Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tajfuny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tajfuny. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 października 2025

,,Wszystko dla N" Kanae Minato

Tytuł oryginału: Nのために

 ,,Wszystko dla N" to kolejny kryminał azjatycki, który czytam w tym roku, w którym nie jest ważne kto zabił. Oś ciężkości przesunięta jest znacznie dalej i dopiero mozolne odkrywanie faktów, zależności, tajemnic i emocji pozwoli zrozumieć co dokładnie wydarzyło się w mieszkaniu na czterdziestym ósmym piętrze.

Suche fakty są jednoznaczne. W mieszkaniu zostaje znalezione zamordowane zamożne małżeństwo. Podejrzany przyznaje się do winy a świadkowie potwierdzają przebieg zdarzeń. Wszystko pozornie ma sens i zgadza się z wcześniejszymi wydarzeniami. No właśnie, pozornie. Bo prawda jest dużo bardziej skomplikowana. Świadkowie nie są przypadkową zbieraniną osób, coś ich łączy ze sobą, jak również z zamordowanym małżeństwem. Dopiero rozszyfrowanie sieci zależności oraz zagłębienie się w przeszłość pozwoli zrozumieć kto był zabójcą a kto ofiarą.

Podoba mi się w ,,Wszystko dla N" niespieszna, statyczna, chłodna narracja, która jednak cały czas utrzymuje czytelnika w napięciu i skupieniu. Chociaż cała opowieść mogłaby się zamknąć w jednym rozdziale to z każdym kolejnym rozbudowuje się chociaż powtarza dokładnie te same wydarzenie, tym razem z perspektywy innego z bohaterów. Powoli zbieramy informacje, powoli tworzą się portrety i powoli buduje się cały obraz, który finalnie nie jest tak prosty. Ma w sobie milion detali, mnóstwo niuansów i udowadnia, że dokonana zbrodnia nie była tylko zbrodnią w afekcie. To nie tylko opowieść o zbrodni, to także opowieść o tłumionych emocjach, które muszą znaleźć swoje ujście, o rozczarowaniach i nie przepracowanej przeszłości, która odbija się na teraźniejszości. Polecam!

czwartek, 17 kwietnia 2025

,,Ten, którego szukam" Bae Suah

 

Tytuł oryginału: 철수

,,Ten, którego szukam" to bardzo kameralna i intymna opowieść. Koncentruje się tak naprawdę wokół jednej sceny. Narratorka, młoda Koreanka, wyrusza na poligon by spotkać się ze swoim chłopakiem-nie chłopakiem. To pozornie mało znaczące wydarzenie stanie się punktem centralnym jej pogrążonego w apatii i beznadziei życia. Ma słabo płatną pracę, rodzinę z ogromem problemów. Jest zmęczona, zagubiona, coraz mocniej czuje, że nie ma przed nią przyszłości. Dopiero wyprawa na poligon coś w niej złamie.

Trudno tę historię nawet nazwać książką. Siedemdziesiąt jeden stron. Jednak w tak krótkiej formie kumuluje się ogrom emocji. Jest depresyjna, przytłaczająca, niczym otchłań bezradności, w której coraz bardziej zanurza się bohaterka. Równocześnie jest też trudna w odbiorze bo rzeczywistość miesza się z wyobraźnią i zlewa w jedno. Trudno uchwycić granicę pomiędzy tym co jest a co tylko narratorka chciałaby, żeby się wydarzyło. Autorce udało uchwycić się pustą, bezsensowną egzystencję i sprawić, że ona rezonuje. Ta opowieść nie ma happy endu ale jednak coś burzy. 


p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 115,8 cm - 0,6 cm = 115,2 cm.    

poniedziałek, 11 listopada 2024

,,Insurrecto" Gina Apostol

Tytuł oryginału: Insurrecto

 Filipiny to nie jest państwo, które rozpala naszą ciekawość, no chyba, że jako cel taniego podróżowania. Kraj, który znamy tylko z nazwy i nie specjalnie wiele potrafimy o nim powiedzieć. Dlatego sięgnięcie po powieść ,,Insurrecto" jest zaskoczeniem, zmierzeniem się z nieznanym i spojrzeniem na zupełnie nieznane i zapomniane epizody historii.

,,Insurrecto" już na wstępie zaskakuje formą. To nie jest powieść linearna, biegnąca od punktu A do punktu Z, po kolei odhaczająca wszystkie niezbędne elementy. To powieść o kobietach, opowiedziana przez kobiety ale w której przeszłość przenika się z teraźniejszością. Współczesne zderzenie się dwóch kobiet - tłumaczki i scenarzystki, staje się punktem wyjścia do zmierzenia się z przeszłością i pokazania innych kobiet - fotografki relacjonującej wojnę filipińsko-amerykańską oraz rewolucjonistki.

,,Insurrecto" to powieść intymna ale bardzo wymagająca. Jest próbą rozrachunku z historią, zarówno tą Wielką jak i osobistą. Próbuje rozliczyć wojnę filipińsko-amerykańską z 1901, nie pozwolić zapomnieć o jej ofiarach, wyciąga na światło dzienne bestialstwo i okrucieństwo. Pokazuje perspektywę kobiet, które zostają w to wplątane i muszą się z mierzyć z rewolucją, same stając się jej częścią. Ale ta powieść nie kończy się na historii, która została zamieciona pod dywan. To także bardzo personalny, intymny obraz rodziny, opowieść o stracie, o poszukiwaniu swojej tożsamości. Z tego wszystkiego wyłania się obraz Filipin jako kraju rozdartego. Zawieszonego między kulturami, gdzie lokalna tradycja miesza się z amerykańską popkulturą. Gdzie Elvis i Muhammad Ali nadal mają swoje miejsce.

,,Insurrecto" nie jest powieścią łatwą a jej konstrukcja nie ułatwia lektury. Jednak jest powieścią oddającą głos zapomnianym, rozliczającą przeszłość, pokazującą świat na nowo. Na w sobie wiele emocji, przeplatają się tożsamości. Historia nadal jest żywa i daje o sobie znać. To opowieść, która jest trochę wyrzutem sumienia a trochę próbą odnalezienia spokoju. To opowieść po którą warto sięgnąć ale pewnie nie do każdego przemówi. Polecam!

niedziela, 11 sierpnia 2024

,,Ukochane równanie profesora" Yōko Ogawa

Tytuł oryginału: 博士の愛した数式

 Jeśli komuś miałabym polecić jedną książkę, z tych które przeczytałam w tym roku, to zdecydowanie byłoby to ,,Ukochane równanie profesora". Ta opowieść jest tak prosta, tak urocza, tak wyważona i mądra, z jednej strony przepełniona dobrocią i optymizmem, a z drugiej popłakałam się na końcówce.

Narratorka, pracuje jako gosposia w agencji. Nie spodziewa się, że jej kolejne zlecenie odmieni na zawsze życie jej oraz jej syna. Ma prowadzić dom emerytowanego profesora. Jednak jej pracodawca przed laty uległ wypadkowi i obecnie jego pamięć trwa tylko osiemdziesiąt minut. Codziennie od nowa wspólnie zaczynają relację opartą na matematyce i baseballu.

,,Ukochane równanie profesora" to opowieść pełna ciepła i delikatności, pokazująca piękno matematyki oraz ucząca wrażliwości na innego człowieka. Jest w niej ogromny spokój, który wzrusza. Jest trochę magiczna, chociaż mogła zdarzyć się w każdym miejscu na świecie. Nie ma tutaj pośpiechu, nie ma nerwowości - jest tylko zamknięta przestrzeń, którą tworzą Gosposia, jej syn zwany Pierwiastkiem i Profesor. Czuć potężną moc bezinteresownej przyjaźni i radości płynącej z małych gestów, mogących na zawsze odmienić życie. Dodatkowo, w absolutnie cudowny sposób przedstawiona jest matematyka. Nie jako nudna dziedzina, sprowadzona tylko do funkcji użytkowej ale jako tajemnica, magia, sekret wyrwany z księgi Boga.

W tym roku czytałam już kilka książek azjatyckich w podobnym klimacie ale ,,Ukochane równanie profesora" wygrywa. Zachwyciło mnie swoją prostotą i czułością. Pokazuje to co powinno być esencją człowieczeństwo i przywraca wiarę w bezinteresowną dobroć, równocześnie wychodząc poza schematy i sięgając po nieoczywiste środki. To mądra, dobra i emocjonalna historia, która zapada w pamięć. Polecam! 


 p.s. WYZWANIE 2024 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 28,0 cm - 1,4 cm = 26,6 cm

wtorek, 12 marca 2024

,,Kameliowy Sklep Papierniczy" Ito Ogawa

Tytuł oryginału: ツバキ文具店 Tsubaki Bunguten

 Poppo, młoda dziewczyna, wraca po kilkuletniej nieobecności do rodzinnej miejscowość nieopodal Tokio. Po śmierci Mistrzyni przejmuje sklep papierniczy, z którym wiąże się niezwykła tradycja. Jego właścicielki nie tylko sprzedają artykuły papiernicze najwyższej jakości ale także podejmują się pisania listów na zlecenie innych osób. Dla Poppo podjęcie pracy w sklepie i kontynuowanie rodzinnej tradycji stanie się niezwykłą podróżą, przede wszystkim w głąb siebie by poznać lepiej babcię, która przez wiele lat była dla niej surową Mistrzynią oraz odnaleźć samą siebie. W drzwiach jej sklepu stanie cała galeria, różnych osób, którym listy napisane przez Poppo odmienią życie.

,,Kameliowy Sklep Papierniczy" to opowieść, z której wręcz bije delikatność, czułość i wrażliwość. To bardzo subtelna historia wielu osób wzajemnie na siebie oddziałujących. To także opowieść o pięknie i sztuce jaką jest pisanie listów, o maestrii jaka tkwi w szczegółach i jak wiele można przekazać tylko przez dobranie odpowiednich środków. Poppo musi mierzyć się z wieloma ludzkimi problemami ale robi to z ogromnym wyczuciem, szacunkiem i delikatnością. To sprawi, że znajdzie swoją drogę ku miejscu i ludziom, przeciw którym kiedyś się buntowała. Pozna zupełnie nowe oblicze swojej babci - Mistrzyni i zrozumie jak wielką wagę ma jej niepozorna praca.

Czytanie tej powieści wnosi ogromny spokój. Zmusza do zwolnienia, do spojrzenia z zupełnie nowej perspektywy na wiele rzeczy. Zachęca do odkrywania niuansów i otwierania się na piękno. Jest przepełniona uczuciami i emocjami, choć są one bardzo stonowane i dyskretne, tak jak dyskretna jest praca Poppo. Zapewnia czas by dobre emocje miały czas na dojrzenie i rozwinięcie się niczym kwiaty wiśni. To także pełen czci hołd dla japońskiej kultury i tradycji, która ma swoje ważne miejsce nawet we współczesności. Polecam!