Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wzrost 2025. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wzrost 2025. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 marca 2026

,,Transakcja" Piotr Gajdziński


 ,,Transakcja" to kolejny thriller polityczny z dziennikarzem Rafałem Terleckim. Tym razem do Terleckiego zwraca się zarówno wojsko jak i minister koordynator służb specjalnych z nietypową propozycją. Ma prześwietlić radzieckiego żołnierza służącego w Polsce w latach 90-tych, tuż przed tym jak wojsko radzieckie opuściło nasz kraj. Zadanie od początku intryguje dziennikarza bo ma możliwość stworzyć mocny materiał o działaniu służb wywiadowczych oraz dowiedzieć się o tym co dzieje się współcześnie. Od początku zdaje sobie też sprawę, że nie będzie to rutynowe dziennikarskie śledztwo. Komuś bardzo przeszkadza, że Terlecki bada powiązania sięgające czasów transformacji. A cena tajemnic jest wysoka.

Przyznam, że ,,Transakcja" nie ma aż tak sensacyjnej fabuły jak inne tomy ale przykuwa uwagę czymś innym. Piotr Gajdziński umiejętnie buduje intrygę wykorzystując obecną sytuację geopolityczną i pokazując, że za oficjalnym przekazem kryje się coś więcej. Jego Polska to plansza, na której prowadzona jest śmiertelna gra między służbami wywiadowczymi, gdzie może kryć się straszliwa broń ukryta w latach 90tych i tylko czekająca na swój moment a szpiedzy i agenci umieszczeni są tuż za rogiem. Gajdziński gra na współczesnych lękach i obawach, pokazuje mroczny, niebezpieczny świat oraz to że układy wcale nie są niezmienne.

Jednak mimo mrocznego przekazu ,,Transakcja" to nadal świetny thriller. Może trochę spowolniony w porównaniu do wcześniejszych tomów, ale nadal wciągający i niejednoznaczny w wymowie. Trudno określić gdzie przebiega granica pomiędzy fikcją literacką a prawdą historyczną przez co staje się bardziej niepokojący i zastanawiający. To z pewnością thriller na miarę współczesności. 


Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu MUZA!

 

 p.s. WYZWANIE 2026 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 123,9 cm - 2,3 cm = 121,6 cm

sobota, 6 grudnia 2025

,,Gorączka" Margit Sandemo

Tytuł oryginału: Feber i blodet

 ,,Gorączka" to już trzeci tomik poświęcony Villemo i domykający jej młodzieńcze przygody. Dziewczyna jest już pewna swoich uczuć. Wie, że jej przeznaczeniem jest Dominik ale rodzina w obawie przed klątwą Ludzi Lodu postanawia ich rozdzielić. Spotykają się po prawie dwóch latach na ślubie kuzynki Leny. Historyczna zawierucha ma ich rozdzielić po raz kolejny ale tym razem gdy tylko pojawia się okazja, Villemo nie waha się ani sekundy i podąża za ukochanym w ogarnięty wojną kraj.

Trochę to już staje się przewidywalne bo kolejny raz Villemo na własne życzenie pakuje się w kłopoty i znika z opiekuńczego wzroku rodziców. Tym razem dziewczyna jest zdeterminowana by walczyć o Dominika i zrobi wszystko by być razem z nim. Nie waha się z najbardziej skrajnych momentach i podejmuje szalone decyzje, które finalnie doprowadzają ją do tego czego pragnie. Kolejny raz pojawia się też przypomnienie, że ona, Dominik i Niklas przygotowywani są na coś, co dopiero ma nadejść. Tym razem owo przypomnienie wyjdzie od kogoś zaskakującego.

,,Gorączka" to połączenie romansów z powieścią drogi. Powtarza się schemat ale jest kilka zaskakujących momentów. Widać też zmiany jakie zaszły w dziewczynie. Jej nieukierunkowana dzikość, szaleństwo i trawiąca ją gorączka znajduje swój cel. Nabiera dojrzałości i wreszcie może być przygotowana na to, czemu ma sprostać.

 

 p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 1,7 cm - 1,7 cm = 0 cm.

 

poniedziałek, 3 listopada 2025

,,Cień Bogów" John Gwynne

Tytuł oryginału: The Shadow of the Gods

 Sięgnęłam po ,,Cień Bogów" skuszona okładką. Intrygująca, niepokojąca a równocześnie obiecująca przygodę o jakiej nie da się zapomnieć. To zaproszenie do świata, gdzie wszystko się może zdarzyć. I dokładnie taka jest historia zawarta pod nią.

,,Cień Bogów" rozgrywa się w fikcyjnym świecie stylizowanym na krainę Wikingów. Kiedyś rządzili nim bogowie, który zginęli w bratobójczej walce. Na zgliszczach ich ciał powstał mroczny, niebezpieczny świat w którym najbardziej liczy się umiejętność walki, a spokój jest pozorny i krótkotrwały. Rzeczywistość poznajmy oczami trójki bohaterów. Każde z nich jest inne i co innego ich napędza. Miłość matki, zemsta, pragnienie sławy. Ich cele są pierwotne i uniwersalne, ale aby je osiągnąć będą musieli być gotowi na wszystko i nie wolno im się zawahać ani sekundy.

Gdy brałam powieść z półki w bibliotece nie spodziewałam się, że trafię na epicką i po mistrzowsku napisaną powieść fantasy. Zachwyca w niej wszystko. Drobiazgowo skonstruowany świat, razem z jego mitologią i przeszłością, plastycznie i bardzo widowiskowo rozpisane sceny walk, pełnokrwiści, wielowymiarowi bohaterowie oraz akcja pełna brutalności, bezwzględności, surowa ale zaskakująca i nieprzewidywalna. Stara magia miesza się z ludzkimi, uniwersalnymi pragnieniami. Żądza władzy, pragnienie sławy, bogactwa ścierają się z miłością, zemstą, honorem i wiernością. Każda strona ocieka krwią, bo to świat surowy, w którym tylko najwytrwalsi mają szansę. Trzeba wykazać się szaloną determinacją i nie wahać się ani sekundy.

,,Cień Bogów" wbija w fotel. Jest napisany w taki sposób, że fabuła przesuwa się przed oczami. Zachwycające opisy, szybkie tempo, zaskakujące zwroty akcji i bogaty, mroczny świat, który skrywa mnóstwo tajemnic. To opowieść pełna brutalności, krwawa ale równocześnie opiewająca bohaterstwo, honor i oddanie. To heroiczna saga, która zapadnie w pamięć i którą będziecie chcieli czytać bez końca.

 

 p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 5,4 cm - 3,7 cm = 1,7 cm.

 

czwartek, 30 października 2025

,,Statysta" Piotr Chomczyński


 W ekskluzywnym klubie dla dorosłych zostaje popełniona brutalna zbrodnia. Do wyjaśnienia jej zostaje przydzielona prokurator Maja Nowicka. Kobieta od początku czuje, że ta sprawa może być dla niej przełomem. To jeden z tych momentów, który staje się dźwignią do kariery albo ostatnim gwoździem do trumny. Nie wie jednak, że sprawa mocno odbije się na jej życiu prywatnym i sprawi, że wkroczy w świat hipnotyzujących, pociągających chociaż zakazanych przyjemności i doświadczeń. Jednak musi pamiętać, że morderca jest obok. Znacznie inteligentniejszy niż mogła by tego oczekiwać.

,,Statysta" to thriller, który momentami przypominał mi styl Chrisa Cartera. Mocne, dosadnie brutalne obrazy, morderca dla którego nie istnieją kategorie moralne i zbrodnia stojąca na pograniczu religijnego radykalizmu i seksualnego ekshibicjonizmu. Tu wszystko jest możliwe. Sięga głęboko w najbardziej mroczne fantazje i zmienia je w krwawy koszmar. Zaczyna się walka, by zdążyć zanim morderca znowu zaatakuje lub chociaż wyprzedzić jego krok. Tu nie ma litości i nie ma normalnych zasad. Namiętności przeplatają się ze śmiercią. Przyjemność z bólem. Religijny fanatyzm z czystą rozkoszą. Świat w powieści jest wywrócony na lewą stronę i odsłaniający swoje najmroczniejsze sekrety. Nikt nie jest święty i każdy ma swoje tajemnice.

Jest w ,,Statyście" coś magnetyzującego i przyciągającego mimo jego brutalności, zdegenerowania i szokującej bezpośredniości sprzecznej ze społecznie przyjętymi regułami. Autor idzie na całość, nie bawi się w delikatność, niedopowiedzenia czy stopniowanie napięcia. Od pierwszych stron adrenalina skacze i nie puszcza aż do finału. To powieść o najmroczniejszych instynktach, które zostały wypuszczone na wolność i tylko eskalują, a od których nie ma ucieczki. Rozwiązaniem jest śmierć. Pytanie tylko kogo dopadnie najpierw?. Ta powieść trafi do czytelników o mocnych nerwach, którym niestraszne najgorsze strony ludzkiej natury.

 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu MUZA SA!


 p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 8,8 m - 3,4 cm = 5,4 cm.

 

poniedziałek, 27 października 2025

,,Śmierć i inni święci" Tomasz Pindel


 Ameryka Południowa to kontynent pełen kontrastów. Zachwyca na wielu poziomach i skrywa nadal wiele tajemnic. Chyba więc nie będzie zaskoczeniem, że i w kwestii religijności oraz wierzeń jest niejednorodna i znacznie odbiega od tego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni w Europie. Tradycyjnie i w bardzo dużym uproszczeniu przyjmuje się, że Ameryka Łacińska jest katolicka. Jednak jej chrystianizacja była prowadzona powierzchownie co doprowadziło do unikalnej mieszaniny wierzeń. To właśnie tutaj katolicka gorliwość miesza się z pierwotnym zabobonem, budując unikalny i wyjątkowy obraz. I właśnie temu zjawisku przygląda się Tomasz Pindel w swojej pracy, jako przykłady przywołując Kubę, Meksyk, Peru i pogranicze argentyńsko-paragwajskie.

Autor zaczyna swoją wędrówkę przez kontynent od Kuby gdzie w cieniu komunizmu zrodziła się santeria, kult wywodzący się z afrykańskich wierzeń przeszczepiony na wyspę razem z niewolnikami. Potem wyrusza do Meksyku by spotkać się z wyznawcami La Santa Muerte i zrozumieć jakie ma ona znaczenie dla mieszkańców kraju co rusz targanego kryzysami. Następnym celem jest Peru. Tam na wierzenie, patrzy z zaskakującej perspektywy bo przez medycynę naturalną oraz wierzenia przodków. Na koniec wyruszy do Argentyny, gdzie świętym może stać się każdy i wcale nie jest do tego potrzebne oficjalne potwierdzenie z Watykanu.

,,Śmierć i inni święci" to fascynujące, barwne i niejednoznaczne spojrzenie na Amerykę Łacińską. Pokazuje inną religijność, nie tę formalną, oficjalną ale żywą. Może nie kanoniczną, często ocierającą się o herezję ale będącą odpowiedzią na prawdziwe potrzeby ludzi, których system zawodzi. Ta religijność jest mieszaniną folkloru, tradycji oraz powierzchownie prowadzonej chrystianizacji ale jednak doskonale wpisuje się w mentalność Latynosów. Może czasami jest mroczna, skoncentrowana wokół przemocy, znacznie obiegająca od tego co znamy z europejskich świątyń, jednak i tak poszczególne kulty znajdują swoich wyznawców. To nie są wierzenia czekające pokornie aż bóstwo zadziała, to kulty oparte na dialogu i wymianie, pełne mistycznych, prawie magicznych rytuałów. Zaskakujące jest, że niektóre z nich egzystują równolegle z katolicyzmem lub za jego milczącym przyzwoleniem.

Reportaż Tomasza Pindela dał mi posmak tego jak zróżnicowana jest religia Ameryki Łacińskiej. Teoretycznie oparta na tych samych fundamentach co w Europie ale zupełnie inna. Bardziej mistyczna, przesiąknięta lokalnym kolorytem, stojąca na pograniczu magii, szamaństwa i kultu. I przede wszystkim żywa oraz mocno oddziałująca na społeczności. Ten reportaż koncentruje się na zwykłych ludziach, a poprzez nich to doskonale widać. Polecam!

 

 p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 11,6 m - 2,8 cm = 8,8 cm.

 

piątek, 24 października 2025

,,Kurort" Przemysław Kowalewski


 Grudzień 1976. Porucznik Ugne Galant trafia na terapię antyalkoholową do zamkniętego ośrodka. Dyrektorem jest ceniony lekarz a sama placówka nie tylko koncentruje się na terapii dorosłych ale ma również pomagać dzieciom i młodzieży, szczególnie tym, które mają trudności z nauką lub sprawiają problemy. Miejsce od początku nie przypada do gustu Galantowi. Czuje, że jest w nim coś dziwnego. A gdy przypadkiem, w trakcie nocnej wędrówki wpada na nastolatka o ksywce Pele, wie że jego przeczucia nie są bezpodstawne.

Nie czytałam dotychczas nic z serii Przemysława Kowalewskiego i byłam zaskoczona, że jest to już piąty tom serii kryminalnej. I w sumie to pozytywne zaskoczenie bo już wiem co muszę nadrobić. Jeśli wszystkie są takie jak ,,Kurort" to można tylko zacierać ręce. Bo ,,Kurort" to powieść kryminalna mocna, dosadna, zaskakująca a przy tym mocno niepokojąca i wywołująca ciarki na plecach.

Osadzona mocno w klimacie końcówki lat 70-tych, już tym wywołuje niepokój i niepewność. Czasy gdy PRL zaczynał się chwiać, gdy służby bezpieczeństwa szukały intensywnie sposobów aby zaszkodzić swoim przeciwnikom a równocześnie próbując znaleźć sposób by poprawić swoją pozycję. Ta specyficzna sytuacja pozwoliła by narodziła się klinika profesora Szafira, miejsce gdzie przeprowadzano dziwne badania i skąd nie każdy pacjent wychodził wyleczony. I mimo, że sam wątek jest mocny i przerażający, emocje potęguje fakt, że jest oparty o autentyczne wydarzenia. Kowalewski ubiera w sensacyjną fikcję literacką przerażające wydarzenia, które zostały zamiecione pod dywan historii. Ta świadomość sprawia, że nie da się traktować tego tylko jak rozrywki.

Nawet pomimo bardzo mrocznego i realistycznego wątku głównego, ta powieść by się obroniła. Jest świetnie napisana, ma wyrazistych, nietuzinkowych bohaterów i zapewnia ogrom emocji. Jej mroczne, gęste, przytłaczające,klaustrofobiczne tło buduje wyjątkowy klimat, co tylko sprawia, że mocniej czytelnik trzyma kciuki za bohaterów by udało im z się wyrwać z pułapki w jakiej się znaleźli. Jeśli szukacie dobrego kryminału, takiego który wbije was w fotel, to ,,Kurort" będzie idealny.

 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Filia!


 p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 14,3 m - 2,7 cm = 11,6 cm.

 

poniedziałek, 20 października 2025

,,Zemsta" Margit Sandemo

Tytuł oryginału: Blodhämnd

 ,,Zemsta" to bezpośrednia kontynuacja ,,Zimowej zawieruchy" prawie w całości skoncentrowana na osobie Villemo. Jednak sama Villemo to już nie ta sama dziewczyna, którą poznaliśmy we wcześniejszym tomiku. Romantyczna, naiwna dziewczynka zniknęła a na jej miejscu pojawiła się dojrzalsza, pogrążona w żałobie młoda kobieta, która na nowo musi odkryć co jest ważne w jej życiu. Początkowo jej zachowanie budzi trwogę w rodzicach i rodzinie bo każdemu brakuje niefrasobliwej ale radosnej pannicy. Jednak nie tylko własne uczuciowe rozterki powinny spędzać sen z powiek mieszkańcom trzech zagród. Jeszcze nie zdają sobie sprawy z tego, że jest ktoś dla kogo wydarzenia jakie się rozegrały rok wcześniej nadal są żywe i pała zemstą. A tym na kim szczególnie chce się zemścić jest właśnie Villemo.

,,Zemsta" ma zupełnie inny klimat niż poprzedni tom. Tutaj tło społeczne zostało zepchnięte na dalszy plan, ustępując emocjonalnego i uczuciowemu dojrzewaniu dziewczyny. Przechodzi ona ogromną przemianę, zaczyna zdawać sobie sprawę z własnej zmysłowości oraz uświadamiać sobie jak ogromny błąd popełniła zakochując się w Eldarze. Jakże wielkie będzie jej zaskoczenie gdy uświadomi sobie kto tak naprawdę jest prawdziwym obiektem jej westchnień. Oczywiście nie byłby to dobry tom Sagi gdyby był pozbawiony dramatycznej akcji i nieoczekiwanych jej zwrotów. Wreszcie w jakiejś formie objawi się dar Villemo, zapowiadający to do czego została powołana.

Z ogromną przyjemnością i zaciekawieniem obserwuje się kolejne dramatyczne przygody młodziutkiej Villemo. Jest to postać nietuzinkowa, bardzo emocjonalna i kierująca się sercem, dlatego dobrze, że pozwolono jest dorastać i zmieniać się na przestrzeni kilku tomików, dzięki czemu staje się ona bliższa i bardziej wyrazista. 


 p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 16,0 m - 1,7 cm = 14,3 cm.

niedziela, 19 października 2025

,,Kukły" Maciej Siembieda


 Zdecydowanie wciągnęłam się w serię książek o przygodach prokuratora Jakuba Kanii, dość powiedzieć, że ,,Kukły" to moje trzecie spotkanie z nim w tym roku. Już na wstępie Maciej Siembieda zaskakuje czytelnika bo cofamy się w czasie do roku 1997. Kania, świeżo po rozwodzie, pracuje jako młodszy prokurator w Gdańsku. Ale już wtedy jego upór i dociekliwość dają o sobie znać, przez co nadepnie na odcisk komuś wysoko postawionemu, przez co wyląduje na przymusowym urlopie. Tylko, że młody Jakub Kania nie umie usiedzieć w jednym miejscu i przyjmuje propozycję niemieckiej dziennikarki by zbadać historię tajemniczego rodu Trauwitzów. Prokurator jeszcze nie wie, że wpadnie na trop czegoś co może zmienić losy świata oraz zacznie niebezpiecznie zbliżać się do sekretu tajnej nazistowskiej organizacji Freudenkreis.

Zabieg z powrotem do przeszłości uważam za genialny manewr. Na karty opowieści wraca bosman Antoni Kania, pojawia się też babka  twarda Kaszubka a i Jakub jest bardziej energetyczny, pełen młodzieńczej brawury i bezczelności, ale nadal dociekliwy i uparty dotrzeć do sedna za wszelką cenę. No i sprawa przypadła mu w udziale nie byle jaka. Oprócz swojego typowo sensacyjno-przygodowego wątku, dużo mówi też o atmosferze na ziemiach odzyskanych jeszcze w latach 90tych XX wieku. Tam wzajemne animozje polsko-niemieckie nadal są żywe i nadal rezonują. A gdy dodamy do tego fascynującą tajemnicę z przeszłości, to mamy gwarantowane emocje, zaskoczenia i nieoczekiwane zwroty akcji.

,,Kukły" są rewelacyjne. To powieść sensacyjno-przygodowa na najwyższym poziomie. Maciej Siembieda kolejny raz udowodnił, że na bazie faktów da się zbudować nieprawdopodobną historię, która rozpali emocje i wyobraźnię. Polecam!

 

 p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 18,4 m - 2,4 cm = 16,0 cm.

 

czwartek, 9 października 2025

,,Macedonia Północna. W rytmie oro" Justyna Mleczak



,,Ludzie są jak mozaika. Mozaika składająca się z wielu różnych elementów, mniejszych lub większych, lepiej ciosanych lub porysowanych. mniej lub bardziej kolorowych. Kiedy się sprzeczamy, rozbijamy mozaikę. Taki kawałek mozaiki może być subiektywnie piękny, jednak traci sens. Tylko utrzymując całość, w jakiej pomyślał nas Bóg, zachowujemy sens."

Przyznaję, że o Macedonii Północnej nie wiem nic. Albo przynajmniej nie wiedziałam nic do momentu aż otworzyłam pracę Justyny Mleczak. Wiedziałam tylko, że jest to kraj położony gdzieś koło Grecji ale jak się okazuje nawet nazwy używałam złej. Bo tak naprawdę nigdy nie było Macedonii, jako państwa. Macedonia to region, którego nazwa jest sporna bo używają jej zarówno Grecy jak i Macedończycy. A i sami Macedończycy to mieszanka ludów i religii.Szok, to za mało powiedziane. Dlatego gdy już otrząsnęłam się z pierwszego zaskoczenia z ogromnym zaciekawieniem czytałam dalej.

Macedonia Północna widziana oczami Justyny Mleczak to kraj fascynujący. Pełen problemów - zarówno wewnętrznych jak i tych na arenie międzynarodowej. Między innymi dlatego nadal nie jest on członkiem Unii Europejskiej. Kraj pełen kontrastów, zaskoczeń i specyficznej kultury, która jest wypadkową wielu czynników. Podróżując po nim ze standardowym przewodnikiem będziemy przekonani, że nie ma tam nic ciekawego do zobaczenia, jednak wystarczy zboczyć trochę ze szlaku by zobaczyć zupełnie inny obraz. Właściwie z każdej strony bije zachwyt autorki nad tym krajem, jej fascynacja jego absurdami i ciekawostkami i zaraża nimi czytelnika. Chce się zobaczyć pomnikowe Skopje, turystyczna Ochrydę, posmakować tysiąca rodzajów papryki i przeżyć zaskoczenie że lokalnym bohaterem jest nieżyjąca gwiazda popu, posłuchać języka oraz doświadczyć trochę skomercjalizowane tradycyjne wesele.

Po lekturze ,,Macedonia Północna. W rytmie oro" ten kraj przestał być dla mnie białą plamą na mapie. Stał się konkretny, rozbudzona została ciekawość. Justyna Mleczak opowiada o nim z prawdziwą pasją, pełną smaczków, które są niedostępne dla przypadkowego turysty. To opowieść pełna życia, smaków, anegdot ale i brutalnej bezpośredniości oraz unikania przemilczenia trudnych tematów. Jej Macedonia Północna jest skomplikowana i niejednoznaczna, piękna dzikim, surowym pięknem, skrywająca głęboko to co ciekawe i zachwycające. Ale gdy się do tego dotrze - przepada się po całości. Tak jak przepadła Justyna Mleczak!

 

 p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 20,7 m - 2,3 cm = 18,4 cm.



wtorek, 7 października 2025

,,Plemienni" Michael Morris

Tytuł oryginału: Tribal. How the Cultural Instincts That Divide Us Can Help Bring Us Together


W zeszłym roku czytałam ,,Rytuały" (o tym jaką rolę w naszym życiu odrywają rytuały) i ,,Przetrwają najżyczliwsi" (siła wcale nie jest tym co zadecydowało o przetrwaniu gatunku homo sapiens). ,,Plemienni" to doskonała pozycja, która uzupełnia dwie poprzednie. Pozornie powtarza to co już wiemy. Czy tego chcemy czy nie, jesteśmy gatunkiem stadnym - łączymy się w grupy a kryteria doboru są różne: poglądy religijne, polityczne, miejsce zamieszkania, praca, szkoła. To sprawia, że nie wiedząc kiedy stajemy się plemieniem, w którym jeden członek zależy od drugiego.

Michael Morris na podstawie wielu prostych i obrazowych przykładów pokazuje jak istotny jest instynkt plemienny i po kolei szczegółowo opisuje jego elementy. Już sam wstęp przekonuje do książki i pokazuje w jaki sposób będzie snuta opowieść o najważniejszych mechanizmach przetrwania ludzkości. Bo czy da się łatwiej przykuć uwagę niż przywołać Mundial 2002 i Guusa Hiddicka, który z słabo ocenianą Koreą Południową dotarł do półfinału? Aby tego dokonać musiał złamać kod kulturowy Koreańczyków i na nowo ich zaprogramować. Nie było to zadaniem łatwym bo zależności plemienne trzymały się mocno i stanowiły podstawę tożsamości Koreańczyków.

Mundial 2002 to otwierający przykład, który pomaga zrozumieć o czym będzie mowa w książce. Później krok po kroku rozkładany na czynniki pierwsze jest cały instynkt plemienny zaczynają od zdefiniowania czym jest współczesne plemię, poprzez to co je kształtuje jak instynkt bohatera, wpływ przodków, sygnały prestiżu czy tworzenie się baniek informacyjnych. Morris opowiada ciekawie, sypiąc anegdotami ale równocześnie pokazując jak pozornie błahe rzeczy mogę mieć potężną siłę oddziaływania, pod warunkiem że odpowiednio się je ukierunkuje. W tym miejscu trzeba przeczytać co opery mydlane miały wspólnego z kontrolą urodzeń w Brazylii. Zaskakujące jest też zrozumienie jakie mechanizmy zadziałały, że udało się wprowadzić prohibicję w Stanach Zjednoczonych na początku XX wieku. Wszystkie te zjawiska nabierają głębokiego sensu gdy zrozumiemy, że oparte są na naszym głęboko zakorzenionym instynkcie oraz na więziach jakie tworzymy z innymi ludźmi.

Ta książka to solidna dawka wiedzy, w bardzo przystępnej formie. Wyjaśnia zjawiska jakie rozgrywają się na naszych oczach. Chyba najbardziej szokujący jest ostatni rozdział, który w prawdzie mówi o współczesnych Stanach Zjednoczonych ale bez problemu da się przenieść na polskie środowisko. Od kilkunastu lat obserwujemy rozłam pomiędzy zwolennikami dwóch głównych partii. I nie jest to tylko kwestia przekonań politycznych i wzajemnej niechęci. Te zjawiska objaw toksycznej plemienności, która będzie się tylko pogłębiać, dopóki ktoś skutecznie nie przełamie wykształconej bariery.

,,Plemiennych" czyta się jednym tchem. To solidna wiedza psychologiczna, antropologiczna i socjologiczna, pomocna w zrozumieniu świata i wzajemnych międzyludzkich zależności. Może pomóc liderom/szefom w budowaniu różnorodnego środowiska, które będzie efektywne i przyjazne. Ale też pokazuje co nas łączy, co nas motywuje i co jest dla ludzi siłą napędową do rozwoju jako społeczność. Polecam!

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Copernicus Centre Press!  


 p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 23,4 m - 2,7 cm = 20,7 cm.


 

niedziela, 5 października 2025

,,Październikowa rdza" Agnieszka Kuchmister


 ,,W lesie wilków mrowie, ich oczy w ciemności, ich oczy w ciemności..."

Szwarzeb, 1996 roku. Maturzystka Agata przypadkiem trafia na notatki zaginionej przed siedmiu laty Alicji Wicher. Młoda dziewczyna rozpłynęła się jakby w powietrzu. A ci, którzy ją znali nic nie mówią, nie pamiętają albo nie chcą pamiętać. Jednak Agata trafia na ślad, który może być kluczowym w rozwiązaniu zagadki. Tylko zanim uda jej się poskładać w całość porozrzucane elementy, przeszłość uderzy kolejny raz.

,,Październikowa rdza" to powieść o mrocznym, onirycznym klimacie. Zbudowana na motywach baśniowych, w niczym nie przypomina disneyowkich hitów. Jest pierwotna, mocno oparta na oryginałach braci Grimm. To powieść, która biegnie w przeszłość by sięgnąć korzeni zła i udowodnić, że jeśli już się zalęgło nie da się wykorzenić. Tutaj przeplatają się historie kilku rodzin, a poprzez nie widać złożoną historię pogranicza, skomplikowane relacje rodzinne i sąsiedzkie oraz traumy, od których nie da się uciec. Gdzieś pod tym kipią emocje: zawiść, nienawiść, zachłanność, żądza, lęki. To wszystko buzuje i kolejne pokolenie do już istniejącego ciężaru dokłada swoje traumy.

Powieść Agnieszki Kuchmister zachwyca. Jest zarówno przerażająca w swoim onirycznym charakterze, z rozmytymi liniami i przenikającymi się losami bohaterów, jak i piękna - piękna grą słów, grą emocji, historią, która się rozwija i wnika głęboko w przeszłość Szwarzeba. Ale to też opowieść o zbrodni, konkretnej, rzeczowej, mocno kotwiczącej całą historię w precyzyjnie określonym miejscu z realnym motywem. Tu tajemnica staje namacalna i ma swoje konkretne źródło. Polecam!

 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Znak!  


 p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 26,3 m - 2,9 cm = 23,4 cm.

 

sobota, 20 września 2025

,,Córka Agencji" Eva Minge


 Kara to wychuchana córka Stelli. Matka, jedna z najbardziej wpływowych kobiet na świecie, zrobiła wszystko by jej córka znalazła się możliwie jak najdalej od świata, w którym ona żyje. Jednak to sprawiło, że między matką i córką pojawił się chłód, niezrozumienie i obcość. Kara nie rozumie swoje matki i za wszelką cenę chce uwolnić się spod jej wpływów. Gdy w jej życiu pojawi się fascynujący mężczyzna, jej determinacja wzrasta. Młoda kobieta zrobi wszystko by zawalczyć o swoją niezależność, mniej lub bardziej świadomie działając przeciw swojej matce i innym bliskim osobom, co doprowadza do poważnych konsekwencji.

,,Agencja" skończyła się dramatycznie i w taki sposób, że koniecznie chciałam wiedzieć co będzie dalej. Dlatego chyba nie będzie zaskakującym, że ,,Córka agencji" wprawiła mnie w konsternację. Historia zaczyna się w zupełnie innym miejscu niż skończył się poprzedni tom. Początkowo trudno było mi znaleźć połączenie pomiędzy tymi książkami ale pozwoliłam się prowadzić opowieści.  To kolejna opowieść o silnych, zdeterminowanych kobietach, które muszą o siebie zawalczyć. Historia Kary nie ma tak dramatycznego tła jak ta Stelli ale jest przykładem niezrozumienia, młodzieńczej brawury i miłości tak silnej, że zmusza do szukania po omacku zemsty. Działania dziewczyny to nie zderzenie z brutalnym światem a próba wyrwania się z cieplarnianych warunków, która wyzwoli lawinę katastrof.

,,Agencja" była mroczniejsza, pokazywała zgniliznę świata władzy i wielkich pieniędzy. ,,Córka Agencji" jest bardziej kameralna i skupiona na osobie Kary, która musi popełnić swoje błędy by zrozumieć co jest ważne. Eva Minge kolejny raz odkrywa świat gdzie pieniądze nie grają żadnej roli, gdzie możliwości są nieograniczone, a gra toczy się o zupełnie inną stawkę. 


Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Prószyński i s-ka! 

 p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 28,1 cm - 1,8 cm = 26,3 cm.

wtorek, 16 września 2025

,,Susza" Jørn Lier Horst

Tytuł oryginału: Tørt land

 Upalne lato spowodowało drastyczne obniżenie wody w jeziorze. To natomiast odsłania zwłoki młodego mężczyzny zaginionego przed ośmiu laty. Równocześnie z drugiej strony jeziora zostaje znaleziony charakterystyczny naszyjnik, który należał do nastolatki, która zniknęła z campingu cztery lata wcześniej. Mimo, że spraw nic ze sobą nie łączy to dla Williama Wistinga prowadzącego oba śledztwa staną się punktem wyjścia do odkrycia tajemnic lokalnej społeczności.

Nie raz już mówiłam, że to zdecydowanie moja ulubiona seria kryminalna i gdy tylko dowiedziałam się, że wychodzi nowy tom czekałam z niecierpliwością aż dostanę go w swoje ręce. I kolejny raz ta seria nie zawodzi. Mamy tu dwie niepowiązane ze sobą sprawy, które jednak mają podobne tło. Za oboma kryje się wiele niedopowiedzeń, przemilczeń, niewypowiedzianych podejrzeń. Narosło wokół nich wiele spekulacji i podejrzeń i komisarz Wisting stanie przed trudnym zadaniem dotarcia do sedna. Obie sprawy mają także trudne tło obyczajowe. Kryją się za nimi rodzinne tragedie i zło, na które przymyka się oczy. I to właśnie przemilczenia oraz narosłe podejrzenia doprowadzą do kolejnych tragedii.

W tej serii uwielbiam jej tempo i to, że czytelnik jest stawiany na równi z bohaterami. Tutaj nie pojawia się nic z zaskoczenia, od początku do końca jesteśmy obok śledczych i bohaterów i razem z nimi przeżywamy sprawę. Czujemy emocje, dylematy moralne, obawy, podejrzenia. Czujemy znużenie pracą śledczą, która czasem przez długi okres jest bezowocna. To też obserwacja zwyczajnych ludzi, z ich uczuciami i myślami, postawionych przed czymś na co nie są gotowi i co może wyzwolić w nich instynkty o jakie się nie podejrzewali. Lubię też postawę Wiliama Wistinga, zdecydowaną wobec zła ale także pozwalającą ludziom dojrzeć do samodzielnego przyznania się do co się wydarzyło.

,,Susza" to nie tylko misternie skonstruowany kryminał, to też opowieść o tym, że nie ma przypadków. Wciągający, trzymający w napięciu ale także zmuszający do przemyślenia gdzie jest granica pomiędzy spekulacjami a faktami. Opowiadający o najmroczniejszych zbrodniach ale nie szokujący a wręcz dbający o szacunek dla ofiar. Polecam!
 

 p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 30,8 cm - 2,7 cm = 28,1 cm.

 

piątek, 12 września 2025

,,Kropla błękitu" Denise Hunter

Tytuł oryginału: Carolina Breeze

 ,,Kropla błękitu" to drugi tom serii opowiadającej o trójce rodzeństwa, które po tragicznej śmierci rodziców próbuje prowadzić pensjonat w miasteczku Bluebell. Biznes nie idzie najlepiej, jednak młodzi ludzie się nie poddają. Ich najnowszym gościem jest popularna aktorka Mia. Pobyt w pensjonacie miał być jej miesiącem miodowym, jednak tuż przed ślubem zostawił ją narzeczony a ona sama została wplatana w skandal, który może zagrozić jej dalszej karierze. Zrozpaczona dziewczyna postanawia się ukryć przed światem, w miejscu gdzie nikt nie będzie jej szukał. Dodatkowo pensjonat jest ważnym krokiem aby dowiedzieć się czegoś o swojej rodzinie.

Lubię spokój jaki wnoszą książki Denise Hunter oraz to w jaki sposób opowiada o skomplikowanych emocjach. I dokładnie tak jest też tutaj. Autorka stworzyła poruszającą opowieść o poszukiwaniu siebie, radzeniu sobie z niesprawiedliwymi oskarżeniami oraz o tym jak trudne jest bycie odpowiedzialnym za innych, szczególnie że inni tego nie oczekują. Główni bohaterowie, Mia i Levi, są młodymi zagubionymi ludźmi, którzy nie do końca sobie zdają sprawę ze swoich uczuć. Udają być dzielni, walczą samodzielnie ze światem, jednak za maską odwagi chowają strach, delikatność i niepewność. Boją się też uczuć jakie się między nimi rodzą, szczególnie że nie są pewni czy nie jest to tylko złudzenie.

Jest coś magicznego w tej opowieści, w obserwowaniu jak dwoje zagubionych ludzi, znajduje siebie. Ta opowieść jest urocza, delikatna i ogrzewająca serducho. Czyli dokładnie to dlaczego sięgam po książki Denise Hunter i się nie rozczarowałam. 

 p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 33,8 cm - 3,0 cm = 30,8 cm.

poniedziałek, 8 września 2025

,,Fgurki z Dachau" Sarah Freethy


 Tytuł oryginału: The Porcelain Maker
 
Książek dotykających tematyki obozowej jest na rynku mnóstwo. Są lepsze i gorsze, są takie, które romantyzują Zagładę ale i takie, które opowiadają o ludziach, którzy nie byli przygotowani na zmierzenie się z tym co nastąpiło ale nie poddali się i próbowali przetrwać, pomimo wszystko.

Fabuła powieści ,,Figurki z Dachau" zaczyna się na początku lat 90-tych, gdy Clara kupuje na aukcji kolekcję figurek z porcelany wykonanych Allach, fabryce porcelany zlokalizowanej nieopodal Dachau. Te drobiazgi są jej jedyną wskazówką na szlaku ku poznaniu prawdy kim był jej ojciec. Zbierając okruchy wiadomości pozna historię swojej matki Bettiny, awangardowej artystki i Maxa, żydowskiego architekta. Ich poruszająca historia, która rozpocznie się na przyjęciu w 1929 roku będzie opowieścią o niezwykłej miłości, poświęceniu, znaczeniu sztuki i niewyobrażalnej zbrodni.

Chyba tym co najbardziej zaskoczyło mnie w ,,Figurkach z Dachau" jest ich subtelność i delikatność, pod którą kryje się niewyobrażalna wręcz siła. Historia Bettiny i Maksa, mogłaby być kolejną historią kochanków rozdzielonych przez wojenną zawieruchę ale za nią stoi coś więcej. Bo sami bohaterowie nie są przeciętni. Zanurzeni w sztuce, znają jej wartość i znaczenie, i właśnie przez sztukę próbują pokazać coś więcej. Mimo, że nazistowska propaganda chce odebrać im głos oni szukają nowych sposobów komunikowania się i przekazania światu, co dzieje się za murami obozu koncentracyjnego i jak naprawdę wygląda świat stworzony przez nazistów. To też opowieść o przyjaźniach rodzących się w nawet najstraszliwszych okolicznościach.

,,Figurki z Dachau" nie moralizują, nie epatują niepotrzebną dramaturgią. To powieść zaskakująco delikatna jak na tematykę jaką porusza. Jest przepełniona wrażliwością i skupieniem na detalach. To poruszająca opowieść o prawdziwej miłości, która zdarza się tylko raz w życiu oraz o sile, która pozwala o nią walczyć. 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Marginesy! 

 p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 36,7 cm - 2,9 cm = 33,8 cm.

piątek, 5 września 2025

,,Zimowa zawierucha" Margit Sandemo

Tytuł oryginału: Vinterstorm

 Na scenę Sagi wkracza Villemo. Żywiołowa, pełna pasji przypomina swoje poprzedniczki Sol i Cecylię. Jednak o ile Sol była obciążona straszliwym dziedzictwem, to Villemo jest jedną z wybranych, chociaż na razie nikt nie wie co może być jej darem. Urodziła się w niezwykłym pokoleniu, w którym oprócz niej jest jeszcze dwóch innych wybranych - Niklas i Dominik. Dary chłopców są widoczne i namacalne.

Niespokojna natura Villemo połączona z dziewczęcą naiwnością oraz romantycznymi wyobrażeniami o miłości już na samym początku dorosłego życia sprowadzą na dziewczynę kłopoty. Zakochana w starszym Eldarze wpląta się w niebezpieczną intrygę, która ma znacznie większy zasięg aniżeli początkowo może podejrzewać. Ściągnie na siebie śmiertelne zagrożenie oraz zobaczy okrutny świat istniejący poza bezpiecznymi granicami parafii Grastensholm.

,,Zimowa zawierucha" to brutalne zderzenie naiwnego, dziecinnego i romantycznego spojrzenia na świat jakie ma dorastająca Villemo z brutalną rzeczywistością. To kolejny tom, w którym pojawiają się wątki społeczne, tym razem walka o niepodległość Norwegii oraz kolejny raz, niewolnicza praca do której zmuszani są najsłabsi. Impulsywność dziewczyny ściąga na nią kłopoty, które zmuszają ją do szybkiego dorośnięcia. Dorastała otoczona miłością rodziny w bezpiecznym otoczeniu, a teraz odkrywa, że nie każdy jest tak szlachetny oraz istnieje przerażające, namacalne zło, które nie jest legendą przekazywaną z pokolenia na pokolenie.

,,Zimowa zawierucha" to bardzo dobry tomik. Dynamiczny, pełen akcji i emocji. Nie da się przy nim nudzić i zupełnie nie wiadomo kiedy się kończy. A zostawia czytelnika z bardzo niepokojącym pytaniem więc tym bardziej chce się sięgnąć po kolejny. 

 

 p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 38,3 cm - 1,6 cm = 36,7cm.

 

poniedziałek, 1 września 2025

,,Sukcesja" Piotr Gajdziński


 ,,Sukcesja" to kolejny tom kryminałów / powieść szpiegowskich z dociekliwym dziennikarzem Rafałem Terleckim. Dotychczas czytałam wprawdzie tylko ,,Fabrykę szpiegów" ale już to dało mi lekkie wyobrażenie, czego tutaj mogę się spodziewać. Tym razem do Terleckiego zwraca się tajemniczy, śmiertelnie chory mężczyzna, który chce opowiedzieć mu o swoim życiu. Brzmi banalnie? A jeśli dodam, że ten mężczyzna był agentem wojskowych służb śledczym w PRLu i zna wiele sekretów, które nawet współcześnie mogą zrujnować niejedną karierę polityczną? Dodatkowo w tle pojawia się sprawa tajemniczego ,,skarbu" z czasów II wojny światowej oraz bardzo dobrze zakamuflowanego klubu, który wydaje się ustawiać najważniejsze pionki na mapie Europy. Wszystko to w jakiś dziwny sposób orbituje wokół urzędującego premiera Marcina Lassoty. Tylko czy Terleckiemu uda się dotrzeć do jądra sprawy? Bo komuś bardzo zależy, żeby prawda nigdy nie wyszła na jaw.

Piotr Gajdziński stworzył emocjonującą powieść, która dla osób mniej więcej zaznajomionych z najnowszą historią Polski będzie znacznie bardziej intrygująca. Nie trudno odgadnąć na kim wzorowane są niektóre postaci (że tylko wspomnę jeden z głównych wątków czyli tajemnicze zabójstwo peerelowskiego byłego premiera Jaroszyńskiego, które mocno przypomina sprawę Jaroszewiczów). Dodaje to powieści pikanterii i pozwala snuć domysły, jaka polityczna gra rozgrywana jest poza wzrokiem opinii publicznej. Autor sięgnął po motywy sięgające korzeniami mrocznych czasów końcówki panowania komunizmu w Europie Zachodniej i udowodnił, że to co wtedy się narodziło wcale nie umarło wraz z upadkiem muru berlińskiego. To przede wszystkim powieść o władzy, o jej pragnieniu i determinacji, która nie ma granic.

,,Sukcesja" czerpie garściami z naszych rodzimych teorii spiskowych i podsyca je umiejętnym łączeniem fikcji literackiej z prawdą historyczną. Dzięki temu dostaliśmy wciągającą, hipnotyzującą, zabójczo niebezpieczną powieść kryminalną. 


Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu MUZA! 

 p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 40,5 cm - 2,2 cm = 38,3 cm.

wtorek, 19 sierpnia 2025

,,Done and Dusted" Lyla Sage

Tytuł oryginału: Done and Dusted

 Przez ostatnie kilka lat omijałam szerokim łukiem wszystko to co reklamowane było jako ,,najlepszy romans". Jednak ostatnio szukam rzeczy lżejszych bo czuję lekkie zmęczenie kryminałami, thrillerami, reportażami. I to właśnie skłoniło mnie by sięgnąć po ,,Done and Dusted".

To schematyczna, typowa opowieść o rodzącym się uczuciu pomiędzy Emmy i Lukiem. Ona po latach nieobecności wraca na rodzinne rancho. Ma za sobą traumatyczny wypadek, który przerwał jej błyskotliwą karierę. On jest najlepszym przyjacielem jej brata i ma reputację ,,niegrzecznego chłopca". Kiedyś się nie cierpieli a każde ich spotkanie kończyło się kłótnią lub wzajemnymi złośliwościami. Teraz jest jednak inaczej. Nadal jest pomiędzy nimi iskra ale już zdecydowani o innym charakterze. Oboje wiedzą, że nie powinni ale coś ich ciągnie do siebie i tylko patrzeć kiedy wybuchnie.

,,Done and Dusted" to sympatyczny romans. Przewidywalny, schematyczny ale uroczy. Próbuje być czymś więcej - porusza temat zadawnionych traum i lęków ale robi to powierzchownie i tak na prawdę najwięcej tu romansu. Ale w sumie o to właśnie chodzi. Ma być wyczuwalna od pierwszych stron chemia między bohaterami i jest. Mają być emocje - i są. Jest trochę humoru. Jest nieudolnie ukrywana tajemnica. Czegóż chcieć więcej by się dobrze bawić. Ja bawiłam się świetnie, nawet jeśli nie znalazłam tu nic nowego czy odkrywczego. 


 p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 42,7 cm - 2,2 cm = 40,5 cm    

niedziela, 17 sierpnia 2025

,,Korzenie" Alex Haley

Tytuł oryginału: Roots

 Gdy słyszę hasło ,,Wielka powieść amerykańska" od razu widzę ,,Grona gniewu", ,,Na wschód od Edenu", ,,Przeminęło z wiatrem". Monumentalne, epickie powieści, przepełnione emocjami oraz opisujące bohaterów niejednoznacznych i zdeterminowanych. Wspomniane przeze mnie przykłady mają też tą wspólną cechę, że pokazują historię Stanów Zjednoczonych z perspektywy białego człowieka. A to tylko część obrazu. Zupełnie inną perspektywę ma powieść Alexa Haleya ,,Korzenie".

W małej wiosce gdzieś w Gambii, w połowie XVIII wieku rodzi się chłopiec Kunta Kinte. Rośnie, dorasta, otoczony rodziną, zdobywa kolejne umiejętności by kiedyś przejść wtajemniczenie i stać się mężczyzną. I tak też się staje. Jednak gdy ma 17 lat zostaje schwytany przez łowców niewolników i wysłany statkiem do Ameryki. Ten moment stanie się przełomem i podwaliną pod losy rodziny niewolników.

,,Korzenie" to pasjonująca, epicka opowieść, w której mieszają się całe gamy uczuć. Zaczyna się sielankowo, pokazując bogactwo kultury i tradycji plemienia Mandinka, po to by nagle przemienić się w horror odczłowieczenia. Odsłania bestialstwo białego człowieka, który traktował Afrykańczyków jak bydło odmawiając im prawa do godności i wolności. Ale to także opowieść o człowieku, który w opresyjnej rzeczywistości dbał by zachować swoją godność i pamięć o przodkach. Pomimo pozbawienia wolności, sprowadzenia do roli narzędzia oparcie powtarza, że nazywa się Kunta Kinte, przekazując tą wiedzę swojej córce.

Może w tej powieści nie ma aż tak brutalnych scen jak na przykład w ,,Północ i Południe" ale tutaj dehumanizacja Afrykańczyków jest bardziej widoczna. To cały system skoncentrowany wokół ignorowania, podporządkowania, odbierania prawa do głosu, imienia, odgórnego decydowania o życiu, śmierci, zakładaniu rodziny. Niewolnik był przedmiotem. Kolejne rodzące się dzieci w rodzinach niewolniczych stawały się dodatkowym, darmowym narzędziem. Odmawiano im inteligencji, odbierano prawo do myślenia. Panowie może i są ,,dobrzy" bo nie biją, nie maltretują ale i tak nie widzą w niewolniku człowieka.

Rzeczą, która najbardziej uderzyła mnie w trakcie czytania ,,Korzeni" była prosta, liniowa struktura powieści. Po porwaniu Kunta Kinte obserwujemy już tylko jego tragiczne losy, nie dowiemy się co działo się w wiosce, jak go opłakiwano, co stało się z rodziną. Linia życia zostaje przerwana, rodzina rozbita i zatracono ciągłość. I tak jest za każdym razem. To także podkreśla okrucieństwo jakiego dopuszczano się wobec czarnych Amerykanów. Bez wahania ich sprzedawano, niszcząc więzi, ograbiając z rodziny, poczucia przynależności czy bezpieczeństwa. Gdy tracono kogoś z oczu, tracono go na zawsze. Znikała jakakolwiek szansa by dowiedzieć się co było dalej. Znikała nadzieja. Potomkowie Kunta Kinte mieli jednak w sobie dużo determinacji, szczęścia, zaszczepionej przez protoplastę godności, dzięki czemu zbudowali coś większego, coś mocniejszego - wytworzyli świadomość tego kim są i skąd pochodzą. Zachowani w ustnej tradycji pamięć o przodkach a poprzez to swoją tożsamość.

,,Korzenie" to powieść, którą trzeba przeczytać. Momentami zabawna, czasem nostalgiczna, ale najczęściej bolesna i realistyczna. Ma w sobie wszystko - ogrom uczuć i emocji, pełnokrwistych, mocnych bohaterów, historię Stanów Zjednoczonych ale opowiedzianą z nowej, zaskakującej perspektywy. Ma w sobie to co wzniosłe ale i najgorsze ludzkie postępki i zachowania. Pokazuję prawdziwą siłę, która może przetrwać wszystko. To poruszająca saga rodzinna, o której nie łatwo będzie zapomnieć.

 p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 47,9 cm - 5,2 cm = 42,7 cm    

czwartek, 14 sierpnia 2025

,,Wotum" Maciej Siembieda


 Zdziwienie prokuratora Jakuba Kanii chyba nie może być większe, gdy dostaje kolejne zlecenie. Ten zaprawiony w tropieniu sekretów przeszłości śledczy ma tym razem ustalić czy za zamachem na obraz Matki Boskiej Częstochowskiej stoi tajemnicza sekta. Kania początkowo podchodzi do sprawy sceptycznie ale dosyć szybko wpada na zaskakujący trop. Nie tylko istnieje ktoś komu bardzo przeszkadza monetaryzacja miejsc kultu ale sama częstochowska ikona wydaje się skrywać własne sekrety. Ślady prowadzą upartego prokuratora od Częstochowy, przez Paryż aż po małą wioską gdzieś na Opolszczyźnie, gdzie w miejscowym kościółku znajduje się coś, co nie powinno wyjść na widok publiczny.

,,Wotum" to kolejny tom przygód Jakuba Kanii, który absolutnie wciąga. Intryga, której punktem wyjścia są autentyczne wydarzenia, koncentruje się wokół największej polskiej świętości - ikony Czarnej Madonny. Obraz staje się narzędziem, które ktoś próbuje wykorzystać do swoich celów. I to pozwoli wysnuć opowieść o religii, materializmie i punktach gdzie te dwa obszary się łączą. Siembieda sprawnie serwuje dynamiczną akcję, pełną zaskoczeń, zawirowań i sekretów, równocześnie rozprawiając się z narodowymi mitami.

Czy obrona Jasnej Góry, tak malowniczo opisana przez Sienkiewicza, naprawdę była aż tak bohaterska? Co król Jan Kazimierz ma wspólnego z klasztorem? I w jaki sposób cudowna ikona została uratowana przed potopem? Oczywiście, nie znajdziemy tu poważnych historycznych dowodów, jednak te pytania stają się idealnym gruntem do zbudowania pasjonującej historii, którą czyta się z zapartym tchem. A jeśli jeszcze w tle dodamy czający się w tle czarny charakter to przepadliście na całe popołudnie.

,,Wotum" to też opowieść o polskiej religijności, trochę dewockiej, trochę zabobonnej, opowiedzianej z perspektywy sceptyka. I o ludziach, bezwzględnie to wykorzystujących w imię chciwości lub realizacji własnych celów.

Trzeci tom serii właściwie sam się czyta. A jeśli jeszcze nie znacie, to zachęcam nadrobić. Ja przynajmniej taki mam zamiar.

 p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 50,3 cm - 2,4 cm = 47,9 cm