Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nicholas Sparks. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nicholas Sparks. Pokaż wszystkie posty

piątek, 16 maja 2025

,,Noce w Rodanthe" Nicholas Sparks

 

Tytuł oryginału: Nights in Rodanthe

Mam wiele książek, które wpisują się nurt guilty pleasure ale z pewnością największym są książki Nicholasa Sparksa. Uparcie co rok, wracam do nich i czytam kolejną, wiedząc już na wstępie, jak będę reagować.

Tym razem bohaterami są Adrienne i Paul. Oboje w średnim wieku, dźwigający na swoich ramionach ciężar doświadczeń. Ona nie pogodziła się jeszcze, że mąż zostawił ją dla młodszej. On zrobił rachunek sumienia i postanowił zmienić swoje życie. Jednak zanim ruszą do przodu spotykają się na kilka dni, w trakcie huraganu w opustoszałej gospodzie tuż nad brzegiem morza. To spotkanie odciśnie na nich piętno i zmieni ich spojrzenie na świat.

Tym razem Sparks opowiada o miłości, która może zdarzyć się dokładnie wtedy gdy wydaje się, że wszystko się już skończyło. Kilka dni, parę momentów wyrwanych z życia, tak innych, że wręcz nieprawdopodobnych a jednak decydujących o wszystkim. To właśnie te kradzione chwile staną się drogowskazem i nauczą co jest najważniejsze w życiu. ,,Noce w Rodanthe" to króciutka, prosta historia, wręcz epizod. Jednak kolejny raz Sparks wycisnął z niej co się dało, serwując całą gamę emocji. Nieważne czy się chce czy nie, na koniec i tak się pociąga nosem. A pozornie nie ma tam nic oprócz tego, do czego już zostaliśmy przyzwyczajeni. Może banał, może kicz, jednak w tej historii jest coś, co porusza. A że u Sparksa nie ma co oczekiwać na prosty happy end to wiadomo, że wszystko jest możliwe. I nie zawsze prawdziwa miłość oznacza spędzenie z sobą każdej chwili aż po wieczność. 

 

p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 97,6 cm - 1,9 cm = 95,7 cm.

sobota, 9 marca 2024

,,I wciąż ją kocham" Nicholas Sparks

Tytuł oryginału: Dear John

 Dzisiaj sobie uświadomiłam, że Nicholas Sparks to autor, którego czytam z zaskakującą regularnością. Dokładnie jedna książka rocznie. Właściwie nie wiem, co mnie do niego ciągnie bo zazwyczaj przed rozpoczęciem lektury wiem, że będzie romantycznie, ckliwie i będę się zastanawiać, czemu ja po raz kolejny daję się na to nabrać. Szczególnie, że najczęściej spotykamy się z podobnymi motywami. A gdy jeszcze dawno, dawno temu widziałam ekranizację to jestem prawie pewna, że nic nie jest mnie w stanie zaskoczyć.

Początkowo ,,I wciąż ją kocham" to banalna historia. Właściwie pierwsze pół książki to opowieść o spotkaniu i zakochaniu się w sobie dwójki zupełnie zwyczajnych młodych ludzi. John, wrócił do domu na przepustkę, Savannah przyjechała do miasteczka aby budować domy dla ubogich. Jedna chwila, jedno małe zrządzenie losu i losy tych dwojga się przetną. I nie jest to opowieść o pokonywaniu przeciwności losu - to słodka, urocza, zwyczajna historia dwójki zakochanych. Jednak urlop dobiega końca, John wraca do jednostki a Savannah na uczelnię. I wtedy zaczyna się ta trudniejsza część historii. Związek na odległość nigdy nie jest łatwy, szczególnie że okoliczności tego też nie ułatwiają.

,,I wciąż ją kocham" to opowieść pozbawiona ładunku emocjonalnego, który znamy na przykład z ,,Pamiętnika" czy ,,Dla Ciebie wszystko". Jest bardzo zwyczajna i chyba dlatego bardzo bliska. Tutaj nie ma wielkich tragedii (chociaż przeciwności losu i dramaty są obecne) raczej kolejny raz Sparks pokazuje, że życie nie toczy się tak jakbyśmy chcieli to zaplanować w wieku dwudziestu lat. Przykład bohaterów pokazuje, że czasem wielka miłość nie wystarczy bo trzeba brać pod uwagę także innych ludzi oraz okoliczności. Trzeba wybierać i coś poświęcić, kogoś zranić. To też opowieść, że można kochać na wiele sposobów i nie zawsze nasze uczucia są najważniejsze. Ta powieść może tak nie wzrusza, nie oddziałuje na emocje ale z pewnością uspokaja, przywraca nadzieję i zapewnia zastrzyk optymizmu. To po prostu dobra, zwyczajna historia pokazująca jak nieoczywistymi drogami biegnie prawdziwa miłość.

p.s. WYZWANIE 2024 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 129,2 cm - 2,7 cm = 126,5 cm. 

 

czwartek, 29 czerwca 2023

,,Na zakręcie" Nicholas Sparks

 

Tytuł oryginału: A bend in the road

Nicholas Sparks nie raz pokazał, że miłość i inne uczucia może pojawić się nieoczekiwanie i zupełnie zmienić życie człowieka. Nie ma jednej prostej drogi do szczęścia, a gdy już wydaje się, że upragniony cel został osiągnięty, nagle wychodzi na jaw coś co wywraca wszystko do góry nogami. Tym razem właśnie taką opowieść serwuje nam ,,król romantycznych opowieści".

Miles i Sarah to dwoje doświadczonych ludzi. On przed dwoma laty stracił żonę w wypadku, którego okoliczności do dziś nie udało się wyjaśnić. Ona przeszła bolesny rozwód po tym jak mąż porzucił ją z dnia na dzień po tym gdy dowiedział się, że nie może urodzić dziecka. Tych dwoje ludzi spotyka się, aby początkowo pomóc synkowi Milesa ale szybko okazuje się, że zaczyna rodzić się między nimi coś więcej. Ostrożnie podchodzą do siebie, stopniowo przełamują lody aby potem rzucić się na łeb na szyję. Tylko że w najbardziej delikatnym momencie kształtowania się ich związku wychodzi na jaw tajemnica, która może zniszczyć życie kilku osobom.

,,Na zakręcie" to bardzo typowa dla Sparksa opowieść. Delikatna historia o miłości rodzącej się po przejściach i o zwykłych ludziach, którzy muszą zmierzyć się z czymś co ich przerasta. Chyba każdy kto zna styl prozy Sparksa odnajdzie tutaj dokładnie to co dla niego charakterystyczne: zwyczajność, delikatność, wrażliwość ukrytą pod pozorną szorstkością, patrzenie na uczucia z męskiej perspektywy. Jego bohaterzy nie są nadludziami, są przeciętni dlatego każdy może się w nich odnaleźć i dlatego te historie ta bardzo mocno oddziałują. Sama przyznaję, że są moim dorocznym ,,guilty pleasure" bo mimo, że bardzo uproszczone i momentami naiwne niosą ogrom emocji. Można się spłakać, wzruszyć lub po prostu uśmiechnąć absolutnie bez żadnych wyrzutów sumienia. I dlatego warto raz na jakiś czas do nich wracać. 

p.s. WYZWANIE 2023 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 81,9 cm - 2,7 cm = 79,2 cm.    

poniedziałek, 14 marca 2022

,,Najdłuższa podróż" Nicholas Sparks

 

Tytuł oryginału: The longest ride

Wiecie, ze Sparksem mam utarty schemat działania tzn. najpierw pół książki wkurzam się na styl, na banał, na wytarte frazesy i wieczne operowanie tymi samymi motywami ale potem gdzieś koło połowy jest przełom, historia zaczyna nabierać emocji, staje się bliższa, i nagle siedzę pod kocem i pociągam nosem i wzdycham. I tak jest w większości przypadków - sprawdzony bezpieczny plan i idealny relaks. Jednak z ,,Najdłuższą podróżą" było zupełnie inaczej.

Ta powieść składa się z dwóch równoległych historii rozgrywających się na dwóch planach czasowych: od lat trzydziestych do współczesności poznajemy historię romansu Iry i Ruth oraz współczesną Sophie i Luke'a. Dwie pary dzieli właściwie wszystko. Inne są ich koleje losu, inne doświadczenia, inne zawody i inna sytuacja społeczna. Właściwie jedynym co ich łączy to, to że w pewnym momencie życia poznali miłość swojego życia i starali się dbać o drugą połówkę najlepiej jak umieli. Obie pary miały momenty, kiedy musiały podjąć trudne decyzję i poświęcić coś dla ukochanej/ukochanego.

Dużo lepsza i bardziej poruszająca jest historia Iry. To ona zapada w pamięć i bardziej porusza. Wprawdzie nie ma w niej nic nadzwyczajnego, myślę, że wiele par z długoletnim stażem mogłyby opowiedzieć podobną, ale właśnie w tym tkwi jej siła. Miłość i małżeństwo nie muszą być spektakularne, pełne dramatycznych zwrotów akcji, żeby być piękne. Urok całości tkwi w uczuciach i emocjach, które przekazywane są w codziennych gestach i zwyczajnej codzienności. Bardziej ciągnęło mnie właśnie by dowiedzieć się jak najwięcej o tej właśnie parze niż ich współczesnych odpowiednikach. Sophia i Luke dopiero wkraczają na wspólną ścieżkę, odkrywają się, podejmują pierwsze wspólne decyzje na ,,najdłuższej drodze" zwanej życiem.

Jak powiedziałam na wstępie, mam utarty schemat postępowania. Jednak tym razem było na odwrót. Opowieść zaczyna się od Iry i to jego historia mnie od pierwszych stron oczarowała, że czytałam jak najszybciej by dowiedzieć się co dalej. Po drodze poznawałam też Sophie i Luke'a i było na zmianę romantycznie, dramatycznie z wszystkimi możliwymi, typowo sparksowymi zabiegami. I może przymknęłabym oko na to wszystko gdyby nie zakończenie, które jest ... kiczowate. Serio, tak zepsuć tak przyzwoitą opowieść? To już wolę jak kogoś uśmierca. Moja mina na koniec wyrażała zdegustowanie i zniesmaczenie. Ja ma ogromny dystans i wcale nie oczekuję cudów i fajerwerków ale zachowajmy pewien standard. To już wolę jak się wzruszam i wychodzi ze mnie cała najwrażliwsza, głęboko skrywana natura, niż gdy ma po finale jestem zniechęcona. Polecam najlepiej doczytać do przedostatniego rozdziału i zostawić sobie nadzieję i pozytywne emocje.

p.s. WYZWANIE 2022 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  126,5 cm - 2,9  cm =  123,6 cm. 

wtorek, 9 marca 2021

,,Ostatnia piosenka" Nicholas Sparks

Tytuł oryginału: The Last Song

Na wstępie ustalmy sobie jedno - Nicholas Sparks to grafoman i pisze tandetne melodramaty. Pierwsza miłość - muszą być dramaty i śmierć, dojrzała miłość - muszą być dramaty i śmierć. Jakby po prostu nie można było się zakochać, stworzyć sobie kilka problemów, pokonać je, a potem żyć długo i szczęśliwie. Niestety, w większości książek Sparksa to tak nie działa. U niego musi być dramatycznie, tragicznie i łzy muszą lecieć strumieniami. Tyle tytułem wstępu.

Miałam nadzieję, że ,,Ostatnia piosenka" będzie inna i w końcu przełamiemy jakieś schematy. W końcu bohaterowie dużo młodsi (dobra w ,,Jesiennej miłości" mamy podobnych ale tam inna historia). Początek zapowiadał lekką opowieść o nastoletniej, letniej miłości. Ona - zbuntowana nastolatka, obrażona na cały świat a przede wszystkim na ojca, który kilka lat wcześniej zostawił rodzinę. On - typowy amerykański ,,golden boy". Ideał, przystojny, wysportowany, dobrze wychowany, zdolny, troskliwy, inteligentny. Czy muszę dodawać, że także bogaty? Tak, dokładnie macie tutaj główną parę. Ona w trakcie lata jak za jakimś magicznym dotykiem odobrazi się na ojca. On okaże się skrywa mroczny sekret, który wcale nie jest taki mroczny. Będzie dramatycznie, wzruszająco a na koniec typowo jak u Sparksa pociągałam nosem i zastanawiałam się jakim cudem temu ,,tandetnemu grafomanowi" udało się mnie wzruszyć.

,,Ostatnia piosenka" nie jest powieścią wybitną, nie jest nawet powieścią dobrą. Jest schematyczna i dokładnie wpisująca się nurt, tak charakterystyczny dla Sparksa. Jest ewidentnym guilty pleasure, które czytam raz do roku i zawsze najpierw mam poczucie, że banał, głupotka, powierzchowność a potem mnie to wciąga i siedzę okręcona kocem i wzdycham i pociągam nosem. Takie coroczne katharsis. Bo Sparks mimo wszystko jest dobry w tym co robi. Nie szokuje, nie zaskakuje ale bazuje na wypracowanych schematach i doskonale wie gdzie nacisnąć żeby zrobiło się łzawo i melodramatycznie. Więc jeśli tak jak ja, raz do roku potrzebujecie książkowego katharsis to czytajcie. Ale ostrzegam częściej może stać się niestrawne.

  p.s. WYZWANIE 2021 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 139,0  cm - 2,9 cm = 136,1  cm.

 

poniedziałek, 13 kwietnia 2020

,,Szczęściarz" Nicholas Sparks

 Tytuł oryginału: The Lucky One

Chyba nie raz powtarzałam, że książki Nicholasa Sparksa sprawiają mi problem. Z jednej strony, gdy zaczynam je czytać denerwuje mnie infantylny styl, trochę moralizatorski, trochę na siłę próbujący budować emocje. Potem jednak, sama nie wiem, w którym momencie daję się wciągnąć w historię, zaczynają mnie interesować bohaterowie, chcę poznać ich historię i tak, cały czas mam nadzieję, że chociaż tym razem, Sparks wredny mistrz wzruszania, pozwoli bohaterom cieszyć się szczęśliwym zakończeniem.

Nie powiem Wam jak jest w tym przypadku ale opowieść o Loganie, weteranie wojny w Iraku, i Beth, dziewczynie ze zdjęcia, która stała się jego talizmanem jest dokładnie taka jak wszystko co lubimy i nienawidzimy w powieściach Sparksa. Zwyczajna, prosta, pełna skomplikowanych emocji i nieoczekiwanych zawirowań losu. Spokojnie ale w przepełniony uczuciami sposób pokazuje rodzące się uczucie pomiędzy dwojgiem ludzi, którzy mają trudną przeszłość za sobą. Ich pełne mroku życie, które wydawało się, że będzie taki same już do śmierci nagle zostaje przerwane przez spotkanie a potem miłość. Będą musieli wykazać się siłą i odwagą by zrobić krok, który może zapewnić im szczęście.

Sparksa czytam raz do roku i wydaje mi się, że taka ilość jest optymalna. Jak (prawie) każda kobieta lubię czasem proste, wzruszające opowieści ale cukierkowatość, idealność i pewne spłaszczenie fabuły jakie są znakiem rozpoznawczym opowieści tego autora w dużych ilościach przestają być przyswajalne. ,,Szczęściarza" warto zostawić na moment, gdy po prostu szukamy lekkiej, sympatycznej, emocjonalnej historii bo taką ona właśnie jest.

p.s. WYZWANIE 2020 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 134,4 cm - 2,8 cm = 131,6 cm.

środa, 23 stycznia 2019

,,List w butelce" Nicholas Sparks

Tytuł oryginału:  Message in the bottle

Nicholas Sparks ukradł mi półtorej dnia życia (tyle z przerwami na życie zajęła mi lektura). Znowu z pozornie banalnej historii stworzył coś co nie pozwala się oderwać.

,,List w butelce" to historia dwojga doświadczonych przez los ludzi, którzy spotykają się dzięki wyrzuconej do morza butelce. On jest wdowcem, który nie umie pogodzić się ze śmiercią żony i dlatego pisze do niej listy i wrzuca do morza. Ona - rozwódka z dzieckiem, która nie potrafi ponownie zaufać innym. Odnajdują się. Początkowe zauroczenie zaczyna zamieniać się w coś więcej. Ale w obojgu jest tyle niepewności, strachu, że nie od razu poddają się temu co ich łączy. Uczą się też zmagać z bardzo realnymi i przyziemnymi problemami jakie targają ich relacją. Wszystko to jednak przestanie mieć znaczenie w momencie gdy los postanowi z nich zakpić.

,,List w butelce" to bardzo spokojna opowieść, rozwijająca się w naturalny z sposób i pozwalająca obserwować jak może rozwijać się dojrzałe uczucie. Obojgu bohaterów nie jest łatwo wyjść poza własną strefę komfortu ale coś pcha ich ku nieznanemu. Sparks nie sili się na dramaty, on te dramaty oswaja, łagodzi, odsłania spokojne morze po burzy i pozwala zobaczyć słońce. Gdyby nie zakończenie (Cholera Sparks!) to można by powiedzieć, że to zwyczajna, poruszająca i przywracająca wiarę w miłość opowieść. 

p.s. WYZWANIE 2019 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 152,5 cm - 2,4 cm = 150,1 cm.

wtorek, 1 maja 2018

,,Spójrz na mnie" Nicholas Sparks

 Tytuł oryginału: See Me

Maria jest młodą prawniczką, która po latach wraca w rodzinne strony. Szuka spokoju po traumatycznych doświadczeniach z jakimi miała do czynienia w trakcie pracy w biurze prokuratora. Gdy jej życie zaczyna powoli być normalne na jej drodze staje Colin, zawodnik MMA z trudną przeszłością. Żadne z nich nie spodziewa się, że ich związek tak szybko będzie się rozwijał. Gdy zaczynają cieszyć się rodzącym się uczuciem zaczynają pojawiać się kolejne problemy: szef Marii, tajemniczy prześladowca oraz przeszłość Colina dojdą do głosu - zakłócając spokój i próbując zniszczyć kruchy jeszcze związek.

Opowieści Nicholasa Sparksa to idealny czytelniczy przerywnik. Lekkie, nieźle napisane, bardzo mocno koncentrujące się na uczuciach oraz zawsze poruszające. Tak samo jest i tutaj. Sparks do swojego sztandarowego zestawu dodał jeszcze wątek sensacyjny, który praktycznie do ostatnich stron trzyma w napięciu. Nie jest to może mrożący krew w żyłach thriller, mimo wszystko to jednak opowieść romantyczna ale tak jak zawsze bohaterami są normalni, zwyczajni ludzie z poplątaną przeszłością, próbujący na nowo zacząć życie oraz odnaleźć się w związku. Maria i Colin są różni - ona spokojna i uporządkowana, on - dopiero uczący radzić sobie z własnymi uczuciami i emocjami. Pomimo wszystko jednak odnaleźli się i po trudnej walce przekonali się, że razem są silni i potrafią stawić czoła każdej przeciwności.

Przyjemnie rozpoczęłam majówkę z ,,Spójrz na mnie". Idealna pozycja na taką okazję. Pozwala się zrelaksować i na chwilę po prostu cieszyć się sympatyczną, romantyczną opowieścią. 

p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  100,8 cm - 3,4 cm = 97,4 cm

sobota, 7 stycznia 2017

,,Pamiętnik" Nicholas Sparks

Tytuł oryginału: The Notebook

Prawdziwie romantyczna i wzruszająca opowieść nie musi być skomplikowana. Może być prosta. Może opowiadać o ludziach, którzy wracają do siebie po latach rozłąki by uświadomić sobie, że to co kiedyś ich połączyło było jedyne i najważniejsze. Taka opowieść może koncentrować się na dwóch dniach i w ciągu nich pokazać szaleńczy duch namiętności. A może koncentrować się na prawie pięćdziesięciu latach by udowodnić, że prawdziwe uczucie to dużo więcej niż szał, pożądanie czy piękne słowa.

,,Pamiętnik" to debiutancka powieść Nicholasa Sparksa wydana po raz pierwszy prawie dwadzieścia lat temu. Bardzo szybko znalazła się na listach bestsellerów i we wszystkich możliwych rankingach najbardziej romantycznych książek. Film z Ryanem Goslingiem i Rachel McAdams tylko ugruntował jej pozycję. Czy w tym czasie coś się zmieniło? Chyba nie, bo to opowieść bardzo prosta ale taka przemawiająca do najbardziej skrywanych uczuć i marzeń. Opowiada historię jaką każdy przeżył lub chciałby przeżyć w swoim życiu. I mimo, że bazuje na utartych schematach i wyświechtanych frazach robi to tak umiejętnie, że nie sposób nie wzruszyć się. Gdzieś w tej leniwej, spokojnej narracji widzimy promyki dobra i zapomnianych marzeń. Znowu można uwierzyć, że prawdziwa miłość istnieje i nie potrzebuje milionów ozdobników.

Chyba nie muszę nikogo przekonywać do sięgnięcia. ,,Pamiętnik" to idealna lektura na leniwy weekendowy poranek.

p.s. WYZWANIE 2017 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 160,5 cm - 1,9 cm =  158,6 cm        

środa, 13 stycznia 2016

,,Dla Ciebie wszystko" Nicholas Sparks

Tytuł oryginału : The best of me

Nicholas Spark to jeden z tych pisarzy, z którymi mam problem. Zawsze gdy zaczynam czytać jego książki najpierw zgrzytam zębami na styl pisarstwa,które uparcie uprawia. Proste zdania, naiwne opisy, wszystko jak z zeszytu pensjonarki. Czytam, i zastanawiam się dlaczego? Dlaczego jak chętnie ludzie sięgają po jego powieści? Dlaczego są one tak chętnie ekranizowane? Sama nie wiedząc kiedy, także daję porwać się opowiadanej historii, by na koniec pociągnąć nosem i stwierdzić, że jednak nie była taka zła.

Nie inaczej jest i w tym przypadku. ,,Dla Ciebie wszytko" to opowieść oparta tak na prawdę na jednym wątku. Ponownego spotkania Dawsona i Amandy. Los zetknie ich po ponad dwudziestoletniej rozłące na pogrzebie przyjaciela, by mogli się przekonać, że młodzieńcze uczucie, które ich kiedyś połączyło wcale nie wygasło. Obecnie każde z nich ma ze sobą bagaż doświadczeń i zobowiązań. Ich jedyną szansą aby móc wszystko zrozumieć i podjąć decyzje jest wspólny weekend, który na zawsze odmieni ich życie.

Sparks nie byłby sobą gdyby nie zaserwował nam całej gamy emocji. Nie daje bohaterom pożyć spokojnie ale cały czas wystawia ich na najcięższe próby. Nie twierdzę, że nie można się przy tym wzruszyć ale gdy zna się już trochę jego twórczość można to przewidzieć. A wtedy wszystko traci swoją wymowę i ociera się o banał. ,,Dla Ciebie wszystko" to też taki schematyczny wyciskacz łez ale mimo wszystko Sparks to niezły rzemieślnik i sprawnie prowadzi akcję. Wszystko to sprawia, że czyta się całkiem sprawnie i przyjemnie. Dobra lektura na wieczór z kocem i herbatą.

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 152,6 - 2,7 cm =149,9
cm