Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wzrost 2023. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wzrost 2023. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 grudnia 2023

,,444" Maciej Siembieda


 Z prozą Macieja Siembiedy miałam dotychczas tylko raz przyjemność, gdy jakiś czas temu czytałam ,,Gambit". Już wtedy przykuło moją uwagę, że autor umiejętnie umie łączyć fikcję literacką z prawdziwymi wydarzeniami oraz dodatkowo bawi się gatunkami literackimi oferując rozrywkę na najwyższym poziomie.

Dokładnie tak też jest w przypadku pierwszego tomu serii o Jakubie Kanii ,,444". Tytułowa liczba odnosi się to tajemniczej przepowiedni mówiącej, że właśnie co 444 lat, począwszy od roku 1000, ma pojawić się wybraniec, który będzie w stanie zakupować topór wojenny pomiędzy islamem a chrześcijaństwem. Jednym z takich wybrańców miał być polski król Władysław Warneńczyk. Wieki po jego śmierci Jan Matejko namalował obraz, w którym miały być zakodowana ta przepowiednia oraz odpowiednie wskazówki. Ten tajemniczy obraz, który przez wieki pojawiał się i znikał, był kradziony oraz ukrywany oraz prawie nic o nim się nie mówi stał się osią powieści sensacyjnej Siembiedy. Jego poszukiwania rozpalą wyobraźnie prokuratora Jakuba Kani, który swoimi działaniami wywoła zamęt w szeregach starodawnej organizacji, która zrobi wszystko by nikt nie dowiedział się o przepowiedni ukrytej w ,,Chrzcie Warneńczyka".

,,444" to wciągająca powieść sensacyjno-historyczna. Siembieda po mistrzowsku wykorzystuje prawdę historyczną aby na jej podstawie stworzyć zaskakujący obraz dziejów. Prowadzi czytelnika od roku 1000 do współczesności, a nawet w przyszłość genialnie łącząc wątki i co rusz zaskakując. Nic nie jest tutaj oczywiste czy możliwe do przewidzenia. Bawi się historią, nadając jej nowe brzmienie oraz dopełniając ją fikcją, także powstaje spójna, interesująca oraz wciągająca całość. Nagle doskonale znane fakty nabierają nowego znaczenia oraz czytelnik dowiaduje się całkiem sporo o najbardziej tajemniczym z obrazów Jana Matejki. Oczywiście, jak na prawdziwą powieść sensacyjną przystało, gdzieś w cieniu musi czaić się tajemniczy wróg, który tylko czeka aż główny bohater zbliży się za bardzo do rozwiązania, aby zaatakować. I w tym przypadku autor mocno zaskoczył i zdecydowanie zbił z pantałyku, co liczę mu jako ogromny plus bo spodziewałam się standardowych rozwiązań.

,,Czwórki" to świetna powieść rozrywkowa łącząca umiejętnie przygodę, tajemnicę, prawdziwą historię oraz ciekawych, nietuzinkowych bohaterów. Można z nią doskonale spędzić czas. Jest z pewnością nietuzinkowa oraz zaskakująca ale czyta się jednym tchem. To powieść, która z pewnością usatysfakcjonuje każdego miłośnika tajemnic, szyfrów oraz pradawnych spisków sięgających ponad granice państw. Siembieda wykorzystał to wszystko ale równocześnie zachował realizm i polski koloryt. Jest naprawdę bardzo dobrze więc z pewnością będę kontynuować serię z Jakubem Kanią w przyszłości. Polecam!

p.s. WYZWANIE 2023 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 1,5 cm - 3,4 cm = -1,9 cm.    

 

piątek, 15 grudnia 2023

,,Przyjaciele, kochankowie i ta Wielka Straszna Rzecz" Matthew Perry

Tytuł oryginału: Friends, lovers, and the Big Terrible Thing: a memoir

 Wiedziałam, że tę książkę chcę przeczytać ale nie byłam pewna czy chcę ją mieć w domu. Dlatego w drugiej połowie lipca zapisałam się do kolejki w bibliotece. Wtedy byłam trzecia lub czwarta i teoretycznie gdzieś w okolicach przełomu listopada lub grudnia miała nadejść moja kolej. Nie tak źle. Zanim jednak doczekałam się, końcówką października świat obiegła informacja o śmierci Matthew Perry'ego. Zapanowała żałoba i smutek, mnie też dotknęła bo Chandler Bing to moja absolutnie ulubiona postać serialowa na równi z Deanem Winchesterem. Razem ze śmiercią Perry'ego skończyła się jakaś epoka. Mimo, że Chandler będzie żył wiecznie i wiecznie będzie nam poprawiał humor to obecnie zupełnie inaczej patrzy się na tę postać, szczególnie po lekturze autobiografii.

Historia Perry'ego to doskonały przykład jak bardzo może rozminąć się wyobrażenie z prawdę. Jak sam Matthew przyznał on i Chandler byli jednym i startowali dokładnie z tego samego punktu. Dwóch zakompleksionych, nieporadnych młodzieńców, którzy pokrywali swoje niedostatki humorem i sarkazmem. Tylko, że Chandler przez 10 sezonów serialu ewoluował, dojrzał, znalazł swoją drogę i swoje oparcie. A Matthew? U Matthew pojawiła się Ta Wielka Straszna Rzecz - uzależnienie. Tragiczna choroba, która stopniowo niszczyła mu życie bo to finalnie je zabrać. Tak, wszyscy byli zszokowani na wiadomość o jego śmierci ale chyba nikt nie był zaskoczony. Od lat portale plotkarskie snuły teorie ale dopiero teraz otwarcie wszyscy mogli stanąć twarzą w twarz z namiastkę tego co przeżył sam Perry. Mówi otwarcie o kolejnych stadiach popadania w alkoholizm i uzależnienie od leków i innych środków. Dobitnie opisuje stan w jakim się znajdował i całą gamę myśli i emocji jakie mu towarzyszyły. Miał wszystko ale nigdy nie czuł się wystarczający, zawsze czuł braki, niepokój, które próbował zagłuszyć przez alkohol i inne używki. Jego życie to opis walki, opis staczania się i chwiejnego powstawania. Krótkich chwil gdy był ,,czysty" by potem za chwilę znów trafić na kolejny odwyk. To straszna opowieść o tym jak bardzo człowiek nie jest w stanie panować nad swoimi myślami, zachowaniami i nic nie jest w stanie go z tego stanu wyrwać. Żadne pieniądze, kobiety, sława, rodzina. Gdy masz gen uzależnienia to jesteś na przegranej pozycji, możesz walczyć z całych sił ale jedna chwila słabości zrujnuje cały ciężko wypracowany efekt.

Pierwszą myślą po skończeniu autobiografii Matthew Perry'ego było, że jest to list pożegnalny, szczególnie ostatnie rozdziały tak brzmią. Podsumowuje swoje życie, rozlicza się z tym co było, wyraża żal, że nie ma żony i dzieci oraz dziękuje bliskim i przyjaciołom. Mówi  w zawoalowany sposób ,,żegnajcie". Trudno powiedzieć czy miał świadomość, że jego zrujnowane ciało zbyt wiele już nie zniesie, czy miał jakiś plan. To już nie ważne. Otwarcie pokazał jak wygląda uzależnienie i pożegnał się. Mam nadzieję, że tam gdzie teraz jest znalazł spokój, którego całe życie nie miał. Jest to ogromna tragedia ale może jego otwartość, komuś pomoże i zatrzyma zanim popadnie w nałóg, z którego nie mam już odwrotu. 

p.s. WYZWANIE 2023 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 3,9 cm - 2,4 cm = 1,5 cm.    

wtorek, 12 grudnia 2023

,,Hacjenda" Isabel Cañas

 Tytuł oryginału: The Hacienda

Właściwie chciałam przeczytać ,,Hacjendę" od momentu gdy tylko usłyszałam o niej na jednym z profili instagramowych. Wcześniej czytałam ,,Mexican Gothic" i byłam przekonana, że to pomieszanie grozy, kobiecości oraz meksykańskiej kultury to jest właśnie to czego zawsze szukałam w literaturze. Czy znalazłam?

,,Hacjenda" to opowieść o młodej kobiecie, Beatriz, która decyduje się na szybkie małżeństwo z mężczyzną, którego właściwie nie zna, po to tylko by zapewnić sobie i (kiedyś) matce, dom. Jej ojciec został stracony w trakcie rewolucji meksykańskiej a ona musiała znosić upokorzenia w domu ciotki. Zdaje sobie sprawę, że nie pasuje do kanonu piękna obowiązującego wśród elit. Ma ciemniejszą karnację, co, oraz losy ojca, dyskwalifikuje ją jako idealną kandydatkę na żonę. Więc gdy trafia się ktoś, kto chce ją poślubić, nie zadaje zbyt wielu pytań i trafia na oddaloną hacjendę San Isidro. To miejsce od początku jawi się jako dziwne. Zamieszkuje je władcza Juana, siostra męża a sąsiedzi ledwie pobąkują o poprzedniej żonie. Szybko Beatriz przekonuje się, że w domu nie jest sama. Zaczynają ją nękać wizje i głosy a potężny dom sprawia wrażenie, że nie jest zachwycony z pojawienia się nowej pani. Bojąca się coraz bardziej o swoje życie i zdrowie Beatriz prosi o pomoc lokalnego księdza, Andreasa, który jako jedyny zdaje się wiedzieć co naprawdę dzieje się w hacjendzie San Isidro.

,,Hacjenda" mimo, że osadzona fabularnie w podobnych czasach jak ,,Mexican Gothik" ma zdecydowanie inny klimat. Mimo, że przepełniona grozą iście gotycką to raczej budzi zaciekawienie, fascynację niż strach. Czuć wyraźnie, że zupełnie inaczej położone są akcenty. Strachy, duchy i wizje są bardziej namacalne, dosłowne. Autorka nie buduje napięcia przez niedopowiedzenia. Zamiast tego jej opowieść wnika głęboko w meksykański folklor, gdzie wszystko staje się bardziej oczywiste. Duchy nie są niedopowiedzeniem, tam one naprawdę żyją i ingerują w losy żyjących. Mogą odczuwać uczucia: złość, nienawiść, niepokój i pokazują to bardzo wyraźnie. Także miejsca nabierają głębi. Dom to nie tylko mury, to przestrzeń na której odciskają się lata emocji, konfliktów, radości, niepokojów. Dom to wszystko zbiera a potem oddaje. To wszystko widziane przez pryzmat meksykańskiego czarownika staje się żywe, prawdziwe, niebezpieczne nie tylko w przenośni ale też w rzeczywistości.

Jednak nie tylko gotycka groza dominuje w opowieści. Dużo miejsca poświęca się tutaj poszukiwaniu wolności. Beatriz wybiera małżeństwo bo tylko w nim widzi drogę do wolności i samostanowienia o sobie. Andreas wstępuje na ścieżkę kapłaństwa po to tylko by na widoku ukryć swoją prawdziwą naturę i zapewnić bezpieczeństwo innym. Wszyscy bohaterowie wiedzą, że krępują ich więzy konwenansów, czasów w których przyszło im żyć, nierówności społecznych ale i tak na swój własny sposób walczą by się wyrwać i znaleźć swoją drogę ku wolności.

,,Hacjenda" nie straszy, jeśli kogoś to interesuje ale i tak jest to pasjonująca opowieść, którą się pochłania. Jest tak wiele wątków, że każdy znajdzie coś interesującego. Autorka misternie konstruuje tło, dzięki czemu już od pierwszych stron wnikamy w gotycki klimat a potem zanurzamy się w opowieści o świecie mściwych duchów, nawiedzonych, odczuwających domów oraz ludzi targanych zakazanymi uczuciami wszystko w dusznym klimacie meksykańskiego folkloru. Ja czuje się kupiona!

p.s. WYZWANIE 2023 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 6,5 cm - 2,6 cm = 3,9 cm.    

 

sobota, 2 grudnia 2023

,,Biały towar" Mariusz Wollny

Kraków, przełomu wieków XIX i XX to miejsce niezwykłe. To właśnie tutaj przeszłość miesza się z podmuchami przyszłości. Duch tradycjonalizmu walczy z nowymi ideami. To miejsce, gdzie w restauracjach, melinach, knajpach można znaleźć Przybyszewskiego, Wyspiańskiego, Żeleńskiego. To miejsce gdzie zaułki i ciemne ulice przemierza brat Albert czy Rafał Kalinowski. To miejsce  gdzie dzieją się rzeczy niezwykłe ale i te dużo bardziej niebezpieczne. To właśnie tam po szesnastoletniej nieobecności wraca Olgierd Korsak. Wraca na wezwanie przyjaciela z lat młodzieńczych Tadeusza Żeleńskiego (tak, tego Tadeusza Żeleńskiego) aby pomóc rozwikłać sprawę zaginięcia kolejnego z paczki przyjaciół, Edwarda Mohra. Korsak, wielbiciel Sherlocka Holmesa i metody dedukcji metodycznie podchodzi do zadania. Przemierza miasto i jego zaułki aby odkryć, że w Krakowie pojawił się niebezpieczny przeciwnik, którego macki sięgają daleko poza granice miasta a działalność może stanowić zagrożenie dla wielu osób, szczególnie, że zdaje się żywić personalną urazę dla Korsaka i jego przyjaciół.

Na wstępnie wyjaśnijmy sobie, że ,,Biały towar" nie jest kryminałem w typowym tego słowa znaczeniu. Zagadka kryminalna choć istotna dla fabuły, nie jest tutaj najważniejsza i w pewien sposób sama naturalnie się rozwiązuje. Natomiast zdecydowanie ,,Biały towar" to fascynująca powieść historyczna, dopieszczona w szczegóły, detaliczna i kronikarsko oddająca klimat Krakowa w 1900 roku. To powieść zabierająca czytelnika w wędrówkę po zakamarkach, ciemnych uliczkach, Republice Dziadowskiej, zaułkach Kazimierza. To podróż w czasie i misterne odtworzenie ducha tego okresu. Karty powieści zapełniają wielkie nazwiska tamtego okresu i wydarzenia jakimi żył wtedy Kraków. To powieść, która bardzo mocno oparta jest na faktach. Tak mocno, że gdy czytałam kończące powieść słowo od autora to zaskoczona byłam tym, które postacie okazały się być fikcją literacką a które żyły na prawdę.

,,Biały towar" nie rozpala emocji, nie gra na zmysłach, nawet nie angażuje jakoś mocno intelektu ale zdecydowanie jest wart zwrócenia na niego uwagi. To cudowna, klimatyczna opowieść o Krakowie, którego już nie ma. O jego barwnych mieszkańcach, zmianach jakie zaczęły zachodzić, o miejscach, które zniknęły. To też w pewien sposób, hołd oddany klasyczniej opowieści detektywistycznej spod pióra Arthura Conan Doyle'a. I mimo, że to nie zagadka kryminalna przykuwa uwagę, to i tak trudno się oderwać. Jak na tak potężną objętościowo książkę, pochłonęłam ją bardzo szybko, nie mogąc się oderwać. Z ogromną ciekawością poznawałam na nowo miasto, które wydawało mi się, że już doskonale znam. Mariusz Wollny jednak pokazuje jego zupełnie nowe oblicze i odsłania niebezpieczeństwo, które czaiło się za bramami kazimierzowskich kamienic. Jeśli tylko ktoś chce się zagubić w labiryncie uliczek Krakowa epoki fin de siecle, stanąć oko w oko z ulicznikami oraz królem Kazimierza to nie pozostaje mu nic innego niż sięgnąć po tę książkę. Polecam!

p.s. WYZWANIE 2023 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 11,9 cm - 5,4 cm = 6,5 cm.    

 

niedziela, 26 listopada 2023

,,Ktoś mnie pokochał" Julia Quinn

Tytuł oryginału: Viscount who loved me

 ,,Ktoś mnie pokochał" to drugi tom bestselerowej serii Bridgertonowie. Serial, który powstał na podstawie tego właśnie tomu, oglądnęłam już jakiś czas temu ale mimo to byłam ciekawa co wydarzyło się w literackim pierwowzorze.

Anthony to najstarszy z rodzeństwa. Z jednej strony oddany rodzinie, rozsądny opiekun, podpora i głowa rodziny. Z drugiej najbardziej zatwardziały londyński kawaler i rozpustnik. Nie ma kobiety, która na jedno jego skinie nie padłaby u jego stóp. Jednak i na niego nadchodzi pora. Podejmuje najważniejszą w życiu decyzję i postanawia się ustatkować. Jednak to nie będzie takie łatwe bo na drodze do ręki idealnej wybranki stoi ... jej starsza siostra. Edwina jest idealną kandydatką na wicehrabinę. Miła, spokojna, dobrze wychowana i znająca etykietę. Tylko że to Kate spędza mu sen z powiek a każde ich spotkanie kończy się starciem na słowa. To Kate jest dla  niego wyzwaniem , którego nigdy nie miał.

Drugi tom serii Bridgertonowie idealnie wpisuje się w konwencję romansu historycznego. Jednak Anthony i Kate są parą, która zdecydowanie budzi większą sympatię. Ich nieustanne potyczki są okraszone nie tylko ogromną dawką humoru ale także i inteligencji. Oboje są sprzecznymi żywiołami i każde zderzenie musi wywołać gwałtowną reakcję, która wyzwala ogrom emocji i pasji. Od początku czuć chemię między nimi, jest gorąco, intensywnie i od początku wiadomo, że to musi skończyć się nie dokładnie w ten sposób, jaki oczekują sami bohaterowie. Oni próbują być racjonalni i tłumić uczucia jednak z tak silnym przyciąganiem nie da się wygrać.

,,Ktoś mnie pokochał" dosłownie się pochłania, nawet jeśli zna się zakończenie. To idealne połączenie romantyzmu z ogromną dawką humoru, który gwarantuje rozrywkę na najwyższym poziomie. Polecam!

p.s. WYZWANIE 2023 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 15,4 cm - 3,5 cm = 11,9 cm.    

 

 

wtorek, 21 listopada 2023

,,Rów Mariański" Jasmin Schreiber

Tytuł oryginału: Marianengraben

 ,,Rów Mariański" wyjątkowa powieść o podróży. Jednak nie takiej, jaka nasuwa się jako pierwsze skojarzenie, chociaż ta tradycyjna też się pojawia. To podróż z samego dna rozpaczy, głębokiego jak sam tytułowy Rów Mariański. Paula znalazła się tam po śmierci brata. Tim był sporo młodszy od niej ale łączyła ich wyjątkowa więź. Teraz gdy go zabrakło młoda kobieta nie umie sobie poradzić z życiem. Pogrąża się coraz bardziej w depresji i zaniedbuje studia doktoranckie. Przełomem okazuje się nieoczekiwanie nietypowe spotkanie w trakcie nocnej wyprawy na cmentarz. Tam spotyka sędziwego już Franka, który ... wykopuje urnę ze swoją byłą żoną. Jest to początek podróży, która na zawsze odmieni życie Pauli oraz pomoże jej odbić się od dna. Frank sporo przeżył, wiele razy upadał i się podnosił. Ma zgryźliwy charakter ale też wiele życiowej mądrości, którą dzieli się w dość nieszablonowy sposób. Dzięki niemu dziewczyna zacznie wyrywać się z marazmu, w którym się pogrążała i w końcu pozwoli sobie na przeżycie żałoby.

,,Rów Mariański" to opowieść o żałobie i rozpaczy ale opowiedziana z ogromną wrażliwością, delikatnością i humorem. Jasmin Schreiber  porusza trudny temat i robi to bez patosu czy przerysowania. Z czułością i spokojem pokazuje jak można przejść przez ten bolesny proces. Rów Mariański staje się metaforą, która doskonale pokazuje jest daleko jest powierzchnia gdy znajdzie się na samym dnie. Ale stamtąd da się wyrwać, trzeba tylko trafić na odpowiedniego przewodnika oraz chcieć chwycić okazję. Paula początkowo działa odruchowo a Frank zupełnie nieoczekiwanie staje się jej przewodnikiem. Jego życiowe doświadczenia będą dla niej katalizatorem, który wyzwoli uczucia przed którymi tak długo się broniła. Pokaże, że żałoba nie jest jednoznaczna a wręcz ma wiele odcieni. Wychodzi się od najczarniejszej czerni by powoli łapać pierwsze promienie. To nie opowieść o smutku ale o poszukiwaniu drogi do optymizmu i życia.

Powieść Jasmin Schreiber ma coś w sobie. Uniwersalność i metaforyczność. Zupełnie nieoczekiwanie przemyca optymizm i pragnienie życia. Może jest i trochę naiwna oraz upraszczająca temat śmierci. Ale czasem to jest też potrzebne. Ta naiwność, absurdalny humor oraz uproszczenie bo tylko wtedy można zobaczyć coś więcej. Polecam!

p.s. WYZWANIE 2023 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 17,8 cm - 2,4 cm = 15,4 cm.    

 

środa, 15 listopada 2023

,,Tylko nie Mazury" Sylwia Skuza

 

Komisarz Gromosław Sidorowicz bo dosyć niefortunnym incydencie zostaje odesłany z Warszawy i trafia do małego komisariatu na Mazurach. Dzień jego przybycia zbiega się z zabójstwem rolnika. Człowiek ten nie cieszył się zbytnią popularnością. Znany był z awantur i okrucieństwa. Jednak okoliczności w jakich zginął są co najmniej dziwne. Ciało znaleziono na bagnach a w jego szyję wbita była antyczna szpila. Sidorowicz zaczyna niezwykłe śledztwo, które dosyć  szybko schodzi na drugi plan. Zamiast tego do głosu dochodzą legendy, bajania i pierwotne wierzenie dawno wymarłych Prusów.

,,Tylko nie Mazury" to powieść lekka, łatwa, w miarę przyjemna ale z pewnością kryminałem czy powieścią sensacyjną nie jest. Od biedy można ją podciągnąć pod znany z obyczajówek nurt ,,ucieczki z wielkiego miasta i odkrywania samego siebie". Ma też w sobie elementy etnologii i antropologii ale do tego co znamy z prozy Kuźmińskich daleko. Ta powieść to literacki misz-masz. Wszystko jest tam upchnięte ale potraktowane powierzchownie. Dużo miejsca poświęca się na duchowość i opowieść o dawnych Prusach. To drugie mnie głównie interesowało i dlatego kontynuowałam lekturę. Bo tak poza tym nic więcej co mogłoby zainteresować nie ma. Autorka ma dużą wiedzę w temacie i widać jej pasję ale chyba na siłę wszystko chciała upchnąć. To sprawiło, że już na samym początku zgubił się wątek kryminalny i zagadka, która miała być osią powieści. Potem próbowała  wprowadzić poszukiwania samego siebie, rozliczania się z dawnymi winami i wyrzutami sumienia ale też wyszło to jakoś nie szczególnie. Szybko się pojawiło i szybko znikło. Jak na tak krótką powieść (około 270 stron) jest tam za dużo tematów, które nie wiele wnoszą a odwracają uwagę.

Autorka bardzo ciekawie opowiada głównie o dawnych ludach zamieszkujących Mazury. O znaczeniu świata w którym żyli, o elementach ich kultury, wierzeniach, tajemnicach jakie skrywają Mazury. Jak dla mnie to absolutny motor napędowy tej powieści. Właściwie niepotrzebne inne wątki, to by wystarczyło. Wzięłam tę książkę z półki w bibliotece zaintrygowana zagadką kryminalną a dostałam zupełnie inne tajemnice, bardziej intrygujące i fascynujące. I chyba głównie dlatego będę zachęcać by zwrócić uwagę na tę powieść.

p.s. WYZWANIE 2023 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 19,7 cm - 1,8 cm = 17,8 cm.    

 

niedziela, 12 listopada 2023

,,Parszywa dwunastka" Janet Evanovich

Tytuł oryginału: Twelve Sharp

 Czy ktoś tęsknił za Stephanie Plum? Ja tęskniłam i musiałam sprawdzić co słychać u niej i całej szalonej ferajny, która ją otacza. A dzieje się nie mało. Po pierwsze agencja windykacyjna kuzyna Vinniego ma obsuwę i Stephanie powinna szybciej łapać NSów, ewentualnie potrzebne jest wsparcie. Tylko Komandos nagle znika a zamiast tego koło Stephanie zaczyna krążyć kobieta, która twierdzi, że jest jego żoną. Stephanie nie byłaby sobą gdyby to zignorowała. Zamiast wyłapywać niestawiających się przestępców to ona zaczyna zastanawiać się o co chodzi z Komandosem, jego ,,żoną" i jeszcze kimś nowym. Wręcz prosta droga by wpakować się w samo centrum problemów, niebezpieczeństw i szalonych akcji. Ale jednego możemy być pewni, gdzieś obok panny Plum będzie wierna Lula oraz niezawodna i jedyna w swoim rodzaju Babcia Mazurowa. Tylko Morelli'ego szkoda bo on zdecydowanie będzie miał ogromny ból głowy wyciągając ją z kabały, w którą (oczywiście przypadkowo) się wpakowała.

,,Parszywa dwunastka" ma lepsze i gorsze momenty. I niektóre żarty są tak żenujące że przewracamy oczami ale nadal to genialna, odprężająca seria. Niektóre postaci są gwarantem szczerego wybuchu śmiechu (w tym tomie rządzi zdecydowanie pewna starsza pani, która prowadzi sklep erotyczny oraz Tata Plum). Jak zawsze jest absurdalnie, śmiesznie i niebezpiecznie. Kłopoty czają się wszędzie, przestępcy nie mają wolnego a żeby jeszcze wszystko bardziej skomplikować to trójkąt Stephanie-Morrelli-Komandos nabiera rumieńców. I nic dziwnego, że robi się tylko większy galimatias.

Ta seria to kicz, absurd, szaleństwo i wybuchy podszyte rubasznym, zabarwionym erotycznie humorem. Ale dokładnie to jest w tym najlepsze zaraz bo jedynych i wyjątkowych postaciach, których wprost nie można nie kochać. Wiem, że zawsze obśmieję się jak fretka i dlatego jeszcze długo będę wracać do Grajdoła. Polecam! 
 

p.s. WYZWANIE 2023 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 22,3 cm - 2,6 cm = 19,7 cm.    

 

czwartek, 9 listopada 2023

,,Ziemia przeklęta" Juan Francisco Ferrándiz

Tytuł oryginału: La tierra maldita

 ,,Ziemia przeklęta" to epicka, napisana z rozmachem opowiadająca o Barcelonie ale nie tej, którą znamy współcześnie. Autor zabiera nas w podróż w mroki średniowiecza, do połowy IX wieku aby opowiedzieć o mieście, którego jeszcze nie ma, które jest rubieżami Cesarstwa Rzymskiego i które staje się areną brutalnych walk o władzę. Akcja rozpoczyna się gdy młody, ambitny biskup Frodoi zostaje mianowany biskupem Barcelony. Próbuje traktować tę nominację jako wyzwanie ale to nie zmienia faktu, że jest to swoiste zesłanie. W trakcie podróży wraz z osadnikami do miasta jego losy splatają się z losami młodego rycerza Isembarda, jego siostry Rotel oraz karczmarki Elisy. Wtedy jeszcze nie wiedzą, że znajdą się w centrum wydarzeń, które odcisną na nich swoje piętno. Walki o władzę, okrutne zemsty, brutalne porwania, zabójstwa, misterne intrygi oraz ciągłe zagrożenie z każdej strony. Tym właśnie jest Barcelona i tam trzeba nauczyć się żyć i lawirować aby przetrwać. Mroczne miejsce, porzucone i zapomniane ale gwarantujące przewagę temu kto je posiądzie. Młodzi bohaterowie nie wiedzą jeszcze jak wiele będą musieli znieść, ile poświęcić oraz ile przetrwać aby osiągnąć upragniony spokój, dlatego krótkie chwile radości są na wagę złota.

,,Ziemia przeklęta" to pasjonująca i wciągająca powieść historyczna. Z rozmachem przeprowadza czytelnika przez ponad dwadzieścia lat dziejów Barcelony. Okres mroczny, niebezpieczny, pełen zawirowań oraz wzlotów i upadków. Autor doskonale oddaje realia historyczne równocześnie tworząc pasjonująca powieść przygodową z elementami romansu i baśni. Jego bohaterowie to postaci z krwi i kości. Niejednoznaczni, nie dający się wtłoczyć w żadne reguły ale w pewien sposób mocno wpisani w realia epoki. Grzeszą, spiskują, zabijają ale stoi za nimi coś większego. Każde ich zachowanie podyktowane jest średniowiecznym etosem, prawami stanu do którego należą lub własnymi ambicjami. Tak jak całej opowieści nie da się ich jednoznacznie ocenić. Bo całość ma w sobie coś więcej. To tutaj mieszają się wątki chrześcijańskie, polityczne ale i pierwotne wierzenia, które jeszcze nie umarły a zaledwie się przyczaiły.

Powieść Ferrandiza, mimo, że jest spora objętościowa, czyta się z zapartym tchem. Wartka akcja, nieoczekiwane zwroty akcji oraz doskonale oddany duch czasów wczesnego średniowiecza gwarantują rozrywkę na najwyższym poziomie. Jeśli ktoś zachwycił się ,,Katedrą w Barcelonie" to teraz koniecznie musi poznać dopiero rodzące się miasto, które co rusz rozrywają na strzępy kolejne ataki i tragedie ale które potrafi się odrodzić i powstać silniejsze a zawdzięcza to ludziom, którzy wtedy żyli i którzy o nie walczyli. To opowieść o mieście i ludziach, o wielkiej polityce ale i podstępnym przejmowaniu władzy, o miłości, zemście, namiętności, ambicji, cierpieniu, poświęceniu. Ta powieść ma wszystko! Porywa i jest idealną lekturą na długie jesienne wieczory. Polecam!

p.s. WYZWANIE 2023 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 27,5 cm - 5,2 cm = 22,3 cm.    

 

niedziela, 5 listopada 2023

,,Bułgaria. Złoto i rakija" Magdalena Genow


 Bułgaria to kraj, który nadal kojarzy się z PRLowskimi wczasami. Nadmorski kurort, który miał być namiastką wielkiego świata. Obecnie też wiele osób wybiera urlop na plażach Słonecznego Brzegu ale czy właściwie wiemy cokolwiek o samej Bułgarii? Ja przyznaję, że nie wiedziałam nic. Gdzieś po głowie przebiegała mi myśl, że w kryminałach czasem pojawia się bułgarska mafia ale raczej nie jest to skojarzenie, z którym ten kraj chciałby być łączony w pierwszej kolejności. Dlatego z ogromną ciekawością sięgnęłam po książkę Magdaleny Genow.

Dla Autorki Bułgaria to druga ojczyzna. Jako córka Polki i Bułgara na Bałkanach miała swoją rodzinę i swoje miejsce. I właśnie ta perspektywa wyznacza tor całej książce. Genow opowiada o babci, rodzinie, wakacjach spędzonych w okolicach Warny. Jest opowieść przesycona smakami dzieciństwa, obserwacją bliskich, szczególnie dziadków, oraz naturalnym zanurzeniem się w kulturze. Magdalena Genow pokazuje Bułgarię od środka by potem stopniowo wychodzić na zewnątrz i opowiadać o rzeczach, zjawiskach bardziej ogólnych. Opowiada o historii, kulturze, polityce. Pokazuje jak wielki wpływ miała ponad ośmiusetletnia turecka okupacja. Jej Bułgaria to miejsce styku, przenikania się kultur. Miejsce barwne, ciekawe, znacznie bardziej fascynujące i oferujące coś poza plażami i wakacyjnymi kurortami. Dużo miejsca w książce poświęca się też jedzeniu i piciu. Rakija zajmuje znaczące miejsce w bułgarskiej świadomości i oczywiście nie można jej pominąć. Autorka świetnie opowiada o bułgarskiej mentalności i bułgarskich zachowaniach.

,,Bułgaria. Złoto i rakija" to świetna opowieść wprowadzają w klimat Bułgarii, pokazująca jej trochę bardziej intymne oblicze. Autorka próbuje być obiektywna ale cały czas przebija jej miłość i tęsknota za dziadkami. W pewien sposób ta książka to bardziej pomnik ich życia, niż obraz całego kraju. Jednak nawet poprzez tę bardzo personalną perspektywę widać specyfikę, wyjątkowość i piękno Bułgarii. Jednak nostalgiczna atmosfera nie przysłania tej ciemniejszej, trudniejszej strony. Genow zwraca także uwagę na problemy i trudności w obliczu, których stanęła współczesna Bułgaria ale robi to na spokojnie, z troską i wyczuciem.

Z pewnością ,,Bułgaria. Złoto i rakija" zmienia spojrzenie oraz pokazuje kraj z zupełnie innej perspektywy. Zachęca do odwiedzenia, poszerzania wiedzy i do odkrywania kultury. To idealny wstęp, jeśli tak jak ja, nic wcześniej o Bułgarii nie wiedzieliście. Polecam!

p.s. WYZWANIE 2023 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 29,9 cm - 2,4 cm = 27,5 cm.    

 

wtorek, 31 października 2023

,,Dobre wychowanie" Amor Towles

Tytuł oryginału: Rules of Civility

 ,,Dobre wychowanie" to powieść, na swój specyficzny sposób, zaskakująca. W prawdzie nie mam  tam dramatycznych zwrotów akcji czy wielkich sekretów ale pokazuje jak w ciągu zaledwie roku może zmienić się życie kilku osób. Przypadkowe spotkanie w ostatnim dniu 1937 roku, będzie tym, które pchnie bohaterów w zupełnie nieoczekiwanym kierunku. To właśnie wtedy spotykają się Kate Kontent i Tinker Grey. Dwoje młodych ludzi, pochodzących z zupełnie innych światów. Ona pracuje jako skromna sekretarka, on jest cenionym i zamożnym bankierem. Wydaje się, że mógłby to być początek bardziej współczesnej opowieści o Kopciuszku jednak autor tak kieruje losami bohaterów, że powstaje dużo bardziej złożony obraz.

,,Dobre wychowanie" to powieść przesycona specyficznym, unikatowym klimatem belle epoque. Czuje się nutki dekadencji, zachwytu nad światem, ma się wrażenie, że świat jest młody i czerpie garściami z tego co jest do zaoferowania. I właśnie w sam środek wpada młodziutka Kate, która próbuje się odnaleźć w zupełnie obcym środowisku a przy okazji odkryć siebie i znaleźć swoje miejsce. Co rusz spotyka Tinkera i to on jest dla niej motorem do działania. Ich relacja to specyficzny romans, o którym od pierwszych stron książki wiemy, że nie wypali. Jednak jego wspomnienie, jego urok odmieni życie obojga i pomoże podjąć właściwe decyzje.

To moja pierwsza powieść Amora Towlesa i od razu jestem kupiona. Z pewnością sięgnę po inne bo zachwycił mnie styl. Urok z jakim pisze o prostych sprawach, niepowtarzalny klimat, po mistrzowsku oddany nastrój Nowego Jorku końca lat 30tych. To powieść, która oddziałuje na wyobraźnię, budzi tęsknotę i z ogromnym wyczuciem i wrażliwością pokazuje zwyczajne historie zwykłych ludzi w sposób niezwykły. Ta opowieść ma w sobie lekkość, humor, nastrój ale równocześnie głębsze przesłanie. Wydawać by się mogło, że powieści o poszukiwaniu siebie, odkrywaniu marzeń i wyznaczaniu własnej drogi jest na pęczki ale tak klimatycznych trudno znaleźć. Ta ma zdecydowanie to coś. Polecam!

p.s. WYZWANIE 2023 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 32,4 cm - 2,5 cm = 29,9 cm.    

 

poniedziałek, 16 października 2023

,,Pszczoły i grom w oddali" Riku Onda

Tytuł oryginału: Mitsubachi to enrai

 Przyznam, że konkursy pianistyczne to coś co wymyka się poza mój obszar zainteresowań. Nie rozumiem ich, nie umiem docenić. Wydaje mi się, że każdy utwór jest podobny i trudno jest znaleźć mi pomiędzy nimi różnicę a już w ogóle nie mówię o tym by móc usłyszeć tam błąd. Chyba musiałby już być jakiś ewidentny. Jednak mimo moich ograniczeń zaintrygowała mnie książka ,,Pszczoły i grom w oddali". Przyciągnęła wzrokiem z półki w bibliotece i musiałam ją pożyczyć. Potem przez chwilę leżała na stoliku bo nadal targały mną obawy, czy to na pewno był właściwy wybór. Jednak gdy zaczęłam, to przepadłam bez reszty.

Kilku etapowy konkurs pianistyczny odbywający się w Japonii staje się tłem dla wyjątkowej opowieści. To tam spotyka się czwórka młodych bohaterów. Wszyscy są wyjątkowi chociaż na początku nie do końca zdają sobie z tego sprawę. Akashi ma dwadzieścia osiem lat, ma małego synka i pracuje w sklepie muzycznym. Udział w konkursie jest jego ostatnią szansą na sprawdzenie siebie zanim będzie ,,za stary". Młodziutka Aya powraca do świata konkursów i pianin po kilkuletniej przerwie. Kiedyś była uznawana za genialne dziecko ale porzuciła koncertowanie po nagłej śmierci matki. Kolejnym uczestnikiem jest Masaru, Peruwiańczyk o japońskich korzeniach, który ma szansę stać się prawdziwym geniuszem fortepianu. I na koniec on, Jin Kazama młodziutki chłopak, pozornie niepasujący do tego świata ale niosący potężny przekaz za pomocą swojej muzyki. Konkurs rozłożony na kilkanaście dni wstrząśnie bohaterami, muzyka zawładnie ich życiem i zmieni je. Każdy kolejny utwór będzie dla nich krokiem w przyszłość, ku dorosłości oraz pomoże odnaleźć im zapomniane, zakurzone marzenia.

Synestezja to pojęcia określające równoczesne postrzeganie, stan gdy za pomocą jednego ze zmysłów możemy dostrzec coś przynależnego do innego. Wiem, trudne pojęcie ale ta powieść to jedna wielka synestezja. Autorka tak opisuje muzykę, która cały czas towarzyszy bohaterom, że czytelnik odbiera ją wszystkimi zmysłami. Muzyka jest dotykiem, obrazem. Otula, przenika, porywa. Nie wysłuchałam żadnego z opisanych utworów ale mam je we krwi, czuję każdym nerwem każdy dźwięk. Opisy wykonań są tak sugestywne, plastyczne, że odbieramy je przez słowa. Są jak fala, która uderza w czytelnika i pochłania go. Nie można się oderwać. Można tylko się zatracić i dać upoić fali wrażeń, które cały czas atakują zmysły. I chociaż muzyka i jej opisy zajmują większą cześć książki nie czujemy znużenia. Czujemy każdy poryw serca, każde uderzenie o klawisze, każdą rozterkę miotającą bohaterami. Właściwie ta powieść to tylko emocje.

,,Pszczoły i grom w oddali" to piękna i zaskakująca powieść. Niby banalna opowieść o dorastaniu i przyjaźni ale napisana w nieoczywisty sposób, przesycona emocjami, które są skomplikowane do tego stopnia, że tylko muzyka może je oddać. Wszystko odczuwa się bardzo osobiście, naturalnie, przenika czytelnika i przenosi go w zupełnie inny wymiar. Nie spodziewałam się takiej galopady myśli, odczuć, nastrojów. Autorka niczym wybitny maestro za pomocą słów dyryguje czytelnikiem, zapewniając mu wrażenie, których zupełnie nie oczekiwał. To prawdziwa czytelnicza uczta, cudowne pomieszanie, które oddziałuje na wszystkie zmysły i rozbudza wyobraźnię. Polecam!
 

p.s. WYZWANIE 2023 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 36,3 cm - 3,9 cm = 32,4 cm.    



p.s. Powieść została z ekranizowana, z Andrzejem Chyrą w jednej z głównych ról. (trailer)

środa, 11 października 2023

,,Sekrety kobiecych dusz" Edyta Świętek


 Parę lat temu zaczytywałam się w ,,Sadze nowohuckiej" Edyty Świętek. Z niecierpliwością czekałam na kolejne tomy opowieści o rodzeństwie Szymczaków i tym jak zmieniają się ich koleje losu na tle zmian w Polsce. Opowieść obejmująca prawie pół wieku mnie zaczarowała i porwała. Uwielbiałam styl Świętek, mimo, że wcale nie oszczędzała swoich bohaterów i zapewniła im wiele dramatycznych zwrotów akcji. Wtedy też barwnie i ciekawie opowiadała o rodzącej się Nowej Hucie. Wtedy też myślałam, że zostanę bezwzględną fanką autorki, jednak trochę później zaczęłam czytać kolejny jej cykl i odpadłam po kilku rozdziałach. Wydawało mi wtedy, że do cyklu nowohuckim nic nie może się równać i tylko z nim będę kojarzyć Świętek. Dlatego z ogromnym dystansem podjęłam kolejną próbę, raczej przekonana, że szybko oddam do biblioteki nieprzeczytaną. Jednak z radością muszę przyznać, że czas znowu zadziałał i zostałam porwana przez nową historię.

II połowa XIX wieku. Krynica. To tam spotykają się dwie młode kobiety. Mimo ogromnej różnicy społecznej pomiędzy nimi, obie czują się outsiderkami i nie umieją znaleźć nici łączącej je z innymi osobami. Matylda przyjechała z Krakowa aby spędzić lato w Krynicy. Jest młodą mężatką ale nadal nie doczekała się dziecka. To wyklucza ją z kręgu towarzyskiego. Lekarz zalecił jej pobyt w uzdrowisku, z nadzieją, że dzięki temu będzie mogła doczekać się upragnionego dziecka. Młoda kobieta tam spotyka Aurelię. Aurelia była chłopka, która wyszła za mąż za bogatego przedsiębiorcę, czuje, że nie pasuje do otoczenia. Szczególnie teraz gdy jej mąż zmarł. Zastanawia się co powinna robić i gdzie właściwie jest jej miejsce. Spotkanie tych dwóch kobiet zaowocuje niezwykłą przyjaźnią, która zostanie wystawiona na próby oraz doprowadzi do ujawnienia pilnie strzeżonych rodzinnych sekretów.

Edyta Świętek po raz kolejny porywa czytelnika, tworzą barwną, wciągającą, przepełnioną emocjami opowieść. Losy zwykłych kobiet stają się punktem wyjścia do snucia opowieści o emancypacji, przyjaźni, samotności, wykluczeniu, ale także o miłości i wierności. Autorka w tle pokazuje uroki belle epoque oraz rodzącej się Krynicy - uzdrowiska, w którym warto być oraz bywać. Po raz kolejny jej postacie to ludzie z krwi i kości, targani emocjami, szukający własnej drogi a przy tym odkrywający skrzętnie skrywane tajemnice, które mogą wstrząsnąć nie jednym życiem. Jest pasjonująco, romantycznie, wzruszająco ale i niebezpiecznie, bo mimo mroczna intryga także czai się w tle. ,,Sekrety kobiecych dusz" to mocne otwarcie cyklu, które zachęca do sięgnięcia po kolejne tomy i obserwowania jak dalej będą się rozwijać losy bohaterek. Czy znajdą one swoje miejsce i swoje szczęście? Czy będą umiały wybrnąć z sytuacji w jakich się znalazły? I co właściwie to dla nich oznacza? Cóż, ja mam zamiar wkrótce się o tym przekonać. 

p.s. WYZWANIE 2023 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 39,6 cm - 3,3 cm = 36,3 cm.    

środa, 27 września 2023

,,Morelowa księgarnia" Oresta Osijczuk

 Tytuł oryginału: Абрикосова книгарня

Ten rok, póki co uważam za bardzo dobry czytelniczo. Miałam kilka pozytywnych zaskoczeń, parę razy wbito mnie w fotel lub zmuszono do zastanowienia. Jednak dopiero ,,Morelowa księgarnia" była pierwszą książką, która przeczytałam na raz, praktycznie bez odkładania. Jeden weekend. Zaczęłam w sobotę i pewnie bym skończyła od razu gdyby nie to, że odezwał się zdrowy rozsądek i zmusił do ogarnięcia życia bo myślę, że na stwierdzenie ,,nie ma co jeść bo czytałam" można by z lekka dziwnie patrzeć. I chyba już można by nic więcej nie mówić.

Dziesięcioletni Mykchajło (zwany Miśkiem) niespodziewanie zostaje oddany pod opiekę wujostwa. Matka, chociaż niechętnie, musiała zdecydować się na ten krok aby móc podjąć pracę. Początkowo wujostwo sprawia wrażenie oschłych, surowych i zupełnie nie przygotowanych na opiekę nad dziesięcioletnim chłopcem. Na szczęście szybko znajduje grono przyjaciół: rozrabiakę Romka, panienkę z dobrego domu Irenkę i tajemniczego Fecia. Razem obserwują i uczą się świata. Ich świat to rzeczywistość przepełniona zabawą, fantazją i dziecięcymi marzeniami. Jednak co pewien czas w tą bańkę komfortu przebija się okrutna rzeczywistość. W tle przebija się twardy obraz życia na Ukrainie na początku XX wieku, gdzie panuje bieda, wyzysk, okrucieństwo oraz niesprawiedliwość. Bohaterowie stają twarzą twarz z kolejnymi bolesnymi problemami, równocześnie wszyscy chronią Miśka przed najboleśniejszą prawdę, pozwalając mu nawet wtedy pozostać dzieckiem.

,,Morelowa księgarnia" w pewien sposób instynktownie nasuwa skojarzenia z ,,Anią z Zielonego Wzgórza". Tutaj także sierota trafia pod opiekę pozornie zgorzkniałych starszych ludzi, który pod warstwą oschłości chowają ogromne pokłady ciepła i miłości. Dom wujostwa i ich księgarnia to dla Miśka fundament, miejsce które zrodziło najpiękniejsze wspomnienia i zapewniało ochronę przez wiele lat. To tam dorastał, rodziły się przyjaźnie i pierwsza miłość, uczył się jak wygląda prawdziwy świat. Jednak to tylko połowa historii bo potem Wielka Historia dochodzi do głosu i burzy ustalone porządki, wywracając do góry nogami wszystko. Zakończenie zaskakuje i szokuje. Wywołuję całą lawinę nieoczekiwanych emocji i nie daje spokoju. Nagle pojawiają się nowe pytania, całość nabiera zupełnie innego wydźwięku. Dobitnie podkreślone jest jak bardzo wojny jakie przetoczyły się przez Europę na początku XX wieku zniszczyły ludzi, ich historie i obraz świata jaki chcielibyśmy widzieć.

Chciałabym pamiętać tylko pierwszą część książki, która była urocza, słodka, pełna dziecięcej naiwności i rodzących się przyjaźni. Ale gdyby tylko na tym pozostało to byłaby tylko jedną z wielu książek o dzieciństwie. Dopiero finał nadaje temu sens. To dzięki gorzko-tragicznemu zakończeniu inaczej patrzymy na całość, bardziej ją doceniamy i staje się ona ważna. Dzięki temu ta historia wzrusza i zapada w pamięć. Polecam!

p.s. WYZWANIE 2023 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 42,2 cm - 2,6 cm = 39,6 cm.    

 

środa, 20 września 2023

,,Ciało i krew" Marta Łysek

 

 

Wydawało mi się, że nic mnie nie jest już w stanie zaskoczyć jeśli chodzi o kryminały. Jest to gatunek dosyć mocno powtarzalny, gdzie jednak pewne motywy, zabiegi, zwroty akcji się przewijają. Jest zbrodnia, jest śledztwo, musi gdzieś być sprawca i tylko od umiejętności policji, detektywów czy innych śledczych zależy co wydarzy się po środku. Czasem jest to emocjonująca gra pomiędzy sprawcą a śledczymi, czasem mozolne zbieranie śladów i próba rekonstrukcji zdarzeń.

Jednak ,,Ciało i krew" to kryminał zupełnie inny od tego do czego byłam przyzwyczajona. Po pierwsze jest to kryminał religijny a nawet kościelny. I nie, nie jest to, to o czym pomyśleliście. Religia i kościół często są obecne w powieściach kryminalnych. Jednak stanowią zazwyczaj emocjonujące tło. Tutaj wysuwają się na pierwszy plan i pokazują wszystkie wydarzenia z zupełnie innej perspektywy. Akcja powieści rozgrywa się w Sokółce, małej miejscowości na Podlasiu gdzie kilka lat wcześniej dokonał się cud eucharystyczny. To tam przyjeżdża dziennikarz z Krakowa, który ma niewygodne zadanie dokopania się do jakichś brudów na pracujących w parafii księży. Jego przyjazd zbiega się w czasie z potworną zbrodnią.

Jest śledztwo, jest zbrodnia, są śledczy: policja, dziennikarze, ksiądz. Jednak to nie sprawca i nie zbrodnia są tutaj najważniejsze. Autorka przesuwa akcenty i morderca chociaż stale obecny, tak samo jak ofiara, schodzą gdzieś na drugi plan. Pierwszy za to zajmują dziennikarz Grzegorz, ksiądz Bartek i policjantka Sara. Każde z nich ma coś poplątanego w życiorysie. Zawirowania, wątpliwości, niepewność czy wewnętrzne niedopasowanie do sytuacji w jakiej się znajdują. Walczą sami ze sobą i dopiero zderzenie z zbrodnią oraz zbliżenie się do rzeczy, które nie są w stanie objąć rozumem sprawia, widzą siebie z nowej perspektywy. Całe śledztwo rozgrywa się na tle przygotowań do Pierwszej Komunii i wydaje się, że to jest czynnik, przez pryzmat którego rozgrywają się wszystkie wydarzenia. Jest zbrodnia, jest sprawca, jest śledztwo ale najważniejsza jest tutaj przemiana i rozpoznanie samego siebie i podjęcie właściwych decyzji.

,,Ciało i krew" to z pewnością ciekawy kryminał. Jego zaskakująca konstrukcja, przesunięcie akcentów sprawiają, że bliżej mu do powieści psychologicznej niż czystego kryminału. Fascynujące jest to, że wprowadza ogromny spokój u czytelnika. Tak, chcemy poznać rozwiązanie i dotrzeć do prawdy ale nie jest to najważniejsze. Dużo istotniejsze jest zapanowanie nad rozterkami bohaterów i doprowadzenia ich do stanu, gdy będą mogli znowu żyć w zgodzie z sobą. Właściwie wszystkie typowe zabiegi tracą na znaczeniu a wysuwa się na pierwszy plan coś czego nikt by się nie spodziewał. Jest to zaskakujące i przykuwające skutecznie uwagę. Dlatego spokojnie mogę polecać. 

p.s. WYZWANIE 2023 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 45,6 cm - 3,4 cm = 42,2 cm.    

poniedziałek, 18 września 2023

,,Teksas! Lucky" Sandra Brown


Tytuł oryginału: Teksas! Lucky

Sandra Brown i seria Teksas! to jedno z moich absolutnych czytelniczych ,,guilty pleasure". Tak, seria ma wiele wad i gdy czyta się ją w 2023 to widać jak bardzo się postarzała. Ale to nie zmienia faktu, że ją lubię i lubię do niej wracać, żeby odpocząć.

Lucky Tyler jest tym, którego wszyscy znają w miasteczku. Kobiety do niego wzdychają ale żadnej nie dał się usidlić. Mężczyźni raczej nie widzą powodu aby wchodzić mu w paradę. Jednak ten wieczór w miejscowym barze na zawsze zmieni jego życie. Stanie w obronie tajemniczej piękności, pobije się z miejscowymi opryszkami a potem spędzi noc z tajemniczą kobietą. Niby sytuacja jest prosta ale dokładnie tej samej nocy ktoś podpali warsztat, który jest własnością jego rodziny. Jako że rodzina od pewnego czasu ma kłopoty finansowe to właśnie Lucky staje się głównym podejrzanym. On jednak twierdzi, że ma alibi ... tylko że tajemnicza nieznajoma znikła o świcie a on nawet nie zna jej imienia.

,,Teksas! Lucky" to pierwszy tom trylogii romansowej opowiadającej o rodzeństwie Tylerów. Na pierwszy ogień idzie średni z rodzeństwa - impulsywny i kochliwy ale bardzo honorowy i oddany Lucky. Dotychczas wszystkie napotkane kobiety mdlały i padały jak muchy przed nim, więc gdy spotyka taką, która jest wyzwaniem jedno jest pewne - będzie ciekawie, szczególnie że oprócz zabiegania o względy ukochanej musi jeszcze pokonać przeciwności, których wcale jest nie mało, opory kobiety i rozwiązać zagadkę podpalenia. Wcale nie mało jak na stosunkowo krótką historię.

Czytając ,,Teksas! Lucky" w 2023 roku mamy sporo momentów kiedy popatrzymy na tę historię z politowaniem. Bo to typowe dziecko przełomu lat 80/90tych. Pełno tam stereotypów, jak facet to w typie macho, kobieta musi być idealną panią domu. Iskierki zmian, które mają nadejść pojawiają się w tle ale są nadal bardzo delikatne. Nawet sama fabuła jest tak zbudowana, że chociaż pozornie wydaje się, że to Devon ma uratować Lucky'ego ale mimo wszystko to on cały czas czuwa nad nią. Ale mimo, że Brown mocno korzysta ze schematów i uproszczeń fabularnych to jednak jej bohaterowie nie są do końca tacy jednoznaczni. Wykraczają poza margines, są bardziej świadomi i zaczynają wkraczać w nową epokę, która nadchodzi. Przełamują schematy ale nie robią tego w sposób drastyczny, raczej łagodnie pokazują, że nie da się ich tak do końca zaklasyfikować. Dzięki czemu mamy przyjemny romans, który zapada w pamięć i nawet po latach świetnie się do niego wraca.  

p.s. WYZWANIE 2023 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 47,1 cm - 1,5 cm = 45,6 cm.    

środa, 13 września 2023

,,Gothikana" Runyx

Tytuł oryginału: Gothikana

 Gdy brałam tę książkę z półki w bibliotece, raczej zdawałam sobie sprawę, że nie jest to coś co będzie w moim kręgu zainteresowań. A logotyp ,,Niegrzeczne książki" sugerował rodzaj. Mimo to zaintrygowała mnie okładka i postanowiłam dać szansę. A nóż trafię na coś co będzie dobrym odmóżdżaczem. I w sumie dokładnie coś takiego dostałam.

Corvina to młoda dziewczyna wychowana w dosyć nietypowy sposób. Dorasta z dala od ludzi, nie chodzi do szkoły a jej nauczycielką jest matka-schizofreniczka. Dlatego jest dla niej zaskakujące gdy w wieku dwudziestu jeden lat dostaje zaproszenie i stypendium w tajemniczym Uniwersytecie Verenmore. Dziewczyna podejmuje wyzwanie i trafia do miejsca przypominającego gotycki zamek, które ma swoje tajemnice, legendy i zdaje się być przeklęty. Szczególnie, że co kilka lat organizowany jest tam Czarny Bal, na którym zawsze ktoś ginie. Ale sam zamek to nie jedyne zmartwienie dziewczyny. Praktycznie od pierwszych chwil jej uwagę przykuwa ktoś jeszcze - tajemniczy nauczyciel, który roztacza wokół siebie elektryzującą aurę.

Czytając ,,Gothikanę" miałam wrażenie, że cofnęłam się w czasie o jakieś dziesięć - piętnaście lat do czasów gdy w literaturze królował ,,Zmierzch", ,,Pamiętniki wampirów" czy Harry Potter. ,,Gothikana" to właśnie taki miks motywów znanych z różnych książek dla młodzieży, które przewinęły się przez ostatnie kilkanaście lat. Początek nasunął mi skojarzenia z serią ,,Szeptem" ale potem dosyć szybko to się rozmyło. Bo wprawdzie autorka garściami czerpie z ogranych motywów to jednak nie do końca umie je wykorzystać. Próbuje budować ciężki, gotycki klimat ale szybko on się rozsypuje. Wszystko jest zaprezentowane w wersji light. Oczywiście jak na ,,Niegrzeczne książki" całość dopełniają pikantne sceny ale na szczęście nie ma ich aż tak dużo, żeby przeszkadzały. W sumie całość to typowe young adult okraszone z lekka mrocznym tłem. Nic specjalnego ale też nic co by drażniło, irytowało czy przeszkadzało. To może być dobra książka na długą podróż bo nie trzeba się angażować a czas jakoś szybciej zleci a po zakończeniu szybko o niej zapomnimy. 

p.s. WYZWANIE 2023 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 49,7 cm - 2,6 cm = 47,1 cm.    

niedziela, 3 września 2023

,,Potosi. Góra, która zjada ludzi" Ander Izagirre

 Tytuł oryginału:      Potosí

 

Są historie, które nawet gdy skończymy i odłożymy na półkę, zostają z nami. Uderzają w nasz światopogląd, dotykają wrażliwości, zapadają w pamięć i długo nie dają o sobie zapomnieć. Krążą gdzieś w krwiobiegu, są nieustannie obecne w myślach. Jedną z takich historii z pewnością jest reportaż o kopalniach na stoku góry Potosi w Boliwii. Dla mnie osobiście jest ten reportaż bardziej osobisty, bardziej dotkliwy bo kilka lat temu byłam w kopalni-muzeum, otwartej dla turystów w Oruro. Tam widziałam maleńki fragment tego jak wygląda boliwijska kopalnia, jednak nie miałam wtedy świadomości co dokładnie za tym stoi. Ciasne, mroczne sztolnie, figurka ,,Wujka", narzędzia żywcem przeniesione z dawnych stuleci - to nie tylko wizja przeszłości stworzona na potrzeby turystów. Dla wielu Boliwijczyków to rzeczywistość, z którą mierzą się na co dzień.  

Autor reportażu zabiera czytelnika w szokującą podróż na stok góry Potosi do kopalni srebra. Główną bohaterką opowieści jest nastoletnia Alicja, która staje się swoistym symbolem. Nastolatka mieszka z rodziną w miejscu, gdzie nie powinien nikt mieszkać, pracuje w kopalni chociaż prawo tego zabrania, jej codzienność to bieda i ciągłe zagrożenie. Jej historia staje się punktem wyjścia do pokazania znacznie szerszej perspektywy. To opowieść o Boliwii, która od początku swojego istnienia była gnębiona i wykorzystywana, najpierw przez hiszpańskich kolonizatorów, potem kompanie górnicze. Zawsze najbardziej cierpieli ci najsłabsi. Byli niewolniczo wykorzystywani, zmuszani do pracy ponad siły, pozbawieni jakichkolwiek środków bezpieczeństwa. Mężczyźni żyją w tych warunkach krótko, średnio około czterdziestu lat. Ale to kobiety nie mają żadnych praw ani żadnej opieki. Wykonują pracę za minimalne wynagrodzenie albo nawet za darmo gdy muszą odpracowywać fikcyjne długi, a równocześnie cały czas narażone są na gwałty ze strony górników.

,,Potosi. Góra, która zjada ludzi" to straszna, szokująca opowieść o ludziach, którzy już za życia znaleźli się w piekle. Strach, beznadzieja, praca ponad siły, wykorzystywanie przez państwo ale innych ludzi, bezprawie, demoralizacja, choroby, cierpienie - to wszystko to ich rzeczywistość. Tam nie ma dzieciństwa, nie ma radości, nie ma stabilności. Można próbować coś zmieniać ale nadzieje są nikłe. Góra i kopalnia odarły z człowieczeństwa, ograbiły z nadziei, zostawiły tylko to co najgorsze. Dlatego optymizm głównej bohaterki reportażu na tle tego zła jest porażający. On tylko jeszcze bardziej wyolbrzymia błędy, które narosły przez wieki ucisku i odczłowieczania. Górnicy w Boliwii są ogromną siłą, która została skutecznie zmanipulowana oraz tak nastawiona, że czuja się bezkarni. Doprowadzono do sytuacji, gdzie już nie widać szans na zmiany, na poprawę. Kopalnia odebrała to co dobre, zostawiając tylko cierpienie, dramat kobiet i dzieci, śmierć i alkoholizm.

Warto  przeczytać bo to reportaż o miejscu, gdzie czas się zatrzymał. Gdzie nie ma prawa, nie ma szans na poprawę życia, nie ma życia. A jednak ludzie próbują. Mimo wszystko szukają drogi na zmianę. Cały czas mają nadzieję i optymizm. A to poraża! Polecam!

p.s. WYZWANIE 2023 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 51,7 cm - 2,0 cm = 49,7 cm.    

 

środa, 30 sierpnia 2023

,,Mów mi Win" Harlan Coben

Tytuł oryginału: Win

 Win, czyli Windsor Horne Lockwood III, to jedna z wielu postaci literackich, które uwielbiałam. Tajemniczy milioner, przyjaciel Myrona Bolitara, ma specyficzne poczucie humoru i pojawia się zawsze tam gdzie są kłopoty. Wiecznie w cieniu, do konca nie wiadomo czy jest dobry czy zły. Człowiek-zagadka. Harlan Coben w swoich powieściach z cyklu o skłonnym do pakowania się we wszelkie tarapaty Myronie, doskonale rozgrywał postać Wina. Budził on ciekawość i zainteresowania poprzez to czego czytelnik nie wiedział. Teraz gdy seria dobiegła do swojego naturalnego końca czas by oddać głos Winowi. Tylko czy to naprawdę dobry pomysł?

W apartamentowcu zostają znalezione zwłoki tajemniczego mężczyzny. Mimo, że mieszkał tam od wielu lat, nikt go nie znał. Zawsze wychodził w środku nocy a samo mieszkanie przemienił w swoisty magazyn zbieracza. Jest tam tam mnóstwo śmieci ale policja znajduje także dwa przedmioty, które jednoznacznie łączą się z Winem Lockwoodem i jego rodziną. Zaginęły przed laty w tragicznych, niejasnych okolicznościach. Teraz znowu się pojawiły i otwarły drzwi do sekretów, które na zawsze powinny pozostać w ukryciu. Win zaczyna drążyć aby dotrzeć do prawdy i dowiedzieć się co łączy jego rodzinę z zamachem terrorystycznym sprzed ponad 40 lat.

,,Mów mi Win" to z jednej strony cudowna niespodzianka dla fanów serii o Myronie, a przede wszystkim Wina, jak również spore rozczarowanie. Bo Win był idealny jako partner stojący w cieniu, trochę szalony psychopata, hedonista  korzystający z życia garściami, przeciwwaga dla rozsądnego i bardzo zwyczajnego Myrona. Wtedy się uzupełniali, byli tandemem skrzącym się humorem ale i partnerami zwalczającymi zło i przeciwności losu. Siła Wina tkwiła w niedopowiedzeniach, i tym co sobie wyobrażamy. Gdy to on został bohaterem pierwszoplanowym nagle opadł. Niby nadal jest sobą. Nadal jest inteligentnym, bezwzględnym, wyrachowanym facetem, który wymierza sprawiedliwość po swojemu ale brakuje tej tajemniczości i enigmatyczności. Jest zbyt dosłowny a przez to traci swoje najlepsze atuty.

Poznajmy również pełną zawirowań, tragedii i tajemnic historię jego rodziny. Pewne jest, że jak każda bogata, stara rodzina tutaj także poupychane są trupy po szafach i tylko czekają żeby wypaść. A Win jak to on, wygrzebie je, oglądnie a potem ... zakopie jeszcze głębiej przy okazji skopiąc kilka tyłków i zaliczając kilka kobiet.

,,Mów mi Win" to rozrywka na jaką od dawna czekałam. Pełen nieoczekiwanych zwrotów akcji, rodzinnych sekretów, bandziorów i niebezpieczeństw. Każda postać ma swoje własne interesy, chce ugrać jak najwięcej równocześnie ukrywając własne brudy, a pośrodku tego jest on - król życia, sławny Win. Jedynie żałuję, że aby to wszystko mogło się zdarzyć to trzeba Wina wyciągnąć z cienia i postawić w centrum akcji a to zabiera mu mroczną aurę tajemniczości i niebezpieczeństwa, którymi zawsze się otaczał.  

p.s. WYZWANIE 2023 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 54,8 cm - 3,1 cm = 51,7 cm.    

poniedziałek, 28 sierpnia 2023

,,Pokój z widokiem. Lato 1939" Marcin Wilk

 


Ta książka przyciągnęła mój wzrok na półce w bibliotece. A skoro, że nadal trwają wakacje to wydawało mi się, że może być to odpowiednia lektura. Ale jakże inne jest to lato, o którym opowiada od współczesnego.

,,Pokój z widokiem. Lato 1939" to książka łącząca w sobie cechy reportażu, wspomnień z relacjami prasowymi. Akcja koncentruje się do dwóch wakacyjnych miesięcy ostatniego lata przed wybuchem II wojny światowej. Autor dotarł do relacji świadków tamtych wydarzeń. Bohaterowie, dziś już osiemdziesięcio-, dziewiedziesięciolatkowie cofają się pamięcią do dzieciństwa by opowiedzieć o atmosferze, nastrojach albo po prostu anegdotach z tego okresu. Ich relacja jest uzupełniona dokumentami źródłowymi oraz relacjami prasowymi. Całość zbudowana jest na kontraście. Z jednej strony prawie cały czas przebija wypieranie ze świadomości zbliżającej się wojny, jak najdłużej chce się zachować poczucie normalności. Ludzie korzystają z wakacji, wyjeżdżają na wypoczynek, odwiedzają rodzinę, dzieci nadal są dziećmi, trwa wystawa światowa, na którą Polska przygotowuje swój pawilon. Ale równocześnie pojawia się coraz mocniejsze przeświadczenie, że trzeba się przygotowywać. Trwa gorączkowe zabieganie o pieniądze na zbrojenia, rośnie poczucie, że Polska nie odda ani kawałka ziemi, zaczyna się przygotowanie zapasów.

,,Pokój z widokiem. Lato 1939" zaczyna się pogodnie i z optymizmem jak właściwie, każde wakacje. Jednak z każdą stroną narasta poczucie nieuchronnego zagrożenia. Mimo, że letnie słońce rozluźnia, to Polacy w 1939 nawet gdy korzystali z jego uroków to cały czas mieli świadomość, że coś się zbliża. To opowieść poruszająca, wstrząsająca chociaż napisana pozornie z bardzo lekki, przyjemny sposób. Jednak tam cały czas czai się czujność, mobilizacja, przygotowanie. Korzystano z ostatniego lata z pełną świadomością, że przed nimi straszna niewiadoma. To co miało nadejść okazała się tak drastycznie różne, bardziej przerażające, że żadne podjęte kroki nie okazały się wystarczające. Ta książka, jest wstrząsającym świadectwem, pełnym kontrastów ale bardzo autentycznym i mocno oddziałującym na czytelnika. To nie tylko opowieść o przygotowaniach do wojny ale także o pokoleniu, które zostało ograbione z radości lata, które musiało się zderzyć z wojną, które widziało śmierć, zniszczenie, dramat.

Myślę, że jest to jedna z tych książek, które powinno się przeczytać. Dużo pisze się o samej wojnie ale mniej o tym jak wyglądały ostatnie chwile przed. Jak reagowało społeczeństwo, jakie panowały nastroje, jak zachowywała się prasa. Marcin Wilk daje tego posmak. Odtwarza klimat, oddając głos tym, którzy to przeżyli. Ich relacje są słodko-gorzkie a przez to bardziej prawdziwe. Polecam!

p.s. WYZWANIE 2023 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 57,5 cm - 2,7 cm = 54,8 cm.