Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska 2019. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska 2019. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 stycznia 2020

,,Jak oni pracują 2" Agata Napiórkowska

Przyznam, że chyba jestem jedną z może nielicznych osób, którą twórca nie interesuje. Cenię jego trud, kupuję książki, płyty, bilety na koncert, ba staram się nawet wytrzymać reklamy na profilach po to by w ten sposób twórcy mogli zarabiać. Jednak niewielki procent uwagi poświęcam procesowi powstawania książek, płyt, obrazów. Nigdy nie zastanawiałam się skąd tak właściwie bierze się pomysł, jak przebiega proces twórczy, co stanowi jego otoczkę, jak wygląda całe zaplecze. Poprzez zbiór wywiadów ,,Jak oni pracują 2" miałam możliwość zajrzeć za przysłowiową kurtynę i zobaczyć szerszy obraz oraz zrozumieć, że za gotowym produktem stoi bardzo wiele działań, zachowań, rzeczy małych i wielkich.

Agata Napiórkowska wybrała do swojego zbioru całe spectrum twórców i artystów z różnych dziedzin sztuki. To nie tylko pisarze, felietoniści ale także malarze, graficy, rękodzielnicy, tłumacze, muzycy. Łączy ich to, że wykonują wolny zawód, którym samodzielnie (do pewnego stopnia) zarządzać. Wielu w wywiadach pokazuje zupełnie inne oblicze bycia freelancerem od tego, które pokutuje w społeczeństwie. Bycie panem/panią swojego czasu to zadanie trudne, czasem wręcz karkołomne, radykalnie wchodzące w przestrzeń życia prywatnego, zmuszające samodzielnej organizacji czasu i zarządzania finansami. Przyznam, że dla mnie - osoby pracującej na etacie - czasem wręcz niemożliwe do wyobrażenia. Ja lubię pewną stabilność i poczucie bezpieczeństwa dlatego z zainteresowaniem czytałam o zupełnie innych postawach, które często cechują się niepewnością ale i mają w sobie sporo spontaniczności, zmuszają do kreatywności, czy wyjścia poza własne bariery i narzucone ograniczenia.

Ważną częścią każdej rozmowy jest spojrzenie na sprawy finansowe. Temat ważny aby uświadomić innym, że artysta to nie dobry duch, który dzieli się tym co stworzy altruistycznie z innymi. On dzieli się ale także chce być godziwie wynagradzany a w polskich realiach często jest to kwestią sporną. Nie każdemu twórcy od razu miliony spadają na głowę a każdy musi żyć i często utrzymać rodzinę. U niektórych widać nadal, że poczucie misji i wrażliwość artystyczna wygrywają ale są i tacy, którzy próbują w tym wszystkim znaleźć złoty środek tak aby pogodzić własne przekonania z działaniami czysto komercyjnymi.

Przyznam się, że nie spodziewałam się, że ten zbiór wywiadów tak mnie przykuje. Czytałam powoli, długo bo wiele rozmów wywarło na mnie spory wpływ. W niektórych rozmowach znalazłam swoje odbicie, niektóre otworzyły mi oczy na pewne sprawy, niektóre zainspirowały. Ale przede wszystkim dobitnie uświadomiły (tak wiem to truizm) że książka, płyta nie powstaje w takim tempie jak jak odbieram. W procesie twórczym trzeba wysiłku, często kompromisów, czasem wyrzeczeń i poświęceń. I za to trzeba twórców doceniać i cenić bo zmieniają nasze spojrzenie na świat, upiększają go albo przynajmniej sprawiają, że żyje nam się lepiej.

p.s. WYZWANIE 2019 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 26,3 cm - 3,2 cm = 23,1 cm.,

wtorek, 3 grudnia 2019

,,Kult" Łukasz Orbitowski


Był przełom XX i XXI wieku, miałam kilkanaście lat i z tego okresu pamiętam serię artykułów w czasopismach, nawet tych kolorowych, skierowanych głównie do kobiet, poświęconych Kazimierzowi Domańskiemu i wydarzeniom jakie rozgrywały się od początku lat 80-tych w Oławie. Byłam wtedy nastolatką, niespecjalnie wnikającą w szczegóły ale kwestia objawień i rozdźwięk pomiędzy Domańskim a Kościołem katolickim na wiele lat utkwiła mi w pamięci. Teraz, wiele lat później sięgnęłam po powieść Łukasza Orbitowskiego ,,Kult" luźno nawiązującą do wydarzeń jakie rozegrały się w Oławie.

,,Kult" ma formę spowiedzi. Rolę narratora przejmuje brat fikcyjnego Hanryka Hausnera, który twierdzi, że na działkach objawia mu się Matka Boska. Zbyszek Hausner jest fryzjerem, w starodawnym tego słowa znaczeniu. Uprawia fach, pozwalający na ciągłą obecność z i pomiędzy ludźmi. Dzięki temu może z bliska, wręcz namacalnie obserwować to co jego brat wywołał w tysiącach ludzi. Zbyszek, chociaż najbliżej wydarzeń, pozostaje sceptyczny ale dzięki temu jego opowieść jest bardziej rzeczowa, konkretna, momentami trochę cyniczna. Jego ciągłą troska o brata, pośrednie zaangażowanie w jego działalność,nie przysłania obrazu, z którego wyłania się obraz smutnych, szarych lat osiemdziesiątych, w które nagle wkracza coś innego, niezwykłego, coś co burzy schematy, wykracza poza ramy i daje ludziom coś ponad rządowe normy, partyjną propagandę - daje nadzieję.

,,Kult" to przede wszystkim portret ludzi. Orbitowski kontrastuje swoich bohaterów. Naprzeciw wierzącego, natchnionego Henryka stają niedowierzający brat Zbyszek, próbujący jak najwięcej ugrać pan Bolo,  podporządkowany i słaby ksiądz Romek, partyjniak Waldek, ubek Longin. Różne postawy, różne ścieżki ale pokazują wiele uniwersalnych prawd. Same objawienia schodzą na drugi plan przesłonięte przez zupełnie ludzkie zachowania. Czasem heroiczne i natchnione ale głównie małostkowe, skupione na sobie, podporządkowane egoistycznym celom. Ale to także opowieść o szarych, smutnych czasach, które zostały zakłócone przez nagły wybuch religijności burzący świat jaki chciała zbudować partia rządząca.

Orbitowski nie próbuje udowadniać tezy czy objawienia były prawdziwe czy nie. Pokazuje całe spektrum ludzkich zachowań, motywów. Osłania wnętrze człowieka, wybebesza emocje i zmusza do zastanowienia, co jest ważne, ile siły i determinacji tkwi w ludziach ale i jak łatwo ich porwać i pociągnąć za sobą. Siłą jego powieści jest właśnie człowiek i dzięki temu ta powieść staje się tak uniwersalna w swej wymowie.

p.s. WYZWANIE 2019 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 32,4 cm - 3,3 cm = 29,1 cm.,

piątek, 25 października 2019

,,Żmijowisko" Wojciech Chmielarz


,,Żmijowisko" to emocjonujący i wciągający thriller. Już od pierwszych stron czuć, że w tej opowieści tkwi coś więcej, że nic nie jest takie jak na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać.

Ta opowieść o grupie trzydziestokilkulatków, którzy jak co roku spotykają się na wspólnych wakacjach chowa tak wiele wzajemnych uraz, niedopowiedzeń, niedokończonych historii, że staje się tykającą bombą. Mamy przeczucie, że musi tam się coś stań, coś co zburzy pozorną równowagę i wyzwoli nagromadzone emocje. Gdy więc znika z obozowiska córka jednej z par a rok później jej ojciec wraca w to samo miejsce by wznowić poszukiwania napięcie sięga zenitu.

Wojciech Chmielarz wskrzesił iskrę napięcia, niepokoju i zagrożenia już na początku powieści, potem ją tylko skutecznie potęgował. Idealnie uchwycił całą gamę sprzecznych uczuć, emocji, niepokojów i wzajemnych niesnasek pomiędzy bohaterami, dzięki czemu po mistrzowsku stopniuje napięcie. Trzyma w niepewności aż do ostatnich stron, cały czas sprawiając, że to co się po drodze dowiadujemy nabiera nowego znaczenia  znacząco wpływa na rozwój postaci. A postaci są niejednoznaczne, wielowymiarowe, targają nimi przeróżne emocje, skrywają swoje sekrety ale jedno jest pewne - gdzieś wśród nich jest osoba, która wie co stało się z Adą.

,,Żmijowisko" zaskoczyło mnie na wielu płaszczyznach. Z pewnością nie spodziewałam się polskiego thrillera, który aż tak skutecznie wbiłby mnie w fotel i gdzie tak niecierpliwie czekałabym na rozwiązanie. Ale to nie tylko thriller, to także wielowymiarowa powieść o ludziach i ich słabościach: zazdrości, mściwości, okrucieństwie, nienawiści, skrywanych miłościach i zawiedzionych nadziejach. Przez to obraz jaki prezentuje Chmielarz jest pełny i niejednoznaczny ale i bardziej intrygujący. Dokładnie taki jakiego oczekuje się od naprawdę dobrego thrillera.

p.s. WYZWANIE 2019 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 47,6 cm - 3,6 cm = 44,0 cm.

niedziela, 20 października 2019

,,Niewierność. Uwikłani w historię" Agnieszka Jeż, Paulina Płatkowska


Opowieść zawarta w powieści ,,Niewierność. Uwikłani w historię" nie może mi przestać chodzić po głowie od momentu gdy zaczęłam ją czytać. Zresztą ta historia wydarzyła się naprawdę i jest doskonałym przykładem na to jak bardzo skomplikowane i niejednoznaczne w ocenie są koleje ludzkiego życia.

Bohaterami jest trójka ludzi: Ruta, Jakub/Janusz i Krystyna uwikłanych na ponad sześćdziesiąt lat w dziwny układ. Żyją razem, chociaż osobno w relacji, która zarówno jest specyficznym uczuciem połączonym z wiernością i lojalnością, ale także bolesną zdradą i tragicznym rozdzieleniem. Wspólnie współistnieją, żyją i współżyją, dzielą radości i tragedie ale równocześnie każde z nich ma swój świat: skrywany i mający pozostać tajemnicą. Ich życie dodatkowo determinuje Wielka Historia: najpierw wojna, potem lata odbudowy kraju, rozwijający się socjalizm by wreszcie dotrzeć do gwałtownych przemian przełomu lat 80 i 90-tych XX wieku. Namacalnie czuć te momenty gdy subtelna równowaga relacji pomiędzy bohaterami bywa zachwiana przez to co dzieje się na zewnątrz.

,,Niewierność" zostawiła mnie z potężnym mętlikiem myśli i pytań. Ta opowieść wywołuje całe mnóstwo pytań i wątpliwości natury moralnej i społecznej. Bo o ile początek jest banalny i oklepany do bólu: żonaty mężczyzna spotyka i zakochuje się w innej młodszej by wkrótce nawiązać z nią romans, to dalszy ciąg jest trudny, nieoczekiwany i chyba zupełnie niezrozumiały dla współczesnego odbiorcy. Bo jak można być tak niewiernym a za razem tak bardzo wiernym? Jak można decydować się na taki układ? Co jest silniejsze miłość czy poczucie obowiązku i lojalności? Gdzie jest granica, która rozdziela to co powinno się od tego co się chce? Obecnie, w czasach gdy związki szybko powstają i szybko się rozpadają, to co prezentują bohaterowie się swoistym ewenementem. Jest dowodem na to, że można postawić kogoś ponad siebie ale jednocześnie zachowując się egoistycznie.

Myślę, że historię bohaterów można interpretować na różne sposoby. Można ich podziwiać za upór, trwanie, oddanie, prawdziwą miłość ale można i potępiać za to samo. Można się z nimi nie zgadzać, można mieć nadzieję, że samemu po części trafi się na kogoś tak oddanego. Jednego jednak nie można - nie można wobec nich przejść obojętnie. Nie da się ze spokojem zamknąć książki i odłożyć jej na półkę. Ta historia żyje, żyła, pulsuje emocjami, targa wątpliwościami, zachwyca i sprawia, że się wściekamy. I przede wszystkim uczy, że raz podjęte decyzje mają swoje konsekwencje, z którymi trzeba żyć, które trzeba przyjąć. Nie da się łatwo uwolnić od tego czego się podjęło i o czym się mniej lub bardziej świadomie zdecydowało.

Gorąco polecam bo to książka warta przeczytania!

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Sonia Draga!


p.s. WYZWANIE 2019 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 51,0 cm - 3,4 cm = 47,6 cm.

poniedziałek, 26 sierpnia 2019

,,Długi taniec za kurtyną" Grzegorz Szymanik, Julia Wizowska


Armii Radzieckiej nie ma już w Polsce od ponad ćwierćwiecza. Długo? Na pewno szmat czasu ale jeśli pomyśli się, że stacjonowała ona w naszych granicach pół wieku, to wszystko nabiera nowej perspektywy. Pół wieku, które tysiące radzieckich żołnierzy spędziło najpierw jako okupant po wkroczeniu 17 września 1939 roku, potem jako nie do końca przyjaźnie widziany sojusznik. Taki długi okres czasu oraz ogrom siły ludzkiej musi pozostawić po sobie niezatarty ślad czy to w fizycznej rzeczywistości czy też w mentalności i psychice ludzi. To, że materiał na podstawie, którego można snuć opowieści i przywoływać wiele wydawałoby się niezapomnianych, niezatartych (zarówno w negatywnym jak i pozytywnym sensie) historii.

Autorzy wyciągnęli kilka historii, trochę obrazów i złożyli je w jedną całość, która ma stanowić jakiś wycinek z tego co działo się od 1939 aż do wycofania wojsk w 1991 roku. Ich historie to migawki, porwane urywki, mówiące o wszystkim i tak naprawdę o niczym. Jest trochę o grupie artystycznej, o gwałtach, o wypadkach powodowanych przez wojsko, o życiu w jednostce, kradzieżach, handlu.. Jest i o tym co dzieje się z zabudową, szczególnie z obiektami w Bornem Sulimowie. Dużo tego, dużo tematów ale wszystkie są powierzchowne, zaledwie nakreślone, trudno przez nie zobaczyć całokształt jakim powinno być stacjonowanie wojsk.

Fakt, może autorzy chcieli zachować obiektywizm: pokazywać, nie oceniać; uczyć, nie pouczać; zachować od zapomnienia ale ja czuje niedosyt. Lubię gdy w reportażu wiele, pozornie odległych wizji zaczyna się splatać by mógł się na koniec wyłonić konkretny kształt. Tutaj tego nie ma, chaos pozostał chaosem a ja nadal mam poczucie, że nic o tym okresie nie wiem. Rozumiem, że temat trudny bo wiele materiałów zaginęło lub zostało zniszczone, a pamięć ludzka ulotna i teraz każdy zupełnie inaczej ocenia to co się wtedy działo. Chyba można było to opowiedzieć tak aby przybliżyć jak najwięcej faktów a równocześnie nie zabijając opowieści.

piątek, 16 sierpnia 2019

,,Arystokracja. Romanse i miłości w XX stuleciu" Iwona Kienzler


Skandale, skandaliki, romanse, zdrady i towarzyszące im nieodmiennie plotki. Chociaż wydaje się czasami, że to współczesne gwiazdy, gwiazdki czy sezonowi celebryci wymyśli szokowanie ogółu swoim zachowaniu i kolejnymi związkami to nie ma nic bardziej mylnego. Miłość, romans a czasem i związany z nim skandal jest stałą. Był zawsze, jest i pewnie raczej nie zniknie, a współczesna obecność wszędobylskich mediów społecznościowych tylko szybciej i bardziej dokładnie pokazuje to co zawsze istniało czego doskonałym przykładem jest książka Iwony Kielzner.

Autorka bierze pod lupę siedem historii ludzi, którzy byli na świeczniku oraz skupiali uwagę opinii publicznej w XX-leciu międzywojennym i po II wojnie światowej. Wszystkich bohaterów wiąże to, że wywodzili się z arystokracji oraz ich kolejne związki oraz miłości budziły emocje u innych. I nie ważne czy było to małżeństwo z osobą spoza własnej grupy społecznej (mezalians), szokujący romans, kolejny związek, burzliwe małżeństwo - ważne, że arystokraci lub ich małżonkowie nie oglądali się na innych angażując się w kolejne związki. Jako przykłady Kienzler przywołuje Augusta Zamoyskiego, Michała hrabiego Tyszkiewicza i Hankę Ordonównę, Krzysztofa Radziwiłła i Annę Lilpop (jako, że lubię ,,Stulecie Winnych" to z przyjemnością dowiedziałam się czegoś więcej o postaciach, które tam zostały sportretowane w tle), księcia Michała Radziwiłła, Juliusza Osterwę i Matyldę Sapieżankę, Stanisława Albrechta Radziwiłła i jego żonę Lee Radziwill oraz na koniec Alfreda Antoniego Potockiego.

Wszyscy przywołani bohaterowie i ich zachowanie z perspektywy XXI wieku nie wydają się już tak szokujący czy kontrowersyjny. Można patrzyć na nich z pewnym pobłażaniem, jednak chociaż dawne skandale przykrył trochę kurz to jednak na miarę swoich czasów były to postacie barwne, nietuzinkowe, wyróżniające się z tłumu i nic nie robiące sobie z opinii publicznej. Wręcz prototypy współczesnych celebrytów, kierujący się własnymi uczuciami a nie tym co inni powiedzą. I chociaż każda opowieść jest inna, w jednych wyraźnie widać prawdziwe uczucia, w innych tylko szał zmysłów, to wszystkie z pewnością są godne poznania, szczególnie, że autorka ma świetny, gawędziarki styl opowiadania i chociaż mocno odwołuje się do źródeł to robi to z lekkością i humorem. Książka nie nudzi a zaciekawia mnogością faktów, anegdot, sprawiając, że miniony wiek nabiera kolorów i rumieńców a postacie, które obrosły trochę patyną czasów nabierają życia i stają się ludźmi z krwi i kości.

Przyjemnie spędziłam czas z książką Iwony Kienzler i z pewnością jeszcze wrócę do jej książek bu dowiedzieć się więcej o innych osobowościach z kart historii.

p.s. WYZWANIE 2019 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 70,7 cm - 2,2 cm = 68,5 cm.

poniedziałek, 12 sierpnia 2019

,,Przeminą smutne dni" Edyta Świętek


,,Przeminą smutne dni" zamyka cykl nowohucki Edyty Świętek. Zaczyna się rok 1995, Polska się zmienia, czasy stają się coraz bardziej niepewne. Tak samo jak niepewne są losy bohaterów. Wiolka po odejściu z zespołu discopolowego i porzuceniu przez narzeczonego próbuje pogodzić się z sytuacją życiową i przygotować do roli samotnej matki. Zakochany w niej Tomasz Lorkowski skacze z dachu, co radykalnie zmienia całe jego życie. Marek, brat Wioli, trwa w szczęśliwym związku z Renatą ale równocześnie coraz bardziej popada w nałóg narkotykowy. Gosia wikła się w dziwną relację z starszym sąsiadem babki oraz coraz bardziej chudnie czego nikt zdaje się nie zauważać. Jedynie Adrian żyje spokojnie i jest jedynym, który tylko pośrednio obrywa od fal zmian jakie następują.

Ten tom nie oszczędzi bohaterów. Los jest dla nich bezwzględny i trudne, bolesne rzeczy muszą nastąpić aby niektórzy mogli przejrzeć na oczy, zobaczyć prawdę, dostrzec to co jest obok oraz nauczyć się życia. Nestorka rodu, Julia Pawłowska powtarza, że mimo wszystko warto jest mieć nadzieję na jutro. I chyba to jest najlepsze przesłanie tej książki. Złe, tragiczne wydarzenia mogą spaść na każdego, pojawić się w każdej rodzinie, ważne jednak by umieć się podnieść i iść nadal do przodu.

Po raz kolejny Edyta Świętek udowadnia, że umie opowiadać o zwykłych ludziach na tle autentycznych wydarzeń historycznych. Tutaj świetnie czuć klimat lat dziewięćdziesiątych, zmieniającego się społeczeństwa, tło stanowią autentyczne miejsca i wydarzenia ale nie przytłaczają one biegu opowieści, wręcz przeciwnie, dopełniają ją i stanowią jej integralną część.

Mimo, że ostatni tom jest bardziej gorzki niż słodki trudno jest mi się żegnać z bohaterami. Dzięki tej serii inaczej patrzę na Nową Hutę, miejsce które przed ponad rokiem stało się moim nowym domem. Już nie widzę tylko blokowisk ale zaczynam dostrzegać historię i klimat tej dzielnicy, co chyba można uznać za sukces tej serii. Polecam gorąco!

środa, 24 lipca 2019

,,Mortem" Łukasz Jarosz

,,Mortem" to debiut Łukasza Jarosza. Książka ma zarówno dużo wad jak i zalet ale z pewnością wyróżnia ją styl w jakim została napisana. Już początek jest inny, żeby nie powiedzieć dziwny. Psychodeliczna atmosfera, wręcz narkotyczny sen. Z tej szalonej atmosfery wyłania się postać głównego bohatera, policjanta śledczego Łukasza Kowalczyka zwanego Nietzsche. Kowalczyk nie jest lubiany przez współpracowników ale ma instynkt i potrafi dotrzeć do sprawcy. Za sobą ma trudne dzieciństwo i tragiczny wypadek, które są blokadami w kontaktach międzyludzkich. A kontakt z innymi będzie bardzo ważny gdy przyjdzie mu prowadzić śledztwo w sprawie Przystojniaka, brutalnego zabójcy mordującego kobiety.

,,Mortem" nie jest łatwą lekturą. Przede wszystkim autor za bardzo miesza style językowe (ja jestem na tym punkcie bardzo przewrażliwiona i czasem za bardzo działa mi to na nerwy) - raz próbuje prowadzić narrację wysokim stylem, po to by za chwilę skoczyć do kolokwializmów czy wulgaryzmów a potem wrócić na poziom standardowej polszczyzny. O ile są momenty kiedy ma to swoje uzasadnienie, to niestety więcej jest takich kiedy wprowadza to tylko niepotrzebny chaos do historii, w której i tak już dużo się dzieje.

Fabuła to w rzeczywistości kilka spraw prowadzonych równocześnie z główną wycelowaną w Przystojniaka. I o ile ta rozciąga się na całą książkę, pozostałe są tylko wypełniaczami miejsca oraz pokazują brutalne oblicze rzeczywistości. Bo brutalność, makabra, czyste zło przebija się przez całą historię. Wręcz ma się wrażenie, że nie ma dobra, piękna, wrażliwości bo gdy tylko pojawiają się jakieś ich przebłyski, szybko zostają stłumione przez ciemność. Zaciera się granica między dobrem i złem. Policjanci tutaj to nie ci, zwalczający zło ale zmęczeni, skorumpowani, zniechęceni ludzie, którzy już za bardzo nie wiedzą co i po co robią.

,,Mortem" nie jest powieścią, która zapadnie w pamięć. Nie ma w niej też nic co sprawiałoby, że chętnie bym ją innym polecała. Jest brutalna, makabryczna, przesycona złem, psychodeliczna, budząca zniechęcenie. Chyba tylko chęć poznania finalnego rozwiązanie kierowała mną, że ją dokończyłam.

poniedziałek, 8 lipca 2019

,,Stulecie Winnych. Opowiadania" Ałbena Grabowska


Ze zbiorami opowiadań z reguły jest tak, że nie wszystkie są na takim samym poziomie i nie wszystkie prezentują ten sam punkt widzenia. Ma to swoje plusy i minusy. Z pewnością nadaje to zbiorowi różnorodność, nie wszystko musi do siebie pasować, nie wszystko musi być spod jednego klucza czy skupiające się na jednym głównym wątku. Zbiór Ałbeny Grabowskiej to powrót do świata rodziny Winnych oraz ludzi ich otaczających. I chociaż to oni oraz Brwinowo są punktem spajającym wszystkie opowiadania to tak na prawdę każde jest indywidualną zamkniętą historią.

Sam cykl ,,Stulecie Winnych" czytałam chyba trzy lata temu. To dosyć dawno, pewne szczegóły zdążyły mi już uciec z pamięci, mimo to bez problemu odnalazłam się w rzeczywistości wykreowanej przez Grabowską. Podobnie jak w głównym  cyklu, tak i tutaj autorka pokazuje przekrój przez całe stulecie. Zaczyna od opowiadania skupiającego się na doktorze Brzozowskim i jego zalotach do przyszłej żony jeszcze przed I wojną światową, potem jest lekkie i zaskakujące opowiadanie poświęcone hrabiemu Krasnodębskiemu, potem są opowiadania skupiające się na czasach wojennych oraz na tym co działo się po II wojnie światowej. Ciekawym zabiegiem jest to, że aż trzy skupiając się na mężczyznach powiązanych z kobietami Winnymi: Kazimierzu, Pawle oraz już bardziej współcześnie na Jeremim. Dopełnieniem i zamknięciem całego cyklu jest z pewnością opowiadanie ostatnie, którego akcja rozgrywa się na przełomie roku 2017/2018 w sylwestrową noc. Jeszcze raz, choć na kilka chwil widzimy cały przekrój rodziny, ich problemy, konflikty, trudności, przez które jednak przebija cała miłość, wsparcie i siła jaka tkwiła w rodzinie oraz decydowała o ich istnieniu.

Raczej trudno jest wskazać jeden główny wątek spajający całość. Bo jest tam dużo różnych obrazów, migawek, wiele zdarzeń, które dopełniają lub uzupełniają całość cyklu, rozwijają to co tam pokazane było pospiesznie czy fragmentarycznie. Wyjaśniają kilka zaskoczeń jakie tam mieliśmy. Jednak przede wszystkim to opowiadania o ludziach, ich pasjach, namiętnościach, słabościach i mocnych stronach. O raczeniu sobie z nowym, podejmowaniu właściwych decyzji i przezwyciężaniu trudności. Po raz kolejny Grabowska pokazała że umie opowiadać i robi to dobrze, z zachowaniem klimatu czasów, o których mówi. Nie jest to zbiór, który można czytać w oderwaniu od całości ,,Stulecia Winnych" bo wtedy trudno będzie zrozumieć pewne wątki i odniesienia. Jest on silnie spleciony z tym co działo się w pierwotnej trylogii i tylko ją dopełnia.

piątek, 28 czerwca 2019

,,Gambit" Maciej Siembieda


Kolejna powieść udowadniająca, że jednak najlepsze historie pisze samo życie. ,,Gambit" mocno opiera się na prawdziwych ludzkich losach tylko w nieznacznym ale bardzo istotnym elemencie uzupełniany jest o fikcję literacką, która spaja wszystko w jedną logiczną całość i tylko potęguje i tak już mocny sensacyjny wydźwięk.

Powieść podzielona jest na dwie cześci: ,,Czarne" i ,,Białe". Pierwsza koncentruje się na wydarzeniach jakie rozegrały się w trakcie II wojny światowej. Jednak nie opowiada o spektakularnych akcjach zbrojnych ale mozolnej robocie wywiadowczej. Młoda dziewczyna, Wanda Kuryło zupełnie przypadkiem zostaje wciągnięta w sieć spisków i intryg, najpierw w Warszawie, gdzie nieświadomie zostaje wspólniczką hitlerowskiego zbrodniarza a potem na Podkarpaciu dołącza do wywiadu AK. Tam dostaje też szczególne zadanie: ma poznać i ochronić niezwykły sekret, od którego może zależeć układ sił po zakończeniu wojny. Cześć druga powieści rozłożona jest okres powojenny. Wanda, teraz już żołnierz w służbie armii amerykańskiej, dowodzi służbami wywiadowczymi w Berlinie Zachodnim, próbującymi namierzyć ściągających do Niemiec radzieckich szpiegów. Jej uwagę przyciąga szczególnie jeden, zupełnie nieoczekiwany, który mocno wiąże się z jej wojenną przeszłością.

,,Gambit" to rasowa powieść szpiegowska. Trudno oczekiwać tutaj nagłych i nieoczekiwanych zwrotów akcji, chociaż kilka się znalazło. Bardziej koncentruje się na niuansach i cierpliwości. Akcja prowadzona jest niczym partia szachów. Każdy ruch prowadzi do celu, który na razie jeszcze nie jest zrozumiały dla strony przeciwnej. To wyważona rozgrywka pomiędzy siłami Wschodu i Zachodu, w której poszczególne postaci są tylko pionkami, które można poświęcić w jednej chwili. Całość fabuły opiera się na niewiadomych i napięciu jakie one wywołują. Każdy dodany element do tej misternej konstrukcji budzi zaciekawienie, intryguje, sprawia, że napięcie wzrasta, by coraz bardziej elektryzować. Dopiero finał przynosi nieoczekiwane odpowiedzi oraz burzy mur intryg budowanych przez obie strony konfliktu przez wiele lat.

,,Gambit" mnie wciągnął. Nie spodziewałam się, że można w oparciu o realne historie zbudować tak misternie utkaną intrygę szpiegowską. I nawet nie trzeba silić się na niepotrzebne szokowanie czy koloryzowanie. Jest to wbrew pozorom bardzo prosta opowieść, osnuta wokół wojennego dramatu i późniejszego podziału świata ,,Żelazna kurtyną". I chyba w tej prostocie tkwi siła bo ja nie mogłam się oderwać i z niecierpliwością czekałam na moment kiedy poznam finalne rozwiązanie.

poniedziałek, 24 czerwca 2019

,,Teoria opanowywania trwogi" Tomasz Organek

 
Absurd czasem najlepiej się sprawdza. Dzięki niemu rzeczywistość się wyostrza, pewne cechy stają lepiej widoczne a inne nabierają zupełnie nowego znaczenia. Cała otaczająca rzeczywistość nagle ulega zupełnemu przewartościowaniu, można na nią popatrzeć z oddalenia i próbować znaleźć w niej nowe rozwiązania.

Tomasza Organka znam i cenię jako muzyka. Dlatego podeszłam do jego debiutu powieściowego z dużym dystansem i niepewnością. Zdaję sobie sprawę, że nie jest łatwo przejść od krótkiej formy do czegoś znacznie większego, czym niewątpliwie jest pełnowymiarowa powieść i udźwignąć ten ciężar, próbując od początku do końca zachować jej formę i nadać jej odpowiedni wydźwięk.

Trzydziestodziewięcioletni Borys z dnia na dzień traci pracę i spotyka swoją dawno niewidzianą miłość, Anetę. Kobieta prosi go o nieoczekiwana przysługę - chce by pojechał z nią na pogrzeb ojca, z którym od wielu lat nie utrzymywała kontaktu. Bohaterowie ruszają w drogę z Warszawy na wyspę Wolin. Nie będzie to jednak łatwa trasa. Muszą zmierzyć się ze swoją przeszłością, własnymi uczuciami i emocjami, spróbować ogarnąć to co długo odkładali na bok. Poważny wydźwięk okraszony jest absurdalnymi przygodami z lokalnymi, małomiasteczkowymi gangsterami.

Narratorem jest sam Borys. To specyficzny typ, a jego przemyślenia i refleksje zajmują wiele miejsca. Dorosły ale nie dojrzały. Człowiek, który ma pełną świadomość, że coś w jego życiu nie wyszło. Podczas gdy wszyscy na około ruszyli do przodu, dorośli, zrobili kariery, założyli rodziny, on tkwi na obrzeżach życia, trzymając się jakichś namiastek. Przez to staje się symbolem pokolenia ludzi, którzy tak jak on stanęli, pozwalając by życie płynęło obok nich. Tragizm ich losów polega na tym, że mają pełną świadomość tego co przegapili ale nie umieją już sami wykonać żadnego ruchu aby to zmienić. Pod wpływem strachu, adrenaliny próbują kompulsywnie działać ale gdy tylko zagrożenie mija wracają do punktu zero, ponownie pogrążając się w marazmie jakim jest cała ich egzystencja.

Powieść Organka jest nie tyle powieścią drogi co strumieniem refleksji, celnych przemyśleń i obserwacji. Gada i opowiada by śmiechem zagłuszyć dramat, czasem irytuje a czasem intryguje, zmusza do zatrzymania, pomyślenia a w pewnej chwili po prostu wkurza. Jest to powieść zmienna i taka, która z pewnością nie do wszystkich przemówi. Mówi jednak w prostych słowach o zagubieniu, wyobcowaniu, poplątaniu się w życiu, o nieumiejętności porozumienia się z najbliższymi. Po prostu o życiu i ludziach. Nie daje żadnych rad i dobrze ale próbuje chociaż opanować trwogę.

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu W.A.B!

p.s. WYZWANIE 2019 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 90,8 cm - 2,8 cm = 88,0 cm.

wtorek, 11 czerwca 2019

,,Dziewczęta wygnane" Maria Paszyńska


Letnie wieczory, pełne beztroski, młodzieńczych marzeń, pierwszych miłości i pierwszych zazdrości. Świat, który wydaje się trwać w swoim spokoju i niespiesznej codzienności. Świat, na który patrzy się jak na sen. Jak łatwo go zniszczyć, jak łatwo brutalnie wyrwać z niego człowieka? II wojna światowa nie pytała o pozwolenie gdy na zawsze wywróciła do góry nogami spokojne życie rodziny Łukowskich: ojciec został powołany do wojska, a rodzina, która miała być bezpieczna w wiejskim dworku została wysłana bydlęcym transportem na Syberię. Zaczął się koszmar przy którym letnie wieczory wydawały się odległym majakiem.

,,Owoc Granatu: Dziewczęta wygnane" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Marii Paszyńskiej. Spotkanie zachwycające i zachęcające do dalszego kontynuowania poznawania tułaczych losów bliźniaczek Elżbiety i Stefanii. Dziewczęta fizycznie bardzo podobne, psychicznie i mentalnie dzieli przepaść by następnie jeszcze bardziej rozdzieliły je wojenne doświadczenia. Elżbieta w najbardziej brutalny i bezwzględny sposób doświadcza całego zła jakim jest zsyłka na Sybir. Robi wszystko by w imię przysięgi złożonej ojcu, ochronić siostry. To na niej kumuluje się całe cierpienie i pełna świadomość okrucieństwa świata w jakim przyszło im się znaleźć. Stefania natomiast żyje pod płaszczykiem siostrzanej troski, zupełnie nie zdając sobie sprawy z ceny jaką przyszło płacić Elżbiecie. Uparcie pielęgnuje w sobie nieistotne i naiwne krzywdy, to siebie uważając za ofiarę. Kontrast między bohaterkami jest ogromny ale dzięki temu widać szerszą perspektywę oraz można dostrzec jak różne doświadczenia wynieśli ludzie skazani na piekło na ziemi przez Stalina.

,,Dziewczęta wygnane" to pasjonujące i porywające otwarcie sagi, która przybliża mało znane losy wojenne Polaków, szczególnie tych pochodzących z Kresów Wschodnich. Trudna droga, która zaczyna się w okolicach Borysławie by ciągnąć się przez Syberię i dotrzeć do Persji to wręcz samonapędzający się temat, z którego autorka wyciągnęła jak najwięcej i zbudowała przede wszystkim opowieść o ludziach i człowieczeństwie. Skumulowała taką ilość uczuć i emocji, że współcześnie wręcz nieprawdopodobnym wydaje się by można było to udźwignąć. A tutaj tylko dodaje to autentyczności i sprawia, że wszystko staje się bardziej rzeczywiste. Dzięki czemu powieść staje się jedną z tych, od których ciężko się oderwać.

p.s. WYZWANIE 2019 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 93,2 cm - 2,4 cm = 90,8 cm.

niedziela, 19 maja 2019

,,Żeby umarło przede mną" Jacek Hołub


Długo myślałam nad tym co mogę tutaj napisać. Czy pięć historii to dużo czy mało? Czy pięć życiowych dramatów głośno krzyczy, czy przechodzi bez echa? Czy pięć rodzin, które sobie jakoś radzą - lepiej lub gorzej - może stanowić reprezentację dla całego problemu jakim jest w Polsce niepełnosprawność dziecięca? Nie wiem, nie umiem odpowiedzieć na pytania, które kłębią mi się w głowie. Ale zdaję sobie sprawę, że reportaż taki jak ten to jednocześnie za dużo na raz ale i za mało by przedstawić kompletny, wieloaspektowy obraz. To zaledwie wstęp, prolog pozwalający zobaczyć i zrozumieć świat, który jest obok nas, bardzo często schowany za drzwiami mieszkań i domów.

Jacek Hołub dotarł do pięciu kobiet, które zdecydowały się szczerze, bez ozdobników i słodzenia ale i bez tworzenia niepotrzebnego dramatu opowiedzieć jak to jest żyć z niepełnosprawnym dzieckiem. Dzieckiem, które nigdy nie dorośnie, nie będzie samodzielne nawet na najprostszym fizjologicznym poziomie, dzieckiem, które absorbuje całą uwagę, siłę, środki finansowe. Jak to jest żyć z dzieckiem, które jest inne, wykluczone ze społeczeństwa. Są to opowieści do bólu szczere, mówiące o najintymniejszych myślach, przywołujące to wszystko co się kłębi w głowie a co normalnie nie znajduje zrozumienia u innych. To opowieści o codziennym trudzie, mozole, walce o wszystko ze wszystkimi, dobijaniu się do lekarzy, rehabilitantów. Nieustanna walka o minimum potrzebnej uwagi, która mogłaby przełożyć się na godne życie dla ich dzieci. Ale to także opowieść o miłości, którą wręcz trudno pojąć. Teraz gdy mówi się tak wiele o dostępie do aborcji, słowa kogoś mówiącego, że gdyby miał wybór i jeszcze raz urodził niepełnosprawne dziecko brzmią wręcz jak akt heroizmu.

Myślę, że ten reportaż to jeden z tych, które TRZEBA przeczytać. Tak, można mu wiele zarzucić: że opowieści nie są zbyt reprezentatywne, że zbytnie uproszczenie, że to, że tamto. Tak, wszystko racja. Ale od czegoś trzeba zacząć oswajanie się z tematem i próbowanie zmiany. A warto choćby od takiego właśnie reportażu.

p.s. WYZWANIE 2019 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 98,1 cm - 1,5 cm = 96,6 cm.

niedziela, 5 maja 2019

,,Mam chusteczkę haftowaną" Hanna Greń


,,Mam chusteczkę haftowaną" to moje pierwsze spotkanie z opowieściami kryminalnymi Hanny Greń. Spotkanie raczej przyjemne, chociaż nie obyło się bez zawirowań.

Prowincjonalne miasto, ze zwykłymi trochę przepracowanymi policjantami, na które spada nieoczekiwane i pozornie bez szans na rozwiązanie, zabójstwo. Przydzielony do niego aspirant Konstanty Nakański próbuje szukać jakiegoś tropu, który pozwoliłby mu choć trochę zbliżyć się do poznania prawdy. Jedynym tropem jest przesłana haftowana chusteczka z monogramem AB. Równocześnie młoda kobieta Eliza Rogowska w tragicznym wypadku traci oboje rodziców. Dziewczyna staje twarzą w twarz z sekretami, które ukrywano przed nią przez lata. Powoli musi poukładać sobie życie i okryć to co przed nią ukrywano. Losy Elizy i Kostka splatają się w pewnym momencie i to okazuje się, że mają ze sobą kilka punktów stycznych przez co nawzajem mogą sobie pomóc w odkrywaniu tajemnic.

Powieść Hanny Greń nie nazwałabym kryminałem, już bardziej opowieścią kryminalną, w której zagadka przeplata się z opowieścią obyczajową o odkrywaniu samego siebie i pokonywaniu przeszkód. Autorka dodała także delikatny wątek romansowy, który łagodzi wydźwięk całości i sprawia, że całość nie jest aż tak straszna i brutalna. A jaki jest właściwie ten główny wątek kryminalny? W moim odczuciu trochę nierówny. Początkowo zainteresował i wzbudzić ciekawość. Chciałam jak najszybciej dowiedzieć się więcej, jakie były motywy, co się wydarzyło, dlaczego? Autorka jednak skupiając się na realizmie pracy policjanta pozwoliła aby wszystkie emocje zostały stłumione przez szarą rzeczywistość i problem ze znalezieniem świadków i tropów. Był to moment, który ciężko było mi przetrwać ale cieszę się, że dałam radę bo chwilę później zaserwowana została niezła wolta, dzięki której wiele rzeczy zaczęło się rozjaśniać, akcja nabrała tempa i wszystkie elementy układanki zaczęły wskakiwać na swoje miejsce.

Ta powieść to z pewnością było ciekawe spotkanie i jestem przekonana, że jeszcze nie raz wrócę do rzeczywistości bielski policjantów by obserwować ich przy pracy oraz razem z nimi rozwiązywać kolejne zagadki kryminalne.

wtorek, 16 kwietnia 2019

,,Szczęśliwy jak łosoś" Anna Kurek



,,Szczęśliwy jak łosoś" to bardzo sympatyczny zbiorek impresji, obrazków, których bohaterami są Norwedzy. Autorka, Polka od kilku lat mieszkająca w Norwegii w ciekawy i wciągający sposób opowiada o tym co ją zachwyca, zadziwia oraz fascynuje w tym skandynawskim kraju.

Sama autorka przyznaje, że w pierwszym zamyśle miała to być książka łatwa, sympatyczna i przyjemna. Takie po troszę rozprawianie się ze stereotypami, trochę budowanie wizerunku takiego poczciwego, spokojnego Norwega, którego życia to natura i życie w imię zasad Jantego (czyli nie wyróżniaj się i bądź taki jak inni). Dodatkowo całość okrasić lekkim humorem i potraktować z przymrużeniem oka. I taka ogólnie jest wymowa książki, chociaż nie udało się w całym tekście utrzymać takiego nastawienia. Nie da się opowiadać o Norwegii, nawet będąc największym miłośnikiem tego kraju, bez poruszenia kilku ważnych tematów. Dlatego pojawia się kwestia norweskiej edukacji, alkoholu i snutu, jest i coś o ropie oraz nonszalanckim podejściu do ekologii. Nie zakłócają jednak te ,,mroczne" tematy ogólnej, bardzo optymistycznej wymowy książki.

Książkę Anny Kurek o Norwegii i Norwegach czyta się rewelacyjnie. Lekka, pozytywna, bardzo wyważona jeśli chodzi o zagadnienia tematyczne jest chyba przeniesieniem tego co autorka myśli o tym kraju. Z każdej strony wręcz bije jej fascynacja i zachwyt. Może i w tym brak obiektywizmu ale nie o obiektywizm chyba tam chodzi. Przyznaję, że opowieść bardzo ociepla wizerunek Norwegii, sprawia, że można uwierzyć, że tam po prostu żyją szczęśliwi ludzie. Szczęśliwi jak łosoś.

wtorek, 9 kwietnia 2019

,,Mściciel" Mariusz Wollny


,,Mściciel" to zamknięcie trylogii Mariusza Wollnego, rozgrywającej się w trakcie dymitriad. Sporo czasu minęło od momentu kiedy czytałam poprzednie tomy ale sposób narracji oraz bardzo dynamiczne wejście w fabułę sprawiło, że dosyć szybko odnalazła się i z przyjemnością śledziłam losy bohaterów.

Powieść rozpoczyna się dokładnie w tym samym momencie, gdzie zakończył się poprzedni tom. Nadal trwa dramatyczne i tragiczne oblężenie Moskwy. Kacper Turopoński i jego przyjaciele tylko dzięki sprytowi i własnemu uporowi uwalniają się z pułapki jaką stało się miasto. Uwalniają się by wrócić na pogranicze Rzeczpospolitej i trafić w sam środek walki z bandytami. Przyjdzie im stanąć do boju by chronić najbliższych oraz zwalczać panoszące się zło i bandyctwo.

,,Mściciel" to pasjonująca, wciągająca powieść z gatunku płaszcza i szpady, mieszająca w sobie też cechy westernu. Walka, pościgi, najazdy, nieoczekiwane zwroty akcji, pokazy szaleńczej odwagi oraz graniczącego z brawurą sprytu czekają na czytelnika prawie na każdej stronie. Akcja pędzi jak szalona, co rusz to zmienia się krajobraz a napięcie narasta. Fakt, autor stosuje co rusz najprostsze zabiegi jakimi są ucięcie akcji w połowie i zmuszanie czytelnika do cierpliwego czekania co będzie dalej ale to czekanie opłaca się. ,,Mściciel" to nie tylko powieść sensacyjno-przygodowa ale także solidna dawka historii umiejętnie zaprezentowana w tle. Autor garściami czerpie z autentycznych zdarzeń na ich tle umieszczając bohaterów i pozwalając im działać. Przy okazji przybliża ten trochę zapomniany okres w dziejach kiedy Rzeczpospolita była potęgą. Trzeba przyznać, że barwnie i z trochę sentymentalną naiwnością odmalowany jest okres pełen dzielnych, szlachetnych, bojowych i stawiających czoło wszelkim przeciwnością bohaterów. Ale dzięki temu powieść tylko zyskuje.

Szkoda, że to już koniec przygód Kacpra Turopońskiego juniora. Z satysfakcją i smutkiem zamykam książkę bo spędziłam z nią kilka niezwykłych wieczorów i przypomniał mi się ten okres w czytelniczym życiu kiedy z zapartym tchem przerzucałam strony Trylogii Sienkiewicza. Tutaj także poczułam tego samego ducha. Polecam!

p.s. WYZWANIE 2019 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 118,0 cm - 2,7 cm = 115,3 cm.

poniedziałek, 8 kwietnia 2019

,,Woda na sicie. Apokryf czarownicy" Anna Brzezińska

 
 ,,Woda na sicie. Apokryf czarownicy" to powieść, której nie umiem jednoznacznie ocenić. Z jednej strony widać kunsztowną, skomplikowaną formę pełną nawiązań, symboliki, wieloznaczną i wielowymiarową, z drugiej przeraża chaos, mnogość wątków, komplikowanie i niejednoznaczność narracji.

Autorka stworzyła opowieść na wzór stenogramy z przesłuchania. Przesłuchania specyficznego, koncentrującego się na kobiecie oskarżonej o zabójstwo zakonnika, podejrzewanej o czary. Opowieść kobiety, La Vacchii rozwija się stopniowo, powoli i w miarę postępu odsłaniają się nowe obrazy i wątki. Nie jest to tylko mowa obronna, to zarówno zapis powolnego motania się i popadania w szaleństwo jak i opowieść o ludzkich słabościach, grzechach: próżności, chciwości, zachłanności, odwiecznym pragnieniu by całe zło zawalić na kark komuś innemu, by ten ktoś inny okazał się gorszy, winny. To opowieść o niezrozumieniu i wyrzuceniu poza margines społeczeństwa. Płaszcz wczesnorenesansowej Italii staje się przykrywką do tego by głośno mówić o wszystkich, współczesnych grzechach i problemach.

Skomplikowana forma powieści narzuca także sposób czytania. Nie da się tej powieści pochłonąć na raz. Trzeba powoli się w niej zanurzać, stopniową ją poznawać i odkrywać. Potrzebuje skupienia, namysłu i wszystko to wymusza swoją formą. Wysiłek włożony w lekturę jednak się zwraca gdy dotrzemy do sedna opowieści i choć przez chwilę zastanowimy się nad tym jak wygląda świat.

wtorek, 2 kwietnia 2019

,,Natalia" Magdalena Wala


Powieść ,,Natalia" kończy trylogię romansów historycznych Magdaleny Wali. Mój niechronologiczny sposób czytania sprawił, że jest to moje drugie spotkanie z tą autorką i otwierająca cykl ,,Marianna" nadal jest przede mną.

Akcja powieści rozgrywa się w Krakowie początku XIX wieku. Tytułową bohaterką jest mało atrakcyjna córka bogatego mieszczanina. Panna nie ma szczęścia w życiu. Już dwukrotnie została porzucona przed ołtarzem. Wydaje się, że jej ostatnią szansą na małżeństwo i wejście do środowiska arystokratycznego (o co bardzo zabiega jej ojciec) jest Szymon Pawłowski, brat bohaterek poprzednich części cyklu, Marianny i Rozalii. Mężczyzna złożył przysięgę swojemu ojcu, że ożeni się w ciągu roku i zapowiedziany termin nieubłaganie się zbliża.

Natalia i Szymon to para połączona przez przypadek i okoliczności. Jednak szybko okazuje się, że wzajemnie idealnie się uzupełniają. On - pomaga jej pokonać własne ograniczenia, szczególnie te natury psychicznej. Dzięki niemu dziewczyna zaczyna dostrzegać swoją wartość, nabiera pewności siebie i dojrzewa, przemieniając się z zastraszonego i stłamszonego stworzonka w pewną siebie kobietę. Także Szymon sporo zyskuje na tym związku - fakt, jest trochę za idealny ale poprzez to jak rozwija się Natalia, on także nabiera nowych cech. Zaczyna walczyć o kogoś innego i podejmuje działania by ją chronić.

Powieść Magdaleny Wali to nie tylko dobrze skonstruowana i opowiedziana ciekawa powieść romantyczna. To także delikatnie przemycana wiedza o obyczajowości, mentalności i społeczności XIX-wiecznej. Pokazuje jest łatwo można zmanipulować innych dzięki dobrze puszczonej plotce i rozsiewaniu zabobonnego strachu. Autorka pozornie pomija wielką historię ale i tak w tle przemyca informacje o tym czym żyli Polacy w okresie zaborów.

,,Natalię" świetnie się czyta, intryguje, czaruje, wzrusza i odsłania mało znane fakty z historii. Jak dla mnie zestawienie idealne. Polecam!

p.s. WYZWANIE 2019 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 120,6 cm - 2,6 cm = 118,0 cm.

sobota, 23 marca 2019

,,Legion" Elżbieta Cherezińska



,,Legion" to powieść napisana na kanwie autentycznych wydarzeń i przybliżająca historię Brygady Świętokrzyskiej. Opowieść o wojsku, które było nieuznawane, które walczyło z hitlerowcami, Rosjanami a nawet z komunistami. Ich jedynym celem była Wolna Polska i nie taka jak wdziałby ją Zachód ale ta prawdziwie wolna. Nie dali się stłamsić, przekonać, do niuansów polityki - bili zdrajców, wrogów, mając w sercu poczucie tego co jest właściwe i co mu zostać zrobione.

Cherezińska pokazuje II Wojnę Światową z perspektywy dowódców Brygady Świętokrzyskiej ale i zwykłych żołnierzy. Świat jaki prezentuje jest wielowymiarowy i pełen kontrastów. Dotychczas żyłam w przekonaniu, że polskie wojska w trakcie wojny były jednolite i nakierowane na wspólny cel jakim miała być walka z Niemcami. ,,Legion" skutecznie wybił mi z głowy takie myślenie i zmusił do poszukiwań oraz zagłębienia się w historię, by na własne oczy przekonać się jak bardzo podzielona była armia. Autorka wybiera bohaterów z różnych stron a udowadnia, że byli tacy, dla których Polska była autentycznie najważniejsza, którzy nie zważali na okoliczności i robili to co do nich należy, próbując zachować człowieczeństwo i przyzwoitość.

Niesamowitym jest fakt, że Brygada Świętokrzyska prawie nie istnieje w społecznej świadomości. Przecież to idealny przykład heroizmu, patriotyzmu, samozaparcia, wytrwałości oraz sukcesu. W powieści uchwycono i naświetlono wszystkie te cechy dodając też trochę bezczelności, romansu oraz humoru. Nie oszczędzono dramatycznych, tragicznych zdarzeń ale dzięki temu całość czyta się z zapartym tchem, nie mogąc uwierzyć, że to wszystko zdarzyło się na prawdę i nie jest tylko fikcją literacką.

Cherezińska stworzyła powieść, która odsłania trochę zapomniane karty naszej historii. Robi to po mistrzowsku, ożywiając historię i pokazując, że może ona być fascynująca niczym najlepszy film sensacyjny. Polecam!

środa, 6 marca 2019

,,Grzech" Max Czornyj


Lublin, tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Miastem wstrząsa tajemnicza seria zaginięć kobiet. Nic ich nie łączy, więc i policja działa dosyć niemrawo. Dopiero odkrycie pierwszych zwłok - bardzo brutalnie potraktowanych i porzuconych w nienaturalnie wystylizowanej pozycji zmusza śledczych do bardziej radykalnego działania. Nie zdają sobie oni sprawy, że to początek drastycznej serii zbrodni. Zacznie się wyścig z czasem, pełen krwi, nieoczekiwanych zwrotów akcji oraz przepełniony dziwnymi mistycznymi nawiązaniami.

,,Grzech" to powieść bardzo nierówna. Początkowo czytało mi się ją świetnie - za jednym zamachem, w jeden wieczór pochłonęłam ponad połowę i gdybym wtedy pisała opinię, zaczynałaby się od słów ,,Panie Czornyj gdzieś się pan chował, że dopiero teraz do pana dotarłam". Początek jest idealny - nietypowa zagadka, mrocznie, krwawo, stopniowanie napięcia oraz wyrazisty śledczy. Niestety, książka nie utrzymała tempa i formy. Po połowie poczułam przesyt brutalnością, makabrą, coś przestało mi grać a śledztwo zaczynało przypominać chaos, z którego nie wiadomo co się bierze. I chociaż fabuła przypominała to co lubię u Chrisa Cartera, tutaj coś mi nie pasowało. Może nie pasowało mi nierealność zbrodni? Jakoś ciężko było mi sobie wyobrazić, że takie cuda w Polsce są możliwe. Chyba właśnie ten hollywoodzko-sensacyjny styl w drugiej połowie książki stanowił dla mnie przeszkodę.

Trzeba jednak przyznać, że Max Czornyj ma to coś. Zaintrygował, wciągnął, przykuł uwagę, trochę przeraził i zaskoczył. Jest w prawdzie sporo niedociągnięć ale debiutować w takim stylu to jednak coś. Z pewnością trafiłam na autora, do którego będę wracać.

p.s. WYZWANIE 2019 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 133,1 cm - 2,7 cm = 130,4 cm.