Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Psychoskok. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Psychoskok. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 lutego 2023

,,Długa letnia noc" Letycja Gall

 

Dziesięć lat temu na turnusie wypoczynkowym w małym gospodarstwie agroturystycznym coś się wydarzyło, co na zawsze odmieniło życie jedenaściorga osób. Do Rusałki przybyli jako obcy sobie ludzie, wyjechali jako przyjaciele, rodzina. Do tego stopnia, że podjęli decyzję aby mieszkać w pobliżu siebie. Łączy ich dziwna, niepokojąca więź. Co roku wspólnie wyruszają też na kolejne turnusy wakacyjne, na których nikt obcy nie jest pożądanym towarzyszem. Tego roku jest tak samo. Jednak mężowie dwóch
z uczestniczek tego pamiętnego turnusu chcą poznać prawdę i rozwikłać sieć tajemnic jaka wytworzyła się wokół grupy, szczególnie gdy z jedną kobiet urywa się kontakt.

,,Długa letnia noc" to debiut powieściowy. Powiedziałabym, że bardzo obiecujący. Autorka bardzo dobrze jak na debiutantkę operuje słowem i buduje intrygującą fabułę, w której próbuje powiązać elementy powieści kryminalnej, psychologicznej i fantasy z domieszką baśniowości. Trzeba przyznać, że podjęła się karkołomnego zadania bo na takiej kombinacji dużo bardziej doświadczeni pisarze się wyłożyli. Trudność polega na znalezieniu granicy, do której wszystko się spójnie łączy i dzięki temu intryguje, fascynuje, zaciekawia bez popadania w banał, śmieszność czy groteskę. Bardzo łatwo zgubić proporcje i przerysować obraz, który chce się nakreślić. Autorce udało się tego akurat błędu uniknąć. Zaciekawienie miesza się z instynktem detektywa. Na nic sztampowe podążanie za śladami bo tutaj może zdarzyć się właściwie wszystko i na poznanie odpowiedzi trzeba poczekać aż do ostatnich stron. Jest mrocznie, niepewnie i zagadkowo.

Gdyby podzielić powieść na trzy klasyczne części: wstęp, rozwinięcie i zakończenie, to można powiedzieć pierwsza część wygrywa. Jest bardzo intensywna, skupiająca uwagę, rozbudowa i bardzo szeroko rozciągająca tło. Dużo się dowiadujemy, dużo się dzieje i pojawia się wiele pytań i wątków, które czekają na swoje wyjaśnienie i rozbudowania. Właściwie jest tutaj wszystko. Dlatego potem trudno uwierzyć, że rozwinięcie prawie nie istnieje. Kilka opisów i miałam wrażenie, że ktoś mi zabrał jakąś część książki bo nagle już jest zakończenie, które szybko domyka wątki, korzysta z najprostszych wyjaśnień i właściwie tyle. Zostawia nas z poczuciem, że czegoś brakuje, że nadal jest całe mnóstwo pytań, na które nie ma odpowiedzi. Trochę dowiadujemy się co zdarzyło się przed dziesięciu laty ale nadal jest wiele dlaczego? i wiele w jaki sposób?

,,Długa letnia noc" jest opowieścią, która ma ogromny potencjał i która wcale się nie wyczerpała. Sprawia wrażenie niekompletnej i trochę za szybko skończonej. Jednak to nadal niezły wstęp i intrygujący materiał by go rozwijać. Z łatwością łączy w sobie różne, pozornie niepasujące gatunki, równocześnie sięgając po słowiańską mitologię. Jest mrocznie ale także czuć lekkość, spokój i bezpieczeństwo. Trzeba przyznać autorce, że mimo, że nie wykorzystała całości możliwości jakie tkwią w temacie, nie zaserwowała żadnego spektakularnego twistu, to też tematu nie pogrzebała. Obeszła się z nim bardzo ostrożnie i chyba to jest największy problem i największa wada. Mam jednak nadzieję, że następnym razem spróbuje zaskoczyć, wywrócić wszystko do góry nogami i stworzyć od nowa. 

Za możliwość przeczytania dziękuję Autorce

środa, 22 listopada 2017

,,Ścieżka Gniewomira" Piotr Skupnik


,,Ścieżka  Gniewomira" to opowieść, która rozpoczyna się w 1050 roku. Wtedy to tytułowy bohater, sędziwy już człowiek, postanawia się rozliczyć z przeszłością i zdecydował się opowiedzieć a także spisać swoje koleje losu. Gniewomir urodził się jako Oli w jednej z skandynawskich wiosek. Jego życie od początku obfitowało w wiele niezwykłych zdarzeń a kaprysy losu rzucały go zarówno po Skandynawii jak i po kraju Słowian. W szybkim czasie z młodzieńca musiał stać się mężczyzną a nawet jarlem odpowiedzialnym za życie innych. Los również sprawił, że dane mu było spotkać ważne postaci - zarówno króla norweskiego, duńskiego jak i służyć pod polskim księciem Bolesławem. Widział na własne oczy, najbardziej znaczące wydarzenie tego okresu Zjazd Gnieźnieński.

,,Ścieżka Gniewomira" to ciekawa opowieść, w której autor przeplata wątki skandynawskie i słowiańskie. Tworzy bohatera, który wiele doświadczył i którego odwaga, spryt i rozsądek pchały ku przygodzie. Zawsze znajduje się tam gdzie wiele się dzieje a przez to może sporo pokazać czytelnikowi. Szkoda tylko, że autor bardzo powierzchownie przechodzi nad poszczególnymi zdarzeniami, słabo się w nie wgłębiając. Kolejne epizody następują szybko jeden za drugim, sprawiając że czasem brakuje miejsca by lepiej przedstawić realia historyczne czy tło społeczne. Rozczarował mnie zresztą opis zjazdu gnieźnieńskiego - prawie nie wykracza on poza fakty znane z podręcznika do historii dla szkoły podstawowej czy gimnazjum co trochę dziwi bo autor w posłowiu podaje szeroką bibliografię.

Chyba nie jestem docelowym odbiorcą powieści. Ja w powieściach historycznych szukam jak najwięcej detali i szeroko odmalowanych realiów społeczno-obyczajowych. Chcę poczuć, posmakować, zrozumieć. ,,Ścieżka Gniewomira" mimo, że ciekawa to raczej nie pozycja dla mnie.  Zdecydowanie nadawałaby się dla młodszych czytelników, takich którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę z powieściami historycznymi.Szybkie tempo, niezwykłe zwroty akcji, delikatnie i w nienachalny sposób przemycana wiedza historyczna a oprócz tego walki, wyprawy i wikingowie - to wręcz idealna mieszanka, dla czytelników w wieku 13-16 lat. Sama takimi ekscytowałam się gdy byłam w tym wieku, podobnie jak moi bracia. Powieść Piotra Skupnika mogłaby zacząć całkiem niezły wikingowski cykl opowieści dla młodych czytelników bo wydaje mi się, że z tego tematu można jeszcze wiele wyciągnąć. 

Za możliwość przeczytania ebooka dziękuję wydawnictwu Psychoskok

piątek, 20 października 2017

,,Mroczny spadek" Małgorzata Mossakowska-Górnikowska


Młoda dziewczyna, Maja, zostaje nagle obarczona całą lawiną spraw. Śmierć ojca i nieuregulowane sprawy majątkowe sprawiają, że staje się główną osobą odpowiedzialną za pewne stare mieszkanie. Nic nie zapowiada tego co dopiero ma się wydarzyć: mieszkanie obarczone jest tajemnicą sięgającą lat powojennych i tylko przypadek sprawia, że to Mai dane jest poznać jego sekrety. Zostaje obarczona spadkiem, którego ciężar znacznie przewyższa jej możliwości. Na szczęście lub nieszczęście zaczyna kręcić się koło niej kilka osób, których cele nie od razu są wystarczająco czytelne.

Autorka nie ułatwia czytelnikowi zadania. Pierwsze ok. 100 stron to bariera, którą zdecydują się pokonać tylko najbardziej wytrwali. Obawiam się, że spora cześć rzuci książkę w kąt i szybko o niej zapomni. Autorka zafundowała na wstępie dokładną i bardzo szczegółową batalię z polską biurokracją. Gdyby ktoś potrzebował przewodnika co robić w przypadku śmierci krewnego, który pozostawia po sobie tylko długi - na kartach powieści znajdzie przewodnik gdzie się udać, o jakie drugi się starać oraz ile wynosi taksa urzędowa. Był taki moment, że odkładałam powieść umęczona na równi z główną bohaterką.

A dopiero po mniej więcej ogarnięciu spraw urzędowych zaczyna się prawdziwa akcja. Wtedy wszystko wreszcie nabiera tempa. Pojawia się tajemnica, niebezpieczeństwo, całe morze domysłów, gdzieś w tle przebłyskuje wątek romansowy, który ma sporo zawirowań i odcieni. Sprawia to, że trudno się oderwać. Powieść nabiera życia, emocji. Pojawia się napięcie i oczekiwania na właściwe rozwiązanie. Sami bohaterowie także zaczynają nabierać głębi, pogłębia się ich rysunek, są niejednoznaczni i stają się trochę mniej przewidywalni. Pikanterii całości dodają umiejętnie wprowadzane motywy sensacyjne.

,,Mroczny spadek" jest powieścią nierówną. Początek przegadany, nużący i nudny. Na szczęście im dalej tym lepiej. Pojawiają się elementy jakie lubię. Wątki zaczynają się komplikować i wciągają czytelnika coraz bardziej. Snuje on domysły i próbuje rozgryźć co właściwie stoi u podstaw całej zagadki oraz jak może się skończyć. I chociaż sam finał jest szokujący to właściwe zakończenie jest proste. Autorka prowadziła fabułę po linii sinusoidy - w dół, w górę, potem znów w dół, żeby trochę uspokoić nerwy a na koniec gwałtowny wystrzał w górę. Pozostawia to tylko czytelnika z głupią miną i pytaniem: ale jak to? Mam nadzieję, że to jeszcze nie ostatnie słowo w tym temacie, bo tak się nie robi czytelnikowi.

niedziela, 27 sierpnia 2017

,,Rachunek obcego sumienia" Mirosław Prandota


Wielka historia, w tym i kroniki II wojny światowej zajmuje wiele miejsca. Znamy głównych sprawców, daty, miejsca... Ale to tylko jedna strona medalu. Jest też druga, zupełnie inna, bliższa, mniej spektakularna ale paradoksalnie bardziej bolesna.

,,Rachunek obcego sumienia" to dwie narracje, początkowo płynące obok siebie. Aleksander D. - jeden z narratorów jako dziecko został adoptowany. Jest dzieckiem II wojny światowej, nie zna prawdziwych rodziców i dopiero jako dorosły człowiek postanawia odnaleźć swoje korzenie. Drugi narrator to bezimienny Stary Człowiek zamieszkujący wieś Czarny Las, gdzieś pod Gdańskiem. Z dużą dozą mądrości, wrażliwości a nawet sarkastycznego humoru obserwuje to jak zmieniała się wieś i jej mieszkańcy, najpierw w trakcie wojny a potem rodzącego się komunizmu.

,,Rachunek..." nie jest tylko wciągającą powieścią opartą na wątkach wojennych. To w dużym stopniu opowieść o wybaczeniu, poszukiwaniu własnej tożsamości. Próbuje się mierzyć z tematem rozrachunków polsko-niemieckich. Budzi świadomość i uświadamia jak łatwo zignorować bolesne i trudne prawdy w imię łatwiejszych kłamstw. Mimo, że dotyka trudnych tematów nie sieje ksenofobii czy nacjonalizmu. Z ogromną wrażliwością pokazuje że dwa wrogie kiedyś narody mogą razem współżyć o ile z odwagą i mądrością podejdą do prawdy.

Powieść Mirosława Prandoty wyróżnia się na tle innych opowieści z wielką historią w tle. Pozwala dojść do głosu świadkom, woła o rachunek sumienia i daje niezwykle mądrą lekcje tolerancji i wybaczania. 

Za możliwość przeczytania e-booka dziękuję wydawnictwu Psychoskok

poniedziałek, 5 czerwca 2017

,,SKYNET Armia Cienia" Ceasar Starling


Ludzkość jest zdziesiątkowana. Światem rządzi maszyna - cyfrowa sieć SKYNET. Ostatni przedstawiciele rasy ludzkiej grupują się w bazy i próbują podejmować nierówną walkę z dużo silniejszym przeciwnikiem. Jednym z miejsc gdzie stawia się opór to Fort Góra. Zamieszkujący go żołnierze zostają pogrupowani w małe, trzyosobowe dywizje i wysłani z misją na powierzchnię. Tylko szeregowy Jesse Scott dostaje tajemnicze zadanie indywidualne. Ma wyruszyć aby zebrać potrzebne dane. I nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że przyjdzie mu współpracować z wrogiem, śmiertelnie niebezpiecznym Terminatorem.

,,SKYNET Armia Cienia" to pierwszy tom z zaplanowanej trylogii, która rozgrywa się w uniwersum Terminatora, w świecie gdzie trwa walka z inteligentnymi maszynami. Słabo znam ten świat więc z tym większą ciekawością i zainteresowanie w niego wchodziłam. Autor szczegółowo i drobiazgowo wprowadza tam czytelnika, obdarza go sporą ilością szczegółów  danych technicznych. Dla jednych może być to utrudnienie, dla innych - dodatkowy walor.

Ale to na szczęście nie kreacja rzeczywistości jest najistotniejsza. Dużo ważniejsza jest misja i seria przygód w jakie wpląta się bohater. Przyjdzie mu stanąć oko w oko ze swoimi największymi lękami i spróbować przeżyć w środowisku gdzie za każdym rogiem czyha zagrożenie. Będzie musiał wykazać się kreatywnością, pomysłowością, sprytem. Przy okazji odkryje choć rąbek tego co szykuje SKYNET dla ludzi - ewoluował tak bardzo, że wręcz szaleństwem zdaje się stawanie z nim do walki.

Powieść ,,SKYNET Armia Cienia" to dla mnie, zanurzenie się w zupełnie nowy gatunek literacki - technothriller. Na szczęście po początkowym nieufnym podejściu, z zaskoczeniem obserwowałam rozwój wewnątrz ciekawej intrygi. Dużo tam standardowej przygodówki okraszonej jednak dawką wiedzy technicznej. Zdaję sobie sprawę, że autor celował w pewien określony target czytelniczy, szczególnie fanów serii Terminator ale zapewniam, że jest w stanie wciągnąć nawet zupełnego laika, ja jestem dobrym przykładem.


Za możliwość przeczytania E-booka dziękuję Wydawnictwu Psychoskok.