy policyjny thriller, od którego ciężko się oderwać.

Nie spodziewałam się, że aż tak dam się wciągnąć w intrygę. Czytałam jak zahipnotyzowana i teraz pozostało mi nadrobić ,,Poszukiwacza zwłok" a potem w sięgać po kolejne książki pana Gorzki. To naprawdę thrillery, które chce się czytać. Polecam!

 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca!

 

czwartek, 25 kwietnia 2024

,,Kuchnia książek" Kim Jee Hye

 Tytuł oryginału:

                     책들의 부엌

Trzydziestokilkulenia Yujin sprzedaje start-up, nad którym pracowała przez ostatnie kilka lat i decyduje się na kupienie ziemi na wsi by tam otworzyć nietypową księgarnię. Nie jest to tradycyjna księgarnia raczej połączenie hotelu, restauracji, domu pracy twórczej i komuną, w której dla każdego znajdzie się miejsce. I tak właśnie jest.W ciągu roku przez jej ,,Kuchnię książek" przewijają się różni ludzie. Najczęściej są to ludzie wkraczający w trzydziestkę i szukający swojego miejsca na świecie. Zagubieni, zniechęceni, odarci z marzeń i przytłoczeni pracą próbują na nowo zrozumieć co dla nich jest ważne i co powinni dalej robić ze swoim życiem. Yujin i jej pracownicy z ogromną wrażliwością i zrozumieniem podchodzą do każdej sytuacji i próbują poprzez książki pomóc.

,,Kuchnia książek" to dopiero druga (po ,,Kameliowym Sklepie Papierniczym") koreańska książka, którą miałam przyjemność czytać. Zresztą do tej pierwszej znajdziemy tutaj wiele odwołań. Łączy je ogromna wrażliwość i delikatność, wręcz dyskrecja. Wydaje się, że okres nastoletni cechuje największe emocjonalne zagubienie i niezrozumienie ale także przekroczenie magicznej granicy 30 lat może takie być. I właśnie o takim zagubieniu we współczesnym świecie opowiada z wyczuciem i bez narzucania gotowych rozwiązań,zamiast tego podsuwa wskazówki ukryte w książkach. Dla postaci przekraczających próg nietypowej księgarni, książki stają się plastrem na zbolałe serce, dodają otuchy, otwierają na wspomnienia. Rozlewają ciepło i nadzieję oraz przywracają wiarę w coś lepszego.

Mam za sobą dosyć trudny zawodowo czas. Właściwie najczęściej pojawia się myśl żeby rzucić wszystko i zacząć żyć, gdzieś daleko od wielkich miast i korpo, otoczona naturą i książkami. Myśl piękna ale wiadomo jak wygląda rzeczywistość. Jednak takie książki jak ,,Kuchnia książek" sprawiają, że coś się zmienia, pojawia się ciepło i ma się znowu nadzieję, że nawet  jeśli nie dziś to kiedyś marzenia uda się zrealizować. To cudownie ciepła, pozytywna książka, otulająca niczym ulubiony koc. Jest przepełniona łagodnością i delikatnością oraz wprowadza spokój ducha. Doładowuje pozytywną energią i mimo, że wydaje się być banalna i trochę kiczowata to jednak tak prosto,mądrze i piękne mówi o najprostszej drodze do szczęścia i bycia tak zwyczajnie sobą. Już nie wspomnę, że idea miejsca takiego jak ,,Kuchnia książek" jest marzeniem każdego bibliofila. Polecam !

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca! 

 

p.s. WYZWANIE 2024 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 100,1 cm - 1,9 cm = 98,2 cm.  

niedziela, 18 lutego 2024

,,Pogromca lwów" Camilla Läckberg


Tytuł oryginału: Lejontämjaren

 Dawno nie sprawdzałam, co dzieje się we Fjällbacce ale po kilku letniej przerwie postanowiłam wrócić i nadrobić tomy. ,,Pogromca lwów" to też, mój dopiero drugi kryminał, jaki czytam w tym roku i moje pierwsze wrażenie było, że ponownie trafiam na ten sam motyw co we wcześniej czytanych ,,Rodzanicach". Cóż, trudno uciec od takich skojarzeń gdy w obu przypadkach mamy do czynienia z małymi miejscowościami skutki zimą i zbrodnią, której ofiarą jest nastolatka, która wcześniej zaginęła. Jednak to tylko pierwsze wrażenia bo potem jednak kierunek akcji jest zupełnie inny, no i lokalny koloryt też dużo wnosi.

Patrick i jego współpracownicy muszą zająć się sprawą Victorii. Nastolatka zaginęła kilka tygodni wcześniej i właśnie się odnalazła. Wyszła właściwie znikąd wprost pod nadjeżdżający samochód. Jednak to nie odrażenia jakich doznała w trakcie wypadku będą przyczyną jej zgonu. Ktoś już wcześniej się nad nią znęcał i brutalnie ją okaleczył. Nie jest ona jedyną zaginioną nastolatką. Posterunek we Fjällbacce będzie musiał podjąć współpracę z innymi w całej Szwecji aby znaleźć ślady, które mogłyby pomóc pozostałe zaginione dziewczęta. Równocześnie Erica zaczęła pracę na nową książką opisującą zbrodnię z przed lat. Jej rozmówczyni od kilku lat przebywa w wiezieniu za zabicie męża. Tylko, że tak właściwie nie chce mówić o tym co się stało. A sprawa jest dużo bardziej skomplikowana i sięgająca do współczesności.

,,Pogromca lwów" to powrót do stylu, do jakiego przyzwyczaiła nas Camilla Läckberg. Trudne, skomplikowane, wyniszczające psychicznie śledztwo łagodzone jest przez absurdy codzienności. Nadal mamy gapowatego Mellberga, wścibską Erikę, która trafi nie tam gdzie powinna, codziennie utarczki z dziećmi i teściową. Jednak nawet szara rzeczywistość nie jest do końca w stanie przykryć tego co stało się z Victorią i jak bardzo śledczy będą musieli się zaangażować by dotrzeć do prawdy, która nawet na koniec nie okaże się taka oczywista jak byśmy chcieli. ,,Pogromca lwów" to historia czystego zła, szaleństwa i okrucieństwa, które rozgrywa się przez wiele lat tuż obok i nikt nie ma odwagi powiedzieć dość. Dopiero zupełny przypadek doprowadzi do tego, że makabryczne wydarzenia wyjdą na wierzch. To też kolejny raz opowieść o rodzinach, które nie są takie jak je widzimy i chcielibyśmy wierzyć, że są. Zło wcale nie jest widoczne na pierwszy rzut okaz a pozory mylą i to bardzo.

Dziewiąty tom serii o Fjällbacce czytany po tak długiej przerwie był dla mnie idealnym powrotem. Cała sprawa kryminalna jest skomplikowana, wielowątkowa i sięgająca daleko w przeszłość. Ma spory ciężar emocjonalny ale autorka dwoi się i troi żeby nie przytłoczyć ani czytelnika, ani swoich bohaterów. Zachowuje odpowiedni poziom emocji aby skutecznie przykuć uwagę aż do samego finału,  i nawet wtedy serwuje najbardziej zaskakujący zwrot. Mimo, że pewne poszlaki pojawiają się od początku, to jednak trzeba czekać do samego końca by dowiedzieć się co właściwie się stało a będzie to z pewnością dla wielu szokujące. Jednak trzeba też pamiętać, że seria ta jest przede wszystkim rozrywką i to serwuje na naprawdę niezłym poziomie. Polecam!

p.s. WYZWANIE 2024 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 141,0 cm - 3,2 cm = 137,8 cm.    

 


niedziela, 22 października 2023

,,Chiny" Edward Rutherfurd

Tytuł oryginału: China

 Edward Rutherfurd dał się poznać jako autor monumentalnych, epickich powieści historycznych, które są swoistymi biografiami miast. By tylko wspomnieć na jego ,,Londyn", ,,Paryż" czy ,,Nowy Jork". Jak nikt potrafi połączyć wątki społeczne, historyczne z historiami zwykłych ludzi, którym przyszło wtedy żyć. Jego opowieści to fascynujące sagi, pełne dynamicznej akcji ale nie oderwane od zwyczajnych ludzkich rozterek. Tym razem Rutherfurd zabiera czytelnika w egzotyczną podróż na Daleki Wschód, do Chin by pokazać kraj w najbardziej znaczącym momencie - gdy doszło do zderzenia z kulturą Zachodu.

Początek XIX wieku. Chiny są nadal państwem zamkniętym, jednak zaczyna rozwijać się handel z Zachodem, szczególnie jeśli chodzi o importowane z Indii opium. Pośrednikiem w tym procederze są angielscy kupcy. Chińscy namiestnicy zaczynają dostrzegać zgubne działanie opium i próbują zakazać jego handlu. Właśnie te wydarzenia staną się punktem wyjścia do opowiedzenia prawie stu lat dynamicznej i fascynującej historii Chin. Konflikty na linii Zachód- Chiny, wewnętrzne niepokoje, walka o władzę na dworze cesarskim ale także opowieść o Anglikach, którym przyszło żyć w Państwie Środka. Ogrom wątków, ogrom wydarzeń i kilku bohaterów, którzy od wewnątrz obserwują zmieniającą się rzeczywistość. Z ich perspektywy czytelnik może obserwować wydarzenia od środka oraz poznawać bogactwo chińskiej kultury, niuanse zależności pomiędzy poszczególnymi warstwami, doświadczać bolesnych dylematów oraz kluczyć pomiędzy rodzącymi się intrygami.

,,Chiny" to monumentalna opowieść, która ani przez minutę nie nudzi. Rutherfurd po mistrzowsku łączy historię z powieścią obyczajową. Kreśli dynamiczny i bardzo wyrazisty obraz Chin w XIX wieku, gdy zmiany zachodziły co rusz. Kolejne wydarzenia jak powstanie tajpingów, blokada portów, zniszczenie pałacu czy finalnie powstanie bokserów pozwalają poznać i zrozumieć historię Państwa Środka. To kolejna opowieść, w której autor umiejętnie łączy prawdę historyczną z fikcją literacką. Opisy są tak żywe, tak plastyczne, że zaciera się granica i dzięki temu wszystko staje się prawdopodobne. To opowieść o zwykłych ludziach wystawionych przez los na próbę, szukają rozwiązań jednocześnie próbując być wierni tradycji, obyczajom oraz własnym przekonaniom. Z ich dziejów rodzi się jednak znacznie większy obraz, będący symbolem całego państwa.

,,Chiny" to powieść, po którą warto sięgnąć i dla której warto poświęcić kilka wieczorów. Pięknie napisana, epicka, poruszająca historia o Państwie ale przede wszystkim o ludziach, emocjonująca oraz co rusz zaskakująca. Przepełniona orientalnymi nutami Wschodu oraz odkrywająca bogactwo chińskiej kultury. Polecam!

sobota, 19 sierpnia 2023

,,Mentalista" Camilla Läckberg, Henrik Fexeus

 

Tytuł oryginału: Box

Camille Lackberg znam i nawet lubię, choć ostatnio gdzieś nam nie po drodze. Miałam dokończyć czytanie serii o Fjalbacke ale  przecież jest tyle innych książek do czytania, więc te nadal czekają. Ale może po ,,Mentaliście" spróbuje także tam wrócić. No właśnie, ,,Mentalista" - zupełnie nowa seria kryminalna, tworzona przy współpracy prawdziwego mentalisty, czyli osoby, która (w bardzo dużym uproszczeniu) na podstawie obserwacji zachowań potrafi odczytać myśli innej osoby oraz przewidzieć jej zachowanie. Brzmi fantastycznie ale na podstawie wiedzy psychologicznej, behawioralnej jest to prawdopodobne i możliwe.

Bohaterami nowej serii jest policjantka Mina oraz mentalista i iluzjonista Vincent. Ich zawodowe ścieżki przetną się gdy Mina podejmie się nowego śledztwa. Jest ono dziwne, nietypowe i mocno zahacza o świat magii i iluzji. Każda z dotychczas odnalezionych ofiar mordercy zostaje wystylizowana na jedną ze klasycznych sztuczek iluzjonistycznych. Jedyną osobą, która może pomóc policji wyjść z impasu w jakim się znaleźli jest wsparcie kogoś, kto to środowisko zna od podszewki. Dlatego Mina zwraca się po pomoc do Vincenta. Razem zaczynają nietypowe dochodzenie, które mocno wchodzi w ich życie prywatne, równocześnie prowadząc wyścig z czasem bo jedno jest pewne, morderca nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

Przyznam, że ,,Mentalista" to bardzo dobre otwarcie nowej serii i przełamanie schematu jakim była seria o policjantach z Fjallbacki. Tutaj jest mroczniej, bohaterowie nie są tacy sielscy i bliscy. Mina i Vincent to postacie obarczone tajemnicami, traumami i problemami, z którymi próbują sobie radzić, nie zawsze we właściwy sposób. Ich osobiste doświadczenie mocno odciskają się na śledztwie, co mocno komplikuje już i tak skomplikowane dochodzenie. A sama sprawa jest także mocno nietypowa. Wchodzimy w świat magii i iluzji, które przestają być fikcją. Ktoś przenosi je w rzeczywistość w najbardziej chorej, zdegenerowanej, niebezpiecznej formie. Tropy się plątają, nic nie jest oczywiste, iluzja miesza się z rzeczywistością, przeszłość odciska piętno na teraźniejszości. Przyznaję, że już w połowie książki miałam przeczucie, kto może za tym wszystkim stać i się nie pomyliłam ale i tak czekałam do samego końca aby poznać wszystkie odpowiedzi by zamknąć najważniejsze wątki. A jest na co czekać.

,,Mentalista" to bardzo sprawnie poprowadzony kryminał. Wszystko ma tam gdzie powinno być: niejednoznaczni bohaterowie, wciągające tło, zagmatwana sprawa. Spokojnie mogę polecić.

p.s. WYZWANIE 2023 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 65,3 cm - 5,2 cm = 60,1 cm.    

 

środa, 8 marca 2023

,,Gdy umarli mówią" Claas Buschmann

 

Tytuł oryginału: Wenn die Toten sprechen

Jednym z moich ,,guilty pleasure" są seriale kryminalne, szczególnie te nie tylko śledczy, policjanci, detektywi odwalają całą robotę ale przede wszystkim za nimi stoi cały zespół analityków, lekarzy, ekspertów. Masz zbrodnię? Masz ciało? Raz, dwa, trzy - popatrzą na ciało, zrobią hokus-pokus i od razu wiadomo kogo policjanci muszą znaleźć i ująć. Proste prawda? Niestety życie tak nie wygląda. To nie odcinek serialu i po 40 minutach nie ma gotowego rozwiązania. Jednak to wcale nie znaczy, że prawdziwe życie i prawdziwa praca rzeczywistych patologów jest mniej interesująca.

Claas Buschmann to lekarz patolog pracujący w Berlinie. W bardzo krótkiej publikacji odsłonił rąbka i pokazuje z czym musi się mierzyć na co dzień. Przywołał zaledwie kilka przypadków, tych które najbardziej zapadły mu w pamięć lub mogły stać się wzorcem dla podobnych zachowań. Wszędzie tam gdzie jest śmierć, zabójstwo czy tragedia nie może być spokojnej i wyważonej opowieści. Buschmann jednak o każdym z przypadków opowiada z ogromnym szacunkiem i zawodową powagą. Nie próbuje szokować, emanować niepotrzebną dramaturgią czy grać na emocjach. Chce pokazać pewne mechanizmy, przybliżyć pracę patologa i z zrobić to z ogromnym wyczuciem. Nie da się jednak uciec o tła i emocji.  Za wieloma z przytoczonych historii stoją te najbardziej intensywne: zazdrość, szał, nienawiść, rozpacz, samotność ale także paradoksalnie miłość.

,,Gdy umarli mówią" to ciekawe, poruszające i dające do myślenia spojrzenie na człowieka a właściwie jego ciało. To jak wiele można z niego wyczytać, dowiedzieć się nie znając właściwie osoby. Nie można poznać myśli i poglądów ale można sporo powiedzieć o trybie życia, środowisku, otoczeniu a przede wszystkim o śmierci. Właściwie ciało niczego nie zamaskuje, niczego nie ukryje. Wszystko jest podane tylko trzeba wiedzy, precyzji i uwagi by to właściwie odczytać. Pewnie nie jednego zaskoczy także spojrzenie na pracę patologa i to jak ogromnym szacunkiem obdarza on ludzkie zwłoki. W prawdzie musi je pokroić, otworzyć i zbadać ale robi to z największą starannością i uwagą.

Warto sięgnąć po ,,Gdy umarli mówią" bo to nie tylko pasjonująca książka o śmierci ale także (a może przede wszystkim) o życiu. Zmienia trochę perspektywę i uświadamia co jest ważne. Polecam!

poniedziałek, 7 marca 2022

,,Bella Poldark" Winston Graham

Tytuł oryginału: Bella Poldark

 Wszystko co dobre musi się kiedyś skończyć, tak też jest ze serio o rodzinie Poldarków. Seria, którą zaczęłam czytać w 2016 roku osiągnęła finał. Przeczytałam ostatni tom i trochę smutno mi się z nimi rozstawać.

,,Bella Poldark" to idealne dokończenie historii, która rozgrywała się na przestrzeni trzydziestu lat. Wiele wątków znajduje tutaj swoje zamknięcie, niektóre rany zagoją się, inne zostaną na zawsze otwarte ale nie ważne jak bardzo są bolesne, życie płynie dalej. Jedne pokolenia się starzeją, inne zajmują ich miejsce. Ross i Demelza powoli odsuwają się na drugi plan, zostawiając miejsce dla innych. Ich historia, która przez tak wiele tomów fascynowała, rozbudzała emocje, porywała, dopełnia się. I nie, to wcale nie znaczy, że musimy ich pożegnać w ostatecznym sensie. Oni nadal będą, obserwując i wspierając swoje dzieci i wnuki, jednak w ich historii wszystkie zwroty akcji już się dokonały, wszelkie sekrety zostały ujawnione, dramaty się rozegrały. Teraz już może zapanować spokój.

Głównymi postaciami ,,Belli Poldark" są tak naprawdę trzy osoby: tytułowa Bella, najmłodsza córka Rossa i Demelzy, ekscentryczny Valentine Warleggan i Clowance Poldark. Każde z nich stanie na rozdrożu swojego życia i musi podjąć radykalną decyzję co dalej. Dodatkowo ich losy splączą się z tajemniczymi zabójstwami, do których zacznie dochodzić w Kornwalii.

Emocje, które towarzyszyły czytelnikom przez dwanaście tomów serii trochę osłabną. Doskonale znamy bohaterów, wiemy do czego są zdolni, w którym kierunku mogą potoczyć się ich losy. Jednak to wcale nie oznacza nudy. Nadal czuć każdą wątpliwość, każdy dylemat, każdy kryzys. Jednak ponad tym unosi się duch nostalgii, poczucie, że to już nieubłagany koniec i trzeba zamknąć pewne wątki. Nie da się prosto uciąć wieloletnich waśni, zagoić zranione serca czy naprawić winy. Ktoś musi ponieść ofiarę. Los jest nieubłagany. Dlatego pewnym jest, że opowieść będzie trzymać w napięciu do ostatniej strony, która paradoksalnie, przyniesie nadzieję. Polecam!

p.s. WYZWANIE 2022 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  131,1 cm - 4,6  cm =  126,5 cm.

niedziela, 14 lutego 2021

,,Pogięta szpada" Winston Graham

 

 Tytuł oryginału: The Twisted Sword

 Rok 1815 jest znaczący. W Wielkiej Historii zapisał się poprzez kampanię jaką przeprowadził Napoleon po ucieczce z Elby, która zakończyła się jego sromotną przegraną pod Waterloo. Takie tło dla kolejnego tomu opowieści o rodzinie Poldarków wieszczy wiele i tak w istocie jest.

Gdy pod koniec 1814 roku dom Poldarków odwiedza niespodziewany gość Demelza przeczuwa, że niesie wiadomości, które zaważą na losach całej rodziny. I tak w istocie jest. Ross otrzymuje nie tylko tytuł szlachecki ale także nową, zagraniczną misję dyplomatyczną do spełnienia. To co ma być połączeniem pracy z podróżą, staje się jednym z bardziej znaczących momentów w dziejach całej rodziny. Wyruszają do Paryża, nie zdając sobie sprawy, że wkrótce ponownie za sprawą Napoleona cała Europa stanie do walki. Rodzinne szczęście zmieni się w pełen dramat i niepewność, wywołaną powołanie do walk prawie wszystkich członków rodziny.

,,Pogięta szpada" to tom pełen dramaturgii, co rusz odwracających się kart losu, pełen niepewności, smutku i bólu. Życie nie oszczędza Poldarków, ciężko ich doświadcza. Odbiera to co najlepsze, pozostawiając pustkę i gorycz. I tak jak zmienne i nieokreślone są koleje Wielkiej Historii, która kolejny raz bardzo mocno odciska piętno na bohaterach, tak nieobliczalni są bohaterowie. Upadają, przeżywają gorycz rozpaczy, cierpią, żyją w strachu i niepewności by za chwilę się po raz kolejny podnieść i z dumą i spokojem spojrzeć w przyszłość. Są jak drzewa na klifie, uginające się pod naporem wiatru ale nie łamiące się.

Czytałam ten tom niecierpliwie, zastanawiając się co jeszcze przyniesie przyszłość i jak bardzo los doświadczy rodzinę Poldarków. Jedno jest pewne: ich niezłomność, poczucie jedności jako rodzina, wzajemne wsparcie jest czymś co sprawia, że są w stanie poradzić sobie ze wszystkim. Dzięki temu z siłą i spokojem mogą czekać na to co ma nastąpić. Został mi jeszcze jeden tom, na który czekam z nie cierpliwością by dowiedzieć się jak zakończy się ta pasjonująca, burzliwa i wielopokoleniowa saga. 

  p.s. WYZWANIE 2021 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 148,2  cm - 4,1 cm = 144,1  cm.

poniedziałek, 24 lutego 2020

,,Puchar miłości" Winston Graham

 Tytuł oryginału: The Loving Cup

Powrót do serii ,,Dziedzictwo rodu Poldark" niesie z sobą całe pokłady przyjemności. Jest niczym spotkanie dawno niewidzianych przyjaciół - chociaż na co dzień jest się osobno to gdy dojdzie do spotkania wszystko trafia na swoje miejsce i można z pełnym zaufaniem i radością nadrabiać zaległości.

,,Puchar miłości" rozpoczyna radosne wydarzenie jakim jest powrót Geoffreya Charlesa z żoną do Kornwalii. Jest to idealna okazja by zebrać wszystkich bohaterów razem i spojrzeć na ich dotychczasowe życie z odpowiedniej perspektywy. Pojawia się Drake z Morwenną, Enysowie, Ross i Demelza wraz z dziećmi oraz ich skomplikowanym życiem uczuciowym oraz George Warleggan. Wszyscy znaleźli się w pewien sposób na rozstaju swoich dróg. Młodsze pokolenie: Clowance, Jeremy i Valentine próbuje odnaleźć się w swoich uczuciach, podejmują działania, które wydają się być sprzeczne z ich naturą, dokonują szaleńczych wyborów i cóż.. czas pokażę jakie będzie miało to konsekwencje. Po przeciwnej stronie barykady zdają się stać starsi bohaterowie. Oni już wielkie namiętności i szaleńcze wybory mają za sobą, teraz mogą tylko czuwać, wspierać, doradzać czy ... oceniać.

,,Puchar miłości" ma ten cudowny klimat, który zauroczył mnie w już dawno. Akcja dzieje się niespiesznie, poprzetykana jest detalami i bogatymi odniesieniami do życia w Anglii początku XIX wieku oraz do Wielkiej Historii. Jednak pomimo pozornego spokoju dzieje się wiele. Każde zdarzenie ma znaczenie i poważnie rzutuje na bohaterów, podkreśla ich charakter i determinuje przyszłe wydarzenia. Nie ma prostych dróg, nie ma prostych wyborów, są zakręty, upadki i wzloty budujące cały skomplikowany, bogaty obraz, dzięki któremu powstaje historia, której nie można zapomnieć i do której chce się wracać. 

p.s. WYZWANIE 2020 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 145,2 cm - 3,8 cm = 141,4 cm.,

środa, 26 czerwca 2019

,,Londyn" Edward Rutherfurd

 Tytuł oryginału: London

Każdy kto choć raz był w Londynie bez wahania przyzna, że jest to miasto wyjątkowe. Z jednej strony tętni nowoczesnością, z drugiej zachwyca tradycją. Jest na wskroś angielskie ale i przepełnione multikulturalną mieszaniną. Zdaje się być tyglem, w którym mieszają się style, historie, zdarzenia. Dlatego oczywistym jest, że i sama opowieść o Londynie musi mieć rozmach, niezwykłość oraz zapierać dech w piersi. I to wszystko zawarł Edward Rutherfurd w swojej kolejnej powieści, której głównym bohaterem jest to właśnie miasto.

Autor sięga głęboko by rozpocząć opowieść, cofając się aż do czasów rzymskich. To wtedy zaczynają się dzieje kilku rodzin, których historię będziemy śledzić przez kilkanaście stuleci. Z ich perspektywy obserwujemy narodziny miasta, kształtowanie się gildii kupieckich, powstawanie teatru Szekspira, rozłam na kościół katolicki i anglikański, a potem kolejno kształtowanie się tego wszystkiego co stanowi o angielskości. Autor skupia się na postaciach i z ich perspektywy prezentuje następujące zmiany i rozwój miasta. Ale to miasto tak naprawdę wpływa na ludzi. Gdy jest w rozkwicie zachwyca, przeobraża się, upada, powstaje nowe lepsze, po to by potem przytłaczać, szkodzić ale mimo wszystko być miejscem, które nie chce się opuszczać i które staje się miejscem do życia.

O ile w ,,Nowym Jorku" autor za główny punkt odniesienia przyjął rozwój handlu i giełdy, to tutaj takim wyznacznikiem jest powstanie kościoła anglikańskiego i to jak moralność purytańska wpływała na miasto, gospodarkę i politykę a przede wszystkim na ludność. Kwestie religijne przez wiele wieków decydowały o tym kto był królem, kto mógł awansować, kto się bogacił i kto odnosił sukces. Podporządkowanie wszystkich aspektów życia społecznego oraz radykalna wrogość do katolików była cech, tworzącą państwowość angielską i dużo mówi o samych Anglikach.

Rutherford w tak monumentalnej książce jaką jest ,,Londyn" próbował zawrzeć to co dla niego jest kwintesencją miasta. Uchwycił wszystko po trochę, tworząc barwną, pasjonującą, momentami wręcz zaskakującą opowieść. Trochę tylko szkoda, że tak mało miejsca poświęcił XX wiekowi, skupiając się głównie na okresie XVI-XVIII stulecia. Wiem, że nie da się opisać kompleksowo takiego miasta jak Londyn ale czuję niedosyt, chciałabym więcej, żeby się jeszcze nie kończyło. Chciałabym dalej obserwować losy Doggetów, Ducketów, Bullów, Pennych. Ale to chyba tylko świadczy o tym, że ,,Londyn" to powieść, od której ciężko się oderwać.

piątek, 29 marca 2019

,,Taniec młynarza" Winston Graham

 Tytuł oryginału: The Miller's Dance

Wraz z dziewiątym tomem wróciłam do Kornwalii by sprawdzić jak dalej toczą się losy rodziny Poldarków. Wydaje się, że wszystko wróciło na swoje tory. Miejsce na pierwszym planie Ross i Demelza ustąpili swoim dzieciom. Clowance jest zakochana i szczęśliwa ze Stephenem. Udało im się ustalić datę ślubu i niecierpliwie oczekują na ten dzień. Jednak nad ich związkiem zaczynają się zbierać ciemne chmury, głównie z powodu samego Stephena. Jego prawdziwy charakter zaczyna dochodzić do głosu, wpływając na postawę i uczucia Clowance. Jeremy nadal przeżywa odmowę, którą dostał od Cuby. Nie umie się z tym pogodzić i szuka czegoś co zapełni mu czas. Życie Rossa i Demelzy chociaż odsunięte na dalszy plan, także obfituje w zaskoczenia i nieoczekiwane wiadomości.

Konflikt na linii Poldark - Warleggan wydaje się być uśpiony. Obie strony tak ułoży swoje życie by wzajemnie sobie nie wchodzić w drogę. Jednak nie da się o nim zapomnieć i autor w jednej, genialnej w swej prostocie scenie, kumuluje oraz przedstawia wszystkie emocje, niuanse i zaszłości. Nie sili się na żadne wielkie przemowy, czy czyny a zamiast tego na przykładzie drobiazgu daje odczuć, że stary konflikt nadal jest żywy i czeka tylko by eksplodować.

Ten tom sprawia wrażenie przygotowania pod coś większego i bardziej dobitnego. Niby życie płynie spokojnie ale w tle pogrzmiewa wielka polityka, czuć jak w młodych ludziach buzują emocje. Pozostaje tylko czekać, obserwować i mieć nadzieje, że błędy nie będą zbyt dotkliwe lub da się je naprawić.

p.s. WYZWANIE 2019 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 123,8 cm - 3,2 cm = 120,6 cm.

środa, 2 stycznia 2019

,,Immortaliści" Chloe Benjamin

 Tytuł oryginału: The Immortalists

Czwórka dzieci pewnego letniego dnia kierowana ciekawością udaje się do wróżki, która ma przepowiedzieć im datę ich śmierci. Wtedy jeszcze nie zdają sobie sprawy jak ta wiadomość na nich wpłynie oraz jakie przyniesie ze sobą skutki.

Cała powieść to cztery obrazy, kolejno skupiające się na Simonie, Klarze, Dawidzie i Varyi. Każde z nich wybrało zupełnie inną drogę by poradzić sobie z wiedzą o tym kiedy umrą. Każde z nich zupełnie inaczej postanowiło wykorzystać dany im czas. Łapali chwilę, żyli pełną piersią, wykorzystywali okazje, zagrzebywali się w rzeczywistości, pogrążali w marazmie. Cztery zupełnie odmienne ścieżki, które jednak złożone w jedną całość nabrały znaczenia i dobitniej oddziałują na czytelnika.

Historie młodych Goldów są rozdzierające serce, poruszające oraz zapadające w pamięć. Poruszają struny emocji i sprawiają, że zupełnie inaczej patrzy się na czas i to co go zapełnia. W którejś z ostatnio czytanych książek znalazłam fragment o tym, że u dorosłego czas płynie szybciej dlatego, że mniej w nim znaczących momentów: dzień przypomina dzień, tydzień pokrywa się z tygodniem; praca, rodzina, dom, znajomi. U dziecka czy nastolatka jest inaczej. Wszystko się zmienia, ewaluuje, każdy dzień jest nowy, każda chwila przynosi nowe wyzwanie. To tak idealnie pasuje do tej powieści: doskonale pokazuje jak łatwo zapełnić i nadać wartość krótkiemu życiu i jak łatwo na własne życzenie stworzyć pustkę w długim. Idealnie podkreślone, że samo życie nie jest tak ważne jak to co go zapełnia, co tworzy świat i pozostaje.

,,Immortaliści" to powieść, która zostanie ze mną na długo. Mądrość przekazu ubrana jest w proste ale dobitne formy, uniwersalność bez silenia się na przesadny patos, skupienie na rzeczywistości i przede wszystkim głębokie wzruszenie. Piękna opowieść, którą każdy powinien przeczytać.

niedziela, 16 września 2018

,,Fabrykantka aniołków" Camilla Läckberg

 Tytuł oryginału: Änglamakerskan

Camilla Läckberg w ósmym tomie sagi o policjantach z Fjallbacki po raz kolejny łączy przeszłość z teraźniejszością. Do miasteczka po wielu latach nieobecności wraca młoda kobieta, Ebba wraz z mężem. Para zmaga się żałobą po śmierci synka. Próbując sobie z tym poradzić podejmuje się zadania wyremontowania starego domu. Wkrótce po ich przyjeździe dochodzi do podpalenia a zaraz potem pod podłogą znalezione zostają stare ślady krwi. Wszystko wskazuje, że współczesne działania mogę być połączone z tajemniczym zniknięciem całej rodziny Ebby przed trzydziestoma laty. Patrik wspierany przez pozostałych śledczych oraz upartą i dociekliwą żonę Erikę dąży do okrycia prawdy. Musi się spieszyć, żeby poznać rozwiązanie zanim dojdzie do większej tragedii.

Chociaż bardzo lubię sagę Läckberg, jej sielski, małomiasteczkowy klimat, bohaterów tak bardzo mocno zaczepionych w normalnym, rodzinnym, sąsiedzkim życiu to tym razem jakoś nie mogłam się przekonać do historii. Sama zagadka początkowo wydawała się ciekawa ale szybko straciła swój impet i wlekła się niemożliwie. Śledztwo przebiegała zupełnie bez polotu i gdyby nie pojedyncze wścibstwo Eriki nie wiem jak dotarłabym do końca. Chociaż autorka ograniczyła wątki poboczne, dotyczące życia prywatnego bohaterów to i tak mam wrażenie, że one zagłuszają główną sprawę i to one zasadniczą o tym co się dzieje na kartach powieści.

Czuję też niedosyt po zakończeniu. Zazwyczaj rozwiązania są idealnie powiązane z całością i nawet jak wcześniej zgadnę, nie jestem z tego powodu rozczarowana. Tutaj jest inaczej. Mało przekonujące i zupełnie nielogiczne jest to co zastajemy na końcu. Jak gdyby wymyślone na siłę i doklejone.

W moim odczuciu słabsza część od innych ale pomimo ewidentnych wad czuć ten specyficzny klimat szwedzkiej prowincji a bohaterowie to wręcz dobry przyjaciele, za których trzyma się kciuki i kibicuje im się by wszystko się udało a cienie i strachy odeszły jak najdalej.

 p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  42,5 cm - 3,4 cm = 39,1 cm.

środa, 1 sierpnia 2018

,,Przybysz z morza" Winston Graham

 Tytuł oryginału: The Stranger From The Sea

Ósmy tom sagi o rodzie Poldark od siódmego dzieli okres prawie dziesięciu lat. To co działo się z bohaterami po śmierci Elizabeth dowiadujemy się ze wspomnień i rozmów. Pozornie czas ten minął bez wielkich dramatów. Ross działał jako polityk, niespecjalnie zabiegając o zaszczyty czy prywatne profity. Jego rodzina żyje dostatnio ale nie jest specjalnie bogata czy uprzywilejowana. Czas mija, dorasta kolejne pokolenie i to ono wysuwa się na pierwszy plan. Dla Jeremy'ego i Clowance zaczyna się okres pierwszych sercowych dylematów, podejmowania ważnych decyzji oraz walczenia o swoje.

Graham przyzwyczaił nas do pozornego spokoju swojej sagi - zdajemy sobie sprawę , że wszystko co ma nastąpić i tak się wydarzy. Naturalną koleją rzeczy Ross i Demelza powoli oddają plamę pierwszeństwa dzieciom, sami ucząc się obserwować z boku i delikatnie, bez zbytniej ingerencji czuwając nad nimi. Uczą się jak dać im swobodę i prawo do własnych wyborów oraz decyzji. Nie jest to łatwe, szczególnie gdy rzeczywistość społeczna i polityczna wokół nich szybko i dynamicznie się zmienia. Anglia jest mocno zaangażowana w konflikt z Napoleonem, król popada w szaleństwo co skutkuje okresem regencji, przedsiębiorstwa powstają i bankrutują. Wszystko to będzie znacząco wpływać na bohaterów i kształtować ich.

,,Przybysz z morza" ma wszystko to za co lubię tę serię. Nadal jest to wciągająca saga rodzina w której przeplatają się uczucia,emocje, zwyczajność i wielka historia. Obserwują koleje losu Podarków nie sposób się nudzić, dodatkowo doceniając kunszt i lekkość stylu Grahama. 

 p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  63,4 cm - 3,1 cm = 60,3 cm,

niedziela, 22 kwietnia 2018

,,Fala gniewu" Winston Graham

 Tytuł oryginału: The Angry Tide

Po raz siódmy wracam do sagi o rodzinie Poldarków. I mimo, że wiele się tam zdarzyło nadal tak samo wciąga i kradnie czas jak na początku.

Życie Rossa jest już zupełnie inne. Nie jest wyrzutkiem i awanturnikiem ale poważanym i szanowanym członkiem społeczności, posłem, kimś o kogo uwagę się zabiega. Ale mimo tego jak wiele w życiu osiągnął swoją pracą i determinacją nadal w głębi duszy pozostał tym kim był: szarpanym wichrami niepokoju, zalanym falą gniewu i targanym emocjami człowiekiem, który próbuje żyć na przekór utartym zasadom. I chociaż w jego małżeństwie pozornie zapanował spokój i wybaczenie, Ross nadal pamięta i nie umie przejść nad zdradą Demelzy do porządku dziennego. Oboje na nowo muszą nauczyć się poskładać swoje życie, szczególnie, że wokół nich zapanują niespokojne czasy i z wieloma tragediami i dramatami przyjdzie im się zmierzyć.

Ta część to jedna z obszerniejszych ale nawet nie wiem kiedy ją skończyłam. Chyba sama się czytała. Faktem, jest że dzieje się dużo, praktycznie w każdym wątku i trudno byłoby mi wybrać ten jeden dominujący. Nadal pierwsze skrzypce grają Ross i Demelza ale nie mniej ważna i wciągająca jest historia Drake i Morwenny, Dwighta i Caroline czy George'a i Elizabeth. Wszystkie te związki przejdą wzloty i upadki, chwile bólu, niepewności, mozolnego i trudnego budowania wszystkiego od początku. Chyba nikomu nie uda się uniknąć zranienia i cierpienia, każda z postaci będzie musiała sama pokonać swoją ,,falę gniewu" i spróbować określić co dla niej jest ważne oraz jak powinna o to walczyć. Niektórzy postąpią głupio, brawurowo, inni wreszcie pokonają strach ale będą i tacy co stracą wszystko. Życie nikogo nie oszczędzi.

Graham to mistrz pisania klimatycznych, pozornie powolnych w swoim rytmie powieści ale mimo to przepełnionych emocjami powieści. Mają swój nurt pełen nieoczekiwanych zakrętów i załomów ale i chwil spokoju. Jedno jest pewne, nie chce się odkładać na półkę takich książek.

p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  106,2 cm - 3,8 cm = 102,4 cm

poniedziałek, 29 stycznia 2018

,,Cztery łabędzie" Winston Graham

 Tytuł oryginału: Four swans

W rodzinie Rossa Poldarka zapanowała względna stabilizacja. Szczególnie na linii Poldark - Warleggan. Obie rodziny starają się tak żyć aby wzajemnie nie wchodzić sobie w drogę. Ross ma kopalnie, rodzinę, swój krąg znajomych a George zyskuje najpierw mandat sędziego pokoju potem posła w parlamencie. Wydaje sie, że nic nie powinno zakłócić kruchego i niewypowiedzianego rozejmu. Nic bardziej mylnego.

W tym tomie na pierwszy plan bardzo mocno wysuwają się kobiety i to wcale nie Demelza jest najważniejszą z nich. Przyjdzie nam obserwować bolesne i trudne wydarzenia w życiu Morwenny, wątpliwości targające Caroline i Emmą, niepokój Elizabeth i niespodziewany wybuch namiętności w życiu Demelzy. Postawy różne tak i różne są te kobiety, każda inaczej podejdzie do poprzeczek jakie postawi przed nimi los. Jedne pokażą nowe, inne, odważne oblicze i zawalczą o to co im się należy. Ale i będą porażki, upokorzenia, błędy. Jak to się wszystko rozwinie? Pozostaje czekać i obserwować.

W ,,Czterech łabędziach" jest wszystko to za co lubię te serię: prawdziwe, naturalne ludzkie uczucia i emocje wystawione na próbę. Mierzenie się z własnym człowieczeństwem, doświadczenie całej gamy uczuć. Wszystko jednak ubrane w proste słowa i proste obrazy. Brak niepotrzebnego patosu czy moralizatorstwa. Dodatkowo coraz szerszy obraz historyczny rzeczywistości widzimy. Z perspektywy Anglii obserwujemy dochodzenie do władzy Napoleona i widzimy jakie konsekwencje miało to dla Europy. 

p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  157,3 cm - 3,7 cm = 153,6  cm 

czwartek, 23 listopada 2017

,,Latarnik" Camilla Läckberg

Tytuł oryginału: Fyrvaktaren

,,Latarnik" to już moje siódme spotkanie z mieszkańcami Fjällbacki. Spokój tego nadmorskiego miasteczka po raz kolejny zostanie zburzony przez tajemnicze morderstwo. Tym razem ginie jeden z cenionych mieszkańców, który po latach nieobecności wrócił do miasteczka. Jego śmierć jest nieoczekiwana ale im bardziej Patrick i cała reszta policjantów wgłębia się w jego przeszłość tym więcej znaków zapytania w niej znajdują.

Jak zwykle Läckberg prowadzi akcję dwutorowo oprócz współczesnych wydarzeń w retrospekcjach pojawia się przeszłość. Tym razem cofamy się aż do 1871 by poznać burzliwą i skomplikowaną historię rodziny latarnika na Wyspie Duchów. Autorka bardzo mocno skupia się na emocjach i warstwie psychologicznej. Buduje w ten sposób mroczny, duszny klimat, pełen niedopowiedzeń i majaków, który zdaje się mieć też ogromny wpływ na współczesność.

Oczywiście nie byłoby opowieści o Fjällbace bez tła obyczajowego. Tym razem schodzi ono na dalszy plan ustępując miejsca śledztwu. Erica skoncentrowała się na bliźniakach i pomocy dochodzącej do siebie po wypadku siostrze, na szczęście nie miesza się bardzo do pracy policji, pozostawiając to Patrikowi. A on i przyjaciele działają bardzo sprawnie - szybko łapią najważniejsze tropy chociaż i tym razem nie uda im się uniknąć błędów czy ślepych uliczek. Niestety, pewne ich działania wywołają tragiczne konsekwencje co odwlecze w czasie ostateczne rozwiązanie sprawy.

Saga Camilli Läckberg to pewniak jeślii szuka się czegoś co gwarantuje delikatny dreszczyk emocji, zmusi do wysiłku szare komórki by odgarnąć sprawcę (ja wymyśliłam bardzo szybko) a przy okazji zapewnia odpowiednią dawkę relaksu i humoru. Wszystko tutaj jest w wersji light bo nawet przemycane w tle ważne tematy społeczne są podane w wersji bardzo przystępnej i nie burzącej harmonii świata. Jak zawsze czyta się to szybko, łatwo i przyjemnie.

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  21,7 cm - 3,2 cm = 18,5  cm                  ,

niedziela, 10 września 2017

,,Nowy Jork" Edward Rutherfurd

 Tytuł oryginału: New York

Zakochałam się w tej opowieści. Nie straszne były mi jej rozmiary. Gdy tylko ją otwarłam, pochłonęła i zachwyciła mnie tak bardzo, że nie byłam w stanie zmusić się do przerwania lub odłożenia jej na bok.

Bo ,,Nowy Jork" to nie tylko barwna i ciekawie opowiedziana historia rodzinna sięgająca swoimi korzeniami ponad trzysta lat wstecz. To także historia miasta, pokazująca jego piękne i wzniosłe momenty ale też z dumą i godnością mówiąca o chwilach słabszych, trudniejszych, bolesnych ranach i wstydliwych momentach. To skomplikowana, wielowymiarowa mozaika okrywająca jak zmieniały się poglądy, zapatrywania, przekonania. Obraz pokazujący rasizm, ciasnotę umysłową ale i wielkości oraz wielokulturowość miasta, które stało się symbolem.

Płynna i pozornie lekka narracja niczym kalejdoskop przeprowadza czytelnika przez wszystko co najważniejsze i pokazuje jak rozbudowywał ale przede wszystkim jak kształtował się Nowy Jork. Pokazuje jego korzenie. A w to wszystko umiejętnie wplatani są kolejni bohaterowie: zmieniają się oni tak jak zmienia się miasto. Są jego głosem i wyznacznikiem.

Nie da się przejść obok tej powieści obojętnie. Czaruje i porywa. Zachwyca i wzrusza. Niczym na przyspieszonym filmie widać zmiany ale gdzieś cały czas czuje się ten sam bijący rytm, który narzuca tempo temu nigdy nie zasypiającemu miastu. Teraz ja nie będę mogła spać, bo będę marzyć żeby móc kiedyś tam pojechać i zobaczyć to wszystko na własne oczy.

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 57,5 cm - 6,7 cm = 50,8  cm                  

niedziela, 30 lipca 2017

,,Czarny księżyc" Winston Graham

Tytuł oryginału: The Black Moon

Po dramatycznej walce o przetrwanie i zapewnienie bytu rodzinie, u Poldarków zaczyna panować względny spokój. Ross staje się szanowanym i cenionym ziemianinem. Kopalnia przynosi pewne zyski co przekłada się także na pomoc okolicznym mieszkańcom. Także życie rodzinne tchnie optymizmem - narodziny córeczki Clowance są radosnym wydarzeniem. Cieniem jednak na życiu Rossa i Demelzy kładzie się jednak bliskie sąsiedztwo rodziny Warlegganów oraz niepewność losu zaginionego we Francji doktora Enysa. Nowym punktem zapalnym okaże się też znajomość brata Demelzy, Drake'a z kuzynką Elizabeth, Morwenną.

Akcja ,,Czarnego księżyca" rozwija się trochę wolniej niż w poprzednich  tomach. Dopiero pod koniec mamy kilka dramatycznych zwrotów akcji, które mocno przykuwają uwagę i zachęcają do sięgnięcia po kolejny tom. Przez większość tomu jest to spokojna, trochę leniwa opowieść do jakich zostaliśmy już przyzwyczajeni. Małe szczęścia, drobne sukcesy, porażki i trudne kompromisy a gdzieś w tle pobrzmiewa wielka historia. Z pewnością najmocniejszym i najlepiej zarysowanym wątkiem jest opis rodzącego się uczucia między Morwenną i Drake'iem. Pełen niewinności, wrażliwości i romantyczności, tak idealny, że ma się poczucie, że to nie może się udać.

Mimo, że w tym tomie brakuje czegoś co jednoznacznie go wyróżniało jest to całkiem udane przejście. Uspokaja akcję, nakreśla nowe kierunki, wprowadza nowych bohaterów. Daje przedsmak tego co jeszcze może zdarzyć się na wybrzeżu Kornwalii. Chyba nie muszę więcej nic mówić, warto sięgnąć i przekonać się do będzie dalej.

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 75,9 cm - 2,9 cm =  73,0 cm