Pokazywanie postów oznaczonych etykietą XX-lecie Międzywojenne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą XX-lecie Międzywojenne. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 sierpnia 2025

,,Amanci II Rzeczpospolitej" Marek Teler


 Nie jest tajemnicą, że epoką, która mnie najbardziej fascynuje jest Dwudziestolecie Międzywojenne. To epoka, gdy zmiany zachodziły bardzo szybko, wszystko było intensywniejsze, nowsze, zaskakujące. Kino, rodzący się fenomen, przeszedł od fazy niemych filmów do filmów dźwiękowych w zaskakująco szybkim tempie. A co za tym idzie rosła jego popularność. Nie jest więc chyba żadnym zaskoczeniem, że aktorzy pojawiający się w kolejnych produkcjach stawali się coraz bardziej rozpoznawalni a niektórzy zyskali nawet miano amantów kina.

Praca Marka Telera przybliża sylwetki kilku największych bożyszczy kina przedwojennego. O ile Aleksander Żabczyński i Kazimierz Junosza-Stępowski to postaci, których nie trzeba przedstawiać to inni bohaterowie książki, trochę rozmyli się w mrokach dziejów. A zupełnie niesłusznie. Wybrane przykłady ,,amantów" są pretekstem do opowiedzenia historii o kinie, społeczeństwie, popularności (zachwyty pensjonarek i ich pomysły by okazać sympatię swojemu idolowi niewiele różnią się od współczesnych fandomów) ale to też pretekst by pokazać, że popularność i uwielbienie ze strony tłumów nie stanowi gwarancji bezpieczeństwa czy nie jest wieczna. Losy wielu są tragiczne - osobiste problemy, kłopoty w związkach czy finalnie dramatyczna sytuacja w trakcie II wojny światowej. Losy niektórych to gotowy materiał na poruszający, wbijający w fotel film.

Czytałam ,,Amantów II Rzeczpospolitej" z ogromnym zaciekawieniem. Tych historii nie da się sprowadzić do wspólnego mianownika. Każda ma w sobie coś innego, coś poruszającego, wstrząsającego lub zaskakującego. Ale przede wszystkim są opowieściami o niezwykłych ludziach, o których nie powinno się zapominać.

niedziela, 8 stycznia 2023

,,Tango Milonga" Ryszard Wolański

 


Nie jest tajemnicą, że uwielbiam XXlecie Międzywojenne i praktycznie połykam każdą książką o tym okresie. Ta epoka ma niepowtarzalny klimat, czas, nastrój. To okres gdy stare miesza się z nowym. W tym tkwi bogactwo kultury, niespożyty entuzjazm i pęd ku nowoczesności. Chyba jednym z elementów kultury, który najbardziej oddaje koloryt i energię tego okresu jest kabaret. A jeśli już wspominamy o kabarecie to chyba samo nasuwa się nazwisko Włast, Andrzej Włast - jeden z najpopularniejszych, najpłodniejszych i najbardziej znanych twórców piosenek tego okresu. Jego utwory znali i nucili wszyscy, a nawet współcześnie nie odeszły one w totalne zapomnienie, żeby tylko wspomnieć o tytułowym ,,Tangu Milonga"

Ryszard Wolański zabiera czytelnika w pasjonująca podróż po warszawskich kabaretach. Poznajemy je przez pryzmat biografii jednego z najważniejszych twórców Andrzeja Własta. To on pisał dla Eugeniusza Bodo, Zuli Pogorzelskiej, Aleksandra Żabczyńskiego. To w jego przedstawieniach tańczyły siostry Halama, z Lodą na czele. To on założył kabarety Perskie Oko, Morskie Oko, których legenda przetrwała do dzisiaj. To on rywalizował o widza z nie mniej sławnym kabaretem Qui Pro Quo, gdzie królowali Marian Hemar i Julian Tuwim. I to on, co chyba jest najbardziej zaskakujące, spopularyzował i wymyślił słowo ,,przebój" jako polskie odpowiednik niemieckiego ,,szlagieru". Włast - człowiek orkiestra, szalony kreator w szalonych i barwnych czasach, fabryka przebojów, odkrywca talentów i twórca legend.

Świat na który patrzymy zza kulis teatrów i kabaretów jest barwny, szalony, rozśpiewany i roztańczony. To świat gdzie króluje słowo - czasem bardziej precyzyjne, dosadne, lepiej opisujące otoczenie a czasem sprowadzone do prostej funkcji rozrywkowej. Jednak nawet ten świat nie jest wolny od problemów. Konflikty personalne, rywalizacja, problemy finansowe, lokalowe - wszystko to tutaj znajdziemy.

,,Tango Milonga" to opowieść nie tylko o Właście, jego kabaretach, gwiazdach i piosenkach. To także opowieść o rodzącym się świecie kina i zmianach społecznych jakie ono wywołało. To opowieść przesycona piosenkami, muzyką, szczególnie, że do książki dołączona jest płyta, która wręcz zachęca by zamknąć oczy i przenieść się w świat, którego już niestety nie ma. Autor zebrał potężny materiał źródłowy i wyciągnął z niego to co najlepsze i najcenniejsze. Sprawił, że utwory rozbrzmiały na nowo, nadał im kontekst, głębie, pokazał ich pierwotny odbiór. Ale równocześnie na kartach jego książki ożyły na nowo wielkie postaci polskiej kultury, zapaliły się światła ramp, ożył na kilka chwil teatr i znowu można poczuć niezwykłego, barwnego, żywiołowego ducha Dwudziestolecia. Polecam!

 

p.s. WYZWANIE 2023 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 163 cm - 2,9 cm = 160,1 cm.     

 

wtorek, 31 maja 2022

,,Wpływowe kobiety Drugiej Rzeczpospolitej" Sławomir Koper

 

Chyba naturalnie Dwudziestolecie Międzywojenne kojarzy się z silnymi mężczyznami. Tylko by przywołać marszałka Piłsudskiego, Gabriela Narutowicza, Ignacego Mościckiego, Wieniawę-Długoszewskiego i wielu, wielu innych. Nie tylko polityków, żołnierzy ale także poetów, aktorów, pisarzy, artystów, naukowców. Za tym męskim światem kryje się drugi, jeszcze bardziej fascynujący - świat silnych, zdecydowanych i walczących o swoją pozycję kobiet. Robiły to na różne sposoby ale jedno jest pewne. Zapisały się na kartach historii i nawet obecnie, z pewnym podziwem wymawia się ich nazwiska.

Z pewnością wachlarz pięknych, inteligentnych, fascynujących kobiet żyjących i działających w Dwudziestoleciu był zdecydowanie większy. Sławomir Koper koncentruje się jednak na kilku. Pomija kilka nazwisk, które w pierwszej kolejności przychodzą na myśl jak Aleksandra Piłsudska czy Hanka Ordonówna by oddać miejsce innym, nie mniej ciekawym biografiom. Zaczyna od polityki - jego pierwszą  bohaterką jest pani Beckowa, żona ministra spraw zagranicznych, która właściwie sterowała całą karierą męża. Potem pojawiają się głośne nazwiska związane z kulturą i sztuką jak Zofia Nałkowska, Maria Dąbrowska, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Katarzyna Kobro. Koper nie próbuje budować ich mitu ale też nie umniejszając ich zasług i wkładu w kulturę, pokazuje kobiety. Z ich dramatycznymi historiami, szokującymi wyborami życiowymi, zagmatwanymi relacjami społeczno-miłosnymi. Z pewnością wszystkie bohaterki, o których opowiada Koper mogą się poszczycić bogatą i fascynującą biografią, w której nuda, to ostatnie co może się pojawić. Jednak patrząc na ich losy, czasem można dojść do wniosku, że nuda byłaby zdecydowanie lepsza. Nieudane związki, ubóstwo, wojna. Bardzo wiele z nich tego doświadczyło jednak potrafiły wyjść z twarzą i z pewną staromodną godnością znosić to co zgotował los.

Każdy kto już wcześniej spotkał się z publikacjami Sławomira Kopra chyba wie czego może się spodziewać po ,,Wpływowych kobietach...". To trochę tabloidowe, sensacyjne i opowiedziane w bardzo prosty sposób biografie znanych i mniej znanych kobiet, które rozbudzały wyobraźnię w Dwudziestoleciu. Brylowały na salonach, zadziwiały i szokowany swoją otwartością poglądów, zachowaniem, działalnością. Dziś egzystują jako ikony, odarte z szokującej otoczki, stały się statecznymi matronami. Koper znowu przywraca im iskrę w oku, przypomina, że za ich nazwiskami ciągnął się cień skandalu i tak naprawdę Dwudziestolecie było bardzo podobne do czasów współczesnych. To całkiem niezła książka, pokazująca Polskę sprzed stu lat z zupełnie innej, mniej statecznej a bardziej szalonej perspektywy. Polecam!

p.s. WYZWANIE 2022 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  91,9 cm - 2,9  cm =  89,0 cm.     

 

wtorek, 20 kwietnia 2021

,,Zabójcy, wampirzyce, nierządnice" Iwona Kienzler

 

Nie od dziś wiadomo,że XX-lecie Międzywojenne to specyficzna epoka. Polska odzyskała niepodległość po 123 latach zaborów, łączyła się w całość, podnosiła po wojnie. Była zlepkiem kultur, tradycji, narodowości. Ogromnym tyglem, w którym mieszali się ludzie. Mimo, że obecnie mamy dosyć romantyczne wyobrażenie o tej epoce, to wcale nie żyło się wtedy tak bajecznie, kolorowo i szalenie jak chcielibyśmy wierzyć.

Iwona Kienzler po raz kolejny zabiera nas w podróż w mroczny świat XX-lecia, tym razem by opowiadać o zbrodniach i aferach. Główną osią niniejszej pracy są kobiety - morderczynie, wampirzyce, dzieciobójczynie, nierządnice. Autorka wertuje przedwojenną prasę i pokazuje sprawy, które wtedy przyciągały największą uwagę i elektryzowały społeczeństwo. Oczywistym jest, że nie mogło obejść się bez przywołania kolejny raz sprawy Rity Gorgonowej. Ale jest i o dzieciobójczyni z Antonówki czy morderczych arystokratkach. W książce zawarte są nie tylko zbrodnie popełniane przez kobiety. Na tapet Kienzler bierze także otoczenie marszałka Józefa Piłsudskiego i afery w pewien sposób powiązane z jego osobą.

,,Zabójcy, wampirzyce, nierządnice" to kolejna praca, która w sposób łatwy, prosty i dostosowany do masowego czytelnika, pokazuje jak niezwykłym, wielowymiarowym okresem było Dwudziestolecie. Kienzler nie tworzy pracy naukowej, raczej zbiór anegdot i opowieści z dreszczykiem doskonale wpisujących się w sensacyjny, trochę brukowcowy sposób przekazy. To nie analiza historyczna. Jednak dzięki temu lepiej można zrozumieć ludzi wtedy żyjących, tak samo żądnych sensacji, afer i bulwersujących nagłówków. Chyba nie tak bardzo różnych od nas współczesnych?

czwartek, 19 listopada 2020

,,Epoka hipokryzji" Kamil Janicki


,,Epokę hipokryzji" dostałam w 2015 gdy zmieniałam pracę. Paradoksalnie przeczytałam ją w końcu teraz gdy znowu jestem w trakcie zmian pracy. Taka życiowa klamra ale nie o to mi chodzi gdy przywołuję datę 2015. Ważne jest coś zupełnie innego. Rok później, w 2016 były pierwsze marsze kobiet przeciwko projektowi zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej, preludium do tego co działo/dzieje się w naszych miastach w październiku i listopadzie 2020. Można się z tym zgadzać lub nie, można być za zaostrzeniem ustawy, można być przeciw ale najpierw trzeba przeczytać książkę Janickiego i uświadomić sobie jedną rzecz. Kurczę, mamy 2020 rok - wydaje nam się, że tematy związane z seksem i erotyką są czymś normalnym, że jesteśmy tacy postępowi, tacy nowocześni. Wiecie co, guzik prawda. Dokładnie to samo działo się sto lat temu. Dokładnie tak samo wyglądała rzeczywistość gdy rodziła się II Rzeczpospolita. Hipokryzja mieszała się z postępowymi hasłami.

Można tę książkę różnie oceniać, można się zachwycać, można oburzać, że bazuje na chwytliwym temacie i serwuje mnóstwo banałów ale mnie najbardziej uderzyło jak bardzo aktualna jest to książka. Dlatego podkreślałam ten rok 2015. Nie można zarzucić jej, że manipuluje faktami żeby dopasować się do nastrojów społecznych. Nie, ona pokazuje, że nadal mentalnie tkwimy w XX-leciu. Jak pozbyć się problemu aborcji - zakazać. Oficjalnie nie ma więc po problemie. Tak samo było w XX-leciu np. z gwałtem i zbrodniami seksualnymi - po prostu prawo ich zakazało, problem rozwiązany. Jest problem z prostytucją - zakazujemy. Prawa kobiet - a co to w ogóle? Edukacja seksualna, szok, planowano ją wprowadzić do szkół już w 1904 ale coś nie pykło i tak zostało do dziś. A najbardziej szokujące były dla mnie hasła jakimi się posługiwano. Wtedy wrogiem numer jeden był Żyd. To on zagrażał polskiej,katolickiej rodzinie bo gorszył sprzedając prezerwatywy, obrazki erotyczne. Ale wystarczy zmienić Żyda na geja i mamy dokładnie to samo. DOKŁADNIE!!! Znowu mamy wroga, można zwalić winę, wszyscy szczęśliwi. Tylko czy naprawdę o to chodzi? Czy naprawdę kwestie związane z seksualnością będą bagatelizowane, trywializowane, wyśmiewane, zamiatane pod dywan w imię hipokryzji i fałszywej moralnością. Trzeba sobie uświadomić jedno to nie XXI wiek wymyślił zdradę, seks, homoseksualizm, erotykę, masturbację, pornografię, prostytucję. To istniało zawsze. A od co najmniej 100 lat polska retoryka się nie zmieniła. Trwamy dokładnie w tym samym punkcie i to jest straszne. I właśnie dlatego trzeba sięgnąć po książkę Janickiego. Warto, chociaż z pewnością obudzi się w Was gniew, zażenowanie i wkurzenie, że nadal niczego się nie nauczyliśmy jako naród.

 p.s. WYZWANIE 2020 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 69,9 cm - 3,7  cm = 66,2 cm.

sobota, 8 sierpnia 2020

,,Kasiarze, doliniarze i zwykłe rzezimieszki" Iwona Kienzler

Nigdy nie ukrywałam, że uwielbiam czytać o XX-leciu Międzywojennym. Początkowo okres ten fascynował i zachwycał swoim klimatem, rozmachem, poczuciem zupełnie innego świata oraz nietuzinkowymi postaciami. Wtedy widziałam tylko pęd ku nowoczesności pomieszany z powoli odchodzącym światem kindersztuby, dumną arystokrację, zaradnych mieszczan, rodzącą się współczesność. Stopniowo jednak im więcej wiem o tym okresie, tym bardziej dostrzegam jego ciemne, trudne i złe strony. Nie wszystko było wtedy takie piękne jak na sepiowych fotografiach. Wcale wtedy nie żyli tylko dżentelmeni i damy. Praca Iwony Kienzler zbiera i prezentuje kolejne ciemne karty XX-lecia.

Autorka prześledziła wiele zachowanych doniesień prasowych z okresu II Rzeczpospolitej by wyciągnąć z nich kilka powtarzających się schematów zachowań przestępczych. Przybliża to bym fascynowali i emocjonowali się nasi dziadkowie. Mówi o szokujących zbrodniach, bezczelnych napadach, przestępcach, którzy czasami byli dżentelmenami a czasem przebiegłymi i bezwzględnymi draniami. Mówi o kasiarzach wysadzających kasy pancerne, o całym wachlarzu złodziei wszelkiego kalibru, o napadach, oszustwach i zabójstwach. Z tej perspektywy pokazuje świat trudny, niebezpieczny, pełen pułapek i chociaż tak podobny do współczesności to zupełnie inny, bardziej mroczny ale posiadający swój niepowtarzalny klimat.

Iwona Kienzler pisze książki popularyzujące XX-lecie i historię. Jest świetną gawędziarką, skupiającą się bardziej na tym co fascynujące i przykuwające uwagę ale dzięki temu jej prace czyta się lekko i szybko. Prosty, trochę tabloidowy styl pisania przybliża świat, który już odszedł a o którym trudno zapomnieć. Nawet o zbrodniach, tragediach i dramatach mówi w taki sposób, że nie odbiera im nostalgicznej otoczki. Ten mroczny świat nadal ma swój niepowtarzalny klimat. Z pewnością nie jest to praca naukowa. Daje jednak mocny posmak historii, zachęca do dalszych dociekań i w prostej, przejrzystej formie dostarcza wielu barwnych historii. Polecam!

sobota, 4 stycznia 2020

,,Epoka milczenia" Kamil Janicki


Dopiero co zaczęliśmy lata 20-te. Przyznam, że w zadziwienie wprawia mnie to stwierdzenie. Przecież jedyne lata 20-te, o których zawsze myślę, to te dwudziestowieczne, zachwycające mnie zawsze swoją fantazją, szaleństwem i artystyczno-dekadenckim klimatem. Moje skojarzenia z tym okresem zawsze są pełne zauroczenia, pozytywnego uroku i tęsknoty bo w perspektywy współczesności wydaje się, że życie wtedy było piękniejsze, wznioślejsze i lepsze. Niestety, to tylko zwodniczy miraż, bo za pięknym zewnętrznym wizerunkiem kryje się zupełnie inne, mroczne i przerażające oblicze.

Kamil Janicki to historyk i autor kilku poczytnych książek popularyzujących historię. W ,,Epoce milczenia" mierzy się z mitami XX-lecia międzywojennego w Polsce, jako kraju gdzie ,,nie istniała" zbrodnia seksualna. Nie istniała bo była nierejestrowana, niezgłaszana a przede wszystkim nieścigana i niekarana. Straszne i przerażające. Janicki zbiera wycinki z prasy, zlepki wyroków, anonse a nawet popularne wówczas anegdoty i żarty by z tego stworzyć zatrważający obraz bezprawia i cierpienia przede wszystkim kobiet i dzieci. Gwałt to był wstyd głównie dla ofiary, bagatelizowano kazirodztwo i pedofilię, wręcz czymś oczywistym było znęcanie się nad żoną. Brzmi potwornie! A gdy jeszcze doda się fakt, że państwo nie zapewniało żadnych środków ochronnych, nie miało paragrafów ani przepisów by z tym walczyć i tylko bagatelizowało oraz udawało, że nie widzi problemu - cały ten obraz staje się jeszcze bardziej tragiczny.

,,Epoka milczenia" to książka przesiąknięta strachem, poniżeniem, bólem. Chciałoby się wierzyć, że współcześnie jest lepiej, że wzrasta świadomość społeczna, że mniej przymykamy oka na pewne sprawy. Czy tam rzeczywiście jest? Może warto przeczytać, zastanowić się i nie popełniać błędów naszych dziadków.

p.s. WYZWANIE 2020 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 163 cm - 3,0 cm = 160,0 cm.,

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

,,Koronkowa robota. Sprawa Gorgonowej" Cezary Łazarewicz


Kilka lat temu opinię publiczną magnetyzowała sprawa małej Madzi. Wszyscy z zapartym tchem śledzili za pomocą mediów najpierw postępy w poszukiwaniu dziewczynki, potem śledztwo w sprawie zabójstwa, oskarżenie Katarzyny W. a w końcu proces. Sprawa ta przez wiele tygodni była tematem, który podgrzewał emocje a brukowcom zapewniał sprzedaż nakładu. Tutaj prawda bardzo szybko wyszła na jaw, zupełnie inaczej było w sprawie, która o wiele dłużej elektryzowała społeczność w okresie Międzywojnia a i teraz budzi spore emocje i budzi wątpliwości. Cezary Łazarewicz podjął się trudu prześledzenia jeszcze raz jednej z najbardziej znanych zagadek kryminalnych - sprawy Gorgonowej.

Ta sprawa od początku wygląda jak kryminał w stylu Agathy Christi. Wieczór sylwestrowy, zamknięta willa, wewnątrz kilka osób, które od pewnego czasu więcej dzieli niż łączy. Gdy dochodzi do morderstwa nastoletniej Lusi, od razu typuje się tylko jedną podejrzaną - Ritę Gorgon - opiekunkę, byłą kochankę ojca Lusi, która w szale zazdrości ma zamordować tą, której najbardziej zależało na rozpadzie związku. Ale czy na pewno Gorgonowa była winna?

Reportaż zaczyna się fabularną rekonstrukcją wydarzeń jakie rozegrały się w wieczór sylwestrowy w willi Zaremby, potem autor bardzo uważnie przytacza śledztwo - podkreśla zarówno dobre jego strony, jak i wytyka błędy i przeoczenia jakich się dopuszczono. Następnie jest drobiazgowo zrekonstruowany sam proces - pierwszy poszlakowy, który zakończył się skazaniem, jak i drugi apelacyjny. Razem z autorem jeszcze raz przechodzimy wszystko po kolei próbując zrozumieć co właściwie się stało i czy Gorgonowa na prawdę zabiła. Autor nie daje odpowiedzi, bada uważnie, próbując niczego nie przegapić ale sam czas zatarł ślady. Świadkowie nie żyją. A nam pozostaje snucie hipotez.

,,Koronkowa robota. Sprawa Gorgonowej" to wciągający reportaż śledczy. Odwołuje się nie tylko do publikacji prasowych tego okresu ale także do zachowanych akt sądowych, analiz naukowych, eksperymentów procesowych. Na bazie szczątkowych pozostałości próbuje znaleźć rozsądną odpowiedź, kto zabił Lusię. Ale także idzie trochę dalej. Próbuje zrekonstruować powojenne losy Gorgonowej oraz kontaktuje się z jej dwoma, żyjącymi córkami Romusią i Ewą.

Dla każdego, kto choć trochę interesuje się okresem XX-lecia międzywojennego to pozycja obowiązkowa ale wydaje mi się, że innych też zainteresuje. Czyta się to bardzo dobrze niczym thriller prawniczy, fakt nie ma co liczyć na jednoznaczne rozwiązanie ale samemu można wyciągnąć własne wnioski i odpowiedzieć sobie na pytanie: Kto zabił Lusię?

niedziela, 4 czerwca 2017

,,Kuchnia Dwudziestolecia. Co i jak jadano" Agnieszka Jeż



Jak najprościej przenieść się w lata 20-te i 30-te? Co najłatwiej odda klimat tego okresu oraz sprawi, że poczujemy się jak nasze prababcie? Oczywiście, że jedzenie: smaki i zapachy spowodują, że po zamknięciu oczu nie będzie miało znaczenia czy to 1920 czy 2017.

Agnieszka Jeż zebrała i zweryfikowała 100 różnych przepisów wywodzących się z okresu międzywojnia. Sama twierdzi, że wybrała kuchnię środka - chciała aby były to przepisy najpopularniejsze i oddające klimat okresu. Nie są to ani przepisy najbiedniejsze ani najbogatsze. Opatrzyła je także stosownymi komentarzami pomagającymi zrozumieć specyfikę dania lub mówiącymi o jego znaczeniu i wykorzystaniu.

Ale ta publikacja to nie tylko przepisy. To także ciekawy wstęp charakteryzujący całość kuchni okresu międzywojennego. Opowiada o relacjach, etykiecie, zmianach jakie zaszły w społeczeństwie i jak wpłynęło to na odżywiania. Gdzie i jak oraz co jadali nasi pradziadkowie. Kuchnia tak jak społeczeństwo była zlepkiem wielu światów, które nagle się scaliły i wzajemnie przenikały. Autorka w ciekawy i bardzo prosty sposób daje nam posmakować Dwudziestolecia.

Dla wszystkich zainteresowanych Dwudziestoleciem oraz kucharzy-amatorów pozycja obowiązkowa. Odkrywamy kolejny aspekt tego fascynującego i niestety już trochę zapomnianego czasu.

niedziela, 2 kwietnia 2017

,,Piękno bez konserwantów" Aleksandra Zaprutko - Janicka


Gdy otworzymy współczesne czasopisma, włączymy telewizję czy Internet może nam się wydawać, że walka o piękno i młodość to współczesny wynalazek. Bo przecież mamy kolejne generacje kosmetyków, coraz nowocześniejsze zabiegi, posiadamy większą wiedzę i świadomość tego jak pewne czynniki czy zachowania oddziałują na nasze ciało. A gdy do tego dodamy jeszcze takie pojęcia jak ,,organiczne" czy ,,ekologiczne" lub moje ulubione ,,naturalne" jesteśmy przekonani, że to wszystko osiągnęli sami, współcześnie a przed nami pokolenia żyły w brudzie, były zaniedbane i (wybaczcie) brzydkie.

Nic bardziej mylnego. Już nasze babcie i prababcie znały wiele sposobów jak zadbać o swój wygląd i podkreślić urodę. Najważniejsze jest właśnie to, że to one robiły jak najbardziej naturalnie, nie stosując takiej ilości środków chemicznych jakie my mamy obecnie do swojej dyspozycji. Aleksandra Zaprutko-Janicka postawiła zrobić przegląd przedwojennej prasy i różnych publikacji a potem zaprezentowała nam w skondensowanej formie najważniejsze działania ówczesnych elegantek. Nakreśliła ciekawie tło historyczne i społeczne oraz podzieliła się własnymi dociekaniami w gestii ówczesnych kosmetyków oraz tego jak współcześnie można je pozyskać. Jej publikacja to świetny punkt wyjścia dla wszystkich osób, które szukają alternatywy dla chemicznych środków. Każdy rozdział, czy to poświęcony dbaniu o cerę, ręce, włosy kończy się serią prostych porad i receptur.

Ale to nie jest jednak poradnik kosmetyczny. To świetna podróż w przeszłość, pomagająca inaczej spojrzeć na okres pomiędzy wojnami. Pokazuje jaka rewolucja dokonała się w zachowaniu i postrzeganiu kobiet, jak z rewolucyjnymi zmianami musiały się zmierzyć a przy tym nie utraciły podstawowych kobiecych zachowań jak dbanie o własną urodę. Cóż, pozostaje nam tylko zazdrościć naszym prababciom zaradność i sprytu w takich ilościach w jakich one się tym odznaczały. Polecam.

piątek, 30 grudnia 2016

,,Absurdy i kurioza przedwojennej Polski" Remiugiusz Piotrowski


Przyzwyczailiśmy się do myślenia o okresie PRL-u jako o epoce absurdu. Czasem z przymrużeniem oka lub raczej politowaniem patrzymy na współczesność. A jak jest z okresem Międzywojnia? Patrzymy na nie przez pryzmat marszałka Piłsudskiego, gwałtownego rozwoju gospodarczego, niesamowitych artystów zapominając o tym, że wtedy też działy się rzeczy mniej lub bardziej dziwne.

Remigiusz Piotrowski przekopał się przez zachowane materiały prasowe i wybrał wszystko to co niezwykłe, kuriozalne lub absurdalne. Powstała z tego lekka, zabawna i wciągająca opowieść. Obejmuje przekrój przez niemal każdy aspekt codziennego życia. Bo i jest tam trochę o jedzeniu, piciu, polityce, sporcie, handlu, reklamie. Są i ,,istotne" porady życiowe (przy wyborze kandydata na męża mam kierować się kształtem jego głowy i ...brzucha :) ) jak i ciekawostki statystyczne. Wszystko to napisane ciekawie i pozbawione niepotrzebnego moralizowania czy nudnych historycznych przynudzań.

,,Absurdy i kurioza przedwojennej Polski" to pozycja obowiązkowa dla każdego zainteresowanego tym okresem historii. Dużo umiejętnie dobranych faktów tak aby pokazać to co było ,,najlepsze". Nie ośmiesza, nie robi czarnego PR-u ale podkreśla odmienność i specyfikę. Forma książki pozwala na dawkowanie sobie przyjemności bo można czytać ją na raty. Jedynym, choć niewielkim minusem, przynajmniej dla mnie, jest mała liczba fotografii. W wielu miejscach brakowało mi trochę odpowiedniego materiału, który ilustrowałby prezentowane fakty.

Spędziłam z tą książką kilka fantastycznych wieczorów. Bawiłam się fantastycznie, czytając do czego zdolni byli nasi dziadkowie, dlatego polecam ją wszystkim.

środa, 16 marca 2016

,,Bodo wśród gwiazd" Anna Mieszkowska

,,Zamknij oczy,
i z melodią, która jak echo brzmi -
wróćmy do tamtych dni...
Taniego sentymentu i banalnej piosenki,
która opowie najprościej -
dzieje jednej z tysiąca miłości.
To taka miła rzecz,
Umieć cofnąć się wstecz -
myślami...
"


W księgarniach da zauważyć się wzmożoną promocję serialu ,,Bodo". Nagle wyciągnięte z kątów zostają książki poświęcone okresowi Dwudziestolecia, pojawiają się nowe tytuły a z okładek uśmiecha się jedna z największych gwiazd tego okresu - Eugeniusz Bodo. Od dawna fascynuje mnie wszystko co związane z Dwudziestoleciem więc nie ma w tym nic dziwnego, że dałam się skusić. Bez zastanowienia, w ciemno sięgnęłam po ,,Bodo wśród gwiazd" Anny Mieszkowskiej i było to trafienie w samą dziesiątkę.

Na wstępie, może trochę mylić tytuł. Nie jest to biografia Eugeniusza Bodo, choć jego historia stanowi punkt wyjścia. Jest to niezwykła opowieść o życiu artystycznym, kabaretowym, kawiarniano-teatralnym, które rozkwitło w okresie Dwudziestolecia. To dzieje ludzi, którzy je tworzyli oraz piosenek, wierszy i skeczy, z których jedne odeszły w zapomnienie a inne przetrwały w zbiorowej pamięci narodu. Historia radości, śmiechu, spontaniczności, miłości, zdrad i rozstań tak pięknie przekształcanych na tekst szlagierów nuconych w całej Polsce. Ale to także opowieść o bolesnych i tragicznych wydarzeniach jakie rozegrały się podczas II wojny światowej oraz o tułaczce i nędzy jaka dotknęła wielu artystów już po wojnie. Wiele nazwisk, które mocno błyszczały w Międzywojniu dziś odeszło w zapomnienie. Autorka umiejętnie odsłania je przed czytelnikiem dając im nowe życie i pozwalając na nowo zajaśnieć.

Anna Mieszkowska jest absolwentką wydziału Wiedzy o Teatrze. Od dawna bada dzieje twórców teatrów co na szczęście widać w tej publikacji. Jej książka nie jest tylko wydana pod wpływem chwilowej mody ale przede wszystkim stanowi owoc wieloletnich badań i spotkań. Autorce wielokrotnie udało się dotrzeć do bohaterów swoich rozdziałów lub do osób, które je znały osobiście. Przytacza wywiady, rozmowy, z których wiele sama przeprowadziła jeszcze w latach 90-tych, listy a cały materiał bogato ilustruje unikatowymi zdjęciami. Wszystko to sprawia, że zapomniani twórcy ożywają, można podążyć ich śladem, poczuć atmosferę tamtych dni, wsłuchać się w piosenki.

,,Bodo wśród gwiazd" to niewątpliwie perełka. Jasno i zwięźle opowiada o fascynującym okresie teatralno-kabaretowym, dostarczając równocześnie całe mnóstwo wiedzy i anegdot. Zarówno osoby obznajomione z Dwudziestoleciem jak i ci, którzy dopiero je odkrywają znajdą coś dla siebie. Ja jestem pod ogromnym wrażeniem wiedzy, pracy oraz umiejętności docierania do bohaterów tamtych dni pani Anny, tak aby nie pozwolić im popaść w zapomnienie. Polecam gorąco!

niedziela, 14 lutego 2016

,,Magiczne dwudziestolecie" Przemysław Semczuk

Współcześnie bardzo gorliwie odżegnujemy się od magii, wróżbiarstwa i medium. Z lekką kpiną przyjmujemy istnienie wróżek i magów, dopatrując się w ich działalności (zresztą często nie bezzasadnie) kuglarstwa i żerowania na naiwności. A wszystko to co dzieje się wokół nas i nie znajduje racjonalnego wytłumaczenia wkładamy między anegdoty aby umniejszyć ich znaczenie.

Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja w okresie Dwudziestolecia Międzywojennego. Był to okres gdy bardzo mocno do głosu doszła duchowa, metafizyczna strona rzeczywistości. Seanse spirytystyczne, działalność mediów i jasnowidzów była na porządku dziennym. Działały także towarzystwa naukowe zajmujące się obserwacją, badaniem, dokumentowaniem i stwierdzaniem prawdziwości prowadzonych eksperymentów. Zagadnieniami tymi interesowali się nie tylko zwykli obywatele ale i przedstawiciele świata nauki, sztuki i polityki, z samym marszałkiem Józefem Piłsudskim na czele.

Przemysław Semczuk w ,,Magicznym dwudziestoleciu" ciekawie opowiada o tym niezwykłym aspekcie naszej historii. Z mroków dziejów wydobywa dziś już zapomnianych bohaterów, którzy kiedyś byli na ustach wszystkich. Prezentuje ich niezwykłe dokonania, opatrując je często bardzo konkretnym aparatem naukowym. Wielu jasnowidzów i mediów było dokładnie badanych i sprawdzanych aby z jak największą stanowczością wykluczyć możliwość oszustwa. Całość tekstu bogato ilustrowana jest zdjęciami i ilustracjami z gazet pochodzących z epoki.

Tworzy to niesamowitą książkę, od której nie można się oderwać. Osobiście, jako wielbicielka tego okresu byłam zachwycona możliwością spojrzenia z innej perspektywy na Dwudziestolecie. Dużo to mówi o ludziach, mentalności, dodając kolejny ciekawy rozdział w historii Polski. Polecam.

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 135,4 cm - 2,5 cm =132,9 cm