Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska 2015. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska 2015. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 grudnia 2015

,,Florystka" Katarzyna Bonda

Ostatnimi czasy nie mogę narzekać na brak polskich kryminałów. Tym razem postanowiłam zmierzyć się z Katarzyną Bondą, która została okrzyknięta nawet królową tego gatunku w Polsce. Trochę sceptycznie podeszłam do ,,Florystki" nie do końca wiedząc czego mogę się spodziewać. Dostałam za to mroczne, skomplikowane śledztwo.

Hubert Meyer to profiler policyjny. Jego zadaniem jest słuchanie, obserwowanie by w rezultacie stworzyć jak najlepszy profil psychologiczny sprawcy. Popełnia jednak błąd w pracy i sam postanawia odsunąć się od policji. Błogie lenistwo nie trwa długo. Zostaje wezwany gdy ginie dziewięcioletnia Zosia. Wkrótce dziewczynka zostaje znaleziona martwa a śledczy zaczynają wiązać ten przypadek z popełnionym kilka lat wcześniej zabójstwem jedenastoletniego Amadeusza.

O kryminałach ciężko pisać tak aby za wcześnie nie podsunąć uważnemu czytelnikowi żadnego tropu. Tutaj, gdzieś tak w połowie można domyślić się kto jest sprawcą ale nie umniejsza to wcale przyjemności z lektury. Intryga jest tak skonstruowana aby cały czas czymś zaskakiwać. Dodatkowym plusem jest genialnie nakreślone tło społeczne i psychologiczne. Obserwujemy tak różnych bohaterów i każdy z nich coś wnosi i buduje większy kontekst tak aby jak najlepiej zrozumieć finał.

Mimo, że jedna powieść nie przekonała mnie aby oddać palmę pierwszeństwa Bondzie muszę podkreślić jej niewątpliwy kunszt w budowaniu interesującej fabuły oraz znajomość środowisk śledczych. Dba o szczegóły, dlatego jej powieść nabiera cech realności. Z chęcią sięgnę także po inne jej kryminały.

p.s. WYZWANIE 2015 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 31,1 cm - 3,4 cm = 27,7 cm

środa, 2 grudnia 2015

,,Seks, sztuka i alkohol" Andrzej Klim



Na lata 60-te patrzymy dziś przez pryzmat czarno-białych zdjęć i filmów. Bohaterowie tamtego okresu to dziś dostojne osobowości, autorytety z dziedziny nauki, sztuki i polityki. Wręcz nieprawdopodobnym wydaje się, że byli oni młodzi i ... szaleni.

Andrzej Klim stworzył zbiorek anegdot, który zabiera nas w niezwykłą podróż w czasie. Ukazuje zupełnie inne oblicze szarego, siermiężnego PRLu. Oblicze pełne imprez, niezwykłej fantazji, szalonych romansów oraz przepełnione plotkami, za które, współcześnie, redaktorzy wszystkich portali plotkarskich daliby się pokroić. Opowiada o latach 60-tych lekko, zabawnie oraz barwnie. Postacie nabierają życia a anegdoty naprawdę budzą uśmiech.

Autor koncentruje się nie tylko na plotkach i zabawnych historiach. Przedstawia także okoliczności powstania niektórych znanych utworów, nakreśla kontekst dla wielu zjawisk i pokazuje jak ciekawie mogło być też w ,,epoce słusznie minionej". Rozczaruje się jednak kto spodziewa się bulwersujących faktów - tu ich nie znajdzie.

poniedziałek, 30 listopada 2015

,,Dalej od Buenos" Stefan Czerniecki


Pakować plecak i w drogę. Ruszamy na szlak dalej od Buenos. Pamiętajcie o ciepłych skarpetkach, kurtce z kapturem, kapeluszu a przede wszystkim zabierzcie dobry humor, pragnienie przygody i duuużo cierpliwości. Przed nami bowiem Argentyna, Chile i Boliwia.

Przewodnika mamy dobrego, wytrwałego i potrafiącego zaciekawić nawet obszarem pustki. A jakie robi zdjęcia!! To Stefan Czerniecki - ,,kartograf, rozgadany wielbiciel yerby i komedii Szekspira." Wyruszył wraz z przyjaciółką Moniką na wędrówkę po Ameryce Południowej. Tłukł się autobusami, nocował w podrzędnych hostelach i na kempingach, przeprawiał się przez rzeki,wspinał i mierzył się z kleszczami i meszkami, podziwiał najpiękniejszą górę świata oraz park skalny, zetknął się z mentalnością latino, bawił się na fieści, jadł, pił, zwiedzał i podziwiał krajobrazy. Jeszcze Wam mało?

Można wymieniać i wymieniać o tym jest dokładnie ta książka. Ale po co? Po co kolejny raz mam opowiadać o podróży Czernieckiego skoro on robi to najlepiej - z ogromnym optymizmem, podziwem, wprost zaraża nas swoim entuzjazmem. Najstraszniejsze epizody z jego wyprawy nabierają kształtu anegdoty, z której śmieje się z przyjaciółmi. Aż chce się wyruszyć wraz z nim aby na własne oczy zobaczyć to co on. Dodatkowym atutem są niesamowite fotografie nadające klimat opowieści.

p.s. WYZWANIE 2015 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 38,4 cm - 1,8 cm = 36,6 cm

niedziela, 29 listopada 2015

,,Skrzydlata trumna" Marcin Wroński

,,Skrzydlata trumna" to moje czwarte spotkanie z komisarzem Zygmuntem Maciejewskim ale chyba pierwsze, które pochłonęło mnie bez reszty. Siedziałam i czytałam, czytałam aż w końcu, w rekordowym tempie dotarłam do końca.

Tym razem Marcin Wroński zaserwował nam nietypową opowieść. Obserwujemy Maciejewskiego na dwóch płaszczyznach: przedwojennej i tuż po zakończeniu II wojny światowej. Płaszczyzny połączone są osobą współwięźnia. Budzi on wspomnienie niedokończonej sprawy z 1936 roku, która rozpoczęła się od pozornie łatwego do wyjaśnienia samobójstwa stróża w fabryce samolotów. Instynkt nie pozwala jednak bohaterowi odłożyć tego na półkę. Zaczyna drążyć, pytać aby odsłonić zaskakujący finał.

Równocześnie jest to też historia Maciejewskiego-więźnia. Uwięziony na Zamku, przesłuchiwany, torturowany przez komunistycznego majora Grabarza w niczym nie przypomina postaci, którą poznaliśmy we wcześniejszych tomach. Jest wyniszczony, pozbawiony informacji o najbliższych, odarty z człowieczeństwa a mimo to nie gdzieś jeszcze kołacze się jego inteligencja i upór.

W ,,Skrzydlatej trumnie" dostajemy naprawdę mocną i momentami brutalną historię. Jednak w pewien sposób fascynującą. Znowu spotykamy ulubionych bohaterów - fakt, większość w retrospekcji z 1936. Jak zawsze są wyraziści i pełnokrwiści. Cóż, nie trzeba też powtarzać, że świetnie wtapiają się w dobrze znane nam już tło społeczne. Po raz kolejny Lublin staje się miastem złym, mrocznym oraz pełnym tajemnic nad którym, na szczęście, czuwa komisarz Maciejewski z Zielnym, Fałniewiczem i Kraftem.

Już nie mogę doczekać się kiedy sięgnę po kolejną część aby poznać losy bohaterów w trudnej powojennej rzeczywistości.


 p.s. WYZWANIE 2015 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 40,5 cm - 2,1 cm = 38,4 cm

środa, 25 listopada 2015

,,Złamane pióro" Małgorzata Maria Borochowska


Czy można jeszcze napisać książkę zaczynającą się od ucieczki na wieś i spróbować przekazać coś nowego? Zdaje się to być zadaniem wręcz karkołomnym. Bo i co tu powiedzieć? Wypalenie zawodowe? Było! Zmiana środowiska? Nuda. Ucieczka od współczesności? Banał.

Jednak to przeprowadzka na wieś stanowi punkt wyjścia dla powieści Małgorzaty Marii Borochowskiej ,,Złamane pióro". Jej bohaterka, Emily na przekór wszystkim postanawia porzucić miasto i zamieszkać w odziedziczonym domku na wsi. Tam ma zamiar zacząć pisać swoją pierwszą powieść. Gdzieś kołacze uparcie poczucie, że nie jest najważniejszy motyw jaki kieruje dziewczyną. Trzeba będzie cierpliwie poczekać do końca aby poznać tajemnicę i zrozumieć co kieruje postacią.

Po przeczytaniu pierwszych kilku stron powieści miałam ogromne wątpliwości. Myśli, wrażenia, opisy są tak pięknie ubrane w słowa, że zastanawiałam się czy starczy tego do końca. Czy autorce uda się nie pogubić w natłoku misternych słownych konstrukcji i zbudować z tego interesującą fabułę? Moje obawy okazały się bezzasadne. Powstała opowieść zachwycająca, poruszająca, fascynująca. A właściwie nie jedna a trzy. Przeplatają się wzajemnie i uzupełniają. Razem tworzą rzeczywistość pełną magii. Z resztą cały czas czaruje nas baśniowy klimat ze swoją nie do końca sprecyzowaną przestrzenią. Jak na prawdziwą baśń przemycane są nam uniwersalne wartości o prawdzie, pięknie, odwadze, wybaczeniu i zrozumieniu.

Zazdroszczę autorce umiejętności operowania słowem i sprawiania, że każde zdanie ma pełną liryzmu i mocy wymowę. Sprawiła, że nie można oderwać się od lektury. Mam nadzieję, że nie jest to jej ostatnie słowo bo już nie mogę doczekać się kolejnej historii. Polecam!

p.s. p.s. WYZWANIE 2015 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 42,2 cm - 1,7 cm = 40,5 cm

sobota, 7 listopada 2015

,,Droga Romo" Roma Ligocka

Każdy z nas ma w życiu taki moment, kiedy wydaje mu się, że wszystko co najlepsze właśnie jest przed nim, kiedy wydaje się, że każda decyzja jest dobra, kiedy wie się lepiej. Każdy ma swój czas buntu, dojrzewania, poznawania świata.

Temu jednemu szczególnemu momentowi poświęca swoją uwagę Roma Ligocka w swojej powieści ,,Droga Romo". Bohaterka, osiemnastoletnia Roma, jest i, paradoksalnie nie jest, samą autorką. Dzieli je tak ogromna przepaść doświadczeń, wiedzy, smutku, że równie dobrze mogłyby być dwoma osobnymi osobami. Ta dorosła Roma patrzy na młodą z wielką czułością i strachem. Chciałaby nie raz powstrzymać ją, zawrócić z drogi, nie pozwolić na działanie ale równocześnie zdaje sobie sprawę, że pewne rzeczy muszą się zdarzyć. Życie czasem musi boleć, musi przytłaczać, musi smucić. A sobie też trzeba umieć wybaczyć brawurę młodości.

,,Droga Romo" to piękna, momentami smutna książka. Nie jest jednak pesymistyczna. Przez całą opowieść przebijają się promyki optymizmu - kolorowe ferie barw artystycznego Krakowa lat 50-tych, spotkania warszawskiej bohemy, młodzieńcza wiara we własne siły, ciekawość świata i ludzi. Jest to też mądra opowieść o dorastaniu, zranieniu i podnoszeniu się na nowo pięknie napisana i zilustrowana zdjęciami oraz obrazami autorki. Zachęcam gorąco!

p.s. WYZWANIE 2015 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 49,2  cm - 1,7 cm = 47,5 cm

niedziela, 25 października 2015

,,Karbala" Piotr Głuchowski, Marcin Górka

,,Karbala" jest bardzo ciężką książką do ocenienia. Porusza kontrowersyjny temat uczestnictwa polskiego wojska w misji w Iraku. Już to budzi wątpliwości: Czy byliśmy na prawdę tam potrzebni? A może sami występowaliśmy z pozycji agresora? Przyznaję, że sama nie jestem pewna czy uważam za słuszne, że wtedy tam się znaleźliśmy. Jednak jak nie powinno się przenosić tych wątpliwości i niechęci na poziom walczących żołnierzy. Była to decyzja polityczna i osoby decydujące o wysłaniu wojska powinny być rozliczone. Bo to co zrobiły budzi przerażanie i niedowierzanie.

Autorzy w swoim reportażu, którego centrum stanowi bitwa o City Hall stopniowo budują tło. Zaczynają od przedstawienia okoliczności, motywów oraz sytuacji społeczno-politycznej,która zadecydowała o przeprowadzeniu operacji militarnych w Iraku. Nie ograniczają się jednak tylko do tego, prezentują także jak wyglądała armia polska w 2003 roku. Byliśmy słabo uzbrojeni, nieobeznani w realiach, niedoszkoleni. Większość była przekonana, że jedzie na ,,wojskowe wczasy": trochę objazdów, spokojna baza, przyjaźni i wdzięczni ludzie a przy okazji większe pieniądze. Nie spodziewali się przyjdzie stanąć im do prawdziwej, brutalnej walki.

W obliczu takiego kontekstu to co się wydarzyło w Karbali budzi szacunek. Grupa polsko-bułgarska nie poddała się. Stanęła do walki, która na pierwszy rzut oka jest przegrana. Walczyli, bronili, zabijali. Nie jest to opowieść jak z Sienkiewicza. To brutalna, krwawa, porażająca, bezwzględna walka, przesycona realizmem. Nie ma tu pięknych opisów, są flaki, krew, przekleństwa i świadomość, że działo się to na prawdę, podczas gdy w Polsce zastanawiano się czy  dotrze do żołnierzy śniadanie wielkanocne.

Przez prawie dekadę żyliśmy w nieświadomości. Byliśmy nie informowani o tym co rzeczywiście dzieje się w Iraku i Afganistanie. Jak wygląda nasz udział w misjach. Co oznaczają ,,drobne incydenty"? Autorzy nie zatrzymują się jednak tylko na samym udziale w misji. Pokazują także to co dzieje się z powracającymi. Rozwód, alkoholizm, depresja, leczenie psychiatryczne, stany lękowe. To norma. Wielu z ,,misjonarzy" nie umie poradzić sobie z tym co widziało i przeżyło a w Polsce nie czeka na nich też żadne wsparcie.

,,Karbala" to jedna z tych pozycji, które dobrze jest przeczytać aby móc wyrobić sobie opinię. Każdy ma prawo do innej, ale każdy powinien wiedzieć co stoi za pięknymi słowami polityków i dziennikarzy. Powinniśmy zdawać sobie sprawę jak wygląda sytuacja naszego wojska i że nawet współcześnie mogą oni toczyć bitwy i wychodzić z nich bez szwanku. Powinniśmy chwalić się bohaterami a nie chować ich jak wstydliwy sekret.

niedziela, 18 października 2015

,,A na imię jej będzie Aniela" Marcin Wroński

Marcin Wroński w trzecim tomie opowieści (jakoś nie pasuje mi tutaj określenie ,,przygód") o komisarzu Maciejewskim serwuje nam zagadkę kryminalną rozpisaną na lata. Wszystko zaczyna się z pozoru banalnie, zabójstwem dziewczyny we wrześniu 1938. Wtedy jeszcze nikt nie przypuszcza, że sprawa ta będzie się ciągnąć przez okres całej wojny. Co roku w podobnych okolicznościach będzie ginąć kolejna młoda kobieta. Jedynie wytrwałość i ,,ośli" upór Maciejewskiego sprawi, że zbrodnia nie zniknie w wojennej zawierusze a zabójca musi liczyć z faktem, że nie pozostanie bezkarny.

Lubię kryminały Wrońskiego za ich specyficzny klimat. We wcześniejszych dało wyczuć nostalgiczną nutę tęsknoty, za wielokulturowym, mrocznym Lublinem z jego kawiarniami, bramami. Miastem pełnym tajniaków, szpicli nad którym jednak czuwa policja z Maciejewskim na czele. Tutaj na początku także powraca dobrze znana atmosfera. Szybko jednak wszystko ulega zmianie. Wybucha wojna, wkraczają Niemcy. Śledztwo, układy, znajomości, utarty rytm znika. Gdzieś cały czas czai się zagrożenie. Nawet pozornie bezpieczna posada nie pozwala uniknąć ryzyka. W powietrzu wisi nie do końca wypowiedziane zagrożenie. Każdy ze znanych nam doskonale bohaterów będzie musiał dopasować się do panujących reguł. Nie można stać w miejscu bo rzeczywistość wszystko zmieniła.

Z ogromnym zafascynowaniem śledziłam jak zgrabnie a zarazem dobitnie Wrońskiemu udało się przedstawić na tle rozciągniętego i skomplikowanego śledztwa zbudować obraz podbitego miasta. Stworzył nie tylko kryminał ale i niezłą powieść społeczno-historyczną. Trochę mroczną, duszną jednak niezwykle wciągającą.

p.s. WYZWANIE 2015 - W tytule jest imię

czwartek, 8 października 2015

,,Wieczność bez Ciebie" Bożena Gałczyńska- Szurek

Malowniczy Zamość staje się areną, na której rozgrywają się niezwykłe zdarzenia. W trakcie upalnego lata do miasta zjeżdżają pozornie przypadkowi ludzie. Dosyć szybko wychodzi na jaw, że łączy ich zaproszenie na ślub hrabiego Adama Sokolskiego z młodą prawniczką, Kamilą Guzik. Los jednak nie sprzyja młodym. Tuż przed zaślubinami w miejscowym hotelu zostaje znaleziony martwy wuj pana młodego. Wszystko wskazuje na morderstwo. Będzie to dopiero pierwszy kamyk, prawdziwa lawina zdarzeń ma dopiero nastąpić.

,,Wieczność bez ciebie" jest niewątpliwie interesującą pozycją. Posiada wciągającą fabułę, ciekawych bohaterów, rozgrywa się w pięknym mieście, które tutaj zostało wspaniale sportretowane. Jednak nie to decyduje o tym, że dałam się porwać tej powieści. Przede wszystkim uderzył mnie klimat. Bardzo nastrojowy, tajemniczy, budzący tęsknotę za spokojem i urokiem prowincji. Z jednej strony policyjne śledztwo, terminy gonią, oprócz tego przygotowania młodych do ślubu - wydaje się, że powinno temu towarzyszyć nerwowość, szaleństwo, pośpiech. Nie było tu tego i szczerze mówiąc, nie odczuwałam ich braku.
Czułam się jakbym czytała powieść z innej epoki. Autorka, nie wiem czy zamierzenie czy podświadomie, nawiązuje do powieści z początku XX wieku. Tak samo jak tam jest wielka miłość, mezalians i tajemnice rodzinne. Czyta się to bardzo przyjemnie, choć w paru miejscach raziły mnie powtórzenia i niektóre zwroty. Są to jednak detale, które nie wpłynęły znacząco na niezwykłą atmosferę panującą w opowieści.

poniedziałek, 5 października 2015

,,450 stron" Patrycja Gryciuk

Wyobraź sobie, że jesteś znanym, popularnym pisarzem. Wyobraź sobie, że Twoje książki są rozchwytywane jak świeże bułeczki. Właśnie czekasz na wydanie najnowszej gdy okazuje się, że ktoś już wcześniej poznał i zdublował Twój pomysł wydając swoją powieść. Najgorsze jednak, że ta przenosi się do rzeczywistości. To co miało być tylko fikcją literacką staje się prawdą. A Ty stajesz się .. no właśnie ofiarą? świadkiem? podejrzanym?

,,450 stron" to wciągające literackie wariactwo. Dwie powieści, jeden temat i seria zabójstw. Wszystko jest tam możliwe, trudno jest nakreślić wyraźne granice oddzielające to co zmyślone od rzeczywistości. Zagadki, tajemnice, policyjne i prywatne śledztwa, dodatkowo zafundowano mam lekką historię miłosną z dylematem na temat różnicy wieku. Normalnie jestem przeciwna krótkim rozdziałom, tutaj jednak świetnie się sprawdziły stopniowo budując napięcie i tworząc oryginalną strukturę powieści opartej na krótkich zwięzłych migawkach. Stopniowo odsłaniane są coraz bardziej zaskakujące szczegóły, sprawiając, że ma się ochotę na więcej. Niestety, słabiutko w zestawieniu z całością wypadł finał. Jest tylko poprawny. Szybko zakończono akcję budowaną bardzo skrupulatnie, wręcz ucięto w kilku zdaniach. Cóż, liczyłam na dużo więcej.

Dopiero odkrywam młodych polskich pisarzy. Już przekonałam się do rodzimych kryminałów, z ogromnym dystansem jednak odnoszę się do powieści obyczajowych. Powieść Patrycji Gryciuk plasuje się gdzieś w połowie tej skali. Z jednej strony mamy całkiem nieźle zarysowany thriller przykuwający uwagę już od pierwszej strony, z drugiej - autorka tak dużo miejsca poświęciła na historię Wiktorii i Młodego, że trudno nie traktować tego jak obyczajówki, czy wręcz romansu. Całość jest jednak całkiem zgrabnie spleciona. Dobry przykład literatury rozrywkowej.

wtorek, 29 września 2015

,,Zimne. Polki, które nazwano zbrodniarkami" Marek Łuszczyna


Przyjęło się, że kobiety to słaba płeć. Delikatne, wrażliwe, opiekuńcze - takie powinny być. Co jednak można o nich powiedzieć, gdy stają się zbrodniarkami, odpowiedzialnymi za cierpienie lub śmierć innych ludzi? Pięć sylwetek takich właśnie kobiet przybliża w swoim reportażu Marek Łuszczyna. Każda z nich ma na sumieniu śmierć kogoś innego - albo sama zabiła albo jej działania do tego doprowadziły. Autor próbuje naszkicować tło, które doprowadziło do popełnienia zbrodni. Zaczyna mocno, od stalinowskiej działaczki, Julii Brystyngier. Budowała ona aparat bezpieczeństwa, torturowała i nadzorowała tortury żołnierzy (w tym generała Emila Fieldorfa Nila), prześladowała kościół. Pod koniec życia miała się nawrócić i przyjąć chrzest.

Potem jednak reportaż przybiera tendencję spadkową. Kolejne bohaterki dobrane są według dziwnego klucza. Czasem nie do końca można zrozumieć dlaczego akurat one tutaj się znalazły. Trochę rozmywa się, główna idea, która (najprawdopodobniej) przyświecała autorowi. Momentami przeszkadza także styl: połączenie gawędy z reporterskim skoncentrowaniem na faktach.

Tomik reportaży ,,Zimne" niewątpliwie jest ciekawy i porusza dotąd jeszcze nie zbadane obszary naszej historii. Przede wszystkim pokazuje losy kobiet zagubionych, znękanych, zmuszonych przez rzeczywistość do aktu najwyższego okrucieństwa (pomijam Brystyngier). Patrząc z perspektywy czasu, próbujemy zrozumieć ich zachowanie i decyzje oraz znaleźć usprawiedliwienie ich działań. Nie zawsze się da. Wartko sięgnąć i samemu znaleźć własne odpowiedzi na pytania, które się nasuwają.

p.s. WYZWANIE 2015 - Oparta na prawdziwej historii

środa, 23 września 2015

,,Arabska żona" Tanya Valko

Dotarłam do końca, chociaż nie było łatwo. Tanya Valko chciała w swojej powieści przedstawić prawdziwe, wstrząsające oblicze mieszanego, polsko-arabskiego małżeństwa. I w pewien sposób jej się to udało. Wcisnęła w jedną (dość obszerną) książkę taką ilość zła, chamstwa, przemocy, że powstała dosyć ciężko strawna papka. Wiele elementów tutaj nie gra i razi. Zaczynając od głównej bohaterki, tytułowej arabskiej żony.

Dorota ma osiemnaście lat gdy w Polsce przypadkowo poznaje libijskiego doktoranta, Ahmeda. Wydarzenia od tego momentu rozgrywają się w ekspresowym tempie: wielka miłość, ciąża, ślub, narodziny córki. Po kilku latach decydują się na przeprowadzkę do Libii. To tam ma rozegrać się wielki dramat kobiety, którego pierwsze oznaki ujawniły się już w ,,polskim etapie".

Dorota reprezentuje typ ludzi, których szczerze nie cierpię i staram się unikać jak ognia. Taka stereotypowa (wybaczcie) blondyna, trochę ciele, które gdzie się postawi tam zostanie. Jej zachowania i zaślepienia, nawet przy najszczerszych chęciach, nie da się tłumaczyć miłością do męża i córek. Przez większość czasu wykazuje się totalnym brakiem zdrowego rozsądku. Jest leniwa, głupia, nie wykazuje chęci poznania i zrozumienia kraju, w którym przyszło jej żyć. A potem płacz i zgrzytanie zębów. Nie bronię Ahmeda, ta postać jest zła do szpiku kości. Jednak dla Doroty nie umiem znaleźć współczucia. Jej zachowanie przeczy samo sobie. Najbardziej dobitny przykład: jej mąż gwałci swoją siostrę. Bohaterka to widzi. Co dalej? Przez jedną stronę ma dylemat a potem serwuje nam opowieść jakim on jest cudownym kochankiem i jak wspaniały mają seks. Przecież ma się ochotę chwycić ją za blond kudły i walnąć. Może przejrzałaby na oczy.

Jestem zdecydowanie na nie. Nawet jeśli powieść powstała na postawie prawdziwych, tragicznych historii w takiej formie jest dla mnie nie do przyjęcia. Głupota bohaterów razi i niewiele uczy. Kultura arabska występuje w tle w znikomej formie. Więcej uprzedzeń, stereotypów niż realiów. Dramaty zostały spłycone i przedstawione na poziomie programów ,,Dlaczego ja?", ,,Trudne sprawy". Całość jest niczym tabloidowa papka. Raczej nie planuję sięgnąć po kolejne tomy. Szkoda mi czasu i nerwów na czytanie takich bzdur.





p.s. WYZWANIE 2015 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 70,3 cm - 5,3 cm = 65,0 cm

wtorek, 15 września 2015

,,Seriale. Przewodnik Polityki Krytycznej"

Na zmianę z czytaniem książek oglądam seriale. Teraz w prawdzie już dużo mniej niż kilka lat temu, ale oglądam. Seriale to nie tylko dobra rozrywka na wieczór gwarantująca godzinę relaksu. Obecnie wiele wymaga wiele wysiłku intelektualnego, spostrzegawczości, zwraca uwagę na ważne kwestie społeczne, kulturalne czy polityczne jak również uczy i edukuje. Serial, szczególnie, taki emitowany w ogólnie dostępnej telewizji, ma dużo większy zasięg niż książka, czasopismo czy sam film.

Wydany w 2011 ,,Przewodnik Krytyki Politycznej. Seriale" bardzo szczegółowo analizuje ten fenomen. Koncentruje się na kilku popularnych (Friends, House, True Blood, Z Archiwum X) czy kontrowersyjnych pozycjach (Słowo na L, Big Love), zahaczając nawet o nasze podwórko (Świat według Kiepskich). Omawiane są społeczne odniesienia, wpływ na widza, stopniowe złagodzenie czy wręcz zmianę światopoglądu (najlepszym przykładem są wątki homoseksualne, które znacznie straciły swoją kontrowersyjną wymowę). Autorzy próbują dojść do meritum zagadnienia, wyjaśnić dlaczego akurat serialowi bohaterowie tak poruszają wyobraźnie, gdzie tkwi istota. Nie ma na to jednej, dobrej odpowiedzi. Ile głosów, tyle opinii.

Ważna pozycja dla każdego serialomaniaka. Warto jednak zauważyć, że pewne kwestie już teraz uległy przedawnieniu. Pewne seriale zakończyły się, w innych bohaterowie ewoluowali w innym kierunku, po za tym pojawiły się nowe tytuły, które na nowo ustawiły karty, zmuszając do nas do przesunięcia swoich granic postrzegania. Wiele kwestii stało się oczywistymi. A to tylko okres pięciu lat. Na pewno niezwykłym przeżyciem będzie spojrzenie na szklany ekran za kolejne kilka.

p.s. WYZWANIE 2015 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 75,5 cm - 2,3 cm = 73,2 cm

niedziela, 6 września 2015

,,Morfina" Szczepan Twardoch

Jest Konstantym Willemannem, nie lubi koni, wojny, jest synem szalonej matki i okaleczonego ojca, jest mężem Heleny i ojcem Jureczka. Jest kochankiem Sali, pierwszym mężczyzną Igi, przyjacielem Jacka. Przede wszystkim jest jednak NIKIM, śmieciem, (wybaczcie) dupkiem, próbującym tak lawirować przez życie aby przejść przez nie jak najłatwiej. Nie interesuje go praca, rodzina tylko wtedy gdy jest dobrze, deklaruje się Polakiem ale nie rozumie celu poświęcenia i walki w przegranej już wojnie. Nuda i przypadek prowadzi, że zostaje wplątany w akcje wywiadowcze.

,,Morfina" łamie schematy mówienia o II wojnie światowej. Przecież zawsze Polacy, Warszawiacy byli waleczni, bohaterscy, oddani Ojczyznie. Szpieg i wywiadowca taki jak Hans Kloss. Jeśli znaleźli się zdrajcy byli szybko likwidowani. A tutaj nagle pojawia się bohater na miarę Konstantego. Ktoś, kogo nie można lubić, nie można szanować, nie można nawet tolerować. Mimo to jego spojrzenie na wrzesień i październik 1939 roku wciąga. Patrzymy na inne miasto. Na zgwałconą Warszawę, do której dopiero wprowadzają się Niemcy. Na miasto, które jeszcze nie wie czego może się spodziewać, co będzie dalej. Patrzymy na przerażonych ludzi przez okulary groteski. Poznajemy karykaturalnych bohaterów nie przystających do wpajanych nam przez historię schematów. Nie ma dzielnych herosów, mądrych dowódców. Są tylko mali, zachłanni, zawistni, głupi ludzie.

Twardoch zafundował nam kubeł zimnej wody. Otrzeźwił. Zburzył święte cokoły i pokazał brud i zgniliznę tkwiącą pod nimi. A zrobił to genialnie wykorzystując komizm, groteskę i karykaturę. Wymieszał narracje abyśmy głowili się co jest prawdą a co ułudą. ,,Morfina" czasem przytłacza, oburza ale próbuje oczyścić od narosłych mitów rok  1939. Warto sięgnąć i samemu się z nią zmierzyć.

p.s. WYZWANIE 2015 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 82,1 cm - 4,1 cm = 78,0 cm

wtorek, 18 sierpnia 2015

,,Paryże Innej Europy" Błażej Brzostek

Warszawa, Paryż i Bukareszt - pozornie trudno jest znaleźć płaszczyznę dla tych miast. Stolica Francji jawi się jako wzór i ideał, o porównaniu do którego inne metropolie mogą marzyć. Na przestrzeni wieków pojawiały się jednak głosy, które dopatrywały się Paryżu w Warszawie i Bukareszcie. Pewne elementy sprawiały, że miasta ,,Innej Europy" nabierały nobliwości, blasku i elegancji.

Błażej Brzostek w swojej pracy zebrał różne głosy i opinie i postanowił zaprezentować fascynujące i niezwykłe oblicza stolic Polski i Rumunii. Zbudował ich analizę porównawczą, daleko jednak odbiegającą od nudnej, akademickiej rozprawy. Obraz miast jaki zaprezentował nam obejmuje swoją perspektywą XIX i XX wiek. Jego metropolie żyją i funkcjonują na tle zachodzących zmian geopolitycznych. Nie straszne im reżimy i dyktatury, zjawiska atmosferyczne i zmieniające się władze. Niczym dwie kobiety, zmieniają swe oblicza - by raz kusić tajemniczością, zachwycać urodą lub wzruszać nędzą. Upadają, a potem dumnie podnoszą z ruin. Kokietują delikatnym orientalizmem, stanowiąc obszar przejścia między Europą Zachodnią a Azją.

,,Paryże Innej Europy" zabierają w podróż, z której nie chce się wracać. Pokazują zarówno inne, zewnętrzne spojrzenia na Warszawę i Bukareszt jak i przekazują relacje obywateli. Pokazuje ich podobieństwa oraz różnice. Wszystko to napisane jest w formie trochę nostalgicznej opowieści o ludziach, architekturze, polityce i zmieniających się modach, doskonale ilustrującej metamorfozę jaką musiały przejść by zaistnieć w obecnym kształcie.

p.s. WYZWANIE 2015 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 84,8 cm  - 2,7 cm =82,1 cm

środa, 29 lipca 2015

,,Beksińscy. Portret podwójny" Magdalene Grzebałkowska

Dwóch bohaterów. Ojciec i syn. I ich światy: tak podobne, a tak różne.


Magdalena Grzebałkowska podjęła się tytanicznej pracy stworzenia dokładnej i obiektywnej biografii dwóch niezwykłych indywidualności: Zdzisława i Tomasza Beksińskich. Stworzyła poruszający obraz z którego wyłania się ojciec - utalentowany artysta i syn - cały czas poszukujący swojego miejsca na świecie. A gdzieś w tle jak duch przemyka się trzecia bohaterka - Zofia Beksińska, zawsze czujna, uważna, w pełni oddana swoim mężczyznom.

Biografia napisana przez Grzebałkowską sprawia, że na nowo ożywają jej bohaterowie. Znowu żyją, oddychają, prowadzą korespondencję ale przede wszystkim tworzą. Znów budzą fascynację i kontrowersję. Czuje się jednak gdzieś pod skórą pragnienie by zatrzymać zegar niemiłosiernie odmierzający czas aby nie nastąpił tragiczny finał. Zarówno Zdzisław jak i Tomasz jest tak wyraźnie odmalowany, że wydaje się znany i w jakiś sposób bliski. O ile seniora można polubić pomimo, kontrowersyjnej sztuki jawi się jako sympatyczna i spokojna osobowość posiadająca swoje dziwactwa. Natomiast junior raz budzi zainteresowanie i fascynację by potem lekką niechęć. Wydaje się indywidualnością, która nie trafiła na swój czas.

Nie każdy musi podziwiać malarstwo Zbigniewa, nie dla każdego guru muzycznym musi być Tomasz. Warto jednak przeczytać i samemu zderzyć się z nimi. ,,Beksińscy" to przede wszystkim opowieść o poszukiwaniu miłości, celu życia, opowieść o niezrozumieniu i sile talentu.

p.s. WYZWANIE 2015 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 90,7 cm  - 3,8 cm =86,9 cm 

poniedziałek, 27 lipca 2015

,,Kasacja" Remigiusz Mróz


Remigiusz Mróz chyba tak jak ja jest fanem seriali. Mecenas Joanna Chyłka to prawie jak żeńskie wydanie Harveya Spectera z ,,Suits", aplikant Kordian Oryński ma niby być Mike'iem Rossem. Ich dialogi w samochodzie nasuwają skojarzenia z McGarrettem i Dannym z ,,Hawaii Five-O" a jedna scena pod koniec książki ,,Supernatural". Żeby wszystko grało musi w tle być zbzikowany pomocnik, dobry i zły szef no i przede wszystkim ... sprawa. A sprawę otrzymują nie byle jaką. Przerażające morderstwo. Podejrzany, który nie podejmuje żadnej współpracy. Mnóstwo znaków zapytania.

Akcja wciąga już od pierwszej strony. Pochłania i nie puszcza. Każde kolejne działanie bohaterów nakręca całą lawinę zdarzeń. Zagadka goni zagadkę. Gdy już zaczynamy cieszyć się z sukcesu, dzieje się coś co odwraca nasze wyobrażenie o całej sprawie o 180 stopni. Intryga jest tak skonstruowana, że dopiero na ostatnich stronach poznajemy rozwiązanie i zostawia nas ono z głupią miną. Dodatkowym atutem są bohaterowie nakreśleni wyraźnie, barwni, dowcipni, zawzięci w swoich działaniach. Czasem balansują na granicy praca oraz tego co wypada ale robią wszystko w interesie klienta. Nawet wyjaśnienia zawiłości meandrów prawa podane jest w tak przystępnej formie, że nie nudzi. Wręcz przeciwnie - potrafi zainteresować.

,,Kasacja" pozytywnie mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się, że ktoś potrafi w Polsce napisać książkę na poziomie najlepszych publikacji Grishama. Mam nadzieję, że autor ma równie dobre pomysły na kolejne batalie sądowe i nie tylko Chyłki i Zordona bo ja już nie mogę się doczekać ponownego z nimi spotkania.

sobota, 25 lipca 2015

,,Domofon" Zygmunt Miłoszewski


Gdy ktoś rzuci ,,polski horror" raczej daleka jestem o myślenia o literaturze ala Stephen King. Bardziej odniosłabym się do absurdów polskiej rzeczywistości. Dlatego zdziwiona byłam faktem, że Zygmunt Miłoszewski, pisarz, którego cenię za genialne kryminały, debiutował jako autor horroru.

Akcja ,,Domofonu" rozgrywa się w ,,bloku z wielkiej płyty", do którego wprowadza się młode małżeństwo. Planują rozpocząć życie i karierę w Warszawie. Jednak już pierwszego dnia wita ich trup w windzie. Kolejne chwile i dni pokażą, że domu oprócz normalnego życia rodzinnego i sąsiedzkiego dzieje się coś jeszcze. Agnieszka i Robert, były dziennikarz Wiktor oraz maturzysta Kamil zostali wysunięcie na pierwszy plan. Jak później się okaże, los przygotował dla nich różne role, z którymi będą musieli się zmierzyć by przetrwać.

Podczas lektury ,,Domofonu" cały czas nasuwają się skojarzenia z ,,Lśnieniem" S.Kinga. Podobne konstruowanie akcji, wystawianie bohaterów na ekstremalne spotkanie z własnymi lękami czy nawet w pewnym stopniu zakończenie. Mimo, to czytałam z ogromnym zainteresowaniem. Chciałam wiedzieć co stanie się dalej, czułam napięcie otaczające bohaterów, razem z nimi próbowałam dość do rozwiązania. Jak na debiut jest to całkiem przyzwoita książka, idealna na upalny dzień ale o wiele bardziej wolę Miłoszewskiego w wydaniu kryminalnym.

p.s. WYZWANIE 2015 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 93,1 cm  - 2,4 cm = 90,7 cm 

czwartek, 9 lipca 2015

,,Cztery zachodnie staruchy" Bartosz Jastrzębski, Jędrzej Morawiecki

Europejczyk wierzy w wiele rzeczy. Wierzy w pieniądze, władzę, prognozę pogody, wierzy w to co mówią w telewizji, piszą w Internecie, czasem wierzy w Boga lub jakąś siłę wyższą kierującą światem. Normalne jest dla niego komunikowanie się z oddalonymi o tysiące kilometrów bliskimi. Jednak istnieje strefa życia i świadomości, którą bez wahania wkłada między bajki a każdego kto twierdzi inaczej skłonny jest z marszu skierować na badania psychiatryczne. To sfera duchów, szamanów i bezpośredniej ich ingerencji we współczesny świat. Dla nas, Europejczyków, szamanizm brzmi jak powrót do czasów prehistorycznych. Istnieją jednak miejsca gdzie zjawisko to stanowi normalności, a wręcz przeżywa swój renesans.

Reportaż Bartosza Jastrzębskiego i Jędrzeja Morawieckiego koncentruje się na obszarze współczesnej Buriacji i Mongolii. Opowiada fascynującą historię o podróży w świat duchów i szamanizmu. I nie jest to jakiś Ciemnogród. Szamanami zostają ludzie wykształceni, z tytułami naukowymi. Odnaleźli oni życiową równowagę w balansowaniu pomiędzy światem żywych i ich przodków. Ich relacje odsłaniają tajniki ruchu, odbudowę po czasach komunizmu oraz pokazują jak bardzo zakorzeniony jest w społeczeństwie. Pokazują świat gdzie nowoczesność miesza się z wielopokoleniową tradycją, realizm z metafizyką.

Autorzy stają się dla czytelnika oczami i uszami. Przebiegają azjatyckie miasta by pokazać to co najważniejsze, zebrać i wysłuchać najważniejszych bohaterów. Patrzymy na tę fascynującą rzeczywistość wyposażeni w podstawową wiedzę antropologiczną i etnograficzną by potem móc wyciągać własne wnioski. Patrzymy i uczymy się szanować tę kulturę jakże inną od naszej. Polecam!

p.s. WYZWANIE 2015 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 100,5 cm  - 1,8 cm = 98,7 cm

czwartek, 25 czerwca 2015

,,Szum" Magdalena Tulli

Zastanawialiście się kiedyś jak to jest czuć się obcym? Niezrozumiałym? Innym? Taka jest narratorka powieści. Jest inna, nadpobudliwa, emocjonalna, nie odnosi sukcesów w nauce.Wszystko to nie pasuje do schematu narzuconego w rodzinie. Chłodna matka, apodyktyczna ciotka, nieobecny ojciec, idealny kuzyn a pośrodku ona - niepasująca.

,,Szum" to próba konfrontacji, zmierzenia się z przeszłością by znaleźć wyjaśnienie i rozwiązanie a na koniec upragnione wybaczenie.
Magdalena Tulli niby umieszcza akcję w konkretnym miejscu i czasie, wśród konkretnych ludzi ale jednocześnie rozmywa kontury rzeczywistości budują uniwersalną opowieść o związkach międzyludzkich. Pokazuje jak łatwo można skrzywdzić najbliższych, nawet (albo przede wszystkim) nie używając słów. Polecam, niech jednak nikogo nie zmyli niewielki rozmiar książki - ładunek emocjonalny w niej nagromadzony jest ogromny.



p.s. WYZWANIE 2015 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 105,5 cm  - 2,0 cm = 103,5 cm