Pokazywanie postów oznaczonych etykietą II wojna światowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą II wojna światowa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 grudnia 2024

,,Ludzie na mydło" Tomasz Bonek


 Dorastaliśmy z pełnym przeświadczeniem jak straszliwe i niewyobrażalne były zbrodnie dokonane przez nazistów w trakcie II wojny światowej. Krematoria, Zagłada, wywóz na przymusowe roboty - odczłowieczony świat, w którym życie ludzkie nie było nic warte. I gdzieś pośród całego tego zła krążyły nazwiska takie jak doktora Mengele, który dokonywał przerażających eksperymentów na ludziach, czy oprawców jak Rudolf Hoess. Dodatkowo przebijał się do świadomości ,,fakt" o tym, że naziści przerabiali ludzi na mydło. Tylko czy naprawdę tak było?

Tomasz Bonek przeprowadza reporterskie śledztwo podążając tropem doktora Spannera, patologa i profesora w Instytucie Anatomii w Gdańsku. To właśnie on był oskarżany o przerabianie ludzi na mydło. To właśnie na zapleczu jego instytutu dokonano przerażających odkryć, i to właśnie tam między innymi Zofia Nałkowska wysnuła tezę na temat tej przerażającej działalności. A jak właściwie było? Prawda jest może mniej szokująca ale nadal porażająca i bulwersująca. Może nie było mydła z ludzi ale była fabryka przerabiająca ,,materiał ludzki" na preparaty potrzebne studentom do nauki. Była dehumanizacja zwłok, odbieranie godności zmarłym, traktowanie ich jak przedmiotu oraz oderwanie od najbardziej oczywistych wartości w imię źle pojętej nauki.

,,Ludzie na mydło" przypominają mi książkę, którą czytałam w zeszłym roku ,,Mroczne archiwa". Tam autorka poszukiwała książek oprawionych w ludzką skórę, równocześnie snując opowieść o tym jak łatwo stracić właściwą perspektywę. Dokładnie tak samo jest tutaj. Bonek dokładnie i rzetelnie opisuje zbrodnie hitlerowskie ale równocześnie pokazuje tą zaburzoną perspektywę. Ludzkie ciało straciło swoją godność, stało się materiałem, który bezrefleksyjnie się pozyskiwało z obozów pracy, szpitali psychiatrycznych, więzień, tuż po egzekucji. Wojna była momentem, który zapewniał wręcz niekontrolowany, nieprzerwany dopływ ciał, które nie były ludźmi ale ,,materiałem". Szokujące jest, że w imię nauki i rozwoju medycyny bezrefleksyjnie podchodziło się do ciała ludzkiego po śmierci. Została tylko chora ambicja i pragnienie sławy.

,,Ludzie na mydło" to reportaż w formie krótkich migawek, które dokumentują kolejne szokujące fakty. Pozornie niezwiązane ze sobą. Całościowo budują szokujący obraz. Bo nawet jeśli nie było ludzi na mydło to jednak było szaleństwo, które prowadziło do zachowań, które nie mieszczą się w granicach rozsądku i przyzwoitości. Granica zła została przesunięta bardzo daleko i to co niewyobrażalne się dokonało. I najtragiczniejsze jest, że robiono to w imię nauki. Polecam!

niedziela, 31 lipca 2022

,,Mam na imię Marytė" Alvydas Šlepikas

 Tytuł oryginału: Mano vardas – Marytė

Wojna to zło i już nie jeden autor to podkreślał. Ale niezależnie od strony konfliktu, jest grupa, która zawsze cierpi najbardziej i jako jedyna jest niewinna. To dzieci. Z pewnością wielu nasuwa się jako pierwsze skojarzenie poruszający reportaż Swietłany Aleksijewicz ,,Ostatni świadkowie". Tam były autentyczne zapisy wspomnień dorosłych już ludzi, którzy opowiadali o wojnie z perspektywy dziecka. Powieść ,,Mam na imię Maryte" porusza podobny temat, mówi o wojnie widzianej oczami dziecka. Porusza trudny i mało znany fakt o ,,Wilczych Dzieciach".

,,Wilcze Dzieci" to niemieckie dzieci, zamieszkujące przed wojną Prusy Wschodnie czyli terany m.in Litwy. W trakcie wojennej zawieruchy znalazły się na wrogim terenie. Często musiały oglądać śmierć najbliższych a potem przeganiane przez nowych najeźdźców, tułały się po wsiach i miasteczkach, licząc na jakikolwiek gest dobroci. To właśnie z perspektywy takich dzieci oglądamy wojnę i świat który wraz z wkroczeniem wojsk radzieckich się rozpoczyna. Jest przerażająco, szokująco, wprost nie do uwierzenia. Ta króciutka powieść ocieka wręcz szokującym   i porażającym cierpieniem i niewyobrażalnym okrucieństwem. Nagle pojawia się świat, gdzie można nie być wrogiem, można jeszcze chwilę temu być sąsiadem a teraz nagle stajesz się nikim. Kimś kogo można przegnać, pobić, zabić, odmówić jedzenia czy nawet chwilowego schronienia. Z każdej strony wylewa się cierpienie, głód, desperacja i brak nadziei.

Właściwie nie wiem co mam powiedzieć o tej książce oprócz tego, że przygniata. Pokazuje tak szokujący obraz wojny, przepełniony okrucieństwem, wręcz bestialstwem. Jest to obraz czystego zła, tym bardziej porażającego, że jego ofiarami są dzieci, które za wszelką cenę próbują przetrwać i dostosować się. Ich pochodzenie jest ich jedyną winą. Samo to kim się urodziły sprowadza na nie pogardę i często wyrok śmierci. Dodatkowo porażający jest sposób prowadzenia narracji. Autor nie bawi się w żadne ozdobniki czy metafory. Jest konkretny, rzeczowy, bardzo oszczędny w słowa i opisy. Pozostają surowe fakty i sytuacje. To uderza bardzo mocno. Nie daje zapomnieć, odpocząć. Zostajemy bezpośrednio skonfrontowani z czymś na co nikt nie jest gotowy. To nie daje spokoju. To zostawia ślad. Sprawia, że trzeba pamiętać.

środa, 15 września 2021

,,Dzieci Getta. Ostatni świadkowie zagłady" Magda Łucyan


Takie książki jak ta ciężko się ocenia. Bo co tutaj napisać? Fascynująca? Wciągająca? Trochę nie wypada. Prawdziwa? Autentyczna? To jednak nie oddaje wszystkiego. Czy zwracać uwagę na styl, formę? Nie, tutaj najważniejsze jest przesłanie i pamięć. A wszystko inne schodzi na drugi plan.

Magda Łucyan przeprowadziła pięć poruszających rozmów z ludźmi, którzy jako dzieci doświadczyli prawdziwego piekła. Z dnia na dzień zostali ograbieni ze wszystkiego i zamknięci w getcie. Skazani na cierpienie, niewyobrażalny głód, choroby, zimno. Wszystko to miało jeden cel - wymordowanie. Oni jednak jakimś cudem przeżyli. Wiele lat zajęło im uporanie się z traumą i dotarcie do punktu, w którym mówią i opowiadają o tym czego doświadczyli. Mówią by to co wydarzyło się w trakcie II wojny światowej nigdy nie zostało zapomniane i nigdy więcej się nie powtórzyło.

Gdy zaczynałam czytać wydawało mi się, że wiem czego mogę się spodziewać. Mam całkiem niezły ogląd na temat II wojny światowej i zdaję sobie sprawę z tego co wtedy działo się na świecie i jak niewyobrażalne, bestialskie rzeczy wtedy się rozgrywały. Jednak cała moja wiedza nie przygotowała mnie na to co znalazłam w tej książce. Magda Łucyan nie koncentruje się tylko na doświadczeniach z getta. Ona pokazuje szerszy obraz. Zderza spokojny świat sprzed wojny z piekłem getta. Jej bohaterowie to zwyczajny ludzie, jedni pochodzili z trochę biedniejszych rodzin, inni byli całkiem nieźle sytuowani. Żyli podobnie do nas. I nagle, z dnia na dzień, wszystko im odebrano a ich samych pozbawiono nawet statusu człowieka. Te opowieści bolą gdy się je czyta, szczególnie gdy patrzy się na świat oczami dzieci, jakimi wtedy byli bohaterowie. Zostali okradzeni nie tylko z dóbr materialnych ale przede wszystkim z dziecęcej niewinności i radości. Odebrano im możliwość dorastania i uczenia się. Wystawiono na niewyobrażalne okrucieństwo, paraliżujący strach, zamknięto i zmuszono do ukrywania się. Zamordowano ich najbliższych. I to wszystko działo się tutaj w centrum Europy, nawet nie 100 lat temu.

Podziwiam odwagę i siłę rozmówców. Zdecydowali się mówić głośno o tym co ich spotkało, aby nie pozwolić na zapomnienie. Ich przesłaniem jest pamięć i niedopuszczenie do tego aby takie zło ponownie kiedykolwiek się wydarzyło. Skoro oni mówią my powinniśmy słuchać i realizować ich przesłanie. Warto, bo ,,holokaust nie spadł z nieba" on rodził się powoli obok, a skoro pojawił się raz, może znowu wrócić. Dlatego trzeba być czujnym i pamiętać aby cierpienie milionów nie poszło na marne. Polecam gorąco!

niedziela, 11 listopada 2018

,,Tatuażysta z Auschwitz" Heather Morris

 Tytuł oryginału: The Tattooist of Auschwitz

,,Tatuażysta z Auschwitz" to historia oparta na faktach autentycznych, przybliżająca pobyt Lalego Sokołowa w obozie Auschwitz-Birkenau. Jest to opowieść trudna, kontrowersyjna, budząca sprzeczne emocje, niepoddająca się jednoznacznej ocenie.

Lale jako dwudziestokilkulatek trafił do obozu koncentracyjnego. Dzięki sprytowi, umiejętności lawirowania pomiędzy nazistami, więźniami i robotnikami oraz pracy obozowego tatuażysty udało mu się stworzyć dla siebie i kobiety, w której się zakochał w miarę wygodne (jak na te straszne realia) miejsce do życia. Handluje, wykorzystuje każdą szanse, zbiera łupy po zmarłych ale i próbuje pomagać, załatwia jedzenie, chroni nielicznych. Nie da się go jednoznacznie ocenić. Jest i tym złym bo współpracuje z nazistami a potem z Rosjanami, staje się wręcz sutenerem ale i tym dobrym bo chce pomagać. Nie poddaje się zwątpieniu, cały czas myśli pozytywnie i wierzy, że uda mu się wyjść z obozu, zachować życie, przezwyciężyć trudności.

Mam całe mnóstwo zastrzeżeń do książki ale cieszę się, mimo wszystko pojawiła się na rynku. Przede wszystkim pokazuje, że II wojna światowa nie była czarno biała. Żydzi, mimo, że najbardziej pokrzywdzeni nie byli aż tak nieskazitelnymi ofiarami i męczennikami. Przykład Lalego pokazuje, że i w ich przypadku instynkt samo przetrwania dochodził do głosu sprawiając, że decydowano się na działania wątpliwe moralnie. Był moment gdy kilka lat temu głośno było o działalności Polaków szabrujących mienie po zamordowanych Żydach. A opowieść Lalego dowodzi, że oni sami robili to samo - czasem w imię wyższych wartości a czasem dla swojej własnej korzyści.

Powieść niesie całą gamę przemyśleń, refleksji. Nie jest to opowieść o heroizmie raczej o sprycie i kombinatorstwie, które próbuje się usprawiedliwić. Nie można z Lalego tworzyć herosa, jest on zwyczajnym słabym, przebiegłym człowiekiem, który próbował przeżyć a w tym celu łapał się wszystkich możliwych środków. Mam nadzieję, że każdy kto ma choć podstawową wiedzę o okresie II wojny światowej będzie umiał z niej wyciągnąć właściwe wnioski. I chyba ważne jest by pokazywać w miarę obiektywnie całą gamę szarości, z których składał się tragiczny okres.

wtorek, 30 października 2018

,,Szwajcaria i naziści" Stephen P. Halbrook

 Tytuł oryginał: The Swiss and the Nazis: How the Alpine Republic Survived in the Shadow of the Third Reich
 
,,Szwajcaria i naziści" stanowi próbę spojrzenia na sytuację oraz postawę Konfederacji Szwajcarskiej w trakcie II wojny światowej. Zawsze fascynowało i ciekawiło mnie to jak możliwe było aby państwo znajdujące się w centrum ogarniętej wojenną zawieruchą Europy pozostało neutralne oraz nie zostało wciągnięte w konflikt. Obiegowa legenda mówi o współpracy Szwajcarii z nazistami i przechowywaniu tam zrabowanego złota, przez co ten alpejski kraj stał się nazistowskim bankiem. Przystępując do lektury przede wszystkim kierowała mną ciekawość by właśnie ten mit zweryfikować. Niestety, co to tej - chyba najciekawszej i owianej tajemnicą kwestii - nie znajdziemy odpowiedzi bo autor nie porusza takiego tematu w swoim opracowaniu ale na pewno trochę zmienia moje negatywne (wynikające z kwestii prywatnych) spojrzenie na Szwajcarów.

Utrzymanie neutralności przez Szwajcarów w trakcie II wojny światowej nie było łatwym zadaniem. I chociaż nie musieli na co dzień ryzykować życia ani przelewać krwi za ojczyznę to i tak wszyscy mężczyźni prawie od pierwszego dnia zostali zmobilizowani oraz skierowani do służby wojskowej. Mili stać w pogotowiu na wypadek przekroczenia granicy przez któregokolwiek z zaangażowanych konflikt państw (wersja oficjalna), choć tak naprawdę wszyscy wiedzieli, że wszystkie działania skierowane są w stronę III Rzeszy.

Autor dużo miejsca poświęca by codzienności wojennej - życiu zwykłych Szwajcarów, ich trudach oraz nieustannemu poczuciu niepewności oraz zagrożenia. Opisuje cały skomplikowany system obronny oraz szwajcarską gotowość do największych poświęceń, wskazuje jak pełna niuansów i balansowania na linie była polityka dzięki której udało się zachować neutralność oraz nie dopuścić do wkroczenia obcych wojsk na teren kraju. Próbuje też zaprezentować nazistowskie plany w stosunku do Szwajcarii oraz plany podboju jakie były przygotowywane. Pokazuje też tą heroiczną stronę nieoficjalnej działalności Szwajcarów takiej jak pomoc humanitarna, ratowanie Żydów, internowanie wojsk, zwalczanie piątej kolumny oraz walkę z nazizmem poprzez humor i wolność słowa.

Opracowanie mocno oparte jest na źródłach historycznych ale w moim odczuciu jest to prezentacja Szwajcarii w bardzo pozytywny sposób. Dużo mówi się o pozytywnych aspektach, prześlizgując się lub pomijając trudne kwestie. A osobiście bardzo mnie irytowało wychwalanie heroizmu i waleczności Szwajcarów tylko przez pryzmat GOTOWOŚCI do walki. Doceniam sam szwajcarski system przygotowania i opracowania systemu bojowego ale jest on czysto teoretyczny. Patrząc z polskiej perspektywy (i większości państw europejskich) wręcz śmieszne czy niestosowne. Naziści zagrażali Konfederacji ale nigdy jej nie zaatakowali i nie można było się przekonać czy to co świetnie sprawdza się w teorii ma rację bytu w praktyce.

Opracowanie dało mi punkt wyjścia do dalszych poszukiwań oraz rozwijanie mojej wiedzy. Teraz chciałabym coś prezentującego bardziej kontrowersyjny punkt widzenia by móc wyrobić sobie zdanie i wreszcie dowiedzieć się jak to możliwe, że Szwajcaria nie została zaatakowana.

wtorek, 31 lipca 2018

,,Ostatni świadkowie. Utwory solowe na głos dziecięcy." Swietłana Aleksijewicz


Tytuł oryginału:  Poslednije swidietieli

Są takie przypadki gdy mniej znaczy więcej. Gdy pojedynczy głos nabiera mocy. A zebrane w jedną całość pojedyncze głosy stają się krzykiem, wymownym, bolesnym, takim obok którego nie można już przejść obojętnie. Taki właśnie jest ten reportaż Aleksijewicz.

Reporterka w jednym zbiorze zawarła kilkadziesiąt głosów dzieci, teraz już dorosłych ludzi, którzy przeżyli koszmar II wojny światowej. Są to zaledwie migawki, urwane wspomnienia, cienie koszmarów jakie ci ludzie doświadczyli. Czasem bardzo wyraźne, czasem nie do końca zrozumiałe - mroczne, bolesne, odarte z wrażliwości, dobra - tym gorsze i bardziej przejmujące, że widziane oczami dziecka. Pozbawione skali przez którą dorosły próbuje złagodzić, wybielić, wymazać pewne wydarzenia.

Reportażu, mimo jego niewielkich rozmiarów fizycznych, nie da się przeczytać na raz. Ja nie byłam w stanie. Każda historia wymaga pochylenia się nad nią, zrozumienia, zapamiętania i nie pozwolenia by kiedykolwiek coś takiego się powtórzyło. Trzeba w milczeniu wysłuchać co mówią ocaleni a potem wszelkie słowa stają się zbędne.

wtorek, 24 października 2017

,,Krzyżyk niespodziewany" Bartłomiej Kuraś, Paweł Smoleński


Mimo, że góralszczyzna jest mi bliska, pierwszy raz z tematem Goralenvolk zetknęłam się kilka lat temu w trakcie lektury ,,Ślebody" Kuźmińskich. Wcześniej nie do końca zdawałam sobie sprawę jak bardzo skomplikowane relacje panowały na Podhalu w trakcie II wojny światowej.

Goralenvolk cały czas budzi kontrowersje. To jeden z tych tematów, który z pełną premedytacją zamieciono pod dywan i pozwolono aby o nim zapomnieć. Górale nie chcą aby przypominać im, że około dwadzieścia procent z nich przyjęło kenkartę ,,G" - równoznaczne to było z zadeklarowaniem współpracy z okupantem. I chociaż motywy takiego czynu są różne - jedni przyjmowali z fascynacji nazizmem, inni z głupoty, pragnienia odwrócenia od siebie uwagi władz, ze strachu, z biedy - to jednak jedno jest niepodważalne - dwadzieścia siedem tysięcy górali oficjalnie dopuściło się kolaboracji.

Reportaż B.Kurasia i P.Smoleńskiego w dużym stopniu koncentruje się na inicjatorach i przywódcach Goralenvolku: Wacławie Krzeptowskim, Henryku Szatkowskim i Witalisie Wiederze. To ich działalność jest głównym wątkiem. Jednak sięga też głębiej: szuka przyczyn, motywów, daje odczuć pewne delikatne napięcia jakie panowały na Podhalu. Reportaż nie koncentruje się na szczęście tylko na jednej stronie medalu: równie ważna jest opowieść o kurierach, partyzantach i zwykłych ludziach. Autory próbują choć w przybliżeniu nakreślić obraz Podhala okresu II wojny światowej. Pokazać zarówno hańbę jak i chwałę. Zło i dobro. Bo wszystko to składa się na skomplikowaną mozaikę gdzie jedno z drugim się przeplata, łączy, współistnieje.

,,Krzyżyk niespodziewany" wydaje mi się, że jest dobrym wstępem do dalszego zgłębiania wiedzy o tym trudnym zjawisku jakim był Goralenvolk. Nakreśla główne wątki ale daje też dużo przestrzeni, które trzeba uzupełnić i zweryfikować. Stawia pytania i czeka na odpowiedzi. Nie jest to łatwe ale kiedyś trzeba będzie się z tym zmierzyć.

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 36,5 cm - 1,4 cm = 35,1  cm                  

piątek, 29 września 2017

,,Okupacja od kuchni" Aleksandra Zaprutko-Janicka


Niby to banał ale każdy musi jeść. I nie ważne jak straszne, tragiczne zdarzenia rozgrywają się naokoło. Na pierwszy plan zawsze wyjdzie kwestia jedzenia.

Aleksandra Zaprutko-Janicka w swoje publikacji próbuje opowiedzieć o tym jak wyglądało żywienie i kwestia pożywienia w trakcie II wojny światowej. Skoncentrowała się na klasie średnie i inteligenckiej (czyli ówczesnych odpowiednikach dzisiejszych czytelników tej książki). Pokazuje jak bardzo zmieniło się ich życie i jak wiele wysiłku oraz pomysłowości musiało kosztować panie domu przygotowanie nawet najprostszego posiłku. Sklepy nie działały, reglamentacja pożywienia była kpiną, brakowało wielu składników a ludzie musieli żyć i walczyć. Wtedy do głosu doszła polska pomysłowość. Prawie wszystko można było wykorzystać: obierki, żołędzie, brukiew. Nagle park stał się działką. I, niestety, wiele zwierząt, o których wcześniej nie pomyślano by w kategoriach posiłku, jak konie, koty, gołębie, nagle nimi się stało.

Chyba jednak największymi bohaterami tej książki są tysiące bezimiennych ochotników, który ryzykowali swoje życie wyruszając na szaber i poświęcając się by przeszmuglować jedzenie ze wsi do miasta. Fakt, że nie działali do końca z bezinteresownych pobudek wcale nie umniejsza ich odwagi.

,,Okupacja od kuchni" to kolejny ciekawy i pełen niezwykłej oraz nieoczywistej historii. Zbliża się bardzo mocno do zagadnień, które są bliskie zwykłemu Polakowi i pokazują zupełnie inne, bliższe, bardziej swojskie oblicze Wielkiej Historii. 

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 40,6 cm - 2,5 cm = 38,1  cm                  

piątek, 30 czerwca 2017

,,Czerwona zaraza" Dariusz Kaliński


Wyzwoliciele. Bratnia Armia. Oczekiwana pomoc ze Wschodu. Tak PRL-owska propaganda chciała aby widziana i odbierana Armia Czerwona wkraczająca w 1944 roku do Polski. Mieli pomóc nam odeprzeć niemieckiego okupanta. I mimo, że w tym pomogli ilość zbrodni jakich dopuścili się na ludności polskiej przeraża.

Książka ,,Czerwona zaraza" próbuje zebrać i usystematyzować wszystkie zbrodnie jakie dokonali czerwonoarmiści w trakcie swojego przemarszu przez tereny Polski. Nie jest to łatwe zadanie bo wiele czynów: kradzieży, gwałtów, zabójstw nie zostało nigdy udokumentowane. Władze komunistyczne tuszowały lub bagatelizowały ich wymiar. Ale nawet to co udało się zgromadzić poraża. Autor nie upiększa, nie koloryzuje. Przedstawia suche fakty o kradzieżach mienia, cierpieniu bestialsko gwałconych kobiet, zniszczeniach zakładów przemysłowych, torów kolejowych, o aresztowaniach i zabójstwach żołnierzy Armii Krajowej. Nie czyta się tego łatwo. Każda kolejna strona wywołuje multum emocji: gniew, niedowierzanie, oburzenie jak w ogóle mogło dojść do tego. Szczególnie ze strony kogoś kto postrzegany był jako sojusznik.

Nie siadałam do lektury jako ignorant. Wiedziałam, że wyzwolenie Polski okupione było ogromem cierpień i krzywd. Wiedziałam, że Armia Czerwona w czasie swojego marszu dopuszczała się zbrodni. Ale zupełnie czymś innym jest czytanie o ogólnych wydarzeniach a zupełnie czymś innym prezentacja konkretnych przykładów. Nie da się przejść obojętnie obok straszliwych historii i konkretnych liczb, nawet jeśli są one niepełne.

Jest to lektura trudna i bolesna ale ważna. Odsłania ważny aspekt naszej historii. Rzuca nowe spojrzenie na wiele spraw. Trzeba jednak uważać bo nie nadaje się dla osób wrażliwych i nieprzygotowanych na prawdę jaką znajdą między okładkami. Autor nie poświęca zbyt wiele miejsca przygotowaniu czytelnika, prawie od razu przechodzi do konkretów. Mocna, dosadna, bardzo realistyczna i oparta na źródłach historycznych forma jest łatwa w przekazie ale sprawie, że wszystko staje się bardziej rzeczywiste a przez to i straszniejsze. Każdy kto jest zainteresowany historią z pewnością sięgnie po tę publikację.

wtorek, 7 lutego 2017

,,Artyści w okupowanej Polsce" Remigiusz Piotrowski


Co by było gdyby 1 września 1939 nie wybuchła II wojna światowa? Jak wyglądałaby nasza kultura i sztuka? Jakimi gwiazdami zachwycalibyśmy? Jakie dzieła by powstały? Tego nie wiemy i nigdy nie dane nam będzie się dowiedzieć. Wybuch wojny przerwał i zniszczył rozwój kulturalny jaki zapoczątkowało odzyskanie niepodległości. Artyści: aktorzy, pisarze, poeci zostali oderwani od piór, sztalug, zdarci ze sceny i wystawieni na tragizm działań wojennych.

To jak wyglądały wojenne losy wielu z najjaśniejszych gwiazd II Rzeczpospolitej próbuje przybliżyć Remigiusz Piotrowski. Snuje opowieść pełną niezwykłych kolei losu (bo jakże to znana pisarka sprzedaje papierosy), zdrad, wstydliwych epizodów, tragicznych śmierci ale i momentów gdzie najlepiej widać siłę charakteru, stałość poglądów czy heroizm. Ta książka to zaledwie zbiór migawek, kropla w morzu faktów, plotek, przypuszczeń. We wstępie autor podkreśla, że nie aspiruje do miana powieści naukowej ale chce choć trochę przybliżyć pewne postaci i pokazać jak wyglądało ich wojenne życie. Czasem nie wychodzi dalej niż obejmuje to wiedza wyniesiona ze szkoły, ale czasem przywołuje postaci już zapomniane ale warte upamiętnienia.

,,Artyści w okupowanej Polsce" to sprawnie zredagowany zbiór wielu faktów, który wręcz zachęca do dalszych poszukiwań i odkrywania historii na własną rękę. A jeśli ktoś już posiada jakąś wiedzę historyczną pozwoli mu ją trochę uporządkować i na nowo spojrzeć na pewne zdarzenia. Ciekawa narracja sprawia, że wszyscy wymieni bohaterowie nabierają życia i stają się na nowo realnymi postaciami. Wrażenie robi też ogrom pracy (widać to po bibliografii i ilości przypisów) jaką musiał wykonać autor aby to co najlepsze i najciekawsze. Polecam!

niedziela, 13 grudnia 2015

,,Amon. Mój dziadek by mnie zastrzelił" Jennifer Teege, Nikola Sellmair

Tytuł oryginału: Amon. Mein Großvater hätte mich erschossen

Od prawie dekady mieszkam w Krakowie, znam historię getta, byłam w muzeum Schindlera, ba mało tego, nawet w willi, w której mieszkał Amon Goeth. Nigdy nie traktowałam tego jednak zbyt emocjonalnie. Uważam, że jest to tragiczna część naszej historii, o której trzeba mówić, wspominać i nauczać kolejne pokolenia ale niekoniecznie roztrząsać na każdym kroku.

Jednak historia Jennifer Teege wstrząsa. Jako trzydziestoośmiolatka, żona i matka zupełnym przypadkiem dowiaduje się prawdy o swojej biologicznej rodzinie. Okazuje się, że jej dziadkiem był ,,rzeźnik z Krakowa" - sadystyczny komendant obozu w Płaszowie - Amon Goeth. Dla kobiety jest to ogromny szok. Szczególnie, że uosabia wszystko to co jej przodek zwalczał. Jest ciemnoskóra, studiowała w Izraelu, zna hebrajski i przyjaźni się Żydami. Ten wstrząs rozpoczyna drogę Jennifer do poznania prawdy o sobie, rodzinie (matce, babce, dziadku) oraz odnalezienie w tym przestrzeni dla siebie. Musi bardzo osobiście i emocjonalnie przepracować holokaust. Znaleźć własne odpowiedzi. Na początku jest to dla niej bardzo trudne, długo boi się opowiedzieć o swoim odkryciu przyjaciołom. Przeraża ją świadomość, że ona - potomek zbrodniarzy ma stanąć twarzą w twarz z potomkami ofiar. Książka stopniowo odsłania ścieżkę Jennifer. Od szoku, wyparcia aż po zrozumienie i w pewnym stopniu wybaczenie.

,,Amon. Mój dziadek by mnie zastrzelił" to ważna pozycja. Ważna bo pokazuje spojrzenie tej drugiej strony. Nie tylko ofiary i ich dzieci skazane są na cierpienie i nieustanną pamięć. Skrzywdzone także zostały dzieci i wnuki nazistów, które ciągle muszą mierzyć się z winą i zbrodnią dziadków. Nie, nie uważam że wszystko powinno zostać zapomniane i rozgrzeszone ale ważne jest aby umieć to przepracować, wytłumaczyć i znaleźć rozgraniczenie tak aby wspólnie nie dopuścić aby kiedykolwiek holokaust się powtórzył.

p.s. WYZWANIE 2015 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 36,6 cm - 3,2 cm = 33,4 cm

środa, 5 listopada 2014

Wyklęci. Podziemnie zbrojne 1944-1963

,,Każda ofiara złożona w walce o nasz święty cel będzie osądzona przez przyszły rząd w sposób sprawiedliwy, a imiona naszych bohaterów będą brzmiały w historycznej epopei przyszłych pokoleń, tak jak dziś brzmią nazwiska powstańców z ubiegłego stulecia. Niech dzieci i wnuki [...] wymawiają nasze imiona z dumą i szacunkiem, niech służą im drogowskazem do osiągnięcia celu patriotycznego w krytycznej chwili narodu i kraju" (Płk Władysław Żwański ,,Błekit" w rozkazie do żołnierzy)

Przyznaję, że zawsze interesowałam się historią, zdawałam nawet rozszerzoną maturę z tego przedmiotu. Jednak moja wiedza na temat tej karty naszych dziejów jest zerowa. Nie zdawałam sobie sprawy jak długo i z pełnym poświęceniem toczyła się walka o naszą niepodległość, nawet po formalnym zakończeniu II wojny światowej.

Książka ta stanowi zbiór: notatek, listów, rozkazów, artykułów z pracy czy nawet wyjątków z prywatnych dzienników. Wszystko to buduje wstrząsający obraz walki, poświęcenia i cierpienia. Nie da się chyba napisać bardziej autentycznej książki.

Na pewno jest to bardzo ważna pozycja, naświetlająca pewien okres, który władze komunistyczne chciały usunąć z naszej narodowej pamięci, tworząc otoczkę bezprawia i bandytyzmu. Cieszę się, że dane było mi z nią zapoznać. Jest to fragment historii, o którym nie wolno zapomnieć. Cześć Bohaterom!