Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Harlan Coben. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Harlan Coben. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 marca 2025

,,Pomyśl dwa razy" Harlan Coben

Tytuł oryginału: Think Twice

 Aż musiałam to sprawdzić bo nie chciało mi się wierzyć. Ale to prawda. Ostatni raz z duetem Myron Bolitar i Win Lockwood widziałam się dziesięć lat (tak, 10 lat temu w 2015). Coś nieprawdopodobnego, bo otworzyłam ,,Pomyśl dwa razy" i poczułam się jak u siebie. Znowu ten sam klimat, znowu ci sami bohaterowie  i kolejna zagadka  kryminalna, która dosyć mocno dotyka życia prywatnego Myrona.

Gdy agenci federalni pukają do drzwi biura Myrona i chcą wiedzieć gdzie jest Greg Downing, ten jest co najmniej zdziwiony. Dawny klient i odwieczny rywal Myrona nie żyje od kilku lat i z pewnością nie mógł dokonać morderstwa. Jednak to jego DNA zostało tam znalezione. Bolitar nie jest człowiekiem, który zostawi to samo sobie i pozwoli działać FBI. Zaczyna prywatne śledztwo ale pierwsze co musi ustalić to czy Greg naprawdę nie żyje. A może tylko sfingował swoją śmierć?

,,Pomyśl dwa razy" to powrót do dobrze znanego świata. Chyba największym szokiem było uświadomienie sobie, że bohaterowie to już nie zadziorni, pyskaci, nieprzewidywalni i zdolni do wszystkiego trzydziestolatkowie, w przygodach których zaczytywałam się w liceum ale panowie już w średnim wieku, w których nadal jest wiele szaleństwa ale i istnieją wokół nich ograniczenia i oni też popełniają błędy. Myron i Win to nadal dwa przeciwstawne bieguny, które doskonale się uzupełniają i najlepiej im wychodzi gdy Myron jest z przodu a Win czai się gdzieś w cieniu. Tutaj też doskonale widać jaka zmiana na przestrzeni lat zaszła w bohaterach. Dla Myrona najważniejsi nadal są ludzie i dla bliskich zrobi wszystko a krąg jego bliski jest szeroki. Chęć ich chronienia wraz z nieodpartym pragnieniem by dotrzeć do prawdy uruchomi machinę, która zapewni wiele zawirowań i parę razy zbliży czytelnika do mini zawału. Jednak trzeba pamiętać, że nadal Win jest obok i dla niego liczy się tylko jedna osoba.

,,Pomyśl dwa razy" to rewelacyjna rozrywka. Dokładnie taka jakiej oczekiwałam. Ironiczny i cyniczny humor (fakt, trochę w stylu wujków, którym wydaje się, że nadal są młodzi), pełna zaskoczeń i nieoczekiwanych zwrotów akcja, niebezpieczeństwo oraz prawie widoczny podział na dobrych i złych. Trochę mi to narobiło smaka by odświeżyć serię więc mam nadzieję, że znajdę na to czas. 

p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 133,2 cm - 2,8 cm = 130,4 cm.    

środa, 30 sierpnia 2023

,,Mów mi Win" Harlan Coben

Tytuł oryginału: Win

 Win, czyli Windsor Horne Lockwood III, to jedna z wielu postaci literackich, które uwielbiałam. Tajemniczy milioner, przyjaciel Myrona Bolitara, ma specyficzne poczucie humoru i pojawia się zawsze tam gdzie są kłopoty. Wiecznie w cieniu, do konca nie wiadomo czy jest dobry czy zły. Człowiek-zagadka. Harlan Coben w swoich powieściach z cyklu o skłonnym do pakowania się we wszelkie tarapaty Myronie, doskonale rozgrywał postać Wina. Budził on ciekawość i zainteresowania poprzez to czego czytelnik nie wiedział. Teraz gdy seria dobiegła do swojego naturalnego końca czas by oddać głos Winowi. Tylko czy to naprawdę dobry pomysł?

W apartamentowcu zostają znalezione zwłoki tajemniczego mężczyzny. Mimo, że mieszkał tam od wielu lat, nikt go nie znał. Zawsze wychodził w środku nocy a samo mieszkanie przemienił w swoisty magazyn zbieracza. Jest tam tam mnóstwo śmieci ale policja znajduje także dwa przedmioty, które jednoznacznie łączą się z Winem Lockwoodem i jego rodziną. Zaginęły przed laty w tragicznych, niejasnych okolicznościach. Teraz znowu się pojawiły i otwarły drzwi do sekretów, które na zawsze powinny pozostać w ukryciu. Win zaczyna drążyć aby dotrzeć do prawdy i dowiedzieć się co łączy jego rodzinę z zamachem terrorystycznym sprzed ponad 40 lat.

,,Mów mi Win" to z jednej strony cudowna niespodzianka dla fanów serii o Myronie, a przede wszystkim Wina, jak również spore rozczarowanie. Bo Win był idealny jako partner stojący w cieniu, trochę szalony psychopata, hedonista  korzystający z życia garściami, przeciwwaga dla rozsądnego i bardzo zwyczajnego Myrona. Wtedy się uzupełniali, byli tandemem skrzącym się humorem ale i partnerami zwalczającymi zło i przeciwności losu. Siła Wina tkwiła w niedopowiedzeniach, i tym co sobie wyobrażamy. Gdy to on został bohaterem pierwszoplanowym nagle opadł. Niby nadal jest sobą. Nadal jest inteligentnym, bezwzględnym, wyrachowanym facetem, który wymierza sprawiedliwość po swojemu ale brakuje tej tajemniczości i enigmatyczności. Jest zbyt dosłowny a przez to traci swoje najlepsze atuty.

Poznajmy również pełną zawirowań, tragedii i tajemnic historię jego rodziny. Pewne jest, że jak każda bogata, stara rodzina tutaj także poupychane są trupy po szafach i tylko czekają żeby wypaść. A Win jak to on, wygrzebie je, oglądnie a potem ... zakopie jeszcze głębiej przy okazji skopiąc kilka tyłków i zaliczając kilka kobiet.

,,Mów mi Win" to rozrywka na jaką od dawna czekałam. Pełen nieoczekiwanych zwrotów akcji, rodzinnych sekretów, bandziorów i niebezpieczeństw. Każda postać ma swoje własne interesy, chce ugrać jak najwięcej równocześnie ukrywając własne brudy, a pośrodku tego jest on - król życia, sławny Win. Jedynie żałuję, że aby to wszystko mogło się zdarzyć to trzeba Wina wyciągnąć z cienia i postawić w centrum akcji a to zabiera mu mroczną aurę tajemniczości i niebezpieczeństwa, którymi zawsze się otaczał.  

p.s. WYZWANIE 2023 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 54,8 cm - 3,1 cm = 51,7 cm.    

niedziela, 14 lipca 2019

,,Klinika śmierci" Harlan Coben

 Tytuł oryginału: Miracle Cure

,,Klinika śmierci" to pierwszy thriller medyczny w dorobku Harlana Cobena i równocześnie jedna z wczesnych jego książek. Sam w przedmowie tłumaczy, że obecnie widzi jej braki i niedociągnięcia ale nie chce jej poprawiać, bo straciłaby swój klimat. Przyznam, że coś w tym jest bo powieść mimo swojej prostoty i przewidywalności ma to ,,coś" co sprawia, że trudno się od niej oderwać.

Początek lat 90-tych XX wieku. AIDS nadal istnieje jako choroba, która jednoznacznie kojarzy się z homoseksualizmem. Żadne rządowe agencje nie chcą być z nią kojarzone oraz co za tym idzie, nie chcą przekazywać środków na badania nad wirusem HIV. Jednym z nielicznych miejsc gdzie leczy się zakażonych jest klinika stworzona przez Harveya Rikera. Sam lekarz wkrótce ma ogłosić niezwykły medyczny przełom - znalazł lek na AIDS. Jednak ktoś nie chce aby do tego doszło - pacjenci i jeden ze współpracowników giną w dziwnych okolicznościach. Gdy pacjentem kliniki zostaje znany koszykarz, jego żona, uznana dziennikarka zaczyna własne śledztwo by odkryć spisek, którego osią jest właśnie ta klinika.

W ,,Klinice śmierci" chyba najlepszym elementem jest tło społeczne. Wyraźnie czuć klimat lat 90-tych, gdy słowo AIDS było postrachem ale i czymś co szeroko kojarzyło się z homoseksualizmem i było potępiane przez ogól społeczeństwa. Coben uchwycił ten tragiczny podział i świetnie nakreślił świat, który piętnował i nie rozumiał istoty tej choroby. W centrum tego świata, trochę przypadkowo znajdują się bohaterowie, który zdają się być marionetkami sterowanymi i kierowanymi przez kogoś innego. Dramatyczne zdarzenia następują po sobie w szybkim tempie, zaskoczenie goni zaskoczenie, nic nie jest oczywiste ani jednoznaczne ale jak już trochę zna się twórczość Cobena można bez pudła przewidzieć zakończenie.

,,Klinika śmierci" to powieść, która się już trochę zestarzała ale mimo to jeszcze dzielnie się broni przed definitywnym odstawieniem na półkę. Z pewnością nie można w niej oczekiwać na efekt wow, ale mimo wszystko sprawny warsztat Cobena zapewnia trochę emocji i zaskoczeń.

środa, 12 grudnia 2018

,,Nie odpuszczaj" Harlan Coben

 Tytuł oryginału: Don't Let Go

Harlan Coben nieodwracalnie kojarzy mi się z okresem licealnym kiedy to w ilościach hurtowych pochłaniałam jego powieści, szczególnie te z serii o Myronie Bolitarze. Teraz rzadko zdarza mi się sięgać po jego książki, wydaje mi się, że trochę z nich wyrosłam. ,,Nie odpuszczaj" miało być przyjemnym powrotem. Coś jednak poszło nie tak.

Nap Dumas to małomiasteczkowy gliniarz. Chroni pokrzywdzonych, wymierza sprawiedliwość, ściga przestępców. Od lat jedna rzecz nie daje mu spokoju. Jego obsesją jest noc gdy zginął pod kołami pociągu jego brat bliźniak wraz ze swoją dziewczyną a jego własna ukochana, Maura, zniknęła. Po piętnastu latach nieoczekiwanie na miejscu innej zbrodni pojawiają się odciski placów Maury. Nap jest zdeterminowany i nie odpuści aż nie pozna prawdy, która składa się z całego mnóstwa mniej lub bardziej ważnych detali i dopiero dotarcie do samego końca może naświetlić cały obraz.

,,Nie odpuszczaj" zaczęło się nieźle. Było mocno, bezpośrednio, nieoczywiście, okraszone zostało to męski (w większości mało śmiesznym) humorem. Chociaż nie wiedziałam jeszcze czego powinnam się spodziewać byłam zaintrygowana. Niestety emocje szybko się wypaliły a każdą kolejną stroną miałam wrażenie, że brnę coraz bardziej w amerykańską paranoję na temat spisków, tajnych baz i wojskowych eksperymentów. Przedzierając się przez te otchłanie niczego oraz zbędnego gadania i kręcenia się w kółko w pewnym momencie liczyłam chociaż na kosmitę - coś by mnie zaskoczyło. Bo zakończenie mnie nie zaskoczyło, chyba już po jednej trzeciej miałam podejrzenia jak to się może rozwiązać a finał tylko to przypieczętował.

W sumie ostatni rozdział i rozwiązanie wypadają dobrze w porównaniu do całości. Logicznie i z dużym sensem łączą cały chaos i bezsens powieści, sprawiają, że każdy szczegół nabiera znaczenia a nawet to głupie zafiksowanie się na jeden temat jest uzasadnione. Ale nawet dobre zakończenie nie sprawi, że przestanę myśleć o tej powieści jako o jakiejś wpadce Cobena. Wręcz nie przystoi, żeby jeden z lepszych autorów thrillerów zaprezentował dziełko tak słabe, chaotyczne i totalnie wyprane z napięcia.

środa, 29 kwietnia 2015

,,Wszyscy mamy tajemnice" Harlan Coben

Kilka lat temu namiętnie zaczytywałam się w powieściach Harlana Cobena. Zaczytywałam się to złe słowo - raczej połykałam je w ekstremalnym tempie. Oczywiście najlepsze były te wchodzące w skład serii o przygodach domorosłego detektywa Myrona Bolitara i jego nieodłącznego towarzysza, psychopatycznego Wina. Potem doszłam do wniosku, że w sumie co powieść to podobny schemat i musiałam sobie zrobić długą przerwę.

Wróciłam obecnie sięgając po powieść ,,Wszyscy mamy tajemnice". Jak na ironię jest to wieńcząca cykl książka. Czytając z pewnej perspektywy widzi się schematyzm, zagrania pod czytelnika, pewien komercjalizm. Myron i Win są jak stary wujkowie, który za każdym razem opowiadają te same kawały i serwują te same dobrze znane opowieści, ich działania są przewidywalne i nie bardzo widać aby coś się w ich rzeczywistości zmieniło. Ale wiecie co? Chrzanić to wszystko.

Coben to przede wszystkim świetna rozrywka. I nawet gdy podąża schematem od A do Z, udaje mu się wcisnąć coś co sprawia, że szczęka nam opada. Bohaterowie się nie zmieniają? Po co? Najlepsi są tacy jacy są. Już zaczynając czytać wiemy, że wszystko w jakiś sposób się rozwiąże. Poobijani dotrą do końca. Zleją złych i uratują dobrych. To jest najlepsze.

Trochę inaczej jest tutaj. Po raz pierwszy chyba wchodzimy tak głęboko w życie Myrona. Nic nie jest proste i logiczne. Wychodzą na jaw skrywane rodzinne tajemnice i sprawa bardzo mocno zaważy na życiu wielu osób. Dużo się dzieje i do końca nie wiadomo jak to się skończy. Zaserwowano nam bardzo mocny finał w ostatnim tomie.