Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 52/2015. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 52/2015. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 grudnia 2015

,,Córka Słońca" Barbara Wood

Tytuł oryginału: Daughter of the Sun

Barbara Wood to jedna z tych autorek, które potrafią zaczarować i porwać czytelnika. W jej historiach mieszają się przeszłość z teraźniejszością, rzeczywistość i magia, prawdziwa historia z legendą. Umiejętnie sięga ona po podania pradawnych ludów budując na ich kanwie opowieść o poszukiwaniu własnej tożsamości, przeszłości i znaczeniu zdarzeń.

Nie inaczej jest i w przypadku ,,Córki Słońca". Wood zabiera nas tym raz w podróż w przeszłość aby poznać losy wymarłego plemienia indiańskiego. Znajduje się ono w schyłkowej fazie swego rozwoju. Jedyną nadzieję pokładają w utalentowanej garncarce Hoszitiwie i jej dzbanie. Zanim jednak poznamy wszystkie tajemnice jakie skrywa magiczna olla (deszczowy dzban) spotkamy się z rodziną Hightowerów i to im będziemy towarzyszyć przez prawie 30 lat. Będziemy dzielić ich smutki, radości, cierpienie, nadzieje a przez to dążyć do okrycia jednej uniwersalnej prawdy.

Powieść ma swoje lepsze i gorsze momenty ale jednak w ostatecznym podsumowaniu wychodzi na plus. Historia czaruje, stopniowo odsłaniając swoje przesłanie. Może to i trochę takie czytadło na leniwe popołudnie ale jak zawsze umiejętnie ma nakreślone tło historyczne oraz ciekawie oparte jest na wierzeniach Indian z Południa Stanów Zjednoczonych. Zachęcam do lektury.

poniedziałek, 21 grudnia 2015

,,Ucieczka do miłości" Gina L. Maxwell

Tytuł oryginału: Fighting for Irish

Potrzebowałam koniecznie odmóżdżającej, lekkiej lektury. Czegoś co pozwoli mi się szybko zresetować. Padło przypadkowo na tomiki ,,Ucieczka do miłości". W prawdzie ostatnio zirytowało mnie wydawnictwo Amber bezsensownym dzieleniem powieści na pół ale postanowiłam dać im jeszcze szansę i przymknąć oko na ten dziwny zabieg. Niestety, tutaj było pod tym względem tylko gorzej.Tomiki mają dwóch różnych tłumaczy a redakcja śpi. Wiem, czepiam się ale strasznie nie trawię rażącego niechlujstwa. A z tym mamy tutaj do czynienia. Żaden z tłumaczy nie wykazał chęci dopasowania się do partnera. To co jeden tłumaczy, drugi zostawia w oryginale. Wygląda to koszmarnie. I w ogóle co to za słowo ,,Irol"?? To tutaj zostawiłabym oryginalne Irish.

Tak po za kwestiami technicznymi mamy do czynienia z bardzo stereotypową historyjką. Wytatuowany były zawodnik MMA i piękna kelnerka, która ucieka przed mafią. Coś Wam to mówi? Tak, dokładnie! Jeśli macie jakieś pomysły na fabułę to raczej na pewno je tu znajdziecie. Mimo to szybko i lekko się czyta. Gdyby nie denerwowało mnie aż tak bardzo tłumaczenie może nawet znalazłabym w tym więcej plusów.

środa, 16 grudnia 2015

,,Róże" Leila Meacharn

Tytuł oryginału: Roses

Na początku XIX wieku do Teksasu przybyły trzy rodziny. Wspólnymi siłami założyły miasteczko Howbutker stając się jego podporą. Każda z rodzin poświęciła się innej działalności: Tolliverowie mieli plantację bawełny, Warwickowie rozwijali przemysł drzewny a DuMontowie prowadzili sklep. Ważną rolę odgrywały w ich życiu róże przywiezione z rodzinnej Anglii. Czerwona miała oznaczać prośbę o wybaczenie a biała - wybaczenie. Przez wiele lat żyli w harmonii obok siebie. Wszystko zmieniło się gdy Mary Tolliver i Percy Warwick zakochali się w sobie do szaleństwa. Od tego momentu nic nie było już takie jak wcześniej i nigdy nie miało wrócić na wcześniejsze tory. Szczególnie, że do głosu doszła też stara klątwa ciążąca nad plantacją Sommerset.

Leili Meacharn udało się stworzyć niezwykłą opowieść o twardych, dumnych, targanych namiętnościami, pełnokrwistych ludziach. Ollie'emu, Mary i Percy'emu los dotkliwie zagrał na nosie pozbawiając tego, czego pragnęli najbardziej a ich wnuki Rachel i Matt muszą zmierzyć się z konsekwencjami, jednocześnie próbując nie popełniać tych samych błędów. Jest to historia o uporze, wielkiej miłości zarówno do drugiego człowieka jak i ziemi, źle pojętym poczuciu obowiązku, lojalności, przyjaźni, cierpieniu, poświęceniu i wybaczeniu. Ma w sobie ona ogromne pokłady epickości, co może nasuwać skojarzenia z ,,Przeminęło z wiatrem".

,,Róże" to monumentalna saga, od której ciężko się oderwać. Z ogromną przyjemności sięgnę więc po ,,Plantację Sommerset" aby powrócić znów do Teksasu i doświadczyć jeszcze raz niezwyklej atmosfery Howbutker. Polecam.

sobota, 5 grudnia 2015

,,Dziewczyna ze śniegiem we włosach" Ninni Schulman

Tytuł oryginału: Flickan med snö i håret

Zastanawia mnie czasami fenomen skandynawskich kryminałów. Nie zawsze mogę mogę zrozumieć dlaczego są aż tak popularne. Może o ich sukcesie decyduje specyficzna aura. Bo czy może być miejsce, które bardziej prosi się o popełnianie zbrodni niż ponura, mroczna, zimna, odosobniona i pokryta lasami pełnymi kryjówek Północ? Wszystko to wykorzystała debiutująca pisarka Ninni Schulman.

Tuż po Nowym Roku policja odbiera zgłoszenie o zaginięciu nastolatki. Wkrótce znajdują zwłoki innej dziewczyny w ziemiance w lesie. Pozornie nic nie łączy obu spraw, funkcjonariusze nie mają żadnego punktu zaczepienia. Tropy się plączą. Wsparciem dla policji nieoczekiwanie staje się powracająca po latach do rodzinnej miejscowości dziennikarka Magdalena Hansson.

Każdy kto już wcześniej zetknął się z jakimkolwiek skandynawskim kryminałem doskonale odnajdzie się w fabule. Raczej nie można nastawiać się na coś nowego. Cały czas towarzyszy nam mroczne, zimowe tło, zmęczeni policjanci ze skomplikowanym życiem osobistym, wścibska dziennikarka. Sama sprawa nie jest może zbytnio skomplikowana ale zaskakuje swoim rozwiązaniem. Cóż, nie jest to powieść, którą można postawić na równi z najlepszymi przedstawicielami gatunku. Nawet porównanie do prozy Camilli Laeckberg to trochę za dużo. Jednak czytało się przyjemnie. Idealna pozycja na weekendowy relaks.

środa, 2 grudnia 2015

,,Seks, sztuka i alkohol" Andrzej Klim



Na lata 60-te patrzymy dziś przez pryzmat czarno-białych zdjęć i filmów. Bohaterowie tamtego okresu to dziś dostojne osobowości, autorytety z dziedziny nauki, sztuki i polityki. Wręcz nieprawdopodobnym wydaje się, że byli oni młodzi i ... szaleni.

Andrzej Klim stworzył zbiorek anegdot, który zabiera nas w niezwykłą podróż w czasie. Ukazuje zupełnie inne oblicze szarego, siermiężnego PRLu. Oblicze pełne imprez, niezwykłej fantazji, szalonych romansów oraz przepełnione plotkami, za które, współcześnie, redaktorzy wszystkich portali plotkarskich daliby się pokroić. Opowiada o latach 60-tych lekko, zabawnie oraz barwnie. Postacie nabierają życia a anegdoty naprawdę budzą uśmiech.

Autor koncentruje się nie tylko na plotkach i zabawnych historiach. Przedstawia także okoliczności powstania niektórych znanych utworów, nakreśla kontekst dla wielu zjawisk i pokazuje jak ciekawie mogło być też w ,,epoce słusznie minionej". Rozczaruje się jednak kto spodziewa się bulwersujących faktów - tu ich nie znajdzie.

środa, 25 listopada 2015

,,Dama o północy" Tessa Dare

 Tytuł oryginału: A Lady by Midnight

Na wstępie muszę niestety trochę ponarzekać. Nie rozumiem totalnie absurdalnego, nielogicznego i zupełnie niczemu nie służącego pomysłu aby podzielić tę część cyklu o miasteczku Spindle Cove na dwa osobne tomy. Cieniutkie tomy!!! Czy zdaniem wydawnictwa czytelnik nie jest w stanie utrzymać w ręce ok. 400 stron? Zabieg ten, jak domyślam podyktowany był względami finansowymi. Niestety bardzo źle wpłynął na moją opinię o wydawnictwie. Jeśli wydawnictwo chce wydawać cieniutkie książeczki to proponuję żeby wypuścili na polski rynek połówkowe tomy serii np. ten poświęcony Dianie Highwood. Dobra, koniec narzekania!

,,Dama o północy" to już trzeci tom serii romansów historycznych rozgrywającym się w malowniczym miasteczku Spindle Cove. Przebywają tam młode damy o dosyć specyficznej opinii. Są to ekscentryczne, trochę szalone, pełne pasji i nie przejmujące się opinią innych kobiety. Zdarzają się wśród nich też przedstawicielki niższych warstw społecznych, czasem bardzo doświadczone przez los. Taka właśnie jest Kate Taylor. Kiedyś podrzutek a dziś nauczycielka muzyki. Jej los diametralnie odmieni się w ciągu zaledwie jednego dnia. Lata poszukiwań i marzeń o rodzinie wreszcie przyniosą efekty. W ciągu jednego popołudnia znajdzie krewnych i ... narzeczonego. A to dopiero początek.

Kto czytał wcześniejsze części wie czego może spodziewać się po autorce. Tessa Dare bawi się formą jaką jest romans historyczny serwując jej spore odświeżenie. Lekko i z humorem prowadzi swoich bohaterów przez najdziwniejsze koleje losu do oczywistego finału. Jej postacie nie podporządkowują się utartym schematom, podążają własnymi drogami, zaskakując i bawiąc. Tacy są także Kate i Thorne. Kontrast między nimi nakreślony na początku opowieści daje nadzieję na sporo akcji. I na szczęście nie rozczarowujemy się. Dużo się dzieje a czytelnik świetnie się bawi.

Sama nie mogę doczekać się kolejnej części. Mama nadzieję, że tym razem tradycyjnie w jednym tomie.


niedziela, 15 listopada 2015

,,Trzewiczki Matki Boskiej" Joanna Sokolińska

Czasem gdy jestem w domu u rodziców, mój szesnastoletni brat stwierdza, że powinien uświadomić mnie co w internetach się dzieje i serwuje mi całą serię filmików. Większość z nich jest tak absurdalna, bezsensowna, kiczowata i zahaczająca o głupotę, że w którymś momencie stają się śmieszne. Dlaczego o tym piszę? Bo to jest akurat moje pierwsze skojarzenie bo skończeniu ,,Trzewiczków Matki Boskiej".

Dorota jednego dnia dostaje ofertę pracy marzeń i dowiaduje się, że jest w ciąży - zagrożonej. Wracając od lekarza jest świadkiem potrącenia starszej pani. To nakręca fantazję naszej bohaterki, która uziemiona w domu nagle staje się domorosłym detektywem. A że ma jeszcze męża pracującego w zakładzie pogrzebowym i gosposię wszystkowiedzącą, więc kolejne tropy same pchają się do jej rąk.

Szczerze, nie umiem wyjaśnić sobie sensu powstania tej książki. Chyba w zamiarze miała to być parodia ale jakoś średnio to wyszło. Absurd goni absurd, mnóstwo dziwnych zachowań, główna bohaterka zupełnie bezbarwna, jej mąż też taki... bezpłciowy. W sumie przez całą książkę coś się dzieje ale nie do końca wiadomo co. Ktoś chodzi, mówi, robi. Ale po co? I jaki to ma mieć cel? Ja jakoś nie mogłam tego złapać.
W paru miejscach się uśmiechnęłam ale było to raczej z zażenowania i politowania niż prawdziwej zabawy.

Cóż, książka do mnie nie trafiła. Jak dla mnie brakło tutaj jakiegoś błysku, który byłby w stanie uciągnąć całość.

sobota, 14 listopada 2015

,,Dom w Riverton" Kate Morton

Tytuł oryginału: The Shifting Fog

Latem 1924, w wiejskiej posiadłości Riverton, nad brzegiem jeziora popełnia samobójstwo młody poeta. Świadkami tego zdarzenia są dwie siostry, których koleje życia w tym momencie na zawsze się rozejdą. To tragiczne, tajemnicze wydarzenie budzi ciekawość także po latach. W 1999 młoda reżyserka postanawia odtworzyć historię i pokazać wszystko co doprowadziło to tak dramatycznego finału. W tym celu, zjawia się u domu spokojnej starości by spotkać się z Grace, która jako młoda dziewczyna służyła w Riverton. To spotkanie obudzi uśpione sekrety, przywoła bolesne i wstydliwe tajemnice oraz odsłoni głęboko skrywaną prawdę.

Lektura powieści Kate Morton zabiera nas w fascynującą podróż do zupełnie innego świata. Świata, w którym wyraźnie zaznaczona jest granica między państwem a służbą, świata konwenansów, tradycji, ustalonej hierarchii. Nasza podróż zaczyna się na początku XX wieku, gdy wydawało się, że świat jest młody, pełen nadziei i nowych możliwości. Obserwujemy wybuch I wojny światowej oraz to jak bardzo ugodził i zranił tę sielankową rzeczywistość. Zaraz potem jednak musimy się zmierzyć ze zmianami lat 20-tych. Świetna, nostalgiczna, pierwszoosobowa narracja doskonale to podkreśla.Buduje  klimat i nakreśla szerokie tło społeczno-kulturowe, które znakomicie uzasadnia tragiczną wymowę finału. Akcja przebiega tak aby stopniować napięcie. Ale to nie tylko rewelacyjnie skonstruowana powieść historyczna, to także doskonała powieść obyczajowa. Ukazująca złożone relacje rodzinne, towarzyskie, międzyludzkie. Polecam!

sobota, 31 października 2015

,,Czyściciel" Brett Battles


Tytuł oryginału: The Cleaner


Moim pierwszym wrażeniem było, że włączyłam telewizor i trafiłam na środek jakiegoś serialu sensacyjnego. Trwa któryś tam odcinek, stały widz zna bohaterów więc pewnych rzeczy mu się już nie tłumaczy. Sam wie z kontekstu a reszta musi się domyślać. Chociaż i tak tło nie jest aż tak ważne. Najważniejsza jest ta jednak sprawa, na której oparty jest akurat ten odcinek. Dlatego byłam bardzo zdziwiona gdy okazało się, że ,,Czyściciel" to pierwszy tom przygód Jonathana Quinna.

Nasz bohater jest agentem wynajmowanym do zadań specjalnych. Ma za zadanie ,,sprzątać" po akcjach tajemniczego biura: zaciera ślady, sprawia, że ciała znikają i nikt nie zadaje niewygodnych pytań. Ostatnie zadanie jednak się komplikuje (a jakże!) a Quinn zostaje wciągnięty w aferę o zasięgu międzynarodowym.

,,Czyściciel" to idealna książka na leniwy wieczór. Sprawnie napisana sensacja, obfitująca w dramatyczne zwroty akcji, pościgi, śledztwa, mnóstwo krwi i strzelanin. Świetnie się to czyta dzięki wartkiej narracji. Przemieszczamy się wraz z bohaterami po całym świecie, mając tylko krótkie momenty na złapanie oddechu. Trochę poobijani i zziajani docieramy do finału, który (przynajmniej mnie) zaskoczył. Świetnie się bawiłam przy tej książce. Chętnie sięgnę po kolejne tomy cyklu aby uprzyjemnić sobie jesienno-zimowe wieczory.

czwartek, 29 października 2015

,,Krwawy doping" Maribel Medina

Tytuł oryginału: Sangre de barro

Sport wyczynowy, szczególnie gdy przynosi ogromne sukcesy budzi szacunek i podziw. Łączy społeczność, budzi poczucie wspólnoty. Rzadko jednak zastanawiamy się nad tym co dokładnie stoi za tak każdym osiągnięciem. Jak długą drogę zawodnik musiał przejść od bycia najlepszym w szkole, na podwórku do bycia najlepszym na świecie. Wielu sportowców, gdzieś po drodze uświadamia sobie, że jednak nie będą w stanie dorównać ubóstwianym idolom. Wtedy oprócz treningu pojawia się coś jeszcze - środki dopingowe, często za przyzwoleniem lub wręcz namową menadżerów, trenerów bądź lekarzy.

Wokół tego zagadnienia została osnuta fabuła powieści ,,Krwawy doping". Lekarka sądowa wraz z agentem Interpolu badają sprawę śmierci sześciu młodych sportsmenek. Pozornie nic nie wskazuje na doping ale takie nagromadzenie zgonów wśród młodych osób zaczyna budzić wątpliwości. Bohaterowie stopniowo próbują przeniknąć panującą zmowę milczenia i dotrzeć do jądra. Nie będzie to łatwe bo staną do walki z na prawdę trudnym przeciwnikiem.

,,Krwawy doping" to sprawnie napisany thriller rozgrywający się w środowisku sportowym. Ciekawy temat, nieźle rozpisana intryga, mroczny klimat oraz możliwość przeniknięcia za kulisy wielkich zwycięstw - wszystko to może zapewnić całkiem satysfakcjonującą lekturę. Przyczepię się jednak do finału - spodziewałam się więcej. Chciałam czegoś mocniejszego.

niedziela, 25 października 2015

,,Karbala" Piotr Głuchowski, Marcin Górka

,,Karbala" jest bardzo ciężką książką do ocenienia. Porusza kontrowersyjny temat uczestnictwa polskiego wojska w misji w Iraku. Już to budzi wątpliwości: Czy byliśmy na prawdę tam potrzebni? A może sami występowaliśmy z pozycji agresora? Przyznaję, że sama nie jestem pewna czy uważam za słuszne, że wtedy tam się znaleźliśmy. Jednak jak nie powinno się przenosić tych wątpliwości i niechęci na poziom walczących żołnierzy. Była to decyzja polityczna i osoby decydujące o wysłaniu wojska powinny być rozliczone. Bo to co zrobiły budzi przerażanie i niedowierzanie.

Autorzy w swoim reportażu, którego centrum stanowi bitwa o City Hall stopniowo budują tło. Zaczynają od przedstawienia okoliczności, motywów oraz sytuacji społeczno-politycznej,która zadecydowała o przeprowadzeniu operacji militarnych w Iraku. Nie ograniczają się jednak tylko do tego, prezentują także jak wyglądała armia polska w 2003 roku. Byliśmy słabo uzbrojeni, nieobeznani w realiach, niedoszkoleni. Większość była przekonana, że jedzie na ,,wojskowe wczasy": trochę objazdów, spokojna baza, przyjaźni i wdzięczni ludzie a przy okazji większe pieniądze. Nie spodziewali się przyjdzie stanąć im do prawdziwej, brutalnej walki.

W obliczu takiego kontekstu to co się wydarzyło w Karbali budzi szacunek. Grupa polsko-bułgarska nie poddała się. Stanęła do walki, która na pierwszy rzut oka jest przegrana. Walczyli, bronili, zabijali. Nie jest to opowieść jak z Sienkiewicza. To brutalna, krwawa, porażająca, bezwzględna walka, przesycona realizmem. Nie ma tu pięknych opisów, są flaki, krew, przekleństwa i świadomość, że działo się to na prawdę, podczas gdy w Polsce zastanawiano się czy  dotrze do żołnierzy śniadanie wielkanocne.

Przez prawie dekadę żyliśmy w nieświadomości. Byliśmy nie informowani o tym co rzeczywiście dzieje się w Iraku i Afganistanie. Jak wygląda nasz udział w misjach. Co oznaczają ,,drobne incydenty"? Autorzy nie zatrzymują się jednak tylko na samym udziale w misji. Pokazują także to co dzieje się z powracającymi. Rozwód, alkoholizm, depresja, leczenie psychiatryczne, stany lękowe. To norma. Wielu z ,,misjonarzy" nie umie poradzić sobie z tym co widziało i przeżyło a w Polsce nie czeka na nich też żadne wsparcie.

,,Karbala" to jedna z tych pozycji, które dobrze jest przeczytać aby móc wyrobić sobie opinię. Każdy ma prawo do innej, ale każdy powinien wiedzieć co stoi za pięknymi słowami polityków i dziennikarzy. Powinniśmy zdawać sobie sprawę jak wygląda sytuacja naszego wojska i że nawet współcześnie mogą oni toczyć bitwy i wychodzić z nich bez szwanku. Powinniśmy chwalić się bohaterami a nie chować ich jak wstydliwy sekret.

czwartek, 8 października 2015

,,Wieczność bez Ciebie" Bożena Gałczyńska- Szurek

Malowniczy Zamość staje się areną, na której rozgrywają się niezwykłe zdarzenia. W trakcie upalnego lata do miasta zjeżdżają pozornie przypadkowi ludzie. Dosyć szybko wychodzi na jaw, że łączy ich zaproszenie na ślub hrabiego Adama Sokolskiego z młodą prawniczką, Kamilą Guzik. Los jednak nie sprzyja młodym. Tuż przed zaślubinami w miejscowym hotelu zostaje znaleziony martwy wuj pana młodego. Wszystko wskazuje na morderstwo. Będzie to dopiero pierwszy kamyk, prawdziwa lawina zdarzeń ma dopiero nastąpić.

,,Wieczność bez ciebie" jest niewątpliwie interesującą pozycją. Posiada wciągającą fabułę, ciekawych bohaterów, rozgrywa się w pięknym mieście, które tutaj zostało wspaniale sportretowane. Jednak nie to decyduje o tym, że dałam się porwać tej powieści. Przede wszystkim uderzył mnie klimat. Bardzo nastrojowy, tajemniczy, budzący tęsknotę za spokojem i urokiem prowincji. Z jednej strony policyjne śledztwo, terminy gonią, oprócz tego przygotowania młodych do ślubu - wydaje się, że powinno temu towarzyszyć nerwowość, szaleństwo, pośpiech. Nie było tu tego i szczerze mówiąc, nie odczuwałam ich braku.
Czułam się jakbym czytała powieść z innej epoki. Autorka, nie wiem czy zamierzenie czy podświadomie, nawiązuje do powieści z początku XX wieku. Tak samo jak tam jest wielka miłość, mezalians i tajemnice rodzinne. Czyta się to bardzo przyjemnie, choć w paru miejscach raziły mnie powtórzenia i niektóre zwroty. Są to jednak detale, które nie wpłynęły znacząco na niezwykłą atmosferę panującą w opowieści.

poniedziałek, 5 października 2015

,,450 stron" Patrycja Gryciuk

Wyobraź sobie, że jesteś znanym, popularnym pisarzem. Wyobraź sobie, że Twoje książki są rozchwytywane jak świeże bułeczki. Właśnie czekasz na wydanie najnowszej gdy okazuje się, że ktoś już wcześniej poznał i zdublował Twój pomysł wydając swoją powieść. Najgorsze jednak, że ta przenosi się do rzeczywistości. To co miało być tylko fikcją literacką staje się prawdą. A Ty stajesz się .. no właśnie ofiarą? świadkiem? podejrzanym?

,,450 stron" to wciągające literackie wariactwo. Dwie powieści, jeden temat i seria zabójstw. Wszystko jest tam możliwe, trudno jest nakreślić wyraźne granice oddzielające to co zmyślone od rzeczywistości. Zagadki, tajemnice, policyjne i prywatne śledztwa, dodatkowo zafundowano mam lekką historię miłosną z dylematem na temat różnicy wieku. Normalnie jestem przeciwna krótkim rozdziałom, tutaj jednak świetnie się sprawdziły stopniowo budując napięcie i tworząc oryginalną strukturę powieści opartej na krótkich zwięzłych migawkach. Stopniowo odsłaniane są coraz bardziej zaskakujące szczegóły, sprawiając, że ma się ochotę na więcej. Niestety, słabiutko w zestawieniu z całością wypadł finał. Jest tylko poprawny. Szybko zakończono akcję budowaną bardzo skrupulatnie, wręcz ucięto w kilku zdaniach. Cóż, liczyłam na dużo więcej.

Dopiero odkrywam młodych polskich pisarzy. Już przekonałam się do rodzimych kryminałów, z ogromnym dystansem jednak odnoszę się do powieści obyczajowych. Powieść Patrycji Gryciuk plasuje się gdzieś w połowie tej skali. Z jednej strony mamy całkiem nieźle zarysowany thriller przykuwający uwagę już od pierwszej strony, z drugiej - autorka tak dużo miejsca poświęciła na historię Wiktorii i Młodego, że trudno nie traktować tego jak obyczajówki, czy wręcz romansu. Całość jest jednak całkiem zgrabnie spleciona. Dobry przykład literatury rozrywkowej.

piątek, 25 września 2015

,,Przebudzenie" Stephen King

Tytuł oryginału: Revival

Trochę minęło od czasu kiedy czytałam Stephena Kinga w typowo horrorowym wydaniu. Zdecydowanie wolę jego trochę nostalgiczne opowieści z lekkim dreszczykiem w tle. ,,Przebudzenie" początkowo wpisuje się w ten klimat. Mamy tutaj leniwie rozwijającą się opowieść byłego rockmana. Jednak cały czas przebija się nie do końca wypowiedziane: coś musi się stać. Opowieść rozłożona jest na lata (zaczyna się w spokojnych latach sześćdziesiątych, by zakończyć się mocno współcześnie), przechodzi przez wszystkie etapy i zakręty.

Kilkuletni Jamie Morton spotyka pastora Jacobsa pewnego letniego dnia. Nie wie, że ta znajomość zaważy bardzo mocno na jego życiu. Pastor jest młody, ma uroczą żonę i synka. Wszystko zmienia się jednak w dniu gdy tragicznie giną. Duchowny traci wiarę, pełen żalu i bólu wypowiada swoje ostatnie Straszne Kazanie i opuszcza maleńką mieścinę. Jamie i Jacobs w trakcie swojego życia, jeszcze wielokrotnie się spotkają. A finał będzie przerażający.

Coraz bardziej podoba mi się ,,późny King". Coraz bardziej lubię tego faceta, który zamiast straszyć i zniesmaczać więcej miejsca poświęca OPOWIEŚCI. Fakt, przebija się z niej dojrzały mężczyzna w jesieni życia tęskniący za najlepszymi latami ale przynajmniej mi to nie przeszkadza. Lubię tę mroczną i pesymistyczną atmosferę, która mimo wszystko nie jest przytłaczająca. Historia płynie w swoim tempie a my razem z nią. Dopiero przed finałem przyspiesza i zaskakuje. Czy mocno? To pozostawiam indywidualnej ocenie.

poniedziałek, 14 września 2015

,,Ponieważ Cię kocham" Guillaume Musso

Tytuł oryginału: Parce que je t'aime

Jeden samolot a w nim trzy całkowicie inne, obce osoby. Marc wracający do domu z cudownie odnalezioną córką, Alyson - dziedziczka fortuny, zmagająca się z wewnętrznymi demonami i Evie - nastolatka, pałająca żądzą zemsty. Trzy różne historie, trzy różne problemy. Ich zetknięcie będzie wstrząsem dla każdego. Wspólnie będą musieli zmierzyć się z tym co dla nich jest najtrudniejsze - własną przeszłością i zdecydować jaką podejmą decyzję na przyszłość.

Przypadek sprawił, że czytałam tę książkę w trakcie podróży samolotem. Wracałam do domu i lektura miała mi pomóc skrócić czas lotu. I wszystko było dobrze póki byłam na pokładzie. Przyjemna, nie specjalnie skomplikowana i napisana prostym językiem opowieść idealnie spełniała swoje zadanie. W ciągu dwóch godzin pochłonęłam ok. 80% książki. Schody zaczęły się gdy wysiadłam. Odłożyłam na bok powieść i jakoś nie czułam potrzeby wracania. Nie interesowało mnie zakończenie, sama fabuła też nie buchała napięciem i emocjami. Temat przyznaję ciekawy ale wszystko jakieś, takie ... płaskie, jednowymiarowe. Niespecjalnie można odczuć te emocje, które mają targać bohaterami, nawet nie bardzo ich poznajemy. Wszystko skoncentrowane jest na jednym, uproszczonym epizodzie. Dotarłam do końca tylko dlatego, że nie lubię pozostawiać niedoczytanych książek.

Dobra do czytania w środkach komunikacji miejskiej. Taka na raz - przeczytać i zapomnieć.

środa, 9 września 2015

,,Ludzie księgi" Geraldine Brooks

Tytuł oryginału: People of The Book

Pięciusetletnia, zaginiona hagada (żydowski zbiór opowieści) odnajduje się w zbombardowanym, ogarniętym wojną Sarajewie w 1996 roku. Do zbadania jej autentyczności i prześledzenia jej dziejów zostaje oddelegowana australijska specjalistka Hanna Heath. Kobieta stopniono wgłębia się w szczegóły, pozwalające prześledzić koleje losu bezcennego manuskryptu. Był on ważny dla wielu osób na przestrzeniu wieków. I to właśnie o tych ludziach, ,,ludziach księgi" opowiada powieść. Pokazuje ich losy, motywacje jakimi się kierowali, działania jakie podejmowali.

Geraldine Brooks zainsspirowała się atentycznym losem sarajewskiej hagady by na tej podstawie stworzyć fascynującą opowieść przemierzającą czas i przestrzeń. Razem z bohaterką powoli i stopniowo odkrywamy dzieje księgi, zanurzamy się w jej tajemnice, obserwujemy jej wpływ na ludzi. Świetnie nakreślone tło społeczne i historyczne pozwala wiele zrozumieć z wzajemnych stosunków wielkich religii: judaizmu, chrześcijaństwa i islamu. Nie mniej ważne jest to w jaki sposób został nakreślony wątek obyczajowy - delikatnie ale dotykający ważnych problemów poszukiwania własnej tożsamości, zrozumienia i miłości.
Świetna książka, która na pewno przypadnie do gustu wszystkim miłośnikom powieści o książkach, jak również amatorom historii.

środa, 2 września 2015

,,Musisz ją uwieść" Johanna Lindsey

Czego w tej książce nie ma? Jest i porwanie, tajemnica, piraci, pościgi statków... tak ... A wszystko to ma być tłem dla wielkiej, szalonej miłości. I w sumie taką znajdujemy na kartach ,,Musisz ją uwieść" Johanny Lindsey.

Boyd Anderson od pierwszego spojrzenia wiedział, że Katey musi zostać jego żoną. Niestety, panna okazuje się być bardzo oporną na dość bezpośrednie zaloty. Bohater dwoi się i troi aby przekonać ją o swoim uczuciu. Prowadzi to do wielu zabawnych sytuacji i skutkuje nie zawsze przyjemnymi konsekwencjami.

Romanse Johanny Lindsey to urocze bajki dla dorosłych: pełne przygód (czasem wręcz nieprawdopodbnych), zwariowanych bohaterów oraz bijące ogromnym ciepłem, humorem i pozytywną energią. Tutaj nie ma miejsca na zło. Bohaterowie jak w ,,Modzie na sukces" wiecznie młodzi i piękni, tylko dzieci im dorastają. Jest to taka literatura, która idealnie rozluźnia i sprawia, że można się uśmiechąć po ciężkim dniu.

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

,,Tron z czaszek. Księga I" Peter V. Brett

Czasem mam takie wrażenie, że popularność ,,Gry o Tron" i George R.R. Martin zepsuły fantastykę. Dlaczego? Już wyjaśniam. Najlepszym przykładem jest najnowszy - czwart już tom Cyklu Demonicznego. Akcja serii rozgrywa się w świecie wzorowanym na pograniczu krajów arabskich i Europy. Świat ten posiada straszliwe przekleństwo - każdej nocy nawiedzany jest przez stada żądnych krwi demonów. Ludzkość jest bezradna aż do momentu kiedy pojawiają się oni - Naznaczony i Demon Pustyni, obaj okrzyknięci zostają przez swoje ludy Wybawicielami. Obaj mają za cel zjednoczyć ludzi i poprowadzić do walki. Jest tylko jeden szkopuł - przepowiednia mówi, że Wybawiciel może być tylko jeden. Poprzedni tom zostawił nas w momencie gdy dochodzi do pojedynku między mężczyznami, razem spadają w przepaść i nie wiemy, kto został zwycięscą. Spokojnie, nie zamierzam Wam mówić co się stało.

Zamierzam teraz ponarzekać. Zakończenie poprzedniego tomu było bombą, zdaję sobie sprawę, że po czymś takim trzeba uporządkować i uspokoić akcję. Zebrać resztki, wrzucić do jakiegoś wora i czekać co się stanie dalej. Liczyłam się z tym, że na sensacyjne zwroty akcji nie mam zbytnio co liczyć, szczególnie, że polski wydawca konsekwentnie, nie wiem po co, dzieli kazdy tom na pół. Niestety moje przypuszczenia się spełniły. Zostało zaserwowane nam mnóstwo polityki, intryg i walki o władzę. Chyba miały być wzorowane na tych z ,,Gry o Tron" ale jakoś średnio to wyszło. Zarówno wątek krasjański i rozgrywający się w Zakątku są bardzo nurzące. Nie bardzo to posuwa akcję do przodu, za to łatwo pogubić się w sieci imion, tytułów i subtelnych zależności. Na razie nie widzę w tym celu oprócz sztucznego nabijania objętości serii. Całość ratuje wątek poswięcony Jardirowi i Arlenowi, chociaż i tak obaj sporo stracili w porównaniu z wcześniejszymi tomami.

Cóż, łatwo da się zauważyć, że nie jest to książka dla wszystkich. Sięgną po nią na pewno fani Cyklu Demonicznego aby poznać finał wielkiej wojny z demonami. Raczej jednak wątpię aby przypadkowy czytelnik sięgnął po wcześniejsze, naprawdę świetne tomy. Brak tutaj oryginalności i świeżości poprzednich, zostało bazowanie na popularnych schematach i próba wbicia się panujące trendy.

niedziela, 9 sierpnia 2015

,,Szczygieł" Donna Tartt

,,A jeśli nasze zło i błędy są tym, co wyznacza nasz los i prowadzi nas do dobra? A jeśli niektórzy z nas nie potrafiliby tam dotrzeć inną drogą?"

Trzynastoletni Theo Decker w dramatycznych okolicznościach zostaje pozbawiony matki. Ginie ona w trakcie wybuchu w muzeum. Chłopiec nie ponosi żadnych większych obrażeń, w szoku jednak zabiera ze ścian maleńki obrazek szczygła - ukochany obraz matki. Jeszcze nie wie jak ta przypadkowa kradzież wpłynie na jego przyszłość. Wyrzucony z bezpiecznych kolein swojego dotychczasowego życia, zmuszony będzie zmierzyć z wieloma przeciwnościami aby pewnego dnia uwierzyć w stabilność i bezpieczeństwo.

,,Szczygieł" to specyficzna lektura. Pozornie prosta historia o wielkiej tułaczce bohatera, jego dorastaniu, dojrzewaniu, radzeniu sobie z bólem i stratą. Jednak to tylko wierzchnia warstwa, pod którą każdy może znaleźć co tylko chce. Tak jak maleńki i skromny obrazek szczygła kryje wiele tajemnic i szczegółów zauważalnych dopiero po bliższym spojrzeniu tak i powieść stopniowo odsłania swoje tajemnice i pokazuje to co w niej najlepsze. Wielokrotnie odkładałam ją i wracałam aby spokojnie zagłębiać się w nią i wgryzać w słowa. Patrzyłam i widziałam rozmach fabuły ale i intymność treści. Nie jest to powieść do czytania jednych tchem, jest taką, którą należy rozłożyć na raty aby dostrzec jej piękno.

piątek, 7 sierpnia 2015

,,Sąsiad" Lisa Gardner

Każde małżeństwo jest w pewien sposób podobne. Dwoje obcych osób spotyka się i postanawia razem dzielić codzienność. Zazwyczaj podyktowane jest to miłością. A co by było gdyby nie uczucia stały za tą decyzją a pragnienie ucieczki i schronienia się?

Takim specyficznym małżeństwem są Sandra i Jason Jones. Z pozoru normalna, sympatyczna para wychowująca wspólnie córkę, Ree. Dopiero tajemnicze zniknięcie Sandry sprawi, że na jaw wyjdą skrzętnie skrywane tajemnice. W murze perfekcjonizmu zaczną pojawiać się wyłomy. Kochający mąż zamiast szukać żony utrudnia pracę policji izolując córkę, chowając dowody i rzucając fałszywe tropy. A i żona okazuje się nie być tak wspaniała jak chciałoby wierzyć otoczenie. Co sprawiło, że tych dwoje obcych sobie ludzi wzięło ślub? Dlaczego ona zniknęła? Czy żyje? Zaczyna się pasjonujący wyścig z czasem. Pojawiają się kolejne zamieszane w sprawę osoby, każda z własną teorią. Policjanci będą musieli przedzierać się przez wiele warstw kłamstw, półprawd aby dotrzeć do rozwiązania.

Gdy zaczynałam czytać powieść Lisy Gardner pierwsze moje skojarzenia biegły w stronę ,,Zaginionej dziewczyny". Też mamy młode małżeństwo, gdzie żona znika i pierwszy podejrzany to mąż ukrywający swoją działalność i mający dosyć tajemniczą przeszłość. Na szczęście to tylko pierwsze skojarzenie. Dalej akcja rozwija się zupełnie inaczej. Każda strona przynosi nowy sekret, nowy zaskakujący trop. W pewnym momencie zaczynamy gubić się w domysłach i trudno jest rozpoznać co jest prawdą a co kłamstwem. Pełni zaciekawienia dążymy do końca,gdzie czeka upragnione rozwiązanie. Muszę przyznać, że nie do końca mnie ono satysfakcjonuje. Zostałam z mnóstwem pytań, na które nie dostałam odpowiedzi. Ale cóż... takie jest życie. Nie zawsze możemy wszystko wiedzieć.