Przyznam, że sięgnęłam po tę książkę trochę w ramach żartu bo jednak do
emerytury jeszcze mi daleko. Jednak ostatnio mam spory kryzys
pracowniczy i myśl, że zamiast pracować mogłabym już mieć to za sobą
pojawia się coraz częściej. Dlatego w ramach zaklinania rzeczywistości
zdecydowałam się przeczytać znaleziony na Legimi poradnik ,,Jak się nie
nudzić na emeryturze?".
Przyznam, że było to ciekawe
doświadczenie. Podzielona na jedenaście króciutkich rozdziałów praca
bardziej przypomina referat pisany trochę na odczepnego na studia niż
rzeczywistą książkę. Jednak autor podsuwa szereg aktywności, które mogą
zainteresować osobę, która pożegnała się już z pracą zawodową. Jest i
wolontariat, i klub seniora, Uniwersytet Trzeciego Wieku, promuje
aktywność fizyczną - tutaj pod postacią tai-chi czy proponuje
alternatywne formy uzupełnienia budżetu jak odwrócona hipoteka, zachęca
do korzystania z internetu oraz podkreśla że emerytura to nie koniec
życia. Są to z pewnością istotne punkty wyjścia dla kogoś, kto
radykalnie musi przeorganizować swoje życie i znaleźć alternatywę dla
pracy, która jeszcze chwilę temu zajmowała mu cały czas.
Poradnik
ma sporo zalet i w pewien sposób spełnia swoją funkcję - daje wskazówki
i pokazuje możliwości, co nie zmienia faktu, że jest bardzo
powierzchowny i już trochę widać na nim upływ czasu. Napisany pod koniec
pierwszej dekady XXI wieku ma zupełnie inną perspektywę jeśli chodzi
między innymi o korzystanie z Internetu czy podejście do finansów.
Niektóre pomysły zawarte w pracy mogą być inspiracją ale wydaje mi się,
że i tak sporo brakuje. Mam wrażenie, że praca kierowana jest do
zdecydowanie starszej grupy społecznej niż obecni 60latkowie, którzy z
wieloma aktywnościami są już całkiem nieźle zaznajomieni (co może
potwierdzić przykład moich rodziców, którzy właśnie wchodzą w wiek
emerytalny). Tak naprawdę tej pracy brakuje jakiejś innowacyjności czy
pomysłowości, jest zebraniem najbardziej oczywistych pomysłów,
pozbawioną czegoś głębszego i bardziej personalnego.
niedziela, 9 czerwca 2024
,,Jak się nie nudzić na emeryturze?" Stanisław Mędak
niedziela, 1 stycznia 2023
,,Kobiecość, męskość i przemoc symboliczna" Lucyna Kopciewicz
Znalazłam tę książkę na Legimi i trochę z ciekawości postanowiłam przeczytać. ,,Kobiecość, męskość i przemoc symboliczna" to praca naukowa zrealizowana w 2002 roku. Swoim zakresem obejmuje badania naukowe przeprowadzone wśród polskich i francuskich studentów na kilku uczelniach, na kierunkach informatyka, ekonomia i nauki pedagogiczne. Myślę, że jak na czas kiedy badania były przeprowadzone tematyka jest wyprzedzająca znacznie swoje czasy i w dużej mierze już wtedy próbująca pokazywać zjawiska, o których dopiero od niedawna próbujemy mówić głośno.
Przemoc symboliczna to nic innego jak wszelkiego rodzaju zachowania dyskryminujące i te które nie da się łatwo zaklasyfikować. Z pewnością każdy z nas kiedyś z czymś takim się spotkał. Najlepiej jest to pokazane we fragmencie dotyczącym kobiet studiujących na polskich uczelniach technicznych. Jeszcze raz podkreślę, już w 2002 roku w trakcie badań przeprowadzonych przez Lucynę Kopciewicz zostało sformułowane i głośno powiedziane, że kobiety na uczelniach technicznych są gorzej traktowane tylko dlatego, że są kobietami. Przekonanie o tym, że nie mogą lub nie powinny studiować informatyki tylko dlatego, że według profesorów, rodziców, współstudentów to nie jest miejsce dla nich, jako kobiety nie będą w stanie pojąć tego czego się uczą. Jest to szokujące i porażające. To nastawienie zmienia się trochę jeśli chodzi o ekonomię. Ale także tutaj jest jasna granica. Mężczyzna studiuje ekonomię być coś osiągnąć, kobieta by posiadać ,,nudną" pracę. Dopiero w przypadku nauk pedagogicznych następuje przechylenie skali. Tutaj kobieta jest ,,na swoim miejscu" . W polskiej części badań ta dysproporcja pomiędzy płciami jest szokująca i porażająca także dlatego, że sformułowane to zostało dwadzieścia lat temu a dopiero od niedawna próbujemy o tym głośno rozmawiać i z tym walczyć, pokazując, że stereotypy dotyczące płci nie odpowiadają współczesnym czasom i współczesnym zapotrzebowaniom na rynku pracy.
We francuskiej części badań ta dysproporcja nie istnieje. Tam cezurą nie jest płeć ale uczelnia na której się studiuje. Im bardziej prestiżowa tym wyższa świadomość swojej pozycji i większa pewność siebie. Świadomość płci w żaden sposób nie wpływa na wybór kierunku czy profilu zawodowego.
Chciałabym powiedzieć, że dużo się zmieniło od czasu gdy te badania zostały przeprowadzone. Na pewno obserwujemy zmiany i te zmiany zachodzą stosunkowo szybko ale jednak nie dość szybko. Myślę, że gdyby ktoś pokusił się o powtórzenie tych badań, różnica nie byłaby aż tak bardzo różna. Nadal istnieją podziały, nadal instynktownie kierujemy pewne zawody, zadania nie w kierunku osób posiadających odpowiednie kompetencje ale w pierwszej kolejności łączymy je z płcią. Z pewnością ważna książka, ważne spojrzenie, które sporo wyjaśnia i spoko wyciąga na światło dzienne. Chyba jedynym minusem i przeszkodą jest bardzo naukowy, badawczy język publikacji, której niestety nie da się czytać bez przygotowania i skupienia.