Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sonia Draga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sonia Draga. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 kwietnia 2026

,,Tajemnica tajemnic" Dan Brown

Tytuł oryginału: The Secret of Secrets

 Moja znajomość z Danem Brownem jest raczej krótka. Dwadzieścia lat temu, gdy byłam w liceum oczywiście czytałam ,,Kod Leonarda Da Vinci" ale nic z tego nie pamiętam. Potem na studiach miałam podejście do ,,Aniołów i demonów" ale nic z tego nie wyszło (to pamiętam), że zasypiałam gdy tylko zaczynałam czytać. Ale teraz, po dobrych nastu latach postanowiłam spróbować ponownie, tym razem z najnowszą książką o przygodach Roberta Langdona. Jak wyszło? Średnio.

Lubię w książkach klimat więc na początku zaczarował mnie opis Pragi jako miejsca na stylu nowoczesności i magii. Miasta gdzie nadal żywe są tajemnice, miasta które skrywa sekret czekający na odkrycie i w którym niemożliwe staje się możliwe. Jednak to początkowe zauroczenie dosyć szybko się rozmywa.

 ,,Tajemnica tajemnic" jest, albo powinna być przygodówką z wielkim sekretem w tle. Ja mam słabość do takich historii. Moim guilty pleasurą są wszystkie książki gdzie skaczą, biegają, giną ale nie do końca a przy okazji rozwiązują zagadki z przeszłości i jeszcze biją złych. Generalnie ta konwencja jest tu zachowana ale jest tak absurdalna, że nawet ja nie mogłam tego wytrzymać. Są tajemnice i nawet niektóre się rozwiązują, źli zostają pokonani albo sami wcześniej odpuszczają i nawet tego biednego Langdona nie ma kto gonić. A on miota się po Pradze w śniegu w mokasynach i udaje herosa o połowę młodszego. Sama tytułowa tajemnica jest ciekawa ale myślę, że każdy kto dotrze do końca będzie zmęczony ilością pseudonaukowych wtrąceń i raczej poczuje ulgę, że to koniec, niż zachwyt nad geniuszem autora.

Cieszę się, że przeczytałam i dotarłam nawet do końca bo dzięki temu utwierdziłam się, w przekonaniu, że Dan Brown to nie dla mnie. Zostanę przy Jamesie Rollinsie i jego Sigma Force bo tam nie przynajmniej zaskoczą, rozbawią a nie będę wzdychać ze zniechęcenia.

wtorek, 24 czerwca 2025

,,Nocny prześladowca" Chris Carter

Tytuł oryginału: The Night Stalker

 Na tyłach nieczynnego sklepu mięsnego zostają znalezione zwłoki młodej kobiety. Szokujące jest to, że na pierwszy rzut oka trudno dostrzec przyczynę śmierci, ma jednak zaszyte usta i krocze. Sekcja zwłok, która powinna dać pierwsze odpowiedzi, doprowadza do tragedii, która tylko potęguje poczucie niepewności i rodzi coraz więcej pytań. A w takiej sytuacji muszą wkroczyć do akcji Hunter i Garcia. Szybko orientują się, że mają do czynienia nie z pojedynczym przypadkiem ale kimś kto dopiero zaczyna się rozkręcać i robi to bardzo szybko, bo zaczynają ginąć kolejne kobiety.

,,Nocny prześladowca" to trzeci tom serii o detektywach z sekcji specjalnej policji w L.A.. Sama przeczytałam już ich zdecydowanie więcej i raczej nadrabiam co ominęłam. Każdy kolejny tom jest coraz bardziej szokujący i brutalny więc ten z perspektywy np. ,,Genesis" jest jeszcze dosyć spokojny. Tak, zbrodnie jakie serwuje czytelnikowi Carter są drastyczne, czasem wręcz makabryczne ale w tym tomie nie ma jeszcze takiej kumulacji sadyzmu. Zamiast szokować więcej miejsca poświęca się budowaniu śledztwa, podążania za śladami, tworzenia portretu psychologicznego sprawcy. To z tego wyłania się kontekst, który finalnie pozwala zrozumieć co doprowadziło do aż takiej eskalacji zbrodni.

,,Nocny prześladowca" to bardzo dobry tom w kontekście całej serii. Dużą uwagę kładzie się na warstwę psychologiczną, zamiast prostego szokowania czytelnika kolejnym krwawym i obrazowym opisem. Jak to u Cartera nie ma co zgadywać kto stoi za zbrodniami bo morderca i odpowiedzi pojawiają się w zupełnie nieoczekiwanym miejscu. Jest mnóstwo zwrotów akcji, zaskoczeń i napięcia, czyli dokładnie to do czego już zostaliśmy przyzwyczajeni. Polecam!

 p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 75,2 cm - 2,2 cm = 73,0 cm.

niedziela, 5 stycznia 2025

,,Czarownica z Bostonu" Chris Bohjalian

 

Tytuł oryginału: Hour of the witch

Boston, II połowa XVII wieku. Mary Deerfield jest drugą żoną bogatego i wpływowego młynarza. Mimo, że zajmuje stosunkowo wysoką pozycję w społeczności to nie może cieszyć się żadnymi przywilejami. Ba, wręcz przeciwnie. Jej mąż jest okrutnym brutalem i pijakiem, który czerpie wręcz chorobliwą przyjemność z upokarzania jej i stosowania przemocy wobec niej. Po kolejnym ataku, gdy przebija jej dłoń widelcem, Mary podejmuje szokującą decyzję - występuje o rozwód. Tylko czy w purytańskim społeczeństwie, gdzie nie otrzymanie rozwodu jest prawie niemożliwe, młoda kobieta ma jakieś szanse? Szczególnie, że Nowy Świat powoli ogarnia szaleństwo podejrzeń o czary. A tak śmiała decyzja może być uznana nie za przejaw desperacji ale opętania.

,,Czarownica z Bostonu" to pozornie bardzo statyczna opowieść. Koncentruje się w jednym miejscu, wokół niewielkiej grupy bohaterów, nie ma aż tak wielu radykalnych zwrotów akcji. Jednak już od pierwszych stron wbija w fotel i przykuwa uwagę. Autor buduje pozornie uporządkowany, idealny świat, gdzie każdy ma wyznaczoną rolę i teoretycznie powinna panować idylla. Jednak to tylko pozory bo pod powierzchnią kipią emocje, a każdy chowa jakieś tajemnice. To świat pełen hipokryzji, obłudy i fałszywej, pozornej pobożności. Autor celnie chwyta momenty i perfekcyjnie nakreśla kontrast pomiędzy tym co próbuje się głosić a właściwym postępowaniem. To też szokujący obraz, w którym kobiety posiadające własne zdanie i próbujące zadecydować o swoim losie są bez szans. Być kobietą samotną to najgorsze co może je spotkać bo z automatu wiąże się z podejrzeniem o kontakty z Diabłem i bycie czarownicą. Są skazane na porażkę, także w małżeństwie, bo nie istnieje pojęcie ,,przemocy domowej" a mąż może ,,dyscyplinować" żonę, pod warunkiem, że nie jest zbyt okrutny. Ale gdzie dokładnie przebiega ta granica, tego nikt nie wie. Mary to bohaterka, która próbuje się wyrwać z tego zamkniętego kręgu. Jej samodzielność, determinacja i inteligencja budzą jednak demony, które czają się pod powierzchnią młodej społeczności.

,,Czarownica z Bostonu" to wciągający thriller historyczny. Ta niejednoznaczna historia niesie mocny przekaz ale równocześnie przybliża obraz polowań na czarownice jakie ogarnęły Nowy Świat. Opowiada o szaleństwie ale także o walce o siebie. To opowieść, która hipnotyzuje od pierwszych stron i trzyma w napięciu aż do samego końca. Przepełniona emocjami jest wstrząsająca, pokazuje świat gdzie mała grupa ludzi narzuca większości swoje zdanie a na indywidualizm nie ma miejsca. Polecam!

wtorek, 13 sierpnia 2024

,,Piękne życie" Virginie Grimaldi

Tytuł oryginału: Une belle vie

 Siostry Emma i Agathe nie widziały się przez ostatnie pięć lat. Teraz postanawiają spędzić wspólnie tydzień w domku ukochanej babci, zanim zostanie on sprzedany. Kobiety mimo, że tak różne, zawsze były sobie bliskie. Teraz czas spędzony w małej galicyjskiej wiosce nad morzem ma być szansą oraz pożegnaniem - ze wspomnieniami, babcią, oraz rozliczeniem z przeszłością. Kobiety próbują łapać chwile, koncentrować się na tym co je łączy jednak przeszłość dochodzi do głosu i pokaże, że piękne życie dla każdej z nich znaczy jednak co innego.

,,Piękne życie" to powieść bardzo autentyczna. Napisana z prostotą i humorem, w której przenika się przeszłość z teraźniejszością. To opowieść o siostrzanej miłości, która działa mimo wszystko i nie raz jest ocaleniem. Pokazuje jak łapać dobre chwile i na nich budować życie, nawet jeśli co rusz z każdej strony coś się wali. Ta historia jest zaskakująca, przejmująca i wzruszająca. Niesie w sobie ogromne pokłady optymizmu ale nie tego patrzącego przez różowe okulary ale bardziej konkretnego, namacalnego, wykonywalnego.

Powieść pokazuje też dwie zupełnie inne postawy życiowe, które wydawałoby się muszą się wykluczać lub prowadzić do konfliktu. Tutaj bardzo pięknie pokazane jest, że wcale tak być nie musi. Spięcia i konflikty są nieuniknione ale siostrzana więź i lojalność jest silniejsza i to ona nie pozwala na ostateczne rozdzielenie.

Dużo miejsca w powieści poświęcone jest różnego rodzaju zaburzeniom i chorobom psychicznym. Porusza się ten temat z ogromną wrażliwością, delikatnością oraz podejściem nakierowanym na pomoc. Nie wyklucza, nie dyskryminuje, raczej wskazuję drogę o ile ktoś chce zawalczyć.

,,Piękne życie" to doskonały przykład mądrej literatury kobiecej. To dojrzała, przejmująca opowieść o życiu, rodzinie i tym jak przeszłość na nas wpływa. O poszukiwaniu własnej drogi i próbie wyrwania się z narzuconych schematów. To opowieść o bezinteresownej, siostrzanej miłości oraz o radości z tego płynącej. Nie unika trudnych tematów, przeprowadza bolesny rozrachunek z przeszłością ale pokazuje, że z tego trzeba wyciągnąć to co najlepsze i cały czas próbować swoje piękne życie. Polecam! 

 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Sonia Draga!

 

 

 p.s. WYZWANIE 2024 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 26,6 cm - 2,2 cm = 24,4 cm

 

środa, 10 kwietnia 2024

,,Genesis" Chris Carter

 

 Tytuł oryginału: Genesis

Wydawało mi się, że z Chrisem Carterem już trochę miałam do czynienia i jestem przygotowana oraz uodporniona. No cóż... Tym razem wiedział jak przykuć uwagę i sparaliżować od pierwszej strony. Bo wyobraźcie sobie sytuację. Młoda dziewczyna wraca lekko pijana z imprezy. Wychodzi z taksówki, otwiera drzwi domu, idzie pod prysznic, trochę się kręci, po czym idzie do łóżka. I wtedy przychodzi sms. Ma nadzieję, że to facet, którego poznała chwilę wcześniej. Zamiast tego ktoś pisze: ,,nie zamknęłaś drzwi, ale nie martw się już są zamknięte". I może to zabrzmi śmiesznie bo zaczęłam czytać do poduszki ale poszłam sprawdzić czy mam zamknięte drzwi. Serio!

,,Genesis" to powieść gdzie Carter łączy nie tylko niewyobrażalne okrucieństwo ale i przemoc psychiczną, która rezonuje także na czytelnika. Każda kolejna zbrodnia jest bardziej okrutna, bardziej makabryczna a poprzedza ją strach ofiar, które zdają sobie sprawę z tego co może za chwilę się wydarzyć. Ale to nie wszystko, sprawca nie poprzestaje na ofierze, on rozciąga swoją zbrodnię na rodzinę i najbliższych ofiar. Dla Huntera i Garcii zaczyna się śledztwo po omacku bo pozornie ofiar nic nie łączy. Co rusz morderca zmienia modus operandi i uderza nim ciało poprzedniej ofiary zdąży okrzepną. Wiadomo, że jest cierpliwy, zdyscyplinowany i zaplanował kilka kroków do przodu. Jednak nawet tacy geniusze zbrodni popełniają błędy a Hunter i Garcia na pewno je wyłapią i wykorzystają.

,,Genesis" to thriller mroczny i mocno działający na psychikę. Autor nie poprzestał na czystej jatce ale poszedł o krok dalej i zbudował narrację sięgającą głębiej. Przepełniona strachem, desperacją, niespodziewanym zagrożeniem, które przekracza granice psychicznego bezpieczeństwa. Czuć, że zagrożenie czai się tuż obok i uderza z miejsc, które powinny być oazą. Ale z drugiej strony to nadal Carter, który sprowadził zbrodnię  do poziomu rozrywkowego. Po mocnym początku, zaczynają się pojawiać typowe motywy i już się wie, że nawet po najbardziej skomplikowanym śledztwie znajdzie się zaskakujące rozwiązanie i nie zostawi czytelnika bez odpowiedzi. Bardzo dobre, mocne, przesycone grozą momenty mieszają się z schematami, powtórzeniami i banałami dzięki czemu całość zostaje złagodzona i bardziej przystępna. Typowy Carter -czy trzeba dodawać coś więcej?

piątek, 9 lutego 2024

,,Genialna przyjaciółka" Elena Ferrante

Tytuł oryginału: L'amica Geniale

 W trakcie czytania cały czas towarzyszyła mi myśl: ,,Kurczę, dlaczego ja tej książki nie przeczytałam wcześniej?" Od dobrych kilku lat zalegała na czytniku, kilka razy nawet otwarłam ją i zamknęłam. Krążyłam, krążyłam, krążyłam, aż wreszcie nadszedł ten moment i tak historia trafiła tam gdzie powinna.

,,Genialna przyjaciółka" to pierwszy tom cyklu Eleny Ferrante opowiadającego o dorastaniu oraz życiu w biednej dzielnicy Neapolu przełomu lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. Bohaterkami są dwie dziewczynki Elena i Lila. Lila od początku jest tą genialną, obdarzona inteligencją i ciekawością świata, wyrasta ponad otoczenie. Jednak nie ma szans się rozwijać i skończyć coś więcej niż tylko szkołę podstawową. Jednak nie poddaje się i ze wszystkich sił dąży do wiedzy, równocześnie próbując zmienić swoją sytuację życiową. Sytuacja Eleny jest odwrotna - jest dobrą uczennicą ale jej motywacją do rozwoju jest Lila, jednak to ona dostaje szansę od losu i może wyjść  pora obręb dzielnicy, najpierw uczęszczając do gimnazjum potem liceum.

Losy dziewczynek rozdzielone, mimo wszystko cały czas są złączone. Razem przeżywają pierwsze sukcesy, porażki, dorastają i poznają czym są uczucia. Ich oczami widzimy świat biedy i niesprawiedliwości, gniewu i frustracji, które wyładowywane są na najbliższych. Ich losy to nie bajka o tym, że bycie mądrym i ładnym prowadzi od razu do sukcesu i zmiany sytuacji życiowej. Droga ku temu jest wyboista i pokryta osobistymi poświęceniami a im szybciej się dorośnie tym lepiej. Dorośli tutaj nie są opiekunami, oni nie troszczą się o dzieci, są szorstcy, brutalni, pozbawieniu nadziei na zmianę, pogrążeni w marazmie i to przekazują dalej. Włoskie społeczeństwo pokazane na kartach powieści Ferrante, to nie lekkoduchy, wysławiające dolce vita, to ludzie przegrani, pozbawieni złudzeń, próbujący przetrwać kolejny dzień.

,,Genialna przyjaciółka" mimo, że napisana bardzo lekkim tonem to powieść, która przytłacza realizmem i bezpośredniością przekazu. Jest dosłowna. Wywołuje całą gamę emocji, od gniewu, frustracji, przerażenia, które czasem przytłaczają ale równocześnie nie da się od niej oderwać. To opowieść, którą chce się obserwować, chce się wiedzieć co będzie dalej. Chce się mieć nadzieję, że jest szansa wyrwać się z przedmieść. Polecam!

poniedziałek, 21 sierpnia 2023

,,Galeria umarłych" Chris Carter

 

Tytuł oryginału: The Gallery of Dead

Lato to chyba dla mnie najlepszy okres na uzupełnianie serii, które kiedyś zaczęłam. Tym razem sięgnęłam po cykl Chrisa Cartera o detektywach ze specjalnej jednostki policji działającej w Los Angeles. Hunter i Garcia nie są takimi zwyczajnymi policjantami, ich działkę stanowią najtrudniejsze sprawy, najbardziej brutalne a w szczególności te dotyczące seryjnych morderców.

Nową sprawę, która została im przydzielona cechuje z pewnością brutalność, okrucieństwo i bestialstwo. Młoda modelka zostaje w wymyślny sposób zabita i upozowana. Na jej plecach morderca zostawia enigmatyczną wiadomość po łacinie. Zaczyna się śledztwo jednak brak punktów zaczepienia nie pozwala mu się na dobrą sprawę rozwinąć. Wtedy właśnie okazuje się, że nie była to pierwsza zbrodnia. Ten ktoś już działał w całym kraju i FBI doskonale o tym wie. Dlatego łączą siły ze śledczymi z LA, bo jedno jest pewne, morderca popełnił pierwszy błąd w swoim misternym planie atakując w LA.

,,Galeria umarłych" nastawiona jest na szokowanie. Brutalne, pełne krwi, okrucieństwa i bezwzględności morderstwa, zbrodniarz dla którego człowiek to nie istota myśląca a obiekt, dehumanizacja. Tutaj spełniają się najstraszniejsze koszmary i krwawe wizje. Morderca umieszcza ciała ofiar w swojej chorej, zniekształconej wizji świata. I właśnie tą chorą, zdegenerowaną wizję próbują zrozumieć i wyprzedzić Hunter i Garcia. Przedzierają się przez błędne tropy, nieliczne poszlaki, rozkładają na czynniki pierwsze to co zastają na miejscu zbrodni aby dotrzeć do umysłu psychopaty i spróbować uprzedzić jego kroki. Jest niebezpiecznie, a nie łatwe śledztwo utrudnia jeszcze nie do końca przyjacielska współpraca z FBI.

Generalnie powieści Chrisa Cartera traktuję jak kolejne odcinki serialu. Ma być szybko, emocjonująco i zamknąć się w 40 minutach. Tutaj zasadniczo tak jest chociaż finał mnie rozczarował. Do rozwiązanie doprowadziło coś tak banalnego i oczywistego, że myślę ze większość śledczych zrobiłaby to jako jedną z pierwszych czynności. A tutaj najlepszy śledczy na świecie miotali się bez celu by dopiero ok 90 rozdziału dostać olśnienia. Zepsuło to finał, który mógłby być emocjonujący i zaskakujący a tak okazał się bezużytecznym wyczerpaniem energii.

,,Galeria umarłych" to rozrywka, z rodzaju tych mroczniejszych i bardziej brutalnych, ale nadal rozrywka. Prezentuje bardzo podkręconą, krwawą i makabryczną stronę ale równocześnie potwierdza, że dobro musi zwyciężyć, źli zostają pokonani, a niewinne ofiary pomszczone. A mściciel ma chwilę przerwy przed kolejną czekającą rozgrywką.

czwartek, 11 maja 2023

,,Pod dalekim niebem" Sarah Lark

Tytuł oryginału: Unter fernen Himmeln

 Sarah Lark to pisarka, po której książki sięgam z ogromną przyjemnością. Fakt, po przeczytaniu kolejnej można dostrzec schematyzm fabuły, budowania postaci i wykorzystywanych motywów ale to wcale nie przeszkadza w czerpaniu przyjemności ze zwyczajnej, relaksacyjnej lektury.

,,Pod dalekim niebem" jest wyjątkową powieścią w dorobku Lark. To pierwsza, w której zastosowane zostały dwa plany fabularne. Akcja rozgrywa się współcześnie w Niemczech i Nowej Zelandii oraz w XIX wieku w Nowej Zelandii w trakcie wojen z Maorysami. Stephanie, to młoda niemiecka dziennikarka kryminalna. Od zawsze nie pamięta pierwszych sześciu lat swojego życia. Eksperyment hipnotyczny, któremu poddaje się w ramach zadanie zleconego przez przełożonego sugeruje, że w poprzednim wcieleniu mogła być maoryską księżniczką. To dziwnie pokrywa się z jej przeszłością. Zaintrygowana wyrusza do Nowej Zelandii aby odkryć prawdę o sobie i poznać zagmatwane losy Maramy, dziewiętnastowiecznej Maoryski, której historia splata się z przeszłością Stephanie.

W pewien sposób ,,Pod dalekim niebiem" przypominało mi ,,Kobiety Maorysów". Obie w planie XIX-wiecznym rozgrywają się z tym samym momencie, czy powstaniu i upadku wioski Maorysów, Parihaki. W obu pojawia się walka Maorysów o swoje prawa i brutalność tłumienia powstania powstania przez Brytyjczyków. W ,,Pod dalekim niebem" opowieść koncentruje się na bolesnych losach jednej osoby, Maramy, która została boleśnie doświadczona i najlepiej poznała dwulicowość Brytyjczyków. W wątku współczesnym mamy zagadkę kryminalną połączoną z wędrówką po Nowej Zelandii by odkryć swoją historię i zrozumieć przeszłość by móc samodzielnie kształtować przyszłość.

Eksperyment jakim było połączenie dwóch planów i dodanie wątku kryminalnego zdecydowanie się udał. Powstała ciekawa opowieść, mieszająca przeszłość z teraźniejszością. Kolejny raz Sarah Lark zabiera czytelnika w świat kultury maoryskiej równocześnie przypominając o ciemnych stronach brytyjskiego kolonializmu. Dzięki temu powstała poruszająca opowieść o miłości, zdradzie, pożądaniu i śmierci. Znowu, co charakterystyczne dla Lark, pierwsze skrzypce ogrywają kobiety, które muszą pokazać swoją siłę, która akurat w tej powieści nie jest tak oczywista jak w innych.

Lubię Sarah Lark i jej powieści. Lubię te opowieści, które zabierają nas w podróż w czasie i przestrzeni. Opowiadają o ludzkich emocjach i pozwalają oderwać się od rzeczywistości. Nawet jeśli to tylko czytadła, to te zdecydowanie z wyższej półki. Polecam!

niedziela, 12 marca 2023

,,Decyzja" Charlotte Link

Tytuł oryginału: Die Entscheidung

 Charlotte Link chyba specjalnie przedstawiać nie trzeba. Niemiecka pisarka specjalizująca się w powieściach z pogranicza thrillera, powieści psychologicznej i obyczajowej. Zazwyczaj osią powieści jest postać kobieca, stająca na rozdrożu życia i przypadkowo wplątana w dziwny ciąg zdarzeń. W ,,Decyzji" zaskakujące jest, że to postać męska jest główną postacią i to w jego przypadku powielany jest ten charakterystyczny dla Link motyw.

Simon utknął w życiu. Mniej więcej czterdziestolatek, po rozwodzie, w bliżej nie sprecyzowanej relacji. Miał w planach spędzić święta Bożego Narodzenia z dziećmi w domu swojego ojca na francuskim wybrzeżu. W ostatniej chwili zostaje jednak wystawiony do wiatru. Zrezygnowany, zniechęcony, w depresyjnym nastroju pod wpływem impulsu pomaga młodej Francuzce, Nathalie. Nie wie jeszcze, że coś co było spontanicznym porywem chwili stanie się najbardziej niebezpieczną rzeczą w jego życiu, zagrażającą życiu jego oraz jego bliskich. Nathalie bowiem jest ścigana przez ludzi, którzy nie zawahają się przed niczym. A trop całej afery sięga stolicy Bułgarii, Sofii.

Ciężko mi właściwie ocenić ,,Decyzję" bo Charlotte Link sprawną pisarką jest. Sprawną, umiejętną i doświadczoną i właściwie z niczego umie stworzyć historię, którą się dobrze czyta i która intryguje. Od początku mamy świadomość, że jest kilka różnych odnóg tej samej historii ale trzeba czekać bardzo długo zanim się połączą w jedną, spójną całość i dadzą odpowiedzi. Po drodze do finału są zwroty akcji, niebezpieczeństwo i w pewne psychiczne dojrzewanie postaci. Dramatyczne okoliczności wyciągają z bohaterów ich mocne i słabe strony oraz uświadamiają im co rzeczywiście powinno stać na pierwszym miejscu w ich życiu. Dodatkowym plusem jest poruszenie mocnego wątku społecznego jakim jest handel i wykorzystywanie młodych kobiet. Autorka próbuje nakreślić ogólny rys tego problemu przywołując historie dwóch bułgarskich rodzin, które mimowolnie staną się ofiarami tego procederu.

I to jest jedno to mocniejsze oblicze książki, które niestety jest osłabiane przez wiele absurdalnych zagrań autorki. Wiem, wiem licencja poetica. Powieść to nie życie, wiele można, zasady trochę trzeba ponaginać aby pasowały do toku fabuły ale wszystko w granicach rozsądku. Mam wrażenie, że Niemiec to zawsze prawdę mówi i policja innych krajów musi wierzyć mu bez zastrzeżeń. Może to jakieś niemiecki przeświadczenie ale brzmi absurdalnie i bardzo zniekształca wątki. Właściwie Simon bez żadnego wysiłku ze swojej strony płynie przez wydarzenia, z łatwością eskortowany i zabezpieczony przez francuską policję. Jest też w powieści dużo schematyzmu i wykorzystywania ogranych motywów. Nie jest to złe o ile daje jakiś efekt a tutaj jest raczej pójściem na skróty i najprostszym wybrnięciem z zawiłości akcji.

Czytałam lepsze powieści Charlotte Link. ,,Decyzja" jest bardzo przeciętna, bardzo schematyczna. Jej wyróżnikiem może być mocny wątek poboczny, który nie został jednak w pełni wykorzystany. Można przeczytać, bo czyta się ekspresowo ale fajerwerków nie ma co oczekiwać. 

p.s. WYZWANIE 2023 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 135,5 cm - 2,5 cm = 131,0 cm.    

sobota, 2 lipca 2022

,,Plantacja Somerset" Leila Meacham


 Tytuł oryginału: Somerset
 
Kilka lat temu czytałam ,,Róże" Leili Meacham i wtedy naturalnym krokiem wydawało się, że koniecznie MUSZĘ przeczytać ,,Plantację Somerset" - powieść, która stanowi prequel ,,Róż". Wiedziałam mniej więcej czego mogę się spodziewać. Że znowu będzie to emocjonalna, barwa opowieść o ludziach, których los nie oszczędza a którzy mimo wszystko stają w z nim w szranki. Z jednej strony chciałam dowiedzieć, się co zapoczątkowało całą sagę rodzin Tolliverów, Warwicków i DuMontów ale równocześnie nie byłam na to gotowa. Zaczęłam czytać i szybko odłożyłam powieść na półkę, gdzie przeleżała kilka lat by właśnie teraz nadszedł na nią czas. Emocje opadły, wspomnienia przybladły i otwierając ją teraz na nowo mogłam cieszyć się i zachwycać opowieścią.

,,Plantacja Somerset" to z rozmachem napisana saga rodzinna. Losy trzech rodzin splatają się ze sobą i uzupełniają. Podobno nad nimi ciąży klątwa. I chociaż kolejne pokolenia próbują tak żyć jakby nie wierzyły w jej istnienie to zawsze w najmniej odpowiednim momencie dochodzi ona do głosu i rujnuje mozolnie budowane szczęście. To także pasjonująca opowieść o fascynujących czasach - rodzący się Teksas, ruch abolicjonistyczny, zderzenie różnych typów ludzi a w tle także echa wojny secesyjnej. Powieść próbuje uchwycić okres ponad siedemdziesięcioletni z wszystkimi jego problemami, bolączkami i konfliktami. Na tym tle mogą sobie poradzić tylko ludzie twardzi i zdecydowani a przy tym nie pozbawieni wrażliwości i wyobraźni. I tacy właśnie są bohaterowie, którzy podejmują szaloną decyzję by wyruszyć na zachód w poszukiwaniu swojego miejsca do życia oraz tam budujący nową społeczność.

Powieści Leili Meacham to także skomplikowane historie miłosne. Bohaterowie kochają i pożądają ale nic nie jest tam łatwe. Każda miłość okupiona jest ofiarą albo poświęceniem. I nawet Ci, którzy wydawałoby się żyją w szczęśliwym związku skrywają tajemnice, które ujawnione, mogłyby zrujnować życie innych. Miłość musi zejść na dalszy plan gdy do głosu dochodzą takie emocje jak honor, duma, poświęcenie czy powinność w stosunku do innych. Nikt tak jak bohaterowie nie przekona się jak wielki ciężar przyjdzie im dźwigać, decydując się na rezygnację z miłości.

,,Plantacja Somerset" to pełna rozmachu i emocji powieść. Zachwyca różnorodnością bohaterów, zawiłością czasów w których przyszło im żyć, nieoczekiwanymi zwrotami akcji. Nic tutaj nie da się przewidzieć. Los płynie w dowolnym kierunku zmuszając bohaterów by dostosowały się albo ogłosiły porażkę. Teksańczycy to jednak twardy naród więc raz za razem stają do walki i pokazują, że nikt, nawet los i życie, nie będzie im grał na nosie. Polecam! 

p.s. WYZWANIE 2022 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  74,9 m - 4,1 cm = 70,8 cm.     

czwartek, 6 stycznia 2022

,,Kobiety Maorysów" Sarah Lark


 Tytuł oryginału: Im Schatten des Kauribaums

 Minęło kilka lat od wydarzeń, które rozegrały się w poprzedniej części ,,Złocie Maorysów". Bohaterowie znaleźli swoje miejsce na ziemi, zapanował spokój i równowaga w ich życiu. Cóż.. jak widać tylko chwilowa bo na pierwszy plan wysuwa się kolejne pokolenie, które chce zasmakować życia w jego najbardziej dramatycznej, pierwotnej formie. Do dzieci Lizzie, Michaela, Kathleen i Clare dołącza nowa bohaterka - młoda Irlandka - Violet, która tak jak jej poprzedniczki musi zapłacić okup krwi i cierpienia aby znaleźć swoją spokojną przystań w Nowej Zelandii.

Wszystkie dotychczasowe książki Sarah Lark jakie czytałam były przesycone cierpieniem kobiet. Czasy pionierów, budowania cywilizacji najgorzej obchodzą się właśnie z kobietami. I tak jest także tutaj - to właśnie Violet jest tą, która musi ponownie przecierać szlaki i borykać się z męską brutalnością. To z jej perspektywy obserwujemy obóz górników czy rodzące się osadnictwo. Ale także ona, podobnie jak inne bohaterki sagi, nie poddaje się. W szarym, brutalnym, bolesnym świecie szuka iskierki nadziei pozwalającej jej trwać. Ona zwraca się w stronę rodzącego się ruchu feministycznego i tam właśnie widzi swoją nadzieję.

,,Kobiety Maorysów" to właściwie powieść o bardzo silnym wydźwięku feministycznym i wolnościowym. Jednym z głównym wątków, towarzyszącym wszystkim bohaterom jest walka a swoje prawa. O prawo do głosowania i równego traktowania walczą rdzenni mieszkańcy Nowej Zelandii - Maorysi, o swoją wolność i prawa walczą kobiety. Właściwie każdy z bohaterów pragnie i dąży do wolności, do tego by móc samemu o sobie decydować oraz mieć możliwość dowolnego wybierania kim się jest i kogo się kocha. Wszyscy bohaterowie idą trochę pod prąd szukając swojej drogi, popełniając błędy i często boleśnie za nie płacąc. Jest dramatycznie, przerażająco ale cały czas jest szansa, że może wreszcie nadejdzie czas na zmiany.

Chyba jeśli ktoś polubił sagę nowozelandzką to nie trzeba go przekonywać do kolejnych powieści Lark. Tutaj także znajdzie to co lubi - wzruszenia, upadki i wzloty, ogrom emocji dobrych i złych oraz historię, która porywa ale równocześnie jest mocno zakorzeniona w autentycznych wydarzeniach. To powieść pełna pasji o silnych, zdecydowanych, zdeterminowanych i odważnie walczących o swoje kobietach. Polecam! 

  p.s. WYZWANIE 2022 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  163,0  cm - 4,4 cm =  158,6 cm.     

wtorek, 10 sierpnia 2021

,,Dziennik śmierci" Chris Carter

Tytuł oryginału: Written in Blood

Młoda złodziejka, Angela Wood, zupełnie nie spodziewała się tego co znajdzie w torbie, skradzionej jednemu z bywalców baru. Zamiast gotówki, kart kredytowych czy elektroniki trafia na notes, właściwie dziennik. Dziennik, w którym opisane są przerażające zbrodnie. Spanikowana przekazuje anonimowo go policji. Tak trafia na biurko Roberta Huntera. Ten, od razu, orientuje się, że ma do czynienia z seryjnym zabójcą, który przez kilka lat działał zupełnie niezauważony w Los Angeles. Teraz jednak wszystko się zmienia. Morderca chce odzyskać swój dziennik a jego kolejnym celem będzie właśnie Angela.

Powieści Chrisa Cartera to właściwie odcinki popularnych seriali sensacyjnych jak CSI, Hawaii Five-O, NCIS, tylko w wersji drukowanej. Dokładnie te same zabiegi, tak samo granie na czas i żonglowanie emocjami i zagadkami aby jak najdłużej utrzymać czytelnika w niepewności a w finale maksymalnie zaskoczyć. Jeśli jeszcze do tego dodamy całe mnóstwo brutalności, okrucieństwa wszelkiego rodzaju i bezwzględności w stosunku do postaci to właściwie mamy standardową powieść spod pióra Cartera. I normalnie nie narzekam. Tego szukam, to znajduje. Tutaj jednak czegoś brakło. Wydaje się, że powieść jest właściwie duplikatem wcześniejszych. Wręcz powtarza w dokładniej kolejności te same zachowania co poprzednio. Tak samo wróg numer 1, brakuje mu tego pierwiastka zła i motywacji, które normalnie odnajdujemy u przeciwników Huntera. A i sam Hunter jakiś taki przygaszony, wycofany i mało spostrzegawczy. Całość ratuje Angela Wood - wnosi trochę świeżości, zadziorności i nowej energii do dobrze już znanej i niestety przewidywalnej serii.

Czy jestem rozczarowana? Trochę tak ale mam świadomość, że w długich seriach nie wszystkie tomy są sobie równe. A ten dodatkowo był pisany w trudnym dla autora okresie, po śmierci jego partnerki, więc chyba zrozumiałe jest, że nie wszystko mogło pójść tak jakby się chciało. Mam nadzieję jednak, że to chwilowe spowolnieni tempa i w kolejnej części wróci elektryzujący, trzymający w napięciu thriller, który będzie wywoływał ciary na plecach i zmuszał do niecierpliwego przewracania stron.

czwartek, 15 kwietnia 2021

,,Zagioniona biblioteka alchemika" Marcello Simoni

 

Tytuł oryginału: La biblioteca perduta dell'alchimista

Początek XIII stulecia, Hiszpania. Królowa francuska Blanka Kastylijska zostaje porwana. Jej siostrzeniec, król Hiszpanii oficjalnie nie chce angażować się w tę sytuacje. Nie oficjalnie jednak wysyła z misją nietypową osobę. Odpowiedzialnym za poszukiwanie królowej ma być handlarz relikwiami, Ignacio z Toledo. Nie jest to jednak typowa misja ratunkowa, handlarz ma także odszukać zaginioną księgę i dowiedzieć się kim jest tajemniczy hrabia Nigredo, którego działalność owiana jest aurą tajemniczości, magii i alchemii.

Powieść ,,Zaginiona biblioteka alchemika" to idealny przykład przygodówki czerpiącej garściami z tego co najbardziej charakterystyczne i co najbardziej utrwaliło się w popkulturze, gdy myśli się o epoce średniowiecza. Są krucjaty religijne, prześladowania katarów, mroczni rycerze, tajemnicze zamki i wszędzie unosi się wiara w alchemię, pozwalającą zmieniać każdy metal w złoto oraz powszechnym jest poszukiwanie zaginionych antycznych manuskryptów. Dużo pewniaków, przyciągających uwagę czytelnika upchniętych w jednej opowieści. Na szczęście autor robi to dobrze i z pomysłem. Powieści daleko do rangi ,,Imienia Róży". Zupełnie inny poziom kunsztu literackiego ale jest świetnym czytadłem. Budzi ciekawość, zaskakuje, ma kilka niezłych zwrotów akcji a rozwiązanie choć częściowo przewidywalne i tak dostarcza satysfakcji. Obraz średniowiecza jest bardzo uproszczony, bardziej koncentrujący się na tym by pasował do fabuły niż rzeczywistej prawdy historycznej ale można przymknąć na to oko.

Z pewnością można spędzić kilka miłych godzin w ,,Zaginionej Bibliotece Alchemika". Przewędrować z Hiszpanii do Francji, pokonać złych rycerzy, poznać tajemnice skryte w klasztorach, odkryć sekrety alchemii, osłonić to co skrywają grube mury zamczyska a potem bez żalu odłożyć książkę na półkę.

 

  p.s. WYZWANIE 2021 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 119,0 cm - 2,4 cm = 116,6  cm.

niedziela, 29 listopada 2020

,,Nieproszony gość" Charlotte Link


Tytuł oryginału: Der Fremde Gast

Powieści kryminalno-psychologiczne Charlotte Link to specyficzny rodzaj opowieści, nie dający się z niczym pomylić. Autorka uwielbia na pierwszy plan wysuwać kobiety, których historia (delikatnie mówiąc) jest skomplikowana. Przywiązane do mężczyzn, w którymś momencie muszą określić co dalej a wtedy zaczyna się dziać coś innego - mrocznego, niebezpiecznego, przerażającego. Dokładnie ten sam schemat znajdziemy także w powieści ,,Nieproszony gość".

Rebecca Brandt to trochę ponad czterdziestoletnia kobieta, której życie rozpadło się po śmierci męża. Nie widząc sensu dalszego życia jest zdecydowana popełnić samobójstwo. Los stawia na jej drodze jednak parę młodych ludzi Ingę i Mariusa. Nie wie jeszcze, że to przypadkowe spotkanie ma dużo głębsze znaczenie. I wiąże się z tajemniczym morderstwem starszej pary, które zostało popełnione w Monachium.

Charlotte Link lubi grzebać w psychice kobiet, które zapomniały już o swoich ambicjach lub życie im się zawaliło. Tworzy takie postacie, które na pierwszy rzut oka odstraszają. Zapłakane, bezradne, trochę za bardzo poddające się innym. Dokładnie takie są wszystkie postacie przewijające się przez ,,Nieproszonego gościa". Wyraźnie widać, że wszystkim brakuje tego przysłowiowego ,,kopniaka w tyłek" i on nadchodzi. Bardzo dramatyczny, niebezpieczny, straszny i zabójczy. W zupełnie nieoczekiwanym momencie i od strony, z której nikt by się tego nie spodziewał. Bo gdy już ułożymy sobie jakoś fabułę w głowie, wydaje się, że wszystkie puzzle trafiły na swoje miejsce, gdy przebrniemy przez wszystkie załamania i kryzysy to nagle cała fabuła wywraca się do góry nogami. Nic nie jest takie jak było a dzięki temu zaskoczenie jeszcze większe. I chyba nie tylko dla bohaterek ale także dla czytelnika.

,,Nieproszony gość" nie jest może szczególnie porywającym thrillerem, ma sporo męczących dłużyzn, dużo tam smutku, rezygnacji i biernego płynięcia przez życie ale finał jest całkiem zaskakujący i zmienia zupełnie obraz całości. Widać jak dokładnie każdy element pasuje do całości, jak pozornie mało znaczące epizody nabierają znaczenia a odkryta tajemnica może stać się momentem przełomowym. 

 

 p.s. WYZWANIE 2020 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 63,8 cm - 3,2  cm = 60,6 cm.

poniedziałek, 21 września 2020

,,Polowanie na zło" Chris Carter

Tytuł oruginału: Hunting Evil
 

Z więzienia ucieka jeden z więźniów. I może nie byłoby w tym nic specjalnie sensacyjnego gdyby tym więźniem nie był Lucien Folden. Psychopata, geniusz, ogarnięty mania ,,badania" zbrodni i jej praktykowania. Za cel postawił sobie wypróbować każdy możliwy sposób zabijania i okaleczania ludzi. Jest mistrzem kamuflażu i z łatwością może zmienić się w kogo tylko zechce. Wydaje się, że ponowne schwytanie Foldena jest prawie niemożliwe. Może zrobić to tylko jedna osoba, ta na której Folden chce się zemścić, były przyjaciel a obecnie jeden z najlepszych śledczych w Los Angeles, Robert Hunter. Tylko czy Hunter da radę pokonać osobiste zahamowania by uprzedzić zbrodniarza? Przekonamy się bo jedno z najtrudniejszych i najbardziej osobistych śledztw właśnie się zaczęło.

,, Polowanie na zło" to chyba moje piąte spotkanie z duetem Hunter-Garcia. Żadne z poprzednich śledztw jakie prowadzili nie było łatwe, za każdym razem trafiają na coraz większego psychopatę, któremu coraz bardziej wyrafinowane sposoby dręczenia ludzi sprawiają jeszcze większą frajdę. Większość spraw jednak tylko lekko zahacza o życie osobiste bohaterów. Tym razem jest inaczej. Śledztwo to nie tylko wyścig z czasem aby ochronić ludzi, tym razem to także dla Huntera walka z samym sobą gdy działania bardzo głęboko wchodzą w jego życie osobiste. Musi wyprzedzić działania byłego przyjaciela a także chronić innych. Każda porażkę tym razem odbiera bardzo osobiście i stara się zebrać coraz większą determinację by nie dać się pokonać złu.

Jak to jest typowe w powieściach Cartera czeka nas szalony rollercoaster emocji. Niepewność, poczucie zagrozenia, do ostatnich chwil nie wiadomo co się wydarzy i na którą stronę przeważy się szala. Jedno jest jednak pewne będzie krwawo, brutalnie, masakrycznie, szaleńczo, dramatycznie i gdy dotrzemy do końca z ulgą zamkniemy książkę, mają świadomość, że to tylko fikcja literacka.

czwartek, 21 maja 2020

,,Uśpienie" Camilla Grebe

 Tytuł oryginału: Dvalan

Samuel ma osiemnaście lat i już zdążył sobie skomplikować życie. Żeby wyrwać się spod nadopiekuńczych skrzydeł fanatycznie religijnej matki wplątał się w układ z bossem narkotykowym Iwanem. Niestety, nic nie idzie tak jak powinno. Szybki zarobek zmienia się w śmiertelne zagrożenie. Chłopakowi nie pozostaje nic innego jak ucieczka. Schronienie znajduje u wdowy Rakel, które opiekuje się nastoletnim, niepełnosprawnym synem. Zatrudnia ona Samuela jako asystenta. Pozorny spokój zostaje zrujnowany gdy w okolicy pojawia się wściekły boss narkotykowy w poszukiwaniu swoich pieniędzy. Równocześnie w okolicy policja zaczyna prowadzić śledztwo, gdy na wybrzeżu zostają znalezione zmasakrowane zwłoki młodych mężczyzn. Wszyscy mieli powiązania z półświatkiem narkotycznym. Dochodzenie początkowo oczywiste i schematyczne zakręca jednak w nieoczekiwanym kierunku.

,,Uśpienie" mnie zaskoczyło, a nie zdarza się to często. W trakcie lektury długo byłam przekonana, że mam do czynienia z typowym thrillerem. Bo jak można nie zauważyć ewidentnych, już tak często wykorzystywanych schematów. Młody, zagubiony człowiek, wplątany w śmiertelne zagrożenie, ucieczka, pościg.. Banał, banał, banał. I chociaż kibicowałam Samuelowi, to raczej nie oczekiwałam tam czegoś zaskakującego. Czekałam na finalną rozgrywkę między nim a ,,tymi złymi" i to wszystko. Gdy moja czujność została przez autorkę całkowicie uśpiona, wtedy właśnie nastąpił największy zwrot akcji. Volta, taka że zostałam postawiona na baczność i z wrażenia przecierałam oczy, jak mogłam to wszystko przegapić. Nie, nie powiem co się stało. Nie zniszczę całego napięcia. Powiem tylko, że  warto czekać. Warto, czytać dalej. Dopiero w finale wszystko nabiera znaczenia, staje się jasne klarowne a przez to milion razy bardziej przerażające i bardziej realne. Autorka doskonale obserwuje współczesny świat, współczesne nawyki, zwyczaje, także te internetowe i z nich wyciąga to co najstraszniejsze.

,,Uśpienie" absolutnie usypia czujność a potem wali z grubej rury. Niech Was nie zmylą schematy, nie myślcie, że już wszystko już widzieliście i wszystko znacie. Gwarantuje Wam zaskoczenie. Gwarantuje Wam niepokój i przerażenie, że przegapiliście tak oczywiste sygnały. A potem na nic nie spojrzycie w ten sam sposób. Wszystko nabierze nowego znaczenie i wszędzie będziecie widzieć zagrożenie.

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Sonia Draga!
 
p.s. WYZWANIE 2020 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 119,3 cm - 2,0 cm = 117,3 cm.
 

środa, 5 lutego 2020

,,Pokój wspaniałości" Julien Sandrel

 Tytuł oryginału: La chambre des merveilles

Chyba wszyscy uwielbiamy baśnie i podnoszące na duchu opowieści, takie dzięki którym szary dzień staje się przyjemny a osobiste dramaty punktem wyjścia do zupełnie nowej przygody. Wszyscy lubimy się wzruszać i szukać pozytywnych aspektów w nawet beznadziejnych sytuacjach. Tak było kilka lat temu, gdy szturmem na listy bestsellerów wdarł się Eric-Emmanuel Schmitt z ,,Oskarem i panią Różą" i tak jest teraz gdy jego tropem podąża Julien Sandrel.

Dwunastoletni Luis właśnie po raz pierwszy się zakochał i chce podzielić się tą wiadomością z matką. Ta zagoniona businesswoman ignoruje go odbierając służbowy telefon. Jeszcze nie wie, że ta chwila będzie przełomowa. Chłopiec zaledwie sekundy później wpadnie pod ciężarówkę i zapadnie w śpiączkę. Zrozpaczona Thelma, przerażona wizją odłączenia dziecka od aparatury, podejmie szalone i brawurowe wysiłki by zrobić wszystko aby wybudzić syna ze śpiączki. W tym celu za niego zacznie spełniać marzenia jakie zapisał w notatniku nazwanym ,,Pokojem Wspaniałości".

,,Pokój Wspaniałości" jest opowieścią banalną, uroczą w swej prostocie i zachwycającą bijącą z niej radością życia. Absolutnie nie jest to tym bardzo ambitnej literatury ale nie oto tutaj chodzi. Ważne jest by pokazać, że życie jest piękne, że trzeba o nie walczyć, że warto wyjść ze swojej strefy komfortu a życiowe tragedie to zaledwie etap, który musi nastąpić aby mogło wydarzyć się coś lepszego. To opowieść zarażająca optymizmem, radością, wzruszająca i poruszająca każdy zakamarek serca i umysłu. Powieść, dzięki której w szary styczniowy poranek można się uśmiechać w komunikacji miejskiej. Jeśli szukacie tej odrobiny słońca i radości życia to opowieść, po którą koniecznie trzeba sięgnąć. 

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Sonia Draga!


p.s. WYZWANIE 2020 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 152,1 cm - 1,9 cm = 150,2 cm.,

niedziela, 20 października 2019

,,Niewierność. Uwikłani w historię" Agnieszka Jeż, Paulina Płatkowska


Opowieść zawarta w powieści ,,Niewierność. Uwikłani w historię" nie może mi przestać chodzić po głowie od momentu gdy zaczęłam ją czytać. Zresztą ta historia wydarzyła się naprawdę i jest doskonałym przykładem na to jak bardzo skomplikowane i niejednoznaczne w ocenie są koleje ludzkiego życia.

Bohaterami jest trójka ludzi: Ruta, Jakub/Janusz i Krystyna uwikłanych na ponad sześćdziesiąt lat w dziwny układ. Żyją razem, chociaż osobno w relacji, która zarówno jest specyficznym uczuciem połączonym z wiernością i lojalnością, ale także bolesną zdradą i tragicznym rozdzieleniem. Wspólnie współistnieją, żyją i współżyją, dzielą radości i tragedie ale równocześnie każde z nich ma swój świat: skrywany i mający pozostać tajemnicą. Ich życie dodatkowo determinuje Wielka Historia: najpierw wojna, potem lata odbudowy kraju, rozwijający się socjalizm by wreszcie dotrzeć do gwałtownych przemian przełomu lat 80 i 90-tych XX wieku. Namacalnie czuć te momenty gdy subtelna równowaga relacji pomiędzy bohaterami bywa zachwiana przez to co dzieje się na zewnątrz.

,,Niewierność" zostawiła mnie z potężnym mętlikiem myśli i pytań. Ta opowieść wywołuje całe mnóstwo pytań i wątpliwości natury moralnej i społecznej. Bo o ile początek jest banalny i oklepany do bólu: żonaty mężczyzna spotyka i zakochuje się w innej młodszej by wkrótce nawiązać z nią romans, to dalszy ciąg jest trudny, nieoczekiwany i chyba zupełnie niezrozumiały dla współczesnego odbiorcy. Bo jak można być tak niewiernym a za razem tak bardzo wiernym? Jak można decydować się na taki układ? Co jest silniejsze miłość czy poczucie obowiązku i lojalności? Gdzie jest granica, która rozdziela to co powinno się od tego co się chce? Obecnie, w czasach gdy związki szybko powstają i szybko się rozpadają, to co prezentują bohaterowie się swoistym ewenementem. Jest dowodem na to, że można postawić kogoś ponad siebie ale jednocześnie zachowując się egoistycznie.

Myślę, że historię bohaterów można interpretować na różne sposoby. Można ich podziwiać za upór, trwanie, oddanie, prawdziwą miłość ale można i potępiać za to samo. Można się z nimi nie zgadzać, można mieć nadzieję, że samemu po części trafi się na kogoś tak oddanego. Jednego jednak nie można - nie można wobec nich przejść obojętnie. Nie da się ze spokojem zamknąć książki i odłożyć jej na półkę. Ta historia żyje, żyła, pulsuje emocjami, targa wątpliwościami, zachwyca i sprawia, że się wściekamy. I przede wszystkim uczy, że raz podjęte decyzje mają swoje konsekwencje, z którymi trzeba żyć, które trzeba przyjąć. Nie da się łatwo uwolnić od tego czego się podjęło i o czym się mniej lub bardziej świadomie zdecydowało.

Gorąco polecam bo to książka warta przeczytania!

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Sonia Draga!


p.s. WYZWANIE 2019 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 51,0 cm - 3,4 cm = 47,6 cm.

wtorek, 24 września 2019

,,Dom mgieł" Eric Berg

 Tytuł oryginału: Das Nebelhaus

Grupa znajomych spotyka się po latach w domu jednego z nich. Kiedyś połączyły ich szaleństwa młodości ale potem każde wybrało zupełnie inną drogę. Phillip został architektem, ma wspaniały dom, piękną żonę i cudowną córkę i to właśnie on jest gospodarzem spotkania. Zaprasza Leonie - sfrustrowaną i niestabilną psychicznie przedszkolankę, niespełnionego i wiecznie aspirującego pisarza Timo oraz szaloną hipiskę Yasmin. Już na pierwszy rzut oka widać, że jest to grupa pełna sprzeczności i tylko patrzeć gdy wybuchnie wewnątrz niej jakiś konflikt. I tak się dzieje: sierpniowej nocy dochodzi do masakry w wyniku której giną trzy osoby a jedna zapada w śpiączkę.

,,Dom mgieł" to historia przedstawiona nie jako od tyłu. Już od pierwszych stron znamy rezultat tej nocy. Poznajemy ją razem z reporterką, która próbuje odtworzyć do dokładnie stało się w tym domu. Kobieta nie wierzy, że wydarzenie które się tam rozegrały są tak proste i przejrzyste jak przedstawiają je policyjne raporty dlatego zaczyna własne śledztwo i próbuje dotrzeć do tych, którzy mieli jakikolwiek związek z rozgrywającymi się na wyspie wydarzeniami. Krok po kroku zbliża się do prawdy i zaczyna widzieć wszystko w zupełnie nowym świetle. Prosty wynik jaki przedstawiło oficjalne śledztwo nabiera nowych odcieni, niuansów, znaczeń. Pojawiają się fakty skrzętnie chowane przez wiele lat i okazuje się, że zwykłe spotkanie po latach ma zupełnie inny kontekst niż można się spodziewać.

Przyznaję, że książka ma dwa główne haczyki, które intrygują i napędzają ciekawość. Po pierwsze choć od pierwszych stron wiemy, że w masakrze zginęły trzy osoby i jedna zapadła w śpiączkę to długo nie wiemy kim są ofiary. Śledząc akcję pojawiają się wskazówki a razem z nimi przypuszczenia i teorie ale dopiero finał odsłania prawdziwe fakty i jest co najmniej szokujący. I chyba to bardziej intryguje niż klasyczne szukanie sprawcy i motywu. Ciekawa jest też historia z przeszłości pojawiająca się w tle. Buduje napięcie i zahacza o uniwersalne motywy nieuniknionej sprawiedliwości, która wcześniej czy później musi nadejść.

Eric Berg zaintrygował, przykuł uwagę i zaskoczył. Nie jest to może thriller specjalnie zapadający w pamięć ale przez chwilę może zapewnić mocny zastrzyk adrenaliny i sprawić, że w napięciu będzie oczekiwać się na finał.

niedziela, 4 sierpnia 2019

,,Krucyfiks" Chris Carter

 Tytuł oryginału: The Crucifix Killer

Chrisa Cartera i jego bohaterów Roberta Huntera i Carlosa Garcia znam i lubię choć swoją przygodę z nimi prowadzę absolutnie nie po kolei. W końcu jednak przyszedł ten moment, że postanowiłam zmierzyć się z ich pierwszą sprawą, tą od której wszystko się zaczęło i która rozpoczęła tę szaloną podróż.

W chacie zostaje znalezione ciało brutalnie okaleczonej kobiety. Przed śmiercią została torturowana. Sprawca nie zostawił po sobie żadnych śladów oprócz swoistego podpisu na jej karku - podwójnego krzyża. Przydzielonemu do sprawy detektywowi Robertowi Hunterowi od razu nasuwa się skojarzenie ze starą sprawą, tylko że tam sprawca został ujęty i stracony. Szybko okazuje się, że ,,Krucyfiks" bo tak nazwały go media powrócił i znów zabija. Hunter wraz z nowym partnerem Garcia rozpoczynają wyścig z czasem by ująć bezwzględnego i przebiegłego mordercę.

Już w rozpoczęciu cyklu widać to co potem stanie się znakiem charakterystycznym dla Cartera: szybkie tempo akcji, nieoczekiwane zwroty akcji, makabrę pomieszaną z brutalnością oraz wyciągnięte na światło dzienne całe zło jakie kryje się pod powierzchnią świata. Autor tak prowadzi fabułę, że początkowo ma się wrażenie, że wszyscy - śledczy oraz ofiary są tylko marionetkami w rękach przebiegłego zbrodniarza, który za nic ma istniejące reguły i wszystko dostosowuje do siebie, w najbardziej brutalny i okrutny sposób niszcząc życie. Długo nie da się przewidzieć biegu zdarzeń, co potęguje tylko napięcie i nie pozwala się oderwać od lektury. Wręcz do ostatnich stron sprawa zdaje się nie mieć rozwiązanie a potem jeden szczegół, jedno zdanie i wszystko staje się jasne.

Dla mnie dodatkowym atutem było zobaczenie początków współpracy Huntera i Garcia. Znam ich jako zgrany duet ale tutaj mogłam poznać szczegóły ich życia, które będą ich kształtować i definiować na kolejne części serii. Dowiedziałem się sporo, przede wszystkim o samym Hunterze, z czego wynika jego chroniczna bezsenność i to dlaczego działa w  taki a nie inny sposób. Z pewnością potrzebował przeciwwagi a Carlos Garcia jest jego idealnym dopasowaniem.

p.s. WYZWANIE 2019 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 75,8 cm - 2,1 cm = 73,7 cm.