Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Amber. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Amber. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 kwietnia 2025

,,Kraina cienia" Meg Cabot

Tytuł oryginału: Shadowland

 Nastoletnia Suze nie ma lekko. Nie dość, że jej mama ponownie wyszła za mąż i przeprowadziła się na drugi koniec kraju zabierając córkę ze sobą, to jeszcze dziewczyna nie jest typową nastolatką. Ona jest pośredniczką, czyli kimś kto widzi duchy i może pomóc im dokończyć nierozwiązane sprawy z czasów ich ziemskiego życia. Brzmi ciekawie? Dla Suze zdecydowanie nie. Szczególnie gdy okazuje się, że nowy dom ma długą historię i już pierwszego dnia spotyka w swoje sypialni ducha i to całkiem przystojnego. Jednak zdecydowanym wyzwaniem będzie pierwszy dzień w nowej szkole.

Chyba się starzeję bo ostatnio czuję potrzebę do czytelniczych powrotów. A książki Meg Cabot (albo Jenny Carroll) to jedno z lepszych czytelniczych wspomnień z okresu gimnazjum. I nawet po latach czyta się to mega przyjemnie. Fakt, mocno czuć klimat milenialsów bez telefonu komórkowego przyklejonego do ręki i bez social mediów, jednak ma to swój urok. Sama książka tez ma milenialskie poczucie humoru i spojrzenie na rzeczywistość. Dla mnie był to nostalgiczny powrót w przeszłość ale nie przysłonił clue powieści czyli pogoni za duchami. Jest może pełno uproszczeń, pełno schematów ale dokładnie o tu chodziło. Kreacje postaci nasuwają skojarzenia z ,,Buffy - postrach wampirów" i pewnie w obecnym natłoku romantasy już nie robią wrażenia ale nadal jest to przyjemna książeczka na jeden wieczór. Ja bawiłam się rewelacyjnie i wręcz szkoda, że Meg Cabot zniknęła z polskiego rynku wydawniczego. Pozostaje jednak szukać po bibliotekach kolejnych tomików. 

p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 113,4 cm - 1,2 cm = 112,2 cm.    

poniedziałek, 21 października 2024

,,Świat sprzed #MeToo" Agnès Grossmann

Tytuł oryginału: Le Monde avant #MeToo

 Gdzieś mignęła mi ta książka na relacjach na Instagramie i od razu rozbudziła moją ciekawość. Znalazłam ją na Legimi (przynajmniej 15.10.2024 była) i stwierdziłam, że muszę ją przeczytać. Przyznam, że temat zaskakujący, gorący, szokujący i wręcz proszący się o wyczerpującą analizę. Książka obiecuje spojrzenie na kinematografię z współczesnej, feministycznej perspektywy i pokazanie tych scen, które najlepiej ilustrują sposób w jaki traktowano kobiety i rolę do jakiej je sprowadzano.

No cóż, nie trzeba być znawcą kina czy wybitnym kulturoznawcą, żeby zauważyć przedmiotowy sposób obchodzenia się z kobietami. Często są tylko tłem, obiektem seksualnym (jak na przykład w serii o Jamsie Bondzie), ładnym dodatkiem czy sprowadza się je do roli służebnej. To wszystko wiemy i to wcale nie szokuje. Dostrzegliśmy to i zmieniamy.

I dlatego trochę nie rozumiem idei całej książki. Czuć wyraźnie, że jest pisana na gorąco tuż po wybuchu afery z Harveyem Weinsteinem i na początku ruchu #meToo. Znajdziemy sporo odniesień do tych wydarzeń i to one są motorem napędowym. Czuć emocje z tym związane i na szybko gromadzone przykłady. I chyba pośpiech pisania i chęć wydanie książki gdy jeszcze temat jest gorący i na językach wszystkich zabił cały temat. Bo w tej książce właściwie nic nie ma oprócz zlepku przykładów bez głębszego kontekstu czy refleksji. To mogłaby być prezentacja, bo na pewno nie zebrano materiału na całą książkę. Kilka filmów (westerny z Johnem Waynem, seria o markizie Angelice czy Bondy), parę reklam z różnych lat i jedno odniesienie do baśni o Czerwonym Kapturku. Tyle plus kilka zdań komentarza to zdecydowanie za mało. Szkoda, bo temat z pewnością jest ciekawy i odpowiednio potraktowany może szokować, otwierać oczy i zmuszać do refleksji. Tutaj widać tylko pośpiech i kucie żelaza na gorąco co niczemu nie służy. Szczególnie, że całość można spokojnie przekartkować i już poznaje się treść, bo AŻ tyle jej jest.

czwartek, 15 lutego 2024

,,Dzień księżnej" Sarah McLean

Tytuł oryginału: The Day of the Duchess

 Ostatnio czytałam sporo książek, które wymagały więcej uwagi i zaangażowania lub były trudniejsze pod względem emocjonalnym. Dlatego w ramach odpoczynku i zadbania o swój komfort czytelniczy postanowiłam sięgnąć po coś, co zawsze działa na mnie dobrze czyli romans historyczny. Z Sarah McLean też już kiedyś w przeszłości miałam do czynienia i skojarzenia pozostały pozytywne więc wybór (dosyć przypadkowy) padł na ,,Dzień księżnej".

Powieść ta jest trzecim tomem cyklu, który dawno temu zaczęłam czytać ale później go nie kontynuowałam. Miałam jakieś mgliste wspomnienie o lekkiej, romantycznej i zabawnej historii więc dokładnie tego samego się spodziewałam także w tym przypadku. Jednak spotkało mnie ogromne zaskoczenie. Historia Mala i Sery zaczyna się z hukiem, prawie dosłownie, bo po ponad trzech latach do Izby Lordów wpada zaginiona żona i głośno domaga się ... rozwodu. Mąż mimo, że w szoku absolutnie nie zgadza się z tym, chociaż z zupełnie innych powodów niż można się spodziewać. Wcale nie pała żądzą zemsty, wręcz czymś przeciwnym i postanawia uknuć przebiegłą intrygę aby jednak przekonać żonę do pozostania jego żoną.

,,Dzień księżnej" mimo, że z pozoru opowieścią lekką, przewidywalną i momentami nawet przebija jej w niej humor to, jednak przez większą część jest opowieścią smutną. To opowieść o dwójce ludzi, którzy się kochają do szaleństwa ale nie umieją się porozumieć i każde z nich ma poczucie, że sama miłość nie wystarczy. Mają świadomość straconych szans oraz błędów jakie popełnili. Są obok siebie, oboje realizują przebiegły plan uknuty przez Mala ale cały czas czuć ich zagubienie oraz rozpacz i świadomość, że jednak rozstanie będzie czymś nieuniknionym.  Ich historia, którą równocześnie poznajemy w retrospekcjach, to opowieść o szaleńczej namiętności, głupich niedopowiedzeniach i błędnych decyzjach. To ich boleśnie rozdzieliło i stworzyło mur  nie do pokonania. Jednak nie byłby to dobry romans historyczny gdyby nie pojawiła się nadzieja oraz szansa by móc spróbować jeszcze raz.

,,Dzień księżnej" nie jest tak banalną opowieścią jakiej się spodziewałam. Jest czymś więcej, mimo, że doskonale wpisuje się w konwencję. Oferuje całą gamę emocji od smutku, przez wzruszenie, śmiech aż po euforię. To także w pewien sposób opowieść o zmianach i uczeniu się co jest najważniejsze w życiu. Przyznam, że spędziłam z tą powieścią bardzo przyjemnie czas, dlatego spokojnie mogę ją polecać dalej.

środa, 30 listopada 2022

,,Wymarzony narzeczony" Tessa Dare

Tytuł oryginału: When a Scot Ties the Knot

 Każdej dziewczynie chyba zdarzyło się trochę naciągnąć rzeczywistość opowiadając o adoratorach, chłopakach, sympatiach. Jednak Maddie Gracechurch zdecydowania wysuwa się na prowadzenie. Nieśmiała dziewczyna aby uniknąć sezonu w Londynie opowiada wszystkim o narzeczonym, którego poznała w Bath. Staje się on idealnym pretekstem aby pozostać w domu. Narzeczony jest przystojny, męski, jest żołnierzem i został wysłany na kontynent. ,,Zakochana" dziewczyna przez lata pisze do niego listy i wszystko byłoby idealne gdyby nie fakt ... że jest on tylko jej wymysłem zrodzonym pod wpływem strachu. Jakież jest zaskoczenie gdy kilka lat później narzeczony staje na progu jej domu i oświadcza, że przybył się z nią ożenić.

Lubię romanse Tessy Dare chyba najbardziej za to, że nawet nie próbuje udawać jakiejkolwiek prawdy historycznej. Tło historyczne jest tylko sceną, na której toczy się bardzo współczesna komedia romantyczna ubrana w pewne baśniowe elementy. Jest zabawnie, irracjonalnie i lekko. Humor przeplata się z problemami, które nie są aż tak wielkie, łatwo da się jej przezwyciężyć a na koniec miłość wszystko załatwia. To idealna baśń dla dorosłych czytelniczek, taka przy której można się zrelaksować a potem bez wyrzutów sumienia o niej zapomnieć.

Czytałam zdecydowanie lepsze romanse historyczne. Tego nie ratują nawet bohaterowie, który momentami są trochę .. dziwni i czasem mamy ochotę walnąć się w czoło z zażenowania ale mimo wszystko składa się to wszystko na absurdalny humor. Jeśli ktoś tak jak ja, od czasu do czasu ma ochotę na odrealnione, słodkie opowieści ubrane w kostium historyczny, to jest to pozycja obowiązkowa. Wszyscy pozostali mogą sobie odpuścić :)

czwartek, 11 marca 2021

,,Ich gwiazdy" Tessa Dare

Tytuł oryginału: The Governess Game

Tessa Dare zdobyła moją sympatię już kilka książek temu i póki co nie zawiodła jeszcze zaufania. W jej książkach zawsze znajduję to czego szukam, czyli lekkości, humoru, romantycznej opowieści ubranej w płaszcz romansu historycznego. ,,Ich gwiazdy" takie dokładnie jest.

Aleksandrze Moutbatten wystarczyła sekunda by cenny sprzęt zegarmistrzowski, dzięki któremu zarabiała na życie, utonął w Tamizie. Rozwiązaniem idealnym na nagły kryzys zarobkowy ma być przyjęcie posady guwernantki dwóch rozbrykanych młodych panien. Dziewczęta są pełne energii, zafascynowane pogrzebami (codziennie rano organizują kolejny pochówek laski) i zupełnie nie zainteresowane zdobywaniem konwencjonalnej wiedzy i umiejętności potrzebnych każdej odpowiednio urodzonej młodej damie. Ale dziewczynki to tylko jeden problem, dużo większym i poważniejszym wyzwaniem jest pracodawca - spadkobierca tytułu książęcego, który ma problem z zaufaniem i okazywaniem uczuć. Cóż, w tym specyficznym domu Alexandra znajdzie nie jedno wyzwanie i będzie musiała znaleźć sposób jak przebić się przez mury, którymi otoczył się każdy z domowników.

Romanse Tessy Dare są trochę absurdalne, mijające się z rzeczywistością i dzięki temu czyta się je cudownie. Bohaterka nie jest zahukaną szarą myszką, biernie czekającą na to co ześle los i bezmyślnie wzdychającą do swojego księcia (w prawdzie Alex przez chwilę tak wzdycha, ale to na szczęście tylko moment). Jest aktywna, zdecydowana, pomysłowa i nieobliczalna. Szuka własnej drogi i to samo próbuje przekazać swoim podopiecznym. Te przemycane w tle wątki feministyczne może nie wpisują się w schemat romansu historycznego ale są plusem. Jednak przede wszystkim jest to lekka, momentami zabawna opowieść o dwojgu zupełnie różnych ludzi, skrywających swoje sekrety, których nieoczekiwanie połączyło uczucie. Jest typowo i przewidywalnie ale i tak miło. Więc, jeśli wieczór z romansem to obowiązkowo Tessa Dare.

środa, 27 maja 2020

,,Mój raz na zawsze książę" Caroline Linden

 Tytuł oryginału: My Once and Future Duke

Sophie Graham nie ma nic do stracenia i z pewnością nie zamierza pozwolić aby ktokolwiek za nią decydował. Po śmierci rodziców, okrutny dziadek umieścił ją w szkole z internatem gdzie poznała dziewczęta, które zostały jej najlepszymi przyjaciółkami na śmierć i życie. Opłacenie szkoły było jedynym wsparciem jakie otrzymała. Teraz, jako młoda kobieta, musi sobie radzić sama. I radzi sobie całkiem nieźle. Udając szanowną wdowę, panią Campbell co wieczór odwiedza jeden z osławionych przybytków hazardu, klub Vega by tam ogrywać kolejnych dźentelmenów a przy okazji budując swój majątek. Jeden wieczór, jeden zakład zmieni całe jej życie gdy jej przeciwnikiem zostanie surowy książę Ware.

,,Mój raz na zawsze książę" to lekki i przyjemny, chociaż mało zaskakujący, romans historyczny. Głównymi bohaterami są Jack, książę Ware - poważny, surowy, gardzący hazardem i zbyt poważnie podchodzący do obowiązków człowiek, którego światopogląd legnie w gruzach, gdy na swej drodze spotka tajemniczą panią Graham. Jedno spojrzenie wywoła w nim lawinę szaleństwa i odmieni całe jego życie. Także Sophie musi podjąć decyzję czy plan jaki opracowała jako młoda dziewczyna ma szansę realizacji czy lepiej zastąpić go czymś innym.

Po ostatnich kryminałach potrzebowałam odskoczni. Czegoś co sprawi, że się uśmiechnę, może westchnę, czegoś lekkiego i przyjemnego chociaż niekoniecznie specjalnie wciągającego czy przykuwającego uwagę. I takie coś dostałam. Nie jest opowieść spektakularna, raczej banalna i bardzo przewidywalna, nie ma wielkich dramatów, są delikatne zakręty losu, nie ma wybuchów śmiechu czy łez, raczej leciutki uśmiech. Nie sypią się iskry emocji, no najwyżej czuć łaskotanie. Ale to opowieść jakiej raz na jakiś czas potrzeba by spokojnie móc iść do czegoś innego. Resetuje mózg, emocje, nie irytuje ale też nie porusza. Jest po prostu lekka.

wtorek, 17 września 2019

,,Romantyczny książę" Tessa Dare

Tytuł oryginału:  Romancing the Duke

Tessa Dare to dla mnie pewniak, gdy szukam lekkiej, zabawnej historii. Nie inaczej jest i w tym wypadku. ,,Romantyczny książę" otwiera nowy cykl autorki ,,Zamki szczęśliwej miłości". Akcja powieści rozgrywa się, a jakże, zaskoczę Was ... na zamku.

Izzie Goodnight jest córką znanego i cenionego pisarza, który zasłynął baśniowym cyklem o pięknych damach i dzielnych rycerzach. Jednak co z tego jak po jego śmierci Izzie została z niczym. Dopiero po chrzestnym dziedziczy nieoczekiwany spadek - zrujnowany zamek z nieoczekiwanym lokatorem. Ransom, jest poprzednim właścicielem budowli, który bez jego wiedzy zostaje wystawiony na sprzedaż. Sam od kilku miesięcy stroni od ludzi, dochodząc do siebie po wypadku.

Gdy dwoje upartych i przekonanych o swoich racjach ludzi stanie na swojej drodze, jedno jest pewno - będzie ciekawie, zabawnie, a iskry będą latać we wszystkich kierunkach. Gdy jeszcze w to wszystko wpląta się baśniowa, pełna marzeń, przepełniona nieoczekiwanym i trochę mimowolnym romantyzmem atmosfera - to czy trzeba coś więcej by mieć dobry, zabawny i satysfakcjonujący romans historyczny? No właśnie, chyba nie. Szczególnie gdy się wie, że Tessa Dare nie pisze standardowych, klasycznych romansów historycznych. Nie trzyma się reguł epoki, czy stricte faktów historycznych. Ona tworzy bardzo współczesne w słownictwie i zachowaniu komedie romantyczne przebrane tylko w baśniowy kostium historyczny. Ja to w niej lubię. Wiem, że zawsze czymś mnie zaskoczy, jej bohaterowie kipią humorem i nie można się z nimi nudzić. Czasem są trochę absurdalni, czasem wzruszający, ale zawsze bardzo romantyczni i uparcie dążący do celu jakim jest to klasyczne ,,i żyli długo i szczęśliwie".

piątek, 26 lipca 2019

,,Książę zmienia wszystko" Christy Carlyle

 Tytuł oryginału: A Duke Changes Everything

,,Książę zmienia wszystko" to książka rozpoczynająca serię ,,Klub książąt" nowej na polskim rynku Christy Carlyle. Opowieść całkiem sympatyczna choć trudno ją nazwać oryginalną. Już pierwsze kilka stron nasunęło mi dosyć wyraźne skojarzenia z książkami Grace Burrows  (,,Miłość barona") czy Sarah McLean (cykl ,,Zasady łajdaków"). Tak, wiem, romans historyczny to taki rodzaj literatury gdzie ciężko wymyślić coś zupełnie nowego ale dobra autorka może wnieść w niego trochę świeżości i wyraźnie zaznaczyć swój styl.

Opowieść o Nicku i Minie jest już od początku naznaczona schematami. On - bogaty, zły, owiany mroczną przeszłością zjawia się w posiadłości, którą odziedziczył i której chce się jak najszybciej pozbyć. Ona - piękna córka zarządcy, po ojcu przejęła stery nas posiadłością i zrobi wszystko by przekonać nowego księcia, że jest to miejsce, o które warto się troszczyć i które warto pokochać. Zanim książę dostrzeże piękno posiadłości, zauważa piękno dziewczyny i traci dla niej głowę. I szczerze, tu mógłby być koniec opowieści, bo chociaż jeszcze przez chwilę się broni to jednak dosyć szybko podporządkowuje się Minie i jakoś tak słabo pokazuje swój charakter. Potem jest tylko różowo, cukierkowo i ...dosyć nudno. Przyznam, że brakło mi humoru, napięcia, emocji, wzruszeń. I wcale nie mam na myśli scen erotycznych (ta, oczywiście jest) ale wszystkich tych elementów, które decydują o wyjątkowości opowieści. Przecież nie musi być dramatycznie żeby było wzruszająco, nie musi być komicznie żeby się uśmiechnąć przy lekturze, mogą istry strzelać w trakcie wymiany zdań a charakter to nie mówienie, że wszyscy się kogoś boją.

,,Książę zmienia wszystko" miało potencjał ale jakoś tak się on rozmył. Została poprawna historia, którą się przeczyta i o niej zapomni. A szkoda!

p.s. WYZWANIE 2019 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 82,0 cm - 1,8 cm = 80,2 cm.

czwartek, 7 lutego 2019

,,Nauczka dla księcia" Sarah McLean

Tytuł oryginału: No Good Duke Goes Unpunished

,,Nauczka dla księcia" to trzecia książka z czteroczęściowej serii ,,Zasady łajdaków", której bohaterami są arystokraci wykluczeni z londyńskiej socjety i prowadzący wspólnie skandaliczne kasyno. Bohaterem tego tomiku jest Temple, okryty piętnem zabójcy książę a zarazem niepokonany bokser. Dwanaście lat temu jego życie zrujnowała Mara Lowe. Dziewczyna zniknęła w tajemniczych okolicznościach, tuż przed ślubem z jego ojcem a na niego padło podejrzenie o zabójstwo. Teraz kobieta wraca a on ma doskonałą okazję by nie tylko odzyskać dobre imię ale także się zemścić.

Nie trzeba specjalnej przenikliwości aby samemu opracować ogólny plan zdarzeń. Dokonanie się zemsty zostanie zaburzone przez pojawiające się pomiędzy bohaterami iskrzenie, które z czasem musi przerodzić się w coś więcej. W tym wątku nie ma zaskoczeń. Mimo to powieść zapewnia całą gamę emocji. Jest zaskakująca, emocjonująca, momentami śmieszna i wzruszająca. Oboje bohaterowi, Temple i Mara, mają w sobie pazura a wymiana zdań pomiędzy nimi bywa elektryzująca. Autorka buduje napięcie pomiędzy postaciami bardzo umiejętnie. Nie szuka najprostszego rozwiązania ale skutecznie komplikuje im życie, sprawiając że jest tylko bardziej interesująco. Klasyczny motyw poszukiwania zemsty po latach okrasza zupełnie nieoczekiwanymi emocjami, dodając szczyptę absurdu oraz próbując pogłębić postacie przez budowanie skomplikowanej ich przeszłości.

,,Nauczka dla księcia" to jednak przede wszystkim romans historyczny. Dobry, wciągający, zapewniający rozrywkę i pozwalający się rozluźnić. Sarah McLean w tym wydaniu to dobry wybór dla tych, którzy dokładnie tego szukają.

piątek, 7 grudnia 2018

,,Pocałunek miłości" Shana Galen

 Tytuł oryginału: I Kissed a Rogue

Lila i Brook poznali się przed kilku laty. On był w niej wtedy szaleńczo zakochany i pomimo swojego niższego statusu społecznego zaryzykował oświadczyny. Ona, córka księcia, wyśmiała jego uczucie i odtrąciła go, sprawiając, że od tego momentu żywił do niej urazę i wrogość. Teraz, starsi bardziej doświadczeni życiowo znowu się spotykają. Ktoś zagraża jej życiu a jedynym zdolnym zapewnić jej bezpieczeństwo jest on, zdolny choć cyniczny detektyw. Gdy do intrygi wmiesza się jeszcze ojciec Lili, który wyczuł możliwość wydania za mąż dwudziestopięcioletniej starej panny możemy być pewni, że nic nie przebiegnie tak jak powinno. Lila i Brook zmuszeni do przebywania razem i cóż.. okażą się kolejną parą, która potwierdzi stare porzekadło, że od nienawiści do miłości jest tylko jeden krok.

Chociaż opis sugeruje romans historyczny z wątkiem przygodowym to ten wątek zagrożenia i przygody ledwie jest nakreślony i dosyć szybko zostaje przytłoczony romantyczną opowieścią o dwójce totalnie różnych osób, które za sobą zbytnio nie przepadają a przez zewnętrzne intrygi zmuszone zostają do dzielenia egzystencji. Jak można się spodziewać jest wybuchowo, emocjonująco a dodatkowo jest to potraktowane z lekkim przymrużeniem oka. Początkowo obserwujemy dosyć emocjonujące starcia słowne, utarczki emocjonalne, które w którymś momencie naturalnie przechodzą w uniesienia natury fizycznej.

,,Pocałunek miłości" to dosyć typowy romans historyczny. Lekki, przyjemny, zapewniający relaks po ciężkim tygodniu. Idealny by schować się pod kołdrą z kubkiem herbaty i przenieść się w mało skomplikowany świat, gdzie oczywiście dobro i miłość zawsze zwyciężają i pokonują wszelkie przeciwności losu.

piątek, 6 kwietnia 2018

,,Pirania" Clive Cussler, Boyd Morrison

 Tytuł oryginału: Piranha

Co jakiś czas lubię sięgnąć po typową przygodówkę. Szczególnie, że ostatnio sporo przemieszczam się komunikacją miejską miałam nadzieję, że ,,Pirania" okaże się dobrym wyborem. Z zasady oczekiwałam szybkiej akcji, nagłych zwrotów akcji, wybuchów, walki, tego, że dobry skopią złych a gdy na dodatek dołoży się do tego zagadkę z przeszłości - czyż może być lepsza lektura na długie trasy? 

Teoretycznie wszystko się zgadza ale powieść Cusslera bardzo, ale to bardzo mi nie podeszła. Już na wstępie coś nie zagrało. Prolog był obiecujący - sugerował spektakularne odkrycie, które może zaważyć na losach świata. Niestety wątek umarł na ponad połowę książki. Dalej jest tylko miks kolejnych bardzo sensacyjnych scen, ujawniających umiejętności bojowe załogi super-statku Oregona. Długo miałam mętlik w głowie bo jakoś nic do niczego mi nie pasowało. W sumie wszystko żyło sobie własnym życiem, przeplatane skomplikowanymi technicznymi szczegółami. Może nie znam stylu pisania autora ale wszystko wydawało mi się z innej parafii i trudno było mi sobie wyobrazić, że da się to jakoś sensownie połączyć pod wspólnym tytułem. Cóż, autorzy podjęli ten trud i gdzieś po połowie pojawia się coś co ma okazać się rozwiązaniem oraz ujawnia się arcywróg. Akcja w tym momencie przyspiesza ale wcale nie sprawia to, że jest lepiej. Nadal wszystko traktowane jest po macoszemu i połączone  najprościej jak się da. Niby w przygodówkach nie oczekuje się skomplikowanej logiki ale jakieś minimum jest potrzebne a tutaj nawet tego brakuje. Dobrzy bardzo łatwo rozwiązują sprawę, rozwalają złych a na koniec piją piwo i są happy.

Tylko, że ja nie jestem happy. Chciałam przygody, emocji, szybkości i akcji w dobrym wydaniu a tutaj się nie doczekałam. Jest topornie i wręcz łopatologicznie. Zero kreatywności połączone z powciskanymi na siłę wszelkimi możliwymi schematami, które zaledwie luźno się ze sobą łączą. Chyba jedyny plus to mało obszerna forma. Powieści spod marki Clive Cussler na razie mnie do siebie nie przekonały - chyba zostanę przy Jamesie Rollinsie.

czwartek, 4 stycznia 2018

,,Nikt mi się nie oprze" Susan Elizabeth Phillips

 Tytuł oryginału: Call Me Irresistible

Powieści Susan Elizabeth Phillips to pewniak jeśli szuka się lekkiej, zabawnej komedii romantycznej. Nie inaczej jest i tym razem. ,,Nikt mi się nie oprze" to pełna latających iskier, słownych utarczek i nieoczekiwanych zbiegów okoliczności opowieść o tym co stanie się, gdy na przeciw siebie staną dwa zupełnie inne ale równie silne charaktery.

Wszyscy w maleńskim miasteczku w Teksasie uważają, że to właśnie Meg odpowiada za to, że nie doszło do ślubu ich burmistrza z córką byłej prezydent. Jednak Meg uparcie trwa przy tym, że ten związek jest jak najbardziej nie trafiony. Tylko ona widzi, że Pan Idealny nie jest bez skaz. Po ucieczce sprzed ołtarza swojej najlepszej przyjaciółki, dziewczyna utknęła w miasteczku bez pieniędzy, mieszkania, z roklekotanym samochodem i natrętnym inwestorem i ... Panem Idealnym.

Dawno się tak nie uśmiałam czytając książkę. Meg i Ted to tak wyraźne przeciwieństwa, że bez pudła można założyć, że będzie się działo. On - niewzruszona skała, ona - szalejące tornado. Ich zderzenia nie obejdą się bez emocji. Wręcz z przyjemnością obserwuje się jak wzajemnie doprowadzają się do szału by przy okazji powoli odkrywać co naprawdę między nimi jest. Wybuchy niekontrolowanego śmiechu gwarantowane. Autorka nie zawodzi w kreowaniu zabawnych ale przy tym bardzo prawdopodobnych i wiarygodnych sytuacji, fakt czasem wszystko jest wyolbrzymione i przerysowane. Ogromnym plusem są też postaci drugoplanowe: przewijają się tam bohaterowie znani z innych powieści SEP ale także nowi bardzo wyraziści i nieszablonowi bohaterowie, którzy dodają tylko smaku całości.

p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  163 cm - 2,9 cm = 160,1  cm 

piątek, 3 listopada 2017

,,Na falach uniesień" Shana Galen

Tytuł oryginału: The Rogue Pirate's Bride

Gdy pełna temperamentu córka admirała floty angielskiej spotka na swej drodze pirata jedno jest pewne - będzie gorąco. A gdy na dodatek ona w ramach zemsty chce go zabić, chyba nikt nie ma wątpliwości, że emocje sięgną zenitu.

,,Na falach uniesień" to idealny przykład jak z sukcesem można pomieszać powieść awanturniczą, romans z humorem i opowieścią o zemście. Autorka umieściła swoich bohaterów na pirackim statku, zapewniła im całą gamę przygód oraz obdarzyła temperamentem i tupetem. Oboje uparci, zdecydowani, żądni przygód oraz dążący do wyznaczonego celu bez oglądania się na konsekwencje. Czyta się to rewelacyjnie, na zmianę to bawią, to sprawiają, że z niecierpliwością przerzuca się strony. Niby tylko romans historyczny ale dopracowany i wciągający. 

Powieść stanowi też finalną cześć trylogii zapoczątkowanej przez ,,Jak zostać księżną" o trzech braciach rozdzielonych w trakcie Rewolucji Francuskiej. Gdzieś umknęła mi środkowa część ale mam nadzieję, że jeszcze to nadrobię.

czwartek, 28 września 2017

,,Miłosne szyfry" Tessa Dare


Tytuł oryginału: Do You Want to Start a Scandal

Początkowa to historia nie przypadła mi do gustu. Mimo, że akcja rozgrywa się bardzo szybko. Już na pierwszych stronach panna Charlotte Highwood pakuje się w nie lada kłopoty, które kończą się zaręczynami (na razie nieoficjalnymi) z przystojnym markizem. Brakowało mi jednak klimatu jakim charakteryzują się opowieści z Spindle Cove. Dopiero w miarę rozwoju akcji pojawiają się pewne charakterystyczne nuty.

To ponownie komedia romantyczna z całą gamą pomyłek i wpadek. Rezolutna panna Charlotte, którą obserwowaliśmy jak dorasta w poprzednich tomach teraz znalazła się w centrum wydarzeń. Nauczona doświadczeniami starszych sióstr chce małżeństwa z miłości a nie obowiązku. A właśnie taki proponuje jej Piers. Charlotte nie byłaby sobą gdyby za szybko się poddała. Spryt i inteligencja to jej największe zalety i tego ma zamiar właśnie użyć.

Szkoda mi się żegnać ze Spindle Cove. ,,Miłosne szyfry" to domknięcie opowieści. Dopisanie ostatniego rozdziału do historii specyficznych mieszkanek tego nadmorskiego miasteczka. Dzięki wtrąceniom dowiadujemy się co słychać u bohaterek wcześniejszych tomów i tylko pozostaje nam wierzyć że żyją sobie dalej długo i szczęśliwie.

wtorek, 19 września 2017

,,Przesyłka" Sebastian Fitzek

 Tytuł oryginału: Das Paket
 
,,Przesyłka" to thriller prawie idealny. Zwarta konstrukcja, szybkie tempo, nagłe i niespodziewane zwroty akcji. Jest to ogromny plus bo miesza w głowie i budzi niepokój oraz niepewność w czytelniku. Tak jak główna bohaterka ma problemy z rozpoznaniem co jest prawdą a co tylko mirażem.

Tytułowa przesyłka staje się katalizatorem wywołującym całą serię tragicznych i dramatycznych zdarzeń w życiu głównej bohaterki. Skrzywdzona i osamotniona coraz bardziej popada w paranoję. Ma problemy z rozróżnianiem prawdy. Podobnie jest z czytelnikiem. Autor głęboko wchodzi w psychikę swojej bohaterki zmuszając ją do ekstremalnych zachowań, przez to tylko jeszcze bardziej utrudnia dotarcie do rozwiązania. Wokół bohaterki buduje świat złożony z niedomówień, tajemnic, kłamstw, które nie pozwalają dostrzec jej tego co na prawdę wokół niej się dzieje.

Ogromnym plusem ,,Przesyłki" jest to, że idealnie wpisuje się w klasyczne schematy. Skondensowana forma nie pozwala na nudę, wątpliwość goni wątpliwość, nic nie jest pewne, cały czas czujemy niepokój. I mimo, że już w połowie zgadłam właściwe rozwiązanie spędziłam przyjemne popołudnie.

poniedziałek, 10 lipca 2017

,,Obrońcy miłości" Sandi Lynn

Tytuł oryginału:Defense
 
W swojej naiwności, tak raz do roku, próbuję zrozumieć niezrozumiały dla mnie fenomen literatury erotycznej. W tym celu sięgam po książeczkę typu ,,Obrońcy miłości". Za każdym razem mam nadzieję, że trafię na coś co zmieni radykalnie moje zdanie na temat tego typu literatury.

,,Obrońcy miłości" Sandi Lynn to opowieść o dwójce młodych prawników. Ona - młodziutka absolwentka prawa, uciekła z rodzinnego Bostonu do Nowego Jorku to tym jak przypadkowo odkryła prawdę o swojej rodzinie. On - cyniczny, właściciel odnoszącej sukcesy kancelarii, nosi w sobie mroczne tajemnice, które nie pozwalają mu z nikim się związać głębiej. Ich pierwsze spotkanie to komedia pomyłek, niedomówień i błędnie odczytanych wydarzeń. Jednak siła przyciągania i wzajemnej fascynacji jest silniejsza i mimo, że oboje walczą z całych sił muszą poddać się pożądaniu. Potem na zmianę jest seks i rozstania aż do momentu gdy Luke zostaje oskarżony o zabójstwo a Ariana podejmuje się obrony.

Powieść Sandi Lynn to historyjka na trzy godziny (z przerwami na herbatę). Prościutka, naiwna i bardzo przewidywalna. Nie mogę nawet powiedzieć żeby wywołała we mnie jakieś ,,gwałtowniejsze uczucia". Choć z dziką przyjemnością obserwowałam jak autorka garściami czerpała z motywów ala Suits lub powieści Johna Grishama spłycając je i uproszczając do granic możliwości. Grisham i Remigiusz Mróz łapią się pewnie za głowę, że proces rozstrzyga się niczym w sędzi Annie Marii Wesołowskiej - pół godziny (wybaczcie 5 stron) i wszystko jasne. A i bohaterowie mnie nie przekonali - oboje zbyt idealni, cukierkowi i nierealni.

Lubię romantyczne, bajkowe opowieści ale takie, które bawią mnie i wzruszają. W tym przypadku może pierwszy warunek został spełniony bo podśmiewałam się z naiwności i banalności historii ale oprócz tego nic we mnie nie wywołała. Za tydzień nie będę już o niej pamiętać.

niedziela, 25 czerwca 2017

,,Wyprawa po miłość" Susanne Lord


 Tytuł oryginału:  In Search of Scandal

Do Londynu po kilkuletniej nieobecności wraca znany botanik i odkrywca, Will Repton. Egzotyka jego wypraw, tajemniczość i mrok skrywająca ostatnią podróż do Tybetu sprawia, że jego popularność tylko wzrasta. Każdy chce go poznać, każdy chce go spotkać, każdy chce z nim rozmawiać. Najbardziej jednak panna Charlotte Baker. Dziewczyna zrobi wszystko by zbliżyć się do swojego wyidealizowanego bohatera. Krąży, zabiega, manipuluje. On nie pozostaje obojętny na jej zabiegi. Zaczyna dostrzegać urok, czar i żywiołowość dziewczyny. Wie jednak, że nie może między nimi do niczego dojść. Splot okoliczności sprawia, że zmuszeni zostaną do zawarcia małżeństwa. Nie będzie to jednak upragniony ,,happy end" bo jego przeszłość skrywa straszny sekret a przyszłość obejmuje plany, w których nie ma miejsca dla żony.

,,Wyprawa po miłość" to debiut Susanne Lord. Autorka otwarła romans historyczny na zupełnie nowy typ bohaterów. Nadal to angielscy arystokraci ale także bohaterowie i odkrywcy. Ich świat jest niejednoznaczny, naznaczony nutą egzotyki, zabarwiony kolorytem dalekich lądów. Wszystko to sprawia, że zwyczajna opowieść o miłości nabiera nowych odcieni. Jest świeższa, bardziej dynamiczna, tajemnicza i zaskakująca. Zmusza bohaterów do zmierzenia się z problemami z przeszłości ale i określenia drogi na przyszłość.

To dopiero pierwszy tom cyklu o odkrywcach i podróżnikach ale już mocno mnie zainteresował. Przyjemna opowieść nakreślona na nowym tle i z nowymi postaciami. Wręcz kipi całą gamą emocji: śmiechem, wzruszeniem, wątpliwościami targającymi bohaterów, jest i strach oraz niepewność. Niby standard w tego typu powieściach ale dobrze oddane. Z pewnością będę wypatrywać kolejnych powieści tej autorki bo przyjemnie spędziłam z nią czas.

poniedziałek, 1 maja 2017

,,Jeden pocałunek" Julia Quinn

Tytuł oryginału: Because Of Miss Bridgerton

,,Jeden pocałunek" to powieść otwierająca nowy cykl Julii Quinn, tym razem o rodzinie Rockeby. Świetnie się ta seria bo już na początku dostajemy opowieść o zupełnie niecodziennej parze.

Billie i George znają się od dzieciństwa. Majątki ich rodzin ze sobą graniczą a cała ferajna dzieci spędzała wspólnie dzieciństwo. Dziewczyna była najlepszą towarzyszką psot jego młodszych braci a jemu od zawsze działała na nerwy. Wydawać by się mogło, że nikt i nic nie jest w stanie sprawić, żeby bohaterowie spojrzeli na siebie przychylnym okiem. Wszystko zmienia się pewnego dnia gdy przypadkiem zostają wspólnie uwięzieni na dachu walącego się domku. Ona stwierdza, że George pod maską powagi i rozsądku kryje swoje sympatyczne i zabawne oblicze, a on ze zdziwieniem odkryje że za trzpiotowatą postawą ukryta jest rozsądna i wrażliwa dziewczyna. Trochę im zajmie zanim przestaną walczyć przede wszystkim sami ze sobą i zaakceptują to co tak nagle ich spotkało.

,,Jeden pocałunek" to powieść tak niesamowicie sympatyczna, urocza i nieprawdopodobnie romantyczna, że aż trudno to wyrazić. Autorka bardzo mocno koncentruje się na głównych bohaterach pozwalając im spokojnie odkrywać swoje uczucia. Nie ma tutaj zbyt wielu gwałtownych zwrotów akcji, czy utrudniających życie przeszkód, jest trochę leniwa, sielska atmosfera angielskiej wsi na tle, której spokojnie mogą rozwijać się uczucia. Nie zabrakło, oczywiście, także delikatnej nutki humoru oraz pojedynków słownych między bohaterami. Wszystko to nadaje powieści specyficzny klimat i nie pozwala się oderwać. Jeśli ktoś woli gwałtowniej buzujące emocje, tutaj może poczuć się trochę znudzony dla mnie jednak wszystko było idealnie wyważone.

piątek, 10 marca 2017

,,Miłość barona" Grace Burrowes

 Tytuł oryginału: Thomas

Thomas Jennings na pewno nie spodziewał się zobaczyć taki obrazek nowo nabytej posiadłość. Zarządca gdzieś przepadł, zastępuje go bardzo zdecydowana panna, w majątku dzieją się dziwne rzeczy, a stajenni są podejrzanie dobrze wychowani. Nic nie jest takie jak być powinno, młodemu lordowi zaczyna nagle bardziej zależeć na pani ekonom a gdy jeszcze dojdzie lekki wątek kryminalny - cóż, przepis na sympatyczny romans historyczny gotowy.

Chyba największym walorem ,,Miłości barona" są wszechobecne tajemnice. Już od pierwszych stron głowimy się nad tym co nie pasuje do wizerunku stereotypowego angielskiego dworku. Wiele elementów widać już na pierwszy rzut oka: niedoświadczony baron, kobieta na nie swoim stanowisku, dziwna służba, tajemnicze zdarzenia. Co strona to nowa zagadka i choć wielu rozwiązań można się domyślić wcześniej nie umniejsza to wcale zabawy oraz nie zmienia odbioru całości. Autorka mocno wykorzystuje reguły tego gatunku literackiego, przy okazji trochę po cichu przemycając coś nowego i odświeżającego. Bohaterowie mimo, że stereotypowi obdarzeni są pasją, siłą i zaradnością, sprawiającą że przyjemnie obserwuje się ich poczynania.

,,Miłość barona" to przyzwoite otwarcie cyklu ,,Dżentelmeni po przejściach". Nie wyróżnia się zbytnio na tle podobnych ale też nie razi. Przyjemnie się czyta tę powieść, idealna na leniwe popołudnie.

wtorek, 24 stycznia 2017

,,Póki starczy nam książąt" Tessa Dare

Tytuł oryginału: Any Duchess Will Do

Przyznawać się kto nie lubi Kopciuszka? Albo ,,przypadkiem" trafia po raz któryś na ,,Pretty Woman"? No właśnie! Wiem, wiem, głośno żadna nie chce się przyznać, że wierzy w baśnie gdzie przystojny książę zakochuje się w służącej. Bo jak to tak? Ale przecież nie ma nic złego w baśniach. A ,,Póki starczy nam książąt" to całkiem udany tego przykład.

Po raz kolejny wracamy do maleńkiej nadmorskiej miejscowości Spindle Cove pełnej starych panien. Griffin, książę Halfort zostaje porwany przez matkę i dowieziony tam tylko w jednym celu. Ma wybrać sobie żonę i to już. Jego wybór pada na Pauline Simms, służącą w gospodzie. Chce w ten sposób zrobić na złość matce. Nie wie jednak, że największy numer to wywinął sam sobie. Bo Pauline jest ... idealna.

Powieść Tessy Dare to zgrabne połączenie romansu historycznego i komedii romantycznej. Od pierwszych stron można wyczuć inspirację nieśmiertelnym filmem z Julią Roberts i Richardem Gere'm - pewne sceny i zabiegi są wręcz skopiowane z niewielkimi przeróbkami. Czy to wada? Dla mnie nie tak wielka. Świetnie się bawiłam obserwując perypetie głównych bohaterów. Zapewnili mi sporo śmiechu, wzruszeń i chwil odprężenia. Od początku doskonale zdawałam sobie sprawę z tego jak potoczy się fabuła. Tessa Dare sprawiła, że nawet to co znane nabrało świeżości, lekkości i trudno było się oderwać. Zdecydowanie polecam, bo dobrze mi się wraca do Spindle Cove.a