Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prószyński i S-ka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prószyński i S-ka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 sierpnia 2025

,,Agencja" Eva Minge


 Stella prowadzi wyjątkową agencję modelek. Jej podopieczne nie tylko prezentują kreacje na najlepszych wybiegach ale są kimś znacznie więcej. Mają dotrzymywać towarzystwa bogatym i znaczącym mężczyznom, hipnotyzować ich swoim urokiem, zachwycać obyciem i wiedzą a czasem po prostu być kimś więcej niż dziewczyna na jedną noc. Wyjątkowe, specjalnie przygotowane, wykształcone i ukształtowane dziewczyny z agencji Stelli są przeznaczone do specjalnych zadań - one mają stać się żonami, które błyszczą u boku męża. Taką właśnie podopieczną była Angela. Jednak tuż przed ślubem dziewczyna znika a równocześnie w światku towarzyskim zaczynają pojawiać się niepokojące plotki, które rujnują reputację dziewczyny ale mogą też zagrozić całej działalności Stelli.

,,Agencja" to bardzo ciekawie skonstruowany thriller. Prowadzony dwutorowo pokazuje zarówno całą drogę jaką musiała przejść Stella by znaleźć się w tym miejscu, w którym jest ale równocześnie odsłania misterną pułapkę, którą ktoś zastawił by ją zrujnować. Żeby dotrzeć do źródła problemu, Stella musi zmierzyć się z demonami przeszłości oraz wystawić się na cel. Powieść odsłania również mroczne, niewygodne tajemnice świata bogatych. Pokazuje zdegenerowany świat nastawiony na przyjemności i najlepiej im bardziej perwersyjne i ekstrawaganckie tym lepiej. To świat gdzie wszystko jest na sprzedaż, a szczególnie młoda, piękna kobieta. Tylko inteligencja, spryt oraz bezwzględne wykorzystywanie pojawiających się okazji może sprawić, że ofiara stanie się głównym graczem.

Cóż, chyba wszyscy mamy w sobie coś co sprawia, że z wypiekami ciekawości zaglądamy za zasłonę świata normalnie niedostępnego.  A gdy ten świat okazuje się mroczniejszy, bardziej zgniły i niebezpieczny to nie da się ukryć, że nasza ciekawość wzrasta dwukrotnie. Eva Minge dała czytelnikom taką okazję. Zbudowała wciągający thriller o najciemniejszych sekretach bogatych, trzymający w napięciu do samego końca. To gra, w której tylko jedna strona może wyjść cało. 


Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka!

wtorek, 27 maja 2025

,,Ostatni nokturn" Lucyna Olejniczak

 


Rodzeństwo Bielskich próbuje ułożyć sobie życie w wiktoriańskiej Anglii. Eliza nadal mieszka u wujostwa, równocześnie współpracując z wybitnym kompozytorem Richardem Winterem. Spokój i poczucie spełnienia trwa jednak tylko chwilę. Poczucie odpowiedzialności za córkę, kobiety która zginęła na jej oczach, wpląta ją w śmiertelne niebezpieczeństwo a równocześnie nietrafione inwestycje wuja sprawią, że nad rodziną zawiśnie widmo bankructwa. Równie niestabilne jest życie Stanisława. Młody mężczyzna ukrywa się przed carską policją, tkwiąc w nieszczęśliwym związku oraz wikłając się w podejrzaną działalność.

,,Ostatni Nokturn" to dalsze losy rodzeństwa Bielskich tym razem już tylko na mrocznym tle wiktoriańskiej Anglii. Już nie bale i romantyczne mrzonki zajmują ich głowy. Eliza boleśnie uświadamia sobie, że nie ma szans na wybitną karierę, skazana jest na pracę i obserwację szarego, trudnego życia klasy średniej i niższej. Dla wrażliwej dziewczyny zetknięcie się z rzeczywistością jest szokiem ale próbuje pomagać na tyle ile jest to możliwe. Nie oznacza, to jednak, że sercowe dylematy zostały całkowicie wyparte. Gdy najmniej się tego spodziewała pojawia się ktoś, kto nie tylko uratuje ją z dramatycznego położenia ale komu także, dziewczyna odda serce i rękę by stać się tytułową ,,panią na wrzosowisku".

Trochę jestem rozczarowana bo byłam przekonana, że ,,Ostatni nokturn" to domknięcie historii i dostanę wszystkie odpowiedzi. Zamiast tego opowieść ruszyła w niecodziennym, bardzo gotyckim kierunku i zostawiła nas z całą masą nowych pytań. Zrobiło się bardziej intensywnie, jak gdyby wcześniej tak nie było. Ta książka łączyła już w sobie powieść z wątkiem kryminalnym, powieść społeczną rysującą szerokie tło obyczajowe po to by przekształcić się z powieść gotycką. Jest mroczny dwór z jego tajemniczymi mieszkańcami i jest sekret, który ciąży nad nimi. Co dokładnie stało się na wrzosowisku? No właśnie .. I dlatego jestem rozczarowana bo tak się nie robi, nie buduje się tła, nie usypia czujności by potem kazać czekać na kolejny tom.

Samo zakończenie jest tylko ostatnim elementem, który zmusza do sięgnięcia po kolejną część. Już wcześniej w autorka oczarowała klimatem i nastrojem oraz bogactwem fabuły, która co rusz skręca w nieoczywiste kierunki. Z całą stanowczością, chcę poznać do końca historię Elizy Bielskiej i dowiedzieć się co jeszcze los dla niej szykuje. 


Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Prószyński Media!


p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 89,2 cm - 2,8 cm = 86,4 cm.

niedziela, 18 maja 2025

,,Preludium" Lucyna Olejniczak


 Warszawa, burzliwe czasy powstania listopadowego. Młodziutka Eliza marzy by zostać cenioną pianistką. Ma talent i pracowitość a na dodatek właśnie została dostrzeżona przez cenione osobistości. Równocześnie razem z ukochaną kuzynką zaczynają pokazywać się na różnych wydarzeniach towarzyskich i przeżywają pierwsze flirty i zauroczenia. Jednak wokół nich świat coraz bardziej zaczyna wrzeć. Brat dziewczyny, Stanisław, zapatrzony w rewolucjonistów, wplątuje się w intrygę, która zagrozi całej rodzinie. Ojciec by chronić ukochaną córkę, wyśle ją do Londynu. Natomiast syn stanie oko w oko z brutalnością wojny, która wybuchła. Dla dwojga młodych kończy się dzieciństwo a zaczyna dorosłość z całą gamą trudności.

,,Preludium" to opowieść, którą chce się czytać. Pozornie prosta powieść obyczajowa jednak już samo tło w jakim osadzona została akcja budzi fascynację. Burzliwe czasy zawirowań historycznych gdzie zderzają się świat ubóstwa i bogactwa, zabawy z realiami wojny. Młodość pełna brawury i marzeń musi zderzyć się z rzeczywistością i podjąć niełatwe decyzje. Dlatego chyba nikogo nie zdziwi, że kolejne losy rodzeństwa Bielskich się pochłania. Zmienne koleje losu rzucają ich na dwa różne końce Europy a tam pozostawieni sami sobie podejmują działania, które odcisną piętno na cały ich życiu. Dodatkowo autorka barwnie odmalowuje realia Europy i Polski początku XIX wieku. Czuć rozdarcie społeczeństwa oraz problemy z jakimi muszą się one mierzyć. To nie jest tylko lukrowany świat salonów, to też brutalna, mroczna rzeczywistość, gdzie słabsi, ubożsi są prawie bez szans.

To moje pierwsze spotkanie z książkami Lucyny Olejniczak ale bardzo udane. Znalazłam tam wszystko to co lubię. Powieść łączy w sobie elementy polskiej historii i wiktoriańskiej tradycji powieściowej. Nie jest banalnym romansem chociaż ma jego elementy. Zachwyca szczegółami i świetnie uchwyconym klimatem epoki. Przyznam, że nie spodziewałam się, że można tak pisać powieści historyczno-obyczajowe aby nie były nudne, wtórne czy banalne. Jestem kupiona i z niecierpliwością chcę sięgnąć po kontynuację. 


Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Prószyński Media!


p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 95,7 cm - 2,9 cm = 92,8 cm.

środa, 30 kwietnia 2025

,,Pokrzyk" Katarzyna Puzyńska

 


Poprzedni tom ,,Rodzanice" zostawił czytelnika z jednym bardzo ważnym pytaniem. Co dokładnie łączy Klementynę z zamordowaną dziennikarką? Daniel Podgórski nie wierzy w winę koleżanki ale wydaje się być jedynym o tym przekonanym. Szczególnie, że w okolicach Lipowa znowu dochodzi do morderstwa i kolejny raz w tajemniczy sposób obok pojawia się Klementyna. Podgórski mimo oficjalnego braku zgody przełożonych zaczyna prowadzić swoje własne śledztwo i przy okazji wchodzi w sam środek rodzinnego dramatu. Równocześnie jego żona też nie próżnuje. Przypadkiem trafia do cieszącego się złą sławą dworku we wsi Wnyki. Przeprowadza dziwną rozmowę z jego właścicielem, którego wkrótce znajduje martwego. Mnożą się pytania tak i jak i ofiary. A wszystko dziwnym trafem kieruje się w stronę Klementyny Kopp.

,,Pokrzyk" trochę stylistycznie i kompozycyjnie odbiega od innych tomów serii. Dotychczas Puzyńska przyzwyczaiła nas do dwóch planów czasowych. Akcji rozgrywającej się w przeszłości mieszającej się ze współczesnością. Tutaj, mimo, że wydarzenia są skutkiem tego co stało się przed laty, całość akcji rozgrywa się współcześnie i dodatkowo na dwóch bardzo wąskich planach w ciągu trochę ponad doby. W porównaniu do innych tomów tutaj też jest dosyć oszczędnie jeśli chodzi o wątki - mamy główną sprawę kryminalną, która rozwidla się na kilka odnóg oraz wątek trójkąta Weronika-Daniel-Emilia.

Sprawa kryminalna sama w sobie jest dosyć dziwna. Początkowo ciężko połapać się w podstawowych zależnościach i właściwie wszystkie postacie wydają się być podejrzane bo każdy z nich coś ukrywa i udaje kogoś zupełnie innego. Początkowo budują wspólnym mur milczenia jednak z czasem wzajemne animozje dają o sobie znać i odsłaniają to co od wielu lat miało być dobrze ukryte.

Dużo dziwniejszy i bardziej dramatyczny jest wątek personalny dotyczący głównych postaci. Autorka chciała dołożyć dramaturgii i na maksa skomplikowało i zamieszała w życiu bohaterów. Tutaj nie ma łatwych decyzji i prostych rozwiązań. Każda podjęta decyzja może okazać się tą najgorszą i zniszczy komuś życie. Jednak tego co stało się w finale z pewnością nikt się nie spodziewał.

Uproszczenie fabuły i rezygnacja z dziwnych skoków w czasie to jeden z największych atutów tego tomu. Dzięki temu czytało się płynnie i coraz mocniej zanurzało się w akcję, próbując rozgryźć co dokładnie stało się we Wnykach. Do samego końca nie można przewidzieć rozwiązania, przez co cały czas trzyma czytelnika w napięciu. Jest może kilka absurdalnych i zupełnie nikomu niepotrzebnych szczegółów ale gdy przymknie się na nie oko to mamy całkiem niezły kryminał powiązany z opowieścią o zemście i przeznaczeniu. Zupełnie inaczej jest z wątkiem personalnym, którego zupełnie nie rozumiem i który jest według mnie przesadzony i zbyt dramatyczny. Końcówka zapowiada mocne wejście w następny ale mimo to mam sporo wątpliwości i zupełnie tego nie rozumiem.

,,Pokrzykowi" brakuje sporo do najlepszych tomów z serii ale nie jest zły. Jest sprawnie przeprowadzonym kryminałem i pokazuje, że ta seria może jeszcze zaskoczyć. Pojawiają się nowi bohaterowie, który robią trochę zamieszania, chociaż starzy też doskonale umieją zamieszać w swoim i tak już skomplikowanych relacjach. Czytelnicy, którzy znają serię po tym tomie pewnie będą kontynuować, ale nie wiem czy nowych on przekona.  

p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 110,1 cm - 3,3 cm = 106,8 cm.    

poniedziałek, 7 października 2024

,,Kolor magii" Terry Pratchett

Tytuł oryginału: The Colour Of Magic

 ,,Kolor magii" to pierwszy tom kultowej serii fantasy Terry'ego Pratchetta rozgrywającej się w Świecie Dysku. Wcześniej czytałam tylko ,,Straż! Straż!" i bawiłam się świetnie. Czytałam opinie, że ,,Kolor magii" jest jednym ze słabszych tomów i raczej może bardziej zniechęcić do kontynuowania niż zachęcić. Ja zaryzykowałam i ... było różnie.

Cały tomik to właściwie kilka opowiadań, które łączą bohaterowie: nieudany mag Rincewind oraz turysta z innego świata Dwukwiat. Rincewind dostaje zadanie czuwania nad turystą w trakcie jego odwiedzić w Świecie Dysku i jak mu to idzie można zobaczyć w kolejnych opowiadaniach. Powiem tylko nie ma nudy, jest absurdalnie, chaotycznie, śmiesznie, wszystko co nieprawdopodobne na pewno się zdarzy a bohaterowie wędrują od jednej wpadki do kolejnej. Oprócz tego czuć specyficzny humor, który jest satyrycznym i ironicznym rozprawieniem się z współczesnością.

Jednak to wcale nie oznacza, że całość jest jednorodna i taka sama od początku do końca. Najlepiej czytało mi się pierwsze (najdłuższe) opowiadanie. Pochłonęłam go na raz i śmiałam się jak norka. Absurd, szaleństwo, czarny humor i cudowna ironia. Fakt, na początku można czuć się zagubionym bo Pratchett nie wprowadza powoli czytelnika w swój szalony świat. On go wrzuca na główkę i radź sobie. Co tylko dodaje klimatu. Jednak po świetnym pierwszym opowiadaniu nadchodzą kolejne przy których już można poczuć znużenie i zniechęcenie. Nadal jest śmiesznie, nadal rządzi przypadek ale brakuje czegoś co by to równoważyło. Ja czułam się już mocno przytłoczona i trochę na siłę skończyłam, z nadzieją, że coś mnie tam jeszcze zainteresuje.

Mimo słabości tego tomiku warto go przeczytać, żeby poznać tę historię i zobaczyć punkt wyjścia dla całego universum. I mimo, że książka jest króciutka to może lepiej czytać ją na raty a nie próbować przeczytać na raz bo tylko zmęczy i przytłoczy.  Ja jednak będą ją dobrze wspominać dzięki początkowi, na którym bawiłam się rewelacyjnie. I dlatego polecam!

 

 p.s. WYZWANIE 2024 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 1,0 cm - 1,3 cm = 0,0 cm

wtorek, 27 lutego 2024

,,Cieszę się, że moja mama umarła" Jennette McCurdy

Tytuł oryginału: I'm glad my mom died

 Jeszcze przed otwarciem, ta książka szokuje! ,,Cieszę się, że moja mama umarła" to raczej nie jest zapowiedź sielskiej, cukierkowej opowieści, nawet jeśli jej bohaterką jest była dziecięca gwiazdka. Ale właśnie tak, Jennette McCurdy zdecydowała się opowiedzieć światu jak wygląda radosny, kolorowy świat, który miliony dzieci, nastolatków i dorosłych chłoną przez ekrany. Różowy, radosny i cudowny on wcale nie jest gdy gasną światła.

Chociaż wiele małych dziewczynek, na pytanie kim chcą zostać w przyszłości, odpowiada aktorką to Jennette McCurdy do nich nie należała. Wychowana w mocno specyficznym domu, na przedmieściach Los Angeles, nie marzyła o byciu w centrum. To było marzenie jej matki, która mocno pchała córkę (wtedy zaledwie sześcioletnie dziecko) w kierunku aktorstwa. Mała Jenny miała osiągnąć wszystko to co dla Debry było niedostępne. Pierwsze małe sukcesy prowadziły do silnego uzależnienia córki od matki. Wytworzyła się toksyczna zależność, która prowadziła kolejno do anoreksji, zatrzymania dorastania, bulimii, alkoholizmu a w dorosłym życiu niezdrowych związków z mężczyznami. Matka, w imię ,,dobra i kariery", kontrolowała każdy aspekt życia dziewczyny. Jej sposób jedzenia, ubierania czy co najbardziej szokujące kąpała ją i kontrolowała jej ciało do szesnastego roku życia. Jednak fizyczna przemoc to zaledwie jeden aspekt. Matka wywołała w Jennette tak silne poczucie uzależnienia oraz nieustanne poczucie winny, że dziewczyna nie umiała normalnie funkcjonować. Kolejne sukcesy aktorskie (aż do głównych ról w ,,iCarly" i ,,Sam i Cat") tylko to potęgowały. Dodatkowo cała odpowiedzialność za rodzinę, została przerzucona na barki nastolatki.

Jennette w swojej opowieści jest bezpośrednia i do bólu szczera. Lekkość jej pióra i swoboda z jaką opowiada o najbardziej traumatycznych momentach swojego życia są szokujące. Pisze z ironią ale nadal czuć tam zagubienie i zniszczoną psychikę dziecka. Jak sama mówi, wtedy gdy powinna dorastać i kształtować swój charakter, ona odgrywała kogoś innego i próbowała zadowolić najbliższych. To tłumienie własnego ja, w końcu wybuchło i doprowadziło sytuacji, z którymi niewielu dorosłych umiałoby sobie poradzić. McCurdy kosztowało to wiele wysiłku, bólu, trudu. Musiała podjąć radykalne kroki by zrozumieć kim jest i co chce robić dalej.

Ta autobiografia to książka, którą powinni czytać rodzice, szczególnie jeśli we wczesnym dzieciństwie próbują je wepchnąć na drogę kariery. Nie ma bezbolesnego dziecięcego sukcesu! Cukierkowy, telewizyjny świat nie istnieje bo zanim jest tylko przemoc - fizyczna, słowna, psychiczna, seksualna. Jest niszczenie psychiki dziecka i okradanie go z tego co najcenniejsze - dzieciństwa i własnego ja. To autobiografia, która boli, podczas lektury. Bardzo szczera, bardzo dobitna, bardzo osobista. Polecam!

p.s. WYZWANIE 2024 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 135,1 cm - 2,5 cm = 132,6 cm. 

sobota, 20 stycznia 2024

,,Rodzanice" Katarzyna Puzyńska

 


Zaczęłam czytać ,,Rodzanice" i zgłupiałam. Wiem, miałam chwilę przerwy pomiędzy kolejnymi tomami ale mniej więcej zarys pamiętałam. A tu na samym początku wita nas Weronika Podgórska. Moja pierwsza myśl była ,,że co?". Aż wygrzebałam się żeby poszukać na półce ,,Norę" i sprawdzić czy coś nie pominęłam. Ale nie, ze mną jest wszystko w porządku, to Katarzyna Puzyńska zaserwowała nam potężny plot twist.

Jak zostaliśmy już przyzwyczajeni, powieść rozgrywa się na dwóch planach czasowych: jeden to tuż po zamknięciu sprawy Nory czyli 2016 a drugi - dwa lata później w styczniu 2018. W mroźny styczniowy poranek zostaje znalezione ciało młodej dziewczyny, która dwa lata wcześniej została uwolniona z piwnicy pedofila gdzie była przetrzymywana przez kilka lat. Równocześnie w innym miejscu zostaje znaleziona martwa dziennikarka, która przez ostatnie dwa lata zdążyła zajść za skórę sporej liczbie osób z Lipowa i okolic. Sprawy dziwnym trafem wydają się być powiązane i sięgają w przeszłość odsłaniając tajemniczą historię rodzin zamieszkujących wioskę Rodzanice. Śledztwa są skomplikowane a ich wyjaśnienie z pewnością nie ułatwia fakt, że łączą się z prawie każdym policjantem z posterunku w Brodnicy.

Początkowo ,,Rodzanice" bardzo źle mi się czytało i miałam parę momentów zwątpienia gdzie byłam pewna, że odłożę powieść na półkę i do serii raczej już nie powrócę. Autorka bardzo zamieszała z linią czasu w powieści, wprowadziła nowych bohaterów i wydarzenia, które mają ogromne znaczenie dla dalszej fabuły ale ujawniane są w zupełnie przypadkowej kolejności. Domyślam się, że zabieg ten miał zaintrygować czytelnika, zburzyć jego strefę komfortu i wybić go z poczucia oczywistości i przewidywalności. No, akurat na mnie to nie podziałało a raczej wzbudzało poirytowanie i zniechęcenie. Ale gdzieś mimo wszystko ciągnęłam tą zabawę z nadzieją, że może w którymś momencie coś się rozjaśni i dowiem się o co chodzi, nie tylko w sprawie zabójstw ale też w życiu policjantów. Bo tam też dużo się dzieje ale ubrane jest w taką męczącą otoczkę narzekania, wałkowania wiecznie jednego i tego samego oraz braku zdecydowanych działań. Fakt, Daniel już nie pije i ożenił się z Weroniką ale to wcale nie oznacza, że zrobił prawdziwy krok do przodu. Raczej nadal się kręci w kółko tylko już bez alkoholu.

Powieść zdecydowanie ma za dużo wątków. Każda z postaci ( a już zrobiło się ich bardzo dużo) coś ukrywa i jej historia, w którymś momencie się przebija co wprowadza chaos bo nie wiadomo na czym się skupić ale właściwie nic nie wnosi do powieści. Jest tego tak dużo i tak bardzo rozproszone, że większa część powieści przytłacza czytelnika. Dopiero gdzieś w okolicach 2/3 akcji coś zaczyna się klarować. I wtedy robi się naprawdę ciekawie. Część pytań znajduje swoje odpowiedzi, akcja zdecydowanie przyspiesza i nabiera ognia skręcając w kierunku, który trudno przewidzieć. Jest sporo zaskoczeń, które prawdopodobnie będą otwierać kolejny tom. I dopiero końcówka sprawia, że znowu czuje się klimat serii i chce się na już sięgnąć po kolejny tom aby dowiedzieć się co będzie dalej.

Więc cóż mogę powiedzieć, po początkowym zniechęceniu dałam się jednak urobić i z pewnością nie zostawię tak tej serii.

piątek, 7 lipca 2023

,,Dotyk śmierci" Nora Roberts

Tytuł oryginału: Naked in Death

 ,,Dotyk śmierci" to pierwszy tom bestsellerowej serii kryminalnej Nory Roberts, która powstaje do prawie 30 lat (!!!) i liczy sobie już chyba ponad 50 (!!!!) tomów. Serio! Już ta informacja na samym wstępie robi wrażenie. Przyznaje, że choć książki Roberts w różnych etapach życia pochłaniałam hurtowo, to jednak tę serię omijałam. Teraz postanowiłam spróbować. Nie mam ambicji nadrobić wszystkich tomów ale chciałam zacząć od początku, żeby trochę zapoznać się z bohaterami i światem by potem móc dowolnie żonglować tomami. Seria rozgrywa się w przyszłości, ok. 2050 roku i że lubię wszelkiego rodzaju koincydencje i zbiegi okoliczności to dodam jeszcze tytułem wstępu, że jak się później okazało książkę zaczęłam czytać w dniu gdy jeden z głównych bohaterów się urodził. Więc, chyba mogę powiedzieć, że dotarłam do samego początku :D

Wnuczka znanego senatora zostaje znaleziona martwa. Sprawa jest delikatna i najlepiej gdyby można było ją szybko rozwiązać i wyciszyć bo dziewczyna pracowała jako luksusowa prostytutka a senator jest jednym z czołowych orędowników radykalnego tradycjonalizmu. Dlatego śledztwo zostaje przekazane w ręce młodej ale bardzo ambitnej i dociekliwej policjantki Eve Dallas. Młoda kobieta podejmuje rękawicę rzuconą przez mordercę i rusza śladem tropów, które kierują ją stronę tajemniczego Roarke'a. Czy to on jest winny? Policjantka musi jak najszybciej znaleźć odpowiedzi, szczególnie, że morderca nie zamierza pozostać przy tylko jednej ofierze.

,,Dotyk śmierci" to powieść, która bardzo ale to bardzo się zestarzała. O ile wątek kryminalny i samo śledztwo są dosyć sztampowe to całe tło budzi co najwyżej uśmiech politowania. Akcja rozgrywa się w połowie XXI wieku, natomiast sama powieść powstała na początku lat 90tych XX wieku. Roberts żadną futurystką nie jest więc tak naprawdę jej wizja przyszłości to lekko podkręcone lata 90te. Właściwie wszystkie ,,udogodnienia", postęp technologiczny i nawet nazewnictwo ze współczesnej perspektywy budzą lekki śmiech. Bohaterowie używają dyskietek, przenośne telefony służą tylko do dzwonienia, ,,automatyczny kucharz" to jakaś biedniejsza wersja termomixa, już nie mówiąc że internet jest kulawy a social media zupełnie nie istnieją. Na szczęście autorka na siłę nie próbowała przekonać czytelnika do tego świata, pomijając od czasu do czasu pojawiające się wzmianki, właściwie można zapomnieć o przyszłości i raczej wczuwać się w klimat lat 90tych. Bo ta powieść to typowe dziecko tego okresu pod względem łączenia wątków kryminalnych z romansem jak i samych kreacji postaci. Z wierchu silna policjantka, która chowa głęboko swoją delikatną stronę i mroczne wspomnienia z dzieciństwa kontra tajemniczy macho, który właściwie od pierwszego spotkania jest na jej skinienie. Czy może być coś bardziej typowego?

Mimo swoich braków, niedociągnięć i zmiany perspektywy ,,Dotyk śmierci" jest przyzwoitą rozrywką. Nie jest może odkrywczy ale ma kilka mocnych momentów, raz zaskoczy a poza tym zostaje czysta rozrywka i bardzo mocny klimat lat 90tych. Jeśli tego właśnie szukacie, to mogę tylko polecić. 

p.s. WYZWANIE 2023 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 79,2 cm - 2,7 cm = 76,5 cm.    

wtorek, 16 maja 2023

,,W pogoni za Cassandrą" Lisa Kleypas

Tytuł oryginału: Chasing Cassandra

 Przerwy na romanse historyczne ciąg dalszy. Tym razem powrót do Lisy Kleypas, której opowieści uwielbiam. Cykl ,,Ravenels" czytam bardzo chaotycznie i nadal nam kilka pierwszych do nadrobienia ale to w niczym nie przeszkadza w lekturze. Odkrywa się nowych bohaterów i cóż.. tylko lubi się ich bardziej.

,,W pogoni za Cassandrą" to opowieść nietypowa. Rozgrywa się według zupełnie innego schematu niż większość romansów historyczny, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Dodatkowo pierwsza połowa powieści rozgrywa się na tle wydarzeń z wcześniejszych książek. Cassandra, najmłodsza z sióstr Ravenel i Tom Severin po raz pierwszy spotykają się na ślubie jej siostry bliźniaczki. Mężczyzna od pierwszej chwili jest zauroczony dziewczyną i dokładnie w tym samym momencie się jej oświadcza. Tylko, że każdy uważa, że jest to najgorszy z możliwych scenariuszy. Cassandra jest romantyczką, która chce wyjść za mąż z miłości a Tom to pragmatyk, twardo stąpający po ziemi i wszystko robiący z pobudek zdroworozsądkowych. W jego słowniku nie istnieje coś takiego jak miłość. Mimo, że jego oświadczyny zostają odrzucone w przyszłości wydarzy się wiele a oni będą ciągle na siebie wpadać i w końcu zostaną zmuszeni do przyznania sami przed sobą, że istnieje coś co ich wzajemnie do siebie przyciąga.

Z Lisą Kleypas i je powieściami jest tak, że jak już się przeczytało jedną to chce się tylko więcej. Chce się więcej uśmiechu, wzruszeń, romantyzmu, westchnień. Bo ona jak nikt opowiada proste, wręcz banalne historie z niepodrabialnym urokiem i czarem a w tle przemyca nieoczywiste historie. Tym razem jest znowu o rewolucji industrialnej i jej ofiarach ale także o literaturze i o tym jak oddziałuje ona na czytelnika. Lisa Kleypas to pewniak, że czas spędzony z jej powieściami będzie przyjemny i zapewni relaks i odprężenie. Polecam!

środa, 7 grudnia 2022

,,Misery" Stephen King

Tytuł oryginału: Misery

 ,,Misery" to chyba jedna z bardziej znanych powieści Stephena Kinga. Na pewno ogromną rolę w jej rozpowszechnieniu miała ekranizacja z Kathy Bates. Ja już kilka lat zbierałam się do przeczytania i teraz, gdy w końcu mi się to udało, jestem trochę zaskoczona.

,,Misery" nie jest typowym horrorem. Straszy, przeraża, wywołuje ciarki na plecach ale robi to w bardzo specyficzny sposób. King mocno ograniczył scenę, na której rozgrywa się akcja. Jedno pomieszczenie, dwie postacie i właściwie to w nich ogniskuje się całość. To nie tylko walka na linii Annie Wilkes-Paul Sheldon, to także walka Paul Sheldon- uzależnienia. King nie próbuje straszyć korzystając po elementy z zewnątrz. Nie, on sięga mocno do wnętrza człowieka i wywleka z niego wszystko co to najgorsze i najbardziej przerażające. Demoniczna, była pielęgniarka Annie jest tylko katalizatorem, dzięki któremu w Paulu przełamuje się pewna granica i sięga on tam gdzie nigdy by nie podejrzewał. To bardzo dobrze skonstruowany thriller wyciągający na światło dzienne to co najgorsze, najmroczniejsze, najbardziej zdegenerowane.

,,Misery" jest oszczędna w środki i chyba to najbardziej działa na jej korzyść. Przeraża świadomością, że dokładnie to samo może drzemać w każdym człowieku i tylko czekać na sygnał by się uwolnić. Mówi o pierwotnym czystym złu które wcale nie jest czymś nadprzyrodzonym. To opowieść o brutalności, walce i czystej psychozie. Skontrastowana i uwypuklona dodatkowo przez powieść, którą pisze Sheldon w niewoli. Naiwny i ckliwy ,,Powrót Misery" tylko podkreśla szaleństwo i okrucieństwo rzeczywistości, w której jest pisany.

Zdecydowanie wolę Kinga w takiej wersji. Nie sili się na szokowanie formą, wystarczy, że szokuje i straszy przekazem. Powoli się rozkręca by zaskoczyć w najmniej spodziewanym momencie. Łączy sprzeczności i wyciąga na wierzch to co chciałoby się ukryć. Wywołuje ciarki na plecach, praktycznie z niczego. Jak dla mniej, jest bardzo dobrze. 

p.s. WYZWANIE 2022 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 0,6 cm - 1,9 cm = 0 cm.     

wtorek, 27 września 2022

,,Straż! Straż!" Terry Pratchett

Tytuł oryginału: Guards! Guards!

 Chyba trochę dziwnie i trochę wstyd przyznać, że grubo po trzydziestce pierwszy raz zawitałam do świata Dysku. I nie dlatego, że nie kojarzyłam serii. Bardzo dobrze kojarzę książki bo współlokatorka na studiach czytała. Ciekawiły mnie fantazyjne okładki i zaskakujące tytuły (chyba nie ma lepszego niż ,,Wiedźmikołaj") ale jakoś tak było, że zawsze było coś innego pilniejszego, ciekawszego do czytania. I tu był leżał mój błąd. Bo Świat Dysku to złoto. Absurdalny humor, cenne obserwacje społeczne, nieszablonowi bohaterowie. Przy tym nie można się nie bawić się dobrze.

Myślałam, że ,,Straż! Straż!" to pierwszy tom cyklu ale oczywiście trafiłam jak kulą w płot. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że zostałam wprowadzona w błąd przez wydawcę, który kolekcję postanowił zacząć właśnie od tego tomu. Ale to odkryłam dopiero, gdy skończyłam czytać bo w trakcie lektury wcale nie czułam się jakby brakowało mi jakiejś wiedzy. Bo akcja jest tak wielkim chaosem, absurdem, miszmaszem, satyrą i uniwersalną obserwacją społeczną, okraszoną tak ogromną dawką humoru, że kolejność tomów zupełnie nie ma znaczenia. Jest miasto Ankh-Morpork, w którym zdarzyć może się wszystko, gdzie straż miejska jest najbardziej pogardzanym i najmniej znaczącym zajęciem i właśnie tam zjawia się Marchewa, który chce zostać strażnikiem a równocześnie pojawia się ... smok i ktoś, kto chce przejąć władzę nad miastem.

Jestem zachwycona i pluję sobie w brodę, że tyle lat unikałam Świata Dysku. Terry Pratchett stworzył plastyczny, bardzo realny ale równocześnie abstrakcyjny świat, gdzie zdarzyć może się wszystko ale równocześnie cały czas ma się poczucie, że jest stanowi odbicie w krzywym zwierciadle tego co nas otacza. Przesycony celnymi, uniwersalnymi obserwacjami i pointami, bawi do łez. Jest dziwnie i momentami strasznie ale nie tracąc ani na chwilę komediowego nastawienia. Do tego idealnie pasują bohaterowie, trochę przerysowani, groteskowi ale cały czas śmieszni. Polecam gorąco, bo ja mam zamiar wkrótce nadrabiać zaległości.

p.s. WYZWANIE 2022 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  33,8 m - 2,4 cm = 31,4 cm.     

poniedziałek, 25 lipca 2022

,,Chąśba" Katarzyna Puzyńska

 


Katarzyny Puzyńskiej fanom polskich serii kryminalnych przedstawiać nie trzeba. Jej seria o policjantach z Lipowa, mimo kilkunastu tomów, nadal cieszy się nie słabnącą popularnością. Teraz jednak autorka chciała sprawdzić swoje siły w zupełnie innym gatunku literackim, przy okazji pozwalając też dojść do głosu swoim fascynacjom mitologią słowiańską.

,,Chąśba" to opowieść przesycona pierwotną, słowiańską magią. W nienazwanym grodzie, w nienazwanym królestwie dochodzi do tajemniczej zbrodni. Karczmarka zostaje znaleziona martwa a o jej zamordowanie zostaje oskarżony mąż. Równocześnie zbliża się Jare Święto. Moment przesilenia między zimą a wiosną. Wydaje się, że nagle skumulowały się wszystkie pierwotne siły i zaczęły dochodzić do głosu istoty dotychczas pozostające w cieniu.

Jak lubię serie o Lipowie i styl w jakim jest ona prowadzona, to tutaj muszę przyznać, że zupełnie nie podeszła mi ta historia. Już na wstępie rozprasza specyficzna konstrukcja historii. Podzielenie całości na gawędy i anegdoty, które można czytać oddzielnie a gdy chce się czytać jako całość trzeba przeskakiwać z początku książki na koniec co mocno zaburza naturalny rytm czytania. To powoduje także, że mija trochę czasu zanim oswoimy się z bohaterami i zaczynamy widzieć zależności między nimi. Właściwie miałam takie wrażenie jakby mnie ktoś wrzucił w sam środek jakiejś serii, gdzie czytelnik czytający od początku zna bohaterów, rozumie ich, a ja jako przypadkowy, nie mogę się totalnie połapać kto jest kto i dlaczego jest dokładnie w tym miejscu. Dopiero gdy uporządkowałam sobie w głowie bohaterów i wydarzenia zaczęłam widzieć zależności ale wtedy już właściwie fabuła się kończyła.

Ogromnym plusem tej powieści jest sięgnięcie po mitologię słowiańską i pokazanie jest bogactwa i niesamowitości. Świat, którzy stworzyła Puzyńska przepełniony jest magią, cudami i niezwykłymi istotami - zarówno dobrymi jak i złymi. Za każdym rogiem czai się coś co może równocześnie zachwycić lub przerazić. Pojawiają się nieoczekiwani sojusznicy jak i niespodziewani wrogowie. Jest zaskakująco i bardzo nieoczywiście. Minusem jest chaos powieści i bardzo powierzchowna fabuła. Właściwie wszystko bardzo szybko się wyjaśnia i emocje pojawiają się i znikają. Trochę przypomina to taki ognik, który ledwo zapłonie już gaśnie. Puzyńska chciała spróbować czegoś nowego ale zdecydowanie nie jest to jej działka. Jako eksperyment literacki ,,Chąśba" jest ok, ale mam nadzieję, że nie będą one powtarzane bo jest to tylko męczące i nużące.

poniedziałek, 2 maja 2022

,,Patrz na mnie" Jessica Treadway

 Tytuł oryginału: Lacy Eye

Trzy lata wcześniej życie Hanny obróciło się w proch. Jej mąż zostaje zabity a ona sama brutalnie pobita w trakcie napadu na ich dom w Święto Dziękczynienia. Za sprawcę został uznany były chłopak ich młodszej córki, Dawn. Teraz ubiega się o apelację. Dla Hanny to jest szok. Nie pamięta nic z wydarzeń tej dramatycznej nocy. Podejmuje jednak próbę aby odtworzyć ciąg wydarzeń, który mógł doprowadzić do tragedii. Równocześnie z wnioskiem o apelację, do domu po trzyletniej nieobecności wraca Dawn. Dziewczyna pozornie jest taka jak zawsze ale Hanna nie może pozbyć się niepokojącego przeczucia. Czy jej córka była zamieszana w śmierć ojca i pobicie matki? Jakie tajemnice skrywa? Co chowa się za pozornym spokojem. W powietrzu czuć nadciągającą burzę. Czy jeszcze bardziej dotknie, już i tak boleśnie doświadczoną rodzinę?

,,Patrz na mnie" ma specyficzną konstrukcję. Praktycznie od początku można domyślić się co się wydarzyło w noc po Święcie Dziękczynienia. Diabeł jednak tkwi w szczegółach, motywacjach, niewinnym ciągu splotów wydarzeń, które tak a nie inaczej ukierunkowały postaci. To nie jest nagły wybuch agresji. To raczej wieloletnie, metodyczne narastanie emocji, uprzedzeń, błędnych decyzji i wzajemnego niezrozumienia. Doskonale widać jak bohaterowie wzajemnie się mijają w poglądach i zachowaniach co odbija się na najsłabszym ogniwie, które jest słabsze i bardziej podatne na manipulacje. Hanna aby dotrzeć do wspomnień z tragedii opowiada swoją historię od tyłu. Najpierw poznajemy skutek by potem coraz głębiej zanurzać się w przyczyny. Cały czas po skórą czuć pulsujące emocje. Jest jasnym, że od tragedii nie da się uciec. Ona się wydarzyła. On narastała i eskalowała.

,,Patrz na mnie" to nie jest książka, która na zawsze zapadnie w pamięć ale i tak kawał niezłego thrillera psychologicznego. Zagląda za zasłonę, pokazuje zupełnie inne oblicze pozornie zwyczajnej rodziny. Odsłania demony jakie nią targają i pokazuje jak zupełnie niewidoczna dla wszystkich może narastać nienawiść. Warto sięgnąć i poświęcić jej powieści popołudnie lub dwa. 

p.s. WYZWANIE 2022 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  102,4 cm - 2,9  cm =  99,5 cm.     

poniedziałek, 21 lutego 2022

,,Cmętarz zwieżąt" Stephen King

 Tytuł oryginału: Pet Sematary

,,Cmętarz zwieżąt" to jedna z najsłynniejszych i najbardziej zakorzenionych w popkulturze powieści Stephena Kinga. Chyba każdy wymienia ją na jednym oddechu obok ,,Lśnienia", ,,Zielonej Mili", ,,Carrie" czy ,,To". Kilkukrotnie ekranizowana i najczęściej polecana jako ta, od której można zacząć przygodę z ,,Królem Horroru". Dla mnie to drugie podejście, po raz pierwszy próbowałam przeczytać jako nastolatka, chyba w okresie licealnym ale wtedy w ogóle nie trafiła do mnie i po zaledwie kilku stronach została odłożona. Jak było dzisiaj? Znacznie lepiej.

,,Cmętarz zwiężąt" otwiera klasyczny motyw. Młoda rodzina przeprowadza się w nowe miejsce. Nieopodal ich domu znajduje się mały cmentarz, na którym dzieciaki od lat grzebią swoich pupili. Pozornie wydaje się to być lokalną ciekawostką, jednak jak wkrótce  można będzie się przekonać, nie jest tak do końca. Gdzieś w głębi czai się mroczna siła, która tylko czeka na okazję aby wyrwać się na wolność. A okazja trafia się szybciej niż ktokolwiek mógłby się spodziewać.

Chyba najlepsze w tej powieści jest narastające napięcie i kumulująca się mroczna energia wokół pozornie błahych i codziennych zdarzeń. Nie ma tam szokujących zwrotów akcji, zbyt wielu dramatów, jest ciągłe oczekiwanie i przeczucie, że coś MUSI się zdarzyć. To coś krąży, jest obecne, z pewnością zaatakuje i ujawni swoją siłę ale jeszcze nie wiadomo, kiedy i z której strony. King po mistrzowsku żongluje wydarzeniami, codzienności nadając nowe znaczenia, zaopatrując je w mroczną głębie i zmieniając postrzeganie tego co jest oczywiste. Wnika do wnętrza ludzkiej psychiki i z niej wyciąga irracjonalne pragnienia, które w sytuacjach stresowych muszą się spełnić. Jednak żadne życzenie nie obejdzie się bez zapłaty a ta musi być sowita.

Przyznam, że rewelacyjnie się czytało ,,Cmętarz...", mimo, że mniej więcej wiedziałam czego mogę się spodziewać. Ma on w sobie coś co przykuło uwagę, wciągnęło i sprawiało, że ciężko było się oderwać. Z niecierpliwością czeka się na finał a gdy on już nadchodzi... tak naprawdę zamiast odpowiedzi pojawiają się tylko nowe pytania. Przez całą książkę czuć, może nie ciary, ale lekki dreszczyk oczekiwania. Ma wrażenie się, że King specjalnie się nie wysila ale właśnie zastosowanie tych najprostszych środków daje najlepszy efekt. Polecam!

  p.s. WYZWANIE 2022 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  136,5  cm - 2,6  cm =  133,9 cm.

 

poniedziałek, 25 października 2021

,,Pół roku na Saturnie" Małgorzata Sidz


Główna bohaterka zupełnie nieoczekiwanie dostaje od losu pół roku wolnego czasu. Powinna studiować ale wykładowcy nie opłaca się otwierać dla niej kursy. I tak nagle jest na stypendium w Seulu, ma zapewnione zakwaterowanie i wyżywienie, ma środki na własne potrzeby. Może robić co chce. Dlatego podejmuje karkołomne zadanie - w ciągu tego pół roku chce poznać jak najlepiej samą siebie. A gdzie najlepiej zacząć szukać informacji? Oczywiście, na YouTubie.

,,Pół roku na Saturnie" to powieść szalona, chaotyczna, pełna przeskoków ale paradoksalnie spójna. W tym szaleństwie jest metoda. Tylko tak można pokazać milenialsa z jego naturalnym środowisku i to autorce udaje się perfekcyjnie. Pozornie jest komicznie, może groteskowo i przerysowanie ale sama łapałam się wiele razy w trakcie czytania na podobnych zachowaniach do bohaterki. Jest śmiesznie ale ten humor jest smutny a refleksje pesymistyczne. Wyraźnie czuć pęd do wiedzy, ciekawość świata ale także bezsilność młodych ludzi postawionych przed faktem, że nie będą w stanie nigdy ogarnąć całości. Zawsze będą ścigać króliczka, ale nie jednego bo w zasięgu wzroku pojawia się ich miliony i nie można skoncentrować się na jednym. To tragizm posiadania świata na własność, bycia częścią multikulturowej społeczności połączony z samotnością, brakiem własnego miejsca i poczuciem tymczasowości. Bo wszystko jest tylko na chwilę: rzeczy, ludzie, miejsca, idee. Bohaterka miota się pomiędzy kolejnymi pomysłami, zadaniami, które sama sobie narzuca nie umiejąc się zdecydować co jest dla niej ważne. Jednego dnia pochłaniają ją idee ratowania świata by za chwilę toczyć zacięte boje w grze internetowej. Jej świat jest otwarty na nowości, eksperymentowanie. Ma poczucie, że za chwilę może się skończyć, dlatego chce to maksymalnie przedłużać.

Czy ,,Pół roku na Saturnie" może stać się głosem pokolenia? Nie wiem i nie mnie to oceniać. Ale autorka w prostej opowieści uchwyciła najważniejsze wątki i problemy. Nie bagatelizowała ale i nie moralizowała. Nie tworzyła otoczki i niezwykłości. Pokazała ludzi szukających, podejmujących wyzwania ale mimo to zagubionych. Dała im głos, pokazała co nimi kieruje. To tragikomiczna opowieść o nowym pokoleniu z nowymi możliwościami, które targają tak naprawdę te same, znane ludzkości od zawsze, problemy i wątpliwości.

 Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Prószyński i s-ka!

 

p.s. WYZWANIE 2021 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 25,2 cm - 2,1 cm = 23,1  cm.     

 

środa, 29 września 2021

,,Córka diabła" Lisa Kleypas

 

Tytuł oryginału: Devil's Daughter

Na początek zaskoczenie! Przyznaję, że serie Ravenals czytam na wyrywki i nie znam jeszcze dokładnie wszystkich bohaterów dlatego chyba nie będzie dziwne, była zaskoczona, że główna bohaterka, Phoebe, jest córką Evie i Sebastiana, bohaterów ,,Zimowego ślubu", trzeciego tomu serii Wallflowers. Jak już to odkryłam, z tym większą przyjemnością czytałam, bo nie tylko mogłam obserwować perypetie pomiędzy Phoebe i Westem ale także dowiedzieć się co po latach porabiają inni bohaterowie.

Chyba każdy kto choć trochę zna powieści Lisy Kleypas nie będzie zaskoczony tym jak toczy się akcja. Na przeciw siebie staje dwoje doświadczonych przez życie bohaterów. Ona - młoda, piękna wdowa z dwójką małych dzieci, musi stawić czoła rzeczywistości i spróbować zadbać o pozostawione w jej rękach dziedzictwo. On - hulaka, grzesznik, typ z możliwie najgorszą reputacją, który próbuje znaleźć swoje miejsce na ziemi i odpracować szkody jaki wyrządził. Spotykają się i chociaż wszystko ich dzieli, pojawia się niepokojąca siła, która pcha ich ku sobie.

Humor, pasja, wewnętrzna siła bohaterów, upór, zdecydowanie, pewność siebie. Można by wymieniać wiele cech jakimi Kleypas z reguły obdarza swoich bohaterów. I tak jest również i tym razem. Dzięki temu czytelnik ma zapewnioną świetną rozrywkę, pełną wzlotów i potknięć, ciętych ripost i zaskakujących, wywołujących uśmiech na twarzy zdarzeń. Czy trzeba dodawać coś więcej? Nic tylko zabierać się do lektury!

niedziela, 8 sierpnia 2021

,,Nora" Katarzyna Puzyńska

 

Zbuntowana nastolatka Berenika po raz kolejny znika. Tym razem jej dłuższa nieobecność budzi zaniepokojenie wśród przyjaciółek. Zmuszają one matkę dziewczyny do zgłoszenie zaginięcia na policję. Policjanci z Lipowa zaczynają poszukiwania. Prawie równocześnie w szpitalu psychiatrycznym w Świeciu w dziwnych okolicznościach traci życie inna młoda kobieta Valentine Blue a w okolicach Lipowa, w nieczynnym lunaparku zostają odkryte zwłoki trzeciej młodej kobiety. Czy te sprawy się łączą ze sobą? Pozornie wydaje się, że nie ale im bardziej wchodzimy w śledztwo to niczym w przedstawieniu teatralnym, na scenie, jako podejrzani, pojawiają się cały czas ci sami aktorzy.

Dziewiąta odsłona serii o policjantach z Lipowa zapewnia mnóstwo emocji. Kilka wątków, wąskie grono podejrzanych, miotanie się pomiędzy poszlakami oraz prywatnymi problemami i animozjami bohaterów, które nie ułatwiają skupienie się na śledztwie, które zaczyna sięgać coraz głębiej w przeszłość i zahacza o tajemniczy wypadek sprzed dwudziestu lat.

Dużo tego.. Ale trzeba przyznać jedno Puzyńskiej, nie sposób się nudzić. Tak manewruje poszlakami i bohaterami, że dopiero w finale poznajemy rozwiązanie ale i tak nie jesteśmy do końca usatysfakcjonowani bo wiele pytań nadal pozostało bez odpowiedzi a wiele nowych się pojawia. Jedno jest pewne, w Lipowie nigdy nie będzie nudno.

,,Lipowo" to seria, po którą sięgam w ciemno. Wiem czego się spodziewać i dokładnie to tam znajduję. Chyba nie ma drugiego aż tak zbrodniczego miasteczka na mapie Polski. I tak, wiele wątków jest absurdalnych i lekko naciąganych ale autorka mimo wszystko umiejętnie je wplata w realia. Miesza w życiu bohaterów, nie ma litości dla nikogo, działa z zaskoczenie i bezwzględnie, dzięki temu wkuwa w fotel i nie pozwala na odłożenie książki przed finałem. Z każdą kolejną stroną emocje i ciekawość rosną. Tym razem nie sięga po miejskie legendy aby zbudować tło. Tutaj koncentruje się na ludziach i to z nich wyciąga to co najgorsze. A trochę tego jest. Warto sięgnąć by samemu się przekonać.

  p.s. WYZWANIE 2021 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 69,7 cm - 3,9 cm = 65,8  cm. 

 

wtorek, 6 kwietnia 2021

,,Weekend" Sherri Smith


Tytuł oryginału: The Retreat

Wspólny weekendowy wypad ma być idealną okazją by Katie lepiej poznała Ellie, swoją przyszłą bratową. Katie, była gwiazda cieszącego się dużo popularnością serialu dla młodzieży, ma za sobą załamanie nerwowe po którym nie umie dojść do siebie. Jest alkoholiczką żyjącą z dnia na dzień, bez pomysłu co dalej móc ze sobą zrobić. Ellie to jej przeciwieństwo - idealna artystka, rozwijająca firmę wytwarzającą biżuterię i wkraczająca na drogę do sukcesu. Dzięki pobytowi w Ustroniu mają się lepiej poznać i może zaprzyjaźnić. Ale już pierwszego dnia wszystko zaczyna iść nie tak jak trzeba bo Katie zaprasza także przyjaciółki z czasów studiów Ariel i Carmen. Każda z kobiet skrywa swoje sekrety a pobyt w Ustroniu zamiast oczekiwanego relaksu staje się dla nich przestrzenią do realizacji celów, dużo bardziej mrocznych celów.

Sherri Smith zabiera czytelnika w emocjonująca i trzymającą w napięciu podróż. Wytrawni znawcy thrillerów psychologicznych mogą mieć podejrzenia jak potoczy się akcja ale i tak bieg wydarzeń może ich zaskoczyć. Autorka prawie od pierwszych stron buduje napięcie, przede wszystkim dzięki bardzo zróżnicowanym postaciom. Katie, główna bohaterka ma ogromny bagaż doświadczeń - głównie tych złych a jej sposób postępowania jest niejednoznaczny i budzi kontrowersje. Ellie to jej przeciwieństwo - idealna, zdystansowana, prawdziwa angielska dama. Jej postawa jest tak perfekcyjna, że zaczyna budzić wątpliwości czy na prawdę to co widać jest realne. Ariel, to dziewczyna silnie szukająca akceptacji i miłości, przez to pakująca się w skomplikowane relacje i łatwo ulegająca wpływom i manipulacjom. Natomiast Carmen pracuje jako opiekunka społeczne i jest jedyną żywicielką rodziny. Przepracowana i pozbawiona złudzeń próbuje znaleźć sposób by odmienić swoje życie. Bohaterki, już na pierwszy rzut oka, to mieszanka wybuchowa. Muszą pojawić się tarcia i nieporozumienia ale nikt chyba nie był w stanie przewidzieć tego co się stanie.

Od początku czuć, że COŚ musi się stać. Ktoś będzie cierpiał. Pytanie brzmi kto i dlaczego. Pojawiają się wskazówki, poszlaki, podsuwane są błędne hipotezy. Wychodzą na jaw skrywane sekrety i nikt nie jest taki, za jakiego chciałby uchodzić. Wszystko komplikuje się w najgorszy możliwy sposób. Z każdą kolejną stroną napięcie narasta zmierzając w ekspresowym tempie do punktu kulminacyjnego. Ale i tak na poznanie wszystkich odpowiedzi przyjdzie poczekać do końca.

 

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka!

 

  p.s. WYZWANIE 2021 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 124,5 cm - 2,7 cm = 121,8  cm.

 

wtorek, 16 marca 2021

,,Pięć Stawów. Dom bez adresu" Beata Sabała-Zielińska

 

Pięć Stawów to obok Morskiego Oka dwa miejsca tam mocno wpisujące się w ogólną świadomość, że nie trzeba być zapalonym górskim turystom, żeby je kojarzyć. Szczególnie schronisko w Pięciu Stawach, od pokoleń związane z rodziną Krzeptowskich, znana jest ze swojej specyfiki i wyjątkowej atmosfery. Ale czym właściwie jest to schronisko? Co decyduje o jego wyjątkowości? To tylko miejsce wytchnienia w trakcie górskiej wędrówki czy może coś więcej?

Beata Sabała-Zielińska pokusiła się o wejście za zasłonę niedostępną dla przeciętnego turysty. Poprzez to chciała przybliżyć historię miejsca i wyjątkowych ludzi, który je tworzą. Rozmawiała z przedstawicielami rodziny Krzeptowskich, którzy od wielu lat odpowiadają za zarządzanie schroniskiem i dla których Pięć Stawów to właściwie drugi (albo pierwszy) dom ale także ich pracownikami i zaprzyjaźnionymi turystami. Ba, sięgnęła nawet do źródła, czyli pamiętników nestorki rodu, założycielki schroniska Marii Krzeptowskiej. Opowieść jaka wyłania się z tych rozmów to przede wszystkim opowieść o pasji i miłości. Trzeba być trochę szalonym, trochę upartym, ale przede wszystkim pełnym pasji i miłości do gór aby wykonywać tak trudną i pozbawioną udogodnień pracę. I dokładnie wszystkie te elementy widać w ludziach, którzy decydują się tam pracować. Kreatywni, uparci, zdecydowani ale oddani temu co robią. Nie przejmują się przeciwnościami, szukają plusów i dobrych stron, zachwycają się górami i wolnością, przestrzenią jakie ona dają. Doceniają ich piękna ale czują pełen respekt przed nich niebezpieczeństwem. I chociaż w tej pracy każdy dzień jest wyzwaniem, każdy dzień jest trudem, walką z żywiołem aby zapewnić serwis i bezpieczeństwo turystom to oni z tego umieją wyciągnąć całe mnóstwo anegdot - zarówno tych do śmiechu, jak i tych ku przestrodze.

Książka jest fascynująca i uświadamia coś co obecnie nie zauważamy - żeby ktoś mógł odpocząć i zjeść, ktoś inny musi pracować i to ciężko. Niby oczywista oczywistość ale obecnie gdy wszystko jest na wyciągnięcie ręki, jakoś tak spychana na drugi tor. Ale mimo, że dobrze się czyta i z każdej strony bije niesamowita energia mam jakiś lekki zgrzyt. Gdzieś ten świat jest trochę za idealny, zbyt cukierkowa a Krzeptowscy to prawie mitologiczni bogowie. Nie kwestionuje, że coś w tym jest z prawdy bo trzeba mieć w sobie krzepę, zapał i hart ducha aby podołać takiej pracy i to przez tyle lat. Jednak czegoś mi brakło, czegoś co jeszcze mocniej zakotwiczyłoby opowieść w rzeczywistości. A może skoro Pięć Stawów to miejsce wyjątkowe, magiczne to nie ma co oczekiwać odzwierciedlenie w tym co znamy i rozumiemy?

  p.s. WYZWANIE 2021 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 133,9 cm - 2,4 cm = 131,5  cm.

 

niedziela, 11 października 2020

,,Witaj, nieznajomy" Lisa Kleypas


Tytuł oryginału: Hello Stranger

 Lisa Kleypas zajmuje szczególne miejsce w mojej czytelniczej świadomości. Uwielbiam jej historie: pełne humoru, uczucia oraz ludzi, przepełnionych pasją i namiętnością. To wszystko decyduje, że w ciemno mogę sięgać po jej kolejne romanse historyczne i wiem, że znajdę w nich to co najbardziej lubię.

,,Witaj nieznajomy" to czwarty tom z serii Revenels. Zazwyczaj serii Kleypas czytam po kolei, ciesząc się powolnym odkrywaniem kolejnych bohaterów i cieszeniem się razem z nimi gdy pokonują przeszkody i w końcu mogą cieszyć się szczęściem i miłością. Tym razem wpakowałam się w środek serii, jednak to w niczym nie przeszkadzało mi w obserwowaniu historii doktor Garrett (kobieta o męskim imieniu) i Ethana. Jak często bywa, wiele ich dzieli - status społeczny, pochodzenie, wykształcenie, wykonywana praca, jednak uczucie jakie ich połączyło stawia w wątpliwość wszystkie przeszkody. Zostaje tylko jedna trudność: Ethan pracuje jako szpieg i w momencie gdy buntuje się przeciw przełożonym zostaje wydany na niego wyrok śmierci. Garrett nie poddaje się jednak łatwo i postanawia zawalczyć o ukochanego i jego życie.

W ,,Witaj nieznajomy" brakowało mi trochę kontekstu i znajomości postaci drugoplanowych ale za to mogę winić tylko siebie bo nie czytam serii we właściwej kolejności. Cała reszta to typowe dla Kleypas lekkie prowadzenie akcji, budowanie skomplikowanych ale nie za bardzo problemów, epatowanie ciepłem, miłością, zaufaniem. Budowanie opowieści w której czytelnik dobrze się czuje. Jest ona tak słodka i idealna, że chyba nie da się bardziej. Nic tam nie wydaje się zbyt trudne. Bohaterowie kochają się i walczą o siebie, problemy nie pozbawiają ich humoru i oczywiście miłość musi zwyciężyć. Jeśli szukacie idealnej książki do jesiennego spędzania czasu w fotelu z herbatą to właśnie ją znaleźliście.