Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zysk i S-ka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zysk i S-ka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 sierpnia 2025

,,Gra w kości" Elżbieta Cherezińska


W tym roku, 2025, świętowaliśmy tysiąclecie koronacji Bolesława Chrobrego na króla Polski, co równoznaczne jest z z tysiącleciem polskiej państwowości. Tylko zanim Bolesław Chrobry mógł się koronować musiało wydarzyć się coś innego. Najpierw musiał być Otton III i musiał być zjazd w Gnieźnie. I właśnie wokół tych wydarzeń osnuta jest epicka, monumentalna i majestatyczna powieść Elżbiety Cherezińskiej.

,,Gra w kości" rozpoczyna się od śmierci Wojciecha-Adalberta. Tragiczna misja nawracania pogan stanie się elementem intryg, środkiem który ma doprowadzić do znacznie większych celów. Dwutorowa narracja koncentrująca się wokół tronu cesarsko-papieskiego oraz na dworze piastowskiego księcia pokazuje moment, gdy każda ze stron uświadamia sobie wagę wydarzenia i postanawia grać va banque. Ciało świętego Wojciecha okaże się idealnym pretekstem i podwaliną, na której każdy chce zbudować swoje imperium i umocnić władzę.

Powieść Cherezińskiej zachwyca każdym elementem. Jest misternie skonstruowana, z ogromną dbałością o detale historyczne, które uzupełnia fikcją literacką sprawiając, że czcigodne figury Ottona III i Bolesława Chrobrego ożywają. Stają się postaciami z krwi i kości, ogarniętymi wątpliwościami ale i dążącymi do zamierzonych celów. Autorka zbudowała głównych bohaterów na zasadzie kontrastu. Delikatny, otoczony aurą cudowności i wyjątkowości Otton na przeciw którego staje pełen witalnej siły, żywiołowy Piast. Ich światy się stykają i wszystko wskazuje, że razem mogą osiągnąć wszystko bo mimo przeciwności, razem są dopełniającą się całością. Tylko czy to prawda, a może polityka? Gdzie w tym wszystkim jest miejsce na religijne uniesienia a gdzie na chłodną kalkulację? Czy wszystko da się zaplanować i przewidzieć? Jedno jest pewne, gdy już się zacznie czytać ,,Grę w kości" można przepaść. Powieść pochłania i zachwyca, udowadniając, że Elżbieta Cherezińska ma wyjątkowy dam przywracania głosu postaciom historycznym.

 p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 53,0 cm - 2,7 cm = 50,3 cm  

wtorek, 30 lipca 2024

,,Propozycja dżentelmena" Julia Quinn

Tytuł oryginału: An offer from a gentleman

 ,,Propozycja dżentelmena" to trzeci tom popularnej serii o Bridgertonach a także całkiem urocza wariacja na temat baśni o Kopciuszku.

Właściwie od pierwszych stron można poczuć, że skądś się już zna tę historię. Motywy znane z klasycznej baśni o Kopciuszku bardzo mocno biją po oczach. Śmierć ojca, macocha i jej dwie córki, piękna i miła córka zdegradowana do roli służącej. Czyż nie tą historią zachwycałyśmy się jako małe dziewczynki? W baśni miała pojawić się wróżka i wyrwać dziewczynę by przenieść w krainę marzeń. Tutaj dziewczyna, a właściwie Sophie, sama musi się o siebie zatroszczyć. Ale zanim do tego dojdzie to wkradnie się na bal maskowy i skradnie serce drugiego z braci Bridgertonów, Benedicta.

Jeśli chodzi o serial to tam postać Benedicta jest moją absolutnie ulubioną ale dopiero po lekturze tej części cyklu widać to najlepiej. ,,Propozycja dżentelmena" to baśń dla dorosłych. Urocza, romantyczna, słodka ale nie pozbawiona zadziorności i determinacji. Jest zabawnie ale i trochę strasznie. Od początku czuć chemię między Sophie i Benedictem i doskonale widać jak te postacie wzajemnie się uzupełniają. Oczywiście muszą być niedopowiedzenia i tajemnice zapewniające napięcie i powodujące, że czeka się jak na szpilkach na to co nieuniknione. Ale i tak finalnie, jedno jest pewne, miłość zwycięży.

Tom o Benediccie jest moim ulubionym. Ma dokładnie wszystko to czego oczekuje się od dobrego romansu historycznego. Jest tak słodko uroczy i zabawny, że bardziej się nie da. Polecam!

 p.s. WYZWANIE 2024 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 37,2 cm - 3,5  cm = 33,7 cm. 

niedziela, 26 listopada 2023

,,Ktoś mnie pokochał" Julia Quinn

Tytuł oryginału: Viscount who loved me

 ,,Ktoś mnie pokochał" to drugi tom bestselerowej serii Bridgertonowie. Serial, który powstał na podstawie tego właśnie tomu, oglądnęłam już jakiś czas temu ale mimo to byłam ciekawa co wydarzyło się w literackim pierwowzorze.

Anthony to najstarszy z rodzeństwa. Z jednej strony oddany rodzinie, rozsądny opiekun, podpora i głowa rodziny. Z drugiej najbardziej zatwardziały londyński kawaler i rozpustnik. Nie ma kobiety, która na jedno jego skinie nie padłaby u jego stóp. Jednak i na niego nadchodzi pora. Podejmuje najważniejszą w życiu decyzję i postanawia się ustatkować. Jednak to nie będzie takie łatwe bo na drodze do ręki idealnej wybranki stoi ... jej starsza siostra. Edwina jest idealną kandydatką na wicehrabinę. Miła, spokojna, dobrze wychowana i znająca etykietę. Tylko że to Kate spędza mu sen z powiek a każde ich spotkanie kończy się starciem na słowa. To Kate jest dla  niego wyzwaniem , którego nigdy nie miał.

Drugi tom serii Bridgertonowie idealnie wpisuje się w konwencję romansu historycznego. Jednak Anthony i Kate są parą, która zdecydowanie budzi większą sympatię. Ich nieustanne potyczki są okraszone nie tylko ogromną dawką humoru ale także i inteligencji. Oboje są sprzecznymi żywiołami i każde zderzenie musi wywołać gwałtowną reakcję, która wyzwala ogrom emocji i pasji. Od początku czuć chemię między nimi, jest gorąco, intensywnie i od początku wiadomo, że to musi skończyć się nie dokładnie w ten sposób, jaki oczekują sami bohaterowie. Oni próbują być racjonalni i tłumić uczucia jednak z tak silnym przyciąganiem nie da się wygrać.

,,Ktoś mnie pokochał" dosłownie się pochłania, nawet jeśli zna się zakończenie. To idealne połączenie romantyzmu z ogromną dawką humoru, który gwarantuje rozrywkę na najwyższym poziomie. Polecam!

p.s. WYZWANIE 2023 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 15,4 cm - 3,5 cm = 11,9 cm.    

 

 

środa, 28 grudnia 2022

,,Mój książę" Julia Quinn

 


,,Mój książę" to rozpoczęcie serii romansów historycznych, w których kolejno bohaterami są członkowie licznego rodzeństwa Bridgertonów. Chyba dawno żadne romanse historyczne nie zyskały takiej popularności jak tak, dzięki serialowi na platformie streamingowej. Przyznaję, że sama dawno temu wpadłam na kilka tomów tej serii ale nigdy nie czytałam jej we właściwej kolejności i ze świadomością jakie są powiązania pomiędzy poszczególnymi postaciami. Teraz postanowiłam to nadrobić i zacząć jak trzeba od pierwszego tomu.

Serię rozpoczyna opowieść o Daphne. Sympatycznej, dobrze wychowanej pannie, czwartej w kolejności z rodzeństwa, która notuje kolejny sezon w Londynie i nadal nie może znaleźć właściwego męża. Nie to, że nie jest popularna czy za bardzo wybrzydza. Potencjalni kandydaci traktują ją bardziej jak koleżankę, miłą towarzyszkę rozmów niż realną kandydatkę na żonę. Wszystko się zmienia gdy do miasta wraca po kilkuletniej podróży nowy książę Hastings. Simon nie chce żony i nie chce być atakowany przez zdesperowane córki i ambitne matki. Razem z Daphne zawierają układ, który ma przynieść korzyści im obojgu. Jednak jak to w romansach bywa, ich własna intryga obraca się przeciwko nim i znajdują coś czego żadne z nich się nie spodziewało.

,,Mój książę" właściwie w niczym nie odbiega od schematów, do których przyzwyczaił nas ten gatunek literacki. Główna para jest oparta na sprzecznościach i to właśnie ona będą magnesem, który przyciąga bohaterów do siebie. Muszą pokonać kilka przeciwności losu, zmierzyć się z własnymi lękami i demonami przeszłości by na koniec z mocą móc pokazać, że miłość zwyciężyła. Zdecydowanym plusem tego wydania jest epilog, który pokazuje losy głównych bohaterów za kilkanaście lat. Bardzo przyjemne ponowne spojrzenie za zasłonę i zobaczenie, że nadal tam jest miło i kochająco.

Chyba nie mogę powiedzieć, że ta powieść czymkolwiek się wyróżnia na tle innych (oprócz hitowej ekranizacji). Jest schematyczna ale przyjemna, przewidywalna ale urocza, romantyczna i banalna. Czyli ma właściwie wszystko czego się od niej oczekuje by uprzyjemnić grudniowy wieczór.

sobota, 21 maja 2022

,,Alkoholowe dzieje Polski. Czasy PRL-u" Jerzy Besala

 

Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że alkohol w Polsce jest wszechobecny. I nawet jeśli ktoś w ogóle nie pije (jak ja), to nie znaczy, że nie widzi, nie doświadcza skutków jego działania. Jest jakiś paradoks, że za kilkadziesiąt złotych ciężko jest cokolwiek załatwić ale już dzięki butelce alkoholu wszystko się zmienia. Alkohol to też barometr kultury, osobowości ale i czasów. Fascynującym i zarazem przerażającym jest co można zobaczyć patrząc właśnie z takiej perspektywy.

Jerzy Besala przygotował i wydał serię kilku książek prezentujących dzieje  Polski właśnie z alkoholowej perspektywy. Ja, nie byłabym są, gdybym serii nie zaczęła od końca. Dla mnie na pierwszy ogień poszły czasy najbliższe, czyli okres PRL-u. Gdy po wyzwoleniu, w 1945 roku zapanowała w Polsce nowa władza, zapanowały też nowe obyczaje. Kraj znalazł się w orbicie wpływów Związku Radzieckiego a tam piło się na potęgę. Strasznym jest jak bardzo rozpowszechniło się społeczne przyzwolenia na picie w zakładach pracy, urzędach, domach. Każda okazja czy nawet brak okazji był dobrym pretekstem. Pili wszyscy politycy na wysokich szczeblach, robotnicy, urzędnicy partyjni, ludzi kultury, żołnierze.... Alkohol był narzędziem aby z jednej strony podporządkować sobie społeczeństwo ale i zapewnić stały dochód do budżetu państwa (!!). Walka z alkoholizmem była pozorna i bezcelowa.

Ale to tylko część książki, dużo ciekawsze i bardziej przerażające się spojrzenie na to jak funkcjonowało społeczeństwo. Jak wiele karier, żyć zostało zrujnowanych przez alkohol. Był (i nadal jest) on rakiem toczącym ludzkość. Jedni pili z nudy, inni aby nie odbiegać od ogółu, pito towarzysko, pito ryzykownie i bez ograniczeń. I o ile anonimowe przykłady niewiele mówią, to konkretne nazwiska i konkretne tragedie oddziałują na wyobraźnię. Zmarnowane życia, utracone zdrowie, przedwczesna śmierć, cierpienie bliskich, rozpacz dzieci. To tylko bardzo, bardzo ogólne podsumowanie, które jest bardzo stereotypowe ale skonfrontowane z konkretnymi przykładami nabiera kształtu, formy, głębi i staje się dużo bardziej wymowne.

Jerzy Besala jest bardzo dobitny w tym o czym pisze, nie bawi się w półśrodki, niedopowiedzenia. Jego opowieść jest żywa, bardzo realna i bliska bo jednak nadal walczymy z wieloma zachowaniami i dopiero stosunkowo niedawno zaczęło znikać społeczne przyzwolenie. Poraża ogrom wszechobecności alkoholu i to jak bardzo kształtował on politykę, kulturę, sztukę, relacje międzyludzkie. Był i nadal jest niszczycielską siłą, którą ostatnio, trochę próbuje się okiełznać. W czasach PRL-u było zupełnie inaczej.

Oprócz szokującej wymowy, w książce poraża też szczegółowość i ogrom pracy jaka została włożona aby dokładnie, konkretnie i rzetelnie zaprezentować historię Polski z perspektywy alkoholu. Autor zebrał potężną ilość materiału źródłowego, relacji i wspomnień z pierwszej ręki, tak że jego praca jest bardzo autentyczna i przekonująca. Bije z niej autentyzm. Dzięki temu mocniej oddziałuje na czytelnika - zarówno zaciekawiając jak i przerażając. Jest kompendium wiedzy, które pokazuje najnowszą historię Polski z dużo mniej grzecznej, dostojnej perspektywy. Odkrywa zgniliznę, brud, problemy, które inni przemilczają lub przy których odwraca się wzrok. Nie, historia Polski nie jest tylko dostojna i heroiczna - jest także zamroczona alkoholem, otumaniona i zdegenerowana i taką właśnie pokazuje Besala. Polecam!

czwartek, 3 lutego 2022

,,Dom nad rozlewiskiem" Małgorzata Kalicińska


 ,,Dom nad rozlewiskiem" to zdecydowanie książka, która ni trafiła do mnie. Opowieść o czterdziestoletniej Małgorzacie, która po utracie pracy w agencji reklamowej, rozstaniu z mężem wyrusza do matki na wieś by szukać szczęścia i celu życia to absolutnie nie to czego chciałam aby się zrelaksować. I nie wynika to wcale z tematu, raczej z tego jak ten motyw został wykorzystany.

Już pierwszą denerwującą rzeczą jest spojrzenie na wieś i jej mieszkańców. To jakaś odrealniona wizja i nieważne jak Małgorzata chciałaby się integrować cały czas czuć i widać jej poczucie wyższości, bycia lepszą, bardziej doświadczoną. Nieważne co by się działo, jakie by postaci drugoplanowe nie było cały czas czuć taki ,,szlachecki, pański" snobizm. Mieszkańcy wsi, nawet inteligentni, kulturalni to tylko ,,dobrzy ludzie", na których patrzy się z góry, którym się współczuje, poucza i co najwyżej korzysta z ich pracy. Chyba nie ma momentu w całej powieści, żeby te dwa światy: miejski i wiejski, były traktowane jako równorzędne. Chyba w najbardziej naiwny sposób powielana jest kalka ,,wiejskich szczęśliwych prostaczków" zestawionych z miastem. A jeśli już nie szczęśliwi prostaczkowie to plotkary spod sklepu, pijacy, przemocowcy. Tak jakby na wsi nie mieszkali normalni, inteligentni ludzie. Bycie tymi drugimi koniecznie musi być zarezerwowane dla przyjezdnych i uciekinierów z miasta.

Także sama Małgorzata, jako główna bohaterka i narratorka jest denerwująca a jej zachowanie ociera się o hipokryzję i głupotę. Z pełną świadomością pcha się w kłopoty a gdy się pojawiają ucieka z płaczem. Poucza innych i moralizuje, sama za chwilę robiąc gorsze rzeczy. Narzeka na problemy w związku, skacząc co chwilę z kwiatka na kwiatek. Niezdecydowana, rozchwiana, przekonana o własnej wyższości. Próbuje być nowoczesna i przebojowa ale czegoś w niej brakuje.

,,Dom nad rozlewiskiem" ma być chyba w zamiarze takim kalejdoskopem, pochwałą prostego życia. Ma pokazywać przemianę i próbę poszukiwania nowej drogi życia. I coś nie zagrało bo jest chaotyczny zlepek zdarzeń, romansów, mniejszych i większych dramatów. Wszystko to przyprawione naiwnością, poczuciem wyższości, irracjonalnością i bezwładnym miotaniem się Małgorzaty. Doczytałam do końca, z nadzieją że znajdę coś, co wyjaśni fenomen ale nie doczekałam się. Poza kilkoma śmiesznymi anegdotami i wzruszającą historią Kaśki jakoś nie widzę tutaj nic oprócz szalonych pomysłów kobiety, która nagle nie wie co zrobić ze sobą i swoim życiem. Raczej nie sięgnę po kolejne części!

środa, 25 sierpnia 2021

,,Harda" Elżbieta Cherezińska


Co to była za historia!! W tym momencie, uwierzcie, pluję sobie w brodę, że ,,Harda" leżała 5 lat na moim stosie wstydu i nie przeczytałam jej wcześniej. Ale przeczytałam ją teraz, chociaż przeczytałam to złe słowo. Ja ją pochłonęłam.

Świętosława to młodsza siostra Bolesława Chrobrego i córka Mieszka I. Od dziecka, wraz z bratem, obserwowała działania i uczyła się polityki. Wydana za mąż za szwedzkiego króla Erika nie jest posłuszną marionetką w rękach możnych. Sama zaczyna decydować o swoim losie i odpowiednio pociągać za nitki by osiągnąć własne cele. Wie, że dążenie do władzy nie obędzie się bez poświęceń. Ona kocha i pragnie tylko jednego mężczyznę ale jego właśnie musi poświęcić.

,,Harda" to pasjonująca, pełnokrwista opowieść o Świętosławie czyli skandynawskiej królowej Sigridzie. Historycy spierają się czy rzeczywiście była piastowską księżniczką. Ale czy to prawda historyczna czy fikcja literacka nie ma znaczenia bo Cherezińska stworzyła przekonująca opowieść, która wręcz tętni emocjami i namiętnościami. Żądza władzy, pożądanie, pragnienie bogactwa i ścierające się ze sobą światy: świeżego chrześcijaństwa i odchodzących ale wciąż walecznych starych bogów. Wszystko to kłębi się i kotłuje w powieści. Intryga goni intrygę wespół z misterną i delikatną sztuką manipulowania innymi. To opowieść żyjąca własnym życie, nieprzewidywalna, mocna, trochę wyrachowana by za chwilę wybuchnąć powstrzymywanymi namiętnościami. Powieść, która się czyta bez odłożenie. Polecam!

p.s. WYZWANIE 2021 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 57,6 cm - 3,6 cm = 54,0  cm. 

 

piątek, 12 lutego 2021

,,Zbrodnia wigilijna" Georgette Heyer

Tytuł oryginału: A Christmas Party: A Seasonal Murder Mystery

Okres bożonarodzeniowy już za nami ale obecna, mroźna, śnieżna, zimowa aura wręcz idealna jest by jeszcze przez chwilę pozostać w ,,nastroju świątecznym". Dałam cudzysłów bo ,,Zbrodnia wigilijna" to klasyczny kryminał, który raczej nie gloryfikuje wartości, które są nieodłącznie powiązane z Bożym Narodzeniem.

Do posiadłości bogatego Nathaniela Herriarda zostaje zaproszona cała rodzina. Mają wspólnie spędzić święta. Jest to dosyć ryzykowny plan, ponieważ poszczególni członkowie rodziny nie bardzo za sobą przepadają. Każdy ma swoje plany, oczekiwania oraz poglądy nie do końca zgodne z powszechnie panującymi. A i sam właściciel to marudny, zgorzchniały stary kawaler, który wcale nie zamiera ułatwiać innym życia. Jednak gdy zostaje znaleziony zasztyletowany w swoim pokoju, jest to szok dla wszystkich. Jedno jest pewne, wśród zgromadzonych jest morderca.

Zagadka kryminalna to klasyczny przykład ,,zagadki zamkniętego pokoju". W domu gdzie zebrano grupę ludzi, z których każdy pozornie ma motywy by dokonać zbrodni, ciało zostaje znalezione w zamkniętym od wewnątrz pokoju. Pozornie niemożliwe. Detektyw, który podejmuje się rozwiązania zagadki zbiera po kolej wszystkie niuanse i cóż, chyba mogę powiedzieć, że najważniejszy kluczowy detal znamy od początku. Czytanie i próba rozwiązania zagadki samodzielnie to dodatkowy plus tej książki. Jak w klasycznej powieści detektywistycznej, my jako czytelnicy ustawiamy się w równej pozycji ze śledczymi. Wiemy dokładnie tyle samo co oni, nasz tok myślenia musi iść tak samo jak ich ale jeśli szybciej połączymy w spójną całość podsuwane co rusz wskazówki możemy rozwiązać sprawę sami a potem tylko cieszyć się z sukcesu. Ja przyznaję, że miałam zupełnie inne podejrzenia ale gdy poznałam rozwiązanie to zastanawiałam się jak mogłam coś tak oczywistego przegapić.

,,Zbrodnia wigilijna" to opowieść trochę już oldschoolowa, czuć że jej epoka minęła ale mimo wszystko nadal zaciekawia i trzyma w napięciu do ostatnich stron. Zbrodnia i napięcie jakie wywołuje jest łagodzone przez delikatny, troszkę absurdalny humor i przerysowanie niektórych postaci. Wyglądają oni jak figury żywcem wyjęte z zupełnie innego świata. Ja doskonale odpoczęłam próbując rozgryźć zagadkę wigilijnego morderstwa i spokojnie mogę polecić.

poniedziałek, 3 lutego 2020

,,Zimowe nawiedzenie" Dan Simmons

 Tytuł oryginału: A Winter Haunting

Dale Steward ma za sobą trudny okres. Zostawiła go żona, porzuciła kochanka, kariera pisarska utknęła w miejscu a pozycja na uniwersytecie została mocno zachwiana. Po nieudanej próbie samobójczej i niezbyt udanej terapii decyduje się wrócić tam gdzie wszystko się zaczęło - do miasteczka, gdzie spędził dzieciństwo. Wraca, wynajmuje dom, w którym kiedyś mieszkał jego przyjaciel i postanawia napisać powieść o radosnych, chłopięcych latach, o lecie sprzed ponad czterdziestu lat, lecie gdy wraz z tragiczną śmiercią Duane'a zakończyła się niewinność i radość ich dziecięcej paczki.

,,Zimowe nawiedzenie" to bardzo specyficzny, mocno ascetyczny horror. Nie bucha z niego krew, nie wyskakują co drugą stronę duchy ale groza, poczucie zagrożenia i niepewności cały czas narasta przeplatane z poczuciem niespełnionego, pustego, zmarnowanego życia. Wspomnienia o tym co było, majaki z wyobrażeń jak mogłoby być przeplatają się z nienazwanym zagrożeniem. Trudno rozgraniczyć prawdę od złudzeń i przywidzeń. Dale jako oś powieści tkwi gdzieś pomiędzy życiem jakie kiedyś prowadził, życiem jakie chciałby prowadzić a śmiercią. Zawieszony na krawędzi nie dostrzega tego co naprawdę czai się w mroku i co rzeczywiście mu zagraża. Jego powrót do miasteczka budzi duchy, widma i nieokreślone zagrożenie, które próbuje wydostać się na wolność i wprowadzać zamęt.

Powieść ma swoje momenty, które czytałam z zapartym tchem i ciarrkami na plecach ale także posiada wiele elementów, typowej powieści podsumowującej życie, stanowiącej rozrachunek z przeszłością, podsumowującej dokonania i pokazującej gorzkie saldo życia. Jest dosyć smutnym wzdychaniem nad lepszymi czasami, które dawno minęły i upływem życia. Mówi o tym, że kiedyś trzeba się otrząsnąć i wybrać stronę do opowiedzenia się bo nie można nieustannie tkwić po środku.

niedziela, 30 czerwca 2019

,,Zagadka w bieli" J. Jefferson Farjeon


Tytuł oryginału: Mystery in White. A Christmas Crime Story

Akcja ,,Zagadki w bieli" rozgrywa się w okresie świąt Bożego Narodzenia. Pociąg, którym grupka przypadkowych osób podróżuje staje w zaspie. Zdesperowani pasażerowie próbują na własną rękę wydostać się z pułapki i dostać się do najbliższej stacji by móc kontynuować dalszą podróż. Ich plan jednak się nie udaje. Zagubieniu pośród śniegu trafiają do dziwnego, opuszczonego domu, gdzie w kominku pali się ogień, jest świeżo zaparzona herbata ale nie ma żywego ducha. Dziwną, tajemniczą atmosferę potęguje przeczucie, że musiało dojść do zbrodni a wkrótce wychodzi na jaw pierwsze morderstwo.

,,Zagadka w bieli" to kryminał utrzymany w podobnym klimacie jak powieści Agathy Christie. Zresztą powstał w tym samym czasie. Niewielka grupa osób, odcięta od świata, morderstwo i przeświadczenie, że mordercą musi być ktoś z pośród zebranych. Wszystko zaczyna się z przytupem, pierwsze kilka rozdziałów świetnie budują klimat, czuć narastające emocje potęgowane klimatyczną, śnieżną scenerią. Jednak im bardziej akcje zmierza ku rozwiązaniu tym jest gorzej. Nagle wszystko się rozmywa, staje się przegadane, brakuje mocnego suspensu, który mógłby wywrócić wszystko do góry nogami lub przynajmniej logicznie zamknąć całość. Oczywiście, zakończenie pasuje do całej fabuły ale jest ...nudne. Brakło w nim, wręcz na siłę doklejone do tego co na początku próbowano zbudować i niszczące cały potencjał otwarcia.

Bardzo przyjemnie mi się czytało przynajmniej pierwszą połowę książki, szczególnie lubię czuć kontrast tego co za oknem (czerwcowe upały) z tym co na kartach książki (sroga zimowa aura). Z ogromny zaciekawieniem próbowałam wymyślić co dokładnie się stało w Domu w Dolinie i chyba dlatego jestem tak rozczarowana zakończeniem, w którym zabrakło tego początkowego błysku. Jednak trzeba przyznać, że jest to ogromny odskok od współczesnych, nastawionych na szok i makabrę, kryminałów i horrorów. Tutaj raczej chodzi o powolną grę z czytelnikiem, zwracanie uwagi na szczegóły oraz wprowadzanie i prezentację różnych, czasem sprzecznych bohaterów, poprzez których dochodzimy do rozwiązania. I chociaż powieść ta kryminałom Agathy Christie nie dorównuje można z nią przyjemnie spędzić kilka letnich wieczorów. 

p.s. WYZWANIE 2019 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 88,0 cm - 2,2 cm = 85,8 cm.

sobota, 23 marca 2019

,,Legion" Elżbieta Cherezińska



,,Legion" to powieść napisana na kanwie autentycznych wydarzeń i przybliżająca historię Brygady Świętokrzyskiej. Opowieść o wojsku, które było nieuznawane, które walczyło z hitlerowcami, Rosjanami a nawet z komunistami. Ich jedynym celem była Wolna Polska i nie taka jak wdziałby ją Zachód ale ta prawdziwie wolna. Nie dali się stłamsić, przekonać, do niuansów polityki - bili zdrajców, wrogów, mając w sercu poczucie tego co jest właściwe i co mu zostać zrobione.

Cherezińska pokazuje II Wojnę Światową z perspektywy dowódców Brygady Świętokrzyskiej ale i zwykłych żołnierzy. Świat jaki prezentuje jest wielowymiarowy i pełen kontrastów. Dotychczas żyłam w przekonaniu, że polskie wojska w trakcie wojny były jednolite i nakierowane na wspólny cel jakim miała być walka z Niemcami. ,,Legion" skutecznie wybił mi z głowy takie myślenie i zmusił do poszukiwań oraz zagłębienia się w historię, by na własne oczy przekonać się jak bardzo podzielona była armia. Autorka wybiera bohaterów z różnych stron a udowadnia, że byli tacy, dla których Polska była autentycznie najważniejsza, którzy nie zważali na okoliczności i robili to co do nich należy, próbując zachować człowieczeństwo i przyzwoitość.

Niesamowitym jest fakt, że Brygada Świętokrzyska prawie nie istnieje w społecznej świadomości. Przecież to idealny przykład heroizmu, patriotyzmu, samozaparcia, wytrwałości oraz sukcesu. W powieści uchwycono i naświetlono wszystkie te cechy dodając też trochę bezczelności, romansu oraz humoru. Nie oszczędzono dramatycznych, tragicznych zdarzeń ale dzięki temu całość czyta się z zapartym tchem, nie mogąc uwierzyć, że to wszystko zdarzyło się na prawdę i nie jest tylko fikcją literacką.

Cherezińska stworzyła powieść, która odsłania trochę zapomniane karty naszej historii. Robi to po mistrzowsku, ożywiając historię i pokazując, że może ona być fascynująca niczym najlepszy film sensacyjny. Polecam!

poniedziałek, 16 lipca 2018

,,Opowieści królowej pustyni" Gertrude Bell

Tytuł oryginału: Tales from the Queen of the Desert

Nie ukrywam, że jako nastolatka z zapartym tchem śledziłam serial ,,Przygody młodego Indiany Jonesa". Do dziś pamiętam szczególnie te, których akcja rozgrywała się na Bliskim Wschodzie. W pamięć zapadły mi niezwykły klimat niczym z baśni Tysiąca i Jednej Nocy oraz zapierające dech w piersiach przygody. Dlatego gdy na półce zobaczyłam ,,Opowieści królowej pustyni" wiedziałam, że jest to książka wobec, której nie mogę przejść obojętnie.

Sama autorka była postacią nietuzinkową. Już na początku XX wieku odważnie i z determinacją weszła w przestrzenie zarezerwowane dla mężczyzn. Jej życie było barwne, tajemnicze i nasycone przygodami a relacja z podróży, którą czytałam jest zaledwie znikomym odbiciem tego co naprawdę widziała i przeżyła. Reportaż skupia się właściwie na dwóch wędrówkach: przez Iran i Syrię. Nie ma tutaj jednak mrożących krew w żyłach historii ale jest ciekawy obraz świata, który niestety już w większości zniknął. Świata tajemniczego, przesyconego niesamowitością, otwartego na przybyszów z zewnątrz ale i dumnego oraz bardzo bogatego pod względem kulturalnym. Świata gdzie wspólnie egzystują przeszłość i teraźniejszość.

Bardzo interesujące jest także spojrzenie na podróż i wędrówkę samą w sobie. Teraz gdy podróżowanie stało się łatwe oraz dostępne dla każdego, ciekawie patrzy się na wszystko oczami kogoś kto wiedział, że należy do nielicznych i próbuje przybliżyć to co widzi i przeżywa innym. I mimo, że wiele się zmieniło. Jedno pozostaje niezmienne: Gertrude Bell tak jak wielu innych podróżników podkreśla, że najważniejsze jest spotkanie innego człowieka - nie ważne czy na chwilę czy na dłużej. To właśnie spotkania są wyróżnikami i determinują, określają prawdziwego podróżnika.

Bardzo przyjemnie spędziłam czas z ,,Opowieściami Królowej Pustyni". Mocno oddziałuje klimat retro, a jeśli ktoś, tak jak ja, lubi coś takiego, to na pewno się tutaj odnajdzie.

 p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  68,5 cm - 2,2 cm = 66,3 cm,

czwartek, 3 maja 2018

,,Szkarłatny kwiat kamelii" Antoni Ferdynand Ossendowski


Książkę zamówiłam po wpływem impulsu. Kompletowałam zamówienie i potrzebowałam jeszcze jednej książki do zniżki, jednak książek, które ,,już chcę" przeczytać było zbyt wiele i nie mogłam się zdecydować, postanowiłam zrobić coś przeciwnego. Kupiłam książkę, o której nikt nie pisze na blogach, która nie jest polecana na instagramie, mimo, że to wznowienie nikt o niej nie wspomina. Szaleństwo, ale się opłaciło bo to był strzał w dziesiątkę.

Ossendowski to jedna z najbarwniejszych postaci początku XX wieku. Podróżnik, pisarz, awanturnik, przemierzył wiele krajów a w jego opowieściach zaczytywano się w okresie XX-lecia międzywojennego. Po wojnie nie wydawano jego opowieści, dopiero niedawno ponownie jest odkrywany i czytany.

,,Szkarłatny kwiat kamelii" to zbiór opowieści z Japonii. Nie są to jednak reportaże, bardziej nowelki, opowiadania, anegdotki ubrane w formę opowiadania. Koncentrują się na życiu, mentalności, obyczajowości mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni. Są przesycone romantyzmem, tajemniczością, pełno w nich klimatu dalekiego Orientu oraz egzotyki. Na początku XX wieku tylko najbardziej wytrwali a czasem i szaleni, mogli pozwolić sobie na wyprawę do Japonii - cała reszta mogła tylko marzyć i sobie wyobrażać egzotyczny, nieznany świat pełen pięknych, wiotkich gejsz i dzielnych, szlachetnych, honorowych samurajów. Ossendowski bazuje bardzo mocno na tych wyobrażeniach - tworzy fantastyczny świat, dla mnie skojarzył się z dziecięcym zafascynowaniem przygodami Indiany Jonesa, czasem piękny i honorowy, czasem groźny, czasem inny i niezrozumiały. Każde opowiadanie to inna historia, inne spojrzenie ale gdzieś zawsze przeplata się pojęcie honoru, szlachetności, poświęcenia - wielkie patetyczne hasła, które idealnie pasują do ducha epoki.

,,Szkarłatny kwiat kamelii" to niesamowity zbiorek opowiadań. Przenosi zarówno w czasie jak i przestrzeni. Piękny styl pisania Ossendowskiego potęguje wrażenie. Wszystkie opowiadania mają klimat czasów, które już odeszły, nostalgii, romantyczności, tajemniczości. Ja nie mogłam się oderwać i wiem, że trafiłam idealnie.

p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  95,9 cm - 1,0 cm = 94,9 cm

czwartek, 30 listopada 2017

,,To" Stephen King

 Tytuł oryginału: IT

Podobno to najlepsza powieść Kinga, podobno to jego najstraszniejszy horror... Podobno można nabawić się traumy a strach przed klaunami zostanie na zawsze... podobno...

Wszystko zaczęło się w 1958 by znów powrócić w 1985. Ukryte zło w małym miasteczku Derry, gdzieś w stanie Maine ponownie dochodzi do głosu. Zaczynają ginąć dzieci, dzieją się dziwne rzeczy, w mieście zaczyna panować strach. Jedynymi, którzy zdają sobie sprawę co naprawdę się dzieje jest siódemka obecnie dorosłych, która kiedyś, jako dzieci już raz stawili czoła swoim lękom. Od nowa będę musieli przejść tę samą drogę, przypominając sobie to co działo się wtedy a teraz znów się obudziło.

Misternie skonstruowana intryga przeplata przeszłość z współczesnością, równocześnie wydobywając na wierzch wszystkie tkwiące w bohaterach lęki, niepewności i obawy. Realne zagrożenie miesza się z czymś nieuchwytnym, wywodzącym się z najstraszniejszych, najbardziej niedorzecznych koszmarów. Mimo to nie ma między nimi zgrzytów, wszystko miesza się w przerażającą, budzącą lęk i niepewność historię, która u największych twardzieli wywołuje gęsią skórkę. King miesza grozę, z głęboką analizą psychologiczną, wywołuje nerwowy chichot i mimo, wszystko przypomina dobre czasy dzieciństwa. Dzięki temu sprawia, że dorosły strach jest gorszy, straszniejszy, bardziej realny bo już wiadomo co można stracić i ile trzeba poświęcić. Pojawia się kalkulacja, zastanowienie, próba przygotowania planu tak gdzie kiedyś był instynkt, odwaga i przyjaźń.

Doceniam kunszt i rozmach z jakim została opowiedziana ta historia, pełna zwrotów akcji, niepewności, budząca uśpiony lęk ale i wywołująca uśmiech. Tak pełna sprzecznych emocji, raz groteskowa i paranoidalna by za chwilę stać się nostalgiczną i pełną dawno odeszłych wspomnień, raz straszna, raz czuła. Wszystko w niej się miesza, wszystko zmienia. Nic nie jest pewne ale i nie wszystko jest rzeczywiste. Dobrze tutaj jednak widać to co leży u podstaw popularności i siły Kinga - po prostu (wybaczcie!) cholernie dobrze to opowiedział, tak rozkładając akcenty, że wierzymy mu, przynajmniej póki nie przewrócimy ostatniej strony.

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  18,5 cm - 5,5 cm = 13,0  cm                  ,

sobota, 14 stycznia 2017

,,Opowiem Ci o wolności" Wacław Holewiński


Dwie młode kobiety, Maria i Walentyna, pełne życia, energiczne, z głowami pełnymi planów na przyszłość. Wszystko to przekreśla wybuch II wojny światowej. Każdą do konspiracji i pracy dla podziemia zbrojnego wciągnie brat. Będą przenosić meldunki, rozkazy, bibułę konspiracyjną. Nie zważając na zagrożenie, codziennie i cicho będą walczyć o niepodległość. Marii uda się przejść bez większych szkód wojnę, Wala trafi do obozu. Spotkają się dopiero w ubeckim więzieniu, do którego trafią po wojnie.

,,Opowiem Ci o wolność" to poruszająca powieść. Autor wykorzystując rzeczywiste losy dwóch kobiet, stworzył prawdziwą historię o wojnie. Na ich przykładzie dał odczuć koleje losu tych, którzy walczyli zarówno w czasie wojny jak i po jej oficjalnym zakończeniu. Oszczędnie i w prostych słowach buduje opowieść, o której nie da się oderwać. Jej trudny i bolesny wydźwięk oddziałuje mocno na wyobraźnię i więcej mówi niż najlepsze podręczniki historii. Bo jest tam wszystko: miłość, cierpienie, chwile radości przeplatają się z tygodniami trwogi i zagrożenie, jest i bestialstwo oprawców i niewidoczna pomoc, są trudy i przeciwności ale pojawia się też spokój.

Wacław Holewiński nie napisał swojej powieści tak aby na pierwszy plan wysuwać patos ale przez pozorną prostotę pokazał co znaczy prawdziwy patriotyzm i ile trzeba dla Ojczyzny poświęcić. Polecam gorąco!

niedziela, 9 października 2016

,,Wyspy nieznane" Viviano Domenici

Tytuł oryginału: Altri naufragi


Wyspy to jedne z tych miejsc, które od zawsze fascynowały ludzi. Zamknięty, odcięty ląd gdzie nieprawdopodobne mogło stać się prawdą. Były miejscem dobrowolnej lub przymusowej izolacji to potęgowało tylko poczucie ich tajemniczości i niezwykłości.

,,Wyspy nieznane" to zbiór trzydziestu sześciu opowieści o niezwykłych miejscach naszego globu. Autor, doświadczony podróżnik, zebrał je i zaprezentował bogato ilustrując. Zabiera on czytelnika w fascynującą podróż przez morza i oceany by odsłonić rąbka tajemnicy. Barwnie i ciekawie opowiada o miejscach i postaciach. Daje nam posmakować prawdziwej przygody oraz zachłysnąć się pięknem ukrytych i czasem zapomnianych miejsc.

To wprost idealna książka na rozpoczynającą się jesień. Lekko, z dużą swobodą i nutą humoru opowiada o tak nieprawdopodobnych, fascynujących oraz egzotycznych miejscach, że chce się tam jak najszybciej przenieść. Poczuć na skórze ciepłe promienie i zapomnieć o zbliżającej się zimie. Okrywać zapomniane lądy, podziwiać urokliwe zatoki i przeżywać przygody życia. Ale to także opowieść o niezwykłych, nietuzinkowych ludziach - czasem dzielnych, czasem pomysłowych a czasem trochę przerażających. Każdy kto ludzi odbywać niezwykłe podróże z kubkiem kawy będzie zadowolony. Polecam!

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  25,4 cm - 2,2 cm = 23,2 cm 

niedziela, 3 kwietnia 2016

,,Piękny drań" Christina Lauren

Tytuł oryginału: Beautiful Bastard

Bardzo jednorazowa książka, ba nawet jednowątkowa. Trudno tam dopatrzyć się skomplikowanej fabuły. Nasi bohaterowie, Bennett i Chloe to zażarci wrogowie. On jest jej szefem, ona jego stażystką. Taka relacja wyzwala z nich najgorsze instynkty, nie ma dnia żeby nie darli ze sobą kotów. Cóż, przysłowie mówi, że od nienawiści do miłości jest tylko jeden krok. U nich zaczyna się od seksu w sali konferencyjnej (w pierwszym rozdziale - mają tempo szaleńcy!!). A potem to już jest na zmianę dzika kłótnia i jeszcze dzikszy seks. Wykorzystują do tego każdą możliwą przestrzeń i miejsce. Autorki uraczyły nas swoimi fantazjami w windzie, samochodzie, na klatce schodowej, w przymierzalni, w łazience i ... hmmm, nie pamiętam ale chyba jeszcze coś było.

Nie należę do fanów literatury erotycznej ale jeśli trafi w moje ręce to czytam. Najczęściej denerwuje mnie płyciutka, głupiutka fabuła (albo jej brak) oraz irytujący bohaterowie. Tutaj także nie spodziewałam się cudów. Miałam nadzieję, że przynajmniej nie wyrzucę książki przez okno - co byłby sukces. Na szczęście powieść, jest całkiem zgrabnie napisana. Dużym atutem są bohaterowie - zadziorni, kłótliwi, śmieszni ale pełni pasji i energii. Świetnie się czyta opisy ich starć, a co do reszty? Cóż, mam wrażenie, że autorki otwarły Cosmopolitan czy inne czasopismo tego typu, skopiowały jaką bzdurną listę ,,100 najdziwniejszych fantazji" i na upartego postanowiły wcisnąć wszystkie do jednej książki. Na szczęście, objętość powieści nie jest porażająca bo więcej chyba bym nie przetrawiła. A tak świetnie się bawiłam i polecam w ramach relaksu.

piątek, 5 lutego 2016

,,Fałszywy prorok" Sebastian Koperski


Poznań, tuż przed wybuchem I wojny światowej stanie się areną, na której zmierzą się mocarstwa w szpiegowskim starciu. Rosja wysyła swojego agenta aby zaognił jeszcze bardziej już i tak do granic napięte stosunki polsko-niemieckie. Władze pruskie będą próbowały pokrzyżować jego plany i udaremnić zadanie. Gdy wmieszają się w to jeszcze młodzi, pełni patriotycznej Polacy oraz dojrzały żydowski lekarz wyjdzie mam wciągająca mieszanka, od której ciężko się oderwać.

,,Fałszywy prorok" to bezpośrednia kontynuacja wcześniejszej powieści Sebastiana Koperskiego ,,Doktor Jeremias". Nie czytałam jej ale w obecnej znajdziemy tak dużo odwołań i nawiązań, że spokojnie można sobie ją darować, szczególnie, że znam już rozwiązanie zagadki kryminalnej stanowiącej oś fabularną. Nie oznacza to jednak, że i tutaj cała akcja kręci się wokół zabójstwa Janiny Pokrywki. Mamy do czynienia ze zgrabnie skonstruowaną intrygą szpiegowską, wątki kryminalne są daleko w tyle za nią. Obserwujemy misternie budowaną sieć intryg i zależności na tle świetnie oddanego klimatu Poznania początku XX wieku. Tak jak lubię delikatnie stopniowane jest napięcie,tak aby z każdą stroną bardziej budzić zainteresowanie.

,,Fałszywy prorok" bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Nie jest to kolejny sztampowy retro-kryminał ale świetna wielowątkowa powieść historyczna, która może się każdemu spodobać.

sobota, 27 grudnia 2014

,,Taniec ze smokami" cz.2 George R.R. Martin

Przyznaję, że w trakcie czytania miałam kilka chwil zwątpienia gdy chciałam odłożyć książkę na bok i nigdy do niej nie wracać. A wszystko spowodowane było tym, że nie udało mi się uniknąć spoilerów zalewających internet. Po części wiedziałam czego mogę się spodziewać w tej części. Przeczytałam jednak. I cóż? Mam ochotę podejść do pana Martina i powiedzieć mu: ,,Chrzań się!". Kolejne śmierci nie są już tak zaskakujące i wstrząsające jak śmierć Neda czy Robba. Teraz już chyba z pewnym przyzwyczajeniem na to patrzę i staram się nie przywiązywać do postaci bo za chwilkę znikną.

Na pewno ta część jest dużo lepsza niż pierwsza cześć ,,Tańca ze smokami". Postacie trochę się ogarnęły i zaczęły walczyć o swoje. Cóż różnie im to wychodzi ale przynajmniej nie czekają już na znak z nieba. Jak zawsze na koniec tomu, sytuacja zostaje totalnie odwrócona. Nic nie jest takie jak było i nikt nie pozostaje bezpieczny. Ręce swędzą aby sięgnąć po kolejny tom a tu pustka... Pozostaje tylko cierpliwość i nadzieją, że Martin zaskoczy wszystkich i szybko wyda ,,Wichry zimy".