Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Magdalena Wala. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Magdalena Wala. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 września 2021

,,Nazajutrz cię odnajdę" Magdalena Wala

 

Zarówno historia Adriany jak i wojenna Agnes docierają do swojego punktu kulminacyjnego. Już nie można tylko trwać. Trzeba działać i podejmować decyzje, często trudne.

Adriana nie ma już sił by walczyć o małżeństwo. Na jaw wychodzą kolejne tajemnice i młoda kobieta jest coraz bardziej zdeterminowana by zawalczyć o siebie i swoją wolność. Musi jednak zrobić ten ostateczny krok, przed którym się waha. Ma jednak obok siebie ludzi, którym na niej zależy. Po latach milczenia odnawia znajomości z przyjaciółką oraz wreszcie nawiązuje kontakt z rodzicami. Jednak nadal największym wsparciem jest dla niej wojenna opowieść Agnes, która mimo zbliżającego się finału jest coraz bardziej dramatyczna.

Ostatni tom to historia Śląska z lat 1945-46. Decydują się losy świata. Wojna jest już prawie rozstrzygnięta. Nie znaczy to jednak, że na Śląsku zapanował spokój. Wręcz przeciwnie. Zaczyna się okres rozliczeń i szukania winnych a w miejscu o tak skomplikowanych relacjach jak tutaj nic nie jest proste. To właśnie w Mysłowicach najlepiej widać, że nie ma jednoznacznej linii oddzielającej dobro od zła, czerń od bieli, Niemców od Polaków. I chociaż chciałoby się uporządkować świat według prostych zasad nie jest to możliwe.

,,Nazajutrz cię odnajdę" jest chyba najbardziej przejmującą częścią trylogii. Pełna dramaturgii, rozdarta pomiędzy sprzecznymi emocjami, pełna smutku ale i nadziei na poprawę losu. Mierzy się zarówno z trudną wojenną historią jak i osobistymi ludzkimi dramatami. I pokazuje, że nie ważne w jakich czasach przyszło żyć problemy i przeszkody zawsze są te same a do ich rozwiązania potrzeba wiele siły, odwagi i samozaparcia. Polecam! 

p.s. WYZWANIE 2021 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 40,0 cm - 3,0 cm = 37,0  cm. 

wtorek, 17 sierpnia 2021

,,Ostatnia iskra nadziei" Magdalena Wala


Dwie kobiety, dwie epoki i dwie historie, które nieoczekiwanie zaczęły na siebie oddziaływać.

Kolejna odsłona historii Adriany i Agnes. Adriana pod wpływem opowieści starszej sąsiadki zaczyna zastanawiać się nad sobą i nad swoim małżeństwem. Powoli zaczyna nabierać odwagi i chęci by zawalczyć o siebie. Poznajemy też lepiej jej własną historię i to co sprawiło, że znalazła się w takim a nie innym punkcie swojego życia. Zagubiona, przerażona, zastraszana i żyjąca w wiecznym poczuciu winy młoda kobieta zaczyna się budzić i dostrzega do dokładnie poszło nie tak.

Natomiast opowieść Agnes staje się dużo bardziej dramatyczna. Wojna wkracza w decydującą fazę, zaczyna brakować żywności, Niemcy stają się bardziej bezwzględni. Każdy zmuszony jest do walki o przetrwanie. Aby przeżyć trzeba podejmować dramatyczne, sprzeczne z własnym sumieniem decyzje oraz czasem wbrew własnej woli zgodzić się na ustępstwa względem wroga.

,,Ostatnia iskra nadziei" to dużo bardziej przejmująca opowieść. Życie obu kobiet wkracza w decydującą fazę. Obie zmuszone są do podjęcia radykalnych działań. Znajdują się na rozdrożu i to jakich wyborów dokonają zdecyduje jak potoczą się ich dalsze losy. Obie powoli odnajdują drzemiącą w nich siłę i pokazują swoje zupełnie nowe oblicze. Widać jak wzajemna przyjaźń i opowieść Agnes wpływa motywująco na Adrianę, które wreszcie decyduje się wyzwolić z klatki, w którą tak naprawdę sama siebie wtrąciła. Jeszcze długa droga przed dziewczyną i wiele musi się zdarzyć by mogła odnaleźć upragniony spokój i szczęście ale dobrze widzieć, że wykonała pierwszy krok we właściwym kierunku.

Z niecierpliwością czekam na kolejny tom aby dowiedzieć się jak zakończą się obie historie: zarówno ta z okresu wojny jak i współczesna.

  p.s. WYZWANIE 2021 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 6,5,8 cm - 2,7 cm = 63,1  cm. 

 

poniedziałek, 27 lipca 2020

,,Na moment przed świtem" Magdalena Wala


Dwie kobiety, dwie epoki i dwie historie, które nieoczekiwanie zaczęły na siebie oddziaływać.

Adriana to współczesna trzydziestolatka, uwikłana w toksyczne małżeństwo, które pozbawia ją wszelkiej chęci do życia oraz sprowadza całą jej egzystencję do bycia służącą swego męża. Przełomem w jej szarym, monotonnym życiu jest spotkanie z ponad dziewięćdziesięcioletnią Agnes. Staruszka zaczyna kobiecie opowiadać historię swojego życia w trakcie okupacji nazistowskiej w Mysłowicach oraz wspomina dawną miłość. Przejmująca i chwytająca za serce opowieść o trudach wojennych, dramatycznych wyborach oraz konsekwencjach jakie za sobą pociągają staje się dla Adriany katalizatorem i otwiera jej oczy na to jak wygląda jej życie.

Przyznaję, że na początku strasznie denerwowała mnie Adriana. Jej postawa, zachowania, stosunek do męża, brak własnego zdania i zupełne podporządkowania - przyznam, że w tych momentach miałam ochotę rzucić książkę i nie czytać dalej o kimś ktoś sam decyduje się na prowadzenie takiego właśnie życia. Interesowała mnie jednak druga, prowadzona prawie równocześnie opowieść Agnes. Prezentuje ona zupełnie inny świat. Jej relacja z czasów okupacji nie jest jednoznaczna, czarno-biała, kryje w sobie wiele niuansów, sprzeczności, zawirowań. Jest tak skomplikowana jak skomplikowany był wtedy świat a sytuacja na Śląsku szczególnie. O ile w pozostałej części Polski można przeprowadzić dosyć wyraźną linię oddzielającą Polaków od Niemców, Śląsk był mieszaniną wielonarodowościową, gdzie nie dało się dokładnie przeprowadzić tego podziału. Dopiero wojna i okupacja zmusiła do zadania sobie pytania kim się jest i jakiej narodowości.

Opowieść Agnes oddziaływała nie tylko na mnie,czytelniczkę, ale przede wszystkim na Adrianę. Zaczęło powoli wyłaniać się bardziej skomplikowane tło stojące za jej decyzjami. Nie, nie wiem dlaczego postępuje ona tak a nie inaczej, nie wiem jakie decyzje podjęła. Mam całe mnóstwo pytań i mam nadzieję, że kolejne tomy pozwolą mi lepiej zrozumieć bohaterkę, zamiast ją powierzchownie oceniać. Zachęcam bo to bardzo przyjemna lektura, chociaż z denerwującym początkiem.

wtorek, 2 kwietnia 2019

,,Natalia" Magdalena Wala


Powieść ,,Natalia" kończy trylogię romansów historycznych Magdaleny Wali. Mój niechronologiczny sposób czytania sprawił, że jest to moje drugie spotkanie z tą autorką i otwierająca cykl ,,Marianna" nadal jest przede mną.

Akcja powieści rozgrywa się w Krakowie początku XIX wieku. Tytułową bohaterką jest mało atrakcyjna córka bogatego mieszczanina. Panna nie ma szczęścia w życiu. Już dwukrotnie została porzucona przed ołtarzem. Wydaje się, że jej ostatnią szansą na małżeństwo i wejście do środowiska arystokratycznego (o co bardzo zabiega jej ojciec) jest Szymon Pawłowski, brat bohaterek poprzednich części cyklu, Marianny i Rozalii. Mężczyzna złożył przysięgę swojemu ojcu, że ożeni się w ciągu roku i zapowiedziany termin nieubłaganie się zbliża.

Natalia i Szymon to para połączona przez przypadek i okoliczności. Jednak szybko okazuje się, że wzajemnie idealnie się uzupełniają. On - pomaga jej pokonać własne ograniczenia, szczególnie te natury psychicznej. Dzięki niemu dziewczyna zaczyna dostrzegać swoją wartość, nabiera pewności siebie i dojrzewa, przemieniając się z zastraszonego i stłamszonego stworzonka w pewną siebie kobietę. Także Szymon sporo zyskuje na tym związku - fakt, jest trochę za idealny ale poprzez to jak rozwija się Natalia, on także nabiera nowych cech. Zaczyna walczyć o kogoś innego i podejmuje działania by ją chronić.

Powieść Magdaleny Wali to nie tylko dobrze skonstruowana i opowiedziana ciekawa powieść romantyczna. To także delikatnie przemycana wiedza o obyczajowości, mentalności i społeczności XIX-wiecznej. Pokazuje jest łatwo można zmanipulować innych dzięki dobrze puszczonej plotce i rozsiewaniu zabobonnego strachu. Autorka pozornie pomija wielką historię ale i tak w tle przemyca informacje o tym czym żyli Polacy w okresie zaborów.

,,Natalię" świetnie się czyta, intryguje, czaruje, wzrusza i odsłania mało znane fakty z historii. Jak dla mnie zestawienie idealne. Polecam!

p.s. WYZWANIE 2019 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 120,6 cm - 2,6 cm = 118,0 cm.

piątek, 2 lutego 2018

,,Rozalia" Magdalena Wala


Chyba wystarczy pobieżne przejrzenie mojego profilu aby zauważyć, że lubię powieści historyczne i romanse historyczne. Często gdy czytam o kolejnych faktach z historii Polski nasuwa mi się myśl, że wiele wydarzeń byłoby świetnym tłem dla całkiem przyzwoitego właśnie romansu historycznego. Czasy wojen, intryg, konspiracji to idealne tło by męscy bohaterowie pokazali swoją siłę, witalność, romantyczny hart ducha, dzielność i mogli wykazać się bohaterskimi czynami, natomiast kobiety mogłyby zaprezentować spryt, inteligencję, wdzięk i nieodłącznie z tym związaną ... umiejętność pakowania się w kłopoty. Po wielu latach czytania opartych na podobnych schematach romansów anglosaskich, w końcu trafiłam na powieść, która ma to wszystko w sobie i dotyczy właśnie polskiej historii i polskich, historycznych realiów.

Młodziutka Rozalia musi uciekać przed niechcianym konkurentem. Rodzina ukrywa ją w majątku znajomych. Miejsce, które ma być dla dziewczyny oazą spokoju, zaczyna jawić się jako zagadkowe i pełne fascynujących sekretów. Najbardziej intrygujący jest tajemniczy nieznajomy, którego dziewczyna spotyka zawsze pod osłoną mroku. Dodatkowo w majątku krąży plotka o strzygoniu - nieumarłym, który powrócił.

Przyznam, że wysoko oceniam powieść tylko dlatego, że jest to w końcu coś nowego i świeżego w dosyć dobrze znanym mi świecie romansów historycznych. Bo ciekawie i intrygująco było tylko do momentu, kiedy nieznajomy był nieznajomym. Później zrobiło się już strasznie nudno i strasznie stereotypowo. I może nie byłoby to takie złe gdyby nagle wszystko też się nie spłyciło i nabrało tempa a przy okazji zgubiło sens. Wcześniej intryga było powoli budowana, napięcie stopniowane, pojawiło się dużo zagadek i niedopowiedzeń co budziło ciekawość, postacie miały głębię i charakter potem jak za dotknięciem magicznej różdżki wszytko zniknęło -Rozalia stała się irytującą, egzaltowaną panieneczką, nieznajomy okazał się bezbarwny, a intryga w ogóle zniknęła. Nie winię autorki - tylko nie licznym udaje się utrzymać taki klimat do samego końca, przed Magdaleną Walą jeszcze, mam nadzieję, wiele dobrych powieści. Cieszę się jednak, że ta akurat powieść powstała bo była miłym czytadłem, dobrą odskocznią od anglosaskich klimatów i przede wszystkim w końcu zaczęto czerpać z naszej historii na potrzeby romansu historycznego i zrobiono to całkiem przyzwoicie. Może za dużo babrania się w szczegółach i detalach życia dworku i jego mieszkańców w XIX wieku ale na szczęście Magdalena Wala to nie Diana Gabaldon więc można na to przymknąć oko. 

p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  150,5 cm - 2,7 cm = 147,8  cm