Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Otwarte. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Otwarte. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 czerwca 2025

,,The American Roommate Experiment" Elena Armas

Tytuł  oryginału: The American Roommate Experiment

 Rosie zdecydowała się na szalony krok. Rzuciła świetnie rozwijającą się karierę jako inżynierka by zostać pisarką powieści romantycznych. Sześć miesięcy temu, gdy jej pierwsza powieść okazała się sukcesem, wydawało się to krokiem w świetlaną przyszłość. Dziś, gdy termin oddania kolejnej zbliża się nieuchronnie a weny brak, raczej widać ciemność. A jeszcze na dodatek spada (dosłownie) sufit w jej mieszkaniu. Dziewczyna nie wiele myśląc przeprowadza się do mieszkania swojej przyjaciółki, która właśnie wyjechała w podróż poślubną. Jakby kumulacja pecha była niewystarczająca to tam wpada na przystojnego kuzyna Liny, którego od jakiegoś czasu podgląda w social mediach. Czy może zdarzyć się coś gorszego?

,,The American Roommate Experiment" to kontynuacja ,,The Spanish Love Deception". I o ile tam nie byłam przekonana co tej historii, coś mi tam brakowało, to druga cześć kupiła mnie już od samego początku. Lekka, zabawna, przepełniona romantyzmem historia dwójki zagubionych osób, które wpadają na siebie w momencie gdy najbardziej tego potrzebują. Lucasowi właśnie rozpadło się całe życie i nie wie co powinien ze sobą zrobić. Rosie pozornie na odwrót - ma cel, ma marzenie ale dopadł ją strach i zgubiła gdzieś wenę. I dopiero zetknięcie się tej dwójki, udowodni, że razem mogą wszystko. Początkowo jako przyjaciele ale szybko okaże się, że za ich przyjaźnią stoi znacznie więcej.

Ta historia ma wszystko by stać się czyjąś ulubioną. Nietuzinkowi bohaterowie, zabawni, romantyczni ale także obdarzeni ogromną empatią i stawiający innych ponad siebie. Marzenia, po które warto sięgać i dla których warto ryzykować. Druga szansa - gdy wydaje się, że nieodwracalnie zamknęły się drzwi, trzeba się tylko obejrzeć bo na pewno inne się otworzyły. Ogrom humoru, radości i pozytywnej energii. Romantyczna miłość, która przechodzi w gorący romans. Mam wymieniać dalej? Czy może sami sprawdzicie co jeszcze kryje w sobie ta książka? Polecam!

 

p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 81,0 cm - 2,8 cm = 78,2 cm.

wtorek, 11 czerwca 2024

,,The Spanish Love Deception" Elena Armas

Tytuł oryginału: The Spanish Love Deception

 Catalina ma problem! Spory problem! Za miesiąc leci do Hiszpanii na ślub siostry. Świadkiem pana młodego jest jej były, szczęśliwie świeżo zaręczony. Dlatego Catalina dumnie oświadczyła rodzinie, że ona też przyjedzie z chłopakiem, którego ... nie ma. Przypadek sprawia, że całą rozmowę słyszy Aaron, jej pracowe nemesis. Od dwóch lat drą nieustannie koty i oficjalnie wszyscy wiedzą, że oni za sobą nie przepadają i różnią się jak dzień i noc. Wspólna wyprawa na wesele wydaje się być zapowiedzią totalnej katastrofy. Jednak nie byłby to dobry romans, gdyby coś się nie zmieniło. Trzy dni wesela wywrócą do góry nogami ich relację i ujawnią wiele nieoczekiwanego i zaskakującego.

Jako dziecko początku lat 2000 wychowane na komediach romantycznych Susan Elizabeth Phillips, Meg Cabot i innych spod znaku starego Ambera mam jeden najważniejszy zarzut. Czemu to jest takie rozwleczone i przegadane? Ta komedia ma w sobie wiele uroku, momenty lekkości i humoru oraz spore pokłady romantyczności, którego są tłumione przez miliony zupełnie bezsensownych, rozdmuchanych przemyśleń, powtarzających się w kółko co kilka stron. Domyślam się, że miało to pogłębić warstwę psychologiczną, próbować pokazać że nie jest to kolejna głupiutka historia oparta na motywie ,,od nienawiści do miłości" ale także opowieść poruszająca m.in temat seksizmu w pracy czy nierówności w ocenie zachowań mężczyzn i kobiet. I to jest fajne, jednak można by to zrobić prościej, łatwiej i bardziej naturalnie. Przez ponad sto stron czekałam na coś co mnie przekona do tej historii a miała to być odskocznia i pozytywna opowieść na weekend. I taka w końcu była, chociaż rozkręcanie trwało zdecydowanie za długo.

Finalnie odbieram ,,The Spanish Love Deception" pozytywnie. Ta historia ma potencjał. Gdy już się rozkręci jest zabawna, romantyczna, okraszona idealną ilością pikanterii i seksowności bez przekraczania granicy erotyku, mimochodem dotyka ważnych problemów społecznych ale przede wszystkim pokazuje rodzącą się relację między dwojgiem pozornie różnych ludzi. To może być opowieść, która wywoła uśmiech na twarzy (o ile najpierw nie zaśniecie) i dreszczyk emocji oraz ekscytacji. W sumie tego się oczekuje od takich książek więc jest prawie idealnie. 

 

 p.s. WYZWANIE 2024 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 73,3 cm - 3,5  cm = 69,8 cm.

wtorek, 21 listopada 2023

,,Rów Mariański" Jasmin Schreiber

Tytuł oryginału: Marianengraben

 ,,Rów Mariański" wyjątkowa powieść o podróży. Jednak nie takiej, jaka nasuwa się jako pierwsze skojarzenie, chociaż ta tradycyjna też się pojawia. To podróż z samego dna rozpaczy, głębokiego jak sam tytułowy Rów Mariański. Paula znalazła się tam po śmierci brata. Tim był sporo młodszy od niej ale łączyła ich wyjątkowa więź. Teraz gdy go zabrakło młoda kobieta nie umie sobie poradzić z życiem. Pogrąża się coraz bardziej w depresji i zaniedbuje studia doktoranckie. Przełomem okazuje się nieoczekiwanie nietypowe spotkanie w trakcie nocnej wyprawy na cmentarz. Tam spotyka sędziwego już Franka, który ... wykopuje urnę ze swoją byłą żoną. Jest to początek podróży, która na zawsze odmieni życie Pauli oraz pomoże jej odbić się od dna. Frank sporo przeżył, wiele razy upadał i się podnosił. Ma zgryźliwy charakter ale też wiele życiowej mądrości, którą dzieli się w dość nieszablonowy sposób. Dzięki niemu dziewczyna zacznie wyrywać się z marazmu, w którym się pogrążała i w końcu pozwoli sobie na przeżycie żałoby.

,,Rów Mariański" to opowieść o żałobie i rozpaczy ale opowiedziana z ogromną wrażliwością, delikatnością i humorem. Jasmin Schreiber  porusza trudny temat i robi to bez patosu czy przerysowania. Z czułością i spokojem pokazuje jak można przejść przez ten bolesny proces. Rów Mariański staje się metaforą, która doskonale pokazuje jest daleko jest powierzchnia gdy znajdzie się na samym dnie. Ale stamtąd da się wyrwać, trzeba tylko trafić na odpowiedniego przewodnika oraz chcieć chwycić okazję. Paula początkowo działa odruchowo a Frank zupełnie nieoczekiwanie staje się jej przewodnikiem. Jego życiowe doświadczenia będą dla niej katalizatorem, który wyzwoli uczucia przed którymi tak długo się broniła. Pokaże, że żałoba nie jest jednoznaczna a wręcz ma wiele odcieni. Wychodzi się od najczarniejszej czerni by powoli łapać pierwsze promienie. To nie opowieść o smutku ale o poszukiwaniu drogi do optymizmu i życia.

Powieść Jasmin Schreiber ma coś w sobie. Uniwersalność i metaforyczność. Zupełnie nieoczekiwanie przemyca optymizm i pragnienie życia. Może jest i trochę naiwna oraz upraszczająca temat śmierci. Ale czasem to jest też potrzebne. Ta naiwność, absurdalny humor oraz uproszczenie bo tylko wtedy można zobaczyć coś więcej. Polecam!

p.s. WYZWANIE 2023 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 17,8 cm - 2,4 cm = 15,4 cm.    

 

niedziela, 25 czerwca 2023

,,It ends with us" Colleen Hoover

Tytuł oryginału: It ends with us

 Colleen Hoover to jedna z popularniejszych współczesnych pisarek. Dosyć często w internecie spotykam się z zachwytami nad jej prozą. Najczęściej widziałam opinie, że są to emocjonujące opowieści, podczas czytania których najlepiej mieć pudełko chusteczek pod ręką. Wprawdzie wpisuje się w nurt ,,young adult" ale nawet starsi czytelnicy (a przede wszystkim czytelniczki) rozpływały się, dlatego postanowiłam sama sprawdzić o co właściwie chodzi z powieściami Hoover.

,,It ends with us" to historia dwudziestokilkuletniej Lily Bloom. Poznajemy ją gdy jeden z najgorszych dni w jej życiu łączy się (jak wtedy jej się wydaje) z najlepszym. W dniu pogrzebu ojca, z którym miała trudną relację, zakrada się na dach pobliskiego bloku by tam znaleźć spokój. Jednak zamiast spokoju trafia na coś innego, a właściwie kogoś. Wtedy właśnie zaczyna się jej skomplikowana, trudna i bolesna relacja z Rylem, utalentowanym neurochirurgiem, która tylko z wierzchu przypomina bajkę. Jedyną osobą, która zdaje się dostrzegać prawdę jest Atlas, przyjaciel Lily z okresu nastoletniego.

Mam problem z tą powieścią. Wkurzała mnie, denerwował jej styl i naiwność. Łatwo powiedzieć ,,przynajmniej porusza ważny temat jakim jest przemoc w związku". Niby to prawda ale jakoś ta opowieść nie przekonuje. Bohaterowie zostali nakreśleni bardzo powierzchownie i  zupełnie nie czuć ich emocji. Może to przemawia do młodszego czytelnika, może właśnie dla niego takie opowieści są potrzebne ale do mnie zupełnie nie trafiła. Miałam wrażenie, że mam do czynienia z romansem, który na siłę próbuje być czymś więcej. Nie, nie jest to powieść psychologiczna. Dobrze, że autorka nie próbuje ani gloryfikować ani demonizować pewnych zdarzeń ale mimo wszystko bardzo je upraszcza. Jej historia jest bardzo słodko-cukierkowa i idealna przy równoczesnej próbie bycia przestrogą. Do mnie takie opowieści nie przemawiają ale także nie czuję się targetem, do którego została ta książka skierowana.

Nie wiem jak wygląda reszta prozy Hoover ale ta historia do mnie nie trafiła. Nie rozumiem przekazu, według mnie to takie ,,guilty pleasure" ale niby z morałem. Wydaje mi się, że trochę na siłę łączy się dwa zupełnie odrębne gatunki ale, w sumie, mi nie musi się wszystko podobać. Może jeszcze sprawdzę inne powieści Hoover ale chwilo nie ma chemii między nami. 

p.s. WYZWANIE 2023 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 84,2 cm - 2,3 cm = 81,9 cm.    

piątek, 22 lipca 2022

,,Jak rozkochałam w sobie księcia" Lenora Bell

 Tytuł oryginału: How the Duke Was Won

Charlene zna świat tylko od tej gorszej strony. Jako nieślubna córka arystokraty i właścicielki domu publicznego nie ma łatwo w życiu. Atakowana przez nachalnych mężczyzn nauczyła się sobie z nimi radzić. Tylko co gdy jeden jest wyjątkowo natarczywy a przy okazji zagraża także jej młodszej siostrze? Wtedy okazja sama się pojawia - jej przyrodnia siostra, legalna córka zostaje zaproszona do książęcej rezydencji jako jedna z kandydatek na żonę. Tylko, że ona sama jest w trakcie podróży z Włoch. Przedsiębiorcza matka nie może zmarnować takiej okazji i wynajmuje Charlene aby udawała przyrodnią siostrę, do której jest łudząco podobna. Kilka dni, które mają był prostą i łatwą drogą do zarobienia pieniędzy okazują się nie lada wyznaniem bo książę, nie jest wcale taki jak mogłoby by się to wydawać.

Kiedyś dosyć często sięgałam po romanse historyczne. ,,Jak rozkochałam w sobie księcia" to mój powrót po dosyć długiej przerwie. Autorka, jak i seria były dla mnie zagadką ale muszę przyznać, że już sam opis był zachęcający więc z pewną ciekawością rozpoczynałam lekturę. Uczciwie przyznaję, że powieść jest lekka, łatwa, napisana przyjemnym językiem i okraszona dużą dawką niewymuszonego humoru. Fabuła jest w prawdzie trochę naciągana ale mieści się w granicach konwencji i tego wszystkiego co wchodzi w ramy romansu historycznego. A jak zawsze mamy tutaj stracie dwóch osobowości, które ma swoje bardzo praktyczne cele i totalnie nie są przygotowane na to co ma się wydarzyć. Każde z nich w potencjalnym związku widzi interes. Ona -jest tylko wabikiem aby jej przyrodnia siostra mogła zostać księżną, on - szuka arystokratycznych koneksji aby rozszerzyć swoją działalność i poprawić zszarganą reputację. Na wstępie każde widzi interes i nudę. Jednak już od pierwszego spotkania jest pewne, że ani jedno ani drugie nie wchodzi w rachubę. Będzie intensywnie, wybuchowo a iskry będą strzelać z każdej strony.

,,Jak rozkochałam w sobie księcia" to bardzo udane rozpoczęcie serii, która może uprzyjemnić nie jeden wieczór. Lekka, zabawna, romantyczna. Czy trzeba dodawać coś więcej? 

p.s. WYZWANIE 2022 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  66,2 m - 2,1 cm = 64,1 cm.     

czwartek, 20 stycznia 2022

,,Szepty kamieni" Berenika Lenard, Piotr Mikołajczak


Jeśli czytaliście już coś na temat Islandii i pierwsze co Wam się nasuwa to gejzery, robienie swetrów na drutach i miłość do Eurowizji to odłóżcie tę książkę na z powrotem na półkę. Nie znajdziecie tutaj Islandii z folderu turystycznego, reklamowanej jako ostatnie dziewicze miejsce w Europie. Jest surowe piękno ale trochę w tle. Na pierwszym planie wysuwa się trochę inny obraz, bardziej realny, namacalny, trudniejszy do zaakceptowania i mniej idealny.

Z opowieściami Piotra Mikołajczaka zetknęłam się niedawno czytając jego reportaż o zarobkowym pobycie w Norwegii. Gdy dostałam propozycję przeczytania wznowienia relacji z Islandii wiedziałam, że to będzie COŚ. I takie jest. Razem z Bereniką Lenard snują opowieść o Islandii, takiej jaka jest z dala od turystycznych szlaków. O Islandii pięknej, trudnej, surowej, bezlitośnie sprawdzającej ludzi. Wyspie przepełnionej samotnością, spokojem, opuszczonej. Pierwotny plan autorów zakłada, że odnajdę opuszczone domy, budynki, miejsca i spróbują opisać je w opowiadaniach. Jednak okazuje się, że historia tych miejsc jest zdecydowanie ciekawsza i dużo mówi o wyspie i jej mieszkańcach.

To właśnie z perspektywy opuszczonych miejsc widać najlepiej jak ogromne zmiany zaszły na Islandii. Kraj, który był symbolem surowego życia, któremu podołać mogą tylko najsilniejsi, w XX wieku przeszedł ogromną drogę. Odzyskał niepodległość, był bazą dla obcych wojsk, zmieniał się pod wpływem ,,przygód śledziowych". Na początku XXI wieku dotknął go kryzys finansowy oraz dosięgła klątwa ,,wymarzonej urlopowej destynacji". Dużo jak na jedną, małą wyspę. I właśnie o tym opowiadają Mikołajczak i Lenard. Pokazują prawdziwe historie - czasem trudne, bolesne, okraszone samotnością, zmaganiami z losem i warunkami środowiskowymi w jakich przyszło im żyć ale zawsze pełne jedynego w swoim rodzaju zachwytu.

Wyprawa przez Islandię za sprawą ,,Szeptów kamieni" to przeżycie inne niż dotychczasowe. To zaglądnięcie w szczelinę i odkrycie zupełnie inny świat. To możliwość dotarcia do starej przetwórni rybnej zamienionej na hotel, zerknięcia do świata polskich imigrantów zarobkowych, poznania historii wraków amerykańskich samolotów ale przede wszystkim to niezwykła możliwość zrozumienia trochę lepiej Islandczyków i docenienia piękna ich świata, który jak wszystkie inne, stał się ofiarą masowej turystyki.

,,Szepty kamieni" to bardzo osobiste spojrzenie na Islandię przeplatana obiektywnymi opowieściami, wnikające bardzo głęboko w istotę kraju. Jest tak jak ta wyspa piękne i niebezpieczne, surowe i zachwycające, zależne od nieokiełznanej przyrody ale pełne ludzkiej serdeczności i otwartości. Po skończonej lekturze trudno się dziwić autorem, że po krótkim pobycie w Polsce zdecydowali się na powrót. W takiej Islandii zrozumiałe jest, że się zakochali.

piątek, 24 września 2021

,,NOrWAY. Półdzienniki z emigracji" Piotr Mikołajczak

 

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA!

Chyba dla każdego na hasło ,,emigracja zarobkowa" pierwsze i jedyne oczywiste skojarzenie to pieniądze, pieniądze i to duże pieniądze. Każdy zna kogoś, kto pracuje za granicą i wraca by chwalić się tym jak wiele można zarobić i o ile te zarobki przebijają krajowe. Łatwo można wpaść w spirale myślenia, że to są łatwe pieniądze. A tak nie jest. Za kolorową fasadą kryje się smutny, gorzki, przeplatany śmiechem przez łzy, obraz.

Piotr Mikołajczak wyjechał do Norwegii przyciśnięty okolicznościami. Rozwód, ponad dwieście tysięcy długu. Skandynawski kraj wydawał mu się nadzieją na odbicie się od dna i załatanie dziur. Aby to mogło się udać imał się różnych prac i przebywał w specyficznym środowisku polskich emigrantów, szczególnie tych wykonujących najprostsze prace.

Nie, nie jest to motywacyjna opowieść o radzeniu sobie z kłopotami i podnoszeniu się z upadku, chociaż finalnie autorowi udaje się wyjść na 0. Opowieść Mikołajczaka to polska emigracja w pigułce - smutno-gorzka opowieść o ludziach, którzy wyruszyli w świat w poszukiwanie szczęścia, które w ich znaczeniu to pieniądze. Wyrywają się w świat, żyją tam w najgorszych warunkach, dni zapełniają pracą, weekendy alkoholem i powoli tracą nadzieję, przesyłając zarobki do pozostawionych w Polsce bliskich. To prosty świat, w którym liczą się proste rzeczy. Świat szary, bolesny i trudny. Momentami tragikomiczny. Autor doskonale go oddaje, opisując całą galerię postaci z jakimi się zetknął w trakcie trzech lat, które spędził w Norwegii - cwaniaków, kombinatorów, kłamców, ludzi przegranych, żyjących nieistniejącymi złudzeniami.

Skończyłam czytać reportaż, półdziennik Mikołajczaka i czułam ten smutek, chociaż autor robi wszystko by wywołać śmiech. Chociaż ma konkretny cel, konkretny plan i wyjazd zarobkowy był tylko czasowy to i tak czuć przygnębienie wywołane otaczającą rzeczywistością, powtarzalnością zadań, samotnością i niezrozumieniem. To świat ograniczających się smutnych trzech P - pracuj, przeżyj, płać. To świat okradziony z radości, celów innych niż finansowe, sprowadzony do alkoholu w weekend i wszechobecnego papierosa. To świat prostych, czasem trochę prymitywnych ludzi, którzy tam rozgościli się na dobre. To męski, mroczny świat. Niestety, tylko jeszcze dobitniej uwypukla, że pieniądze nie są w stanie zapełnić pewnych dziur w życiu. Życie nawet w jednym z najbogatszych państw świata nie czyni szczęśliwym. To bardzo gorzki obraz ludzi pędzących za czymś przy okazji tracących bardzo dużo. 

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Otwarte!

wtorek, 1 czerwca 2021

,,Zabijaj uważnie" Karsten Dusse

 Tytuł oryginału: Achtsam morden

Czy Mindfulness może pomóc w staniu się zabójcą? Otóż, może i to jescze na dodatek sprawić, że z lekkością, łatwością oraz pełną uważnością dokonuje się zabójstw. Najlepszym przykładem jest Bjorn, trzydziestokilkuletni prawnik, który po kolejnej kłótni z żoną, zostaje postawiony przed ultimatów: terapia albo nie spotka się z córką. Początkowo sceptycznie nastawiony, nagle odkrywa niewątpliwe plusy uważności i zaczyna ją bardzo świadomie stosować w swoim życiu. Nawet jeśli nieoczekiwanie sprowadzi go ona na, hmm.., nieco mordercze ścieżki.

,,Zabijaj uważnie" to rewelacyjna komedia kryminalna. Śmieszna, lekka, krwawa i wybuchowa ale jednocześnie pełna celnych obserwacji życia codziennego. Z przymrużeniem oka traktuje wszelkiego rodzaju poradniki couchingowe i mindfulnessowe. Rozbrajający jest kontrast w tym co robi główny bohater. Nagle z szeregowego prawnika korporacyjnego pod wpływem terapii przemienia się w szarą eminencję w mafijnym światku i wręcz idealnie odnajduje się w nowej roli. Wszystkie ćwiczenia relaksacyjne stają się dla niego wskazówkami jak radzić sobie z ukrytymi wrogami we własnych szeregach, przeciwnikami w walce o wpływy a nawet pomagają mu pozyskać nieoczekiwanych sojuszników - przecież bardziej potrzebne jest kolejne przedszkole niż burdel :) Bjorn przechodzi krok po kroku cały poradnik uważności i bez najmniejszego wysiłku osiąga to czego nawet nie planował.

,,Zabijaj uważnie" to nie tylko pełna czarnego humoru komedia kryminalna. To także karykaturalny obraz Niemiec i stosunków panujących w niemieckim społeczeństwie. Pełna stereotypów i uproszczeń. Bo przecież gangami rządzą przybysze z Europy Wschodniej i Południowej, Polka to oczywiście kochanka, której imponuje pensja urzędnika, a sekretarką w kancelarii prawniczej musi być zgorzkniała, stara panna. Można się oburzać, można potraktować z przymrużeniem oka i bawić się świetnie czytając o niestanstardowym wykorzystaniu couchingu. Wykoślawionym, wyolbrzymionym, trochę potraktowanym zbyt dosłownie ale przez to tak zabawnym i gwarantującym świetną rozrywkę. Polecam!

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Otwarte ! 

 

 

  p.s. WYZWANIE 2021 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 103,1 cm - 2,5 cm = 100,6  cm.

 

poniedziałek, 31 sierpnia 2020

,,Moja mroczna Vanesso" Kate Elizabeth Russell

Tytuł oryginału: My Dark Vanessa
 

Mroczna, szokująca, dobitna, zmieniająca sposób myślenia i patrzenia na świat. Gdy myślimy o pedofilach pierwsze skojarzenia jakie nasuwają się jest zło, brutalność, cierpienie. I choć pierwsze jest zawsze oczywiste to kolejne nie są już tak jednoznaczne.

Powieść ,,Moja mroczna Vanesso" porusza temat molestowania seksualnego dokonanego przez nauczyciela licealnego. Krok po kroku śledzimy całe to "zdarzenie" z perspektywy najpierw nastoletniej Vanessy a potem już jej samej jako dorosłej kobiety. I chociaż nie zaczyna się od brutalności, jest tam gwałt, chociaż nie ma wielkiego cierpienia fizycznego, jest ogromna krzywda psychiczna. Nie ma przymusu ale jest manipulacja i obłaskawienie. Nie ma wyzwisk czy gróźb ale są kłamstwa, niedopowiedzenia, łagodzenie faktów, wybielanie się i szukanie okazji by przerzucić winę.

Wszystko jest szokujące i przerażające gdy patrzy się na to z boku, z zewnątrz, gdy wie się do czego to prowadzi. Szokujące jest to, że wie się o tym, że gdy coś takiego się dzieje, to nikt nie reaguje. Nikt nie zwraca uwagi na sygnały. Przerażające jest to jak łatwo zmanipulować i wypaczyć rzeczywistość. Jak łatwo przekonać do siebie młodą, zagubioną osobę i sprawić, że stanie się ofiarą. Przerażające jak bardzo niszczy się jej życie.

Powieść chociaż jest tylko fikcją literacką zawiera schematy działania pedofilów, buduje ich pewien wizerunek ale przede wszystkim mówi o ich ofiarach. Osobach, które zostały pochłonięte i skrzywdzone w momencie gdy były najsłabsze. Zrujnowano ich psychikę, wypaczono spojrzenie na świat, zaszczepiono na stałe poczucie winy i sprawiono, że stały się ousiderami, nie umiejącymi radzić sobie z normalnymi relacjami. To powieść, po którą powinno się sięgnąć bo dużo wyjaśnia, otwiera oczy i niszczy idealne spojrzenie. Nie trzeba mieć wyglądu kryminalisty żeby być przestępcą i zbrodniarzem. Polecam!

wtorek, 18 września 2018

,,Piekielne relikwie" Luis De La Higuera

 Tytuł oryginału: L'autopsie De Satan

Akcja powieści ,,Piekielne relikwie" rozgrywa się z maleńkim zagubionym gdzieś pośród gór francuskim miasteczku. Mieszkańców od jakiegoś czasu nęka tajemnicza bestia zabijając owce i strasząc ludzi. Pod wpływem proboszcza wspólnota postanawia wybudować nową świątynię, która miałaby stanowić ochronę i zjednać opiekę lokalnej świętej. Gdy ruszają prace w ziemi zostaje odkopane coś nieoczekiwanego i bardziej przerażającego niż grasująca bestia. W rozwiązanie zagadki z przeszłości angażują się uczeni: mistrz i jego dawny uczeń, obecnie wyznający zupełnie inne podglądy, lokalny biskup oraz wysłannik papiestwa. Zagadkowe znalezisko rozpali umysły, wzburzy serca oraz będzie zarzewiem poważnego konfliktu teologicznego.

Pierwsze chwile z powieścią były intrygujące. Moje skojarzenia szybko powędrowały w kierunku legendy o Bestii z Gevaudan. Miałam nadzieję, że autor wybierając takie podwaliny wręcz musi stworzyć pasjonującą historię, od której ciężko będzie się oderwać. I tak jest na początku - dużo tajemnic, zaskakujących znalezisk oraz mocnych punktów, które swobodnie do czasu napędzają akcję. Wszystko to jednak do czasu - w pewnym momencie całej opowieści zaczyna brakować pary a końcówka wręcz już nudzi. Niestety autor nie wykorzystał w pełni tego co na wstępie zapewniło mu ogromnego plusa - szybko wystrzelał się z zagadek (łatwo można domyślić się co dokładnie zostało znalezione), to co rzeczywiście intrygujące spycha na margines, na siłę wpycha wątki romantyczne, które są zupełnie nieprzekonywujące a jego bohaterowie są płascy i jednowymiarowi, brakuje zaskakujących zwrotów akcji oraz nieoczekiwanych rozwiązań. Wszystko jest tylko pozorne i przypomina kiepsko, na szybko przytoczoną anegdotę.

Jest to jedna z tych książek, które można przeczytać ale zupełnie uciekną z pamięci. Szkoda zmarnowanego potencjału bo zapowiadała się na taką, przy której będę paznokcie ogryzać z niecierpliwości a kartki przewracać w tempie błyskawicy. Nic takiego się niestety nie stało.

wtorek, 14 listopada 2017

,,Żar. Oddech Afryki" Dariusz Rosiak


 Z reportażami Dariusza Rosiaka spotkałam się niedawno gdy czytałam o bliskowschodnich chrześcijanach. Tym razem wraz z dziennikarzem wędrujemy przez Afrykę. ,,Żar. Oddech Afryki" to zbiór trzynastu reportaży, z których każdy skupia się na innym państwie afrykańskim.

Rosiak już wcześniej przekonał mnie do siebie i udowodnił, że jest dobrym obserwatorem oraz rozmówcą. Umiejętnie miesza dane historyczne, polityczne i społeczne, próbując w jak najbardziej przystępnej formie pokazać całość zjawisk. Także tutaj wychodzi od upadku kolonializmu afrykańskiego a potem już pokazuje ludzi na tle zjawisk społeczno-politycznych. Chce dotrzeć do różnych środowisk: zwykłych ludzi, polityków, przedstawicieli organizacji pomocowych, misjonarzy by móc zaprezentować różne oblicza Czarnego Lądu. Nie jest jego zamiarem koncentrowanie się na biedzi czy budowanie wrażenia ,,wyrzutu sumienia" bo Zachód ma a Afryka nie. Wręcz przeciwnie, chce pokazać zmiany: zarówno te dobre jak i złe, podkreślić dumę Afrykanów, ich różnorodność. Nie da się jednak mówić o Czarnym Lądzie w oderwaniu od problemów, więc i one są obecna: AIDS, korupcja, nieudolność władzy, problemy etniczne i religijne, bieda. Wszystko to tworzy różnorodną i fascynującą mieszankę pełną sprzecznych emocji i myśli. Jest współczucie i podziw, gniew i radość, fascynacja i niedowierzanie, ból i nadzieja, śmierć i życie.

Reportaż Rosiaka to kolejny głos apelujący aby przestać traktować Afrykę jako kontynent gorszy. Sami jego mieszkańcy zaczynają mieć dość nieustannego współczucia i traktowania ich jako idealnego środka, żeby poprawić swoje ego poprzez pomoc humanitarną. Tak, jest to ląd pełen problemów ale także taki, który w końcu chce wziąć swój los w swoje ręce i pokazać, że da radę. Kolejne państwa coraz głośniej  tym mówią i same powoli zaczynają radzić sobie z własnymi kłopotami. ,,Żar.Oddech Afryki" ma za zadanie choć trochę zmienić wizerunek Afryki, rzetelnie, z prawdziwym dziennikarskim zacięciem pokazując jak najszerszy obraz, skupiając się na ludziach. 

  p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 23,7 cm - 2,0 cm = 21,7  cm                  

czwartek, 26 stycznia 2017

,,Niebezpieczne kobiety" Patryk Vega

Mam bardzo mieszane odczucia, teraz gdy skończyłam czytać ,,Niebezpieczne kobiety". Z jednej strony ciekawe jest zajrzenie za kurtynę i sprawdzenie jak kobiety odnajdują się w twardy, brutalnym i zdominowanym przez mężczyzn środowisku. Pokazanie jak wygląda rzeczywistość w jakiej funkcjonują. Co muszą poświęcić, jakie wybory podjąć, jak są odbierane. Ale gdzieś w całej swej wymowie jest to bardzo smutna i tragiczna książka.

Każdy kolejny wywiad (chyba tylko ostatni się różni) pokazuje, że praca w policji dla kobiety to równia pochyła. Zdrady, dramatyczne rozstania i rozwody, prywatne konflikty, niezrozumienie przez otoczenie oraz ciągła walka, nie tylko z przestępcami ale i w policyjnym środowisku by okazać się lepszą, a przynajmniej nie gorszą niż mężczyźni. Nie umiałam sobie żadnej z rozmówczyń wyobrazić jako dziewczynę w sukience i szpilkach. Obraz jaki się wyłania to trochę wulgarne, twarde, wręcz żelazne baby. Rozumiem, że muszą być zdecydowane i nieustępliwe w swoich działaniach bo od tego zależy życie i bezpieczeństwo wielu osób ale gdzieś w tym wszystkim gubi im się delikatność i empatia.

Również Patryk Vega w tym przypadku nie jest dobrym rozmówcą. Zamiast skupiać się na pracy, z upodobaniem babrze się w najgłębszych, prywatnych relacjach swoich rozmówczyń. Wyciąga najbardziej popaprane sprawy niszcząc to co chyba miał zamiar pokazać. Już nie wiadomo czy to o kobietach w policji, czy o ich życiu erotycznym. Nakreślenie tła osobistego jest ważne ale tutaj mamy do czynienia z ewidentnym przekroczeniem granicy.

,,Niebezpieczne kobiety" słabiej wypadają niż ,,Złe psy". Vega chciał sprowadzić chyba wszystko do wspólnego mianownika ale zupełnie mu nie wyszło. Ta książka odstrasza i zniechęca. Za mało w niej opowieści o prawdziwej pracy - zamiast tego sporo fanfaronady, wulgarności i grzebania w prywatności. Nie umiem tego jednoznacznie ocenić. Dobrze, że choć trochę przybliżono ten temat ale brakuje dystansu w jego potraktowaniu. Psuje to odbiór i raczej nie służy ociepleniu wizerunku.

niedziela, 12 czerwca 2016

,,Królowie przeklęci tom I" Maurice Druon

Tytuł oryginału:Les rois maudits (Le Roi de fer, La Reine étranglée, Les Poisons de la couronne)

Czyż może być bardziej pasjonująca opowieść niż prawdziwa historia i to jeszcze umiejętnie przedstawiona? Chyba nie. A cykl ,,Królowie przeklęci" Maurice Druon jest tego najlepszym przykładem.

Pierwszy tom to trzy opowieści, wydane wcześniej osobno: ,,Król z żelaza", ,,Zamordowana królowa" oraz ,,Trucizna królewska". Ich akcja rozgrywa się na przestrzeni zaledwie dwóch lat a ilość wydarzeń w jakie obfituje spokojnie mogłaby stanowić tło dla wielu innych książek. Powieść zaczyna się pod koniec panowania Filipa IV Pięknego, by potem opisać także krótki okres rządów Ludwika X Kłótliwego. Jest to burzliwy czas intryg, walk o władzę, zdrad i morderstw. To co oburzało nam np. w ,,Grze o tron" tutaj jest codziennością. Wasale intrygują przeciw władcy dążąc do jego śmierci, powszechne są przekupstwa, kłamstwa i zabójstwa. Nikt nie jest bezpieczny ani pewny swojego jutra. Świadomość śmierci wymusza szaleńcze działania i sprawia, że wszystko jest możliwe. A gdy dodamy do tego jeszcze silny wpływ religii i wiarę w przesądy oraz magię mamy książkę od której nie można się oderwać.

Druon stworzył cykl, który jest niedoścignionym wzorem i nawet obecnie, po prawie 60 latach od premiery, broni się wśród pozycji jakie zalewają nasz rynek czytelniczy. Nadal urzeka żywy język, barwne przedstawienie zdarzeń, prawdziwi, wyraziści bohaterowie oraz pasjonująca fabuła, którą czyta się z wypiekami na twarzy niecierpliwie przewracając strony. I pomyśleć, że to wszystko naprawdę się działo? Polecam!

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 80,6 cm - 4,9 cm = 75,7 cm 

środa, 2 marca 2016

,,Powrót do Daringham Hall" Katryn Taylor

 Tytuł oryginału: Daringham Hall - Das Erbe

Czyż można nie lubić baśni? Szczególnie tych osadzonych w malowniczej scenerii, gdzie splatają się potężne uczucia, skrywane są wielkie tajemnice a bohaterzy są piękni, młodzi i gotowi stawić czoła największym przeszkodom i uparcie walczyć o to co im się należy? Według mnie, nie można przejść obojętnie obok takiego zestawu. Gwarantuje on, że historia nas pochłonie i sprawi, że oderwiemy się od szarej, zimowej rzeczywistości.

Tak jest i tutaj. ,,Powrót do Daringham Hall" to pierwszy tom trylogii koncentrującej się na Benie Sterlingu. Swoim pojawieniem burzy on spokój sielskiej angielskiej prowincji, twierdząc, że jest starszym synem Ralpha Camdena i uzurpując sobie prawo do rodowego dziedzictwa. Zachowaniem mężczyzny kieruje jednak pragnienie zemsty na rodzinie Camdenów i odpłacenie za krzywdy jakie doznała z ich strony jego matka.

,,Powrót do Daringham Hall" to bardzo subtelna opowieść. Pomimo szybko następujących, kolejnych czasem dramatycznych zwrotów akcji nic nie wybija jej z przyjętych ram. Delikatnie i raczej spokojnie sportretowane są uczucia bohaterów. Brakowało mi trochę więcej ognia, pasji, szalejącej namiętności co lepiej oddawałoby uczucia bohaterów. Zamiast tego jest typowy angielski dystans. Sama fabuła jest jednak ciekawa. Stare domostwo skrywa sporo tajemnic, które (mam nadzieję) rozwikłane zostaną w kolejnych tomach a i Ben oraz Kate mają przed sobą długą i trudną drogę do przebycia. Już teraz postawiono przed nimi przeszkody, więc pozostaje mieć nadzieję, że ich miłość pokona wszystko a oni sami podejmą właściwe decyzje.

Jak na pierwszy tom, historia wypadła całkiem nieźle. Dobre zarysowała fabułę, nakreśliła intrygę a przede wszystkim zainteresowała i zachęciła do sięgnięcia po kolejne części. Ja na pewno będę wypatrywać.

piątek, 8 stycznia 2016

,,Złe psy. W imię zasad" Patryk Vega

Policjant - śledczy, oficer, przedstawiciel władzy czy po prostu pies? Różnie na nich patrzymy, różnie oceniamy. Niechlubna PRL-ska przeszłość narzuca skojarzenie niezbyt bystrych milicjantów z kawałów lub czepliwych, wymuszających łapówki cwaniaków. Chyba rzadko ktokolwiek zastanawia się nad tym jak na prawdę wygląda współczesny policyjny świat. Na czym polega praca oficera kryminalnego, z czym musi się mierzyć, co musi znosić i co poświęcać.

Patryk Vega zdobył zaufanie policji. Wniknął w jej struktury i obserwował ich pracę zbierając materiały do swoich filmów i seriali. Policjanci opowiadali mu o wszystkim. Szczerze, bezpośrednio, czasem używając dosadnych słów. Czytając ten wywiad i stopniowo uświadamiając sobie co dokładnie to znaczy, trudno się dziwić. Człowiek pełniący służbę, szczególnie wywiadowca, śledczy, policjant od walki z gangami cały czas żyje na krawędzi, balansując pomiędzy ,,dobrem" i ,,złem". Poświęca często wszystko. Wielu jest rozwiedzionych, samotnych, uzależnionych od alkoholu ale każdy żyje z poczuciem misji. Walka z przestępczością staje się dla nich najwyższym imperatywem, napędzającym ich życie.

Vega rozmawia z policjantami o wielu sprawach: o ich pracy, najbardziej wstrząsających sprawach, problemach w domu, konfliktach na linii przełożeni-podwładni, rażącej niesprawiedliwości, korupcji, uzależnieniach, o życiu w ciągłym zagrożeniu, o przestępcach. Na pierwszy plan wysuwa się oczywiście ten, którego już nie ma - Sławek Opala. Ten, który popełnił samobójstwo gdy odebrano mu to co było sensem jego życia - godność policjanta, prawdziwego ,,psa".

,,Złe psy" to kawał mocnego, prawdziwego życia. Pokazuje ciemne strony rzeczywistości. To o czym dzięki skrupulatnej, ciężkiej pracy wielu osób wiemy jak najmniej. Zachęcam do sięgnięcia.