Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sine Qua Non. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sine Qua Non. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 lipca 2025

,,Cienie nad stawem" Hanna S. Białys

 

 

Kolejny tom serii kryminałów z komisarzem Bondysem przenosi nas ponownie do Bydgoszczy lat 90tych. Jesień 1997 to nie najlepszy moment. Polska dochodzi powoli do siebie po powodzi tysiąclecia a Bondys i jego znajomi próbują pogodzić się z tym co stało się w trakcie śledztwa prowadzonego wokół sekty Serpenty. Szokujące wydarzenia jakie się wtedy rozegrały odcisnęły trwałe piętno na wszystkich. Zespół Bondysa właściwie nie istnieje a on sam został wysłany na przymusowy urlop. Jednak jest coś co zmusza go do wyrwania się w letargu w jaki zapadł. Właśnie zostają znalezione zwłoki dawno zaginionej żony prokuratora Gaury i tylko Bondys jest osobą, która może podjąć się sprawy i poprowadzić ją z dociekliwością oraz potrzebnym obiektywizmem. Jeszcze nie wie, że przyjdzie mu sięgnąć po tajemnice ukryte głęboko w mrokach PRL-u.

,,Cienie nad stawem" odbiegają stylistycznie i konstrukcyjnie od poprzednich tomów. Mimo, że śledztwo jest ciekawe i dotyczy fascynującego zagadnienia to schodzi na drugi plan. To nie ono napędza całość. Zamiast tego na pierwszy plan wysuwa się poruszająca, dotykająca różnych emocji opowieść o radzeniu sobie z traumą. Poprzednie wydarzenia okaleczyły psychicznie bohaterów, zabrały im coś ważnego i zniszczyły kruchą rzeczywistość w jakiej egzystowali. Teraz stoją na zgliszczach i próbują oddychać kolejny dzień. Sprawa Serpenty zdruzgotała Esterę i Beatę, Bondys nie przejść obojętnie wobec wyznania Anity, jedynie prokurator Gaura ma szansę zamknąć etap życia i dowiedzieć się co stało się z jego żoną. Ale i tak śledztwo udowodni mu, że prawda boli. Ten tom głęboko wnika w emocje bohaterów, odsłania ich prawdziwe myśli i tylko niektórym daje szansę na choć częściowe osiągnięcie spokoju.

Ten tom udowadnia, że Hanna Białys umie pisać i umie tworzyć opowieść sięgającą bardzo głęboko w psychikę. Tutaj nie bazuje na akcji i tajemnicy śledztwa ale na emocjach, reakcjach i zachowaniach bohaterów. Ich przeżycia, radzenie sobie z osobistymi dramatami oraz relacje międzyludzkie są najważniejsze. W nich tkwi klucz. I może rozwiązanie sprawy kryminalnej nie jest spektakularne i satysfakcjonujące, to pokazuje, że nie zawsze o to chodzi. Czasem to ma tylko pozwolić krok do przodu. Polecam!

czwartek, 29 maja 2025

,,Amanda Black i niebezpieczne dziedzictwo" Juan Gómez-Jurado, Bárbara Montes


 Tytuł oryginału: Una herencia peligrosa

 Amanda Black ma trzynaście lat i jej największym zmartwieniem powinien być jutrzejszy sprawdzian z WOS-u. Tylko nie jest, bo Amanda ma zupełnie inne zadanie a przynajmniej na ten wieczór. Niedawno dowiedziała się, że jej życie jest ciut inne niż wszystkich dookoła. Wychowywana przez cioteczną babcię, żyła trochę na marginesie. Nie miała własnego domu, ni żadnych przyjaciół. Teraz wszystko się zmieniło. W dniu swoich trzynastych urodzin dostała tajemniczy list, który wszystko zmienił. Odziedziczyła mroczną posiadłość, obciążoną niebezpiecznym dziedzictwem. Tylko, żeby wszystko było jej musi wykonać jedno zadanie...

Gdy dorastałam na rynku wydawniczym niewiele było serii dla młodzieży, które łączyłyby w sobie elementy przygody, sensacji i tajemnicy.  Oczywiście zaczytywałam się w przygodach Trzech Detektywów spod znaku Alfreda Hitchocka i Marty Patton Alexa Huntera (ktoś to jeszcze pamięta?), potem były serie paranormalne Jenny Carroll ale to była kropla w morzu. Mimo, że lata nastoletnie dawno za mną to z ogromną ciekawością podglądam co nowego w tym obszarze się pojawia.

I Amanda Black to strzał w dziesiątkę. Niby dobrze znana fabuła, powtarzająca znane schematy - mi najbardziej rzuciło się podobieństwo do serialu Disneya ,,Kim Kolwiek" - ale w bardzo świeżej formie. To nie tylko dobrze napisana przygodówka, która zahipnotyzuje każdego dzieciaka ale także opowieść o przyjaźni, pomysłowości i odwadze. Tytułowa Amanda to dziewczynka obdarzona nadludzkimi cechami ale równocześnie szukająca zwyczajności. Ma poważne zadania ale też musi radzić sobie ze szkolną codziennością. Outsiderka, która szybko znajduje przyjaciela i razem ratują świat (albo chociaż rozwiązują zagadki). Otacza ją świat, który jest marzeniem każdego dzieciaka - bo kto nie marzył o domu, który skrywa tajne pomieszczenia, ma wielką bibliotekę i mrukliwego ale oddanego kamerdynera. To tutaj młodzieńcza błyskotliwość wygrywa z dorosłością. Jest niby niebezpiecznie ale pod kontrolą. Całość sprawnie łączy złagodzone elementy thrillera, powieści gotyckiej czy powieści detektywistycznej.

,,Amanda Black i niebezpieczne dziedzictwo" to fajna propozycja dla młodszych czytelników. Jest pełna akcji, nieoczekiwanych zawirowań i zapewnia całą gamę emocji. Uczy przyjaźni i radzenia sobie z przeciwnościami. Ma lekko mroczny, tajemniczy klimat, dokładnie tak wymierzony by przykuć skutecznie uwagę. Polecam!

 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non!


p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 86,4 cm - 1,8 cm = 84,6 cm.

 

wtorek, 11 marca 2025

,,Pokolenie przyjaciół" Saul Austerlitz

 

Tytuł oryginał: Generation Friends: An Inside Look at the Show That Defined a Television Era

Mieć więcej niż 30 lat i nie znać ,,Przyjaciół"? Chyba niemożliwe. Można ich uwielbiać, można nienawidzić, można ignorować ale nie da się nie wiedzieć czym jest ten serial. A jest to z pewnością serial-fenomen. Minęło ponad 20 lat od momentu gdy został wyemitowany ostatni odcinek a gadżety z logo Friends nadal są wszędzie obecne a kolejne pokolenia poznają przygody szóstki dwudziestolatków z Nowego Jorku, których głównym zajęciem było przesiadywanie na pomarańczowej kanapie w Central Perk. Tylko dlaczego właśnie wokół tego serialu obrosła taka otoczka? Co w nim jest takiego niezwykłego, że nadal przyciąga nowych widzów, a starzy obudzeniu w środku nocy będą potrafili zacytować kultowe teksty? ,,Pokolenie przyjaciół" próbuje zbadać ten fenomen i odpowiedzieć na te pytania.

Początek książki jest ciężki i nawet ja miałam problem, żeby przez niego przebrnąć. Autor serwuje nam kolejny raz przytacza historię jak to trójka scenarzystów spotkała się i wpadła na pomysł serialu oraz dodatkowo prezentuje szerokie tło dotyczące sytuacji w telewizji na początku lat 90tych. Temat może interesujący dla niektórych osób ale dla zdecydowanej większości ciężko strawny, szczególnie przy takim natężeniu nazwisk i danych. Zdecydowanie prostszą i przystępniej napisaną genezę można znaleźć na pierwszej lepszej stronie poświęconej ,,Friendsom".

Potem gdy zaczyna się już prawdziwa opowieść o serialu i jego kulisach robi się ciekawiej. Zdecydowanym plusem jest, że to nie aktorzy są w centrum tej opowieści ale osoby znajdujące się normalnie na zapleczu. To opowieść o scenarzystach, o rodzeniu się pomysłów, o burzach mózgu i tym czego w telewizji normalny widz nigdy nie widział. To też szczegółowa analiza kilku najbardziej znaczących wątków i wyjaśnienie dlaczego były przełomowe. To próba pokazania jak zmieniła się telewizja i świat oraz gdzie w tym było miejsce dla ,,Przyjaciół".

Czytelnicy-fani serialu nie znajdą tutaj zbyt wiele ciekawostek, których by wcześniej by nie znali ale jest kilka naprawdę interesujących wątków. Szczególnie, że zostały poddane analizie z niecodziennej perspektywy. Książka może nie jest odkrywcza ale stanowi podsumowanie pewnego pokolenia oraz próbuje wyjaśnić, jak to się stało, że właśnie ,,Friendsy" są dla niego strefą komfortu, do której wraca się w chwilach kryzysu. Mimo, że serial zestarzał się pod wieloma względami, przymyka się oko na jego niedociągnięcia i ogląda kolejny raz. Autor nie daje jasnej odpowiedzi ale wskazuje kilka istotnych obszarów. Ta książka, jak i sam serial, ma swoje wady ale bazuje na nostalgii i z pewnością jest czymś co warto choćby we fragmentach przeczytać.

poniedziałek, 23 września 2024

,,Węże na ziemi, węże na niebie" Hanna S. Białys


 Zaczyna się lato 1997 roku a razem z nich nad Bydgoszcz nadciąga fala upałów. Nic więc dziwnego, że ludzi ciągnie nad wodę i to właśnie tam znalezione zostaje ciało, które szybko zostaje zidentyfikowane jako znany bydgoski adwokat. Bondys, który zajmuje się sprawę, już na pierwszy rzut oka wie, że nie będzie to jednorazowy przypadek. Ofiara została okaleczona a w je gardło wciśnięto węża. Wszystko wskazuje na zbrodnię rytualną a pierwsze tropy prowadzą do tajemniczej organizacji pomagającej kobietom.  Przeczucie komisarza nie myli, zaczyna się gra pełna napięć i błędnych tropów, w której nikt nie jest tym za kogo się podaje i kim zdaje się być.

Trzeci tom serii jest bardzo specyficzny. Z jednej strony widać, że domyka i uzupełnia poprzednie dwa. Wreszcie poznajemy tajemniczą Anitę, byłą narzeczoną Bondysa, obserwujemy to co dzieje się z jego sąsiadką Esterą, dalej wnikamy w romansowe perypetie na linii Beata-Radek i mocno wchodzimy w życie rodzinne Aleksa, przyjaciele Bondysa. Praktycznie każda ze znanych nam już postaci mocno się odsłania i równocześnie jest to w jakiś dziwny sposób powiązana ze śledztwem, które właśnie się rozpoczęło. Tajemnicze symbole, złowrogie rytuały i ciała ofiar pojawiają się nieoczekiwanie i wydają się być przez kogoś z premedytacją podsuwane. Bondys jako jedyny próbuje patrzeć szerzej i wyłapać to co próbuje kryć się w cieniu, zdecydowanie nie pomaga mu osobiste zaangażowanie i to na bardzo wielu frontach.

,,Węże na ziemi, węże na niebie" domyka poprzednie tomy, wyjaśnia zaczęte tam wątki ale równocześnie zostawia otwartą furtkę na przyszłość i w sumie jestem ciekawa czy autorka z niej skorzysta. Ten tom, tak jak poprzednie, od początku trzyma w napięciu. Dziwna, zagmatwana sprawa, która właściwie sama się rozwiązuje skrywa jednak drugie dno. Jest pełna niedopowiedzeń, tajemnic skrywanych przez lata i mocno podparta przez uczucia: nienawiść, zranienie, nienormalne poczucie wyższości. To historia, gdzie nic nie jest oczywiste i do ostatniej strony gra z emocjami czytelnika, zapewniając mu ogrom zaskoczeń. Nadchodzą rozwiązania i odpowiedzi na pytania ale niekoniecznie takie jakich by można było się spodziewać lub oczekiwać.

,,Węże na ziemi, węże na niebie" to przykład solidnej i skupiającej uwagę  prozy kryminalnej. Autorka zrobiła dużo by wbić czytelnika w fotel i właśnie dzięki temu można przymknąć oko na wszelkie uproszczenia, bo dzięki nim, cały czas jest dynamicznie i poziom adrenaliny utrzymuje się na tym samym poziomie. Polecam!

 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non!

 

 

 p.s. WYZWANIE 2024 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 11,7 cm - 3,3 cm = 8,4 cm

 

 

sobota, 29 czerwca 2024

,,Męczennicy na płótnie" Hanna S. Białys


 Powoli kończy się zima. Bydgoszcz i komisarz Bondys także powoli dochodzą do siebie po wydarzeniach jakie rozegrały się końcem zeszłego roku gdy więc z wód rzeki zostaje wyciągnięte ciało staruszki, która najpierw została źgnięta nożem, Bondys wie, że koszmar powrócił. Od początku nie traktuje tego jak jednorazowej sprawy ale wstęp. I się nie myli. Wkrótce pojawiają się kolejne ofiary. Ktoś rozpoczął krwawe żniwo i szokujący jest dobór. Staruszka, dziecko, kobieta w ciąży.... A to nie koniec. Bondys i jego zespół wiedzą, że muszą działać i spróbować schwytać sprawcę jednak brak śladów i pozorny brak motywu sprawiają, że kręcą się w kółko. A wewnętrzne napięcie pomiędzy śledczymi zdecydowanie nie ułatwia prowadzenia efektywnego sprawy.

Po raz drugi wracam do serii autorstwa  Hanny S. Białys i po raz drugi utrzymała mnie ona w niepewności i napięciu prawie do ostatnich stron. Autorka pozornie trzyma sprawcę cały czas na wierzchu. Czytelnik wie co on myśli, wie co czuje, zna jego motywacje i z frustracją musi obserwować śledczych, którzy kręcą się w kółko. Chciałoby się ich chwycić i popchnąć we właściwym kierunku. Jednak to tylko pozory. Mamienie i gra. Prawda jest znacznie bardziej skomplikowana oraz skryta. Bondys z wyczuciem rasowego policjanta idzie po resztach śladów, łączy pozornie nic nie znaczące elementy by z  nich zbudować obraz. Skrupulatnie i metodycznie układa puzzle śledztwa by na koniec odsłonić kurtynę i udowodnić, że tak na prawdę czytelnik nic nie wiedział.

,,Męczennicy na płótnie" to trochę inny kryminał niż pierwsza część. Mamy tutaj do czynienia z opowieścią o szaleństwie i pasji, które prowadzą do zbrodni. Chaos i artystyczny amok mordercy jest przeciwstawiony skrupulatności i metodyczności komisarza. Jeden popada coraz bardziej w otchłań szaleńczego zamroczenia co prowadzi do popełnienia błędu, drugi idzie powoli we właściwym kierunku. Ale zanim do tego dojdzie będzie krwawo i szokująco. Obok tej sprawy nie da się przejść obojętnie. Zburzy spokój, wyzwoli skrywane emocje oraz nie pozwoli w nocy spokojnie spać. Jej okrucieństwo i bezwzględność jest z niczym nie porównywalna co odbije się mocno na śledczych. Jest to mocny, działający na wyobraźnię kryminał. I na pewno zapadnie w pamięć.

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non!

 

 

 p.s. WYZWANIE 2024 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 60,4 cm - 3,6  cm = 56,8 cm.

 

wtorek, 7 maja 2024

,,Reina Roja. Czerwona królowa" Juan Gómez-Jurado

Tytuł oryginału: Reina Roja

 ,,Reina Roja" była hitem czytelniczym zeszłego roku. Reklamowana jako coś innego, coś sensacyjnego, coś wbijającego w fotel. Cóż, nie będę zaprzeczać, że zwykła ciekawość sprawiła, że postanowiłam sprawdzić o co tyle hałasu i czy na prawdę jeszcze jest mnie w stanie coś zaskoczyć.

Antonia to najinteligentniejsza osoba na świecie. Kilka lat temu pracowała na zlecenie tajnej jednostki zajmującej się zwalczeniem przestępczości. Jednak coś się w jej życiu wydarzyło i wycofała się. Jon to inspektor policji, który przez jeden błąd a raczej impulsywne zachowanie, zostaje zdyskredytowany i obecnie nie ma nic do stracenia. I to on dostaje zadanie by przekonać Antonię do powrotu i rozwiązania zagadki zbrodni (prawie) doskonałej.

,,Reina Roja" jest genialną powieścią ale nie dlatego że jest szczególnie odkrywcza czy zaskakująca. To kryminał/thriller bardzo dobrze napisany, pełen zwrotów akcji i mniejszych i większych zaskoczeń, trzymający w napięciu oraz przesycony ironicznym humorem. Początkowo sprawia wrażenie, że może szokować brutalnością i bezwzględnością sprawcy ale dosyć szybko zbrodnia schodzi na dalszy plan a zamiast tego zaczyna się gra. Antonia i Jon nie tylko muszą ścigać się by przejrzeć mordercę ale także rywalizują z normalną policją, która nie jest im zbyt przychylna. Ta książka ma wszystko by być bestsellerem i to wcale nie dziwi, że się nim stał. Jest lekka, elektryzująca, ironiczna, pełna akcji i nieoczywista.Czy jest wybitna? Nie, ale to genialny przykład naprawdę dobrzej literatury rozrywkowej. Właściwie nie wiadomo kiedy się ją kończy bo siadasz, zaczynasz i już po.  Właściwie nie ma co tutaj więcej dodawać - lepiej brać i czytać i samemu poznać tę historię. 

p.s. WYZWANIE 2024 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 92,4 cm - 3,5  cm = 88,9 cm.    

czwartek, 21 marca 2024

,,Robaki w ścianie" Hanna S. Białys


 ,,A jednak miał rację. Robaki siedzą pod każdą boazerią i spod każdej boazerii w końcu wyłażą. Każda rodzina ma bowiem swoje sekrety i swoje robactwo ukryte w ścianach - wystarczy tylko poruszyć pierwszą deseczkę."(s.66)

Późna jesień 1996 w Bydgoszczy nie będzie przyjemna. Będzie mroczna, ciemna i klejąca się. Otuli swoimi zabójczymi mackami i sprawi, że nic nie będzie takie jak wcześniej. A zacznie się od jednej śmierci. Okaleczone ciało mężczyzny znajdzie w trakcie spaceru z psem kobieta cierpiąca na schizofrenię. Od początku wiadomo, że nie jest to przypadkowa zbrodnia bo morderca podpisał swoją ofiarę oraz wskazał motyw. Komisarz Marek Bondys od początku czuje, że nie będzie to proste śledztwo ani jedyna ofiara. I się nie myli. Wkrótce tropy pozostawione przez mordercę doprowadzają do kolejnego, w identyczny sposób okaleczonego ciała. Jednak coś się nie zgadza. Pozornie wyraźna ścieżka, którą podąża zabójca zaczyna się rozmywać, tropy i poszlaki same sobie zaprzeczają, nic nie jest tak oczywiste jak początkowo się wydawało a morderca wcale nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

Hanna S. Białys zabiera czytelnika w emocjonującą podróż w czasie, w sam środek lat 90tych. Jest szaro i depresyjnie. Nadal czuć spuściznę PRLu, która miesza się z nowobogackim zachłyśnięciem się wolnością. Jednak pozorna próba wkroczenia w nowe czasy tylko mocniej podkreśla głupotę, małostkowość, uprzedzenia i przypinanie krzywdzących łatek, tym którzy nie pasują. Osoba cierpiąca na problemy psychiczne musi być wariatką, homoseksualista - pedałem, ten kto się wyłamuje ze schematu - podejrzanym i złym, a kto chodzi do kościoła nawet jak jest pijakiem - to dobry kolega. Autorka doskonale wydobywa wszystkie te schematy i uprzedzenia po to by w nie wpisać śledztwo, które je obala. Wyciąga na światło dzienne to co chciałoby się by pozostało w ukryciu. Niszczy odgórnie ustalone podziały i odziera z przyczepionych łatek. Proste rozwiązania i podążanie za pozorami nie ma sensu, bo prawda jest ukryta pod powierzchnią i odbiega od przyjętej wizji. Nie da się zgadnąć wcześniej, trzeba podążać krok za krokiem i po kolei odrywać ,,deseczki" za którymi chowa się rozwiązanie.

,,Robaki w ścianie" jak na debiut są kryminałem bardzo dobrym. Dopracowanym, przemyślanym i hipnotyzującym na wielu poziomach. Czuje się mrok, szarość, beznadzieję lat 90tych, czuje się hipokryzję i obłudę tego okresu. Ale są też i bohaterowie, którzy idealnie się wpisują. Są niejednoznaczni, z problemami i nie podchodzący zero-jedynkowo do śledztwa. Komisarz Marek Bondys ma w sobie coś co przypomina trochę Harry'ego Hole'a - przenikliwy, nie pasujący do realiów ale równocześnie idealnie się w nich odnajdujący, widzący więcej niż kolejny schemat. Dzięki temu czuć sprawę, czuć jej zagmatwanie i niejednoznaczność. Czyta się to świetnie, zakończenie zaskakuje. Są pewne drobne elementy, które denerwują ale można przymknąć na nie oko bo całościowo to rozrywka na bardzo dobrym poziomie i tylko pozostaje czekać na kolejne tomy serii. 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non


p.s. WYZWANIE 2024 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 121,1 cm - 3,4 cm = 117,7 cm. 

wtorek, 27 czerwca 2023

,,Sąsiednie kolory" Jakub Małecki

 


Jakub Małecki ma wyjątkowy dar do opowiadania o zwykłym codziennym życiu i zwykłych sprawach w niezwykły sposób. Pozornie normalne życie, prozaiczna rzeczywistość w jego opowieściach nabiera nowego wymiaru, zaczyna dziać się magia. Jego historie wnikają głęboko pod skórę i wydobywają to co chce się ukryć albo o to, czego się nawet nie uświadamia. Dokładnie tak jest i w tym przypadku.

XX-lecie międzywojenne, Koło. Krystian dostaje zlecenie wykonania trumny, dla kobiety która podobno umarła z tęsknoty. Kobieta, której nigdy ne spotkał staje się jego nemezis i wnika w jego myśli i trwa tam nieustannie niczym drzazga. Krystian zatapia się coraz bardziej w swoim świecie, nie dostrzegając, że wokół zaczynają się dziać dziwne rzeczy, które w jakiś sposób łączą się ze zmarłą.

,,Sąsiednie kolory" to opowieść bardzo kameralna o depresji, tęsknocie, wyrzutach sumienia i miłości, która nie ma szans na realizację. Każdy z bohaterów skrywa jaką tajemnicę i nie jest dokładnie tym za jakiego chce uchodzić. Jedni próbują się dostosować do sztywnych reguł społecznych, chowając głęboko skrywane pragnienia i tęsknoty, równocześnie duszą się nie mogąc się realizować. Inni odchodzą - przez śmierć, wędrówkę lub zapadnięcie się w siebie. To opowieść pokazująca jak bolesny i straszny jest brak celu ale i brak radości w życiu. Małecki po raz kolejny opisuje zwyczajnych ludzi, zwyczajne problemy, odziera ich ze skorup w jakie obrośli ale zostawia iskierkę magii, dzięki czemu daje im nadzieję.

,,Sąsiednie kolory" są piękną opowieścią, widać w niej doskonale styl i kunszt Małeckiego ale nie poruszającą. Ma w sobie tajemnicę, której rozwiązanie trzyma uwagę czytelnika ale brakło czegoś co sprawiłoby, że właśnie ta historia zapadłaby na zawsze w pamięć. Jest bardzo poprawna, zachowawcza i czuć, że w pewnym momencie zabrakło pomysłu jak przekonująco zamknąć wątki, równocześnie przekazując jakiś morał. Czyta się ją przyjemnie ale za chwilę odejdzie w niepamięć.

czwartek, 6 kwietnia 2023

,,Ludzie Putina" Catherine Belton

Tytuł oryginału: Putin's People. How the KGB Took Back Russia and Then Turned on the West

 Chyba nikogo nie zdziwi jak powiem, że Putin to jedna z najważniejszych postaci współczesnego świata. I nie jest to podziw ani zachwyt. To raczej przerażenie i smutne stwierdzenie faktu. Człowiek znikąd. Szary urzędnik. Niewidoczny agent KGB. Tak zaczynał. I wręcz nieprawdopodobny jest sposób w jaki doszedł do władzy, w jaki sposób ją utrzymał i to co zrobił w świecie. Prawdopodobnie współczesny świat wyglądał by inaczej. Może byłoby spokojniej, nie wydarzyłoby się wiele zbrodni. Cóż, teraz to tylko gdybania. Jednak możemy prześledzić fakty i spróbować

Catherine Belton stworzyła monumentalną pracę. Prześledziła ponad trzydzieści lat układów, układzików, powiązań, dziwnych transakcji i finansowych zależności istniejących pomiędzy najważniejszymi ludźmi w Rosji oraz umożliwiających wyniesienie Putina do władzy. To nie stało się w ciągu jednego dnia czy roku. To był z chirurgiczną precyzją zaplanowany ciąg zdarzeń, który prowadził to tego co obecnie obserwujemy. Zupełnej dyktatury. Zamachy na bloki w Moskwie, Kursk, zamach na teatr na Dubrowce, Biesłan, proces Chodorkowskiego. Przecież to wszystko obserwowaliśmy przez lata. Zachód patrzył i nie widział. Pozwalał na coraz więcej bo w tle płynęły rzeki czarnych pieniędzy z Rosji, budujące fortuny i kupujące sojusze. To jest wręcz niesamowite jak wszystko w iście mistrzowskim stylu było przeprowadzane na oczach świata. Agenturalne macki sięgały wszędzie i wszystkim sterowały.Autorka rozpracowuje to krok po kroku i pokazuje jak mozolnie ale równocześnie metodycznie była budowana potęga Putina jak i KGB. Aż do szokującego ostatniego rozdziału gdzie sugeruje się, że także Donald Trump był pionkiem rozgrywanym przez siły z Kremla. Budzi to zastanowienie i niepokój.

,,Ludzie Putina" nie są łatwą książką. Widać benedyktyńską pracę i trud włożony w jej powstanie. Przedzieranie się przez miliony poszlak, łączenie wątków i próby dotarcia do właściwych ludzi aby potwierdzili podejrzenia. Odkrywa ogrom intryg i wzajemnych zależności ale możemy podejrzewać, że to zaledwie kropla w morzu tego co działo się w murzach Kremla. Jednak jedno jest pewne. To nie było jednorazowe działanie, to nie akcja pod wpływem impulsu. To przemyślana, długofalowa strategia, chroniąca wielu zbrodniarzy i zapewniająca im władzę. Dlatego nie dadzą sobie łatwo odebrać tego co z takę precyzją budowali. Polecam!

czwartek, 28 października 2021

,,Święto ognia" Jakub Małecki

 

Chyba wystarczy przeczytać jedną powieść Jakuba Małeckiego by się zakochać. Zakochać w jego opowieściach, zwyczajnych ale skrywających w sobie magię. Niby takich jakich miliony rozgrywa się obok nas. Jednak on z mistrzostwem i niesamowitym wręcz wdziękiem wyłuskuje z tej przeciętności to co najważniejsze. Z czułością i delikatnością pochyla się na problemami i bezbłędnie uwypukla bolące miejsce.

Dokładnie tak jest w jego najnowszej powieści - opowieści ,,Święto ognia". Tym razem bohaterami jest trzyosobowa rodzina. Najmłodsza córka, Anastazja, urodziła się z porażeniem mózgowym. Opiekują się nią ojciec i starsza siostra, Łucja - tancerka Baletu Polskiego. Autor po kolei każdego z bohaterów dopuszcza do głosu. To pozwala lepiej poznać zarówno historię pozbawionej matki rodziny, jak i lepiej zrozumieć wzajemne relacje pomiędzy bohaterami. Pomimo wzajemnej troski, panuje pomiędzy wiele niedomówień, niezrozumienia, opuszczenia. Każdy próbuje na swój sposób radzić sobie z życiem, nie próbując nawet szukać wsparcia.

Małecki jak zawsze jest oszczędny w słowach. Tutaj także nie potrzeba ozdobników czy wielu opisów by oddać osamotnienie bohaterów, ich przytłoczenie czy chorobliwą, mogącą doprowadzić do tragedii ambicję. Autor kolejny raz pięknie opowiada o zwyczajnych ludziach. Bez nadęcia, z prostotą. Stają się oni dzięki temu bardziej bliscy a nich problemy wręcz namacalne. To kolejna opowieść, którą nie tylko się czyta ale także przeżywa. Polecam!

czwartek, 10 czerwca 2021

,,Trolle Putina" Jessikka Aro

 

Tytuł oryginału: Putinin trollit

W 2021 roku mamy już chyba pewną świadomość tego jak kształtowane są informacje w Internecie. Panuje wszechobecna manipulacja, fake newsy są na porządku dziennym a niesprawdzone, podane na gorąco dane rozpalają dyskusje i budują światopogląd. Od zawsze wiemy, że media kłamią, przeinaczają i wyrywają z kontekstu. Co jednak jeśli za tym stoi coś większego i odgórnie sterowanego?

Jessikka Aro to fińska dziennikarka, która na własnej skórze przekonała się jak niebezpieczne jest głośne mówienie o trollach internetowych i celowym, sterowanym rozpowszechnianiu fake newsów. Zaczęła badać tematy Rosji i jej wpływu na media pod koniec pierwszej dekady XX wieku, gdy jeszcze nikt nawet nie myślał o tym by zapanować nad Internetem. Media społecznościowe dopiero nabierały znaczenia, sieć była pełna pasjonatów i hobbystów. Rosja jednak już wtedy zaczynała działać w taki sposób by burzyć spokój, zastraszać tych którzy ją krytykowali oraz dowolnie kształtować wydarzenia, tak aby pasowały do uprawianej przez nich polityki.

Autorka nie tylko bazuje na swojej historii i swoim dziennikarskim śledztwie. Przytacza historie innych, którzy mieli to nieszczęście by nadepnąć Rosji na odcisk. Są to historie, które czyta się niczym powieść sensacyjną. Oczywiście chyba najbardziej spektakularna akcja rosyjskich trolli to ingerencja w wybory prezydenckie w 2016 roku, po których prezydentem został Donald Trump. Ale to jest zwieńczenie długofalowego procesu, który alby zrozumieć trzeba przeczytać reportaż Aro.

,,Trolle Putina" to rewelacyjnie napisany reportaż. Odważny, otwierający oczy i odkrywający to obecnie jest najniebezpieczniejsze. Autorka doskonale wyjaśnia i w prostu sposób prezentuje mechanizmy jakimi kieruje się Rosja w wojnie informacyjnej wymierzonej, właściwie w cały świat. Jedynie świadomość jak łatwo można manipulować mediami, dokładne zwracanie uwagi na źródła informacji oraz krytyczne podejście do newsów może w pewnym stopniu pomóc odnaleźć się we współczesnym świecie. Trzeba jednak mieć świadomość, że zwykły użytkownik sieci ma przed sobą nie równorzędnego przeciwnika a dobrze naoliwioną, wytrenowaną i bezwzględną maszynerię, które nie zawaha się wyciągnąć i wykorzystać żadnego, nawet najbardziej absurdalnego fake newsa by zniszczyć reputacje, upokorzyć a w rezultacie zrealizować swój cel. Polecam gorąco!

 

  p.s. WYZWANIE 2021 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 98,3 cm - 3,8 cm = 94,5  cm.

 

poniedziałek, 10 maja 2021

,,Zapłacisz mi za to" Teresa Driscoll

 

Tytuł oryginału: I Will Make You Pay

Alice Henderson, młoda dziennikarka pracująca dla lokalnej gazety, obiera niepokojący telefon. Zniekształcony męski głos informuje ją, że załatwi ją żyłką do krojenia sera, po czym się rozłącza. Początkowo nikt nie traktuje incydentu zbyt poważnie. Jednak wraz z nadejściem kolejnej środy sytuacja staje się coraz bardziej niepokojąca. Dochodzi do kolejnych zdarzeń i tajemniczy stalker nie opuszcza. Jego działania zaczynają zagrażać nie tylko Alice ale także jej najbliższym.

,,Zapłacisz mi za to" to elektryzujący i przykuwający już od pierwszych stron thriller psychologiczny. Akcja jest prowadzona kilkutorowo, dzięki czemu czytelnik nie tylko obserwuje narastający strach i poczucie zagrożenia u głównej bohaterki, czy pracę policji i prywatnego detektywa, który zdają sobie sprawę, że muszą się pospieszyć jeśli nie chcą aby doszło do najgorszego ale także jest możliwość wniknięcia do umysłu stalker i zrozumienia jego motywów. Wątki występują naprzemiennie co sprawia, że wręcz czuć tykający zegar. Aby jednak rozwiązać sprawę i mieć nadzieję na sukces trzeba przedrzeć się przez poszlaki, spekulacje, błędne wnioski oraz odkryć co naprawdę jest czynnikiem, który wyzwolił mordercze instynkty u stalkera. Cóż, ogromną podpowiedzią jest sam tytuł powieści, który z każdą kolejną stroną nabiera coraz większego sensu i staje się kluczem do zgadnięcia, kto stoi za wszystkim. Z tym jednak, trzeba poczekać aż do dostatnich stron bo autorka doskonale zapętliła intrygę, podsuwając mnóstwo błędnych tropów, ale dzięki temu finał jest większą niespodzianką.

,,Zapłacisz mi za to" to w prawdzie moje pierwsze spotkanie z thrillerami Tersy Driscoll ale mam nadzieję, że nie ostatnie. Autorka świetnie splata wątki psychologiczne, pokazując narastający strach i przerażenie u bohaterki czy budując grunt by w pewien sposób usprawiedliwić stalkera, z samą intrygą kryminalną. Mimo, że akcja jest dosyć statyczna bo z niepokojem obserwujemy to co się dzieje i z niepokojem czekamy na to co musi nadejść. Plusem jest także to, że nie ma zbyt wielu zapychaczy akcji. Jest trochę wątków na boku, rozluźniających akcję ale są one tak wpasowane by dać czytelnikowi oddech przed kolejną eskalacją. To wszystko sprawia, że ciężko się oderwać i można pochłonąć powieść prawie na raz. Polecam!

 

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Sin Qua Non !  



  p.s. WYZWANIE 2021 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 110,3 cm - 3,1 cm = 107,2  cm.

sobota, 27 lutego 2021

,,Przyjaciele. Ten o najlepszym serialu na świecie" Kelsey Miller

 

Tytuł oryginału: I'll Be There for You: The One about Friends

Przyznaję się na wstępie. ,,Przyjaciół" w całości, od pierwszego do ostatniego odcinka, oglądałam dwa razy. Pierwszy raz na drugim roku studiów, drugi - w zeszłym roku. Tyle całość. Nie robi wrażenia, prawda? Cóż, bo to tylko część prawdy. Do tego powinno dojść setki razy kiedy włączałam ulubione odcinki, trafiałam przypadkowo w telewizji lub oglądałam fragmenty i bloopersy na youTube'ie. Tak, to już zmienia postać rzeczy. Bo ,,Przyjaciele" to serial, który się uwielbia albo się go nie cierpi. Nie ma żadnej opcji po środku. Ja go uwielbiam i chyba znam całkiem dobrze.

Jednak w czym tkwi fenomen ,,Przyjaciół"? Co sprawia, że kolejne pokolenia zasiadają przed ekranem telewizora czy komputera i zakochują się w szóstce z Manhattanu. Przecież od premiery minęło prawie 30 lat. Świat się zmienił. Ale czy aż tak bardzo jak nam się wydaje? ,,Przyjaciele. Ten o najlepszym serialu na świecie" to nie jest kolejny zbiór anegdot i ciekawostek z zaplecza serialu. To próba dokładnej analizy co dokładnie stoi za sukcesem serialu i dlaczego nadal tak chętnie jest on oglądany. Miller stara się sięgnąć do genezy produkcji. Pokazuje jacy dokładnie ludzie za nią stali i co nimi kierowało przy podejmowaniu takich a nie innych decyzji. Koncentruje się także mocno na fabule pokazując jej zarówno mocne, bardzo uniwersalne i wręcz postępowe cechy jak i wskazując to co już się zestarzało i jest nie pasujące do współczesności. Tak, jest o tym jak pokazywany jest homoseksualizm, o braku różnorodności rasowej, o tym jakie zachowania promuje i co jest akceptowalne a co nie. ,,Przyjaciele" mimo, że byli serialem komediowym dotykali i pokazywali wiele ważnych społecznie tematów, czasem łamiąc tabu i nadając nową wartość zjawiskom, które były dotychczas niepopularne i zamiatane pod dywan.

Praca Kelsey Miller to niewątpliwie ciekawy zbiór pokazujący jak mocno ,,Przyjaciele" wbili się w popkulturę i społeczną świadomość. To serial w pewien sposób oswajający i normalizujący pewne zjawiska ale przede wszystkim oswajający dorosłość. Budujący nadzieję, że gdzieś dookoła też znajdą się takie osoby, z którymi można spędzać całe dnie i mówić o wszystkim. To serial o czasam ,,gdy przyjaciele są rodziną", taka współczesna bajka dla dwudziesto- i trzydziestolatków. W pewnym momencie się z niej wyrasta ale to wcale nie znaczy, że w momentach kryzysu nie można do niej choć na chwilę wrócić. Przyznam, że po lekturze tej książki lepiej widzę i rozumiem fenomen serialu. I cóż, pewnie jeszcze kiedyś do niego wrócę :) 

  p.s. WYZWANIE 2021 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 144,1  cm - 2,8 cm = 141,3  cm.

 

poniedziałek, 7 grudnia 2020

,,Saturnin" Jakub Małecki

 
,,Saturnin" to powieść hipnotyzująca. Zaczyna się tak zwyczajnie, tytułowy bohater to zwyczajny trzydziestolatek, pracujący jako sprzedawca w Warszawie, podkochuje się w farmaceutce z pobliskiej apteki ale nie ma odwagi zrobić tego pierwszego kroku. Jego życie to praca i samotne wieczory. Bolesna zwyczajność pomieszana z samotnością i wyobcowaniem. Tę życiową rutynę przerywa telefon od matki, że zaginął jego ponad dziewięćdziesięcioletni dziadek. Saturnin wyrusza w podróż do domu. Nie wie jeszcze jak wiele ta wyprawa zmieni w jego życiu, jak wiele się dowie i jak wiele odkryje.

Myślę, że ,,Saturnina" można czytać i odkrywać na wielu poziomach. Pozornie prosta historia, w której zagoniona współczesność konfrontuje się z tragicznymi czasami II wojny światowej. Ale to także, a może przede wszystkim opowieść o ludziach. Trzy pokolenia Markiewiczów stają się lustrem, w którym odbijają się wszystkie obawy, lęki, błędy, czasem głupota i wstyd a czasem mądrość i spokój. I nie ważne czy patrzymy na wojenne dzieje Tadeusza, skomplikowane, nieudane małżeństwo Hanny czy samotność Saturnina. Każde z nich niesie w sobie te same problemy ale nie umie się nimi dzielić, nie umie o nich mówić przez co tylko potęguje ten cichy rodzinny dramat.

,,Saturnin" to powieść pięknie opowiedziana, z ogromną delikatnością i czułością w stosunku do wszystkich bohaterów. Narrator widzi ich błędy i porażki ale cały czas w nich wierzy, nie pastwi się nad nimi, z łagodnością pozwala trwać i zapadać się w milczenie oraz codzienną rutynę. Dzięki temu opowieść porusza, dotyka najskrytszych strun w duszy ale nie przytłacza. Ból skryty w tajemnicy wyzwala, przychodzi jako katharsis, jest uleczeniem a nie obciążeniem. Paradoksalnie daje nadzieję i wyzwala siłę nadającą życiu pęd. I chyba to jest najważniejsze przesłanie tej powieści. Polecam!

poniedziałek, 29 czerwca 2020

,,Wielki następca" Anna Fifield

Tytuł oryginału: The Great Successor. The Divinely Perfect Destiny of Brilliant Comrade Kim Jong Un

Kim Dzong Un - postać, której chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Dziwny, śmieszny ale i przerażający przywódca Korei Północnej. Wydaje się postacią z zupełnie innego świata. Gdy cały świat prężnie pędzi do przodu, czaruje zmianami, tryska nowoczesnością, on i kraj, któremu przewodzi utknął gdzieś w odmętach najgorszych i najczarniejszych czasów. Wygląda groteskowo ale jakimś cudem udaje mu się trzymać w ryzach terroru i dyktatury cały kraj oraz sprawić, że nawet wszechpotężne Stany Zjednoczone nie są w stanie nagiąć go do swojej woli.

Kim właściwie jest Kim Dzong Un? Jakim cudem ten dziwny trzydziestokilkulatek przetrwał i udało mu się przejąć władzę? Dlaczego tyrania i rządy terroru nadal trwają? Co sprawia, że Stany Zjednoczone powstrzymują się od radykalnego działania? Na te i całe mnóstwo innych pytań próbuje znaleźć odpowiedzi Anna Fifield. Przeszłość Kim Dzong Una skrywa tajemnica. Nie wiadomo wiele o jego dzieciństwie, okresie nastoletnim. Autorka zbiera okruchy i buduje z nich obraz wręcz nieprawdopodobnego człowieka. I nie, nie jest on wyjątkowy dlatego, że w wieku trzech lat potrafił kierować samochodem jak mówi rozpowszechniona w Korei opowieść. Nie, jest wyjątkowy bo groteskowy wygląd, dziwna fryzura, szalone zachowanie kryją siłę, bezwzględność i determinację by za wszelką cenę utrzymać się u władzy. Kim Dzong Un nie liczy się z nikim i niczym. Po trupach (dosłownie) dążył do ugruntowania swojej odziedziczonej ale nie do końca pewnej pozycji. Nieobliczalny szaleniec a może genialny manipulant? Szczęściarz wykorzystujący okoliczności a może strateg po mistrzowsku planujący każdy kolejny ruch i wyprzedzający przeciwników? Nie da się na te pytania jednoznacznie odpowiedzieć bo Kim Dzong Un wymyka się szablonowemu myśleniu. Przekracza ustalone granice w straszny i zły sposób, że zaszokowany świat nie jest w stanie reagować.

Autorka na tyle na ile to możliwe stworzyła niejednoznaczny i wymykający się wszelkim regułom i przyjętym konwencją portret człowieka, którego nie można lekceważyć. Ale książka opowiada nie tylko o przywódcy Korei Północnej. Aby jak najlepiej oddać jego osobą trzeba sięgnąć po szerszy kontekst i pokazać jak w ogóle doszło do przejęcia władzy przez dynastię Kimów oraz jak wygląda sytuacja w państwie. Nie jest to obraz rysowany w jasnych barwach. To obraz biedy, nędzy, ucisku zwykłych obywateli kontrastujący z szaleństwem i bogactwem najwyższych warstw. To obraz oparty na sprzecznościach i życiu w wiecznym poczuciu zagrożenia.

Z pewnością reportaż nie wyczerpuje tematu, zaledwie go zarysowuje ale daje odczuć jak skomplikowana jest kwestia przywództwa w Korei Północnej i jak nieoczywistą postacią jest Kim Dzong Un. Lepiej można zrozumieć dlaczego globalna polityka wygląda tak a nie inaczej. Bardzo dobra pozycja szczególnie dla tych, którzy jeszcze wcześniej nie spotkali się z tym zagadnieniem. Jasno i klarownie punktuje najważniejsze wydarzenia, które doprowadziły do obecnych rozwiązań oraz wyjaśnia jakie pociągały za sobą skutki. Polecam bo warto przeczytać.

niedziela, 11 marca 2018

,,Trup na plaży i inne sekrety rodzinne" Aneta Jadowska


Ja naprawdę nie jestem jakąś skomplikowaną osobą. Prosta ze mnie dziewczyna więc lubię proste opowieści. Takie żeby się je dobrze czytało, czasem żeby zmusiły do myślenia a czasem pozwoliły się pośmiać lub wzruszyć. Poważnie, nic skomplikowanego. Po bardzo pozytywnych opiniach miałam nadzieję, że właśnie to znajdę w nowej powieści Anety Jadowskiej.

Z autorką wcześniej miałam do czynienia tylko raz ale dobrze ją wspominam. W tym przypadku niestety bardzo się rozczarowałam. ,,Trup na plaży" jest po prostu nudny. Nic, zero, null. Wszystko jest tak bardzo nudne, pozbawione jakichkolwiek emocji, czegokolwiek co motywowałoby do kontynuowania czytania. Nawet sama bohaterka, domorosła detektyw nie ma w sobie nic co pozwałaby na niej skupić uwagę. Zwyczajne, normalne życie, które zakłóca znalezienie trupa na plaży. W każdej innej powieści to byłby punkt przełomy, wyzwalający siły napędowe akcji. A tutaj jak nic się nie działo, tak nic się nie zmienia.

Żeby nie było, że nie zwróciłam uwagi. W powieści pojawia się wątek romansowy jeszcze bardziej nudny od kryminalnego. Ideał pojawia się i ... znika. W sumie nic o nim nie wiadomo, prawie nie istnieje ale jest. Miałam nadzieję, że tym wybrańcem będzie sierżant Straszewicz bo przynajmniej pojawiłyby się jakieś iskry. (btw. Straszewicz i jajko niespodzianka - chyba najlepsza scena powieści). Ja wiem, że najlepszy jest ten nudny ale litości, nie w książce!

,,Trup na plaży" może i miał potencjał ale ja go nie zauważyłam. Zasnęłam. Wniosek, jak ktoś szuka czegoś co pomoże szybciej zasnąć, powieść będzie jak znalazł.

czwartek, 21 grudnia 2017

,,Rdza" Jakub Małecki


Po raz pierwszy sięgam po Jakuba Małeckiego i od razu trafiam na coś co przykuwa uwagę. Pozornie prosta, wręcz banalna historia osieroconego chłopca i jego zdziwaczałej babki. Każde z nich ma swój świat, tak bardzo osobny ale splatający się z innymi w wielu miejscach. Gorzkie wspomnienia splatają się w nim z trudną ale tak bardzo zwykłą codziennością. Nie ma tutaj na miejsca na wielkie słowa ale one same, bardzo naturalnie wchodzą. Zwyczajność nabiera mocniejszego, bardziej wyraźnego wydźwięku. Wszystko jest tak bardzo znane, że może dotknąć i oddziaływać na każdego.

Małecki nie bawi się w górnolotne metafory czy bogate obrazy. Pokazuje życie takie jakie jest: przelotnym mgnieniem, ciągiem błahych zdarzeń, z których pamiętamy tylko kilka, rdzą. I nie ważne czy coś wydarzyło się siedemdziesiąt lat temu czy dziesięć. Wszystko nabiera właściwego znaczenia gdy spojrzeć na to pod odpowiednim kątem i właściwie zrozumieć. Wszystko ma swój cel.

,,Rdza" to także opowieść o przyjaźni - początkowo dziecięcej, prostej potem nastoletniej skomplikowanej by na koniec okazać się męską, prawdziwą. To opowieść o dojrzewaniu, odkrywaniu i zrozumieniu samego siebie, wychodzeniu poza siebie oraz poszukiwaniu. To opowieść, w której każdy znajdzie tyle kontekstów i wątków ile chce. Ta historia żyje tak jej bohaterowie: prości, zwyczajni, szarzy, jedni z wielu ale mocno zakotwiczeni w ich własnych rzeczywistościach, przez co bardzo wiarygodni.

sobota, 16 stycznia 2016

,,Moja walka o każdy metr" Thomas Morgenstern

Tytuł oryginału: Über meinen Schatten: Eine Reise zu mir selbst

Lubię skoki narciarskie i gdy tylko mam tę możliwość oglądam konkursy Pucharu Świata. Fakt, teraz zdarza mi się to rzadziej bo denerwuje mnie dziwny sposób naliczania punktów, który zabija to co w tym sporcie najlepsze. Oglądałam jednak zawody z upadkami Thomasa Morgensterna. Pamiętam szczególnie ten na skoczni w Kulm. Dopiero co budził podziw, że tak szybko pozbierał się po wcześniejszym i wrócił do skakania a tu znowu taki pech i tak przerażający upadek. Chyba każdy, kto wtedy to widział zamarł. Sama byłam przekonana, że raczej już nie wróci do skakania a przynajmniej nie w tym sezonie. Tym większe wrażenie zrobiła informacja, że Morgi wraca i to nie kiedyś w bliżej nie określonej przyszłości ale za kilka tygodni, na Olimpiadę w Soczi.

,,Moja walka o każdy metr" koncentruje się właśnie wokół tego upadku i powrotu do formy w tak krótkim czasie. Pokazuje wolę walki, determinację, samozaparcie i ogromną siłę w pokonywaniu przeszkód, szczególnie tych psychicznych. Morgi staje się bohaterem jakiego lubi publiczność. Staje do walki z własnymi słabościami i wygrywa. Wygrywa, po to by później spokojnie móc podjąć najważniejszą decyzję swojego sportowego życia - zrezygnować.

Pewnie wielu pojawi się skoczków, którzy będą zdolniejsi, bardziej utytułowani ale Thomas Morgenstern stanowił klasę samą w sobie. Jako zawodnik był tym, który udowodnił, że zawsze można się podnieść i wrócić do zwyciężania.

środa, 25 czerwca 2014

Bon Jovi Kiedy byliśmy piękni

Był rok 2000, miałam 12 lat kiedy po raz pierwszy usłyszałam ,,It's my life" Bon Jovi. Długo później chodziłam i prosiłam rodziców, żeby kupili mi (jeszcze wtedy!) kasetę ,,Crush". Nie przypuszczałam, że w ten sposób zaczyna się moja najdłuższa i najlepsza przygoda muzyczna.

Bon Jovi towarzyszą mi zawsze. Razem z nimi kończyłam kolejne szkoły, zdawałam egzaminy, pisałam prace zaliczeniowe. Byli moim budzikiem. Towarzyszyli mi gdy szłam na rozmowę o pracę. Włączam ich piosenki gdy jestem szczęśliwa, smutna, zmęczona, gdy roznosi mnie energia. Nie umiem wyobrazić sobie sytuacji, kiedy nie mam pod ręką którejkolwiek z płyt czy choćby ulubionych kawałków.

Sięgnięcie po album Bon Jovi Kiedy byliśmy piękni to wisienka na torcie.  Cudownie było siąść, słuchać największych przebojów, czytać wywiad i podziwiać rewelacyjne zdjęcia. Przyznam, że nie interesuje mnie ich życie prywatne ale czytanie o historii zespołu, ich wizji jego przyszłości, o tworzeniu piosenek, które nucą pokolenia, życiu w trasie i wzajemnych relacjach między ,,chłopakami" było niesamowitym przeżyciem. Stali się mi jeszcze bliżsi.

Album to podsumowanie dwudziestu pięciu lat działalności zespołu. Taki szybki, fotograficzny przegląd najważniejszych momentów z jego życia. Obowiązkowa pozycja w biblioteczce każdego fana Bon Jovi.
polecam gorąco!!