Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ArtRage. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ArtRage. Pokaż wszystkie posty

piątek, 31 maja 2024

,,Ja, która nie poznałam mężczyzn" Jacqueline Harpman

 

Tytuł oryginału: Moi qui n'ai pas connu les hommes

Narratorka, zwana też Dziewczynką, jako dziecko została zamknięta wraz z trzydziestomadziewięcioma innymi kobietami w klatce pod ziemią. Nie znają powodu uwięzienia i muszą poddawać się rutynie narzuconej przez strażników. Wszystko zmienia się nagle. Rozlega się alarm i strażnicy znikają. Tylko przypadek sprawia, że w drzwiach do klatki zostają klucze. Kobiety korzystają z okazji, która się nadarzyła i wreszcie mogą wyjść na świat. Tylko, że to już nie jest świat, który znały z poprzedniego życia. I o ile pozostałe kobiety mają wspomnienia z wcześniejszego życia, doświadczenia jakie zebrały, punkt odniesienia, Dziewczynka musi uczyć się wszystkiego, nie rozumiejąc do czego odnoszą się pozostałe. Opuszczenie piwnicy rozpocznie ich wieloletnią wędrówkę po dziwnym, opuszczonym, wyjałowionym świecie w poszukiwaniu kogoś jeszcze.

,,Ja, która nie poznałam mężczyzn" to historia bardzo intymna i kameralna. Brak tu spektakularnych zwrotów akcji jednak to nie znaczy, że jest ona pozbawiona emocji. To poruszająco opowieść o kobietach, samotności, przyjaźni i przede wszystkim wręcz niewyobrażalnej nadziei i chęci przetrwania. Kobiety wędrują po pustym, postapokaliptycznym świecie w poszukiwaniu swojej szansy i innych ludzi. Uczą się siebie i nowej rzeczywistości. Próbują przenosić stare zachowania na nowe realia ale jest to trudne. Tylko Dziewczynka zdaje się pasować do tego co stało się ze światem. Nauczona jak żyć w izolacji, pozbawiona normalnych ludzkich interakcji, z zaskoczeniem patrzy na zachowanie starszych kobiet, które próbują tworzyć namiastkę normalności, relacji, bliskości czy zwyczajnych zachowań takich jak śpiew.

Powieść dotyka bardzo delikatnych obszarów duszy. Porusza trudne tematy i nie daje żadnej jednoznacznej odpowiedzi. Można patrzeć na tę historię bardzo różnie. Jako smutną, tragiczną opowieść o samotności w świecie gdzie już nie ma nic albo jako na historię o tak silnej nadziei, że do samego końca pcha do przodu i każe przemierzać świat w poszukiwaniu ludzi. O sile woli, ciekawości, niezmordowaniu, które nie pozwala się poddać. Mnie zdecydowanie to drugie spojrzenie przekonuje bo póki jest nadzieja, wszystko jest możliwe albo przynajmniej daje szansę na sposób w jaki można opowiedzieć i zamknąć swoją historię. Polecam!

sobota, 18 listopada 2023

,,Kurwa, kurwa, kurwa" Linn Strømsborg

Tytuł oryginału: Faen, faen, faen

 ,,Kurwa, kurwa, kurwa" to książka, którą ostatnio widzę wszędzie. W większości są to pozytywne reakcje, jednak ja mam dosyć mieszane uczucia po lekturze. Historia czterdziestokilkuletniej Britt to coś co zna prawie każdy. To maksymalne wk*rwienie, z którym w żaden sposób nie można  sobie poradzić. To przygniecie obowiązkami, niezrozumieniem, presją społeczną i samym sobą. Wszystko się kumuluje by w finalnie doprowadzić do wybuchu. I właśnie w momencie wybuchu poznajemy bohaterkę. Nakrzyczała na męża i znajomych, z którymi spędza urlop i wybiega z domku letniskowego na plażę. Nie dowiemy się co było impulsem, który aktywował całą lawinę zdarzeń ale poznamy tło. Bo w Britt gniew i wk*rwienie narastało stopniowo. Zaczęło się gdy opuściła ją matka a potem ona sama zaczęła narzucać sobie coraz większą presję idealności. Przeciążona obowiązkami, tkwiąca w związku, który się wypalił, osamotniona coraz bardziej zanurza się w oceanie wk*rwienie.

Zaczynając książkę, po pierwszych kilku rozdzialikach była pod wrażeniem jak celnie autorka trafia w punkt i jak precyzyjnie formułuje to co prawie każda myśli. Wszystkie to znamy: stereotypy, presja, narzucone podziały, wyobrażenia jakie mamy o sobie i innych, ograniczenia. Wszystko to wkurza. Wszystko to obciąża. I powieść doskonale to oddaje. Początkowe sceny można odbierać jak manifest, bo takie właśnie są. Jest mocno, jest dobitnie, jest idealnie trafiające w punkt. Tylko, że mam wrażenie, że szybko się też to wypala.  Wkurzenie niczym ogień, który szybko wybucha, gwałtownie się pali, potem wygasa i odsłania pustkę. I dokładnie tak samo jest tutaj. Początek daje do myślenia, zmusza do rozglądnięcia się po życiu, spojrzenia szerzej, obnaża wszystko to co na co dzień jest pomijane, zbywane machnięciem ręki, obok czego przechodzi się obojętnie a co cały czas się zbiera.

Powieść Linn Stromsborg jest poruszająca i z pewnością jest mocnym feministycznym głosem ale budzi sprzeczne emocje. Trudno czuć sympatię do bohaterów bo oni nie są pozytywnymi postaciami. Czuć od nich same negatywne emocje. I cała powieść jest nimi przesiąknięta. Co do samej Britt, to w pewnym momencie zaczyna się wydawać, że największym wrogiem i źródłem wkurwienie jest ona sama. Nie umie radzić sobie z samą sobą. Na siłę próbuje realizować swoje własne standardy co wpędza ją tylko w coraz większy gniew. Nie umie się komunikować z innymi, zawierać przyjaźni a gdy obserwuje innych staje się tylko coraz bardziej zgorzkniała. Jej gniew, który początkowo można odbierać jako coś bardziej uniwersalnego, ma źródło w niej samej.

Powieść mimo, że krótka i podzielona na krótkie sceny jest wymagająca. Absorbuje energię i zaburza spokój. Przechodzi od zachwytu do znudzenia i zniechęcenia. Bo im dalej idziemy tym bardziej mamy dość Britt i jej problemów. Chcemy by coś się zmieniło. Ten wybuch, który otwiera powieść ma być drogą do zmian i autorefleksji. Jest to powieść, po którą warto sięgnąć chociaż myślę, że każdy inaczej ją odbierze.

niedziela, 19 lutego 2023

,,Krew o świcie" Claudia Salazar Jiménez

Tytuł oryginału: La sangre de la aurora

 Mam takie wrażenie, organizacja terrorystyczna jaką był w Peru Świetlisty Szlak odszedł w zupełne zapomnienie we współczesnym świecie. Mamy nowe radykalne organizacje terrorystyczne, wojnę w Ukrainie, pandemię i wiele innych tematów. A jeszcze niedawno,bo na przełomie tysiącleci to Świetlisty Szlak gościł w wiadomościach. Jako nastolatka pierwszy raz zetknęłam się z tą nazwą gdy byłam fanką serialu JAG - Wojskowe Biuro Śledcze. A czy współcześnie jeszcze coś o tym pamiętamy? Czy drugi koniec świata, jakim z perspektywy Europy, jest Peru, jeszcze nas interesuje. W Peru to temat nadal żywy i obecny czego dowodem jest króciutka powieść ,,Krew o świcie", w której autorka próbuje zmierzyć się z trudną historią swojego państwa.

,,Krew o świcie" to opowieść o trzech kobietach, które najbardziej namacalnie i dotkliwie przekonały się o tym czym był Świetlisty Szlak. Jedna z przybocznych przywódcy, dziennikarka i kobieta z wioski. Trzy różne postawy, trzy różne doświadczenia. Ale jeden ból, jedno cierpienie, jedna krzywda. Okrucieństwo, fanatyzm i ideologia prowadząca do zagłady. Krew, śmierć i bezmiar cierpienia.

Tej historii, mimo, że króciutka, nie da się przeczytać na raz. Bardzo oszczędna proza, obdarta z wszelkich ozdobników, metafor czy niepotrzebnych słów, które mogły ją wygładzać czy łagodzić. Jest surowość formy, prostota języka, która uderza w czytelnika. Uderza i boli. Bo stawia w pełnym świetle ból i cierpienie ofiar, szczególnie kobiet. W pełnym świetle pokazuje bestialstwo, fanatyzm, zapamiętanie w mordowaniu oprawców. Nie pada ani jedno słowo, które wprowadzałoby spokój. Cały czas czytelnik bombardowany jest tym co najgorsze, by nie zapomniał, by pamiętał do czego zdolny jest człowiek pod wpływem chorej, szalonej ideologii. To bardzo naturalistyczne, intymne spojrzenie na rewolucję, która siała spustoszenie.

Po skończeniu powieści czułam się przytłoczona i miałam wyrzuty sumienia, że zapomniałam. Że żyję w świecie, który nie pamięta i który nie chce pamiętać. Że żyję w świecie, gdzie codziennie ktoś umiera, ginie, jest mordowany a sensacja goni sensację i wszystko co było wczoraj jest spychane w otchłań niepamięci. A przecież historia się powtarza i to co zrobił Świetlisty Szlak też może się powtórzyć. Polecam, to historia trudna, bolesna i szokująca ale przypomina!