Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mirosław Wlekły. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mirosław Wlekły. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 stycznia 2024

,,Nie nasz papież" Mirosław Wlekły


 Nie raz powtarzałam, że jestem osobą wierzącą i uważam Jana Pawła II za autorytet i osobę, która odegrała ogromną rolę w historii Polski, katolicyzmu i XX wieku. Ale równocześnie nic mnie tak nie denerwuje jak to co widzę zostało zrobione z JPII. I nie, nie mam tutaj na myśli ,,ataków na Kościół". Mam na myśli, to co sam Kościół zrobił z nim zrobił. Totalnie wyparto ze świadomości myśl, że JPII zmarł w 2005 roku i od tego czasu zdążyło już pojawić się całe pokolenie, któremu na siłę wciska się ,,janopawłową papkę". Zrobiono z niego miłego dziadka, nietykalną figurkę, obrazek, za krytykę, którego jest foch i krzyk, że obrażają papieża. Naprawdę niewiele osób w kościele (przynajmniej w Polsce) próbuje spojrzeć na Jana Pawła II szerzej. Tak, był wybitną postacią, tak emanował świętością, tak był autorytetem i wzorem dla wielu, tak jego nauki mogą być cennymi wskazówkami ale równocześnie był przywódcą politycznym, który musiał iść na kompromisy; był Polakiem i to w kierunku Polski skierowana głównie była jego uwaga a wiele spraw równocześnie mu umykało; żył w innej rzeczywistości i dla niego pewne kwestie nie były oczywiste czy nawet możliwe do przyjęcia; był managerem i podejmował błędne decyzje personalne. Jedna postać a tak wiele różnych kontekstów, które najczęściej są pomijane lub z automatu wrzucane w kategorię ,,atak na papieża". Dlatego zawsze cenię spojrzenia, które próbują znaleźć środek i pokazać, że nie wszystko jest takie oczywiste jakby się wydawało.

Mirosław Wlekły przemierzył Amerykę Południową i Środkową, Afrykę i Europę aby zebrać opinie ludzi kościoła na temat Jana Pawła II i pokazać zupełnie inne oblicze jego pontyfikatu. Papież działał zawsze mocno na rzecz walki z komunizmem, co było oczywiste, patrząc na jego pochodzenie ale równocześnie odbijało się na jego spojrzeniu na świat. Nie rozumiał, że komunizm latynoski to zupełnie coś innego. Aby uzyskać pomoc dla Polski ze strony Stanów Zjednoczonych poświęcił m.in. Salwador. Nie potępił USA za ich zbrodnicze działania właśnie w tym rejonie. Koncentracja na Polsce zaburzała jego ogląd i wielu problemów nie widział albo przez błędne decyzje personalne do niego nie docierały. Wlekły przywołuje tylko kilka nazwisk księży, kardynałów, którzy z jednej strony cieszyli się zaufaniem JPII a z drugiej strony ich działania były delikatnie mówiąc dalekie od tego co głosili. Pedofilia, bigamia, homoseksualizm, agresywne bogacenie się, współpraca z mafią, potępianie antykoncepcji, deprecjonowani roli kobiet to tylko maleńki szkic poruszanych tematów. Jednak już sam zarys jest szokujący, wręcz porażający, zbijający z nóg.

,,Nie nasz papież" to reportaż, który próbuje być wyważony i obiektywnie pokazać obraz pontyfikatu z innej perspektywy, jednak nie jest możliwe aby podejść do tego bez emocji. Cały czas emocje kolejnych rozmówców są obecne. Czuć ich złość, ból, gniew, że tak łatwo zostali wykluczeni, wyrzuceni poza nawias kościoła, że zignorowano ich problemy, nie zrozumiano ich. Tutaj dużo miejsca też się poświęca ogólnej sytuacji kościoła po Soborze Watykańskim II, co zostało zrealizowane a co zaprzepaszczone i jak wpłynęło to na współczesny obraz kościoła. Mam wrażenie, że z polskiej perspektywy nie widzi się wielu aspektów albo nie są one tak ważne, natomiast dla ludzi w innych krajach mogły być kluczowe. Dla mnie jednak najbardziej szokujące było spojrzenie na najbliższych współpracowników, to jak był postrzegany Dziwisz i jego działania, jak bezczelnie niektórzy kardynałowie wykorzystywali papieża i traktowali go jak zasłonę.

Reportaż Mirosława Wlekłego jest szokujący ale ważny. Daje do myślenia. Pokazuje różne spojrzenia i udowadnia, że nie ma postaci jednoznacznych, nie ma jednoznacznych działań, nie da się być dobrym dla wszystkich, nawet najlepsze chęci mogą krzywdzić i nawet najmądrzejsza osoba może podejmować błędne decyzje i otaczać się nie właściwymi doradcami. A dokładnie tak było z Janem Pawłem II i obecnie największą krzywdę robi się mu, odmawiając mu prawa do krytycznej oceny i szczegółowego badania jego życiorysu i pontyfikatu. Ale nawet takie książki są pomocne i zachęcają do przemyśleń i w pewien sposób troski o kościół. Dlatego bardzo gorąco polecam lekturę.

czwartek, 15 lutego 2018

,,Tu byłem. Tony Halik" Mirosław Wlekły


Podróżnik. Dziennikarz. Reporter. Fotograf. Łowca przygód. Bajarz. A może prościej ,,pozytywny szaleniec", uwięziony w ciele dorosłego mężczyzny a potem staruszka wieczny marzyciel, pragnący dotrzeć na Księżyc. Jaki właściwie był Tony Halik? Jedno jest pewne wychował całe pokolenia takich samych żądnych przygód marzycieli, którzy chcieli tak jak on przemierzać lądy i oceany. Halik miał to szczęście, że jako jeden z ostatnich podróżował w czasach gdy wyprawa smakowała i pachniała inaczej. Była czymś innym, egzotycznym, niecodziennym, tylko najwięksi zapaleńcy mogli sobie pozwolić na to, żeby ruszyć w świat. Dla Polaków miało to jeszcze bardziej dobitny wydźwięk. Programy podróżnicze Halika pokazywały niedostępny dla nich świat. Budziły tęsknotę, sprawiały, że ludzie zaczynali marzyć, do ich rzeczywistości nagle zaczęły przenikać barwy, smaki i zapachy.

Mirosław Wlekły wyruszył na wyprawę śladami Halika. Chciał lepiej go poznać i zrozumieć. Wyjaśnić białe plamy w jego biografii i rozwiać wszelkie narosłe wokół niego legendy. Od Polski przez Francję, Szkocję aż po Argentynę, Meksyk i Stany Zjednoczone tropi ślady, szuka wskazówek i informacji. Nie jest to zadanie łatwe. Wojna, ciągłe życie w biegu a przede wszystkim czas skutecznie zatarły ślady. Ci, którzy najwięcej mogliby powiedzieć o wczesnych latach życia Halika już nie żyją. Pozostały przekazywane przez pokolenia plotki, wspomnienia i nieliczne dokumenty oraz zdjęcia.

Kompozycja książki zaczyna od przybliżenia tych wydarzeń z życia Tony'ego Halika, które są najlepiej i najdokładniej udokumentowane - zaczyna od lat spędzonych u boku Elżbiety Dzikowskiej. Potem coraz bardziej autor cofa się w przeszłość by przybliżyć lata w spędzone w Argentynie z Pierette oraz początki kariery dziennikarskiej. Następnie robi się coraz bardziej tajemniczo - nadal nie jest dokładnie udokumentowane to co robił w trakcie II wojny światowej. Ten okres kryje w sobie wiele zagadek, które autor próbuje rozwiązać. Wspomniana jest też młodość spędzona na Pomorzu, które także zawiera wiele białych plam. Mimo, że Tony Halik był osobą otwartą i dużo opowiadał o sobie, często koloryzując, o tych momentach nie wspominał.

Należy się podziw dla autora, który wykonał kawał dobrej roboty tropiąc ślady Halika. Wędrował uparcie po jego śladach i łączył drobne skrawki informacji budując opowieść o wyjątkowym człowieku. Pokazał jego fenomen, który nawet dwadzieścia lat po jego śmierci nie pozwala o nim zapomnieć. A jego opowieści nadal rozpalają wyobraźnię kolejnych pokoleń żądnych przygód marzycieli.

p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  146,1 cm - 3,1 cm = 143,0  cm