Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wzrost 2018. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wzrost 2018. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 grudnia 2018

,,Lwowski ptak" Piotr Tymiński


Piotr Tymiński to pisarz, z którego książkami miałam wcześniej już do czynienia. Na kanwie autentycznych, czasem bardzo dramatycznych wydarzeń historycznych tworzy poruszające powieści historyczne. Przywołuje trudne dzieje oraz opowieści o bohaterskich zwykłych ludziach, nie pozwalając im popaść w zapomnienie.

Tak też i tym razem. Za tło swojej najnowszej powieści autor obiera Lwów w listopadzie 1918 roku. Data, która wszystkim kojarzy się z radościom, szczęściem, ma swoje drugie, bardziej dramatyczne oblicze. Oblicze, które zostało zepchnięte obecnie na dalszy plan i powoli jest wypierana z ogólnopolskiej świadomości. W momencie gdy cała Polska świętowała odzyskanie niepodległości, Lwów został nieoczekiwanie zaatakowany przez wojska Ukraińskie. Rozpoczęła się dramatyczna walka o wyzwolenie miasta. Tragizm i dramatyzm tych wydarzeń tym jest większy, że do boju musieli stanąć najmłodsi, młodzież i dzieci, dziewczęta i chłopcy, wychowani w duchu patriotyzmu niezłomnie walczyli by zachować Lwów dla narodowości polskiej.

Tońka, jest jedną spośród wielu, która stanęła na wezwanie i nie ulęgła się ukraińskiego okupanta. Dziewczyna, ścięła włosy, ubrała stary mundur brata i stanęła do walki. Przerzucana pomiędzy różnymi punktami dowodzenia widzi krwawą walkę, zniszczenia a przede wszystkim obserwuje swoich towarzyszy, który dzielnie stają do walki a potem bohatersko giną. Dzięki zabiegowi jakim jest narracja pierwszoosobowa można obserwować jak wielkim i okrutnym doświadczeniem jest walka dla tak młodych osób. W umysłach jeszcze dziecięcych i bardzo niewinnych, dochodzi do zderzenia wzniosłych ideałów z brutalną, odartą z honoru rzeczywistością. Nie ma etosu żołnierza, jest tylko bestialstwo i bezwzględność. Tońka nie raz musi się z tym mierzyć, próbując zrozumieć i usprawiedliwić oraz psychicznie poradzić sobie z tym co widzi, robi i doświadcza.

,,Lwowski ptak" to powieść niezwykłą. Autor umiejętnie łączy w niej drobiazgowość historyka próbującego odtworzyć to co stało się w Lwowie ale i staje się gawędziarzem przybliżającym zwyczajne żołnierskie losy, tym razem robi to z perspektywy młodej dziewczyny, przez co całość nabiera ostrzejszego i bardziej dobitnego brzmienia. Tam gdzie powinna być łagodność i delikatność wdziera się brutalność, okrucieństwo, bezwzględność, twardość. Wyraźniej widać jak wiele kosztowała niepodległość, jest boleśnie została okupiona.

Cieszę się, że powieść postała i została wydana w okresie gdy cieszymy się ze 100-lecia odzyskania niepodległości Polski. Dobrze, że przypomina o tym, o czym obecnie zapominamy. Polecam gorąco!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorowi!
  
 
p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 1,4 - 2,9 cm = -1,5 cm.

piątek, 30 listopada 2018

,,Lord John i sprawa osobista" Diana Gabaldon

 Tytuł oryginału: Lord John and the Private Matter

Stęskniłam się za Dianą Gabaldon i cyklem ,,Outlander" a skoro istnieje duże prawdopodobieństwo, że nowy tom pojawi się w przyszłym roku, to póki co zadowolę się namiastką czyli ,,opowiadaniem", w którym głównym bohaterem jest dobrze znany lord John Grey. Ten cudzysłów przy słowie opowiadanie nie jest przypadkowy. Gadaldon jako pisarka nie zna umiaru, u niej króciutkie opowiadanie to pełnowymiarowa powieść u wielu innych autorów.

Fabuła skupia się na śledztwie, które zostało zlecone Johnowi. Ma znaleźć szpiega oraz odzyskać skradzione dokumenty, zawierające ważne plany armii. Dodatkowo Grey wplątuje się z skomplikowaną prywatną i bardzo delikatną sprawę. W pewnym momencie oba zadania zaczynają się łączyć i prowadzą go w najbardziej szemrane rejony Londynu. Pozna kilka niewygodnych tajemnic oraz przekona się, że prawda jest dużo bardziej skomplikowana niż można się spodziewać.

W tym wydaniu proza Gabaldon jest bardzo przyjemna. Autorka nie sili się na drobiazgowość i skupianie się na szczegółach, które to są jej znakiem rozpoznawczym. Nie buduje bardzo realistycznego tła, nie wnika bardzo głęboko w relacje międzyludzkie.Tutaj koncentruje się na rozrywce, przygodzie, tajemnicy. Ten zabieg powoduje, że historia nabiera lekkości, wręcz sama się czyta, nie przytłacza ogrom detali czy bohaterów. A i sam John Grey wreszcie na szansę trochę rozwinąć skrzydła, wykazać się inteligencją, zaradnością, przenikliwością, wychodzi z cienia Jamiego Frasera i staje się wreszcie samodzielną postacią. Fakt, tu też cień Jamiego się przewija ale bardzo odlegle co z pewnością jest smaczkiem dla fanów cyklu a nie irytującą manierą.

,,Lord John i sprawa osobista" to idealny przerywnik w okresie oczekiwania na dziewiąty tom. Chociaż nic nie wnosi nowego do głównego wątku cyklu, daje poczuć ten charakterystyczny klimat. Ja bawiłam się świetnie czytając go. Dostałam wszystko to co najlepsze: humor, przygodę, tło historyczne, wciągającą akcję oraz emocjonującą zagadkę i przede wszystkim choć na chwilę zerknęła co słychać i niektórych z bohaterów. Polecam!

 p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 3,5 cm - 2,1 cm = 1,4 cm.

sobota, 24 listopada 2018

,,Pekin i Szanghaj. Dwie głowy chińskiego smoka" Adrian Geiges

Tytuł oryginału: Gebrauchsanweisung für Peking und Shanghai

Jednym z moich odkryć tego roku jest seria Mundus Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jest to seria reportaży prezentująca bardziej lub mniej niezwykłe miejsca (MUNDUS MIEJSCA) lub koncentrująca się na ludziach (MUNDUS LUDZIE). Jest dla niej charakterystyczne nieoczywiste spojrzenie i prezentowanie szerszej, bardziej wnikliwej perspektywy niż to co dostarczają przewodniki turystyczne.

Tym razem zostałam przeniesiona do Chin bo z perspektywy Niemca, Adriana Geigesa zobaczyć dwa najważniejsze miasta Państwa Środka: Pekin i Szanghaj. W obu mieszkał przez pewien czas, oba poznał dokładnie. Oba miasta dostarczyły mu całej gamy wrażeń. Oba także ulegają nieustannym przeobrażeniom, zmieniając się w każdej chwili. Mimo, że zewnętrzny obserwator znajdzie wiele punktów wspólnych, mieszkaniec będzie widział tylko różnice. A są to ogromne, wyraźne różnice. Życie w obu miastach kształtuje mnóstwo czynników ale o różnicach decydują kultura, mentalność, położenie oraz spełniana rola. Autor próbuje zderzyć te dwa światy i pokazać barwną mozaikę, na którą składa się historia, położenie geograficzne, kultura, ludność, polityka, jedzenia, sposób przemieszczania się po mieście a nawet to w jaki sposób oba miasta prezentowane są w kinematografii. Po kawałku wyciąga to co w jego najbardziej charakterystyczne i poprzez to konfrontuje Pekin z Szanghajem. Sam ze swojej strony nie daje odczuć, że któreś z miast jest lepsze lub gorsze od drugiego. Wręcz przeciwnie na tej podstawie buduje skomplikowany, pełen kontrastów obraz całych Chin.

,,Pekin i Szanghaj" to zaledwie wycinek, maleńki z całego skomplikowanego i nieustannie zmieniającego się obrazu Chin. Trudne tematy zostały zaledwie zasygnalizowane, bardziej skupiono się na tym co pozytywne lub odnoszące się do życia przedstawiciela chińskiej klasy średniej czy obcokrajowca. Fakt, w większości jest to zaledwie zbiór anegdot z życia Niemca w Państwie Środka ale przyznać trzeba, że tym poziomie bardzo wnikliwy i ciekawy. Geiges lekko i z pełnym zaangażowaniem opowiada wciągając czytelnika w codzienne, społeczne życie. Nie sili się na filozofowanie, mówi prosto, pokazuje co zna i czego doświadczył, przez co choć trochę można się poczuć jakby samemu się tam mieszkało.

 p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 5,1 cm - 1,6 cm = 3,5 cm.

czwartek, 22 listopada 2018

,,Klasztor zapomnienia" Bożena Gałczyńska-Szurek


Klara, młoda Polka, po latach wraca do Grecji pomóc w śledztwie prowadzanym przez agenta Interpolu i miejscową policję po śmierci jednego z mnichów zamieszkujących półwysep Athos. Sprawa od początku budzi wątpliwości, które jeszcze bardziej są potęgowane przez niedostępność miejsca oraz zagadkowe zachowanie zmarłego. Krok za krokiem, Klara wraz z przyjaciółmi próbuje rozwiązać zagadkę zagmatwaną niczym węzeł gordyjski. Zanim jednak pozna rozwiązanie sprawy będzie musiała złamać przyjęte zasady oraz zmierzyć się z własną przeszłością.

,,Klasztor zapomnienia" to przyjemna lektura na jesienno-zimowe wieczory. Lekka fabuła osnuta wokół jednego z ostatnich prawdziwie niedostępnych miejsc w Europie, tajemniczego i przepełnionego mistycyzmu klasztoru na półwyspie Athos daje poczucie egzotyki oraz niesamowitości. Przyjemne wrażenia zapewniają także migawki kulturalne, społeczne z Gracji. Wręcz można poczuć ciepłe słońce, uroczy wakacyjny grecki klimat oraz specyfikę charakterów mieszkańców Hellady. Wydaje się wręcz, że tajemnicza zbrodnia w niewielki stopniu wpłynęła na życie społeczeństwa. To jakby dwa oddzielne, w bardzo niewielkim stopniu stykające się światy.

Co do samej zagadki to była ciekawa i wciągająca do pewnego momentu. Potem nie wiem dokładnie jak to się stało trochę się rozmyła przez skupienie się na wątkach osobistych bohaterów by na koniec wypłynąć ponownie już rozwiązana. Brakuje też napięcia oraz jakiegoś dreszczyka emocji. To wszystko sprawia, że nie jest to powieść sensacyjna - raczej przyjemna opowieść obyczajowa, rozgrywająca się w urokliwej scenerii z delikatną nutką tajemniczości i zagadki kryminalnej.

 p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 6,9 cm - 1,8 cm = 5,1 cm.

wtorek, 20 listopada 2018

,,Milczysz, moja śliczna" Rhys Bowen

 Tytuł oryginału: Tell me, pretty Maiden

Zaczęła się zima w Nowym Jorku. Firma detektywistyczna prowadzona przez Molly Murphy w końcu zaczyna działać intensywniej. Dziewczyna wręcz nie może opędzić się od zleceń. Ma sprawdzić pewnego kandydata do małżeństwa, dowiedzieć się co straszy w teatrze, odnaleźć zaginionego krewnego znajomej a jeszcze w trakcie zabawy w Central Parku wraz z Danielem odnajdują tajemniczą młodą kobietę, która pod wpływem szoku straciła głos. Opór, ciekawość oraz solidność jakimi cechuje się ta rezolutna młoda Irlandka nie pozwala jej porzucić lub zlekceważyć, którekolwiek ze zleceń. Nieoczekiwanie zadania zaczną się krzyżować, prowadząc do nieoczekiwanych i zaskakujących wniosków, co oczywiście musi skutkować kłopotami w jakie wpakuje się Molly.

Siódmy tom serii to kolejna wspaniała, relaksująca oraz zapewniająca całą gamę wrażeń podróż do Nowego Jorku początku XX wieku. Po raz kolejny autorka przemyca do fabuły autentyczne postacie oraz ważne wydarzenia i problemy społeczne. Tym razem jest trochę o rodzącej się Cosa Nostrze oraz o problemie leczenia psychicznego, które wtedy nadal było w powijakach. Wszystkie ważne wątki są tak wplatane, że nie zakłócają pełnej zwrotów akcji i toku zdarzeń, wręcz przeciwnie - nadają jej głębi oraz sprawiają, że jest tylko ciekawsza.

Oczywiście, nie tylko wątki kryminalne i społeczne stanowią atut powieści. Równie ciekawie jest móc po raz kolejny obserwować nietypowy krąg przyjaciół Molly oraz obserwować powoli rozwijający się jej związek z Danielem. Molly jako kobieta nowoczesna i świadoma swojej wartości nie daje się podporządkować starym regułom rządzącym światem. Uczy innych szacunku do kobiet i tego co one robią. Jest feministką w bardzo mądry i przyjemny sposób.

Każdemu, kto jeszcze nie zna Molly to gorąco ją polecam. 

 p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 10 cm - 3,1 cm = 6,9 cm.

wtorek, 13 listopada 2018

,,Człowiek, który widział więcej" Éric-Emmanuel Schmitt

 Tytuł oryginału: L'Homme qui voyait à travers les visages

Narratorem powieści ,,Człowiek, który widział więcej" jest dwudziestokilkuletni Augustin. Chłopak, żyje na marginesie społeczeństwa - odbywa bezpłatny staż w czasopiśmie, mieszka na squacie, jest totalnie niewidzialny dla większości ludzi. Posiada jednak jeden niezwykły czas - może widzieć zmarłych oraz dostrzega w jaki sposób wpływają na oni na żywych. Jego samotnicze życie radykalnie zmieni się w dniu gdy stanie się świadkiem zamachu terrorystycznego.

Schmitt porusza w swojej powieści-paraboli wiele ważnych i nurtujących współcześnie ludzkość problemów. Chce przeniknąć treść trzech najważniejszych ksiąg - Starego i Nowego Testamentu oraz Koranu i zrozumieć zamysł Boga, jako ich autora. A z tego wyciągnąć dalsze wnioski o istotę przemocy, wolność człowieka, rolę Boga w świecie oraz o poszukiwanie drogi, która mogłaby doprowadzić do jednej uniwersalnej prawdy. Opowieść, oczywiście nie daje i dać nie może, jednoznacznej odpowiedzi ale wypowiada przemyślenia, które mogą gdzieś kołatać się po głowie. Zmusza do refleksji dlatego jest tak a nie inaczej, co można zrobić by to zmienić, a co jeśli ktoś jest obok nas, kto kieruje naszymi działaniami i tak naprawdę nigdy nie jesteśmy wolni?

Ciekawym zabiegiem jest też sama forma książki. Schmitt chowa się za bohaterem, dopuszcza go do głosu i nawet sam pojawia się na kartach powieści jako bohater. Sprawia to, że trochę odrywamy się od spojrzenia przez pryzmat filozofowania Schmitta a skupiamy się na bohaterze i tym co chce on nam pokazać.

,,Człowiek, który widział więcej" to opowieść z mocną puenta oraz całą garścią refleksji. Daje do myślenia, zmusza do poszukiwań oraz wykroczenia poza własny utarty światopogląd. Czepia się mocna idei humanizmu właśnie w schmittowskim wydaniu. Wiem, że nie do każdego to przemówi ale na mnie mocno zadziałało. Polecam!

 p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 12,9 cm - 2,9 cm = 10,0 cm.

piątek, 26 października 2018

,,Zielona Mila" Stephen King

 Tytuł oryginału: The Green Mile

Tak, Stephen King potrafi budować nostalgiczne, zapadające w pamięć i chyba wręcz stające się kultowymi powieści. Jedną z takich na pewno jest ,,Zielona Mila". Książkę polecało i zachwycało się nią wiele osób. A jak nie książkę to z całą pewnością film (którego nie widziałam, bardzo rzadko oglądam cokolwiek ale postaram się to nadrobić przy najbliższej okazji).

Akcja powieści rozgrywa się w 1932 roku w jednym z więzień gdzieś na amerykańskim południu. Narrator, szef bloku śmierci opowiada o jednym, wyjątkowym skazańcu oraz całym ciągu wydarzeń jakie wywołało jego pojawienie się na tytułowej Zielonej Mili, czyli odcinku bloku, który pokonuje skazaniec w drodze na egzekucję.

King, jak na mistrza przystało, maluje całościowy obraz skupiając się na wszelkich aspektach dzięki czemu jego opowieść nabiera głębi i niezwykłej wymowy. Historia łagodnego olbrzyma porusza i wzrusza. King bazuje na znanych motywach, umiejętnie w nie wplatając wątki znane z horroru, daje poczuć mocy cudu oraz oplatając wszystko otoczką niezwykłości i magiczności. Jego opowieść to historia zwyczajnych, przeciętnych facetów, którzy nagle stają twarzą w twarz z czymś co przekracza ich pojmowanie świata, dotykają czegoś niezwykłego, co na nich wpływa i ich zmienia. Jednak konfrontacja z realnym światach jest brutalna i stawia ich w obliczu wręcz niemożliwego.

Cieszę się, że w końcu przeczytałam ,,Zieloną Milę" i chociaż nie wzruszyłam się tak jak myślałam gdy czytałam i słuchałam opinii ale opowieść na pewno chwyciła mnie za serce i zapadła w pamięć. Jest niezwykła, niecodzienna i pobudzająca całą gamę emocji. Wzruszenie miesza się w niej z smutkiem, śmiech ze złością, pogarda z zachwytem, niepokój z radosnym oczekiwaniem, zgroza z podekscytowaniem. Nie każdy autor umie wymieszać tak ten chaos by powstało coś dobrego. King to zrobił. I dlatego warto spędzić kilka wieczorów z powieścią.

 p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 15,6 cm - 2,7 cm = 12,9 cm.

niedziela, 21 października 2018

,,Wystrzałowa dziewiątka" Janet Evanovich

 Tytuł oryginału: To The Nines

Uwaga! Nie wybuchł ani jeden samochód! Poważnie! Wszystkie całe! Ale za to czterech współpracowników zostało poturbowanych! Ależ gdzie tam?! 

Stephanie Plum nie miała z tym nic wspólnego. Ona tylko realizowała swoje cele zawodowe. Tym razem o dziwo nie miała odnaleźć niestawiającego się NSA ale Hindusa, któremu kończy się wiza pracownicza i który rozpływa się nagle w powietrzu. Standardem jest, że nawet proste zadanie w przypadku panny Plum staje się skomplikowane a gdy dodamy jeszcze do tego psychopatycznego adoratora wysyłającego kwiaty, szaloną wyprawę do Las Vegas, Lulę na diecie, skomplikowaną sytuację domową rodziny Plum oraz pełne napięcia orbitowanie w przestrzeni Morelli - Komandos to możemy być pewni, że nuda nam nie grozi.

Evanovich rozwaliła system tym tomem. Idealnie wymierzyła dawkę humoru (ogromna!), sensacji (sporo!), romantycznych sytuacji z Morellim w roli głównej (idealnie!) oraz zmysłowego magnetyzmu w relacji z Komandosem (więcej!). Dzięki temu postała szałowa, zabawna, pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji i nie podobna do niczego powieść, która zapewnia przyjemne i odprężające spędzenie czasu w niedzielne popołudnie. Autorka prezentuje najwyższą formę i nie jestem pewna czy można utrzymać tak wysoki poziom na dłużej. Ja jestem usatysfakcjonowana i wszystko mnie boli od śmiechu. Polecam!

 p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 20,2 cm - 2,8 cm = 17,4 cm.

,,Ostatnia noc jej życia" Maureen Jennings

Tytuł oryginału: Except The Dying

Nie będzie chyba dużym zaskoczeniem, że uwielbiam wszelkiego typu kryminały retro. Dlatego z tym większą przyjemnością dokładam do listy przeczytanych pierwszy tom serii przygód kanadyjskiego detektywa Williama Murdocha.

Zimowe Toronto końca XIX wieku. Na ulicy zostają znalezione zwłoki młodej kobiety, jak się szybko okazuje służącej z zamożnego domu. Nikt nie wie dlaczego młoda kobieta opuściła rezydencje i dokąd chciała się udać. Wręcz przeciwnie, wydaje się, że każda osoba z którą rozmawia detektyw Murdoch, stara się jak najbardziej zaciemnić śledztwo i ukryć jak najwięcej szczegółów. Zaczyna się mozolne, bardzo dokładne zbieranie poszlak, wskazówek oraz przedzieranie się przez niedopowiedzenia by dotrzeć do prawdy.

,,Ostatnia noc jej życia" to bardzo klimatyczny kryminał. Autorka umiejętnie odmalowuje tło, kreśli bardzo realistyczny obraz miasta, przepełnionego biedą, gdzie ludzie chwytają się każdych możliwych sposobów by przeżyć. Pośród całej gamy barwnych indywiduów lawiruje Murdoch - bardzo nieszablonowy śledczy, z jednej strony oddany swojej pracy ale równocześnie potrafiący przymknąć oko, by nie krzywdzić już i tak tych pokrzywdzonych. Cechuje go drobiazgowość oraz upór w dążeniu do poznania odpowiedzi. Sprawa, która mu obecnie przypadła także nie jest oczywista. Pozwala mieszać się środowiskom, wywleka na światło dzienne wiele mrocznych, skandalicznych szczegółów, może zranić postronnych. Murdoch jednak tak ją prowadzi aby zapewnić jak największy szacunek i ochroną tym, którzy jej potrzebują.

Zatonęłam w klimacie, nastroju oraz samej zagadce. Z pewnością jeszcze nie raz wrócę do detektywa Murdocha. Polecam!

 p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 22,6 cm - 2,4 cm = 20,2 cm.

wtorek, 9 października 2018

,,Złodziej cieni" Elizabeth Hoyt

 Tytuł oryginału: Thief of Shadows

,,Złodziej cieni" to czwarty tom serii romansów historycznych autorstwa Elizabeth Hoyt. Ta część poświęcona jest jednej z najbardziej tajemniczych postaci, przewijającej się nieustannie w tle poprzednich części - Duchowi St.Giles. Za maską tajemniczego obrońcy i mściciela okazuje się kryć spokojny i zrównoważony wychowawca w przytułku - Winter Makapeace.

Winter jest wcielenie stoicyzmy, rozsądku, spokoju. Poświęcił wiele by zapewnić byt i w miarę bezpieczny dom osieroconym i porzuconym dzieciom. Teraz to wszystko może runąć przez kaprysy pań z towarzystwa. Jedyną nadzieją są ...lekcje dobrych manier, udzielane przez lady Isabel, która nieoczekiwanie działa mu na nerwy i wyzwala w nim emocje jakich sam po sobie by się nie spodziewał. Zadanie Wintera jeszcze bardziej się komplikuje gdy również jego potajemne działania dużo bardziej się skomplikują.

Polubiłam romanse Hoyt bo oprócz stereotypowego wątku uczuciowego - bardzo szczegółowo opisanego oraz okraszonego całą masą szczegółów - buduje ona także bardzo rozbudowane tło, zapełniając je żywiołowymi bohaterami oraz banalne schematy uzupełnia o wątki obyczajowe i społeczne. Szczególnie widoczne jest to w tym tomie. Jej okryta złą sławą dzielnica Maiden Lane staje się jeszcze bardziej mroczna i niebezpieczna szczególnie dla najmłodszych jej mieszkańców. Ważnym tematem jest wykorzystywanie dzieci do niewolniczej pracy ale także w życiu głównych bohaterów rozterki znacznie wykraczają poza standardowe miłosne nieporozumienia. Wszystkie te zabiegi budują trochę bardziej mroczny i ciężki klimat niż w klasycznym romansie.

Hoyt brutalnie i bez przeciągania ujawniła tajemnicę, która intrygowała w pierwszych trzech tomach a teraz na jej podstawie tworzy kolejne opowieści. Czekam na czwarty tom, który ma dodać kolejny element do tego obrazu.

 p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 25,5 cm - 2,9 cm = 22,6 cm.

poniedziałek, 8 października 2018

,,Miasto Świętych Mężów" Luis Montero Manglano

 Tytuł oryginału: La ciudad de los hombres santos

Nie lubię się żegnać z bohaterami, a szczególnie takimi, którzy tak jak Tirso angażują mnie całą w swoje przygody. Gdzie co krok czeka nowa tajemnica do odkrycia a każdy krok jest krokiem na nieustającym szlaku poszukiwań.

Trzeci, finalny tom trylogii ,,Poszukiwacze" bo szalona, pełna niesamowitych zwrotów akcji jedna wielka Przygoda. Zaczyna się spokojnie. Tirso uczy się żyć jako agent Interpolu, ale niezawodny instynkt Poszukiwacza bardzo szybko daje o sobie znać i mężczyzna po raz kolejny ruszy na ratunek cennym artefaktom, chociaż tym razem już nie pod skrzydłami Narodowego Korpusu Poszukiwaczy. Przyjdzie mu jeszcze raz zmierzyć się, tym razem już w bezpośrednim starciu, z bezwzględną korporacją Voynich oraz spróbować jeszcze raz zagadki, z którymi mierzył się w poprzednich dwóch tomach.

,,Miasto Świętych Mężów" to rasowa, pobudzająca wyobraźnię i sprawiająca, że krew w żyłach szybciej pędzi, powieść przygodowa. Łączy w sobie to co najlepsze: wartką akcję, zagadki historyczne, mnóstwo odniesień kulturowych, trochę zmyśleń i przeinaczeń oraz niepewność tego co zdarzy się na kolejnej stronie. Bo każda strona przynosi odpowiedź na jedno pytanie oraz pięć nowych tajemnic, po rozwiązanie których trzeba dopiero wyruszyć. Jak przystało na gatunek to co prawdziwe miesza się z tym co wymyślone, tworząc misterny kolaż, pełen różnorodnych cieni i niuansów. Całość dopełniają pełnokrwiści, wielowymiarowi bohaterowie oraz niewymuszone ale bardzo dobrze rozłożone akcenty humorystyczne.

Jak już mówiłam ciężko mi się rozstać. Mam nadzieję, że jednak Tirso jeszcze kiedyś powróci chociaż z krótką opowieścią i znów spróbuje odkryć coś co dawno ukryto.
 
 p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 29,8 cm - 4,3 cm = 25,5 cm.

środa, 3 października 2018

,,Magia powrotu" Lisa Kleypas

 Tytuł oryginału: Again The Magic

,,Magia powrotu" to Lisa Kleypas w najlepszym wydaniu. Powieść stanowiąca wstęp do cyklu Wallflowers skupia się na siostrach Marcusa Marsdena, znanego z drugiego cyklu ,,Jesienne zauroczenie".

Główną, zdecydowanie wysuwającą się na pierwszy plan, bohaterką jest lady Aline Marsden. Dziewczyna od najmłodszych lat zakochana w chłopcu stajennym McKennie. Ich uczucie zostaje okryte przez starego hrabiego i by ustrzec chłopaka przed jego gniewem, dziewczyna wyrzeka się go. Mijają lata, pełne bólu, samotności i tragicznych. Dopiero po dwunastu latach przyjdzie im się ponownie spotkać i przekonać się, że młodzieńcze uczucie nie wygasło a wręcz weszło na nowy wymiar. Zanim jednak dotrą do szczęśliwego finału muszą pokonać niepewność, gniew, fałszywą dumę i zranione uczucia.

Drugą, trochę szaloną i beztroską parą są Livia Marsden i Gideon Shaw. Oboje mają za sobą trudną przeszłość oraz całkiem spory bagaż doświadczeń ale gdy się po raz pierwszy spotkają wszystko traci na znaczeniu. Najważniejsi są oni oraz lekka, wręcz przypominająca nastoletnią, miłość. Jednak, także tutaj, zanim zdecydują się na spędzenie życia wspólnie muszą wykazać się dojrzałością a do głosu musi dojść rozsądek.

,,Magia powrotu" czaruje i zachwyca. To wręcz idealny i modelowy przykład romansu historycznego gdzie wszystkie elementy wymierzone są w idealnych proporcjach. Jest coś by powzdychać, powzruszać, by pozgrzytać zębami nad bezmyślnością bohaterów, znajdzie się coś by się uśmiechnąć. No i bohaterowie - pełni życia, emocji i uczuć. Popełniający błędy i przyznający się do nich, kochający i kochani. Z taką powieścią warto rozpocząć jesień.

 p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 32,6 cm - 2,8 cm = 29,8 cm.

niedziela, 30 września 2018

,,Śmierć na Nilu" Agatha Christie

 Tytuł oryginału: Death on the Nile

Skoro ostatnio siedzę w kryminałach i thrillerach kryminalnych nie mogło obejść się bez królowej - Agathy Christie. Dużo już czasu upłynęło od momentu gdy po raz ostatni czytałam jakiś jej kryminał, dzięki temu przyjemność była większa. Powoli wgryzałam się w jej styl i próbowałam odkryć, która z rzuconych mimochodem uwag to ta jedna właściwa wskazówka, która ustawia całą zagadkę.

,,Śmierć na Nilu" nie zaczyna się od zabójstwa. Prawie jedna trzecia powieści to budowanie klimatu, przedstawienie kolejnych bohaterów dramatu oraz pełne napięcia wyczekiwanie. Wiemy, że coś się stanie, że ktoś musi stracić życie i nawet dosyć mocno jest to ukierunkowane ale mimo wszystko cały czas autorka trzyma nas w napięciu, spokojnie i po swojemu rozgrywając tę partię. Dużo uwagi poświęca każdej z postaci, pozwala ich poznać, oswoić się z nimi oraz zacząć snuć wnioski. Ale to dopiero zbrodnia uwalnia całą lawinę zdarzeń i sprawia, że tak misternie stopniowane napięcie wybucha a zaraz potem do dzieła wkracza niezawodny Hercules Poirot.

Nie chcę nic sugerować, bo każdy kto choć raz zetknął się z powieściami Christie wie, że są to misterne i wyważone łamigłówki, których największą zaletą się samodzielna próba ich rozwiązanie. Ja miałam podejrzenia ale nie zgadłam. Na koniec gdy już wszystko było jasne zastanawiałam się jak mogłam przegapić tak ewidentne sygnały i wcześniej sama na nie nie wpaść. 

 p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 35,0 cm - 2,4 cm = 32,6 cm.

sobota, 29 września 2018

,,Kiedy odszedłeś" Jojo Moyes

 Tytuł oryginału: After You

Od śmierci Willa minęły prawie dwa lata. W tym czasie Lou próbowała znaleźć swoje miejsce w świecie i zagłuszyć palącą pustkę jaką spowodowało jego odejście. Początkowe szaleństwo z jakim rzuciła się w podróże i łapanie chwil zastąpił ból, marazm i smutek. Coraz głośniej dochodziła do głosu nieprzeżyta żałoba. To spowodowało, że dziewczyna wróciła do Londynu, chwyciła się kiepskiej pracy w pubie na lotnisku i trwała z dnia na dzień. Jedna noc, kiedy podchmielona wędruje po dachu mieszkania, jeden upadek zniszczy mroczną rutynę, wywoła lawinę zdarzeń i zmusi Lou do stanięcia twarzą twarz z tym czego uparcie nie chce przyjąć do wiadomości - że ma żyć!

Dzięki ,,Kiedy odszedłeś" powraca klimat i nastrój, który zauroczył mnie już w pierwszej części cyklu Jojo Moyes. Ta lekkość, prostota oraz ironiczne spojrzenia na ważne sprawy. Świetne jest to, że autorka nie sili się na moralizatorstwo ale po prostu pokazuje świat takim jakim jest. Jak w pierwszym tomie bardzo dobrze poradziła sobie z tematem niepełnosprawności, tak tym razem dobitnie mówi o radzeniu sobie z żałobą. Nie dramatyzuje ale i nie maluje jej w różowych barwach. Żałoba musi nastąpić, trzeba ją przeżyć i to jest najważniejszy wydźwięk powieści. Ale do tego potrzebni są otaczający ludzie. Lou, z pewnością nie podniosłaby się, gdyby nie otworzyła się na szaloną ferajnę znajomych i rodziny. To oni razem z nią, krok za krokiem zmieniali się, odkrywali coś nowego, uczyli się ale równocześnie pokazywali jej, że warto dalej próbować.

,,Kiedy odszedłeś" to bardzo dobra, inteligentnie napisana powieść ale najważniejsze w niej są te pokłady optymizmu jakie niesie. Daje nadzieję, że da się wyjść nawet z największego mroku a za zakrętem czeka coś lub ktoś. 

 p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 37,9 cm - 2,9 cm = 35,0 cm.

poniedziałek, 17 września 2018

,,Czym jest dusza?" Anselm Grün OSB, Wunibald Müller

 Tytuł oryginału: Was ist die Seele?: Mein Geheimnis - meine Stärke

,,Czym jest dusza?" to zapis rozmowy pomiędzy benedyktynem Anselmem Gruenem a psychoterapeutą i psychologiem Wunibaldem Muellerem na temat duszy. Dwa zupełnie przeciwstawne wydawało by się świata, dwa zupełnie różne spojrzenia: jedno religijne, teologiczne; drugie - naukowe, psychologiczne. Pozornie stoją w opozycji do siebie. Obaj rozmówcy udowadniają jednak coś zupełnie innego. Pełna szacunku, zrozumienia rozmowa, która wydobywa i porządkuje spojrzenie na ludzką duszę.

Rozmówcy wychodzą od podstawowego zagadnień jakim na pewno jest samo pojmowanie duszy, pokazując, że nauka wcale nie jest tak odległa w swoim rozumowaniu od religii. Po kolejni przechodzą przez kolejne aspekty i tematy sięgając po szeroki wachlarz argumentów. Budują obraz głębokiego świata duchowego, zmuszają do refleksji nad tym czym jest dusza i jak każdy z ludzi powinien do niej podchodzić. Opierając się zarówno na argumentach religijnych jak i naukowych budują spójny ale bardzo złożony obraz duchowości człowieka. To w duszy i jej kondycji szukają odpowiedzi na zagadnienia, wątpliwości, lęki jakie nękają ludzkość.

Mimo, że krótki i zwięzły jest to zapis rozmowy, której nie da się przeczytać na raz. Każdy rozdział i podrozdział zmusza do namysłu, spokojnego przyswojenia informacji, naładowany jest odniesieniami do realnych problemów ale niesie w sobie też bogactwo wiedzy, pełne erudycji oraz naładowane jest swobodą z jaką rozmówcy poruszają  się po zagadnieniach związanych z religią i psychologią. 

 p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 39,1 cm - 1,2 cm = 37,9 cm.

niedziela, 16 września 2018

,,Fabrykantka aniołków" Camilla Läckberg

 Tytuł oryginału: Änglamakerskan

Camilla Läckberg w ósmym tomie sagi o policjantach z Fjallbacki po raz kolejny łączy przeszłość z teraźniejszością. Do miasteczka po wielu latach nieobecności wraca młoda kobieta, Ebba wraz z mężem. Para zmaga się żałobą po śmierci synka. Próbując sobie z tym poradzić podejmuje się zadania wyremontowania starego domu. Wkrótce po ich przyjeździe dochodzi do podpalenia a zaraz potem pod podłogą znalezione zostają stare ślady krwi. Wszystko wskazuje, że współczesne działania mogę być połączone z tajemniczym zniknięciem całej rodziny Ebby przed trzydziestoma laty. Patrik wspierany przez pozostałych śledczych oraz upartą i dociekliwą żonę Erikę dąży do okrycia prawdy. Musi się spieszyć, żeby poznać rozwiązanie zanim dojdzie do większej tragedii.

Chociaż bardzo lubię sagę Läckberg, jej sielski, małomiasteczkowy klimat, bohaterów tak bardzo mocno zaczepionych w normalnym, rodzinnym, sąsiedzkim życiu to tym razem jakoś nie mogłam się przekonać do historii. Sama zagadka początkowo wydawała się ciekawa ale szybko straciła swój impet i wlekła się niemożliwie. Śledztwo przebiegała zupełnie bez polotu i gdyby nie pojedyncze wścibstwo Eriki nie wiem jak dotarłabym do końca. Chociaż autorka ograniczyła wątki poboczne, dotyczące życia prywatnego bohaterów to i tak mam wrażenie, że one zagłuszają główną sprawę i to one zasadniczą o tym co się dzieje na kartach powieści.

Czuję też niedosyt po zakończeniu. Zazwyczaj rozwiązania są idealnie powiązane z całością i nawet jak wcześniej zgadnę, nie jestem z tego powodu rozczarowana. Tutaj jest inaczej. Mało przekonujące i zupełnie nielogiczne jest to co zastajemy na końcu. Jak gdyby wymyślone na siłę i doklejone.

W moim odczuciu słabsza część od innych ale pomimo ewidentnych wad czuć ten specyficzny klimat szwedzkiej prowincji a bohaterowie to wręcz dobry przyjaciele, za których trzyma się kciuki i kibicuje im się by wszystko się udało a cienie i strachy odeszły jak najdalej.

 p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  42,5 cm - 3,4 cm = 39,1 cm.

piątek, 31 sierpnia 2018

,,Nadciąga burza" Robin Bridges

Tytuł oryginału: The Gathering Storm

,,Nadciąga burza" to całkiem zgrabne połączenie opowieści new adult, baśni fantasy oraz powieści historycznej. Na tle historycznej dziewiętnastowiecznej Rosji a przede wszystkim carskiego dworu autorka umieściła opowieść o młodziutkiej Katerinie, która dorasta obarczona straszliwym darem - jest nekromantką i może przywoływać do życia zmarłych. Dziewczyna wpada w sieć intryg i odkrywa, że świat, który zna skrywa drugie bardziej mroczne oblicze. Dwór carskie podzielony jest na dwa przeciwstawne obozy: Mroczny i Jasny, które ze sobą rywalizują oraz walczą o władzę. Dziewczyna przekonuje się, że nic nie będzie takie jak dotychczas a sama musi uważać kogo obdarza zaufaniem bo łatwo może stać się pionkiem w strasznej grze.

,,Nadciąga burza" to pierwszy tom trylogii, której wydawanie nie zostało ukończone w Polsce. Otwarcie jest ciekawe, intrygujące, idealnie miesza w sobie gatunki zapełniając carski dwór, różnymi fantastycznymi stworami oraz budując mroczne, magiczne tło opowieści. Delikatnie bazując na faktach historycznych nadaje im zupełnie nowy wymiar i wydźwięk. Pełnymi garściami autorka sięga do baśni i legend słowiańskich zapełniając karty powieści. Jest to spory walor opowieści. Z drugiej strony jest bardzo sztampowa opowieść - przeciętna dziewczyna, która nagle odkrywa w sobie talent pomocny w walce o władze i budzi zainteresowanie tych, którzy tę władzę sprawują. Oczywiście pojawia się dobry i zły bohater a Katerina musi między lawirować. W tym wątku akurat brakuje zaskoczeń i ze sporą pewnością od początku wiadomo jak się potoczy.

Powieść to bardzo sympatyczna opowieść, którą szybko się czyta. Wnosi spore odświeżenie właśnie dzięki oryginalnemu tłu, chociaż cała reszta jest stereotypowa. Mimo to szkoda, że wydawnictwo Fabryka Słów nie zdecydowało się wydać pozostałych dwóch tomów tak by można było poznać zamknięcie historii.

 p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  44,8 cm - 2,3 cm = 42,5 cm.

poniedziałek, 27 sierpnia 2018

,,Maria Panna Nilu" Scholastique Mukasonga

 Tytuł oryginału: Notre-Dame du Nil

,,Maria Panna Nilu" to opowieść, od której nie mogłam się oderwać. Przedstawia życie w ,,najwyżej położonej szkole" gdzieś w Rwandzie, gdzie kształcić się mają przyszłe elity życia kulturalnego - żony dyplomatów, ministrów, polityków i biznesmenów. Życie dziewcząt uczęszczających do szkoły zdaje się być z góry zaplanowane i ma niesie z sobą nadzieję na pełne sukcesów jutro. Za piękną, przepełnioną ideałami fasadom stoi jednak brutalna prawda. Szkoła stanowi swoistą metaforę Rwandy - na niewielkiej przestrzeni stłoczone i podporządkowane surowym regułom zostają dwa od wieków skłócone plemiona Tutsi i Hutu. Tak jak w państwie, tak i tutaj plemię Tutsi, które ma według legendy wywodzić się od starożytnych Egipcjan, zostaje zgnębione i zepchnięte na margines. Rządzą i przeważają Hutu umiejętnie manipulując dyrekcją i nauczycielami by osiągnąć korzyści oraz na zawsze zdyskredytować i zniszczyć znienawidzonego wroga.

,,Maria Panna Nilu" to opowieść gorzka, chociaż opowiada o szkole dla dziewcząt w ich najlepszym okresie życia. Nawet jeśli pojawia się śmiech okraszony jest bólem, cierpieniem, pogardą. Autorka próbuje w lekki sposób opowiadać o codzienności panującej w szkole, przez co tylko potęguje nastój rodzącego się rasizmu i nienawiści jednej rasy do drugiej. Każda kolejna scenka coraz lepiej uwidacznia podziały i różnice, podkreśla uprzywilejowanie jednych i tragiczny los drugich. I chociaż akcja powieści rozgrywa się dwadzieścia lat przed ludobójstwem to czuć już jego nadejście. Widać, że w tak podzielonym i manipulowanym społeczeństwie wcześniej czy później musiało dojść do tragedii.

Autorka rozlicza się też z belgijskimi kolonizatorami, pokazując powierzchowność ich spojrzenia na Rwandę, niezrozumienie jej wewnętrznych problemów, ,,cywilizowanie i edukowanie" na siłę. Zamiast pomagać, protekcjonalnie traktują Rwandyjczyków.

Powieść jest bardzo prosta w swojej formie ale poruszą głębią problemów oraz umiejętnym podejściem do tematu ludobójstwa w Rwandzie. Szkoła staje się najlepszą metaforą tej tragedii i najlepiej pokazuje dlaczego do niej doszło. Naprawdę warto sięgnąć!

 p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  45,5 cm - 2,7 cm = 44,8 cm.

środa, 22 sierpnia 2018

,,Raport Pelikana" John Grisham

 Tytuł oryginału: The Pelican Brief

,,Raport Pelikana" był dotychczas jedną z nielicznych starszych książek Grishama, której nie przeczytałam w czasie mojej wielkiej fascynacji tym pisarzem w okresie licealnym. Dopiero teraz, po wielu latach mogłam przeczytać.

Ktoś morduje sędziów Sądu Najwyższego. Młoda studentka z Nowego Orleanu pilnie przypatruje się sprawie i gdy najważniejsze agencje śledcze są bezradne ona wysnuwa śmiałą teorią, którą rozbija bank. Od tego momentu zaczyna się wyścig z czasem oraz dramatyczna ucieczka przed prześladowcami, który nie cofną się przed niczym. Po tym jak jej partner zostaje zabity, jedyną osobą, której może zaufać jest ambitny dziennikarz.

,,Raport Pelikana" to powieść sensacyjna z wątkami prawniczymi w czystej formie. Grisham misternie buduje intrygę, która sięga najwyższych szczeblów władzy. Pokazuje jak bardzo skorumpowani i bezwzględni potrafią być ludzie jeśli zależy im na władzy oraz pieniądzach. Dzięki zabiegom literackim autor długo ukrywa właściwe rozwiązanie przed czytelnikiem jednocześnie budując i umiejętnie stopniując napięcie. Ma się poczucie, że wszyscy oprócz nas wiedzą co się święci i kto za tym stoi. Zamiast tego potęgowane jest poczucie zagrożenie i niepewności, co bardzo napędza akcję i sprawia, że z niecierpliwością czeka się na wielkie odsłonięcie kart. Mimo całego misternego budowania akcji świat przedstawiony powieści jest prosty: dzieli się na tych dobrych, co uciekają i walczą by prawda wyszła na jaw, oraz złych - wielkich, bogatych, wpływowych. Już tutaj widać schemat, który stał się znakiem charakterystycznym Grisham: człowiek kontra władza/korporacje/koncerny. Jednostka tylko własnemu sprytowi, przenikliwości i znajomości prawa może wygrać i dać popalić tym, którzy trzymają władzę.

Cieszę się, że w końcu przyszedł czas na ,,Raport Pelikana" bo to kawał dobrej literatury sensacyjnej. Grisham wnikliwie prezentuje zdemoralizowany świat władzy, nie gubiąc przy okazji sensacyjnego tempa i cały czas trzymając czytelnika w niepewności. Do sprawdzonej konwencji sensacyjnej wprowadza wątki prawnicze i robi to bardzo dobrze. Polecam!

 p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  48,1 cm - 2,6 cm = 45,5 cm.

poniedziałek, 20 sierpnia 2018

,,Wielkie nadzieje" Charles Dickens

 Tytuł oryginału: Great Expectations

,,Wielkie nadzieje" to Powieść! Powieść, która zachwyca ale i denerwuje. Intryguje i zanudza. Fascynuje bogactwem szczegółu oraz irytuje radykalnym, nierzeczywistym przestawieniem świata. Pełną piersią chłoniemy młodość oczekującą na wielkie nadzieje by zaraz zgrzytać zębami nad naiwnością i młodzieńczym niedoświadczeniem Pipa. Czytamy, obserwujemy, chłoniemy i z każdą kolejną stroną odkrywamy coraz więcej.

Charles Dickens z polskiej perspektywy to tylko ,,Opowieść wigilijna" czytana jako lektura szkolna. Oprócz wzruszającej i pouczającej opowieści dla dzieci napisał wiele innych powieści, które sprawiły, że stał się wielkim moralizatorem. Jego powieści cechował wyraźny podział na dobro i zło. Nie inaczej jest i tutaj. ,,Wielkie nadzieje" to historia młodziutkiego Pipa, który za sprawą przypadkowych kolei losu staje przed szansą zdobycia bliżej nie określonych wielkich nadziei. Za sprawą tajemniczego dobroczyńcy zostaje wyrwany z kuźni opiekuna i skierowany do poznania życia dżentelmena by w rezultacie nim się stać. Chłopak tym chętniej przystaje na układ, że wierzy, iż jedną z nadziei jest poślubienie w przyszłości pięknej Estrelli.

Dzięki zabiegowi wyrwania Pipa z nizin społecznych i przeniesienia do wyższej klasy poznajemy cały przekrój XIX-wiecznego angielskiego społeczeństwa. Dickens lekko, z humorem ale i stosownym dystansem patrzy na nie - wyciąga na światło dzienne u jednych ich wady i zalety, podkreśla małostkowość, próżność, pychę, głupotę ale naświetla to co dobre u innych: poświęcenie, spokój, bezinteresowność. Wszystko to tworzy barwny kalejdoskop, w którym i współcześnie można dostrzec wiele dobrze znanych zjawisk. Łatwo można dostrzec też główny wątek mówiący o tym jak łatwo można dać się zwieść złudzeniom i poczuciu wyższości i jak łatwo to stracić.

Odbiór powieści nie jest łatwy, mimo prostoty historii jaką przedstawia. Świat Dickensa jest zupełnie inny niż nasz. Jest bardziej baśniowy, przepełniony pogonią za marzeniami i trwający w świecie pozorów i iluzji. Przenosi czytelnika w świat baśni, gdzie każdy czyn musi mieć swoje znaczenie i konsekwencje zarówno dobre jak i złe. Nic nie może pozostać bez oceny oraz stosownego nagrodzenia. Nie zostawia nas bez niedopowiedzeń. Tak jak się zaczęło, tak i musi się skończyć a czytelnik ma wyciągnąć stosowne wnioski. Dzięki takim zabiegom powieść nabiera znamion uniwersalizmu i jest aktualna nawet współcześnie. 

 p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  51,5 cm - 3,4 cm = 48,1 cm.