Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 stycznia 2024

,,Barbarica" Michael Morys-Twardowski


 Historia państwa polskiego umownie zaczyna się w roku 966 wraz z Chrztem Polski. Gdy popatrzymy na tę datę z perspektywy Egiptu, Grecji, Rzymu czy nawet innych państw europejskich to wydaje się bardzo późno. Przecież potrafimy wskazać faraonów na kilkaset lat przed Chrystusem czyli nawet dwa tysiąclecia (!!!) wcześniej niż moment gdy Mieszko zdecydował o chrystianizacji kraju nad Wisłą. Wtedy gdy rozwijają się i upadają cywilizacje, gdy kształtuje się europejska kultura i światopogląd tereny dzisiejszej Polski są białą plamą. Ale czy tak jest naprawdę? Czy rzeczywiście nic nie da się powiedzieć o tym jak wyglądało państwo polskie przed rokiem 1000? Michael Morys--Twardowski podejmuje się wręcz karkołomnego zadania by ze strzępków zapisków i nielicznych zapisków stworzyć obraz Polski - dopisać pierwszy rozdział w historii naszego kraju, którego dotychczas brakowało albo był ignorowany.

Otworzenie tysiąca lat historii ziem polskich nie jest zadaniem łatwym. I nie ma co oczekiwać w przypadku tej publikacji na jakieś spektakularne przełomy. Nie pojawiają się tu nagle ważne i znaczące daty, nie zapełniają się karty nazwiskami, imionami czy wydarzeniami. Jak na tysiąc lat dziejów jest tam bardzo pusto ale to nie znaczy, że nic się nie dzieje. Morys-Twardowski skrupulatnie bada zapiski m.in rzymskie by znaleźć nawet najmniejsze wzmianki o plemionach, które kiedyś zamieszkiwały nad Wisłą. Wspomina o ludach i plemionach, które pojawiały się i znikały, snuje domysły i przypuszczenia ale cały czas mocno oparte na źródłach. Nie przypisuje dosłownie kolejnych ludów jako naszych przodków bo się nie da - Europa pierwszego tysiąclecia była ogromnym tyglem, w którym nieustanie się kotłowało. Plemiona przemieszczały się i były podbijane przez inne silniejsze, pojawiały się sojusze i rozdziały. Zmiany zachodziły i nie było po nich trwałych pisemnych śladów więc trudno prześledzić te procesy. Mimo to z opowieści wyłania się pewien kształt, zaczynają rysować się zależności i teren dzisiejszej Polski przestaje ziać pustką. Fakt, jest tylko kilkanaście imion, kilkanaście wydarzeń ale pokazuje to, że te tereny były zamieszkałe.

,,Barbarica" to mimo wszystko fascynująca podróż w czasie. Na podstawie nielicznych źródeł rodzi się opowieść o tym wszystkim wpłynęło na kształt państwa w 966 roku gdy oficjalnie zaczęła się nasza historia. To dynamiczna opowieść, pełna znaków zapytania i wątpliwości, która nie daje jednoznacznych odpowiedzi i nie kreśli sztywnych linii podziału. Autor próbuje wyłuskać prawdę z legend i narosłych przeinaczeń i wychodzi mu ciekawa lektura, która pozwala stworzyć pewną wizję jak mogło być. To też dowód, że historia Polski to znacznie więcej niż tysiąc lat i nie powinno się sztywno trzymać tego podziału ale odważnie sięgać głębiej i próbować opowiadać o przeszłości znacznie dalszej nawet jeśli jest to trudne. Polecam bo to arcyciekawa opowieść o zapomnianym okresie. 

p.s. WYZWANIE 2024 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 160,3 cm - 2,9 cm = 157,4 cm.    

środa, 14 czerwca 2023

,,Wawel. Biografia" Kamil Janicki


 Wawel to niewątpliwie jedno z najbardziej znanych miejsc w Polsce. Symbol. Miejsce, obok którego nie można przejść obojętnie. Siedziba królów oraz świadek dziejów. Dzisiaj gdy wchodzimy na dziedziniec arkadowy wydaje nam się, że taki wygląd zamku był zawsze. Nic bardziej błędnego. Wawel zmieniał się, upadał, powstawał, dostosowywał się do dynamicznych czasów ale najważniejsze, zawsze trwał nad Krakowem. Zrujnowany czy w pełnej krasie był symbolem trwałości państwa.

Kamil Janicki zabiera czytelnika w fascynującą podróż przez czas aby poznać koleje jednego z najstarszych i najważniejszych obiektów w Polsce - zamku na wawelskiej skale. Zaczyna od czasów legendarnych, sięgając aż do starodawnego państwa Wiślan, przechodząc przez czasy Piastów, najwięcej miejsca poświęcając okresowi świetności za panowania ostatnich Jagiellonów aż do upadku i ruiny w XVII i XVIII wieku, kończąc na II wojnie światowej. Wawel zawsze odgrywał ważną rolę. Był symbolem władzy, siedzibą władcy, twierdzą, skarbcem. Tam mieściły się najważniejsze urzędy, decydowano o najważniejszych sprawach państwa. Ale był też domem, domem dla króla i świadkiem zmiennych kolei losu państwa polskiego. Janicki barwnie opowiada o kolejnych zmianach, rozbudowach ale i pożarach i niszczeniu, przedstawiając Wawel jako żywy, dynamiczny organizm. Mimo, że obecna forma zamku jest tworem całkiem nowym, to nadal da się odnaleźć ślady przeszłości, zarówno tej dobrej jak i złej. Widać blizny bo ranach zadanych przez kolejnych okupantów, widać braki które przypominają o grabieżach i zniszczeniach, ale jest też pomnikiem przypominającym o okresie świetności i mocy.

,,Wawel. Biografia" czyta się jak najlepszą powieść. To nie suchy przewodnik przeprowadzający czytelnika od komnaty do komnaty. To opowieść pełna dynamiki, zwrotów akcji, pełnokrwistych bohaterów, dramatyzmu i splendoru. To historia nie miejsca ale Państwa, społeczeństwa i ludzi. Pokazuje zupełnie nowe oblicze Wawelu, nadaje mu znaczenia oraz przypomina, że jest to coś zdecydowanie większego niż tylko mury. Z pewnością warto sięgnąć i przeczytać bo to książka od której trudno się oderwać. W bardzo prosty przystępny sposób przybliża wieki polskiej historii. Polecam! 

p.s. WYZWANIE 2023 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 89,1 cm - 4,9 cm = 84,2 cm.    

środa, 12 kwietnia 2023

,,Niezwykłe kobiety w nauce" Iwona Kienzler

 

Na hasło ,,kobiety" i ,,Nauka" chyba każdy bez namysłu wykrzyknie Maria Skłodowska-Curie i zadowolony z siebie siądzie. Tak, Polka jest z pewnością najlepszym i najwybitniejszym przykładem. Jednak nie jedynym. Kobiety od zawsze miały dłuższą, bardziej skomplikowaną drogę do świata nauki. Przez wieki narzucano im rolę matki, żony, kochanki, opiekunki domowego ogniska. Nauka, odkrycia czy nawet medycyna i opieka nad chorymi (które przecież w domyśle łączące się z żeńską rolą) miały być zbyt wielkim wysiłkiem i rzeczami zbyt skomplikowanymi dla damskiego rozumu. Mężczyźni w imię źle pojętej troski i opieki nad kobietami odmawiali im prawa do wiedzy. Jednak to nie zniechęcało wszystkich. Znalazły się kobiety, które sprzeciwiały się męskiemu panowaniu, miały otwarty umysł i niewątpliwie dar, który pozwalał im się rozwijać i zapisać na kartach historii.

Mimo, że świat nauki zdominowany jest przez mężczyzn, kobiety od zawsze w nim istniały. Już w starożytności dokonywały przełomowych odkryć w dziedzinach takich jak astronomia, medycyna, biologia. Nieliczne miały szczęście i mogły się uczyć, prowadzić badania czy korespondencję z najtęższymi umysłami epoki przy wsparciu najbliższych, męża czy rodziny. Dzięki ich pracą nauka mogła posuwać się do przodu i poszerzać swoją przestrzeń. Jednak nie zawsze było tak kolorowo. Kobiece wejście w świat wiedzy często było okupione osobistymi poświęceniami i niezrozumieniem ze strony otoczenia. Wiele kobiet zostało okradzione ze swoich badań czy okryć a ich wyniki przypisali sobie mężczyźni, a one same zostały zepchnięte w cień.

Iwona Kienzler kolejny raz zabiera czytelnika w świat historii, prezentując ją w łatwy i przystępny sposób. Jej praca to zaledwie bardzo ogólne zapoznanie z tematem. W ciekawy sposób opowiada o wyjątkowych, niezwykłych kobietach, które nie bały się stawić czoła z góry narzuconemu porządkowi świata. To opowieść o tym, że inteligencja i talent nie mają płci. Wystarczą chęci i nawet niewielka szansa a będą się rozwijać. Mimo, że Kienzler ciekawie opowiada, to jest bardziej gawędziarką i opowiada pasjonujące anegdoty. Jej książka to zaledwie wstęp, który pozwoli następnie samemu zgłębiać historie, o których nawet nie zdawaliśmy sobie sprawę. Polecam!

wtorek, 14 lutego 2023

,,Hiacynt. PRL wobec homoseksualistów" Remigiusz Ryziński

 


,,Hiacynt" to kryptonim akcji, przeprowadzonej w latach 1985-1987, a której celem byli homoseksualni mężczyźni. Trwała zaledwie kilka dni ale jej konsekwencje mogły być dużo trwalsze. Zatrzymania, kontrole, przesłuchania, przemoc wymierzona w zatrzymanych, próby pozyskania jako TW. A wszystko dlatego, że geje byli uważani za grupę kryminogenną, którą trzeba mieć pod specjalnym nadzorem. Niby gdzieś mimochodem próbowano wspominać o AIDS i ochronie przed zagrożeniem jakie ono niesie ze sobą ale nie zmienia to faktu, że głównym celem akcji była kontrola, upodlenie i stworzenie poczucia nieustannej inwigilacji. Homoseksualiści byli wrogami państwa, społeczeństwa i trzeba było ich trzymać w ryzach. Brzmi jakoś znajomo, prawda?

Remigiusz Ryziński podjął się karkołomnego zadania dotarcia do PRL-owski teczek by dokładnie poznać i przebadać szczegóły akcji ,,Hiacynt". Ale zanim o tym to tworzy tło, kontekst, świat w którym przyszło żyć gejom w PRLu. Szalety, meliny, ciemne zaułki w parku, mrok i zepsucie. Z tym się kojarzyli i właściwie tam zostali zepchnięci. Pozbawieni tożsamości, żyjący w ciągłym poczuciu zagrożenia bo zabić ,,pedała" zdarzało się zbyt często. Najczęściej mordercami okazywali się przypadkowi kochankowie, którzy wcale nie szukali czułości ale okazji do kradzieży. Świat okrutny i bezwzględny, pozbawiony oparcia we władzy bo władza też prześladuje i zastrasza. Donos, albo nawet same podejrzenie, może pozbawić pracy, rodziny, znajomych. I do tego dochodzi jeszcze zmasowana akcja systemowa, której jedynym celem jest mocniejsze dokręcenie śruby, spisanie, zebranie haków i późniejszy szantaż.

Opowieść o ,,Hiacyncie" przeraża i denerwuje. Przeraża bo porażający jest rozmiar biurokracji, systemowych działań wymierzony w ludzi, którzy właściwie niczemu nie są winni. Byli prześladowani, szczuci, inwigilowani, pozbawieni praw i ochrony. Denerwuje bo ta opowieść ma ogromny potencjał a wyszła chaotyczna masa, w której czytelnik gubi się w natłoku niepotrzebnych detali, nazwisk pomiędzy którymi autor skacze, faktów i zdarzeń. Trzeba dużo skupienia aby zrozumieć ciąg zdarzeń i wyciągnąć właściwe wnioski. Dopiero kalendarium na końcu wszystko porządkuje więc sugeruje zacząć od niego a potem próbować sobie układać to co działo się w trakcie właściwej akcji ,,Hiacynt".

Nie zmienia to jednak faktu, że jest to książka ważna i wyciągająca na światło dzienne bolesne epizody z historii najnowszej - moment gdy państwo obraca się przeciw swoim obywatelom, gdy podejmuje kroki skrajne. To reportaż szokujący, bolesny i (co najstraszniejsze) aktualny. Po ponad trzydziestu latach temat nadal jest aktualny i nie rozwiązany. Zaskakujące jest, że wiele teczek do których autor chciał dotrzeć nie znajduje się w archiwach IPN ale ma opis ,,TAJNE" co budzi podejrzenie, że mogą nadal być w użyciu. Straszne i szokujące. A jaka jest prawda? Dziś na pewno się tego nie dowiemy.

wtorek, 10 stycznia 2023

,,To nie przystoi!" Mikey Robins

Tytuł oryginału: Reprehensible: Polite Histories of Bad Behaviour

 Podręczniki historii są pełne doniosłych wydarzeń i dostojnych postaci. Nobliwi, szanowani, poważni, mądrzy, rozważni tak wielu zapamiętała ludzkość. Ewentualnie na przeciwszali szaleńcy i dyktatorzy. Wszyscy jednak wydają się być zbudowani z mocnych cech. Zapominamy o tym, że byli dokładnie takimi samy ludźmi jak my i mieli swoje szaleństwa, bziki, chwile słabości, dziwactwa i byli wplątani w zdarzenia, na które dziś patrzymy z uśmiechem na ustach. Tak, wszyscy wielcy byli ludźmi i byli dziwni.

,,To nie przystoi!" to zebrane w jedną całość anegdoty o ludziach, których dziś pamiętamy tylko przez pryzmat wielkich wydarzeń. Nicola Tesla - wybitny wynalazca ale zakochał się w ... (nie powiem sprawdźcie), Newton - robił listę grzechów, Washington był  podporządkowany egocentrycznej matce, Benjamin Franklin - seksoholik, działający na dwóch kontynentach, Mozart miał ...hmmm.. dosyć specyficzne poczucie humoru. Zaintrygowani? A to tylko maleńki wycinek. Ta książka to swoisty ,,pudelek" dostarczająca mnóstwa plotek o najważniejszych postaciach historycznych i bawiąca na zmianę z szokowaniem. Jeśli wydaje się nam czasami, że współczesny świat jest zdegenerowany, szalony czy dziwny to takie publikacje udowadniają tylko, że od wieków nic się nie zmieniło. Oprócz tego, że dzisiaj mamy internet i plotki zdecydowanie szybciej się rozprzestrzeniają.

,,To nie przystoi!" to zupełnie świeże spojrzenie na historię. Bez patetyzmu, z dużą dawką humoru, ironii i sarkazmu. Wyciąga na światło dzienne wszystko to co historia próbuje zamiatać pod dywan. Pokazuje dużo bardziej ludzką, zwyczajną twarz tych, którzy obrośli już powagą, szacunkiem i ...nudą. Nagle dostojni ojcowie narodów nabierają kolorytu, stają się bardziej ludzcy dzięki swoim słabością i dziwactwom. Przestają być posągami a zaczynają być trochę bliżsi. Można się z nich pośmiać a nie tylko na odległość podziwiać. Z pewnością nie raz i nie dwa w trakcie lektury pojawi się oburzenie, zaskoczenie i histeryczny śmiech. I to jest najlepsze i dlatego polecam! 


p.s. WYZWANIE 2023 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 160,1 cm - 2,6 cm = 157,5 cm.     

niedziela, 27 lutego 2022

,,Pańszczyzna" Kamil Janicki

 

Ostatnio dowiedziałam się, że jestem stuprocentową potomkinią chłopów z małopolskiej wsi. Niby nic zaskakującego bo na wsi się urodziłam i wychowałam. Zaskakujące jednak było zobaczenie wyciągu z XVIII wiecznego galicyjskiego rejestru i zobaczenie własnego nazwiska dokładnie w tym samym miejscu na mapie co obecnie. To tylko potwierdziło, że przynajmniej od 250 lat, moja rodzina mieszka i uprawia dokładnie tą samą ziemię. Niby nic, ale szokujące  i zaskakujące odkrycie. I pewnie nie jestem jedyna, wielu Polaków znajdzie, w zakamarkach przeszłości swoich rodzin dokładnie tą samą sytuację. Niektórzy będą musieli się trochę namęczyć żeby zlokalizować miejsce skąd pochodzą, jeśli różne koleje losu rzuciły ich w inne miejsca. Jednak jedno jest pewne - zdecydowana większość Polaków wywodzi się nie z szlachty ale z chłopstwa.

Chyba podświadomie, obecnie, mamy pewną romantyczną wizję wsi. Szczęśliwi chłopi, piękne zagony, zadbane zwierzęta i radosny, kolorowy folklor. Piękny obraz ale fałszywy. Polska wieś na przestrzeni wieków wcale nie była miejscem radosnym, szczęśliwym czy nawet bezpiecznym. Chyba więcej wiemy o sytuacji ludności pochodzącej z Afryki w XVIII i XIX wieku w Stanach Zjednoczonych niż o własnych przodkach a tak naprawdę te dwie historie są bardzo podobne. Chłopi w Rzeczpospolitej nigdy nie byli traktowani na równych, czy chociaż podobnych prawach do szlachty. Ba., oni nawet nie byli uznawani za ludzi. Byli bezwzględną własnością pana a stan ten pogłębił się po potopie szwedzkim. Do tego momentu panowała pewna autonomia na wsi, potem było tylko gorzej. Chłopi byli bezwzględnie wykorzystywanym narzędziem, okrutnie wykorzystywany, obdzieranym ze wszystkiego co posiadał, zmuszanym do pracy ponad siły i bezczelnie manipulowanym aby nie był w stanie się przeciwstawić. Chłopi nie mieli żadnych praw, nie przysługiwała im żadna opieka, oprócz ,,litościwej" ręki pana.  Chyba nie będzie zaskoczeniem, że takie postępowanie prowadziło do tego, że mieszkańcy wsi nie czuli się Polakami, nie czuli się związani z Polską i to co działo się z krajem niewiele ich obchodziło. W niektórych miejscach upadek Rzeczpospolitej nawet był im na korzyść bo złagodził wyzysk i wpłynął na poprawę ich stanu.

,,Pańszczyzna" szokuje i przeraża. To bardzo czarny element naszej historii. Historii, która dotknęła zdecydowaną większość społeczeństwa. Janicki stawia tezę, że to właśnie wielowiekowe wykorzystywanie ludności chłopskiej wpłynęło na wykształcenie się wielu postaw, które są nadal obecne w społeczeństwie. Nieświadomie ciągniemy i powielamy to co, zostało nam, jako społeczeństwu, wpojone w trakcie czterystuletniego okresu, kiedy obowiązywał system pańszczyźniany. Czy tak jest rzeczywiście? Chyba każdy indywidualnie powinien przeczytać, przemyśleć i zrozumieć czym właściwie było polskie niewolnictwo, z jakim okrucieństwem, wręcz bestialstwem było związane, na czym Polska przez wiele wieków próbowała budować swoje bogactwo. Nie jest to łatwa i przyjemna lektura. Nie snuje wizji ,,wsi spokojne, wsi szczęśliwej". Wręcz przeciwnie, z każdej strony wieje strachem, niepewnością, zgrozą i na koniec oburzeniem, że coś takiego było możliwe i to tak długo a obecnie, zupełnie odeszło w niepamięć. Polecam gorąco!

  p.s. WYZWANIE 2022 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  133,9  cm - 2,8  cm =  131,1 cm.

 

czwartek, 24 lutego 2022

,,Zaginione miasta, prastare grobowce" praca zbiorowa

 Tytuł oryginału: Lost Cities, Ancient Tombs. 100 Discoveries That Changed the World

Chyba nikogo nie trzeba przekonywać o tym, że Ziemia i historia ludzkości potrafią zaskakiwać. Im więcej wiemy, im więcej wydaje nam się, że rozumiemy, pojawia się coś co zupełnie zmienia nasze pojmowanie. I chociaż cała przyroda jest niezwykła, to zdecydowanie najbardziej niezwykły i najbardziej tajemniczy jest człowiek i jego wytwory.

,,Zaginione miasta, prastare grobowce" to zestawienie 100 znaczących odkryć, które mówią wiele o rozwoju cywilizacji i społeczeństw. Zaczyna się od prehistorii, pierwszych malunków naskalnych, pierwszych śladów działalności człowieka. Krok po kroku śledzimy dokonania, śledzimy kolejne stopnie jakie pokonywała ludzkość jako społeczność. Im dalej tym robi się bardziej fascynująco i bardziej tajemniczo. Bo chociaż cały czas odnajdywane są budowle, grobowce, ślady działalności to wcale nie są one finalną odpowiedzią. Ba, są dopiero wstępem. Oglądamy osiągnięcia ale nie rozumiemy jak powstały, dlaczego powstały, jakie kryją się za nimi historie. Dopiero zestawienie wielu odkryć pokazuje jak ogromna, benedyktyńska praca archeologów za tym stoi. Drobiazgowe zbieranie śladów, łączenie w jedną całość pozornie niezwiązanych elementów, budowanie spójnego obrazu. I najczęściej, im więcej wiemy, tym więcej pojawia się pytań.

,,Zaginione miasta..." porwał mnie w niezwykły świat odkryć archeologicznych. Mimo, że o większości słyszałam to ogromne wrażenie sprawia ich zestawienie obok siebie i uporządkowanie ich w porządku chronologicznym. Szok wywołuje m.in porównanie cywilizacji Ameryki Południowej gdy uświadomi się jak wtedy wyglądała Europa. Zupełne inne obrazy, mimo to w pewien sposób porażające. Zaskakujące jest także to jak wiele, mimo wszystko nie wiemy. Mimo całej wiedzy, technologii nadal nie dotarliśmy do wielu, pozornie, podstawowych odpowiedzi. Nadal otaczający świat nas może zaskoczyć. I myli się ten kto myśli, że złota epoka odkryć archeologicznych przeminęła. Fakt, może nie otworzymy już nic na miarę grobowca Tutenhamona czy nie znajdziemy miasta jak Machu Picchu ale to nie znaczy, że odkrycia się skończyły. Nadal odkrywa się miejsca, stanowiska, przedmioty, które elektryzują naukowców i może za kilka lat podobna książka będzie zawierać już zupełnie inne zestawienie.  Polecam gorąco!

czwartek, 31 grudnia 2020

,,Lunatycy. Jak Europa poszła na wojnę w roku 1914" Christopher Clark


Tytuł oryginału: The Sleepwalkers. How Europe Went to War  in 1914

 Pewne uproszczone spojrzenie na I wojnę światową i jej przyczyny pokazuje jednoznaczny podział na Trójprzymierze i Trójporozumienie (Ententę). Ci pierwsi czyli Austro-Węgry, Niemcy i Włochy są jednoznacznie źli a ci drudzy, Wielka Brytania, Francja i Rosja określani są jako strona broniąca się. Nic bardziej mylnego.

,,Lunatycy" to monumentalne opracowania koncentrujące się na przyczynach wybuchu I wojny światowej. I chociaż zaczyna się od Serbii i Gavrilo Princapa to sięga dużo głębiej. Stara się omijać utarte poglądy i pokazuje jak bardzo skomplikowana była polityka międzynarodowa na przełomie XIX i XX wieku a szczególnie w pierwszej dekadzie XX wieku. Autor po kolei analizuje kolejne państwa należące do dwóch przeciwstawnych sojuszy, które wcale nie są tak jednolite i spójne jak chciałyby to pokazywać szkolne podręczniki. Europa początku XX wieku była kotłem, tykającą bombą w której interesy poszczególnych państw kłóciły się między sobą. Budowanie sojuszy nie miało wcale na celu budowania bloku przeciwko wrogowi, było raczej zgodne z utartym powiedzeniem , że ,,przyjaciół trzyma się blisko a wrogów jeszcze bliżej". Tak naprawdę nie można tutaj wskazać jednoznacznego agresora i prowodyra wybuchu wojny. Każde państwo miało swoje cele, które w ten sposób chciało zrealizować. Każde szukało sposoby jak wzmocnić i zabezpieczyć swoje strefy wpływów. Realnie każde było w jakiś sposób winne a dopiero po wojnie zwycięscy mogli na nowo, w ładniejszej i bielszej wersji pokazać przyczyny i wskazać kogoś jako winnego.

Praca Christophera Clarka jest niezwykła. Obfituje w mnóstwo szczegółów ale jednocześnie czyta się ją jak powieść. Zagłębiamy się w meandry polityki, krążymy wokół układów i układzików, wnikamy w formujące się spiskowe struktury. Dowiadujemy się więcej i więcej ale jednocześnie mamy poczucie, że nadal nic nie wiemy. Przyczyny wybuchu I wojny światowej to ogrom faktów, danych, depesz i not. Teraz, z perspektywy ponad 100 lat jeszcze bardziej zacierające się przez wspomnienia tych, którzy sami chcieliby się wybielić lub zrzucić winę na innych. Dlatego tym bardziej docenia się pracę Clarka, próbującego dotrzeć do źródła i obiektywnie spojrzeć na przyczyny konfliktu. Nie wskazuje on jednoznacznego winnego bo takiego tam nie ma. Jest szereg kroków, decyzji i działań, po części błędnych i impulsywnych ale sprawiających, że w sierpniu 1914 Europa zapłonęła.

piątek, 26 czerwca 2020

,,W kręgu upiorów i wilkołaków. Demonologia słowiańska" Bohdan Baranowski


Jakiś czas temu czytałam książkę poświęconą demonologii i fascynującemu światu duchów w Japonii. Wtedy wydawało mi się niesamowitym i trochę dziwnym, że człowiek tak bardzo zapełnił otaczającą go rzeczywistość wszelkiej maści stworami. Wszystko jednak można było zwalić na karb specyfiki regionu, jego orientalizmu, egzotycznej kultury. No właśnie! Tylko co teraz? Bo nagle okazało się, że taki sam nadprzyrodzony świat istniał (istnieje?) obok nas, w Polsce, w samym centrum Europy.

Bohdan Baranowski to badacz folkloru działający w I połowie XX wieku. Można powiedzieć, że w ostatniej chwili, gdy jeszcze możliwe było dotarcie do ludzi, który żywo i szeroko mogą opowiedzieć o wierzeniach, przesądach czy legendach jakie wpływały na życie ludzi przez wiele stuleci. W XX wieku wiele z nich zostało wyrugowane przez działalność władzy socjalistycznej, postępujący proces oświatowy i ukulturalniający. Dziś z przymrużeniem oka potraktowalibyśmy każdego kto twierdziłby że spotkał diabła, boginkę czy południcę. Jeszcze sto lat temu to było powszechne i traktowane bardzo poważnie przekonanie.

Baranowski zbiera i podejmuje się próby usystematyzowania wszystkich legend, bajań, wierzeń. Z jego pracy wyłania się fantastyczny, nadprzyrodzony świat. Pola, lasy, jeziora, drogi, wioski, domy zapełniają się stworami, widziadłami, czarownicami czasem pomocnymi, czasem utrudniającymi życie. Człowiek oprócz zwyczajnej pracy i obowiązków musi także umieć sobie z nimi radzić i czasem próbować zyskać ich przychylność, czasem umieć z nimi walczyć. Wszystko to miało jeden, najważniejszy, podstawowy cel: miało wyjaśniać to co umysł ludzki nie umiał wyjaśnić - zjawiska pogodowe, niespodziewane choroby, zjawiska fizyczne, elektryczne, chemiczne. Łatwiej było przyjąć i zaakceptować coś co nagle znajdowało swoje wyjaśnienie. Smutne i tragiczne jest jednak uświadomienie sobie jak wielu ludzi ginęło lub cierpiało poprzez to myślenie: kobiety posądzone o bycie czarownicami, obcy brani za diabłów, chore, niepełnosprawne dzieci uważane za chowańców. Trudna i twarda rzeczywistość naszych przodków nabierała nowego wymiaru, zapełniając się dodatkowo magią i nadprzyrodzonymi mocami.

Z pewnością jest to praca, do której sięgnięcie gorąco zachęcam. Baranowski ciekawie i rzeczowo opowiada o wierzeniach, które kiedyś były powszechne. Prezentuje świat, wypełniony życie, magią, stworami. Świat niebezpieczny, zagrażający życiu ale fascynujący i przepełniony niesamowitym klimatem grozy. Pokazuje jak bogata jest i była nasza kultura ludowa. Nie ma co się zachwycać folklorem Japonii czy innych krajów, sami mamy swój własny barwny, fascynujący i tak samo niebezpieczny. Z pewnością warto go odkrywać. Polecam gorąco!

p.s. WYZWANIE 2020 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 109,4 cm - 3,4 cm = 106,0 cm.

sobota, 25 kwietnia 2020

,,Ja nie mam duszy" Natalia Budzyńska


Wystarczy otworzyć dowolną stronę internetową i przejrzeć tytuły. Wszędzie tam panoszy się sensacja, szokujące, krzykliwe tytuły, wyolbrzymienie i przesada. Wszystko tylko by przykuć uwagę i zmusić czytelnika na kliknięcie na załączony link, szczególnie w okresach gdy nic ciekawego nie dzieje się kulturze, sporcie czy polityce. I chociaż technologia się zmieniła, dokładnie to samo działo się ponad 100 lat temu. Wielkie nagłówki na pierwszych stronach gazet informowały o zamurowanej zakonnicy, którą udało się oswobodzić w Krakowie. Ciekawość ludzka, sprytnie podsycana przez stopniowe dawkowanie kolejnych sensacyjnych i szokujących szczegółu, szalała. Nakłady się wyprzedawały. Wpływało to także na nastroje społeczne w samym mieście ale i całej Europie. Ale co naprawdę wydarzyło się w Krakowie? Kim była zamknięta przez wiele lat zakonnica? Dlaczego musiała spędzić wiele lat w celi klasztora przy ulicy Wesołej?

Natalia Budzyńska w swoim reportażu idzie śladami uwięzionej Barbary Ubryk i próbuje odtworzyć koleje jej losu, tak aby znaleźć rzetelne i prawdziwe odpowiedzi na nurtujące pytania. Prześledzi dokumenty archiwalne i akta sądowe i na tej podstawie nakreśli smutny, poruszający portret kobiety dotkniętej chorobą psychiczną, której wtedy nikt nie umiał pomóc. Ograniczenia ówczesnej medycyny a szczególnie psychiatrii oraz dosłowne traktowanie reguły zakonnej doprowadziło ją do zamknięcia w celi klasztornej. Z perspektywy losów Barbary widać słabości innych ludzi, ich ignorancję i bezsilność w obliczu niezrozumiałej choroby. Brak realnych środków, które mogłyby pomóc chorej skutkował tym, że wybrano rozwiązanie okrutne ale jedyne jakie było dopuszczalne - usunięcie z widoku i udawanie, że problem nie istnieje.

,,Ja nie mam duszy" to także jaskrawy przykład jak funkcjonuje prasa brukowa, jak kształtują się sensacyjne plotki i opowieści, które są w stanie porwać tłumy. I chociaż minęło już ponad półtorej stulecia te same mechanizmy widzimy na co dzień. Sprytne sterowanie tłumem, wykorzystywanie niewinnych ofiar do własnych egoistycznych celów, tak jak Barbara Ubryk w XIX wieku stała się elementem walki z Kościołem i klasztorami.

Natalia Budzyńska stworzyła reportaż od którego ciężko się oderwać. Przykuwa swoim pozornie lekkim, gawędziarskim stylem po to by potem szokować, zmuszać do refleksji i dać odczuć, że świat i ludzkość tak naprawdę zawsze są tacy sami. Tragedia i dramat na chwilę przykuwa uwagę, wyciąga krzywdę na światło dzienna po to by za chwilę zapomnieć i skierować swój wzrok na coś zupełnie nowego. Polecam!

sobota, 4 stycznia 2020

,,Epoka milczenia" Kamil Janicki


Dopiero co zaczęliśmy lata 20-te. Przyznam, że w zadziwienie wprawia mnie to stwierdzenie. Przecież jedyne lata 20-te, o których zawsze myślę, to te dwudziestowieczne, zachwycające mnie zawsze swoją fantazją, szaleństwem i artystyczno-dekadenckim klimatem. Moje skojarzenia z tym okresem zawsze są pełne zauroczenia, pozytywnego uroku i tęsknoty bo w perspektywy współczesności wydaje się, że życie wtedy było piękniejsze, wznioślejsze i lepsze. Niestety, to tylko zwodniczy miraż, bo za pięknym zewnętrznym wizerunkiem kryje się zupełnie inne, mroczne i przerażające oblicze.

Kamil Janicki to historyk i autor kilku poczytnych książek popularyzujących historię. W ,,Epoce milczenia" mierzy się z mitami XX-lecia międzywojennego w Polsce, jako kraju gdzie ,,nie istniała" zbrodnia seksualna. Nie istniała bo była nierejestrowana, niezgłaszana a przede wszystkim nieścigana i niekarana. Straszne i przerażające. Janicki zbiera wycinki z prasy, zlepki wyroków, anonse a nawet popularne wówczas anegdoty i żarty by z tego stworzyć zatrważający obraz bezprawia i cierpienia przede wszystkim kobiet i dzieci. Gwałt to był wstyd głównie dla ofiary, bagatelizowano kazirodztwo i pedofilię, wręcz czymś oczywistym było znęcanie się nad żoną. Brzmi potwornie! A gdy jeszcze doda się fakt, że państwo nie zapewniało żadnych środków ochronnych, nie miało paragrafów ani przepisów by z tym walczyć i tylko bagatelizowało oraz udawało, że nie widzi problemu - cały ten obraz staje się jeszcze bardziej tragiczny.

,,Epoka milczenia" to książka przesiąknięta strachem, poniżeniem, bólem. Chciałoby się wierzyć, że współcześnie jest lepiej, że wzrasta świadomość społeczna, że mniej przymykamy oka na pewne sprawy. Czy tam rzeczywiście jest? Może warto przeczytać, zastanowić się i nie popełniać błędów naszych dziadków.

p.s. WYZWANIE 2020 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 163 cm - 3,0 cm = 160,0 cm.,

piątek, 16 sierpnia 2019

,,Arystokracja. Romanse i miłości w XX stuleciu" Iwona Kienzler


Skandale, skandaliki, romanse, zdrady i towarzyszące im nieodmiennie plotki. Chociaż wydaje się czasami, że to współczesne gwiazdy, gwiazdki czy sezonowi celebryci wymyśli szokowanie ogółu swoim zachowaniu i kolejnymi związkami to nie ma nic bardziej mylnego. Miłość, romans a czasem i związany z nim skandal jest stałą. Był zawsze, jest i pewnie raczej nie zniknie, a współczesna obecność wszędobylskich mediów społecznościowych tylko szybciej i bardziej dokładnie pokazuje to co zawsze istniało czego doskonałym przykładem jest książka Iwony Kielzner.

Autorka bierze pod lupę siedem historii ludzi, którzy byli na świeczniku oraz skupiali uwagę opinii publicznej w XX-leciu międzywojennym i po II wojnie światowej. Wszystkich bohaterów wiąże to, że wywodzili się z arystokracji oraz ich kolejne związki oraz miłości budziły emocje u innych. I nie ważne czy było to małżeństwo z osobą spoza własnej grupy społecznej (mezalians), szokujący romans, kolejny związek, burzliwe małżeństwo - ważne, że arystokraci lub ich małżonkowie nie oglądali się na innych angażując się w kolejne związki. Jako przykłady Kienzler przywołuje Augusta Zamoyskiego, Michała hrabiego Tyszkiewicza i Hankę Ordonównę, Krzysztofa Radziwiłła i Annę Lilpop (jako, że lubię ,,Stulecie Winnych" to z przyjemnością dowiedziałam się czegoś więcej o postaciach, które tam zostały sportretowane w tle), księcia Michała Radziwiłła, Juliusza Osterwę i Matyldę Sapieżankę, Stanisława Albrechta Radziwiłła i jego żonę Lee Radziwill oraz na koniec Alfreda Antoniego Potockiego.

Wszyscy przywołani bohaterowie i ich zachowanie z perspektywy XXI wieku nie wydają się już tak szokujący czy kontrowersyjny. Można patrzyć na nich z pewnym pobłażaniem, jednak chociaż dawne skandale przykrył trochę kurz to jednak na miarę swoich czasów były to postacie barwne, nietuzinkowe, wyróżniające się z tłumu i nic nie robiące sobie z opinii publicznej. Wręcz prototypy współczesnych celebrytów, kierujący się własnymi uczuciami a nie tym co inni powiedzą. I chociaż każda opowieść jest inna, w jednych wyraźnie widać prawdziwe uczucia, w innych tylko szał zmysłów, to wszystkie z pewnością są godne poznania, szczególnie, że autorka ma świetny, gawędziarki styl opowiadania i chociaż mocno odwołuje się do źródeł to robi to z lekkością i humorem. Książka nie nudzi a zaciekawia mnogością faktów, anegdot, sprawiając, że miniony wiek nabiera kolorów i rumieńców a postacie, które obrosły trochę patyną czasów nabierają życia i stają się ludźmi z krwi i kości.

Przyjemnie spędziłam czas z książką Iwony Kienzler i z pewnością jeszcze wrócę do jej książek bu dowiedzieć się więcej o innych osobowościach z kart historii.

p.s. WYZWANIE 2019 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 70,7 cm - 2,2 cm = 68,5 cm.

czwartek, 8 sierpnia 2019

,,Życie w średniowiecznej wsi" Joseph Gies, Frances Gies

 Tytuł oryginału: Life in a Medieval Village

 Po zamku naturalną koleją rzeczy przyszła pora na wieś. To ona była naturalnym otoczeniem dworu, tam mieszkali ci, którzy pracowali dla pana. Czym się wyróżniali? Co ich opisywało? Jak właściwie wyglądała i funkcjonowała średniowieczna wieś?

Zasiadłam do lektury ,,Życia w średniowiecznej wsi" z ogromnym entuzjazmem. Nikogo chyba po raz setny nie muszę przekonywać, że lubię i pochłaniam wszelkiego rodzaju książki historyczne, a szczególnie te napisane przez sprawdzonych autorów, a małżeństwo Gies to takich już zaliczam. Tym razem za modelowy przykład średniowiecznej wsi wybrali angielską wioskę Elton. Na jej temat zachowało się mnóstwo źródeł historycznych na podstawie, których można wiele powiedzieć o mieszkańcach wsi i tym czym się zajmowali.

Książka podzielona jest na dziesięć rozdziałów, z których dwa pierwsze są bardzo ogólne i wprowadzające w temat. Kolejne analizują dosyć dokładnie następujące zagadnienia: pana, chłopów, ich życie, zagadnienia związane z małżeństwem i rodziną, pracę, rolę parafii, zagadnienia związana z wymierzaniem sprawiedliwości aż do ostatniego rozdziału, który próbuje nakreślić granicę istnienia stereotypowej średniowiecznej wsi.

O ile lektura ,,Życia w średniowiecznym zamku" mnie pochłonęła i dostarczyła mi wielu nowych, ciekawych informacji to ,,Wieś" mnie zmęczyła. Nie ma tu za wiele nowych, świeżych czy skupiających uwagę wiadomości, jest sporo powielania dobrze znanych faktów, pomieszane z cytowaniem zachowanych rejestrów księgowych czy karnych. W moim odczuciu prezentowane dane są suche i nudne, brakuje w tym wszystkim życia jakie mimo biedniejszych i trudniejszych warunków tętniło na wsi. Dużo miejsca poświęca się ekonomi, finansom, na margines spychając kulturę, folklor, mentalność - czyli to co najbardziej fascynujące. Domyślam się, że taka struktura książki wynikła z dostępności materiału do badań. Trudno oczekiwać zapisków kulturalnych, jeśli weźmie się pod uwagę, że średniowieczna wieś była niepiśmienna.

Ciężko mi się czytało tym razem pracę małżeństwa Gies, chociaż oni robili co mogli by swoją narracją uatrakcyjnić taką ilość suchych, statystycznych danych. Z pewnością oczekiwałam czegoś bardziej wciągającego. Mimo to jest to pozycja obowiązkowa dla wszystkich zainteresowanych średniowieczem.

p.s. WYZWANIE 2019 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 73,7 cm - 3,0 cm = 70,7 cm.

czwartek, 27 grudnia 2018

,,Damy Złotego Wieku. Prawdziwe historie" Kamil Janicki


,,Damy Złotego Wieku" to książka, która łączy w sobie cechy reportażu, skryptu z powieścią. Koncentruje się na ostatnich latach panowania dynastii Jagiellonów wysuwając na pierwszy plan kobiety wchodzące w skład tego roku.

Niewątpliwie pierwszoplanową i najważniejszą bohaterką jest Bona Sforza. To jej poświęcono najwięcej miejsca oraz bardzo drobiazgowo przygotowano jest portret jako wyjątkowej, silnej i ambitnej kobiety. Prześledzono całe jej życie od narodzin, zaręczyn z Zygmuntem Starym, przez przybycie do Krakowa oraz cały jej okres panowania. W portretu tego wyłania się inteligentna, zdeterminowana władczyni, skoncentrowana na budowaniu potęgi rodu. Robiła wszystko w sposób bardzo nowoczesny i doskonale znany z dworu włoskiego ale zupełnie odbiegający od tego co było znane w Polsce. Jej skuteczne ale często agresywne działanie nie znajdowały poparcia ani u męża, możnych polskich czy nawet u syna, który głównie jej zawdzięczał to, że założył koronę. Janicki tworzy pełny, złożony portret królowej, która osiągnęła bardzo wiele w polityce. Ale nie koncentruje się tylko na jej działaniach publicznych, próbuje także odtworzyć charakter i zachowanie Bony. Nie miała ona łatwego charakteru. Jako osoba ambitne i żądna władzy była także zazdrosna, surowa, skoncentrowana na sobie.

Bladziej przy Bonie wypadają inne bohaterki książki czyli Elżbieta Habsburżanka, Barbara Radziwiłłówna, Katarzyna Habsburżanka, Barbara Giżanka (żony i kochanki Zygmunta Augusta) oraz Anna Jagiellonka (córka Bony). Są zaledwie tłem, na którym wyraźniej widać siłę Bony i słabość oraz bezradność panowania Zygmunta Augusta.

Cała książka to ogromna bomba informacyjna o ostatnich Jagiellonach. Autor nie koncentruje się tylko na osobach. Dużo miejsca poświęca także realiom zarówno tym politycznym jak i społecznym przez co łatwiej jest zrozumieć wydarzenia oraz podjąć się samodzielnej próby oceny wydarzeń. Nie jest to jednak prawdziwy skrypt historyczny a dobrze przygotowana książka popularyzująca historię. Fakty historyczne mieszają się w niej w pogonią za sensacją oraz prywatną interpretacją zdarzeń przez autora. Jej dodatkową zaletą jest lekkość stylu i łatwość opowiadania o nawet najbardziej skomplikowanych politycznych impasach. Dzięki temu XVI wiek nabiera życia, kolorów i barw. A postacie historyczne stają się ludźmi z krwi i kości a nie tylko nazwiskami w tabelach historycznych.

wtorek, 10 lipca 2018

,,Życie w średniowiecznym zamku" Frances Gies, Joseph Gies

Tytuł oryginału:  Life in a Medieval Castle

,,Życie w średniowiecznym zamku" to przystępnie i ciekawie napisane kompendium wiedzy o tym jak naprawdę wyglądało życie w średniowieczu oraz jak ważną rolę ogrywał zamek.

Autorzy wychodzą od faktów podstawowych takich jak sama historia powstania, wręcz geneza zamku, jego budowy, pomieszczeń z jakich się składał by potem przejść i zaprezentować dużo szersze spojrzenie. Już nie skupiają się na czysto formalnych zadaniach ale pokazują ludzi, kulturę, obyczajowość, mentalność mieszkańców fortecy oraz jej okolicy. Poruszają tak ważne i charakterystyczne zagadnienia jak stosunek wasal-senior, odniesienie do kobiet czy wręcz ikoniczny i nieodłącznie związany z myśleniem o wiekach średnich - motyw rycerza, jego roli, zachowania, zarówno w czasie pokoju jak i wojny.

Przystępna forma, lekki język tylko ułatwiają odbiór. Pozwalają nawet kompletnemu laikowi zmierzyć się z danymi historycznymi i przyswoić je. Dla autorów głównym przykładem jest angielski zamek Chepstow ale nie ograniczają się tylko do niego. Wręcz przeciwnie często sięgają po inne przykłady, tworząc pracę, którą czyta się jak powieść fabularną. 

 p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  71,4 cm - 2,9 cm = 68,5 cm,

piątek, 27 kwietnia 2018

,,Życie towarzyskie w XIX wieku" Agnieszka Lisak


,,Życie towarzyskie w XIX wieku" jak sam tytuł sugeruje, książka Agnieszki Lisak to zbiór najważniejszych, najbardziej charakterystycznych elementów Belle Epoque. Najszerszy i najdokładniej scharakteryzowany przez autorkę okres to właśnie II połowa XIX wieku ale nie oznacza to, że dokładnie w tych ramach się ona tylko zamyka. Tak gdzie jest to konieczne i uważane za słuszne sięga do okresów wcześniejszych kończąc nawet na XX-leciu międzywojennym.

Opracowanie składa się z kilkunastu króciutkich rozdziałów, z których każdy opisuje jedno zagadnienie. Przybliżone są tematy związane z zachowaniami, kurtuazją, najważniejszymi rozrywkami jakim oddawali się ówcześni mieszkańcy miast i dworów, relacjami między ludzkimi oraz bardziej prozaicznymi jak stroje, higiena czy jedzenie. Autorka obficie sięga do zachowanych źródeł historycznych takich jak gazety, plakaty informacyjne, pamiętniki czy powieści z epoki by jak najbardziej szczegółowo opisać poszczególne zagadnienia a przy okazji oddać choć trochę ducha epoki. Nie jest jednak łatwo patrzeć na XIX wiek z perspektywy współczesnej. Sama autorka nie ma do tego wystarczającego dystansu. Próbuje nadać swojej pracy lekkości sięgając po żartobliwie-ironiczny, który niestety w wielu miejscach razi i brzmi sztucznie. Dodatkowym minusem są nieustanne powtórzenia - w wielu miejscach pojawiają kilkakrotnie te same myśli, wnioski czy uwagi. Bardzo utrudnia to odbiór całości i prowadza znudzenie.

Praca Agnieszki Lisak jest ważnym punktem dla osób, które chcą dowiedzieć się więcej o życiu towarzyskim. Niezwykłym jest spojrzenie na to jak w przeciągu trochę ponad stu lat zmieniły się kultura naszych zachowań. Wiele elementów, które były czymś oczywistym przez szereg lat zostało wyparte i zapomniane w imię postępu cywilizacyjnego. Zniknęła cała gama zachowań społecznych, wiele rzeczy nabrało tempa, niektóre - na szczęście - odeszły z zapomnienie. Lisak zagląda za ramy pięknych obrazów i romantyczno-idealistycznych wyobrażeń by pokazać, że wszystko miało swoją także prozaiczną stronę. Sama wiele się dowiedziałam i wydaje mi się, że każdy znajdzie tam coś ciekawego.

p.s. WYZWANIE 2018 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu:  102,4 cm - 1,6 cm = 100,8 cm

niedziela, 31 lipca 2016

,,Nowy Jork zbuntowany" Anna Winnicka

,,Prohibicja" to słowo, od razu nasuwa skojarzenia ze Stanami Zjednoczonymi początku XX wieku. Czasy gangsterów, szmuglowania alkoholu i ... najbardziej szalony czas Nowego Jorku.

Ewa Winnicka zabiera nas w niezwykłą podróż w czasie. Pokazuje to co najbardziej charakterystyczne dla lat 20-tych i 30-tych. Nie ogranicza się do samego zjawiska prohibicji. To stanowi dla niej zaledwie przyczynek do pokazania jak kształtowało się współczesne społeczeństwo amerykańskie. Kilkunastoletni zakaz sprzedaży, produkcji i spożywania (przynajmniej oficjalnie) alkoholu wywarł ogromny wpływ na kraj i wywołał falę zachowań całkowicie sprzeczną z założeniami autorów XVIII Poprawki.

,,Nowy Jork zbuntowany" to przede wszystkim opowieść o narodzinach najbardziej fascynującego miasta świata. Na bakier z obowiązującym prawem powstają barwne, kosmopolityczne, świadome siebie miejsce, które zaczyna dyktować trendy na cały kraj. Jest punktem, gdzie rodzi się mit ,,od pucybuta do milionera", gdzie siedziby zakładają aspirujące do zmieniania świata firmy, kształtowane są mody i nowe modele zachowań społecznych, rodzi się nowoczesna kultura, sztuka i architektura. Ma się wrażenie, że prohibicja tam nie obowiązuje. Ba, wręcz przeciwnie. Alkohol jest stale obecny choć nie wielu otwarcie to przyznaje. Tworzone są meliny, tajne pomieszczenia, specjalne salon - wszystko co tylko potrzebne dla rządnych przeżyć i niepokornych Nowojorczyków. To także czas, który sprzyja rozwojowi przestępczości - krystalizują się struktury mafijne a przemyt kwitnie na niespotykaną wcześniej skalę.

Ogromnym walorem książki są też piękne fotografie i ilustracje. Pozwalają uchwycić klimat Nowego Jorku początku XX wieku. Wyłania się z nich obraz świata przełomów: konserwatyzm i tradycjonalizm muszą ustąpić miejsca szalejącej nowoczesności.

Gdy otwierałam książkę nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo pasjonującą opowieść mam w rękach. Czytałam i oglądałam z nieskrywaną przyjemnością. Autorce udało uchwycić i przekazać czytelnikowi klimat niepokornego miasta. Ciekawie opowiada o ludziach i zdarzeniach, sprawiając, że chciałoby się przenieść w czasie i samemu tego doświadczyć. Polecam!

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 54,1 cm - 2,3 cm = 51,8 cm

środa, 27 lipca 2016

,,Polskie Imperium" Michael Morys-Twardowski


,,Dawniej nie było problemem, z kim graniczyła Polska, bo… graniczyła, z kim chciała."

Ze szkolnej nauki historii powinniśmy pamiętać wielkie zwycięstwa polskiego oręża: Grunwald, Wiedeń, Kłyszyno - to nazwy kojarzące się ze spektakularnym pogromem wroga. Przerzucając strony atlasu historycznego raczej trudno byłoby nasz kraj przegapić. Na przestrzeni wieków zwiększaliśmy swoją powierzchnię, kolejne państwa zabiegały o sojusz z nami, poddawały się w lenno lub były wchłaniane przez silniejszego sąsiada - Polskę. Jesteśmy jedynym narodem, który panował w Moskwie, sułtan Sulejman Wspaniały respektował nasze prawa i nie pozwalał grabić naszych terenów.

Dużo? Tak, dużo faktów przemawia za tym, że byliśmy państwem z którym MUSIANO się liczyć. Byliśmy IMPERIUM. Jednak ta świadomość nam uciekła, przygnieciona martyrologią ostatnich dwóch  stuleci. Żyjemy z poczuciem, że byliśmy ciemiężeni, gnębieni, rozkradani zapominając, że wcześniej wiele wieków spędziliśmy jako kraj, z którym nie warto było zadzierać. Odwaga, upór, szaleństwo, waleczność to były nasze znaki rozpoznawcze. To inni się poddawali, nie Polska. Zapominamy, że kroczyliśmy w blasku chwały a nie byliśmy cierpiętnikami.

Na szczęście powstają książki takie jak ta Michaela Morys-Twardowskiego. Z humorem i swadą opowiada o największych naszych sukcesach. Kreśli nieprawdopodobną, z dzisiejszego punktu widzenia, mapę Polski obejmującą tereny nawet osiemnastu (18!!) współczesnych państw. Daje nam posmakować dumy ale i wskazuje błędy. Prezentuje barwne, czasem niezwykłe lub szaleńczo brawurowe karty naszej historii. Odsłania wszystko to o czym nigdy w szkole się nie mówi a co kryje się za suchymi datami, faktami i nazwiskami. Widzimy zupełnie inny obraz Rzeczpospolitej - silnej, trochę bezczelnej i dumnie kroczącej po swoje.

,,Polskie Imperium" to książka, którą czyta się niczym dobrą powieść. Z wypiekami na twarzy przewraca się kolejne strony, z niecierpliwością odkrywa kolejne fakty, poznaje fascynujące zdarzenia. Wszystko z poczuciem, że to wynik ciężkiej pracy, przekopywania źródeł historycznych by dostarczyć czytelnikowi solidne ale i ciekawe kompendium wiedzy. Polecam!



środa, 5 listopada 2014

Wyklęci. Podziemnie zbrojne 1944-1963

,,Każda ofiara złożona w walce o nasz święty cel będzie osądzona przez przyszły rząd w sposób sprawiedliwy, a imiona naszych bohaterów będą brzmiały w historycznej epopei przyszłych pokoleń, tak jak dziś brzmią nazwiska powstańców z ubiegłego stulecia. Niech dzieci i wnuki [...] wymawiają nasze imiona z dumą i szacunkiem, niech służą im drogowskazem do osiągnięcia celu patriotycznego w krytycznej chwili narodu i kraju" (Płk Władysław Żwański ,,Błekit" w rozkazie do żołnierzy)

Przyznaję, że zawsze interesowałam się historią, zdawałam nawet rozszerzoną maturę z tego przedmiotu. Jednak moja wiedza na temat tej karty naszych dziejów jest zerowa. Nie zdawałam sobie sprawy jak długo i z pełnym poświęceniem toczyła się walka o naszą niepodległość, nawet po formalnym zakończeniu II wojny światowej.

Książka ta stanowi zbiór: notatek, listów, rozkazów, artykułów z pracy czy nawet wyjątków z prywatnych dzienników. Wszystko to buduje wstrząsający obraz walki, poświęcenia i cierpienia. Nie da się chyba napisać bardziej autentycznej książki.

Na pewno jest to bardzo ważna pozycja, naświetlająca pewien okres, który władze komunistyczne chciały usunąć z naszej narodowej pamięci, tworząc otoczkę bezprawia i bandytyzmu. Cieszę się, że dane było mi z nią zapoznać. Jest to fragment historii, o którym nie wolno zapomnieć. Cześć Bohaterom!