Zaryzykuję stwierdzenie, że w całej polskiej kinematografii, ba nawet
popkulturze, nie ma drugiej postaci, która cieszyłaby się tak ciepłymi i
pozytywnymi skojarzeniami jak Franciszek Pieczka. Każdy z nas wychował
się w jego cieniu. I nie ważne czy był to lato z powtórkami ,,Czterech
pancernych", czy ,,Quo Vadis" oglądane w szkole czy niedzielne wieczory z
,,Ranczem". Może gdzieś po drodze były też inne filmy jak ,,Żywot
Mateusza", ,,Austeria" czy nawet zapomniana już komedia ,,Sprawa się
rypła". Franciszek Pieczka był zawsze obok nas, bawił, wzruszał,
patrzyliśmy na świat poprzez jego wrażliwość ale czy właściwie cokolwiek
o nim wiedzieliśmy?
Okazuje się, że napisanie biografii kogoś
takiego jak Pieczka nie jest łatwe. To nie jest bohater skandali, w
żadnym momencie jego kariera nie zachwiała się bo powiedział coś nie
tak. Nie dzielił się swoim życiem na prawo i lewo. Właściwie poza
podstawowymi faktami niewiele wiadomo o jego prywatności. Mocno ją
chronił. Ale wynikało to także z tego kim był. Z jego śląskiego,
solidnego charakteru oraz podejścia do zawodu, który wykonywał. Książka
Magdy Jaros próbuje pokazać obraz Franciszka Pieczki właśnie z
perspektywy pracy, poprzez analizę jego najważniejszych ról zarówno
teatralnych jak i filmowych. Z analizy wyłania się człowiek skromny,
sumienny, z ogromnym etosem pracy ale równocześnie wrażliwy i potrafiący
tą wrażliwość przekazać. Postać poważna ale umiejąca żartować. Aktor,
którego nie wciągnął wir sławy, imprez czy brylowania. Ceniący sobie
rodzinę i spokój. Autorka rozmawia z ludźmi, którzy przez
dziesięciolecia byli obok i którzy z nim współpracowali. To właśnie z
ich opowieści wyłania się ciepła, pełna uroku i humoru opowieść o
człowieku, który sam o sobie niewiele mówił.
Może to nie jest
biografia na jaką się czeka. Bo nudna, bez skandali, bez mrocznych
sekretów czy trupów pochowanych w szafie. Ale jednak to biografia
pokazująca obraz człowieka silnego, mądrego, dobrego, skromnego, który
nie musi udawać. Nie musi zabiegać. Zna swoją wartość, wie co się od
niego oczekuje i który znalazł szczęście w prostym życie. Czytałam i
trochę zazdrościłam. Bo dzisiejszy świat wymaga pędu, wymaga walki,
zabiegania o uwagę. A Franciszek Pieczka był tego dokładnym
przeciwieństwem a i tak po jego śmierci płakała cała Polska. Udowadniał
swoją pracą, że solidność i wrażliwość mają sens.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz