,,Bella Germania" to książka, która mnie zaskoczyła. Piękna, poruszająca saga rodzinna rozgrywająca się na tle zmieniających się Niemiec i Włoch od lat 50tych do współczesności. To opowieść, która ma wiele oblicz i wyzwala nieoczekiwaną gamę emocji.
Lata 50te XX wieku. Koncern BMW nie jest tym, z czym utożsamiamy go współcześnie. Boryka się z ogromnymi problemami i jedyną szansą na przetrwanie jest pozyskanie patentu na ,,tani samochód". Wybór pada na Isettę. Młody inżynier Vincent zostaje wysłany do Mediolanu aby tam w fabryce zdobyć potrzebą wiedzę i zagwarantować pozyskanie patentu. Podróż do Włoch odmieni życie mężczyzny. Nie tylko zdecyduje o rozwoju jego kariery zawodowej ale także wpłynie na jego życie osobiste. Pozna rodzinę Marconich, których losy na zawsze zostaną wpisane w jego.
,,Bella Germania" ma w sobie wszystko by zachwycać. Epicka opowieść o zmianach jakie zachodziły w Europie. Szaleńczy rozwój przemysłowy Niemiec wymusił stworzenie nowej kategorii pracownika : gastarbeitera. Jednymi z pierwszych byli Włosi i to oczami przybyszów z Półwyspu Apenińskiego obserwujemy niemieckie społeczeństwo. Trudne początki, wykluczenie, wyobcowanie, szukanie własnego miejsca i rozerwanie pomiędzy Niemcami i Włochami. Tego wszystkiego doświadczają bohaterowie zawieszeni gdzieś pomiędzy i nie pasujący już do żadnego państwa. Doskonale oddany jest klimat i emocje jakie towarzyszą bohaterom.
Ale powieść to nie tylko misterna kronika trudnego okresu w historii. To przede wszystkim opowieść o miłości. Miłości trudnej, niemożliwej, wymagającej poświęceń ale trwającej na przekór wszystkim. To uczucie okaże się destrukcyjne dla bohaterów. Zburzy ich ustalony porządek, zmusi do podejmowania decyzji i wcale nie obiecuje szczęśliwego zakończenia.
Od początku do końca ,,Bella Germania" kipi emocjami. Czuć gniew jaki targa bohaterami i popycha ich ku szalonym decyzjom, poraża miłość od pierwszego wejrzenia, paraliżuje poczucie odpowiedzialności. Tego nie da się czytać spokojnie. Trzeba dać się porwać opowieści by razem z bohaterami podejmować złe i szalone decyzje, by uczyć się na nowo odpowiedzialności i by finalnie spróbować. To historia pełna zaskoczeń o targanych emocjami ludziach, który najpierw muszą zrozumieć kim są by móc żyć dalej ale także o poszukiwaniu swoich korzeni i miejsca na świecie.
sobota, 11 kwietnia 2026
,,Bella Germania" Daniel Speck
wtorek, 30 grudnia 2025
,,Rok zmian" Mieczysław Gorzka
piątek, 14 listopada 2025
,,Czarownica" Camilla Läckberg
Lubię wracać do serii o Fjällbacce. Ta seria kryminalna ma w sobie coś sielskiego i swojskiego - tak zdaję sobie sprawę, że to brzmi jak oksymoron. A gdy jeszcze sięgam po dziesiąty tom serii to czuję się jakbym wróciła do domu i spotkała starych znajomych. Wydawało mi się, że chyba nic mnie tutaj nie zaskoczy a sprawa kryminalna będzie tylko dodatkiem do sprawdzenia co słychać u Eriki i Patrika oraz całej grupy ich znajomych. Jednak Camilla Läckberg mnie zaskoczyła. Stworzyła kryminał skupiony wokół motywu polowania na czarownice, który ma w sobie coś niepokojącego, szczególnie, że dotyka aktualnych tematów społecznych.
Zaginięcie czteroletniej dziewczynki z gospodarstwa budzi skojarzenia ze sprawą sprzed 30 lat. Wtedy też zaginęło dziecko, które następnie zostało znalezione martwe. Teraz schemat się powtarza i policjanci z Fjällbacki decydują się prowadzić podwójne śledztwo, szczególnie, że jedna z podejrzanych w sprawie sprzed lat wraca do miasteczka.
,,Czarownica" rozpisana jest na kilka wątków, które łączy wspólny motyw. Jest dosłowne polowanie na czarownice z XVII wieku, jest wątek imigrantów z Syrii próbujących odnaleźć swoje miejsce w Szwecji, i na końcu jest właściwe śledztwo dotyczące morderstwa zarówno tego z przeszłości jak i współczesnego. Każdy z tych wątków jest ważny i oparty przede wszystkim na emocjach. Czysta zagadka kto zabił schodzi trochę na dalszy plan a zamiast tego wysuwają się społeczne uprzedzenia, zatajone emocje, mściwość pod którą kryje się lęk i zranione uczucia. Kumulacja tego wszystkiego musi doprowadzić do tragedii, której ofiarami będą najbardziej bezbronni. ,,Czarownica" uświadamia też, że przez wieki nic się nie zmieniło i inność zawsze budzi lęk, agresję, podejrzliwość a to może doprowadzić do kolejnej wersji polowania na czarownice.
Chyba żaden z wcześniejszych tomów serii mnie takk nie poruszył jak ten. Lubię tę serię za atmosferę, która mimo kolejnych dramatów zawsze pozostaje taka sama i potrafi wnieść ciepło czy humor nawet w środek zbrodni. Tutaj jednak szala została przechylona. Autorka mocno zagrała na emocjach, zburzyła spokój, odsłoniła mroczne oblicze spokojnego szwedzkiego społeczeństwa, wyciągając na wierzch jego lęki i uprzedzenia. Pokazała toksyczne rodziny oraz efekty traum przekazywanych przez pokolenia. Jej powieść to też ważny głos w aktualnej dyskusji społecznej.
poniedziałek, 24 lutego 2025
,,Ciemne sekrety" Michael Hjorth, Hans Rosenfeldt
W weekendowy wieczór zaniepokojona matka zgłasza zaginięcie nastoletniego syna, jednak przeoczenie policji sprawia, że poszukiwania ruszają dopiero w poniedziałkowe popołudnie i kończą się szokującym odkryciem. Aby uniknąć kolejnych błędów szefowa lokalnej policji ściąga na miejsce jednostkę Krajowej Policji Kryminalnej. Zaczyna się żmudne dochodzenie, w którym wszystkie tropy prowadzą do elitarnego liceum, w którym uczył się nastolatek.
,,Ciemne sekrety" to pierwszy tom serii z psychologiem policyjnym Sebastianem Bergmanem. Dotychczas czytałam wiele pozytywnych opinii o tej serii i postanowiłam przekonać się na własnej skórze czy te opinie nie są przesadzone. Powieść od pierwszych stron doskonale wpisuje się w nurt skandynawskich kryminałów. Jest mała zamknięta społeczność, pozory idealności burzy tutaj brutalna zbrodnia. Jest grupa śledczych, tylko nie ma tutaj takiej sielskiej, wspierającej atmosfery jaką znamy z serii o Fjallbace czy tej z Williamem Wistingiem. Jest ukryta rywalizacja i wiele niedopowiedzeń, najlepiej widocznych gdy na scenę wchodzi on - Sebastian Bergman. Arogancki, bezczelny, bezpardonowy, seksoholik, ukierunkowany na realizację swoich celów i nie oglądający się na innych. Nie da się czuć do niego sympatii, mimo całego tła jakie go otacza ale jednak się mu kibicuje. Bo tylko on drąży dziurę w całym i zadaje niewygodne pytania, wtedy gdy już wszyscy inni świętują sukces.
Sama sprawa i towarzyszące jej śledztwo jest szokujące. Wyciąga na wierzch prawdziwie oblicze wiele osób. Burzy fasadę idealności oraz odkrywa wszystko to co chowa się pod powierzchnią. Jedno zdarzenie wywoła lawinę. Jednak zanim śledczy przebiją się przez zwały pozorów, dojdzie jeszcze nie do jednej tragedii.
,,Ciemne sekrety" to mocny kryminał, który stopniowo dawkuje napięcie i zapewnia prawdziwy rollercoster domysłów. Zręcznie manewruje poszlakami i odpowiedziami do samego końca nie zdradzając tajemnic. Oprócz śledztwa, także wzajemne relacje między bohaterami dostarczają emocji i zaskoczeń. Do samego końca chcemy wiedzieć co będzie dalej a i zakończenie dostarcza nowych pytań. Ja wiem, że będę kontynuować przygodę z tą serią.
p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 149,0 cm - 4,0 cm = 144,0 cm.
sobota, 26 października 2024
,,Wilczyca" Mieczysław Gorzka
PREMIERA 27 Listopada 2024!
Laura Wilk to nieustępliwa policjantka. Twarda, nieufna, wywalczyła sobie pozycję w męskim świecie a teraz musi dalej ciągnąć śledztwo w sprawie nieuchwytnego mordercy Poltergeista. Śledztwo, które właściwie utknęło w miejscu. Do jej zespołu zostaje przydzielony młodszy aspirant Bielczyk. Wilk, po niefortunnym początku znajomości, nie ma do niego zaufania. A i szybko wychodzi na jaw, że Bielczykiem kierującą nie tylko zawodowe aspiracje. Równocześnie gdzieś obok toczy się życie Ariela Lesieckiego, który aby uporządkować teraźniejszość, musi odkryć co wydarzyło się w przeszłości. Dlatego po latach wraca do rodzinnej miejscowości i przeżywa szok. Wątlica, mała wioska gdzieś na Śląsku stanie się areną gdzie wszystkie wątki się połączą ale czy znajdą rozwiązanie? Czy może zapętlą się jeszcze bardziej?
Może komuś wydać się dziwnym, ale to dopiero moje pierwsze spotkanie z prozą Mieczysława Gorzki. Od dawna zbierałam się bo czytałam dużo dobrych opinii ale zdecydowanie nie było nam po drodze. Aż do teraz. I jedno już na wstępie mogę potwierdzić. Te opinie nie były wcale przesadzone. Gorzka ma talent do tworzenia mocnych, wciągających, zaskakujących historii policyjnych, które robią co chcą z czytelnikiem. Tu nie ma pewniaków. Każdy ma coś na sumieniu i każdy próbuje tak grać aby jego część nie wyszła na jaw. Policjanci, nie tacy do końca kryształowi, tajne układy, tajemnice z przeszłości kontra morderca napędzany przez dziwne instynkty, nie mający nic do stracenia, a przez to będący krok do przodu.
Fabuła jest tak skonstruowana, że nawet nie znając pierwszego domu, szybko się z niej zanurzamy i pędzimy na łeb na szyję. Sama sprawa też jest nietypowa. Śledztwo właściwie bez morderstwa. Zbrodnie już się kiedyś dokonały i nie ma potrzeby do nich wracać, za to jest gra. Gra pełnia niuansów, balansowania na granicy, pełna tajemnic, niedopowiedzeń i zaskoczeń. Przeszłość dochodzi do głosu i grzechy młodości wracają z pełną mocą. A dodatkowo pełnokrwiści, skomplikowani, wielowymiarowi bohaterowie, którzy nie zawsze kierują się rozsądkiem a znacznie częściej impulsem lub emocjami. Jedyni nieuchwytny Poltergeist zdaje się kalkulować z zimną krwią i rozgrywać wszystko niczym partię szachów. Jest mrocznie i intensywnie. To prawdziwie rasowy policyjny thriller, od którego ciężko się oderwać.
Nie spodziewałam się, że aż tak dam się wciągnąć w intrygę. Czytałam jak zahipnotyzowana i teraz pozostało mi nadrobić ,,Poszukiwacza zwłok" a potem w sięgać po kolejne książki pana Gorzki. To naprawdę thrillery, które chce się czytać. Polecam!
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca!
czwartek, 25 kwietnia 2024
,,Kuchnia książek" Kim Jee Hye
Tytuł oryginału:
Trzydziestokilkulenia Yujin sprzedaje start-up, nad którym pracowała przez ostatnie kilka lat i decyduje się na kupienie ziemi na wsi by tam otworzyć nietypową księgarnię. Nie jest to tradycyjna księgarnia raczej połączenie hotelu, restauracji, domu pracy twórczej i komuną, w której dla każdego znajdzie się miejsce. I tak właśnie jest.W ciągu roku przez jej ,,Kuchnię książek" przewijają się różni ludzie. Najczęściej są to ludzie wkraczający w trzydziestkę i szukający swojego miejsca na świecie. Zagubieni, zniechęceni, odarci z marzeń i przytłoczeni pracą próbują na nowo zrozumieć co dla nich jest ważne i co powinni dalej robić ze swoim życiem. Yujin i jej pracownicy z ogromną wrażliwością i zrozumieniem podchodzą do każdej sytuacji i próbują poprzez książki pomóc.
,,Kuchnia książek" to dopiero druga (po ,,Kameliowym Sklepie Papierniczym") koreańska książka, którą miałam przyjemność czytać. Zresztą do tej pierwszej znajdziemy tutaj wiele odwołań. Łączy je ogromna wrażliwość i delikatność, wręcz dyskrecja. Wydaje się, że okres nastoletni cechuje największe emocjonalne zagubienie i niezrozumienie ale także przekroczenie magicznej granicy 30 lat może takie być. I właśnie o takim zagubieniu we współczesnym świecie opowiada z wyczuciem i bez narzucania gotowych rozwiązań,zamiast tego podsuwa wskazówki ukryte w książkach. Dla postaci przekraczających próg nietypowej księgarni, książki stają się plastrem na zbolałe serce, dodają otuchy, otwierają na wspomnienia. Rozlewają ciepło i nadzieję oraz przywracają wiarę w coś lepszego.
Mam za sobą dosyć trudny zawodowo czas. Właściwie najczęściej pojawia się myśl żeby rzucić wszystko i zacząć żyć, gdzieś daleko od wielkich miast i korpo, otoczona naturą i książkami. Myśl piękna ale wiadomo jak wygląda rzeczywistość. Jednak takie książki jak ,,Kuchnia książek" sprawiają, że coś się zmienia, pojawia się ciepło i ma się znowu nadzieję, że nawet jeśli nie dziś to kiedyś marzenia uda się zrealizować. To cudownie ciepła, pozytywna książka, otulająca niczym ulubiony koc. Jest przepełniona łagodnością i delikatnością oraz wprowadza spokój ducha. Doładowuje pozytywną energią i mimo, że wydaje się być banalna i trochę kiczowata to jednak tak prosto,mądrze i piękne mówi o najprostszej drodze do szczęścia i bycia tak zwyczajnie sobą. Już nie wspomnę, że idea miejsca takiego jak ,,Kuchnia książek" jest marzeniem każdego bibliofila. Polecam !
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca!
p.s. WYZWANIE 2024 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 100,1 cm - 1,9 cm = 98,2 cm.
niedziela, 18 lutego 2024
,,Pogromca lwów" Camilla Läckberg
Tytuł oryginału: Lejontämjaren
Dawno nie sprawdzałam, co dzieje się we Fjällbacce ale po kilku letniej przerwie postanowiłam wrócić i nadrobić tomy. ,,Pogromca lwów" to też, mój dopiero drugi kryminał, jaki czytam w tym roku i moje pierwsze wrażenie było, że ponownie trafiam na ten sam motyw co we wcześniej czytanych ,,Rodzanicach". Cóż, trudno uciec od takich skojarzeń gdy w obu przypadkach mamy do czynienia z małymi miejscowościami skutki zimą i zbrodnią, której ofiarą jest nastolatka, która wcześniej zaginęła. Jednak to tylko pierwsze wrażenia bo potem jednak kierunek akcji jest zupełnie inny, no i lokalny koloryt też dużo wnosi.
Patrick i jego współpracownicy muszą zająć się sprawą Victorii. Nastolatka zaginęła kilka tygodni wcześniej i właśnie się odnalazła. Wyszła właściwie znikąd wprost pod nadjeżdżający samochód. Jednak to nie odrażenia jakich doznała w trakcie wypadku będą przyczyną jej zgonu. Ktoś już wcześniej się nad nią znęcał i brutalnie ją okaleczył. Nie jest ona jedyną zaginioną nastolatką. Posterunek we Fjällbacce będzie musiał podjąć współpracę z innymi w całej Szwecji aby znaleźć ślady, które mogłyby pomóc pozostałe zaginione dziewczęta. Równocześnie Erica zaczęła pracę na nową książką opisującą zbrodnię z przed lat. Jej rozmówczyni od kilku lat przebywa w wiezieniu za zabicie męża. Tylko, że tak właściwie nie chce mówić o tym co się stało. A sprawa jest dużo bardziej skomplikowana i sięgająca do współczesności.
,,Pogromca lwów" to powrót do stylu, do jakiego przyzwyczaiła nas Camilla Läckberg. Trudne, skomplikowane, wyniszczające psychicznie śledztwo łagodzone jest przez absurdy codzienności. Nadal mamy gapowatego Mellberga, wścibską Erikę, która trafi nie tam gdzie powinna, codziennie utarczki z dziećmi i teściową. Jednak nawet szara rzeczywistość nie jest do końca w stanie przykryć tego co stało się z Victorią i jak bardzo śledczy będą musieli się zaangażować by dotrzeć do prawdy, która nawet na koniec nie okaże się taka oczywista jak byśmy chcieli. ,,Pogromca lwów" to historia czystego zła, szaleństwa i okrucieństwa, które rozgrywa się przez wiele lat tuż obok i nikt nie ma odwagi powiedzieć dość. Dopiero zupełny przypadek doprowadzi do tego, że makabryczne wydarzenia wyjdą na wierzch. To też kolejny raz opowieść o rodzinach, które nie są takie jak je widzimy i chcielibyśmy wierzyć, że są. Zło wcale nie jest widoczne na pierwszy rzut okaz a pozory mylą i to bardzo.
Dziewiąty tom serii o Fjällbacce czytany po tak długiej przerwie był dla mnie idealnym powrotem. Cała sprawa kryminalna jest skomplikowana, wielowątkowa i sięgająca daleko w przeszłość. Ma spory ciężar emocjonalny ale autorka dwoi się i troi żeby nie przytłoczyć ani czytelnika, ani swoich bohaterów. Zachowuje odpowiedni poziom emocji aby skutecznie przykuć uwagę aż do samego finału, i nawet wtedy serwuje najbardziej zaskakujący zwrot. Mimo, że pewne poszlaki pojawiają się od początku, to jednak trzeba czekać do samego końca by dowiedzieć się co właściwie się stało a będzie to z pewnością dla wielu szokujące. Jednak trzeba też pamiętać, że seria ta jest przede wszystkim rozrywką i to serwuje na naprawdę niezłym poziomie. Polecam!
p.s. WYZWANIE 2024 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 141,0 cm - 3,2 cm = 137,8 cm.
niedziela, 22 października 2023
,,Chiny" Edward Rutherfurd
Edward Rutherfurd dał się poznać jako autor monumentalnych, epickich powieści historycznych, które są swoistymi biografiami miast. By tylko wspomnieć na jego ,,Londyn", ,,Paryż" czy ,,Nowy Jork". Jak nikt potrafi połączyć wątki społeczne, historyczne z historiami zwykłych ludzi, którym przyszło wtedy żyć. Jego opowieści to fascynujące sagi, pełne dynamicznej akcji ale nie oderwane od zwyczajnych ludzkich rozterek. Tym razem Rutherfurd zabiera czytelnika w egzotyczną podróż na Daleki Wschód, do Chin by pokazać kraj w najbardziej znaczącym momencie - gdy doszło do zderzenia z kulturą Zachodu.
Początek XIX wieku. Chiny są nadal państwem zamkniętym, jednak zaczyna rozwijać się handel z Zachodem, szczególnie jeśli chodzi o importowane z Indii opium. Pośrednikiem w tym procederze są angielscy kupcy. Chińscy namiestnicy zaczynają dostrzegać zgubne działanie opium i próbują zakazać jego handlu. Właśnie te wydarzenia staną się punktem wyjścia do opowiedzenia prawie stu lat dynamicznej i fascynującej historii Chin. Konflikty na linii Zachód- Chiny, wewnętrzne niepokoje, walka o władzę na dworze cesarskim ale także opowieść o Anglikach, którym przyszło żyć w Państwie Środka. Ogrom wątków, ogrom wydarzeń i kilku bohaterów, którzy od wewnątrz obserwują zmieniającą się rzeczywistość. Z ich perspektywy czytelnik może obserwować wydarzenia od środka oraz poznawać bogactwo chińskiej kultury, niuanse zależności pomiędzy poszczególnymi warstwami, doświadczać bolesnych dylematów oraz kluczyć pomiędzy rodzącymi się intrygami.
,,Chiny" to monumentalna opowieść, która ani przez minutę nie nudzi. Rutherfurd po mistrzowsku łączy historię z powieścią obyczajową. Kreśli dynamiczny i bardzo wyrazisty obraz Chin w XIX wieku, gdy zmiany zachodziły co rusz. Kolejne wydarzenia jak powstanie tajpingów, blokada portów, zniszczenie pałacu czy finalnie powstanie bokserów pozwalają poznać i zrozumieć historię Państwa Środka. To kolejna opowieść, w której autor umiejętnie łączy prawdę historyczną z fikcją literacką. Opisy są tak żywe, tak plastyczne, że zaciera się granica i dzięki temu wszystko staje się prawdopodobne. To opowieść o zwykłych ludziach wystawionych przez los na próbę, szukają rozwiązań jednocześnie próbując być wierni tradycji, obyczajom oraz własnym przekonaniom. Z ich dziejów rodzi się jednak znacznie większy obraz, będący symbolem całego państwa.
,,Chiny" to powieść, po którą warto sięgnąć i dla której warto poświęcić kilka wieczorów. Pięknie napisana, epicka, poruszająca historia o Państwie ale przede wszystkim o ludziach, emocjonująca oraz co rusz zaskakująca. Przepełniona orientalnymi nutami Wschodu oraz odkrywająca bogactwo chińskiej kultury. Polecam!
sobota, 19 sierpnia 2023
,,Mentalista" Camilla Läckberg, Henrik Fexeus
Tytuł oryginału: Box
Camille Lackberg znam i nawet lubię, choć ostatnio gdzieś nam nie po drodze. Miałam dokończyć czytanie serii o Fjalbacke ale przecież jest tyle innych książek do czytania, więc te nadal czekają. Ale może po ,,Mentaliście" spróbuje także tam wrócić. No właśnie, ,,Mentalista" - zupełnie nowa seria kryminalna, tworzona przy współpracy prawdziwego mentalisty, czyli osoby, która (w bardzo dużym uproszczeniu) na podstawie obserwacji zachowań potrafi odczytać myśli innej osoby oraz przewidzieć jej zachowanie. Brzmi fantastycznie ale na podstawie wiedzy psychologicznej, behawioralnej jest to prawdopodobne i możliwe.
Bohaterami nowej serii jest policjantka Mina oraz mentalista i iluzjonista Vincent. Ich zawodowe ścieżki przetną się gdy Mina podejmie się nowego śledztwa. Jest ono dziwne, nietypowe i mocno zahacza o świat magii i iluzji. Każda z dotychczas odnalezionych ofiar mordercy zostaje wystylizowana na jedną ze klasycznych sztuczek iluzjonistycznych. Jedyną osobą, która może pomóc policji wyjść z impasu w jakim się znaleźli jest wsparcie kogoś, kto to środowisko zna od podszewki. Dlatego Mina zwraca się po pomoc do Vincenta. Razem zaczynają nietypowe dochodzenie, które mocno wchodzi w ich życie prywatne, równocześnie prowadząc wyścig z czasem bo jedno jest pewne, morderca nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.
Przyznam, że ,,Mentalista" to bardzo dobre otwarcie nowej serii i przełamanie schematu jakim była seria o policjantach z Fjallbacki. Tutaj jest mroczniej, bohaterowie nie są tacy sielscy i bliscy. Mina i Vincent to postacie obarczone tajemnicami, traumami i problemami, z którymi próbują sobie radzić, nie zawsze we właściwy sposób. Ich osobiste doświadczenie mocno odciskają się na śledztwie, co mocno komplikuje już i tak skomplikowane dochodzenie. A sama sprawa jest także mocno nietypowa. Wchodzimy w świat magii i iluzji, które przestają być fikcją. Ktoś przenosi je w rzeczywistość w najbardziej chorej, zdegenerowanej, niebezpiecznej formie. Tropy się plątają, nic nie jest oczywiste, iluzja miesza się z rzeczywistością, przeszłość odciska piętno na teraźniejszości. Przyznaję, że już w połowie książki miałam przeczucie, kto może za tym wszystkim stać i się nie pomyliłam ale i tak czekałam do samego końca aby poznać wszystkie odpowiedzi by zamknąć najważniejsze wątki. A jest na co czekać.
,,Mentalista" to bardzo sprawnie poprowadzony kryminał. Wszystko ma tam gdzie powinno być: niejednoznaczni bohaterowie, wciągające tło, zagmatwana sprawa. Spokojnie mogę polecić.
p.s. WYZWANIE 2023 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 65,3 cm - 5,2 cm = 60,1 cm.
środa, 8 marca 2023
,,Gdy umarli mówią" Claas Buschmann
Tytuł oryginału: Wenn die Toten sprechen
Jednym z moich ,,guilty pleasure" są seriale kryminalne, szczególnie te nie tylko śledczy, policjanci, detektywi odwalają całą robotę ale przede wszystkim za nimi stoi cały zespół analityków, lekarzy, ekspertów. Masz zbrodnię? Masz ciało? Raz, dwa, trzy - popatrzą na ciało, zrobią hokus-pokus i od razu wiadomo kogo policjanci muszą znaleźć i ująć. Proste prawda? Niestety życie tak nie wygląda. To nie odcinek serialu i po 40 minutach nie ma gotowego rozwiązania. Jednak to wcale nie znaczy, że prawdziwe życie i prawdziwa praca rzeczywistych patologów jest mniej interesująca.
Claas Buschmann to lekarz patolog pracujący w Berlinie. W bardzo krótkiej publikacji odsłonił rąbka i pokazuje z czym musi się mierzyć na co dzień. Przywołał zaledwie kilka przypadków, tych które najbardziej zapadły mu w pamięć lub mogły stać się wzorcem dla podobnych zachowań. Wszędzie tam gdzie jest śmierć, zabójstwo czy tragedia nie może być spokojnej i wyważonej opowieści. Buschmann jednak o każdym z przypadków opowiada z ogromnym szacunkiem i zawodową powagą. Nie próbuje szokować, emanować niepotrzebną dramaturgią czy grać na emocjach. Chce pokazać pewne mechanizmy, przybliżyć pracę patologa i z zrobić to z ogromnym wyczuciem. Nie da się jednak uciec o tła i emocji. Za wieloma z przytoczonych historii stoją te najbardziej intensywne: zazdrość, szał, nienawiść, rozpacz, samotność ale także paradoksalnie miłość.
,,Gdy umarli mówią" to ciekawe, poruszające i dające do myślenia spojrzenie na człowieka a właściwie jego ciało. To jak wiele można z niego wyczytać, dowiedzieć się nie znając właściwie osoby. Nie można poznać myśli i poglądów ale można sporo powiedzieć o trybie życia, środowisku, otoczeniu a przede wszystkim o śmierci. Właściwie ciało niczego nie zamaskuje, niczego nie ukryje. Wszystko jest podane tylko trzeba wiedzy, precyzji i uwagi by to właściwie odczytać. Pewnie nie jednego zaskoczy także spojrzenie na pracę patologa i to jak ogromnym szacunkiem obdarza on ludzkie zwłoki. W prawdzie musi je pokroić, otworzyć i zbadać ale robi to z największą starannością i uwagą.
Warto sięgnąć po ,,Gdy umarli mówią" bo to nie tylko pasjonująca książka o śmierci ale także (a może przede wszystkim) o życiu. Zmienia trochę perspektywę i uświadamia co jest ważne. Polecam!
poniedziałek, 7 marca 2022
,,Bella Poldark" Winston Graham
Wszystko co dobre musi się kiedyś skończyć, tak też jest ze serio o rodzinie Poldarków. Seria, którą zaczęłam czytać w 2016 roku osiągnęła finał. Przeczytałam ostatni tom i trochę smutno mi się z nimi rozstawać.
,,Bella Poldark" to idealne dokończenie historii, która rozgrywała się na przestrzeni trzydziestu lat. Wiele wątków znajduje tutaj swoje zamknięcie, niektóre rany zagoją się, inne zostaną na zawsze otwarte ale nie ważne jak bardzo są bolesne, życie płynie dalej. Jedne pokolenia się starzeją, inne zajmują ich miejsce. Ross i Demelza powoli odsuwają się na drugi plan, zostawiając miejsce dla innych. Ich historia, która przez tak wiele tomów fascynowała, rozbudzała emocje, porywała, dopełnia się. I nie, to wcale nie znaczy, że musimy ich pożegnać w ostatecznym sensie. Oni nadal będą, obserwując i wspierając swoje dzieci i wnuki, jednak w ich historii wszystkie zwroty akcji już się dokonały, wszelkie sekrety zostały ujawnione, dramaty się rozegrały. Teraz już może zapanować spokój.
Głównymi postaciami ,,Belli Poldark" są tak naprawdę trzy osoby: tytułowa Bella, najmłodsza córka Rossa i Demelzy, ekscentryczny Valentine Warleggan i Clowance Poldark. Każde z nich stanie na rozdrożu swojego życia i musi podjąć radykalną decyzję co dalej. Dodatkowo ich losy splączą się z tajemniczymi zabójstwami, do których zacznie dochodzić w Kornwalii.
Emocje, które towarzyszyły czytelnikom przez dwanaście tomów serii trochę osłabną. Doskonale znamy bohaterów, wiemy do czego są zdolni, w którym kierunku mogą potoczyć się ich losy. Jednak to wcale nie oznacza nudy. Nadal czuć każdą wątpliwość, każdy dylemat, każdy kryzys. Jednak ponad tym unosi się duch nostalgii, poczucie, że to już nieubłagany koniec i trzeba zamknąć pewne wątki. Nie da się prosto uciąć wieloletnich waśni, zagoić zranione serca czy naprawić winy. Ktoś musi ponieść ofiarę. Los jest nieubłagany. Dlatego pewnym jest, że opowieść będzie trzymać w napięciu do ostatniej strony, która paradoksalnie, przyniesie nadzieję. Polecam!
p.s. WYZWANIE 2022 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 131,1 cm - 4,6 cm = 126,5 cm.
niedziela, 14 lutego 2021
,,Pogięta szpada" Winston Graham
Tytuł oryginału: The Twisted Sword
Rok 1815 jest znaczący. W Wielkiej Historii zapisał się poprzez kampanię
jaką przeprowadził Napoleon po ucieczce z Elby, która zakończyła się
jego sromotną przegraną pod Waterloo. Takie tło dla kolejnego tomu
opowieści o rodzinie Poldarków wieszczy wiele i tak w istocie jest.
Gdy pod koniec 1814 roku dom Poldarków odwiedza niespodziewany gość
Demelza przeczuwa, że niesie wiadomości, które zaważą na losach całej
rodziny. I tak w istocie jest. Ross otrzymuje nie tylko tytuł szlachecki
ale także nową, zagraniczną misję dyplomatyczną do spełnienia. To co ma
być połączeniem pracy z podróżą, staje się jednym z bardziej znaczących
momentów w dziejach całej rodziny. Wyruszają do Paryża, nie zdając
sobie sprawy, że wkrótce ponownie za sprawą Napoleona cała Europa stanie
do walki. Rodzinne szczęście zmieni się w pełen dramat i niepewność,
wywołaną powołanie do walk prawie wszystkich członków rodziny.
,,Pogięta szpada" to tom pełen dramaturgii, co rusz odwracających się
kart losu, pełen niepewności, smutku i bólu. Życie nie oszczędza
Poldarków, ciężko ich doświadcza. Odbiera to co najlepsze,
pozostawiając pustkę i gorycz. I tak jak zmienne i nieokreślone są
koleje Wielkiej Historii, która kolejny raz bardzo mocno odciska piętno
na bohaterach, tak nieobliczalni są bohaterowie. Upadają, przeżywają
gorycz rozpaczy, cierpią, żyją w strachu i niepewności by za chwilę się
po raz kolejny podnieść i z dumą i spokojem spojrzeć w przyszłość. Są
jak drzewa na klifie, uginające się pod naporem wiatru ale nie łamiące
się.
Czytałam ten tom niecierpliwie, zastanawiając się co jeszcze przyniesie
przyszłość i jak bardzo los doświadczy rodzinę Poldarków. Jedno jest
pewne: ich niezłomność, poczucie jedności jako rodzina, wzajemne
wsparcie jest czymś co sprawia, że są w stanie poradzić sobie ze
wszystkim. Dzięki temu z siłą i spokojem mogą czekać na to co ma
nastąpić. Został mi jeszcze jeden tom, na który czekam z nie
cierpliwością by dowiedzieć się jak zakończy się ta pasjonująca,
burzliwa i wielopokoleniowa saga.
p.s. WYZWANIE 2021 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 148,2 cm - 4,1 cm = 144,1 cm.
poniedziałek, 24 lutego 2020
,,Puchar miłości" Winston Graham
,,Puchar miłości" rozpoczyna radosne wydarzenie jakim jest powrót Geoffreya Charlesa z żoną do Kornwalii. Jest to idealna okazja by zebrać wszystkich bohaterów razem i spojrzeć na ich dotychczasowe życie z odpowiedniej perspektywy. Pojawia się Drake z Morwenną, Enysowie, Ross i Demelza wraz z dziećmi oraz ich skomplikowanym życiem uczuciowym oraz George Warleggan. Wszyscy znaleźli się w pewien sposób na rozstaju swoich dróg. Młodsze pokolenie: Clowance, Jeremy i Valentine próbuje odnaleźć się w swoich uczuciach, podejmują działania, które wydają się być sprzeczne z ich naturą, dokonują szaleńczych wyborów i cóż.. czas pokażę jakie będzie miało to konsekwencje. Po przeciwnej stronie barykady zdają się stać starsi bohaterowie. Oni już wielkie namiętności i szaleńcze wybory mają za sobą, teraz mogą tylko czuwać, wspierać, doradzać czy ... oceniać.
,,Puchar miłości" ma ten cudowny klimat, który zauroczył mnie w już dawno. Akcja dzieje się niespiesznie, poprzetykana jest detalami i bogatymi odniesieniami do życia w Anglii początku XIX wieku oraz do Wielkiej Historii. Jednak pomimo pozornego spokoju dzieje się wiele. Każde zdarzenie ma znaczenie i poważnie rzutuje na bohaterów, podkreśla ich charakter i determinuje przyszłe wydarzenia. Nie ma prostych dróg, nie ma prostych wyborów, są zakręty, upadki i wzloty budujące cały skomplikowany, bogaty obraz, dzięki któremu powstaje historia, której nie można zapomnieć i do której chce się wracać.
środa, 26 czerwca 2019
,,Londyn" Edward Rutherfurd
Autor sięga głęboko by rozpocząć opowieść, cofając się aż do czasów rzymskich. To wtedy zaczynają się dzieje kilku rodzin, których historię będziemy śledzić przez kilkanaście stuleci. Z ich perspektywy obserwujemy narodziny miasta, kształtowanie się gildii kupieckich, powstawanie teatru Szekspira, rozłam na kościół katolicki i anglikański, a potem kolejno kształtowanie się tego wszystkiego co stanowi o angielskości. Autor skupia się na postaciach i z ich perspektywy prezentuje następujące zmiany i rozwój miasta. Ale to miasto tak naprawdę wpływa na ludzi. Gdy jest w rozkwicie zachwyca, przeobraża się, upada, powstaje nowe lepsze, po to by potem przytłaczać, szkodzić ale mimo wszystko być miejscem, które nie chce się opuszczać i które staje się miejscem do życia.
O ile w ,,Nowym Jorku" autor za główny punkt odniesienia przyjął rozwój handlu i giełdy, to tutaj takim wyznacznikiem jest powstanie kościoła anglikańskiego i to jak moralność purytańska wpływała na miasto, gospodarkę i politykę a przede wszystkim na ludność. Kwestie religijne przez wiele wieków decydowały o tym kto był królem, kto mógł awansować, kto się bogacił i kto odnosił sukces. Podporządkowanie wszystkich aspektów życia społecznego oraz radykalna wrogość do katolików była cech, tworzącą państwowość angielską i dużo mówi o samych Anglikach.
Rutherford w tak monumentalnej książce jaką jest ,,Londyn" próbował zawrzeć to co dla niego jest kwintesencją miasta. Uchwycił wszystko po trochę, tworząc barwną, pasjonującą, momentami wręcz zaskakującą opowieść. Trochę tylko szkoda, że tak mało miejsca poświęcił XX wiekowi, skupiając się głównie na okresie XVI-XVIII stulecia. Wiem, że nie da się opisać kompleksowo takiego miasta jak Londyn ale czuję niedosyt, chciałabym więcej, żeby się jeszcze nie kończyło. Chciałabym dalej obserwować losy Doggetów, Ducketów, Bullów, Pennych. Ale to chyba tylko świadczy o tym, że ,,Londyn" to powieść, od której ciężko się oderwać.
piątek, 29 marca 2019
,,Taniec młynarza" Winston Graham
Konflikt na linii Poldark - Warleggan wydaje się być uśpiony. Obie strony tak ułoży swoje życie by wzajemnie sobie nie wchodzić w drogę. Jednak nie da się o nim zapomnieć i autor w jednej, genialnej w swej prostocie scenie, kumuluje oraz przedstawia wszystkie emocje, niuanse i zaszłości. Nie sili się na żadne wielkie przemowy, czy czyny a zamiast tego na przykładzie drobiazgu daje odczuć, że stary konflikt nadal jest żywy i czeka tylko by eksplodować.
Ten tom sprawia wrażenie przygotowania pod coś większego i bardziej dobitnego. Niby życie płynie spokojnie ale w tle pogrzmiewa wielka polityka, czuć jak w młodych ludziach buzują emocje. Pozostaje tylko czekać, obserwować i mieć nadzieje, że błędy nie będą zbyt dotkliwe lub da się je naprawić.
środa, 2 stycznia 2019
,,Immortaliści" Chloe Benjamin
Cała powieść to cztery obrazy, kolejno skupiające się na Simonie, Klarze, Dawidzie i Varyi. Każde z nich wybrało zupełnie inną drogę by poradzić sobie z wiedzą o tym kiedy umrą. Każde z nich zupełnie inaczej postanowiło wykorzystać dany im czas. Łapali chwilę, żyli pełną piersią, wykorzystywali okazje, zagrzebywali się w rzeczywistości, pogrążali w marazmie. Cztery zupełnie odmienne ścieżki, które jednak złożone w jedną całość nabrały znaczenia i dobitniej oddziałują na czytelnika.
Historie młodych Goldów są rozdzierające serce, poruszające oraz zapadające w pamięć. Poruszają struny emocji i sprawiają, że zupełnie inaczej patrzy się na czas i to co go zapełnia. W którejś z ostatnio czytanych książek znalazłam fragment o tym, że u dorosłego czas płynie szybciej dlatego, że mniej w nim znaczących momentów: dzień przypomina dzień, tydzień pokrywa się z tygodniem; praca, rodzina, dom, znajomi. U dziecka czy nastolatka jest inaczej. Wszystko się zmienia, ewaluuje, każdy dzień jest nowy, każda chwila przynosi nowe wyzwanie. To tak idealnie pasuje do tej powieści: doskonale pokazuje jak łatwo zapełnić i nadać wartość krótkiemu życiu i jak łatwo na własne życzenie stworzyć pustkę w długim. Idealnie podkreślone, że samo życie nie jest tak ważne jak to co go zapełnia, co tworzy świat i pozostaje.
,,Immortaliści" to powieść, która zostanie ze mną na długo. Mądrość przekazu ubrana jest w proste ale dobitne formy, uniwersalność bez silenia się na przesadny patos, skupienie na rzeczywistości i przede wszystkim głębokie wzruszenie. Piękna opowieść, którą każdy powinien przeczytać.
niedziela, 16 września 2018
,,Fabrykantka aniołków" Camilla Läckberg
Chociaż bardzo lubię sagę Läckberg, jej sielski, małomiasteczkowy klimat, bohaterów tak bardzo mocno zaczepionych w normalnym, rodzinnym, sąsiedzkim życiu to tym razem jakoś nie mogłam się przekonać do historii. Sama zagadka początkowo wydawała się ciekawa ale szybko straciła swój impet i wlekła się niemożliwie. Śledztwo przebiegała zupełnie bez polotu i gdyby nie pojedyncze wścibstwo Eriki nie wiem jak dotarłabym do końca. Chociaż autorka ograniczyła wątki poboczne, dotyczące życia prywatnego bohaterów to i tak mam wrażenie, że one zagłuszają główną sprawę i to one zasadniczą o tym co się dzieje na kartach powieści.
Czuję też niedosyt po zakończeniu. Zazwyczaj rozwiązania są idealnie powiązane z całością i nawet jak wcześniej zgadnę, nie jestem z tego powodu rozczarowana. Tutaj jest inaczej. Mało przekonujące i zupełnie nielogiczne jest to co zastajemy na końcu. Jak gdyby wymyślone na siłę i doklejone.
W moim odczuciu słabsza część od innych ale pomimo ewidentnych wad czuć ten specyficzny klimat szwedzkiej prowincji a bohaterowie to wręcz dobry przyjaciele, za których trzyma się kciuki i kibicuje im się by wszystko się udało a cienie i strachy odeszły jak najdalej.
środa, 1 sierpnia 2018
,,Przybysz z morza" Winston Graham
Graham przyzwyczaił nas do pozornego spokoju swojej sagi - zdajemy sobie sprawę , że wszystko co ma nastąpić i tak się wydarzy. Naturalną koleją rzeczy Ross i Demelza powoli oddają plamę pierwszeństwa dzieciom, sami ucząc się obserwować z boku i delikatnie, bez zbytniej ingerencji czuwając nad nimi. Uczą się jak dać im swobodę i prawo do własnych wyborów oraz decyzji. Nie jest to łatwe, szczególnie gdy rzeczywistość społeczna i polityczna wokół nich szybko i dynamicznie się zmienia. Anglia jest mocno zaangażowana w konflikt z Napoleonem, król popada w szaleństwo co skutkuje okresem regencji, przedsiębiorstwa powstają i bankrutują. Wszystko to będzie znacząco wpływać na bohaterów i kształtować ich.
,,Przybysz z morza" ma wszystko to za co lubię tę serię. Nadal jest to wciągająca saga rodzina w której przeplatają się uczucia,emocje, zwyczajność i wielka historia. Obserwują koleje losu Podarków nie sposób się nudzić, dodatkowo doceniając kunszt i lekkość stylu Grahama.
niedziela, 22 kwietnia 2018
,,Fala gniewu" Winston Graham
Życie Rossa jest już zupełnie inne. Nie jest wyrzutkiem i awanturnikiem ale poważanym i szanowanym członkiem społeczności, posłem, kimś o kogo uwagę się zabiega. Ale mimo tego jak wiele w życiu osiągnął swoją pracą i determinacją nadal w głębi duszy pozostał tym kim był: szarpanym wichrami niepokoju, zalanym falą gniewu i targanym emocjami człowiekiem, który próbuje żyć na przekór utartym zasadom. I chociaż w jego małżeństwie pozornie zapanował spokój i wybaczenie, Ross nadal pamięta i nie umie przejść nad zdradą Demelzy do porządku dziennego. Oboje na nowo muszą nauczyć się poskładać swoje życie, szczególnie, że wokół nich zapanują niespokojne czasy i z wieloma tragediami i dramatami przyjdzie im się zmierzyć.
Ta część to jedna z obszerniejszych ale nawet nie wiem kiedy ją skończyłam. Chyba sama się czytała. Faktem, jest że dzieje się dużo, praktycznie w każdym wątku i trudno byłoby mi wybrać ten jeden dominujący. Nadal pierwsze skrzypce grają Ross i Demelza ale nie mniej ważna i wciągająca jest historia Drake i Morwenny, Dwighta i Caroline czy George'a i Elizabeth. Wszystkie te związki przejdą wzloty i upadki, chwile bólu, niepewności, mozolnego i trudnego budowania wszystkiego od początku. Chyba nikomu nie uda się uniknąć zranienia i cierpienia, każda z postaci będzie musiała sama pokonać swoją ,,falę gniewu" i spróbować określić co dla niej jest ważne oraz jak powinna o to walczyć. Niektórzy postąpią głupio, brawurowo, inni wreszcie pokonają strach ale będą i tacy co stracą wszystko. Życie nikogo nie oszczędzi.
Graham to mistrz pisania klimatycznych, pozornie powolnych w swoim rytmie powieści ale mimo to przepełnionych emocjami powieści. Mają swój nurt pełen nieoczekiwanych zakrętów i załomów ale i chwil spokoju. Jedno jest pewne, nie chce się odkładać na półkę takich książek.
poniedziałek, 29 stycznia 2018
,,Cztery łabędzie" Winston Graham
W tym tomie na pierwszy plan bardzo mocno wysuwają się kobiety i to wcale nie Demelza jest najważniejszą z nich. Przyjdzie nam obserwować bolesne i trudne wydarzenia w życiu Morwenny, wątpliwości targające Caroline i Emmą, niepokój Elizabeth i niespodziewany wybuch namiętności w życiu Demelzy. Postawy różne tak i różne są te kobiety, każda inaczej podejdzie do poprzeczek jakie postawi przed nimi los. Jedne pokażą nowe, inne, odważne oblicze i zawalczą o to co im się należy. Ale i będą porażki, upokorzenia, błędy. Jak to się wszystko rozwinie? Pozostaje czekać i obserwować.
W ,,Czterech łabędziach" jest wszystko to za co lubię te serię: prawdziwe, naturalne ludzkie uczucia i emocje wystawione na próbę. Mierzenie się z własnym człowieczeństwem, doświadczenie całej gamy uczuć. Wszystko jednak ubrane w proste słowa i proste obrazy. Brak niepotrzebnego patosu czy moralizatorstwa. Dodatkowo coraz szerszy obraz historyczny rzeczywistości widzimy. Z perspektywy Anglii obserwujemy dochodzenie do władzy Napoleona i widzimy jakie konsekwencje miało to dla Europy.


















