Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dreams. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dreams. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 maja 2026

,,Kiedy nadejdą chmury" Elizabeth Camden

Tytuł oryginału: Beyond the Clouds 


 Finn i Delia poznali się jako dzieci w sierocińcu prowadzonym przez zakonnice. Najpierw się zaprzyjaźnili a z czasem zakochali. Gdy upuścili mury sierocińca snuli plany na wspólną przyszłość ale pokrzyżowała je młodzieńcza brawura i wzajemne niezrozumienie. Spotykają się po latach. Finn wraca do Stanów jako ranny weteran, walczący w Wielkiej Wojnie i uznany za bohatera. Delia natomiast prowadzi spokojne, uporządkowane życie, po cichu wzdychając do swojego przełożonego i całkiem otwarcie sprzeciwia się udziałowi w wojnie. Los jednak sprawia, że ich losy się skrzyżują. Wspólnie zostaną zaangażowani do zbierania środków na pomoc humanitarną dla doświadczonej działaniami wojennymi Belgii. Wspólna praca zbliża ponownie parę ale dopiero gdy oboje trafią do okupowanej Belgii zrozumieją co kierowało tym drugim.

,,Kiedy nadejdą chmury" to piękna, nostalgiczna i poruszająca opowieść nie tyle o I wojnie światowej ale o drodze do zrozumienia i wybaczenia. Delię i Finna dużo różni. Ona jest poważna, kierująca się rozsądkiem i raczej ostrożna w podejmowaniu działań. On to jej przeciwieństwo. Kieruje się instynktem, ulega emocją i z szaleńczą odwagą idzie do przodu. Kiedyś te różnice ich rozdzieliły, oboje byli przekonani, że na zawsze. Jednak los dał im drugą szansę i pozwolił odkryć nowe, inne oblicze każdego z nich. To nie jest powieść napędzana emocjami czy szaleństwem. Pokazuje dojrzałość, mądrość połączoną z pokonywaniem własnego strachu oraz odwagą by dać sobie drugą szansę.

Ciekawe jest też tło historyczne. Koncentruje się wokół trochę już zapomnianego zaangażowania Stanów Zjednoczonych w pomoc humanitarną. Pokazuje determinację, przyszłego prezydenta Herbeta Hoovera by zbierać środki i przekazywać je tam gdzie są potrzebne. Z tła wyłania się też obraz rodzącego się nowego świata - świata przemysłu i finansów, który za chwilę zdominuje rzeczywistość. Czuć oddech nowoczesności, szybko zachodzących zmian, które odcisną na stałe piętno na społeczeństwie.

Czułam ogromną przyjemność czytając powieść Elizabeth Camden. Ma nie tylko barwne, ciekawe tło ale też bije z niej spokój, mądrość i nadzieja. Bohaterowie nie poddają się przeciwnością, walczą, uczą się i dojrzewają. Pokazują, że prawdziwe uczucie musi mieć solidne podwaliny i opierać się na zaufaniu i wzajemnym zrozumieniu. To po prostu piękna powieść, którą chce się czytać. 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Dreams!


 p.s. WYZWANIE 2026 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 60,7 cm - 2,7 cm = 58,0 cm

piątek, 12 września 2025

,,Kropla błękitu" Denise Hunter

Tytuł oryginału: Carolina Breeze

 ,,Kropla błękitu" to drugi tom serii opowiadającej o trójce rodzeństwa, które po tragicznej śmierci rodziców próbuje prowadzić pensjonat w miasteczku Bluebell. Biznes nie idzie najlepiej, jednak młodzi ludzie się nie poddają. Ich najnowszym gościem jest popularna aktorka Mia. Pobyt w pensjonacie miał być jej miesiącem miodowym, jednak tuż przed ślubem zostawił ją narzeczony a ona sama została wplatana w skandal, który może zagrozić jej dalszej karierze. Zrozpaczona dziewczyna postanawia się ukryć przed światem, w miejscu gdzie nikt nie będzie jej szukał. Dodatkowo pensjonat jest ważnym krokiem aby dowiedzieć się czegoś o swojej rodzinie.

Lubię spokój jaki wnoszą książki Denise Hunter oraz to w jaki sposób opowiada o skomplikowanych emocjach. I dokładnie tak jest też tutaj. Autorka stworzyła poruszającą opowieść o poszukiwaniu siebie, radzeniu sobie z niesprawiedliwymi oskarżeniami oraz o tym jak trudne jest bycie odpowiedzialnym za innych, szczególnie że inni tego nie oczekują. Główni bohaterowie, Mia i Levi, są młodymi zagubionymi ludźmi, którzy nie do końca sobie zdają sprawę ze swoich uczuć. Udają być dzielni, walczą samodzielnie ze światem, jednak za maską odwagi chowają strach, delikatność i niepewność. Boją się też uczuć jakie się między nimi rodzą, szczególnie że nie są pewni czy nie jest to tylko złudzenie.

Jest coś magicznego w tej opowieści, w obserwowaniu jak dwoje zagubionych ludzi, znajduje siebie. Ta opowieść jest urocza, delikatna i ogrzewająca serducho. Czyli dokładnie to dlaczego sięgam po książki Denise Hunter i się nie rozczarowałam. 

 p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 33,8 cm - 3,0 cm = 30,8 cm.

wtorek, 3 grudnia 2024

,,Uciekająca narzeczona" Denise Hunter

 

Tytuł oryginału: The Goodbye Bride

Lucy budzi się na podłodze w łazience w przypadkowej knajpce. Jest w sukni ślubnej a przecież ślub z ukochanym Zakiem ma odbyć się za miesiąc. Dziewczyna jest zdezorientowana i zagubiona, nie wie czemu znajduje się w mieście oddalonym o kilkadziesiąt kilometrów od miejsca jej zamieszkania. Wie tylko, że kocha Zaka i tylko on może jej pomóc. Więc będzie w szoku gdy dowie się, że rzuciła ukochanego siedem miesięcy temu a obecnie miała wyjść za kogoś innego. Tylko, że ona nie umie przypomnieć sobie ostatnich miesięcy a wszystko co dzieje się wokół niej jest jej obce. Jedyną spokojną przystanią jest Zac i Summer Harbor. Jest tylko jeden problem, on jej nie wierzy a powrót do stanu sprzed miesięcy nie jest możliwy.

,,Uciekająca narzeczona" to drugi tom serii o trzech braciach mieszkających w malowniczym miasteczku Summer Harbor. Dawno temu czytałam pierwszą część, więc gdy na półce w bibliotece wypatrzyłam tę, wiedziałam, że chcę wrócić do tego cyklu i się nie rozczarowałam. Denise Hunter kolejny raz serwuje nam ciepłą, mądrą opowieść w duchu romansu chrześcijańskiego o dwojgu zagubionych, rozdartych ludzi. Amnezja jaka dopada Lucy nie jest jej największym problemem. Dużo bardziej ciążą jej przeżycia i doświadczenia ciągnące się za nią od lat, z którymi nie umie się dzielić i nie umie z nimi walczyć. Z ogromną ciekawością obserwujemy jak dziewczyna uparcie walczy o to by Zac ponownie jej zaufał ale równocześnie próbuje ona zrozumieć samą siebie i odtworzyć brakujące siedem miesięcy. Co sprawiło, że z dnia na dzień opuściła ukochanego?

,,Uciekająca narzeczona" wnosi dużo ciepła. To dobra, pozytywna opowieść. Może i momentami naiwna ale pełna uroku. Z  zainteresowaniem i sympatią śledzi się perypetie pary głównych bohaterów, którzy próbują naprawić to co wydawało się już, że przepadło. To też opowieść o walce z własnym strachem, poczuciem odrzucenia i zagubieniem. Kolejny raz Denise Hunter udowadnia, że da się napisać mądrą powieść romantyczną bez popadania w banał czy moralizowania. Jest zwyczajnie, pozytywnie i kojąco, wręcz idealna opowieść na szare listopadowe wieczory.Polecam!

wtorek, 21 marca 2023

,,Przełęcz Riverbend" Denise Hunter

Tytuł oryginału: Riverbend Gap

 Dotychczas zaledwie dwa razy sięgałam po książki Denise Hunter. Sama jestem zaskoczona, że tak mało, bo te powieści są dla mnie synonimem spokojnego, mądrego opowiadania o tym co istotne i ważne. Są dla mnie balsamem, ciepłym kocem otulającym gdy na około wszystko szaleje. I może dlatego, nie chcę zbyt często po nie sięgać bo chcę to uczucie zachować na specjalne momenty i cieszyć się nim dłużej.

Powieść rozpoczyna się w dramatycznych okolicznościach. Kate jedzie w odwiedziny do rodziny chłopaka, jednak jej auto wpada w poślizg i zawisa nad przepaścią. Na szczęście dosyć szybko na ratunek przybywa miejscowy zastępca szeryfa, Cooper. Sprowadza pomoc i dotrzymuje jej towarzystwa, nie pozwalając by dopadło ją przerażenie i panika. Między bohaterami zaczyna rodzić się nić porozumienia ale szybko muszą ją zerwać bo Kate okazuje się dziewczyną ... brata Coopera. Jednak nie da się uniknąć wspólnych spotkań szczególnie gdy mieszka się w małym miasteczku.

,,Przełęcz Riverbend" chociaż  z pozoru jest romansem to okazuje się dużo bogatsza w treść. To poruszająca opowieść o wybaczeniu, uczeniu się samego siebie, zrozumieniu oraz otwarciu na potrzeby drugiego człowieka. Kate przeprowadza się do Riverbend nie tylko ze względu na pracę i chłopaka. Chce także odszukać biologiczną matkę, która dawno temu porzuciła ją i brata. Dziewczyna ma przed sobą cały ogrom emocji  i uczuć, które musi uporządkować i nauczyć się z nimi żyć. Jej życie naznaczone jest wieloma stratami co jest jej blokadą i nie pozwala jest podejmować odważnych decyzji. Życie Coopera też nie jest usłane różami. Wychowany w kochającej rodzinie, uważany jest za lekkoducha, który co rusz zmienia dziewczyny. Nikt nie zdaje sobie jednak sprawy, że za jego zachowanie czai się strach i niepewność. Teraz, gdy postanawia, że sprawi, że otoczenie zmieni o nim zdania zaczynają się dziać wokół niego dziwne rzeczy.

,,Przełęcz Riverbend" spokojnie można pochłonąć w jeden-dwa wieczory. To opowieść pełna ciepła, zrozumienia i mądrości. Autorka nie moralizuje, nie ocenia, nie poucza. Zamiast tego daje wsparcie, tak samo jak swoim bohaterom. Przesyła mnóstwo nadziei. Nie sprzedaje utartych banałów ale pokazuje, że nawet jeśli życie się skomplikuje to można sobie poradzić. Potrzebna jest tylko wiara i chęć oraz odrobina wsparcia życzliwych ludzi, na których trzeba się otworzyć i czasem po prostu poprosić o pomoc. To też urocza opowieść o miłości, która zaskakuje i z którą nawet jak się walczy to nie ma się najmniejszych szans. Polecam!

poniedziałek, 18 stycznia 2021

,,W zmowie z mordercą" Bartłomiej Kowaliński

Piętnaście lat temu Zakopanem wstrząsnęła straszliwa tragedia - jedenastoletnia dziewczynka została porwana w trakcie wędrówki po górach wraz z ojcem. Rozpoczęta natychmiast poszukiwania nie przyniosły efektu. Dopiero po kilku dniach zostaje odnalezione bestialsko zamordowane ciało dziecka. Zostaje wytypowany podejrzany ale on tuż po policyjnym przesłuchaniu popełnia samobójstwo. Ta tajemnicza i pełna niedopowiedzeń sprawa nie daje spokoju dziennikarzowi śledczemu Pawłowi Wolskiemu. Po piętnastu latach zaczyna własne śledztwo. Tropy i nowe dowody prowadzą go do zaskakujących wniosków, które sprawią, że stanie oko w oko z prawdziwym mordercą, który nadal pozostaje na wolności.

,,W zmowie z mordercą" to debiut Bartłomieja Kowalińskiego. Debiut całkiem udany co muszę przyznać. Autor sprawnie konstruuje intrygę, co rusz podrzucając nowe tropy i kilka razy udało mu się mnie zmylić i skierować podejrzenia w zupełnie inną stronę. Bo aż do ostatnich stron powieści trzeba czekać na rozwiązanie i wszystkie odpowiedzi. Dzięki temu nie można się nudzić czytając powieść. Cały czas trwamy w niepewności, gubiąc się w domysłach, czując czającą się w mroku grozę. Dodatkowo autor sprytnie wykorzystuje tło, jakim jest Zakopane i okolice, by jeszcze podkreślić mroczny, zagadkowy, groźny klimat powieści. Nic tak nie jest takie jak powinno być. Zło czai się wszędzie, skryte w mgle otaczającej szczyty gór, i tak jak w górach można zgubić orientację jeśli zejdzie się ze szlaku tak w opowieści można łatwo zgubić wątek jeśli utonie się w gęstwinie błędnych poszlak.

Z pewnością Kowaliński to ktoś na kogo warto zwrócić uwagę. Już debiut elektryzuje i zapewnia wiele emocji. Mam nadzieję, że z każdą kolejną powieścią będzie tylko lepiej bo jestem ogromnie ich ciekawa. Oby tak dalej bo czekam na kolejne historie rozgrywające się w górach i wykorzystujące ich mroczne, niebezpieczne piękno.

czwartek, 4 lipca 2019

,,Irlandzkie łąki" Susan Anne Mason

 Tytuł oryginału: Irish Meadows

,,Irlandzkie łąki" to książka, której ewidentnie potrzebowałam w tym momencie. Potrzebowałam czegoś ciepłego, sympatycznego, prostej opowieści, zawierającej proste prawdy i pokazującej, że świat nie jest taki zły ani tak bardzo skomplikowany. To powieść określana mianem romansu chrześcijańskiego, bo oprócz dwóch historii miłosnych promuje też wartości chrześcijańskie.

Nikt chyba nie może różnić się bardziej niż dwie siostry O'Leary: Brianna i Colleen. Pierwsza chciałaby kontynuować naukę, druga skupiona jest na sobie. Nie umieją się wzajemnie porozumieć, podświadomie jedna drugiej zazdroszcząc praktycznie wszystkiego. Ich życie zmieni się radykalnie gdy po okresie studiów wróci przyjaciel rodziny Gilbert Whelan oraz chwilowo zatrzyma się daleki kuzyn, pragnący zostać księdzem Rylan Montgomery. Dodatkowo surowy i despotyczny ojciec dziewcząt sam zaplanuje przyszłość swoich córek i postanowi wydać je za bogatych sąsiadów. Każdy z bohaterów będzie musiał odnaleźć w sobie odwagę by zawalczyć o to czego pragnie i chociaż nie będzie to łatwe, muszą podjąć też wiele trudnych, a czasem bolesnych decyzji.

,,Irlandzkie łąki" to powieść, w której krytyczny czytelnik znajdzie wiele wad i może skupić się tylko na jej naiwności oraz schematyzmie. To wszystko prawda. Dla mnie była to jednak książka jakiej mi brakowała. Wniosła we mnie wiele spokoju, ciepła, dała mi poczucie, że ze wszystkim można sobie poradzić oraz sprawiła, że tak po prostu zrobiło mi się lepiej. Nie jest to jakieś wybitne dzieło literatury ale potrafi z taktem i wyczuciem, wprowadzać i rozwiązywać wielkie problemy, może trochę za prosto ale to nieważne. To przede wszystkim piękna, wręcz baśniowa opowieść, w której dobro zwycięża zło, determinacja i odwaga są nagradzane, gdzie wybaczenie stanowi o sile, nie słabości. To baśń, nierealna, ale przyjemna. Taka, jakiej czasem każdy potrzebuje.

poniedziałek, 2 lipca 2018

,,Małżeństwo do poniedziałku" Denise Hunter

Tytuł oryginału: Married 'til Monday

,,Małżeństwo do poniedziałku" to moje drugie spotkanie z Denise Hunter i jej opowieściami, które wpisują się w nurt romansów chrześcijańskich. Ale nie ma co się obawiać, wiara i Bóg są obecne ale jednak najważniejsze miejsce zajmuje opowieść o dwójce rozdartych ludzi i ich wzajemnych relacjach.

Abby i Ryan byli małżeństwem przez jakiś czas ale z powodu bolesnych wydarzeń zdecydowali się na rozstanie i rozwód. Trzy lata później Ryan nadal kocha swoją byłą żonę i postanawia o nią jeszcze raz zawalczyć. Okazja nadąża się wkrótce. Okazuje się że Abby nie powiedziała o rozwodzie swoim rodzicom, którzy teraz zapraszają ich na uroczystość 35-lecia ślubu. Abby i Ryan muszą spedzą razem w samochodzie mnóstwo czasu co pozwoli na nowo im się odkryć i zrozumieć dlaczego ich małżeństwo się skończyło.

To poruszająca opowieść o zrozumieniu, wybaczeniu, dokonywaniu wyborów oraz pozwalaniu innym by też mogli sami o sobie decydować. Delikatnie i z dużym wyczuciem taktu poruszane są ważne i bolesne tematy. Pojawiają się łzy wzruszenia, wściekłości ale i bezsilności. Mimo to autorka nie zapomina, że dobra opowieść musi oprócz wywoływania całej gamy emocji, mieć też dobre zakończenie a tutaj na takie możemy liczyć.

Przyznam, że coraz bardziej podobają mi się te lekkie ale poruszające i zapadające w pamięć opowieści. Przesycone są dobrymi wartościami oraz pokazują, że z każdej rozpaczy da się wyjść o ile zaufa się Bogu oraz pozna i rozliczy się ze sobą samym.

czwartek, 22 marca 2018

,,Jak płatki na śniegu..." Denise Hunter

 Tytuł oryginału: Falling Like Snowfalkes
 
Eden Martelli razem z synkiem ucieka przed przeszłością. Jej cel jest prosty - jak najbardziej wtopić się w tło, tak aby nikt jej nie zauważył i jej nie zagrażał. Przemierza kraj w drodze do miejsca, które ma jej zapewnić kruche poczucie bezpieczeństwa i wolności. Pech sprawia, że w maleńkim miasteczku Summer Harbour zostaje okradziona ze wszystkiego co posiada. Młoda kobieta znajduje tymczasową posadę na farmie choinek. Niepewna, zastraszona i zagubiona kobieta trafia w otoczenie ciepłej, kochającej się rodziny. Mimo, że sami mierzą się ze swoimi problemami i kłopotami znajdują także siłę by pomóc dziewczynie i pokazać jej jak na prawdę powinno wyglądać życie.

,,Jak płatki śniegu" opiera się na mało oryginalnym pomyśle ucieczki przed przeszłością oraz pragnieniu rozpoczęcia nowego życia w zupełnie innym miejscu. Schemat banalny znany z powieści np. Nory Roberts czy Barbara Freethy, mimo to z powieści bije świeżość. Autorka, zamiast tak jak większość koncentrować się na fizycznej i zmysłowej stronie rodzących się uczuć, skupia uwagę na emocjach postaci. Odkrywa ich lęki i niepewności, bardzo mocno osadzając ich w rzeczywistości przepełnionej wartościami chrześcijańskimi. Jej postacie czują, przeżywają rozterki, są zagubieni i mają dylematy ale próbują postępować właściwie kierując się zasadami religii. Nie są jednak sztucznymi, wyidealizowanymi tworami. Są normalni, popełniają błędy, dają ponieść się emocjom, kierują się uczuciami. Wszystko to sprawia, że banalny pomysł przeradza się w niebanalną opowieść.

W opowieści Denise Hunter czuć świąteczny, bożonarodzeniowy klimat. Jest pełna ciepła, nadziei na lepsze jutro oraz pozwala wierzyć, że z odpowiednim wsparciem uda się pokonać wszelkie przeszkody.