Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Remigiusz Mróz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Remigiusz Mróz. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 lipca 2025

,,Langer" Remigiusz Mróz

 

Chyba już oficjalnie mogę nazwać rok 2025 rokiem powrotów. Kolejny raz bo długiej przerwie wracam do bohatera, tym razem jest to Piotr Langer. Pamiętam jak dziesięć lat temu przypadkiem trafiłam na ,,Kasację" i po jej skończeniu długo zbierałam szczękę z podłogi. To było coś. Thriller jakiego się nie spodziewałam i bohaterowie, których w sumie lepiej omijać. Po ,,Kasacji" raczej miałam trudną relację z prozą Remigiusza Mroza i sporadycznie sprawdzam co tam w trafie piszczy ale ,,Langera" postanowiłam sprawdzić, nawet jeśli ze sporym opóźnieniem.

Na tylnej stronie okładki zamiast zwyczajowego blurba znajdziemy tylko jedno zdanie ,,Piotr Langer nie wymaga opisu". I coś w tym jest. Bo wiemy czego się spodziewać czyli właściwie wszystkiego. Jednak czym innym jest obserwować działania Langera filtrowane przez emocje innych osób a czym innym jest wejść mu do głowy. Obserwujemy go w dość nietypowych jak na niego okolicznościach. Jego uwagę przyciąga kobieta, początkowo planuje, że stanie się jego kolejną ofiarą, jednak odkrywa w niej swoje dopełnienie. Bo Nina Pokora przyszła do Langera w konkretnym celu a ten cel jest zgodny z jego fantazjami.

Powieść ma też drugą stronę i są nimi działania prokurator Karoliny Siarkowskiej, która za wszelką cenę chce dopaść Langera na gorącym uczynku i na zawsze wsadzić do więzienia. Nie jest to jednak łatwe bo Langer zbyt dobrze się maskuje i nie popełnia błędów. Jednak zawsze może być ten pierwszy raz.

Mogę być jedną z nielicznych osób w Polsce, która powie, że nie lubi Langera. To psychopata, budzący obrzydzenie i odpychający na każdym kroku. Rozumiem fascynację jego psychiką, rozłożenie na kawałki motywacji jakie nim kierują, chęć zerknięcia za zasłonę i udawania, że przekracza się granicę, która jest niedostępna dla zwykłych ludzi. Mróż odwalił kawał dobrzej roboty, bo po prostu czuje się jak ta postać odrzuca, czuć jej popieprzoną psychikę i budzi tylko obrzydzenie. Początkowo bałam się czy przypadkiem powieść nie skręci w romantyzowanie przemocy albo zacznie wybielać Langera i pokazywać jego ludzką stronę. Ale tu tego nie ma. Jest samo czyste zło, w swojej najbardziej zdegenerowanej postaci. Dlatego cały czas stałam po stronie Siarki i Padeborna trzymając kciuki by ich plan się powiódł.

,,Langer" to zadziwiająco dobry thriller. Mroczny, dosadny, zapewniający skoki adrenaliny i pokazujący świat od tej najgorszej strony. Tworzy bohatera, który odrzuca, ale jest nadal hipnotyzujący w najbardziej przerażający sposób. Jest degeneracją w najczystszej postaci. Jeśli ktoś chce stawić czoła złu, to polecam!

 

 p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 67,2 cm - 3,3 cm = 63,9 cm.

 

poniedziałek, 11 września 2023

,,Testament" Remigiusz Mróz


 Pierwszym moim zaskoczeniem było kiedy czytałam poprzedni tom (i w ogóle ostatni raz sięgnęłam po Mroza). Chyłkę ostatnio czytałam w 2018 (!!) roku. Tak że tak!  Chyba ten drobny fakt najlepiej pokazuje, że gdzieś się rozminęło moje zainteresowanie serią. A wrażenie po skończeniu ,,Testamentu" tylko to podkreślają.

,,Testament" rozpoczyna się bardzo niepewnie dla bohaterów.  Zordon jest w więzieniu oskarżony o dokonanie eutanazji na matce a Chyłka dochodzi do siebie po utracie ciąży i niespodziewanie zostaje zmuszona do obrony znanego warszawskiego ginekologa. Nieoczekiwanie otrzymuje on znaczący spadek od jednej ze swoich pacjentek, którą, jak twierdzi, spotkał tylko raz. Sprawa od początku wydaje się być dziwna ale ginekolog twierdzi, że potrafi wyciągnąć Zordona z więzienia i doprowadzić do jego uniewinnienia. Jest to argument, który przekonuje Chyłkę, choć nie zdaje sobie sprawy, że zagłębia się w coś co sięga bardzo głęboko w przeszłość i zagraża wielu osobom.

Z jednej strony ,,Testament" to dobrze napisany thriller prawniczy. Mróz zręcznie manewruje przepisami, lukami w prawie i niuansami aby wywoływały odpowiedni efekt. Są zaskakujące zwroty akcji, szybkie nieoczekiwane rozwiązania i mnóstwo kluczenia i manewrowania po szarościach i zakamarkach prawa. Nie wiemy co wymyśli i z czego skorzysta o ile nie jesteśmy prawnikami ale jesteśmy pewni, że na pewno coś znajdzie i nie będzie to do końca jednoznaczne. Bo bohaterowie też tacy nie są. Nie ma tutaj podziału na dobrych i złych. Jest raczej udowadnianie, że wszystko da się naciągnąć i dopasować do własnych potrzeb. I w sumie się z tym nie kłócę bo taka jest konwencja serii i to z pewnością wywołuje ciekawość i emocje u czytelników.

Ale żeby nie było tak różowo to teraz dodam, że strasznie zmęczył mnie ten tom. Męczące jest bezsensowne przerzucanie się pseudo-ironicznymi tekstami, które nic nie wnoszą do akcji a tylko niepotrzebnie wydłużają. Męczące jest obserwowanie, że bohaterowie nadal tkwią w tym samym miejscu i właściwie ich charaktery nic się nie posunęły do przodu, mimo wszystkich doświadczeń jakie za nimi. Dodatkowo książka jest dosyć przewidywalna. Wątek eutanazji się już wyczerpał to go szybko zamknięto. I generalnie z dużym prawdopodobieństwem można przewidzieć w którym miejscu pojawi się zwrot akcji i gdzie akcja będzie się gmatwać a gdzie rozjaśniać. Mimo, że Mróz sięga po ciekawe wątki, które robią za tło (tym razem reprywatyzacja lat 90tych) to czegoś mi tu zabrakło albo zostało przygniecione przez schematyzm i wymuszoną błyskotliwość. Narzekam bo pamiętam z jakim napięciem czytałam ,,Kasację" i tego tu brakło. Mam wrażenie, że wszystko kręci się w kółku i cały czas mamy te same zabiegi, które po powtórzeniu któryś raz z kolei tylko męczą a nie porywają.

,,Testament" może nie jest zły ale też nie jest porywający. Można wrócić, sprawdzić co u bohaterów ale raczej nie ma co nastawiać się na wielkie napięcie czy zaskoczenie. Może to tylko spadek formy w środku serii? Nie wiem, kiedyś sprawdzę :)

niedziela, 25 listopada 2018

,,Oskarżenie" Remigiusz Mróz


Gdy dziś kończyłam czytać ,,Oskarżenie" uświadomiłam sobie, że poprzedni tom serii czytałam prawie rok temu. Cały rok bez Chyłki i Zordona był idealną perspektywą by świeżym okiem spojrzeć na powieść oraz rzeczywistość jaką wykreował Remigiusz Mróz.

,,Oskarżenie" zaczyna się po niewielkim skoku czasowym w stosunku do poprzedniego tomu. Chyłka nadal jest w ciąży, na szczęście atak, który zakończył poprzedni tom nie miał jakichś większych konsekwencji oprócz tego, że Zordon nie zdał egzaminu aplikacyjnego. Ale to już przeszłość. Obecnie najważniejsza jest nowa, bardzo emocjonująca i zagmatwana prawa. Chyłka ma bronić dawnego opozycjonisty oskarżonego o cztery brutalne zabójstwa. Dodatkowo wszystko się jeszcze bardziej komplikuje bo Oryński zostaje oskarżony o dokonanie eutanazji na swojej matce. Chyłka musi działać na kilku frontach, próbując ogarnąć to co nie jest do ogarnięcia. Wszystko wywraca się do góry nogami a czas ucieka.

Mniej więcej w podobnym czasie jak podczytywałam sobie ,,Oskarżenie" nadrabiałam też zaległości w serialu ,,Suits". No i tak się zupełnie przypadkiem zdarzyło, że w serialu Harvey Specter robi wszystko by wyciągnąć Micka z więzienia i dokładnie to samo robi Chyłka. Nie, nie mówię, że mamy do czynienia z plagiatem ale cóż.. tok myślenia jest całkiem podobny. Bo jedno trzeba przyznać Remigiuszowi Mrozowi. Jest dobry obserwatorem rzeczywistości popkulturalnej. Miesza wszystko co jest popularne i na czasie i wkłada w jedną całość. Wiem, że czytał ,,Czy Bóg wybaczy siostrze Bernadetcie?", oglądał ,,Suits", pewnie też przeglądał kwejka czy demotywatory lub joemonstera, przez co jego historia trafia do czytelnika. Jest aktualna, kontrowersyjna, budzi ciekawość, jest sprawnie napisana, utrzymana w szybkim tempie. Tylko, że ja się chyba starzeję (sorry panie Mróz, wiem że w tym samym czasie egzamin gimnazjalny pisaliśmy ;) bo dla mnie ciągłe przerzucanie się przez bohaterów popkulturowymi odzywkami jest nużące. Sprawia wrażenie sztuczności i niewiele wnosi do akcji. Wolałabym więcej kluczenia i emocji w samej akcji, która tutaj jest całkiem niezła i naprawdę mnie wciągnęła, tak, że czekałam z niecierpliwością na to jak wszystko zostanie rozwiązane.

,,Oskarżenie" jest niezłe i z pewnością pozostanę wierna serii z Chyłką ale momentami za bardzo przegadane. Mniej gadania w więcej działania i będzie idealnie. 

sobota, 18 listopada 2017

,,Inwigilacja" Remigiusz Mróz

 
Ostatnio ciężko mi szło mieszenie się z twórczością Remigiusza Mroza. Już nie wiedziałam, czy to ja jestem bardziej krytyczna i bardziej kręcę nosem czy może to każda kolejna książka jest słabsza od poprzedniej. Na szczęście ,,Inwigilacja" to zwrot w dobrym kierunku.

Po raz kolejny Mróz sięgnął to gorący temat - tym razem imigranci, terroryzm i domniemane działania służb bezpieczeństwa - by skonfrontować z nim swoich czołowych prawników, Chyłkę i Zordona. Po wszystkich wcześniejszych perturbacjach wydaje się, że ich relacje przyjęły pewne znamiona normalności. Chyłka zaczyna wychodzić na prostą a Zordon zaczyna pokazywać trochę więcej charakteru. A sama sprawa - ciekawa, intrygująca, budząca sporo wątpliwości i oczywiście niejednoznaczna. Do końca nie wiemy czy prawnicy stoją po dobrej stronie barykady czy może zakopali się w największe bagno jakie tylko mogli znaleźć. I chociaż już dosyć wcześnie miałam podejrzenia, że to może się tak skończyć jak się skończyło, w najmniejszym stopniu nie zniszczyło mi to zabawy. Z ogromną przyjemnością obserwowałam świetne słowne potyczki między bohaterami, na sali sądowej także było gorąco i chociaż wyjątkowo nikt w tej części nie wylądował w szpitalu, nie znaczy, że było nudno.

Seria weszła na dobre tory i mam nadzieję, że na takich pozostanie. O ile w innych powieściach Mroza widać, że szuka swojego miejsca i stylu tutaj już ma i czuje się w nim całkiem nieźle. Da się odczuć lekkość stylu, zabawę językiem, umiejętne mieszanie tematów ważnych, skomplikowanych z humorem, proste i rzeczowe tłumaczenie nawet najbardziej skomplikowanej prawniczej terminologii. Tworzy to właściwy klimat dla czytelnika, który oprócz rozrywki znajduje tam dyskretnie przemycane ważne społeczne tematy.

p.s. Chyłka nie jest jedyną, która czytała ,,Ojca Chrzestnego" a nie widziała filmu. Ja też :)

piątek, 14 kwietnia 2017

,,Immunitet" Remigiusz Mróz


Długo odkładałam czwarte spotkanie z Chyłką i Zordonem. Obawiałam się tego co mogę zastać po ich zachowaniu w ,,Rewizji". Spodziewałam się pędzenia z zawrotną prędkością po równi pochyłej na dno ale na szczęście zostało to trochę spowolnione. Chyłka to nadal alkoholiczka, mniej czasem więcej pijąca ale gdzieś próbująca wrócić na dawne tory. A Zordon próbuje uczyć się do aplikacji, egzystując w świecie prawa korporacyjnego.

Spotykają się znów by podjąć się obrony oskarżonego o zabójstwo najmłodszego sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Sebastian Seidel nie przyznaje się do popełnienia morderstwa w Krakowie, wręcz twierdzi, że go tam nie było. Dowody mówią coś zupełnie innego. Prawnicy będą musieli przedrzeć się przez gąszcz niedomówień i lawirować wśród kłamstw oraz półprawd by dotrzeć do czegoś co można nazwać ,,prawdą".

Seria z Chyłką i Zordonem jest z pewnością najlepszą z serii Remigiusza Mroza. Konkretna, pełna zwrotów akcji i niepewności co do finalnego rozwiązania. Ten tom nie odbiega poziomem od poprzednich. Jest mocne wejście, trochę nieoczekiwanych zapętleń i przeszkód, jest babranie jest w morzu prawniczych interpretacji oraz nurkowanie w oceany kazusów. Jednak gdzieś w moim poczuciu, wkradło się w solidną intrygę przegadanie. Były momenty gdzie z niecierpliwością przewracałam strony ale zdecydowanie więcej było tych gdzie nie mogłam się doczekać aby to mieć już za sobą. A i rozwiązanie było zbyt ... logiczne i nudne. Brakło mi w nim jakiejś petardy. Na szczęście tę zaserwowała nam Chyłka.

Jestem ciekawa co będzie dalej. Lubię tę serię więc pewnie będą kontynuować przygodę. Chociaż chcę więcej: akcji, napięcia, szaleństwa i niepewności.

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 120 cm - 3,9 cm =  116,1 cm               

wtorek, 21 lutego 2017

,,Ekspozycja" Remigiusz Mróz


Taa... dotarłam do końca. Nie było łatwo. W trakcie lektury chyba z dziesięć razy zmieniałam zdanie co do oceny. Ale coś pchało mnie do kontynuowania czytania więc z całą uczciwością nie mogę powiedzieć, że było źle. Było ... różnie. A zaczęło się od zgrzytu.

Gdy otwierałam książkę byłam przekonana, że mam do czynienia ze zwykłym kryminałem. Gdzieś podświadomie zaczęłam porównywać do rewelacyjnej ,,Ślebody" Kuźmińskich i cały czas czułam dyskomfort bo to nie to. Chciałam kolejny kryminał w góralskich klimatach a tu lipa. Zacznijmy od tego, że to nie kryminał, co najwyżej powieść Mroza obok niego stała. Chciałabym to jakoś sensownie podsumować tak aby nic nie zdradzać ale chyba się nie da. Bo w ,,Ekspozycję" zostało wepchnięte wszystko. Absolutnie wszystko.

Ja wiem, że rocznik 1987 jest specyficzny. Wychodzi, że nie tylko ja mam chaos w głowie ale Remigiusz Mróz też. Za jednym zamachem chciał stać się polskim Johnem Grishamem, Danem Brownem, Jamesem Rollinsem i strach pomyśleć kim jeszcze (btw. czekam na powieść ala Nicholas Sparks :)). Ale tak się nie da. Niby nieźle się to czyta, zaskoczenie goni zaskoczenie, z jednego nieprawdopodobnego zwrotu akcji wpadamy w kolejny, pędzimy jak szaleni przez lądy i oceany ale przy takiej wariackiej jeździe łatwo stracić sens, poczucie realizmu i w rezultacie całość staje się absurdalna. A tutaj w pewnym momencie fabuła zaczyna trąci absurdem. Przyznaję, że jak w trakcie oglądania komedii albo horroru siedział i czekałam co jeszcze da się upchnąć w ten bigos. Dało się wcisnąć zabójstwa, pościgi, pobyt w więzieniu, proces, tajemnice starsze i nowsze, trochę fanatyzmu religijnego, samosąd... i się zgubiłam. Niby to wciąga ale jak się odłoży to wcale nie chce się wracać. To taka lekka opowieść na podróż, którą spokojnie można zostawić na siedzeniu dla kolejnej osoby.

p.s. Będzie, że się czepiam ale dwa razy w powieści zaświeciła mi rażąca czerwona żarówa. Raz podarowałam ale recydywy to dla mnie za dużo. Może się mylę, może przez jedenaście lat żyłam w błędzie, w końcu studiowałam tylko na Pedagogicznym i AGH. Ale zawsze wydawało mi się, że Uniwersytet Jagielloński to UJot albo po prostu Jagielloński. A Jagiellonka to biblioteka. Gdy czytałam, że ,,wykładał na Jagiellonce" to nasuwa się co? Książki na półkę? Niby niuans ale denerwujący.:)

niedziela, 11 grudnia 2016

,,Świt, który nie nadejdzie" Remigiusz Mróz


Jest lepiej, a przynajmniej w porównaniu z poprzednią czytaną przeze mnie książką Remigiusz Mroza. ,,W cieniu prawa" zapowiadała się dobrze ale na zapowiedziach i oczekiwaniach się skończyło. Tym razem też autor wziął na warsztat przeszłość - Dwudziestolecie Międzywojenne i na tym tle zbudował opowieść o byłym bokserze, który przypadkowo trafia do warszawskiego przestępczego półświatka.

,,Świt, który nie nadejdzie" to zgrabnie napisana opowieść. Jednak i w niej pojawia się kilka zgrzytów. Historia Ernesta Wilmańskiego przypomina mi trochę opowieść o pudełkach, którą mój fizyk z liceum serwował każdemu kolejnemu rocznikowi. O co chodzi? W trakcie lektury nie opuszczało mnie poczucie, że w którymkolwiek momencie bym przerwała i odłożyła książkę będzie dobrze. Fabuła sprawia wrażenie trochę na siłę dopisywanej i rozbudowywanej. Nie wiem czy to było celowe działanie czy przypadkiem tak wyszło ale efektem jest poczucie nudy.

Pomysł na bohaterów był całkiem udany - policjantka i ,,dobry" gangster. Dwa różne światy i dwa różne spojrzenia. Taki zestaw w założeniu powinien gwarantować fajerwerki i dużo akcji. I nawet sporo się dzieje, akcja pełna jest niespodziewanych zwrotów ale tracą na tym postaci. W szale wydarzeń gubi się ich charakter i zaczynają sprawiać wrażenie sztucznych, wyidealizowanych lalek, które cało wychodzą z najgorszych opresji.

Czytanie początkowo szło mi bardzo opornie ale w pewnym momencie dałam się wciągnąć. Chyba to czar mojego ulubionego Dwudziestolecia tak zadziałał. Mrozowi udało się uchwycić specyfikę tego okresu, rzetelnie zbudować tło i wpleść w to całkiem niezłą historię sensacyjną. Nie udało mu się w prawdzie uniknąć potknięć ale nie narzekam (bardziej niż zazwyczaj:) ). Przyzwoita lektura, którą można pochłonąć w jeden weekend.

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

,,Rewizja" Remigiusz Mróz


,,Rewizja" to moje trzecie spotkanie z duetem Chyłka/Oryński. Po świetnej ,,Kasacji" i słabszym ,,Zaginięciu" nie bardzo wiedziałam czego się spodziewać. Lekturę jednak rozpoczęłam pełna optymizmu bo temat powieści to prawdziwy samograj. Bo co mamy: brutalne podwójne zabójstwo w Warszawie, uprzedzenie rasowe i przede wszystkim Chyłkę i Zordona po przeciwnych stronach barykady a gdy jeszcze niespodziewanie pojawi się ,,stary" znajomy to wydawać by mogło, że dostaliśmy prawdziwą bombę pomiędzy okładkami. Niestety, siła napędowa tematu szybko się wyczerpała i została tylko poprawność. Mróz prawidłowo i rzeczowo przeprowadził czytelnika przez całą fabułę, wyjaśnił wszystkie zawiłości prawa, dał pasujące i logiczne wyjaśnienie ale brakło efektu. Chciałam się poczuć tak jak po zakończeniu ,,Kasacji", miałam nadzieję, że znowu opadnie mi szczęka bo wszystko co wydawało mi się, że wiem i rozumiem zostanie zdeptane i wyrzucone, a całość akcji ukaże się w zupełnie nowym świetle. Tym razem miałam poczucie pewnej sztuczności rozwiązania i nawet sensowne wyjaśnienie go nie zmyło.

Dodatkowo na minus w tej części zapracowali bohaterowie. Aż żal było obserwować staczającą się Chyłkę, której brakuje polotu i tego błysku prawniczego geniuszu, który wcześniej prezentowała. Dobrze, że strona przeciwna była jeszcze bardziej mdła i bezbarwna to coś tam udało jej się pokazać. Jeszcze gorszy jest Zordon - miota się jak chorągiewka na wietrze, nie wiedzieć po co i za czym. Jest rozmemłany, totalnie zagubiony a jeszcze próbuje strugać lepszego. Zabrakło pazura, który cechował zachowanie i język postaci. Trudno powiedzieć, że to jest złe. Bo nie jest, tak jak napisałam na początku jest tylko poprawne.

Może to wina szaleńczego tempa pracy nad powieścią, która powstała w zaledwie miesiąc. Szczerze przyznam, że nie chcę aby kolejne części powstawały w takim pędzie jak ma na tym cierpieć napięcie, klimat i fabuła. Remigiusz Mróz wydaje mi się autorem, który ma fajne, świeże pomysły na polską literaturę rozrywkową ale trochę je spłaca wariackim tempem pracy. Dlatego proszę, wolniej!!! Chcę drugiej ,,Kasacji" albo nawet czegoś mocniejszego, bo wiem, że Pana na to stać a nie tylko produkowania dobrych książek.

sobota, 25 czerwca 2016

,,W cieniu prawa" Remigiusz Mróz


Alfred Hitchock twierdził, że film powinien zacząć się trzęsieniem ziemi a potem napięcie ma stale rosnąć. Remigiusz Mróz wziął sobie do serca pierwszą część tego słynnego cytatu. Na wstępie swojej nowej powieści ,,W cieniu prawa" zaserwował prawdziwe trzęsienie ziemi - w galicyjskim dworku, w środku nocy zostają znalezione zmasakrowane zwłoki dziedzica. Podejrzenie pada na nowo zatrudnionego Polaka. Chłopak trafia do więzienia a batalię o jego uwolnienie rozpoczynają narzeczona brata zabitego oraz jej przyjaciel, triesteński prawnik.

I wszystko byłoby dobre gdyby Mróz miał jednoznaczny pomysł na fabułę. A niestety, tego brakło. Zaczęło się niczym zapowiedź naprawdę mocnego thrillera co potem przekształciło się w powieść opartą na wątkach prawniczych wymieszaną z delikatnym kryminałem oraz sagą rodzinną. Doprowadziło to tylko do skutecznego rozbicia świetnie zbudowanego napięcie. Została fabuła oparta na zbiegach okoliczności, zagraniach podobnych jak w ,,Kasacji" oraz uproszczeniach i pominięciach. Mróz zdecydowanie przekombinował - chciał upchnąć wiele do jednej powieści a w rezultacie powstał chaos. Fakt, łatwo się to czyta, akcja wciąga ale nie otrzymujemy tego co obiecywał początek. A i do sagi obyczajowej wiele brakuje. Gdzieś w pewnym momencie zaczyna się opowieść o zemście ale jest mało przekonująca. Brakło w niej jakiejś pasji, gniewu, może i szaleństwa. W samych bohaterach też niewiele życia. Przez przeskakiwanie nad najistotniejszymi zdarzeniami zostali okradzeni z bardzo ważnych cech wyjaśniających ich motywacje. Zostały płaskie, papierowe laski, które sprawiają wrażenie sterowanych z zewnątrz.

Mróz na wyobraźnię, wiedzę i dar łatwego ubierania skomplikowanych spraw w słowa. Dzięki czemu jego powieści przyjemnie się czyta. Ale akurat w przypadku tej konkretnej coś nie wyszło. Czekałam do samego końca na odpowiedzi i się nie doczekałam. Brakło dużo - konsekwencji w budowaniu napięcia, ciągłości fabuły, charakteru postaciom. Została lekka opowieść na upalne popołudnie. I jako taka się sprawdziła.

wtorek, 23 lutego 2016

,,Zaginięcie" Remigiusz Mróz


Telefon w środku nocy nigdy nie wróży niczego dobrego a szczególnie gdy odbiera go Joanna Chyłka. Zdesperowana, dawna znajoma dzwoni by prosić o pomoc. Jej trzyletnia córka zaginęła. Policja jest bezradna, nikt nie wysuwa żądania okupu więc bardzo szybko pojawia się podejrzenie, że musiało dojść do zabójstwa dziecka a rodzice stają się głównymi podejrzanymi. Chyłka i nieodłączny Zordon mają trudne zadanie przed sobą, muszą bronić oskarżonych i dążyć do ich uniewinnienia, chociaż sami nie do końca wierzą w ich niewinność. Oczywiście, przeszkody się piętrzą, ślady gubią, świadkowie znikają, wątki mieszają. Ale nasi bohaterowie nie byliby sobą gdyby zważali na takie drobiazgi. Na przekór wszystkiemu prą do przodu, pakując się w (oczywiście!) największe kłopoty.

,,Zaginięcie" to drugi tom cyklu o prawnikach z warszawskiej kancelarii Żelazny & McVay zapoczątkowanego z niezłym hukiem przez ,,Kasację". Tutaj jest trochę słabiej. Bo o ile sprawa jest elektryzująca to brakło czegoś wokół. Inaczej toczy się akcja, nie ma aż tak dużo jak wcześniej szybkiego, szalonego, wręcz filmowego tempa. Brak drastycznych zwrotów w śledztwie i procesie. W paru miejscach jest wręcz powtórka schematu z pierwszego tomu. Na plus jednak są bohaterowie, szczególnie Kordian, który tutaj zaczyna się wysuwać na plan pierwszy. Świetnie bawiłam się czytając ich dialogi i obserwując starcia.

Przyznaję, że ,,Kasacja" rozbudziła mój apetyt na dużo, dużo więcej. Chciałam mocnej akcji, ostrych strać na sali sądowej i po za nią, chciałam krwi i brawury. Liczyłam na balansowanie na granicy prawa i nieszablonowego zachowania. I po części to dostałam, jednak w mocno okrojonej i złagodzonej wersji. Mróz trochę zastopował akcję przez większość powieści ale mam nadzieję, że to tylko branie oddechu przed kolejną odsłoną bo finał ,,Zaginięcia" zapowiada potężne uderzenie w ,,Rewizji".

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 131,4 cm - 3,7 cm =127,7 cm    

poniedziałek, 27 lipca 2015

,,Kasacja" Remigiusz Mróz


Remigiusz Mróz chyba tak jak ja jest fanem seriali. Mecenas Joanna Chyłka to prawie jak żeńskie wydanie Harveya Spectera z ,,Suits", aplikant Kordian Oryński ma niby być Mike'iem Rossem. Ich dialogi w samochodzie nasuwają skojarzenia z McGarrettem i Dannym z ,,Hawaii Five-O" a jedna scena pod koniec książki ,,Supernatural". Żeby wszystko grało musi w tle być zbzikowany pomocnik, dobry i zły szef no i przede wszystkim ... sprawa. A sprawę otrzymują nie byle jaką. Przerażające morderstwo. Podejrzany, który nie podejmuje żadnej współpracy. Mnóstwo znaków zapytania.

Akcja wciąga już od pierwszej strony. Pochłania i nie puszcza. Każde kolejne działanie bohaterów nakręca całą lawinę zdarzeń. Zagadka goni zagadkę. Gdy już zaczynamy cieszyć się z sukcesu, dzieje się coś co odwraca nasze wyobrażenie o całej sprawie o 180 stopni. Intryga jest tak skonstruowana, że dopiero na ostatnich stronach poznajemy rozwiązanie i zostawia nas ono z głupią miną. Dodatkowym atutem są bohaterowie nakreśleni wyraźnie, barwni, dowcipni, zawzięci w swoich działaniach. Czasem balansują na granicy praca oraz tego co wypada ale robią wszystko w interesie klienta. Nawet wyjaśnienia zawiłości meandrów prawa podane jest w tak przystępnej formie, że nie nudzi. Wręcz przeciwnie - potrafi zainteresować.

,,Kasacja" pozytywnie mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się, że ktoś potrafi w Polsce napisać książkę na poziomie najlepszych publikacji Grishama. Mam nadzieję, że autor ma równie dobre pomysły na kolejne batalie sądowe i nie tylko Chyłki i Zordona bo ja już nie mogę się doczekać ponownego z nimi spotkania.