Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stara Szkoła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stara Szkoła. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 stycznia 2026

,,Schronienia" Jérôme Loubry

Tytuł oryginału: Les Refuges

 Młoda dziennikarka Sandrine nieoczekiwanie dowiaduje się o śmierci babci, z którą nigdy nie utrzymywała kontaktu. Aby uporządkować sprawy po zmarłej musi udać się na maleńką wyspę u wybrzeży Francji. Tam w trakcie II wojny światowej był niemiecki obóz, a po wojnie pojawiła się idea aby stworzyć ośrodek dla dzieci. Nadal też tam mieszkają pozostali pracownicy tegoż ośrodka. Po przybyciu na wyspę młodą kobietę zaskakuje panująca tam dziwna atmosfera. Mieszkańcy zdają się o czymś nie mówić, a sama wyspa skrywa wiele tajemnic. Sandrine z każdą kolejną chwilą czuje się coraz bardziej osaczona, aż w końcu musi dojść do konfrontacji. Jednak prawda leży zupełnie gdzie indziej.

,,Schronienia" już od pierwszych stron mrozi krew w żyłach i hipnotyzuje klimatem. Jest niepokojąco, mrocznie, trochę onirycznie. Zacierają się granice pomiędzy prawdą a opowieścią. Niczym w rosyjskiej matrioszce, warstwa po warstwie trzeba zagłębiać się w historię i wyłapywać niepasujące elementy aby dotrzeć do prawdy, która zaboli. Ta powieść jest misternie skonstruowana i po mistrzowsku prowadzona, utrzymując czytelnika w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. Łączy w sobie to co najlepsze z horroru, thrillera i gęstej, emocjonalnej powieści psychologicznej. Tutaj nie ma opcji, żeby iść na skróty i podejrzeć zakończenie. Trzeba iść krok w krok za bohaterami by zrozumieć całość i odkryć czym są tytułowe ,,schronienia".

Koło powieści J. Loubry nie da się przejść obojętnie. Albo zachwyci swoją konstrukcją i misternie zaplanowaną fabułą, albo zniechęci. Jednak warto po nią sięgnąć i przekonać się jak głęboko da się schować prawdę i jak wiele jej wariantów można stworzyć.

czwartek, 6 listopada 2025

,,Fatum" Stina Jackson

Tytuł oryginału: Ödesmark

 Liv żyje na uboczu społeczeństwa razem z nastoletnim synem i starzejącym się ojcem. Od lat są częstym tematem plotek. Nie od dziś wiadomo, że ojcem kobiety zbił fortunę kosztem sąsiadów, jednak ich styl życia znacznie odbiega od tego czego można by się spodziewać po osobie zamożnej. Cała trójka żyje uwikłana w sieć wzajemnych zależności, które zostają zerwane dopiero gdy w pobliskim lesie padnie strzał.

,,Fatum" to powieść niepokojąca. Pozornie klasyczny thriller, dążący do odpowiedzi na pytanie co wydarzyło się w majową noc. Jednak to tylko czubek góry lodowej. Krok po kroku odkrywamy skomplikowane relacje jakie łączą nie tylko rodzinę Liv ale i okolicznych mieszkańców. Mała, zamknięta, oddalona od świata wioska skrywa wiele tajemnic.
To również przejmująca opowieść o toksycznych relacja rodzinnych, z których nie da się wyrwać bez ofiar. O sieci zależności jakie zostały ludziom narzucone, a które potem co rusz odbijają się echem.

Chyba największym plusem powieści są bohaterowie - mroczni, skomplikowani, targani emocjami, przepełnieni strachem ale próbujący wyrwać się z zamkniętego kręgu w jakim się znaleźli. Wiedzą, że trzeba coś poświęcić, że trzeba się ugiąć ale czekają na swoją szansę. Czuć ich niepokój, czasem poddanie się, czasem przebudzającą się wolę walki. Są niejednoznaczni i nie da się ich łatwo zaszufladkować.

,,Fatum" rezonuje tłumionymi emocjami, które muszą finalnie wybuchnąć i zniszczyć ustaloną rzeczywistość. Finał będzie bolesny i zaskakujący ale konieczny by móc zacząć od nowa. Polecam!

niedziela, 15 września 2024

,,Arystokratka pod ostrzałem miłości vol 2" Evžen Boček

Tytuł oryginału: Aristokratka pod palbou lásky

 Wszystko co dobre, kiedyś się kończy! I na serię o Arystokratce też nadeszła pora. Zbliża się pierwsza rocznica gdy rodzina Kostków objęła we władanie zamek w Kostce. Rok szalony, pełen absurdalnych zdarzeń i zaskakujących zwrotów akcji. Wydaje się, że nic już nas nie może zaskoczyć bo tam wydarzyło się już prawie wszystko. Jednak zanim nastąpi upragniony finał i poznamy odpowiedź na to kogo wybierze Maria, zamek Kostka będzie świętował zamknięcie sezonu oraz opanuje go miłosne szaleństwo. Pan Spock i Józef (tak, nawet Józef) staną się obiektami westchnień.

Trochę szkoda żegnać mi się z szalonymi mieszkańcami Kostki. Rozśmieszali mnie do łez a czasami wywoływani ciary zażenowania. Absurdalność ich zachowań, czarny humor, groteska i totalny miszmasz sprawiały, że nie dało się przejść obojętnie. Cała gama totalnie odjechanych postaci, które się uwielbiało od pierwszej strony. I tak ostatnia część najlepiej to podkreśla i pokazuje, że ta dysfunkcyjna zbieranina jednak ma wiele wspólnego i tworzy nieprzewidywalny ale bardzo zgrany zespół. Jest tutaj jak zawsze zabawnie ale też trochę nostalgicznie. Przychodzi moment podsumować i chyba największym minusem jest zakończenie, które jest bardzo nijakie. Jak na wszystko co wydarzyło się po drodze to tam zupełnie brakło pomysłu i energii. Więc żegnamy się Kostką byle jak i mamy nadzieję, że zamek nadal gdzieś tam stoi i nie został rozniesiony w drobny pył przez stada muflonów.

środa, 21 lutego 2024

,,Arystokratka pod ostrzałem miłości vol. 1"

 

Tytuł oryginału: Aristokratka pod palbou lásky

Arystokratka wróciła. To znaczy wróciła do zamku Kostka. Po wszystkich przygodach na belgijskim dworze, po dumnym przekazaniu ,,Burdelu w kuchni" królowej Beatrice Maria, matka i pani Cicha powróciły. Tylko to co zastały w zamku to tylko cienie ludzi: ojciec, Józef i pan Spock chyba nigdy na czyjś widok się tak nie cieszyli, już nie mówiąc o dogach. Jednak pozostawienie ich samych z Deniską nie było mądre. I gdy wydaje się (przez całe 5 sekund), że w zamku zapanował spokój to nagle przybywa holenderska ekipa telewizyjna by kręcić reality show o mieszkańcach Kostki, nadciąga tornado zwane zjazd właścicieli psów a jak ktoś jeszcze narzeka na spokój to Maria w żaden sposób nie może zdecydować się, którego z wielbicieli wybrać.

Nie zdawałam sobie sprawy, że tak tęskniłam za szalonymi mieszkańcami zamku Kostka. ,,Arystokratka pod ostrzałem miłości vol 1" to absurdalny humor w najlepszym wydaniu. Wybuchy niekontrolowanego śmiechu gwarantowane, szczególnie jeśli się już trochę zaprzyjaźniło z bohaterami. Nawet główny wątek, czyli miłosne rozterki Marii nie jest tak ważny. Zdecydowanie zabawniejsze jest obserwowanie kolejnych perypetii mieszkańców, którzy teraz wszystko robią pod czujnym okiem kamer (oczywiście nie za darmo). Tam się tyle dzieje, że aż ciężko uwierzyć że to tylko sto kilkadziesiąt stron bo absurd goni absurd i właściwie nie można przestać się śmiać a gdy przestajemy to pojawia się myśl jakim cudem zamek jeszcze stoi a Maria nadal żyje.

Uwielbiam serię o Arystokratce a ten tom absolutnie mnie kupił. Jest tak jak powinno być. Szybko, szalenie, absurdalnie i śmiesznie, chociaż jest kilka zaskoczeń bo kto spodziewałby się, że Józef pisał opowiadania (!). Przyznam, że z niecierpliwością czekam na kolejny tomik bo jestem absolutnie ciekawa jak skończy się tak totalnie odklejona przygoda. Polecam!

wtorek, 7 listopada 2023

,,Strach" Jozef Karika

Tytuł oryginału: Strach

 Młody mężczyzna po kilkunastoletniej nieobecności wraca do rodzinnej miejscowości. Nie jest to radosny powrót. Raczej szukanie miejsca gdzie można lizać rany. Rozpadł się jego związek, stracił pracę. Jedyne co mu zostało to puste mieszkanie po rodzicach w miejscowości, która powoli pustoszeje. Jego powrót zbiega się w czasie z zaginięciem dziecka. Jest środek zimy, nadciąga fala mrozów i znów jak przed laty zaczynają znikać dzieci. Tego samego doświadczył on i jego przyjaciele przed laty. Teraz jeszcze raz dojdzie do głosu strach, który nigdy ich tak naprawdę nie opuścił.

,,Strach" Kariki to powieść, która ma mocne otwarcie. Po pierwszym rozdziale zastanawiałam się czy ja to inteligentna jestem czytając to będąc sama i w środku nocy. Może powinnam odłożyć to na moment gdy świeci słońce a obok ktoś jest (tak, ja mam już sporo lat :D ). Ta książka ma to coś, co na początku przykuło uwagę. Potem, wraz z rozwojem fabuły nastrój się trochę rozmywa ale do samego końca zaskakuje i trzyma w napięciu. Karika właściwie nie sili się na jakieś spektakularne zabiegi. I chyba tu tkwi jego moc. Jego thriller bardzo mocno zakorzeniony jest w codzienności. Opustoszałe osiedle, mroźne lutowe, dni i noce, zimowa ciemność i marazm spowodowany tym, że do wiosny daleko. Jego świat przedstawiony jest niby zwyczajny ale jakiś mocniej zamrożony, mroczniejszy, bardziej niebezpieczny. W takim świecie bez problemu możemy sobie wyobrazić, że coś gdzieś tam czyha i czeka tylko na swoją okazję. Tak właśnie jest w ,,Strachu". Budzi się przez lata uśpione zło, ci którzy o tym wiedzieli milczą albo próbują wyprzeć to z pamięci. Byli tacy co próbowali uciec ale to jest od nich silniejsze.

,,Strach" to nie ,,Szczelina". To zupełnie inny poziom, zupełnie inna opowieść. Może mniej straszna, może mniej przerażająca ale mimo wszystko oddziałująca na wyobraźnię. Bardzo mocno czerpie z rzeczywistości, przez co staje się bardziej bliższa, bardziej namacalna. Mróz, ciemność, zwątpienie, utrata złudzeń, osamotnienie - rzeczy które choć raz każdego dotknęły, są znajome a przez to strach za nimi się czający jest groźniejszy i dotykający znajomych komórek ciała. Sam motyw też jest znajomy, nie można przeoczyć, że od razu nasuwa się skojarzenie z ,,To" Stephana Kinga. Jednak u Kariki czuć europejskość, słowiańskość i finalnie idzie to w zupełnie nieoczekiwanym kierunku.

,,Strach" to idealna opowieść jeśli chcemy poczuć dreszcz niepewności, emocji w zimowe wieczory. Doskonale wpisuje się w aurę. Sprawia, że delikatnie skóra zjeży się na karku, poczujemy lodowy oddech strachu oraz zostaniemy sprowadzeni na manowce. Polecam!

wtorek, 6 grudnia 2022

,,Jego krwawe zamiary" Graeme Macrae Burnet

 Tytuł oryginału: His Bloody Project

Ta książka zaskakuje już od pierwszych stron. We wstępie autor sugeruje, że są to autentyczne zapiski oskarżonego o morderstwo kilkunastoletniego wiejskiego chłopaka prowadzone w więzieniu, przez autora tylko zebrane i opracowane. I aż do ostatniej strony autor trzyma się tej konwencji. We wstępie, także zdradza finał. Czytelnik nie czeka na zaskakujące rozwiązanie, nie spodziewa się cudu. Wie, że oskarżony został skazany i poniósł karę. Czytelnik w tej powieści ma inne zadanie. Ma obserwować narastające emocje, które finalnie doprowadzają do zbrodni.

Główny bohater to zwykły wiejskich chłopak, syn małorolnego farmera. Inteligentniejszy i bardziej wrażliwy niż sąsiedzi gorzej znosi upokorzenia i dręczenie, którego ofiarami pada cała jego rodzina. Dodatkowe niepowodzenia na gruncie uczuciowym powodują, że narasta w nim gniew, frustracja i nienawiść. Krok po kroku obserwujemy ciąg zdarzeń, mniejszych i większych ataków, upadków, upokorzeń, które zbierają się w większy i znacznie bardziej tragiczny obraz szkockiej wsi w XIX wieku. Obserwujemy bezradność ofiar. Bezradność w obliczu siły, prawa, niezrozumienia, wyobcowania. To wszystko prowadzi do kumulacji emocji, które muszą wybuchnąć.

Druga część powieści to proces sądowy. Prowadzony tendencyjnie, traktujący oskarżonego jak bezmózgie, bezwolne zwierze. Pozbawiony jakiejkolwiek analizy psychologicznej i próby rzeczywistego dotarcia do źródła prawdy. Szokuje w zestawieniu w pierwszą częścią. Jest odarciem bohatera z godności, uczuć i finalnie także z człowieczeństwa. Zostaje mu odebrane każde prawo a on został sprowadzony do roli kukły. Morderczej, krwawej namiastki człowieka.

,,Jego krwawe zamiary" to interesujące studium człowieka zdesperowanego, okradzionego z praw, upodlonego i dręczonego, który zostaje doprowadzony do momentu, w którym nie obowiązują żadne zasady moralne a gniew zasłania wszelki rozsądek. To smutny, bardzo realistyczny, wręcz naturalistyczny obraz nędzy i rozpaczy. Szokują niektóre sceny, poraża brutalność i bezpośredniość. Ale równocześnie rodzi się litość i smutek. Mimo, że wszystko okazuje się fikcją literacką ma w sobie siłę, która wywołuje cały szereg emocji, przemyśleń i refleksji o istocie zła, jego konsekwencjach i gdzie przebiega granica pomiędzy ofiarą a katem. I z pewnością przez dłuższy czas nie da się wyrzucić jej z pamięci.

środa, 19 stycznia 2022

,,Wiatr" Jozef Karika

Tytuł oryginału:  Smršť

Jozef Karika znowu straszy, może nie tak intensywnie jak w ,,Szczelinie" ale na pewno nie pozwala aby jego książki czytano bez choćby najmniejszego dreszczyku.

Na parkingu zostaje znaleziona porzucona kamerka samochodowa. Zaciekawiony główny bohater zabiera ją ze sobą. Ma nadzieję, że w ten sposób odnajdzie właściciela. Jego oczom pokazuje się jednak szaleńczy rajd dwójki wędkarzy. Sprawiają oni wrażenie oszalałych ze strachu, uciekających przed czymś. Wkrótce przy pomocy znajomych udaje się ustalić, że wędkarze zginęli w wypadku tuż po wyrzuceniu kamerki. Kolejne wnioski są przerażające - zbyt dużo wypadków na prostym odcinku i często świadkowie mówią o tajemniczej staruszce. Bohaterowie sami postanawiają sprawdzić co pojawia się gdy zaczyna wiać wiatr. Jednak czy z zagrożeniem naprawdę można igrać? Co gdy niebezpieczeństwo wcale nie jest powierzchowne i sięga znacznie głębiej?

Josep Karika nie zawodzi. Może nie jest dosadny i bezpośredni jednak w jego opowieściach niebezpieczeństwo i groza czają się gdzieś pod skórą. Są bliskie, znane i czające się w tym, z czym na co dzień mamy do czynienia. Tak samo jest i tutaj. Karika bazuje na dziwnej i niebezpiecznej cesze wiatru, szczególnie tego silnego, porywistego, budzącego grozę szczególnie na Podhalu gdy staje się halnym. Górale mówią, że wtedy budzi się szaleństwo, wzrasta przemoc, liczba samobójstw. Karika idzie dalej on z tego wiatru wyciąga śmierć. Jednak zanim ona dopadnie sięgnie głęboko do psychiki i wyciągnie z niej wszystkie złości, pretensje, żale. ,,Wiatr" nagle przestaje być horrorem bazującym na gołej, pierwotnej grozie i nietypowych zjawiskach staje się powieścią psychologiczną sięgającą głęboko w ludzką psychikę i rozkładającą na czynniki pierwsze emocje, uczucia, podświadome lęki i niepewności. Nagle okazuje się, że to co najbardziej niebezpieczne wcale nie pochodzi z zewnątrz ale siedzi uśpione w człowieku, trzeba jednak katalizatora, który to uwolni.

Przyznam, że gdy czytałam ,,Szczelinę", szczególnie pierwszą połowę, byłam lekko wystraszona. Obudziła ona we mnie dawno zapomniane lęki i sprawiła, że znowu czułam strach w trakcie lektury. Z ,,Wiatrem" jest inaczej. On raczej nie straszy, bardziej budzi niepokój, trochę burzy ustalony porządek świata. Jest trochę bardziej chaotyczny, szybciej przebiega akcja od rozpoczęcia do punktu kulminacyjnego. Ktoś jeśli nastawia się na straszenie będzie rozczarowany, ale jeśli sięgniemy głębiej to powieść dotyka czegoś znacznie groźniejszego i bliższego.

środa, 11 sierpnia 2021

,,Arystokratka na królewskim dworze" Evžen Boček

 Tytuł oryginału: Aristokratka u královského dvora

 

Właśnie sobie uświadomiłam, że minęło już pięć lat od kiedy zaczęłam przygodę z serią ,,Arystokratka". Czy w moim życiu się coś zmieniło? Dużo. A czy w zamku Kostka coś uległo zmianie? Jeszcze więcej, chociaż tam upłynął może rok.

,,Burdel w kuchni" zwany także ,,Portretem służącej", cel fajtłapowatych złodziei z poprzedniego tomu, wrócił do swoich prawowitych właścicieli, czyli królowej Holandii. I to za darmo!! Jak można się domyślać hrabia Kostka nie jest z tego powodu szczęśliwy. Tyle straconych pieniędzy. A nadciągają kolejne wydatki. W ramach podziękowania delegacja zamku zostaje zaproszona do Amsterdamu, na królewski dwór. Po naradach, przemyśleniach mają jechać Maria, matka i ...pani Cicha. Z takim zestawem będzie się działo! A to dopiero początek bo zakończenie dopiero sugeruje burzę!!

 ,,Arystokratka" to jedna z moich ulubionych serii. Lekka, zabawna, pełna specyficznego humoru i zaskakująca. Nie do każdego może trafiać ale dla mnie jak ulał jako odskocznia od innych lektur. Trochę mało tym razem pana Spocka i Józefa oraz Deniski ale pani Cicha nadrabia. Zmiana otoczenia także nieźle wpływa na fabułę. Nie ma wprawdzie przepraw z muflonami ale królowa Beatrycze także daje radę. Uśmiałam się, zrelaksowałam i teraz z niecierpliwością czekam na kolejny tomik. Oj będzie się działo :)

poniedziałek, 28 września 2020

,,Sprawdź, czy ktoś za Tobą nie stoi" Ina Nacht


 Lubię sięgać po nowych polskich autorów a szczególnie wtedy gdy akcja powieści toczy się w nieoczywistym miejscu. Przecież nie tylko Warszawa czy któreś z czołowych polskich miast może stać się areną niesamowitych, emocjonujących zdarzeń. Także Kotlina Kłodzka może skrywać swoje tajemnice i sprawić, że spojrzymy na ten region zupełnie inaczej.

I właśnie tam akcję swojego thrillera umiejscowiła Ina Nacht. ,,Sprawdź, czy ktoś za Tobą nie stoi" to thriller, który bardzo wiele obiecywał w pierwszej części. Powoli ale w bardzo niepokojący sposób budowana akcja sugeruje wiele. Ociera się o bolesne rodzinne tajemnice, zagadkowe wierzenia, zmowę milczenia, tak charakterystyczną dla małych, odciętych miejscowości, do których nagle wprowadza się ktoś obcy. Tak właśnie jest tutaj. Kaja i Sonia to para lesbijek. Już to jest czynnikiem, który sugeruje, że bohaterkom powinno być trudno przełamać lody i wejść do małej wiejskiej społeczności. Rozumiem zabieg autorki, że nie chciała tego mocno akcentować ale z pewnością mocniejsze uwypuklenie tego detalu dużo bardziej skomplikowałoby akcję i sprawiło, że całość byłaby bardziej wielowarstwowa, mocniejsza i bardziej wyrazista. Bo trochę wyrazistości brakło. Zaczyna się świetnie, od znalezienia tajemniczych kości w ogrodzie, pojawia się mroczny klimat zagrożenia, jest niebezpiecznie, trochę horrorowo, czuć nieuchwytny podmuch niewypowiedzianego, nieuchwytnego zagrożenia. I nagle to wszystko zostaje jak nożem ucięte. Zagadka szybko znajduje swoje wyjaśnienie, w sumie bez pomocy kogokolwiek. Całe świetnie budowane poczucie zagrożenia rozmywa się jak poranna mgła i zostajemy z trochę głupim wrażeniem: ,,To już?". I chociaż wiem, że nie do każdego rozwiązania trzeba iść na około, nie wszystko musi zajmować dużo czasu to jednak jest mi szkoda zmarnowanego potencjału i żałuję, że tak szybko to się skończyło.

Jedynym plusem jest pewnie skomplikowana relacja jaka powstała w tle pomiędzy policjantami Kariną i Aleksem. Sugeruje to świetną podwalinę pod mocną, bardzo głęboko wnikającą w psychikę oraz niejednoznaczną historię. Mam nadzieję, że ten wątek, jeśli zostanie dalej pociągnięty, pokaże zupełnie inne oblicze serii.

Czuję niedosyt po zakończonej lekturze ale widzę potencjał. Mam nadzieję, że to falstart i im dalej tym będzie lepiej. Jestem ciekawa co będzie dalej i z pewnością jeszcze wrócę by sprawdzić czy moje przeczucia są słuszne.

poniedziałek, 23 marca 2020

,,Najlepszy czeski stand-up" Milos Cermak, Ludek Stanek


Zostaliście w domu? Ja mam to szczęście, że mogę pracować zdalnie. I chociaż są momenty kryzysu to cóż.. w domu lepiej. A nowość od wydawnictwa Stara Szkoła utwierdza mnie tylko w przekonaniu że za drzwiami mieszkania i pomiędzy ludźmi nie jest wcale lepiej.

Wydawnictwo Stara Szkoła zdecydowało się wydać teksty dwóch znanych i popularnych czeskich stand-uperów Milosa Cermeka i Ludka Stanka. Teksty poświęcone są otaczającej nas rzeczywistości. Z przymrużeniem oka, dużą ironią, sarkazmem i całym morzem absurdu opowiadają  wszystkim z czym każdy z nas styka się na co dzień. Nie ma dla nich tematów tabu: jest i problemach faceta w średnim wieku, o seksie, relacjach międzyludzkich, komunikacji, pracy, rodzinie, polityce. Jest absolutnie wszystko!! Bo wszystko nas wkurza, irytuje, sprawia, że jest nam gorzej i czujemy się przytłoczeni. I czyż pozostaje nam coś innego niż to wyśmiać? A obaj komicy robią to po mistrzowsku. W punkt podsumowują to z czym każdy się mierzy i pokazują, że nieważne ile mamy lat i jakiej jesteśmy płci - tak naprawdę wszyscy jesteśmy mężczyznami w średnim wieku wystawionymi na pierwszą linię frontu.

Wcześniej nie wykazywałam zainteresowania stand-upem to co znalazłam w tym zbiorze idealnie do mnie trafiło. Śmieszne, inteligentne, trochę absurdalne i absolutnie bezpardonowe. Dokładnie takie jakie obecnie są potrzebne by odwrócić uwagę od powagi sytuacji i sprawić, że popłaczemy się ze śmiechu. Przyznam, że wydawnictwo trafiło w dziesiątkę. Ja jestem bardzo na tak.

wtorek, 5 listopada 2019

,,Szczelina" Jozef Karika

 Tytuł oryginału: Trhlina

Do pisarza Jozefa Kariki zgłasza się młody mężczyzna Igor M. Chłopak skończył niedawno studia ale problemy ze znalezieniem stałej pracy w wyuczonym zawodzie zmuszają go podjęcia zajęcia jako pomoc na budowie. Jednym z zadań jakiego się podjął było uprzątnięcie starej willi, która niegdyś była szpitalem psychiatrycznym. Tam jego ciekawość budzi sejm, w którym znajduje akta Waltera Fischera. Człowiek ten pod koniec lat 30-tych XX wieku zaginął na ponad trzy miesiące w paśmie gór Trybeczu. Chłopak zaintrygowany przesłuchaniem Fischera zaczyna własne śledztwo internetowe i odkrywa, że do podobnych zdarzeń dochodziło już wcześniej. Nie wie jednak, że już wkrótce on sam wraz ze znajomymi da się wplątać w coś znacznie większego i mroczniejszego.

Nie należę do osób, które się boją gdy czytają. Tak czasem pojawia się dreszczyk emocji, czasem czuje narastające napięcie, czasem się przestraszę ale się nie boję. Grozę i strach budzi we mnie to gdzie nie umiem znaleźć racjonalnej i logicznej granicy między tym co jest na kartach powieści a tym co znam i odnajduje w rzeczywistości mnie otaczającej. Jozef Karika zdaje się o tym doskonale wiedzieć bo w swoje powieści doskonale zaciera granicę między fikcją a realnym światem. Sięga po prawdziwe, udokumentowane wydarzenia, które bardzo łatwo znaleźć i zweryfikować i na ich podstawie buduje nową, groźną, przerażającą rzeczywistość. Łamie granicę między tym co jest doskonale znane a tym, czego sobie nie uświadamiamy. To już nie jest zwykłe, bezpieczne otoczenie, to nie jest środowisko, które zapewnia nam relaks i odpoczynek - teraz nabiera nowego, niebezpiecznego wydźwięku i staje się zagrożeniem. Budzi niepokojące pytania, tworzy dyskomfort, budzi i strach i niepewność, burzy ustalony ład.

,,Szczelina" przeraża bo nie jest łatwo i bez wahania powiedzieć, że jest to tylko fikcja literacka. Tak, racjonalnie, wiemy że wyobraźnia autora zadziałała. Użył doskonałych środków stylistycznych i literackich oraz dzięki zastosowanej formie zbudował bardzo realistyczny przekaz. Pseudo reporterska narracja sprawdza się wręcz po mistrzowsku. Ale to tylko powieść. A potem pojawiają się myśli, że są realnie odnotowane przypadki, że są wiarygodni świadkowie, że przecież świat nadal skrywa wiele tajemnic... I to rozmycie granic budzi strach i najbardziej przeraża. Bo może naprawdę cisza ma oczy?

p.s. WYZWANIE 2019 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 38,6 cm - 2,7 cm = 35,9 cm.

czwartek, 14 marca 2019

,,Arystokratka i fala przestępstw na zamku Kostka" Evžen Boček

 Tytuł oryginału: Aristokratka a vlna zločinnosti na zámku Kostka
 
31 sierpnia 1997 - dzień gdy zginęła księżna Diana a zamek w Kostce pogrążył się w żałobie. Mieszkańcy popadli w rozpacz (i inne uzależnienie) i nawet nie podejrzewali, że im także grozi poważne niebezpieczeństwo. Do rodowej posiadłości Kostków zmierzają dwie, samodzielne grupy, których celem jest kradzież. I pewnie każdy się zdziwi co można ukraść w miejscu gdzie nic nie ma, i które beztrosko otwiera się na stada ,,muflonów". Cóż, znajdą się i amatorzy czaszek poprzednich Marii oraz tacy co połakomią się na niespodziewanie odnalezionego Rembrandta, zwanego wcześniej jako ,,Burdel w kuchni."

Dopiero gdy sięgnęłam i zaczęłam czytać czwarty tom z serii przygód ,,Arystokratki" uświadomiłam sobie jak brakowało mi tego absurdalnego, czeskiego humoru. W prawdzie ten króciutki tomik bardziej koncentruje się na nieudolnych i niewydarzonych złodziejach niż na mieszkańcach zamku. Dzięki temu dostajemy opowieść o bandzie gapowatych złodziejaszków, którym własny pech przeszkadza w wykonaniu zadania. Mimo, że wszystko jak zawsze okraszone jest specyficznym, czeskim humorem to brakowało mi moich ulubieńców Józefa i pana Spocka. Zresztą całą reszta tej szalonej ferajny przewija się w tle, dopełniając wizerunek nędzy i rozpaczy. Tylko hrabianka Maria jako tako zachowuje zdrowy rozsądek i z charakterystycznym dla siebie dystansem relacjonuje to co działo się na zamku.

,,Arystokratka i fala przestępstw na zamku Kostka" to cudowny, króciutki i jak zawsze śmieszny powrót. Pełen absurdów, komizmu sytuacyjnego oraz pomyłek. Bawi i relaksuje więc jak zawsze dla mnie bomba!

niedziela, 18 lutego 2018

,,Arystokratka na koniu" Evžen Boček

 Tytuł oryginału: Aristokratka na koni

Projekt ,,Arystokratka (prawie) umarła" na zamku w Kostce można uznać za rozpoczęty. Hrabianka Maria, obciążona klątwą, prawdopodobnie ma umrzeć w dniu swoich dwudziestych urodzin - jest; trumna - jest; odpowiednio przygotowana kampania reklamowa - jest; wsparcie prasy - ... no właśnie.

Pechowy, szalony zamek w Kostce znowu otwiera swoje podwoje dla czytelników, w prawdzie nic tam nie ulega zmianie - w dalszym ciągu zamieszkały jest przez tą samą wybuchową mieszankę postaci i nadal obserwujemy ich coraz to bardziej ,,genialne" pomysły jak przyciągnąć do zamku turystów i zarobić pieniądze. W tej części po pasmie spektakularnych i niesamowicie śmiesznych porażek nadciągnie nieoczekiwane wsparcie w osobie tajemniczej ciotki Nory.

Cykl ,,Arystokratka" to pewniak jeśli szukamy niebanalnego humory. Lekki styl, konwencja pamiętnika oraz totalnie szalony miks postaci gwarantują przyjemnie spędzony czas. Wraca się do przygód Kostków niczym do ulubionego serialu komediowego. Bocek stworzył postaci przerysowane, wyolbrzymione w swoich wadach ale przez to zabawniejsze. Polecam serdecznie i mam nadzieję, że to nie ostatnie moje spotkanie z cyklem ,,Arystokratka".

wtorek, 14 marca 2017

,,Dziennik kasztelana" Evžen Boček

Tytuł oryginału: Deník kastelána

Jeśli ktoś spodziewa się powtórki z ,,Ostatniej Arystokratki" to niech uważa. Może się mocno rozczarować. Chociaż temat podobny, miejsce prawie identyczne, postaci na pierwszy rzut oka jakby skądś znane to jednak klimat nie pasuje. Arystokratka doprowadzała do spazmów śmiechu, a tutaj od pierwszych stron czujemy powiew niepokoju.

Wiktor, zmęczony życiem w mieście podejmuje pracę kasztelana na zamku gdzieś koło Brna. Sprowadza rodzinę i w końcu chce rozkoszować się spokojnym, sielskim życiem. Jednak coś od pierwszych chwil pobytu nie daje mu spokoju, nic nie dzieje się tak jak powinno, zagadkowe i tajemnicze zdarzenia nękają wszystkich, którzy zbliżą się do zamku. A i problemy osobiste Wiktora, które miały znaleźć tutaj swoje rozwiązanie tylko się potęgują i nawarstwiają.

,,Dziennik kasztelana" chyba najbardziej zbliżony jest klimatem do horroru gotyckiego. Posępne zamczysko, seria dziwnych zdarzeń oraz całe mnóstwo niedopowiedzeń. Nic nie dzieje się otwarcie, mamy tylko dziwne podejrzenia oraz niesprecyzowane przeczucia. Całość bazuje na delikatnym balansowaniu na ukrytych lękach. Trzyma w napięciu od pierwszych stron, sprawiając, że nie można się oderwać. Cały czas niecierpliwie oczekujemy na wielkie finałowe odsłonięcie prawdy. Tylko czy na pewno ono nastąpi i będzie takie jak tego by się pragnęło?

,,Dziennik kasztelana" to sporo, dla mnie pozytywne, zaskoczenie. Zupełnie inna atmosfera, bardziej precyzyjna i zwarta oraz przede wszystkim bardziej mroczna oraz zagadkowa niż w Arystokratce ale przez to równie interesująca. Autor pokazał, że nie tylko umie bawić ale też napędzić trochę stracha. Polecam!

czwartek, 21 lipca 2016

,,Arystokratka w ukropie" Evžen Boček

Tytuł oryginału: Aristokratka ve varu

Zamek w Kostce - jest
Dwa dogi - są
popijająca orzechówkę kucharka - jest
hipochondryczny Spock-ogrodnik - jest
nienawidzący ,,muflonów" klucznik - jest
rodzina Kostków - odhaczeni.

Pozornie wszystko jest w porządku. Kostkowi zaczynają przyzwyczajać się do swojej nowej roli szlachty na włościach. Ale przy tak zwariowanej zbieraninie nic nie jest pewne. Chociaż, jedną rzecz można zagwarantować - duuużo śmiechu. Codzienne utarczki z panem Spockiem, Józefem czy panią Cichą rozbawią nawet największego ponuraka. Obserwując ich zamkową codzienność wręcz nieprawdopodobnym wydaje się, że zamek nadal stoi i ktoś z własnej nieprzymuszonej woli chce go zwiedzać. Ale nie wszędzie można spotkać obciążoną klątwą ,,ostatnią arystokratkę", wypadającą z kominka zjawę, nie wszędzie jest pokój Himmlera i przede wszystkim tylko w Kostce Helenka Vondrackowa brała ślub. Dla takich atrakcji chyba wartko stanąć oko w oko z prawdziwym chaosem.

,,Arystokratka w ukropie" to świetna kontynuacja. Dużo rewelacyjnego humoru sytuacyjnego oraz słownego zapewnia rozrywkę na najwyższym poziomie. Nie da się spokojnie czytać o kolejnych genialnych pomysłach włodarzy zamku oraz o tym co rzeczywiście z tego wyszło. Barwny język świetnie buduje komizm. Jest powieść, której nie da się odłożyć gdy już się zacznie ją czytać a potem tylko chce się więcej. Polecam!

niedziela, 29 maja 2016

,,Ostatnia Arystokratka" Evžen Boček

Tytuł oryginału: Poslední aristokratka

Dobra, prawdziwie śmieszna książka to rzadkość. Trudno jest ubrać w słowa komizm sytuacji nie popadając w nadmierny absurd lub głupotę. Autorowi ,,Ostatniej arystokratki" udała się ta sztuka. Stworzył lekką, niesamowicie zabawną opowieść o pewnej amerykańskiej rodzinie, która okazuje się być czeską szlachtą. Mają zamiar wrócić jako państwo na swe włości ale od początku wszystko idzie nie tak jak powinno. Już na lotnisku mają problemy a potem jest tylko gorzej i ... zabawniej.

Narratorką, a zarazem główną bohaterką jest Maria Kostka. Osiemnastolatka, która wydaje się być jedyną trzeźwo myślącą osobą w rodzinie. Ze spokojem, dystansem i pewną swadą opisuje grajdołek, w którym przeszło jej żyć. Bo co zastają w Czechach? Upadający zamek,kolekcję ekscentrycznych przodków i trójkę pracowników: leniwego kustosza, hipochondrycznego ogrodnika i lubią sobie wypić kucharkę. A gdy do tego jeszcze dojdzie szalona córka rodzinnego prawnika ,wymagająca menadżerka i dwa nieposłuszne dogi niemieckie pewnym jest, że spokój i nuda nie grożą.

,,Ostatnia arystokratka" to lektura idealna - lekka, zabawna, poprawiająca nastrój a przy okazji niebanalna. Nie miałam wcześniej do czynienia z czeskim humorem ale w tym wydaniu bardzo mi spasował. Z niecierpliwością będę polować na drugą cześć przygód rodziny Kostków z Kostki.

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 85 cm - 1,7 cm = 83,3 cm