Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sarah McCoy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sarah McCoy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 kwietnia 2022

,,Maryla z Zielonego Wzgórza" Sarah McCoy

Tytuł oryginału: Marilla of Green Gables

 ,,Ania z Zielonego Wzgórza" to chyba jedna z najbardziej kultowych powieści. Miliony dziewcząt i kobiet wychowały się obserwując sympatycznego rudzielca i razem z nią wkraczając w dorosłość. Ania inspiruje, zachwyca, bawi. Jest żywiołem, który odmienia życie wielu osób, szczególnie rodzeństwa Cuthbertów, Maryli i Mateusza, w których domu zamieszkała i rozgoniła mroki samotności i szarej codzienności. I chociaż dla większości czytelników Maryla i Mateusz to starsi, wycofani, trochę zgorzkniali ludzi, którzy zdają się zupełnie nie pamiętać o tym czym była młodość i radość, to jednak tak nie jest. Pojawienie się Ani topi lód i wyzwala zapomniane pokłady szczęścia. Ale jak wyglądało ich życie, a przede wszystkim życie Maryli, zanim pojawiła się Ania? Sarah McCoy próbuje odpowiedzieć na to pytanie przenosząc czytelnika do Avonlea, na długo zanim zawitała tam Ania Shirley.

Marylę Cuthbert poznajemy jako trzynastoletnią dziewczynkę. Mieszka z rodzicami i bratem na obrzeżach Avonlea. Wychowywana w duchu surowych protestanckich zasad, zaczyna poznawać czym jest przyjaźń, radość, młodość. Obserwujemy początki przyjaźni z Małgorzatą, wtedy jeszcze White. Dwie dziewczynki są jak ogień i woda ale to tylko umacnia ich przyjaźń. Gdzieś z boku zaczyna pojawiać się także Jan Blythe, młodzieniec, który sprawi, że w młodziutkiej Maryli narodzą się zupełnie nowe uczucia i emocje. Szczęśliwe dorastanie zostanie brutalnie przerwane pewnej majowej nocy a wszystkie pragnienia i marzenia młodziutkiej dziewczyny ulegną radykalnym przewartościowaniom.

Skłamałabym gdybym powiedziała, że nie czerpałam przyjemności z powrotu do Avonlea. Jednak jest to zupełnie inne miasteczko. Zamieszkałe przez inne osoby ale w jakiś sposób bliskie i znajome. Początkowo autorka dosyć mocno wzoruje się na pierwowzorze, do którego się odwołuje. Dzieciństwo Maryli i Małgorzaty to kopia tego co znamy z relacji Ania-Diana. Dziewczeńskie tajemnice, sekrety, pierwsze zauroczenia - wszystko co składa się na dorastanie. Jest uroczo, radości i nostalgicznie. Potem coraz mocniej dochodzi do głosu styl samej McCoy. Powracają tematy, które poruszała w ,,Dzieciach kartografa" - tutaj także pojawia się temat Kolei Podziemnej, echa zapowiadające wojnę secesyjną czy też zarys ogólnej sytuacji polityczno-gospodarczej, czyli tematy, które nie istnieją w prozie L.M.Montgomery. ,,Ania.." to afirmacja dorastania, ,,Maryla .." jest dużo mocniej zakorzeniona w konkretnych faktach i wydarzeniach. Chcąc, nie chcąc bohaterowie muszą opowiedzieć, po którejś ze stron. Nie mogą tutaj żyć wewnątrz swojej własnej bańki.

,,Maryla z Zielonego Wzgórza" może być niezłym prequelem cyklu, może być także czytana w zupełnym oderwaniu od prozy L.M.Montgomery. Mówi dużo o Kanadzie w połowie XIX wieku, o jej nastrojach, problemach. Kraj przestaje być sielską oazą, jaką znamy z cyklu o Ani a staje się konkretem, targanym problemami, w którym żyją ludzie z krwi i kości. Jeśli czytamy w powiązaniu z oryginalną serią to mamy okazję na nowo spojrzeć na postaci, które dotychczas stały w tle. Nabierają one wyrazu, stają się bliższe, bardziej zwyczajne i dostrzegamy, że za każdym starszym także staje jego młodzieńcza wersja z tymi samymi problemami, wątpliwościami. Popełniająca dokładnie te same błędy. Polecam!

p.s. WYZWANIE 2022 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  109,8 cm - 3,3  cm =  106,5 cm.     

 

sobota, 24 września 2016

,,Dzieci kartografa" Sarah McCoy


Tytuł oryginału: The Mapmaker’s Children


,,Dzieci kartografa" to moje drugie spotkanie z Sarah McCoy. Tutaj także, podobnie jak w ,,Córce piekarza" autorka umiejętnie przeplata przeszłość z teraźniejszością, by stworzyć zapadającą w pamięć historię.

Eden, to trzydziestokilkuletnia, współcześnie żyjąca Amerykanka. W maleńkim miasteczku w Wirginii Zachodniej próbuje na nowo poskładać swoje życie i zaakceptować świadomość, że prawdopodobnie nigdy nie zostanie matką. Życie Sarah przebiega w burzliwym okresie tuż przed wybuchem wojny secesyjnej. Jej bliscy silnie zaangażowani są w idee abolicjonizmu oraz działalność Kolei Podziemnej. Dziewczyna także wykorzystuje swój talent malarski aby kreślić pełne symboli mapy pomocne uciekinierom.

W ,,Dzieciach kartografa" brak jest dramatycznych zwrotów akcji. Fabuła przebiega spokojnie ale jest to spokój pozorny. Każda z bohaterek musi zmierzyć się z bolesną prawdą i odnaleźć własną drogę ku przyszłości. Podkreślone jest znaczenie małych kroków oraz powolnej rekonwalescencji.

Jak poprzednio, tutaj też widać drobiazgowość i dbałość o realizm w kształtowaniu tła historycznego. Na podstawie mało znanych faktów z okresu wojny secesyjnej zbudowana jest ciekawa opowieść.

Pomimo wielu plusów, ,,Dzieci kartografa" nie dorównują poprzedniej powieści McCoy. Brakło dynamiki oraz zdarzeń, które byłyby motorem napędowym. Fabuła jest dużo bardziej statyczna i przewidywalna. Przyjemna ale nie zapadnie na długo w pamięć.

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  35,6 cm - 2,9 cm = 32,7 cm  

czwartek, 16 kwietnia 2015

,,Córka piekarza" Sarah McCoy

Chyba najlepiej świadczy o tej książce fakt ile razy do niej wracałam. Ostatnio czytałam sporo książek bardziej wymagających. Ta miała być odprężeniem i relaksem. Taką książką na raz, żeby się przyjemnie sympatycznie zrobiło. Zaczęłam czytać i dosyć szybko się zorientowałam, że jednak to nie to. Odłożyłam i postanowiłam wrócić za jakiś czas. Zaczynałam czytać lekkie powieści ale cały czas podświadomie wracałam do ,,Córki piekarza" i w końcu musiałam przyznać pokonana, że nie da się jej odstawić przed dotarciem do końca.

Akcja powieści rozgrywa się w dwóch płaszczyznach. Mamy Niemcy pod koniec II wojny światowej i współczesny Teksas. Połączone są osobą Elsie Schmidt, tytułowej córki piekarza. W 1945 roku ma siedemnaście lat i musi podejmować radykalne decyzje, takie które mogą zdecydować o życiu nie tylko jej ale także wielu innych osób. W Teksasie, Elsie stanie się przewodniczką i przyjaciółką dla Reby Adams, zagubionej i z poplątanym życiem osobistym dziennikarki, która pewnego dnia odwiedza piekarnię.

,,Córka piekarza" to jedna z tych książek, w które się wsiąka całkowicie. Z jednej strony bogate i szczegółowo nakreślone tło historyczne, z drugiej - osobiste problemy bohaterów. Ich walka o zmianę sytuacji, walka z własnym słabościami i osobistymi demonami, poszukiwanie własnej drogi. Pomimo mrocznych czasów w jakich rozgrywa się akcja, czuć nieśmiałe promyki nadziei, że będzie lepiej. Dodatkowo książka zmusiła mnie do dalszych poszukiwać - sporo grzebałam aby dowiedzieć się więcej o ośrodkach Lebensbornu i dzieciach Rzeczy. Przerażające jest to co naziści zrobili nie tylko okupowanym narodom ale i własnym rodakom.

Gorąco polecam, na prawdę wartko sięgnąć po ,,Córkę piekarza".