Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 sierpnia 2018

,,Bałtyk. Historie zza parawanów" Aleksandra Arendt


,,Bałtyk. Historie zza parawanów" to wprost idealna wakacyjna, urlopowa lektura. Autorka przybliża trochę inne spojrzenie na polskie Wybrzeże. Od Wolina aż po Hel, przemierza brzeg morza by opowiedzieć niesamowite, nieoczywiste a czasem i trochę zapomniane historie.

Jak wygląda praca współczesnego latarnika? Jak to było z kościołem w Trzęsaczu? Gdzie leżały zapomniane osady? Skąd w morzu lokomotywy? I przede wszystkim co wspólnego mają skoki narciarskie i wybrzeże? Interesujące? Mnie zaintrygowało i skłoniło do przeczytania. I wcale nie żałuję. Lekka, naszpikowana ciekawostkami i niezwykłymi fotografiami książka, która bardzo przyjemnie się czyta. Może nie zaskakuje szczególnie wnikliwymi badaniami czy odkrywczymi spostrzeżeniami. Jednak zwraca uwagi na mniej znane szczegóły, daje odczuć lokalny koloryt oraz przybliża historię mniej znanych miejsc. Ogromnym plusem jest to, że autorka nie próbuje być naukowcem czy badaczem za wszelką cenę, jest dociekliwym turystą, zafascynowanym wybrzeżem Bałtyku. Zbiera legendy, wspomnienia, wzmianki by potem złożyć je w jedną całość przystępna dla wakacyjnego czytelnika.

Ja swój urlop spędzałam w górach, dzięki autorce jednak choć na chwilę przeniosłam się nad morze. Polecam.

niedziela, 8 lutego 2015

,,Dzielnica obiecana" Paweł Majka

,,Dzielnica obiecana" to moje pierwsze spotkanie z Uniwersum rozpoczętego Metrem 2033. Zaczęłam od
końca bo nie mogłam oprzeć się pokusie spojrzenia na Kraków po Pożodze.

Podeszłam na początku do powieści z dużym dystansem bo do końca nie wiedziałam czego powinnam się spodziewać. Bardzo szybko zostałam jednak wchłonięta bez reszty. Niesamowitym uczuciem było biegać, skradać się i ukrywać się w nowym zrujnowanym Krakowie, a właściwie nie Krakowie ale Nowej Hucie. Wiele miejsc np. okolice Ronda Mogilskiego, ulicy Mogilskiej czy Muzeum Lotnictwa przez pewien czas były moim domem. Teraz zamiast zielonych ulic i jasnych bloków widział ruiny. Byłam pod ogromnym wrażeniem wyobraźni autora, któremu udało się stworzyć tak przekonywujący obraz znanych mi miejsc.

Co do akcji. Razem z głównym bohaterem, Marcinem zostajemy wyrzuceni z wydawałoby się przytulnego i spokojnego życia w schronach w szaleństwo świata po Apokalipsie. Razem z nim uciekamy przed pościgiem, walczymy o przetrwanie i dowiadujemy się prawdy o rzeczywistości.

Akcja biegnie bardzo szybko i nie wiedzieć kiedy docieramy do końca. Dużo się dzieje, różnorodność bohaterów i miejsc zaskakuje. Nie mogę oceniać w kontekście całości cyklu ale spokojnie mogę polecić tę książkę. Z całą pewnością sięgnę po wcześniejsze.

p.s. WYZWANIE 2015 - Autorem jest mężczyzna




środa, 5 listopada 2014

Wyklęci. Podziemnie zbrojne 1944-1963

,,Każda ofiara złożona w walce o nasz święty cel będzie osądzona przez przyszły rząd w sposób sprawiedliwy, a imiona naszych bohaterów będą brzmiały w historycznej epopei przyszłych pokoleń, tak jak dziś brzmią nazwiska powstańców z ubiegłego stulecia. Niech dzieci i wnuki [...] wymawiają nasze imiona z dumą i szacunkiem, niech służą im drogowskazem do osiągnięcia celu patriotycznego w krytycznej chwili narodu i kraju" (Płk Władysław Żwański ,,Błekit" w rozkazie do żołnierzy)

Przyznaję, że zawsze interesowałam się historią, zdawałam nawet rozszerzoną maturę z tego przedmiotu. Jednak moja wiedza na temat tej karty naszych dziejów jest zerowa. Nie zdawałam sobie sprawy jak długo i z pełnym poświęceniem toczyła się walka o naszą niepodległość, nawet po formalnym zakończeniu II wojny światowej.

Książka ta stanowi zbiór: notatek, listów, rozkazów, artykułów z pracy czy nawet wyjątków z prywatnych dzienników. Wszystko to buduje wstrząsający obraz walki, poświęcenia i cierpienia. Nie da się chyba napisać bardziej autentycznej książki.

Na pewno jest to bardzo ważna pozycja, naświetlająca pewien okres, który władze komunistyczne chciały usunąć z naszej narodowej pamięci, tworząc otoczkę bezprawia i bandytyzmu. Cieszę się, że dane było mi z nią zapoznać. Jest to fragment historii, o którym nie wolno zapomnieć. Cześć Bohaterom!

sobota, 22 października 2011

,,Przenajświętsza Rzeczpospolita" Jacka Piekary


Jeszcze dobrze nie opadły emocje po ostatnich wyborach parlamentarnych. Nadal mamy w pamięci wszystkie obietnice, plany zmian i reform, wizje na przeszłość Rzeczpospolitej. Wszystkie ona zakładają, że w niedługiej przyszłości nasza ojczyzna nadgoni wszelkie braki, usunie niedociągnięcia i będzie istnym rajem na ziemi. Słyszeliśmy już, że będzie drugą Irlandią, drugą Szwecją, ostatnio Budapesztem.

Jakże odmienna jest wizja stworzona kilka lat temu przez Jacka Piekarę w powieści ,,Przenajświętsza Rzeczpospolita”. Prezentuje on obraz Polski za zaledwie trzydzieści lat (a gdyby się uprzeć i wziąć pod uwagę fakt, że pierwsze wydanie wyszło w 2006 roku – to już za 25 lat). Jest to kraj, w którym rządzą katoliccy ekstremiści, panuje fanatyzm religijny, wszystko co cenne zostało już rozsprzedane przez kolejno zmieniających się posłów, prezydentów, premierów. Jedyną deska ratunku, aby zachować pozycje na arenie międzynarodowej okazują się niedawno odkryte na Suwalszczyźnie złoża ropy naftowej, większe nawet od tych arabskich. O nie toczą negocjacje i targi. 
 
Codzienną rzeczywistość w Przenajświętszej obserwujemy oczami kilku bohaterów: Amalryka Dymały – niedawno awansowanego pomocnika kościelnego (stanowisko przypominające peerelowskie ormo), posła Lepkiego, senatora Kurdupella, kardynała Anastazego Pastucha, pisarza Konrada Piotra i poety Atlasa Symbola. Stanowią oni przekrój przez najważniejsze warstwy polskiego społeczeństwa, pokazują jak daleko i głęboko sięga degeneracja moralna. Widzimy jak łatwo przychodzi notablom oddanie złóż naturalnych w obce ręce za osobiste korzyści, hipokryzję i drwinę z wiary, nawet (albo przede wszystkim) u dostojników kościelnych, wszechobecną inwigilację i zastraszanie obywateli, obóz koncentracyjny jakim stał się obszar Śląska. 
 
Powieść Piekary nie jest lekturą łatwą i przyjemność. Jest obrazoburcza, brutalna, momentami ociera się o pornografię. Niszczy mit idealnego systemu i idealnej religii. Czasem z tej ostatniej wręcz szydzi. Mimo to, warto po nią sięgnąć. Zmusza do myślenia nad stanem Polski, nad naszymi wyborami. Przyznam się, że zaczęłam ją czytać jeszcze we wrześniu. Czytałam w trakcie kampanii wyborczej i myślałam w jakim stopniu wizja Piekary odbiega od rzeczywistości. Oczywiście, trzeba brać pod uwagę przerysowanie i wyobraźnię pisarza ale i tak zestawienie obu tych obrazów jest przerażające. Łatwo można zauważyć pewne elementy wspólne, póki co jeszcze tylko pojedyncze, niepokojące sygnały sygnały. 
 
Nie powiem nikomu: przeczytaj, rewelacyjna książka, bo taka nie jest. Ale zmusza do myślenie, ostrzega przed głupotą, zbytnim zabieganiem tylko o swoją wygodę. Dostaje się w niej każdemu po równo. Każdemu wytyka błędy, z każdego drwi. Demaskuje nasze przywary narodowe. 
 
Na pewno nie powinny sięgać po nią osoby wrażliwe. Do niej trzeba dorosnąć by zrozumieć z niej coś więcej niż tylko przekleństwa i dostrzec coś więcej niż brutalny seks.