Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prószyński i S-ka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prószyński i S-ka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 czerwca 2026

,,Dora" Katarzyna Ryrych


 ,,Dora" to drugi tom serii ,,Wilcze córy" opowiadających o dziewczętach pochodzących ze wski, które wzięła pod swoje skrzydła hrabina Wilczyńska. Dziedziczka dała im szansę aby mogły zmienić swoje życie i wyrwać się z ograniczeń jakie narzucała zarówno rodzina jak i społeczeństwo. Kolejną z dziewcząt, po Antoninie, jest Dora. Młoda Żydówka od początku wiedziała, że nie jest jej pisane powtarzać losy rodziców. Znała swoją wartość, była uparta i korzystała z szans jakie dał jej los. Piękna, inteligentna, zdecydowana, więc chyba nie dziwi, że wzięła szturmem Wiedeń. Pisane jej było bogactwo ale okupione, krótką chwilą szczęścia, by potem patrzeć jak świat popada w szaleństwo.

Zdecydowanie bardziej podobał mi się tom poświęcony Dorze. Po baśniowej opowieści o Antoninie, zdecydowanie lepiej się czułam krocząc obok racjonalnej i trzeźwo patrzącej na świat Dory. To ona sprzeciwiła się zasadom społecznym, wyszła poza ramy bycia tylko piękną Żydówką, nie dała się omamić złudnym ofertom by potem poznać miłość, która była w prawdzie krótka ale stała się jej oparciem na resztę życia. Dora kroczy przez życie z determinacją i pasją. Widzi co się wokół niej dzieje i jak zmienia się rzeczywistość - jej losy obejmują burzliwy początek XX wieku, rozciągnięty pomiędzy dwiema wojnami.

Chyba jedyne co mi przeszkadzało w tej opowieści, to że jest tak krótka. Chciałam więcej. Bo Dora nie jest zwykłą kobietą. Jej pozorny chłód skrywa rozdartą, zawieszoną pomiędzy światami młodą dziewczynę, która cały czas próbuje znaleźć dla siebie miejsce. Jej losy są przykładem tego z czym musiała borykać się każda przedstawicielka płci żeńskiej jeśli chciała iść własną drogą. Nie można też pominąć, że w tle opowieści o Dorze, przewija się dekadencki Wiedeń, pełen życia, witalności i muzyki. Ta króciutka, prosta powieść ma w sobie coś uniwersalnego i rozbudzającego ciekawość. 


Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka!


 p.s. WYZWANIE 2026 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 41,1 cm - 1,7 cm = 39,4 cm

poniedziałek, 25 maja 2026

,,Antonina" Katarzyna Ryrych

 


,,Antonina" to pierwszy tom serii Katarzyny Ryrych opowiadających o wychowankach zamożnej ziemianki Marii Wilczyńskiej. Kobieta właśnie wróciła z zesłania na Sybir, dokąd udała się w ślad za skazanym synem. Tam zderzyła się z zupełnie innym sposobem myślenia i próbuje go kontynuować w rodzinnym majątku. Jej pierwszym celem jest polepszenie warunków życia wiejskich dziewcząt. Wybiera pięć, którym chce zapewnić edukację i wychowanie. Z tej gromadki od początku wyróżnia się Antosia, Tonia. Dziewczyna obdarzona jest wyjątkową inteligencją i wdziękiem, co będzie dla niej szansą jak i ogromnym zagrożeniem.

,,Antonina" to powieść rozgrywająca się na przełomie XIX i XX wieku ale obdarzona iście baśniowym klimatem. Historia Tonii przypomina baśń. Wyrwana z biednej chaty, dostaje szansę jedną na milion by stać się kimś więcej niż tylko prostą służącą. Wrażliwa dziewczyna jednak zderzy się z ogromną niesprawiedliwością co zburzy jej szansę na miłość i obróci w proch nadzieje na przyszłość. Los rzuci jak w tak zaskakujące kierunki aby mogła udowodnić swoją lojalność, oddanie i wewnętrzną siłę.

,,Antonina" to prosta, klimatyczna opowieść o kobietach, mierzących się z rzeczywistością. Zbudowana z pojedynczych scen i powracających wspomnień, w bardzo przystępny, gawędziarski sposób opowiada o trudnej rzeczywistości. To nie tylko mało romantyczny obraz wsi ale także opowieść o walce z depresją, która odciska piętno na całej rodzinie. Tutaj siłę na której opiera się cały świat stanowią kobiety, dzięki swojej cichej determinacji, oddaniu, wierności i poświęceniu. W powieści jest kilka różnych portretów kobiet, nie wszystkie są idealne ale każde z nich musi mierzyć się z własnym brzemieniem, mimo, że nie każda walka jest wygrana.

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka!


 p.s. WYZWANIE 2026 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 62,4 cm - 1,7 cm = 60,7 cm

piątek, 24 kwietnia 2026

,,Mamuna" Krystian Stolarz


 Na komisariacie w Nawidowie pojawia się nowy komendant. Tajemniczy, skupiony ale przede wszystkim zdeterminowany by działać. Ma coś do udowodnienia a nie ma lepszego miejsca niż to. Od lat wiadomo, że coś się dzieje w okolicy, znikają dzieci ale nigdy nikt nie podjął działań. Wiejska społeczność jest mocno zamknięta i spowita dziwną zmową milczenia. Nawet i miejscowi policjanci temu ulegli. Teraz jednak musi się to zmienić. Tylko, że nie wszyscy są tym kim się wydają. Każdy skrywa jakieś tajemnice i ma własny plan działania a gdzieś obok nich czai się Mamuna.

,,Mamuna" to moja pierwsza książka Krystiana Stolarza i to taka, która intrygowała długo przed premierą. Wydawnictwo rozkręciło świetną akcję promocyjną i po czymś takim oczekiwania były ogromne. Czy się sprawdziły? Trzeba przyznać, że powieść ma coś co skupia uwagę już od pierwszych stron. Świetnie nakreślony klimat niedopowiedzeń i tajemnic, podwójnych tożsamości i sekretów, które najlepiej by nigdy nie wyszły na jaw. Przez to wszystko musi przedrzeć się komisarz Bożydar Sokół, który też nie do końca z własnej woli znalazł się na ,,Komisariacie Wyrzutków". Śledztwo rusza bardzo szybko i agresywnie,brnąc przez narosłą zmowę milczenia pomieszaną ze słowiańskimi gusłami.

Lubię kryminały z motywem zamkniętej społeczności. Zawsze pozwala to na zdzieranie warstw i powolne dochodzenie do prawdy. Tutaj jest to wszystko a dodatkowo szybka akcja, wyraziści bohaterowie i nieoczekiwane zwroty fabularne, które tylko podkręcają, już i tak kipiącą adrenalinę. Nie spodziewałam się, że właściwie pochłonę ,,Mamunę"  na raz. Tego nie da się inaczej czytać.
 
 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Prószyńska i ska!


 p.s. WYZWANIE 2026 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 84,3  cm - 3,2 cm = 81,1 cm

wtorek, 24 lutego 2026

,,Płomień i mrok" Magdalena Kawka

 

,,Płomień i mrok" to drugi tom sagi historycznej rozgrywającej się na Żmudzi na przełomie XIV i XV wieku. To czas ogromnych napięć oraz rodzącego się buntu przeciwko okrutnemu panowaniu Krzyżaków. Żadne pogranicze nie jest spokojnym miejscem, ale Żmudź jest miejscem wyjątkowym. To tu krzyżują się szlaki handlowe, zazębiają państwa ale przede wszystkim mieszają się ludy, kultury i religie. Pradawna wiara jeszcze nie zginęła w mrokach dziejów, a chrześcijaństwo jeszcze nie objęło pełnego panowania. I to właśnie tutaj szuka swojej tożsamości młodziutka Sonka Korszowka. Dziewczyna wie, że jej przeznaczeniem jest przejąć rodzinne dziedzictwo ale nie chce podporządkować się sugestiom by wybrać zaproponowanego kandydata na męża. Jej uczucia zaczynają się zwracać ku komuś zupełnie innemu, nawet gdy on z tym walczy.

Jednak nie samymi uczuciami żyją bohaterowie. Znacznie ważniejsze jest to co dzieje się w tle. Zaczynają się czasy niepokoju i lęku. Nikomu nie można ufać, zdrada czai się na każdym kroku i w momentach najbardziej zaskakujących bohaterowie odsłaniają swoje prawdziwe oblicza.

,,Płomień i mrok" jest znacznie intensywniejszym tomem. Może brakuje tutaj przełomów ale wyraźnie czuć, że akcja się zagęszcza, napięcie wzrasta. Czuć zbliżającą się burzę, która z pewnością dużo zmieni w życiu bohaterów. Chociaż brakuje przełomowych akcji to nie można narzekać na nudę. Zmienia się nastawienie, przede wszystkim Sonki która pod wpływem kobiet z chaty w lesie zaczyna rozumieć, gdzie jest jej miejsce i jakie są jej obowiązki. Równocześnie narastają napięcia na linii Żmudzini   - Krzyżacy. Pojawiają się nieoczekiwani sojusznicy po jednej ze stron, którzy jednak nie są wcale bezinteresowni.

,,Płomień i mrok" zaskakuje klimatem, atmosferą i umiejętnie budowanym napięciem. Czuć, że zbliża się coś dużego, decydującego. Że gdy tylko skończy się zima, wybuchnie wiosna a z nią z pewnością przyjdzie burza. I dokładnie na to czekam w kolejnym tomie. 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Prószyński i s-ka!

 

 p.s. WYZWANIE 2026 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 128,0 cm - 2,0 cm = 126,0 cm.

piątek, 16 stycznia 2026

,,Kwiat nieśmiertelności" Nora Roberts

Tytytuł oryginału: Immortal in Death

 ,,Kwiat nieśmiertelności" to moje trzecie spotkanie z porucznik Eve Dallas i tym razem zaczyna się nietypowo dla samej Eve. Kobieta przyjęła oświadczyny ukochanego Roerke'a i zaczyna przygotowania do ślubu. Jednym z najważniejszych wyzwań okazuje się być suknia ślubna, dlatego jej przyjaciółka zabiera ją do atelier znajomego projektanta. Gdy kobiety przymierzają suknie, nagle pojawia się znana modelka Pandora i doprowadza do awantury. Kilka godzin później zostaje znaleziona martwa w tym samym miejscu a główną podejrzaną zdaje się być najlepsza przyjaciółka Eve. Kobieta zrobi wszystko by oczyścić dobre imię przyjaciółki, jednak dowody nie są na jej korzyść. Zaczyna się śledztwo, które doprowadzi Dallas do nieoczekiwanych odkryć, które mogą zagrażać całemu społeczeństwu.

Powieści kryminalne w wykonaniu Nory Roberts to czysta i najprzyjemniejsza rozrywka. W prawdzie bardzo wcześnie miałam podejrzenia kto jest winny i jak się na koniec przekonałam, były one prawidłowe, to mimo wszystko bawiłam się świetnie. Mimo, że fabuła jest schematyczna to Robert udaje się naładować ją zaskoczeniami i nieoczekiwanymi zwrotami akcji. Tym razem mamy znowu podgląd w świat pięknych i bogatych, którzy za wszelką cenę dążą do tego by na zawsze zachować młodość i urodę. Nie oglądają się na konsekwencje a ktoś bez skrupułów postanawia to wykorzystać. Ubrane w futurystyczny kostium zostają ciągle aktualne tematy, jak pogoń za młodością, łatwy dostęp do narkotyków i żądza pieniądza. Eve od początku podejrzewa co może być motywem ale musi przebić się przez zmowę milczenia oraz ścianę pozorów aby dotrzeć do właściwych odpowiedzi. Na szczęście po swojej stronie ma bardzo mocny zespół, który wesprze ją na każdym kroku.

Polubiłam tę serię i z pewnością będę do niej jeszcze wracać. To naprawdę całkiem niezła opowieść kryminalna z mocnym kobiecym akcentem okraszona szczyptą seksapilu. 


 p.s. WYZWANIE 2026 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 152,3 cm - 2,6 cm = 149,7 cm.

czwartek, 18 grudnia 2025

,,Tam gdzie gaśnie świt" Magdalena Kawka


 Kraków, rok 1399. Po śmierci królowej Jadwigi, Jagiełło postanawia spełnić jej ostatnią wolę i jej wychowanicy, młodziutkiej Sonce, zdradzić tajemnicę jej pochodzenia. Zaskoczona, rezolutna i odważna dziewczyna, nie waha się ani chwili i od razu postanawia wyruszyć na Żmudź, skąd pochodzi by przejąć swoje dziedzictwo ale i poznać losy rodu. Jednak podróż przez rozdarty kraj nie będzie łatwa. Żmudź to pogranicze, gdzie wszystko jest możliwe a gęste lasy skrywają nie jedną tajemnicę. Mogą oferować schronienie ale i okazać się śmiertelnie niebezpieczne.

,,Tam gdzie gaśnie świt" to pierwszy tom serii, która rozgrywa się na Żmudzi, w krainie rozdartej pomiędzy Polskę, Litwę i państwo krzyżackie, w krainie gdzie chrześcijaństwo miesza się z pradawnymi wierzeniami, w krainie gdzie nie wszystko jest jednoznaczne i oczywiste. I jak to z pierwszymi tomami bywa tutaj mamy zaledwie wprowadzenie do intrygi i poznajemy głównych bohaterów, wśród których są Eryk, młody mężczyzna pozostający w nowicjacie u krzyżaków ale skrywający bolesną przeszłość, Sonka pełna pasji i energii dziedziczka, która musi odnaleźć swoje miejsce w nowej rzeczywistości oraz Saule wychowanica wiedźmy z lasu, czcząca starych bogów. Losy całej trójki się przetną, jednak dopiero przyszłość odkryje co jest im pisane.

Powieść Magdaleny Kawki ma klimat i ciekawe tło historyczne. Autorka powoli buduje intrygę na bardzo dynamicznym i skomplikowanym tle polityczno-społecznym. Pokazuje rozdarty, zmieniający się świat, stający w obliczu nieuniknionego konfliktu. Na tym tle znajduje się trójka młodych ludzi walczących o to co dla nich ważne. Trudno powiedzieć w jakim kierunku rozwinie się akcja bo autorka nakreśliła tło, przedstawiła bohaterów, zaczęła tkać intrygę i urwała w połowie akcji. Chyba nie pozostaje nic innego jak sięgnąć po drugi tom by przekonać się co jeszcze los zgotował.

sobota, 20 września 2025

,,Córka Agencji" Eva Minge


 Kara to wychuchana córka Stelli. Matka, jedna z najbardziej wpływowych kobiet na świecie, zrobiła wszystko by jej córka znalazła się możliwie jak najdalej od świata, w którym ona żyje. Jednak to sprawiło, że między matką i córką pojawił się chłód, niezrozumienie i obcość. Kara nie rozumie swoje matki i za wszelką cenę chce uwolnić się spod jej wpływów. Gdy w jej życiu pojawi się fascynujący mężczyzna, jej determinacja wzrasta. Młoda kobieta zrobi wszystko by zawalczyć o swoją niezależność, mniej lub bardziej świadomie działając przeciw swojej matce i innym bliskim osobom, co doprowadza do poważnych konsekwencji.

,,Agencja" skończyła się dramatycznie i w taki sposób, że koniecznie chciałam wiedzieć co będzie dalej. Dlatego chyba nie będzie zaskakującym, że ,,Córka agencji" wprawiła mnie w konsternację. Historia zaczyna się w zupełnie innym miejscu niż skończył się poprzedni tom. Początkowo trudno było mi znaleźć połączenie pomiędzy tymi książkami ale pozwoliłam się prowadzić opowieści.  To kolejna opowieść o silnych, zdeterminowanych kobietach, które muszą o siebie zawalczyć. Historia Kary nie ma tak dramatycznego tła jak ta Stelli ale jest przykładem niezrozumienia, młodzieńczej brawury i miłości tak silnej, że zmusza do szukania po omacku zemsty. Działania dziewczyny to nie zderzenie z brutalnym światem a próba wyrwania się z cieplarnianych warunków, która wyzwoli lawinę katastrof.

,,Agencja" była mroczniejsza, pokazywała zgniliznę świata władzy i wielkich pieniędzy. ,,Córka Agencji" jest bardziej kameralna i skupiona na osobie Kary, która musi popełnić swoje błędy by zrozumieć co jest ważne. Eva Minge kolejny raz odkrywa świat gdzie pieniądze nie grają żadnej roli, gdzie możliwości są nieograniczone, a gra toczy się o zupełnie inną stawkę. 


Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Prószyński i s-ka! 

 p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 28,1 cm - 1,8 cm = 26,3 cm.

piątek, 1 sierpnia 2025

,,Agencja" Eva Minge


 Stella prowadzi wyjątkową agencję modelek. Jej podopieczne nie tylko prezentują kreacje na najlepszych wybiegach ale są kimś znacznie więcej. Mają dotrzymywać towarzystwa bogatym i znaczącym mężczyznom, hipnotyzować ich swoim urokiem, zachwycać obyciem i wiedzą a czasem po prostu być kimś więcej niż dziewczyna na jedną noc. Wyjątkowe, specjalnie przygotowane, wykształcone i ukształtowane dziewczyny z agencji Stelli są przeznaczone do specjalnych zadań - one mają stać się żonami, które błyszczą u boku męża. Taką właśnie podopieczną była Angela. Jednak tuż przed ślubem dziewczyna znika a równocześnie w światku towarzyskim zaczynają pojawiać się niepokojące plotki, które rujnują reputację dziewczyny ale mogą też zagrozić całej działalności Stelli.

,,Agencja" to bardzo ciekawie skonstruowany thriller. Prowadzony dwutorowo pokazuje zarówno całą drogę jaką musiała przejść Stella by znaleźć się w tym miejscu, w którym jest ale równocześnie odsłania misterną pułapkę, którą ktoś zastawił by ją zrujnować. Żeby dotrzeć do źródła problemu, Stella musi zmierzyć się z demonami przeszłości oraz wystawić się na cel. Powieść odsłania również mroczne, niewygodne tajemnice świata bogatych. Pokazuje zdegenerowany świat nastawiony na przyjemności i najlepiej im bardziej perwersyjne i ekstrawaganckie tym lepiej. To świat gdzie wszystko jest na sprzedaż, a szczególnie młoda, piękna kobieta. Tylko inteligencja, spryt oraz bezwzględne wykorzystywanie pojawiających się okazji może sprawić, że ofiara stanie się głównym graczem.

Cóż, chyba wszyscy mamy w sobie coś co sprawia, że z wypiekami ciekawości zaglądamy za zasłonę świata normalnie niedostępnego.  A gdy ten świat okazuje się mroczniejszy, bardziej zgniły i niebezpieczny to nie da się ukryć, że nasza ciekawość wzrasta dwukrotnie. Eva Minge dała czytelnikom taką okazję. Zbudowała wciągający thriller o najciemniejszych sekretach bogatych, trzymający w napięciu do samego końca. To gra, w której tylko jedna strona może wyjść cało. 


Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka!

wtorek, 27 maja 2025

,,Ostatni nokturn" Lucyna Olejniczak

 


Rodzeństwo Bielskich próbuje ułożyć sobie życie w wiktoriańskiej Anglii. Eliza nadal mieszka u wujostwa, równocześnie współpracując z wybitnym kompozytorem Richardem Winterem. Spokój i poczucie spełnienia trwa jednak tylko chwilę. Poczucie odpowiedzialności za córkę, kobiety która zginęła na jej oczach, wpląta ją w śmiertelne niebezpieczeństwo a równocześnie nietrafione inwestycje wuja sprawią, że nad rodziną zawiśnie widmo bankructwa. Równie niestabilne jest życie Stanisława. Młody mężczyzna ukrywa się przed carską policją, tkwiąc w nieszczęśliwym związku oraz wikłając się w podejrzaną działalność.

,,Ostatni Nokturn" to dalsze losy rodzeństwa Bielskich tym razem już tylko na mrocznym tle wiktoriańskiej Anglii. Już nie bale i romantyczne mrzonki zajmują ich głowy. Eliza boleśnie uświadamia sobie, że nie ma szans na wybitną karierę, skazana jest na pracę i obserwację szarego, trudnego życia klasy średniej i niższej. Dla wrażliwej dziewczyny zetknięcie się z rzeczywistością jest szokiem ale próbuje pomagać na tyle ile jest to możliwe. Nie oznacza, to jednak, że sercowe dylematy zostały całkowicie wyparte. Gdy najmniej się tego spodziewała pojawia się ktoś, kto nie tylko uratuje ją z dramatycznego położenia ale komu także, dziewczyna odda serce i rękę by stać się tytułową ,,panią na wrzosowisku".

Trochę jestem rozczarowana bo byłam przekonana, że ,,Ostatni nokturn" to domknięcie historii i dostanę wszystkie odpowiedzi. Zamiast tego opowieść ruszyła w niecodziennym, bardzo gotyckim kierunku i zostawiła nas z całą masą nowych pytań. Zrobiło się bardziej intensywnie, jak gdyby wcześniej tak nie było. Ta książka łączyła już w sobie powieść z wątkiem kryminalnym, powieść społeczną rysującą szerokie tło obyczajowe po to by przekształcić się z powieść gotycką. Jest mroczny dwór z jego tajemniczymi mieszkańcami i jest sekret, który ciąży nad nimi. Co dokładnie stało się na wrzosowisku? No właśnie .. I dlatego jestem rozczarowana bo tak się nie robi, nie buduje się tła, nie usypia czujności by potem kazać czekać na kolejny tom.

Samo zakończenie jest tylko ostatnim elementem, który zmusza do sięgnięcia po kolejną część. Już wcześniej w autorka oczarowała klimatem i nastrojem oraz bogactwem fabuły, która co rusz skręca w nieoczywiste kierunki. Z całą stanowczością, chcę poznać do końca historię Elizy Bielskiej i dowiedzieć się co jeszcze los dla niej szykuje. 


Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Prószyński Media!


p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 89,2 cm - 2,8 cm = 86,4 cm.

niedziela, 18 maja 2025

,,Preludium" Lucyna Olejniczak


 Warszawa, burzliwe czasy powstania listopadowego. Młodziutka Eliza marzy by zostać cenioną pianistką. Ma talent i pracowitość a na dodatek właśnie została dostrzeżona przez cenione osobistości. Równocześnie razem z ukochaną kuzynką zaczynają pokazywać się na różnych wydarzeniach towarzyskich i przeżywają pierwsze flirty i zauroczenia. Jednak wokół nich świat coraz bardziej zaczyna wrzeć. Brat dziewczyny, Stanisław, zapatrzony w rewolucjonistów, wplątuje się w intrygę, która zagrozi całej rodzinie. Ojciec by chronić ukochaną córkę, wyśle ją do Londynu. Natomiast syn stanie oko w oko z brutalnością wojny, która wybuchła. Dla dwojga młodych kończy się dzieciństwo a zaczyna dorosłość z całą gamą trudności.

,,Preludium" to opowieść, którą chce się czytać. Pozornie prosta powieść obyczajowa jednak już samo tło w jakim osadzona została akcja budzi fascynację. Burzliwe czasy zawirowań historycznych gdzie zderzają się świat ubóstwa i bogactwa, zabawy z realiami wojny. Młodość pełna brawury i marzeń musi zderzyć się z rzeczywistością i podjąć niełatwe decyzje. Dlatego chyba nikogo nie zdziwi, że kolejne losy rodzeństwa Bielskich się pochłania. Zmienne koleje losu rzucają ich na dwa różne końce Europy a tam pozostawieni sami sobie podejmują działania, które odcisną piętno na cały ich życiu. Dodatkowo autorka barwnie odmalowuje realia Europy i Polski początku XIX wieku. Czuć rozdarcie społeczeństwa oraz problemy z jakimi muszą się one mierzyć. To nie jest tylko lukrowany świat salonów, to też brutalna, mroczna rzeczywistość, gdzie słabsi, ubożsi są prawie bez szans.

To moje pierwsze spotkanie z książkami Lucyny Olejniczak ale bardzo udane. Znalazłam tam wszystko to co lubię. Powieść łączy w sobie elementy polskiej historii i wiktoriańskiej tradycji powieściowej. Nie jest banalnym romansem chociaż ma jego elementy. Zachwyca szczegółami i świetnie uchwyconym klimatem epoki. Przyznam, że nie spodziewałam się, że można tak pisać powieści historyczno-obyczajowe aby nie były nudne, wtórne czy banalne. Jestem kupiona i z niecierpliwością chcę sięgnąć po kontynuację. 


Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Prószyński Media!


p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 95,7 cm - 2,9 cm = 92,8 cm.

środa, 30 kwietnia 2025

,,Pokrzyk" Katarzyna Puzyńska

 


Poprzedni tom ,,Rodzanice" zostawił czytelnika z jednym bardzo ważnym pytaniem. Co dokładnie łączy Klementynę z zamordowaną dziennikarką? Daniel Podgórski nie wierzy w winę koleżanki ale wydaje się być jedynym o tym przekonanym. Szczególnie, że w okolicach Lipowa znowu dochodzi do morderstwa i kolejny raz w tajemniczy sposób obok pojawia się Klementyna. Podgórski mimo oficjalnego braku zgody przełożonych zaczyna prowadzić swoje własne śledztwo i przy okazji wchodzi w sam środek rodzinnego dramatu. Równocześnie jego żona też nie próżnuje. Przypadkiem trafia do cieszącego się złą sławą dworku we wsi Wnyki. Przeprowadza dziwną rozmowę z jego właścicielem, którego wkrótce znajduje martwego. Mnożą się pytania tak i jak i ofiary. A wszystko dziwnym trafem kieruje się w stronę Klementyny Kopp.

,,Pokrzyk" trochę stylistycznie i kompozycyjnie odbiega od innych tomów serii. Dotychczas Puzyńska przyzwyczaiła nas do dwóch planów czasowych. Akcji rozgrywającej się w przeszłości mieszającej się ze współczesnością. Tutaj, mimo, że wydarzenia są skutkiem tego co stało się przed laty, całość akcji rozgrywa się współcześnie i dodatkowo na dwóch bardzo wąskich planach w ciągu trochę ponad doby. W porównaniu do innych tomów tutaj też jest dosyć oszczędnie jeśli chodzi o wątki - mamy główną sprawę kryminalną, która rozwidla się na kilka odnóg oraz wątek trójkąta Weronika-Daniel-Emilia.

Sprawa kryminalna sama w sobie jest dosyć dziwna. Początkowo ciężko połapać się w podstawowych zależnościach i właściwie wszystkie postacie wydają się być podejrzane bo każdy z nich coś ukrywa i udaje kogoś zupełnie innego. Początkowo budują wspólnym mur milczenia jednak z czasem wzajemne animozje dają o sobie znać i odsłaniają to co od wielu lat miało być dobrze ukryte.

Dużo dziwniejszy i bardziej dramatyczny jest wątek personalny dotyczący głównych postaci. Autorka chciała dołożyć dramaturgii i na maksa skomplikowało i zamieszała w życiu bohaterów. Tutaj nie ma łatwych decyzji i prostych rozwiązań. Każda podjęta decyzja może okazać się tą najgorszą i zniszczy komuś życie. Jednak tego co stało się w finale z pewnością nikt się nie spodziewał.

Uproszczenie fabuły i rezygnacja z dziwnych skoków w czasie to jeden z największych atutów tego tomu. Dzięki temu czytało się płynnie i coraz mocniej zanurzało się w akcję, próbując rozgryźć co dokładnie stało się we Wnykach. Do samego końca nie można przewidzieć rozwiązania, przez co cały czas trzyma czytelnika w napięciu. Jest może kilka absurdalnych i zupełnie nikomu niepotrzebnych szczegółów ale gdy przymknie się na nie oko to mamy całkiem niezły kryminał powiązany z opowieścią o zemście i przeznaczeniu. Zupełnie inaczej jest z wątkiem personalnym, którego zupełnie nie rozumiem i który jest według mnie przesadzony i zbyt dramatyczny. Końcówka zapowiada mocne wejście w następny ale mimo to mam sporo wątpliwości i zupełnie tego nie rozumiem.

,,Pokrzykowi" brakuje sporo do najlepszych tomów z serii ale nie jest zły. Jest sprawnie przeprowadzonym kryminałem i pokazuje, że ta seria może jeszcze zaskoczyć. Pojawiają się nowi bohaterowie, który robią trochę zamieszania, chociaż starzy też doskonale umieją zamieszać w swoim i tak już skomplikowanych relacjach. Czytelnicy, którzy znają serię po tym tomie pewnie będą kontynuować, ale nie wiem czy nowych on przekona.  

p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 110,1 cm - 3,3 cm = 106,8 cm.    

poniedziałek, 7 października 2024

,,Kolor magii" Terry Pratchett

Tytuł oryginału: The Colour Of Magic

 ,,Kolor magii" to pierwszy tom kultowej serii fantasy Terry'ego Pratchetta rozgrywającej się w Świecie Dysku. Wcześniej czytałam tylko ,,Straż! Straż!" i bawiłam się świetnie. Czytałam opinie, że ,,Kolor magii" jest jednym ze słabszych tomów i raczej może bardziej zniechęcić do kontynuowania niż zachęcić. Ja zaryzykowałam i ... było różnie.

Cały tomik to właściwie kilka opowiadań, które łączą bohaterowie: nieudany mag Rincewind oraz turysta z innego świata Dwukwiat. Rincewind dostaje zadanie czuwania nad turystą w trakcie jego odwiedzić w Świecie Dysku i jak mu to idzie można zobaczyć w kolejnych opowiadaniach. Powiem tylko nie ma nudy, jest absurdalnie, chaotycznie, śmiesznie, wszystko co nieprawdopodobne na pewno się zdarzy a bohaterowie wędrują od jednej wpadki do kolejnej. Oprócz tego czuć specyficzny humor, który jest satyrycznym i ironicznym rozprawieniem się z współczesnością.

Jednak to wcale nie oznacza, że całość jest jednorodna i taka sama od początku do końca. Najlepiej czytało mi się pierwsze (najdłuższe) opowiadanie. Pochłonęłam go na raz i śmiałam się jak norka. Absurd, szaleństwo, czarny humor i cudowna ironia. Fakt, na początku można czuć się zagubionym bo Pratchett nie wprowadza powoli czytelnika w swój szalony świat. On go wrzuca na główkę i radź sobie. Co tylko dodaje klimatu. Jednak po świetnym pierwszym opowiadaniu nadchodzą kolejne przy których już można poczuć znużenie i zniechęcenie. Nadal jest śmiesznie, nadal rządzi przypadek ale brakuje czegoś co by to równoważyło. Ja czułam się już mocno przytłoczona i trochę na siłę skończyłam, z nadzieją, że coś mnie tam jeszcze zainteresuje.

Mimo słabości tego tomiku warto go przeczytać, żeby poznać tę historię i zobaczyć punkt wyjścia dla całego universum. I mimo, że książka jest króciutka to może lepiej czytać ją na raty a nie próbować przeczytać na raz bo tylko zmęczy i przytłoczy.  Ja jednak będą ją dobrze wspominać dzięki początkowi, na którym bawiłam się rewelacyjnie. I dlatego polecam!

 

 p.s. WYZWANIE 2024 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 1,0 cm - 1,3 cm = 0,0 cm

wtorek, 27 lutego 2024

,,Cieszę się, że moja mama umarła" Jennette McCurdy

Tytuł oryginału: I'm glad my mom died

 Jeszcze przed otwarciem, ta książka szokuje! ,,Cieszę się, że moja mama umarła" to raczej nie jest zapowiedź sielskiej, cukierkowej opowieści, nawet jeśli jej bohaterką jest była dziecięca gwiazdka. Ale właśnie tak, Jennette McCurdy zdecydowała się opowiedzieć światu jak wygląda radosny, kolorowy świat, który miliony dzieci, nastolatków i dorosłych chłoną przez ekrany. Różowy, radosny i cudowny on wcale nie jest gdy gasną światła.

Chociaż wiele małych dziewczynek, na pytanie kim chcą zostać w przyszłości, odpowiada aktorką to Jennette McCurdy do nich nie należała. Wychowana w mocno specyficznym domu, na przedmieściach Los Angeles, nie marzyła o byciu w centrum. To było marzenie jej matki, która mocno pchała córkę (wtedy zaledwie sześcioletnie dziecko) w kierunku aktorstwa. Mała Jenny miała osiągnąć wszystko to co dla Debry było niedostępne. Pierwsze małe sukcesy prowadziły do silnego uzależnienia córki od matki. Wytworzyła się toksyczna zależność, która prowadziła kolejno do anoreksji, zatrzymania dorastania, bulimii, alkoholizmu a w dorosłym życiu niezdrowych związków z mężczyznami. Matka, w imię ,,dobra i kariery", kontrolowała każdy aspekt życia dziewczyny. Jej sposób jedzenia, ubierania czy co najbardziej szokujące kąpała ją i kontrolowała jej ciało do szesnastego roku życia. Jednak fizyczna przemoc to zaledwie jeden aspekt. Matka wywołała w Jennette tak silne poczucie uzależnienia oraz nieustanne poczucie winny, że dziewczyna nie umiała normalnie funkcjonować. Kolejne sukcesy aktorskie (aż do głównych ról w ,,iCarly" i ,,Sam i Cat") tylko to potęgowały. Dodatkowo cała odpowiedzialność za rodzinę, została przerzucona na barki nastolatki.

Jennette w swojej opowieści jest bezpośrednia i do bólu szczera. Lekkość jej pióra i swoboda z jaką opowiada o najbardziej traumatycznych momentach swojego życia są szokujące. Pisze z ironią ale nadal czuć tam zagubienie i zniszczoną psychikę dziecka. Jak sama mówi, wtedy gdy powinna dorastać i kształtować swój charakter, ona odgrywała kogoś innego i próbowała zadowolić najbliższych. To tłumienie własnego ja, w końcu wybuchło i doprowadziło sytuacji, z którymi niewielu dorosłych umiałoby sobie poradzić. McCurdy kosztowało to wiele wysiłku, bólu, trudu. Musiała podjąć radykalne kroki by zrozumieć kim jest i co chce robić dalej.

Ta autobiografia to książka, którą powinni czytać rodzice, szczególnie jeśli we wczesnym dzieciństwie próbują je wepchnąć na drogę kariery. Nie ma bezbolesnego dziecięcego sukcesu! Cukierkowy, telewizyjny świat nie istnieje bo zanim jest tylko przemoc - fizyczna, słowna, psychiczna, seksualna. Jest niszczenie psychiki dziecka i okradanie go z tego co najcenniejsze - dzieciństwa i własnego ja. To autobiografia, która boli, podczas lektury. Bardzo szczera, bardzo dobitna, bardzo osobista. Polecam!

p.s. WYZWANIE 2024 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 135,1 cm - 2,5 cm = 132,6 cm. 

sobota, 20 stycznia 2024

,,Rodzanice" Katarzyna Puzyńska

 


Zaczęłam czytać ,,Rodzanice" i zgłupiałam. Wiem, miałam chwilę przerwy pomiędzy kolejnymi tomami ale mniej więcej zarys pamiętałam. A tu na samym początku wita nas Weronika Podgórska. Moja pierwsza myśl była ,,że co?". Aż wygrzebałam się żeby poszukać na półce ,,Norę" i sprawdzić czy coś nie pominęłam. Ale nie, ze mną jest wszystko w porządku, to Katarzyna Puzyńska zaserwowała nam potężny plot twist.

Jak zostaliśmy już przyzwyczajeni, powieść rozgrywa się na dwóch planach czasowych: jeden to tuż po zamknięciu sprawy Nory czyli 2016 a drugi - dwa lata później w styczniu 2018. W mroźny styczniowy poranek zostaje znalezione ciało młodej dziewczyny, która dwa lata wcześniej została uwolniona z piwnicy pedofila gdzie była przetrzymywana przez kilka lat. Równocześnie w innym miejscu zostaje znaleziona martwa dziennikarka, która przez ostatnie dwa lata zdążyła zajść za skórę sporej liczbie osób z Lipowa i okolic. Sprawy dziwnym trafem wydają się być powiązane i sięgają w przeszłość odsłaniając tajemniczą historię rodzin zamieszkujących wioskę Rodzanice. Śledztwa są skomplikowane a ich wyjaśnienie z pewnością nie ułatwia fakt, że łączą się z prawie każdym policjantem z posterunku w Brodnicy.

Początkowo ,,Rodzanice" bardzo źle mi się czytało i miałam parę momentów zwątpienia gdzie byłam pewna, że odłożę powieść na półkę i do serii raczej już nie powrócę. Autorka bardzo zamieszała z linią czasu w powieści, wprowadziła nowych bohaterów i wydarzenia, które mają ogromne znaczenie dla dalszej fabuły ale ujawniane są w zupełnie przypadkowej kolejności. Domyślam się, że zabieg ten miał zaintrygować czytelnika, zburzyć jego strefę komfortu i wybić go z poczucia oczywistości i przewidywalności. No, akurat na mnie to nie podziałało a raczej wzbudzało poirytowanie i zniechęcenie. Ale gdzieś mimo wszystko ciągnęłam tą zabawę z nadzieją, że może w którymś momencie coś się rozjaśni i dowiem się o co chodzi, nie tylko w sprawie zabójstw ale też w życiu policjantów. Bo tam też dużo się dzieje ale ubrane jest w taką męczącą otoczkę narzekania, wałkowania wiecznie jednego i tego samego oraz braku zdecydowanych działań. Fakt, Daniel już nie pije i ożenił się z Weroniką ale to wcale nie oznacza, że zrobił prawdziwy krok do przodu. Raczej nadal się kręci w kółko tylko już bez alkoholu.

Powieść zdecydowanie ma za dużo wątków. Każda z postaci ( a już zrobiło się ich bardzo dużo) coś ukrywa i jej historia, w którymś momencie się przebija co wprowadza chaos bo nie wiadomo na czym się skupić ale właściwie nic nie wnosi do powieści. Jest tego tak dużo i tak bardzo rozproszone, że większa część powieści przytłacza czytelnika. Dopiero gdzieś w okolicach 2/3 akcji coś zaczyna się klarować. I wtedy robi się naprawdę ciekawie. Część pytań znajduje swoje odpowiedzi, akcja zdecydowanie przyspiesza i nabiera ognia skręcając w kierunku, który trudno przewidzieć. Jest sporo zaskoczeń, które prawdopodobnie będą otwierać kolejny tom. I dopiero końcówka sprawia, że znowu czuje się klimat serii i chce się na już sięgnąć po kolejny tom aby dowiedzieć się co będzie dalej.

Więc cóż mogę powiedzieć, po początkowym zniechęceniu dałam się jednak urobić i z pewnością nie zostawię tak tej serii.

piątek, 7 lipca 2023

,,Dotyk śmierci" Nora Roberts

Tytuł oryginału: Naked in Death

 ,,Dotyk śmierci" to pierwszy tom bestsellerowej serii kryminalnej Nory Roberts, która powstaje do prawie 30 lat (!!!) i liczy sobie już chyba ponad 50 (!!!!) tomów. Serio! Już ta informacja na samym wstępie robi wrażenie. Przyznaje, że choć książki Roberts w różnych etapach życia pochłaniałam hurtowo, to jednak tę serię omijałam. Teraz postanowiłam spróbować. Nie mam ambicji nadrobić wszystkich tomów ale chciałam zacząć od początku, żeby trochę zapoznać się z bohaterami i światem by potem móc dowolnie żonglować tomami. Seria rozgrywa się w przyszłości, ok. 2050 roku i że lubię wszelkiego rodzaju koincydencje i zbiegi okoliczności to dodam jeszcze tytułem wstępu, że jak się później okazało książkę zaczęłam czytać w dniu gdy jeden z głównych bohaterów się urodził. Więc, chyba mogę powiedzieć, że dotarłam do samego początku :D

Wnuczka znanego senatora zostaje znaleziona martwa. Sprawa jest delikatna i najlepiej gdyby można było ją szybko rozwiązać i wyciszyć bo dziewczyna pracowała jako luksusowa prostytutka a senator jest jednym z czołowych orędowników radykalnego tradycjonalizmu. Dlatego śledztwo zostaje przekazane w ręce młodej ale bardzo ambitnej i dociekliwej policjantki Eve Dallas. Młoda kobieta podejmuje rękawicę rzuconą przez mordercę i rusza śladem tropów, które kierują ją stronę tajemniczego Roarke'a. Czy to on jest winny? Policjantka musi jak najszybciej znaleźć odpowiedzi, szczególnie, że morderca nie zamierza pozostać przy tylko jednej ofierze.

,,Dotyk śmierci" to powieść, która bardzo ale to bardzo się zestarzała. O ile wątek kryminalny i samo śledztwo są dosyć sztampowe to całe tło budzi co najwyżej uśmiech politowania. Akcja rozgrywa się w połowie XXI wieku, natomiast sama powieść powstała na początku lat 90tych XX wieku. Roberts żadną futurystką nie jest więc tak naprawdę jej wizja przyszłości to lekko podkręcone lata 90te. Właściwie wszystkie ,,udogodnienia", postęp technologiczny i nawet nazewnictwo ze współczesnej perspektywy budzą lekki śmiech. Bohaterowie używają dyskietek, przenośne telefony służą tylko do dzwonienia, ,,automatyczny kucharz" to jakaś biedniejsza wersja termomixa, już nie mówiąc że internet jest kulawy a social media zupełnie nie istnieją. Na szczęście autorka na siłę nie próbowała przekonać czytelnika do tego świata, pomijając od czasu do czasu pojawiające się wzmianki, właściwie można zapomnieć o przyszłości i raczej wczuwać się w klimat lat 90tych. Bo ta powieść to typowe dziecko tego okresu pod względem łączenia wątków kryminalnych z romansem jak i samych kreacji postaci. Z wierchu silna policjantka, która chowa głęboko swoją delikatną stronę i mroczne wspomnienia z dzieciństwa kontra tajemniczy macho, który właściwie od pierwszego spotkania jest na jej skinienie. Czy może być coś bardziej typowego?

Mimo swoich braków, niedociągnięć i zmiany perspektywy ,,Dotyk śmierci" jest przyzwoitą rozrywką. Nie jest może odkrywczy ale ma kilka mocnych momentów, raz zaskoczy a poza tym zostaje czysta rozrywka i bardzo mocny klimat lat 90tych. Jeśli tego właśnie szukacie, to mogę tylko polecić. 

p.s. WYZWANIE 2023 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 79,2 cm - 2,7 cm = 76,5 cm.    

wtorek, 16 maja 2023

,,W pogoni za Cassandrą" Lisa Kleypas

Tytuł oryginału: Chasing Cassandra

 Przerwy na romanse historyczne ciąg dalszy. Tym razem powrót do Lisy Kleypas, której opowieści uwielbiam. Cykl ,,Ravenels" czytam bardzo chaotycznie i nadal nam kilka pierwszych do nadrobienia ale to w niczym nie przeszkadza w lekturze. Odkrywa się nowych bohaterów i cóż.. tylko lubi się ich bardziej.

,,W pogoni za Cassandrą" to opowieść nietypowa. Rozgrywa się według zupełnie innego schematu niż większość romansów historyczny, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Dodatkowo pierwsza połowa powieści rozgrywa się na tle wydarzeń z wcześniejszych książek. Cassandra, najmłodsza z sióstr Ravenel i Tom Severin po raz pierwszy spotykają się na ślubie jej siostry bliźniaczki. Mężczyzna od pierwszej chwili jest zauroczony dziewczyną i dokładnie w tym samym momencie się jej oświadcza. Tylko, że każdy uważa, że jest to najgorszy z możliwych scenariuszy. Cassandra jest romantyczką, która chce wyjść za mąż z miłości a Tom to pragmatyk, twardo stąpający po ziemi i wszystko robiący z pobudek zdroworozsądkowych. W jego słowniku nie istnieje coś takiego jak miłość. Mimo, że jego oświadczyny zostają odrzucone w przyszłości wydarzy się wiele a oni będą ciągle na siebie wpadać i w końcu zostaną zmuszeni do przyznania sami przed sobą, że istnieje coś co ich wzajemnie do siebie przyciąga.

Z Lisą Kleypas i je powieściami jest tak, że jak już się przeczytało jedną to chce się tylko więcej. Chce się więcej uśmiechu, wzruszeń, romantyzmu, westchnień. Bo ona jak nikt opowiada proste, wręcz banalne historie z niepodrabialnym urokiem i czarem a w tle przemyca nieoczywiste historie. Tym razem jest znowu o rewolucji industrialnej i jej ofiarach ale także o literaturze i o tym jak oddziałuje ona na czytelnika. Lisa Kleypas to pewniak, że czas spędzony z jej powieściami będzie przyjemny i zapewni relaks i odprężenie. Polecam!

środa, 7 grudnia 2022

,,Misery" Stephen King

Tytuł oryginału: Misery

 ,,Misery" to chyba jedna z bardziej znanych powieści Stephena Kinga. Na pewno ogromną rolę w jej rozpowszechnieniu miała ekranizacja z Kathy Bates. Ja już kilka lat zbierałam się do przeczytania i teraz, gdy w końcu mi się to udało, jestem trochę zaskoczona.

,,Misery" nie jest typowym horrorem. Straszy, przeraża, wywołuje ciarki na plecach ale robi to w bardzo specyficzny sposób. King mocno ograniczył scenę, na której rozgrywa się akcja. Jedno pomieszczenie, dwie postacie i właściwie to w nich ogniskuje się całość. To nie tylko walka na linii Annie Wilkes-Paul Sheldon, to także walka Paul Sheldon- uzależnienia. King nie próbuje straszyć korzystając po elementy z zewnątrz. Nie, on sięga mocno do wnętrza człowieka i wywleka z niego wszystko co to najgorsze i najbardziej przerażające. Demoniczna, była pielęgniarka Annie jest tylko katalizatorem, dzięki któremu w Paulu przełamuje się pewna granica i sięga on tam gdzie nigdy by nie podejrzewał. To bardzo dobrze skonstruowany thriller wyciągający na światło dzienne to co najgorsze, najmroczniejsze, najbardziej zdegenerowane.

,,Misery" jest oszczędna w środki i chyba to najbardziej działa na jej korzyść. Przeraża świadomością, że dokładnie to samo może drzemać w każdym człowieku i tylko czekać na sygnał by się uwolnić. Mówi o pierwotnym czystym złu które wcale nie jest czymś nadprzyrodzonym. To opowieść o brutalności, walce i czystej psychozie. Skontrastowana i uwypuklona dodatkowo przez powieść, którą pisze Sheldon w niewoli. Naiwny i ckliwy ,,Powrót Misery" tylko podkreśla szaleństwo i okrucieństwo rzeczywistości, w której jest pisany.

Zdecydowanie wolę Kinga w takiej wersji. Nie sili się na szokowanie formą, wystarczy, że szokuje i straszy przekazem. Powoli się rozkręca by zaskoczyć w najmniej spodziewanym momencie. Łączy sprzeczności i wyciąga na wierzch to co chciałoby się ukryć. Wywołuje ciarki na plecach, praktycznie z niczego. Jak dla mniej, jest bardzo dobrze. 

p.s. WYZWANIE 2022 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 0,6 cm - 1,9 cm = 0 cm.     

wtorek, 27 września 2022

,,Straż! Straż!" Terry Pratchett

Tytuł oryginału: Guards! Guards!

 Chyba trochę dziwnie i trochę wstyd przyznać, że grubo po trzydziestce pierwszy raz zawitałam do świata Dysku. I nie dlatego, że nie kojarzyłam serii. Bardzo dobrze kojarzę książki bo współlokatorka na studiach czytała. Ciekawiły mnie fantazyjne okładki i zaskakujące tytuły (chyba nie ma lepszego niż ,,Wiedźmikołaj") ale jakoś tak było, że zawsze było coś innego pilniejszego, ciekawszego do czytania. I tu był leżał mój błąd. Bo Świat Dysku to złoto. Absurdalny humor, cenne obserwacje społeczne, nieszablonowi bohaterowie. Przy tym nie można się nie bawić się dobrze.

Myślałam, że ,,Straż! Straż!" to pierwszy tom cyklu ale oczywiście trafiłam jak kulą w płot. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że zostałam wprowadzona w błąd przez wydawcę, który kolekcję postanowił zacząć właśnie od tego tomu. Ale to odkryłam dopiero, gdy skończyłam czytać bo w trakcie lektury wcale nie czułam się jakby brakowało mi jakiejś wiedzy. Bo akcja jest tak wielkim chaosem, absurdem, miszmaszem, satyrą i uniwersalną obserwacją społeczną, okraszoną tak ogromną dawką humoru, że kolejność tomów zupełnie nie ma znaczenia. Jest miasto Ankh-Morpork, w którym zdarzyć może się wszystko, gdzie straż miejska jest najbardziej pogardzanym i najmniej znaczącym zajęciem i właśnie tam zjawia się Marchewa, który chce zostać strażnikiem a równocześnie pojawia się ... smok i ktoś, kto chce przejąć władzę nad miastem.

Jestem zachwycona i pluję sobie w brodę, że tyle lat unikałam Świata Dysku. Terry Pratchett stworzył plastyczny, bardzo realny ale równocześnie abstrakcyjny świat, gdzie zdarzyć może się wszystko ale równocześnie cały czas ma się poczucie, że jest stanowi odbicie w krzywym zwierciadle tego co nas otacza. Przesycony celnymi, uniwersalnymi obserwacjami i pointami, bawi do łez. Jest dziwnie i momentami strasznie ale nie tracąc ani na chwilę komediowego nastawienia. Do tego idealnie pasują bohaterowie, trochę przerysowani, groteskowi ale cały czas śmieszni. Polecam gorąco, bo ja mam zamiar wkrótce nadrabiać zaległości.

p.s. WYZWANIE 2022 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  33,8 m - 2,4 cm = 31,4 cm.     

poniedziałek, 25 lipca 2022

,,Chąśba" Katarzyna Puzyńska

 


Katarzyny Puzyńskiej fanom polskich serii kryminalnych przedstawiać nie trzeba. Jej seria o policjantach z Lipowa, mimo kilkunastu tomów, nadal cieszy się nie słabnącą popularnością. Teraz jednak autorka chciała sprawdzić swoje siły w zupełnie innym gatunku literackim, przy okazji pozwalając też dojść do głosu swoim fascynacjom mitologią słowiańską.

,,Chąśba" to opowieść przesycona pierwotną, słowiańską magią. W nienazwanym grodzie, w nienazwanym królestwie dochodzi do tajemniczej zbrodni. Karczmarka zostaje znaleziona martwa a o jej zamordowanie zostaje oskarżony mąż. Równocześnie zbliża się Jare Święto. Moment przesilenia między zimą a wiosną. Wydaje się, że nagle skumulowały się wszystkie pierwotne siły i zaczęły dochodzić do głosu istoty dotychczas pozostające w cieniu.

Jak lubię serie o Lipowie i styl w jakim jest ona prowadzona, to tutaj muszę przyznać, że zupełnie nie podeszła mi ta historia. Już na wstępie rozprasza specyficzna konstrukcja historii. Podzielenie całości na gawędy i anegdoty, które można czytać oddzielnie a gdy chce się czytać jako całość trzeba przeskakiwać z początku książki na koniec co mocno zaburza naturalny rytm czytania. To powoduje także, że mija trochę czasu zanim oswoimy się z bohaterami i zaczynamy widzieć zależności między nimi. Właściwie miałam takie wrażenie jakby mnie ktoś wrzucił w sam środek jakiejś serii, gdzie czytelnik czytający od początku zna bohaterów, rozumie ich, a ja jako przypadkowy, nie mogę się totalnie połapać kto jest kto i dlaczego jest dokładnie w tym miejscu. Dopiero gdy uporządkowałam sobie w głowie bohaterów i wydarzenia zaczęłam widzieć zależności ale wtedy już właściwie fabuła się kończyła.

Ogromnym plusem tej powieści jest sięgnięcie po mitologię słowiańską i pokazanie jest bogactwa i niesamowitości. Świat, którzy stworzyła Puzyńska przepełniony jest magią, cudami i niezwykłymi istotami - zarówno dobrymi jak i złymi. Za każdym rogiem czai się coś co może równocześnie zachwycić lub przerazić. Pojawiają się nieoczekiwani sojusznicy jak i niespodziewani wrogowie. Jest zaskakująco i bardzo nieoczywiście. Minusem jest chaos powieści i bardzo powierzchowna fabuła. Właściwie wszystko bardzo szybko się wyjaśnia i emocje pojawiają się i znikają. Trochę przypomina to taki ognik, który ledwo zapłonie już gaśnie. Puzyńska chciała spróbować czegoś nowego ale zdecydowanie nie jest to jej działka. Jako eksperyment literacki ,,Chąśba" jest ok, ale mam nadzieję, że nie będą one powtarzane bo jest to tylko męczące i nużące.

poniedziałek, 2 maja 2022

,,Patrz na mnie" Jessica Treadway

 Tytuł oryginału: Lacy Eye

Trzy lata wcześniej życie Hanny obróciło się w proch. Jej mąż zostaje zabity a ona sama brutalnie pobita w trakcie napadu na ich dom w Święto Dziękczynienia. Za sprawcę został uznany były chłopak ich młodszej córki, Dawn. Teraz ubiega się o apelację. Dla Hanny to jest szok. Nie pamięta nic z wydarzeń tej dramatycznej nocy. Podejmuje jednak próbę aby odtworzyć ciąg wydarzeń, który mógł doprowadzić do tragedii. Równocześnie z wnioskiem o apelację, do domu po trzyletniej nieobecności wraca Dawn. Dziewczyna pozornie jest taka jak zawsze ale Hanna nie może pozbyć się niepokojącego przeczucia. Czy jej córka była zamieszana w śmierć ojca i pobicie matki? Jakie tajemnice skrywa? Co chowa się za pozornym spokojem. W powietrzu czuć nadciągającą burzę. Czy jeszcze bardziej dotknie, już i tak boleśnie doświadczoną rodzinę?

,,Patrz na mnie" ma specyficzną konstrukcję. Praktycznie od początku można domyślić się co się wydarzyło w noc po Święcie Dziękczynienia. Diabeł jednak tkwi w szczegółach, motywacjach, niewinnym ciągu splotów wydarzeń, które tak a nie inaczej ukierunkowały postaci. To nie jest nagły wybuch agresji. To raczej wieloletnie, metodyczne narastanie emocji, uprzedzeń, błędnych decyzji i wzajemnego niezrozumienia. Doskonale widać jak bohaterowie wzajemnie się mijają w poglądach i zachowaniach co odbija się na najsłabszym ogniwie, które jest słabsze i bardziej podatne na manipulacje. Hanna aby dotrzeć do wspomnień z tragedii opowiada swoją historię od tyłu. Najpierw poznajemy skutek by potem coraz głębiej zanurzać się w przyczyny. Cały czas po skórą czuć pulsujące emocje. Jest jasnym, że od tragedii nie da się uciec. Ona się wydarzyła. On narastała i eskalowała.

,,Patrz na mnie" to nie jest książka, która na zawsze zapadnie w pamięć ale i tak kawał niezłego thrillera psychologicznego. Zagląda za zasłonę, pokazuje zupełnie inne oblicze pozornie zwyczajnej rodziny. Odsłania demony jakie nią targają i pokazuje jak zupełnie niewidoczna dla wszystkich może narastać nienawiść. Warto sięgnąć i poświęcić jej powieści popołudnie lub dwa. 

p.s. WYZWANIE 2022 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  102,4 cm - 2,9  cm =  99,5 cm.