Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Avon Impulse. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Avon Impulse. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 grudnia 2018

,,The Earl Next Door" Charis Michaels


Piety Grey to młoda, pełna życia Amerykanka, która pewnego dnia wprowadza się do zrujnowanego domu na Henrietta Place w Londynie. Dziewczyna opuściła Nowy Jork uciekając przed zachłanną rodziną, która zrobi wszystko by przywłaszczyć sobie majątek, który dziewczyna odziedziczyła po ojcu. Jedynym planem jaki przychodzi jej do głowy by ocalić swoją własność jest zakup zrujnowanego domu i udawanie, że utopiła wszystkie środki w jego remont. Los sprawia, że bezpośrednim sąsiadem Piety zostaje Trevor Rheese. Mężczyzna niedawno odziedziczył tytuł lordowski a teraz ma w planach wyprzedać cały majątek i wyruszyć możliwie jak najdalej od Londynu. Wcześniej wiele lat spędził w Grecji, gdzie m.in. był architektem. Dla Piety sąsiad-architekt to dar od losu a to, że jest bardzo niechętny do współpracy wcale nie stanowi dla niej przeszkody.

,,The Earl Next Door" to kolejna książka, którą czytam w myśl rozwijania mojej znajomości języka angielskiego. Lekka, przyjemna, niepozbawiona szczypty humoru i odrobiny dramaturgii opowieść właściwie  dzieli się na dwie części. W pierwszej pierwsze skrzypce gra Piety - energiczna, żywiołowa, pełna optymizmu pannica w mig zawojuje skostniałych mieszkańców Henrietta Place. A gdy je życiu zacznie zagrażać niebezpieczeństwo okaże się, że już znalazła przyjaciół na których może liczyć. W drugiej połowie na pierwszy plan wysuwa się Trevor - lepiej poznajemy jego mroczną przeszłość oraz widzimy jaka przemiana zaszła w nim pod wpływem Piety. Przez całą książkę oczywiście przewija się najważniejszy, romansowy wątek. Jest on poprowadzony całkiem zgrabnie, zapewniając wiele emocji: są momenty i do wzruszeń i do śmiechu.

,,The Earl Next Door" to bardzo przyjemna lektura, która pomimo moich zmagań z angielskim zapewniła mi także wiele chwil relaksu. Mam nadzieję, że uda mi się także zdobyć i przeczytać pozostałe tomiki cyklu bo bardzo chętnie jeszcze wrócę na Henrietta Place po to by przeżyć nową przygodę oraz jeszcze raz poobserwować barwne postacie drugoplanowe.

czwartek, 16 listopada 2017

,,Beauty and the Blacksmith" Tessa Dare


,,Beauty and the Blacksmith" to uzupełnienie popularnego cyklu o damach spędzających czas w nadmorskiej miejscowości Spindle Cove. Bohaterką, która nie doczekała się pełnoprawnej książki, a tylko rozszerzone, niepublikowane w Polsce, opowiadanie jest najstarsza z sióstr Highwood - Diana. Ta, która despotyczna mama wybrała na przyszłą małżonkę księcia wybrała wioskowego kowala - Aarona Dawesa. Nim jednak będzie dane im stanąć na ślubnym kobiercu, najpierw muszą zmierzyć się z własnymi obawami, przydrożnym rabusiem oraz tajemniczym złodziejem, o bycie którym pierwotnie zostanie oskarżona ... Diana.

Z racji ograniczonej objętości, akcja toczy się wręcz błyskawicznie. Od momentu gdy bohaterowie uświadamiają sobie, że za ukradkowymi spojrzeniami obojga kryje się to samo do finalnego ,,Tak" mija bardzo niewiele czasu. Jest to jednak czas obfity w wiele zdarzeń, coraz bardziej zbliżający Dianę i Aarona do siebie. Nie brakuje też tak typowego dla cyklu humoru. Widać go wszędzie: w wyrazistych kreacjach bohaterów drugoplanowych, kompozycji zdarzeń a przede wszystkim w ujawnionym złodzieju. Tessa Dare tutaj niepotrzebnie nie przeciąga zdarzeń, przewidywalne i typowe dla tego gatunku są jednak wprawione w idealne tempo oraz ciekawie skonstruowane.

,,Beauty and the Blacksmith" to opowieść, której tak bardzo nie mogłam się doczekać, że zdecydowałam się czytać ją po angielsku. Początkowe obawy, czy poradzę sobie z tym językiem szybko się rozwiały. Dare używa na tyle prostego słownictwa i niezbyt skomplikowanych konstrukcji, że ktoś tak jak ja będący na poziomie średnio zaawansowanym będzie w stanie bez większych problemów z pomocą słownika poradzić sobie z tekstem. Dodatkowo ciekawa i pełna akcji intryga sprawia, że chce się wysilić by lepiej zrozumieć tekst i później mieć z tego ogromną satysfakcję.

Chyba już na dobre opuszczam Spindle Cove. Smutno mi opuszczać te szalone, ekscentryczne ale urocze młode damy. W prawdzie zostało jeszcze kilka tomów połówkowych więc może kiedyś w przypływie chęci by ćwiczyć angielski po nie sięgnę.