środa, 1 kwietnia 2026

,,Oślizgłe macki, wiadome siły" Piotr Tarczyński

 


Czy wyobrażacie sobie jakikolwiek amerykański sensacyjny film lub serial bez teorii spiskowej? Roswell, UFO, zabójstwo Kennedy'ego, 9/11, tajemnice CIA? Przecież to klasyka jednoznacznie kojarząca się z USA. Każde z tych haseł od razu przywołuje konkretne skojarzenia i historie. Tylko czy w ogóle mamy pojęcie z czego to wynika? Co sprawiło, że w ogóle mogło powstać zjawisko określane jako ,,teoria spiskowa" i dlaczego pewne wydarzenia z automatu wpisały się w tę kategorię. I tu wchodzi Piotr Tarczyński, który zabiera czytelnika w fascynującą podróż przez historię Stanów Zjednoczonych od początku ich państwowości aż po współczesność i w prosty, klarowny, zrozumiały sposób tłumaczy całe zjawisko.

To nie tylko historia Stanów Zjednoczonych w pigułce, absolutnie ciekawej i wciągającej lepiej niż nie jedna powieść kryminalna, szpiegowska czy paranormalna. To też ciekawe spojrzenie na Amerykanów jako społeczeństwo i próba wyjaśnienia dlaczego właśnie tam teorie spiskowe znalazły podatny grunt. Pierwsze amerykańskie społeczności w czasach wojny o niepodległość dopatrywały się wszędzie ingerencji brytyjskiego króla i chociaż szpiedzy i agenci byli, to nie w takich ilościach jak chciano by wierzyć. Potem tajemniczy masoni, iluminaci, agenci obcych państw z najbardziej rozpalającymi wyobraźnię sowieckimi agentami na czele. Amerykanie dopatrywali się spisków bo tak potężny naród można zwyciężyć tylko podstępem. Czy rzeczywiście tak było?

,,Oślizgłe macki, wiadome siły" to świetnie napisana praca, która w sposób przejrzysty przeprowadza od punktu A do Z. Dzięki temu łatwiej zrozumieć to co obecnie dzieje się w Stanach, a w efekcie na świecie. Ogromna polaryzacja społeczeństw czy nieufność wobec obcych nie są nowym zjawiskiem. To wszystko ma za sobą długą drogę radykalizacji i narastającej nieufności. Tak, wpłynęły na to zarówno błędne jak i celowe działania władz. Ale o tym najlepiej opowie Piotr Tarczyński więc gorąco zachęcam do sięgnięcia. 


 p.s. WYZWANIE 2026 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 103,1 cm - 4,1 cm = 99,0 cm

niedziela, 29 marca 2026

,,Zagubieni w mroku" Joanna Jax


Rok 1969 może stać się przełomowym dla polskiej architektki Ewy. To właśnie wtedy dostała nieoczekiwaną szansę od losu. Może rozpocząć staż w biurze projektowym w Berlinie Wschodnim. Ale to nie tylko okazja do wyrwania się z siermiężnej Polski, to także jedyna możliwość by bezpośrednio w Niemczech spełnić prośbę przyjaciółki. To właśnie tam, w Biurze Bezpieczeństwa może dowiedzieć się co stało się z bratem przyjaciółki, który jako dziecko zaginął w trakcie II wojny światowej. Ewa nie oczekuje na zbyt wiele, ale z pewnością nie spodziewa się, że zwróci na siebie uwagę Stasi, uwikła się w romans i pozna sięgające w przeszłość tajemnice.  
 

Nie do końca wiedziałam czego się mogę spodziewać po powieści Joanny Jax. Nazwisko kojarzę ale nigdy nie sięgałam po jej książki. ,,Zagubieni w mroku" to dla mnie zaskoczenie i to całkiem pozytywne. Fabuła jest dosyć prosta i raczej przewidywalna ale siła opowieści tkwi w czymś innym. Autorka tworzy wyraziste postacie, w które łatwo się wczuć oraz buduje bardzo realistyczne tło. Świetnie oddaje klimat końca lat 60-tych i wszechobecnej obecności Stasi w NRD. To świat pozbawiony zaufania, nieustannie inwigilowany, gdzie donosy są codziennością. Intrygi, tajemnice, podejrzenia egzystują nawet w obrębie rodziny. Nikomu nie można ufać, każdy jest podejrzany i każdy coś ukrywa. W tym świecie musi odnaleźć się bohaterka, początkowo zagubiona i nie rozumiejąca do końca reguł gry.

Ale nie tylko opowieść z czasów NRDowskich jest intrygująca. Wiele emocji wyzwoli także drugi wątek, rozgrywający się w czasach II wojny światowej opowiedziany z perspektywy nagle osieroconych dzieci. Wojna widziana ich oczami jest brutalna, niesprawiedliwa i przerażająca. Szokuje i porusza, z zaskoczenia pozbawiając okruchów nadziei.


Przyznam, że podobała mi się powieść ,,Zagubieni w mroku". Ma w sobie coś, co nie pozwala jej odłożyć przed skończeniem. Pozornie prosta i przewidywalna, zaskakuje detalami. Niby romans ale opowiadający głębszą historię.

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Videograf!

 

 p.s. WYZWANIE 2026 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 105,7 cm - 2,6 cm = 103,1 cm



czwartek, 26 marca 2026

,,Miasto świętych i złodziei" Natalie C. Anderson

Tytuł oryginału: City of Saints & Thieves

 Tina ma szesnaście lat i jest kimś kogo nie ma. Żyje na ulicy, pośród przestępców by stać się złodziejką i włamywaczką idealną. Potrafi przeniknąć tam gdzie nikomu się nie udało. Teraz jednak cele jej szefów są zbieżne z jej własnymi. Wreszcie ma szansę zemścić się na kimś kogo podejrzewa o zabicie jej matki. Tylko, że włamanie, które ma się stać początkiem końca zamożnego białego przedsiębiorcy nie przebiega tak jak powinno. Zostaje nakryta przez jego syna, Michaela, który kiedyś był przyjacielem Tiny.

Po opisie spodziewałam się, że ,,Miasto świętych i złodziei" będzie mocną, wyrazistą opowieścią o mrocznych stronach Kenii. I trochę takie jest ale brakuje tam najważniejszej informacji, że jest to książka skierowana raczej do młodzieży i dlatego perspektywa jest mocno złagodzona. Pokazany jest bezwzględna rzeczywistość z jaką muszą mierzyć się dzieci i młodzież, odkrywane są mroczne oblicza pozostałości kolonializmu i ciemne strony przedsiębiorstw funkcjonujących w Afryce, jednak czuć, że nie jest to pełny obraz. Rzeczywistość filtrowana jest przez oczy sprytnych szesnastolatków, którzy pakują się w niebezpieczne sytuacje a potem bez większych obrażeń z nich wychodzą. To co złe i straszne dzieje się komuś innemu lub jest opowieścią opartą na niedopowiedzeniach. Ale nawet to mocne złagodzenie nie ukrywa prawdy o Afryce, jako o kontynencie gdzie akty bestialstwa są bezkarne, gdzie panuje bezprawie a na sprawiedliwość trzeba długo czekać, o ile w ogóle można.

,,Miasto świętych i złodziei" to z pewnością ciekawa książka. Pełna akcji i niebezpieczeństw. Pozornie lekka przygodówka, która chowa w tle znacznie mroczniejszą historię. I właśnie dla tego tła warto sięgnąć by zobaczyć coś więcej.

poniedziałek, 23 marca 2026

,,Nienapisane" Anna Bichalska


 Joanna ma trzydzieści dziewięć lat i jest pisarką. Od roku mieszka w starym domu a zza okna od pewnego czasu obserwuje starszą sąsiadkę, którą nazywa Kobietą w Różu. Utarty plan dnia zmienia się gdy Kobieta w Różu zostawia list w starej skrzynce na listy. Joanna nie wie jeszcze, że ten drobny gest odmieni jej życie, będzie musiała zmierzyć się z tym co ją przeraża najbardziej, zawalczyć, odkryć tajemnice sięgające daleko w przeszłość ale dzięki temu zdobędzie coś pięknego i ważnego.

Jak łatwo zauważyć na moim profilu ostatnio czytałam ,,Zwierciadło" Nory Roberts i uderzyło mnie jak bardzo podobne są obie bohaterki. Ta Roberts i ta od Anny Bichalskiej. Młode kobiety, stare domy, prowadzące własne firmy z zacisza własnego domostwa. Pozornie sielskie środowisko ale te mury kryją też tajemnice, strachy i lęki, którym to bohaterki muszą stawić czoła. Powieść Roberts mnie drażniła swoim lukrowaniem i przesłodzeniem. Zupełnie inaczej jest w przypadku ,,Nienapisane". Tutaj świat nie jest słodko-różowo-cukierkowy, mimo, że jedna z bohaterek się tak ubiera. Ma odcienie, raz jest bardziej słoneczny, za chwilę wyłania się mrok. W obu powieściach są też strachy: w ,,Zwierciadle" w domu mieszka irytujący duch wiedźmy, który robi więcej hałasu niż efektu. W ,,Nienapisanych" strach mimo, że czai się tylko w głowie jest bardziej realny, ma większą moc i jest sprawczy. To on kieruje działaniami bohaterki, blokuje akcje lub wyolbrzymia zagrożenie.

,,Nienapisane" to powieść, która porusza i która oddziałuje. Napisana z ogromną wrażliwością i empatią. Kilka zwyczajnych historii, które się splatają opowiadając o uczuciach, emocjach, lękach, które czają się w każdym. Opowiada o radzeniu sobie z traumami ale i przyjaźniach rodzących się przypadkiem. Pokazuje też że heroizm to nie walczenie z duchem wiedźmy sprzed dwustu lat ale zrobienie kilku kroków do skrzynki na listy lub odpowiedzenie na wiadomość.

Jeśli mogę coś zasugerować to czytajcie ,,Nienapisane" a ,,Zwierciadło" bez żalu można omijać. 


Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska!

 

 p.s. WYZWANIE 2026 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 108,2 cm - 2,5 cm = 105,7 cm.

sobota, 21 marca 2026

,,Zwierciadło" Nora Roberts

Tytuł oryginału: The Mirror

 Nie będę kłamać. Norę Roberts czytam chyba już z dwadzieścia lat. Najpierw podbierałam mamie, potem sama dla siebie pożyczałam z biblioteki. Znamy się z Norą jak łyse konie i wiem, że ma lepsze i gorsze historie ale ostatni cykl bije wszystko na głowę. I nie, nie w pozytywnym sensie. Jeszcze łudziłam się, że ,,Spuścizna" to wypadek przy pracy ale im dalej tym gorzej.

,,Zwierciadło" jest bezpośrednią kontynuacją wydarzeń jaki rozegrały się w pierwszym tomie. Zaczyna się dokładnie w tym samym momencie. Sonya razem z Owenem przeszła przez lustro by zobaczyć śmierć jednej z panien młodych i stanąć oko w oko z wiedźmą. Potem szybko wracają do współczesności i zaczyna się w kółko jedno i to samo. Kolacje, zachwyty nad swoją pracą, wiedźma się buntuje, wypuszczanie psa do ogrodu, zachwyty nad swoją pracą, wspólne gotowanie i po pięć razy omawianie jednego i tego samego. Serio! Ta książka ma ponad 500 stron a można ją streścić w 5 zdaniach. Roberts przeszła samą siebie w budowaniu takiego bardzo słodkiego, różowego, przytulnego życia, które jest irytujące.

Ta historia nie jest ani romansem. Standardowo powinien się tu wydarzyć romans drugiej pary czyli Cleo i Owena ale to jak ich potraktowano woła o pomstę do nieba. Po prostu nagle zostali parą. Zero chemii, zero uczuć. Nagle mamy parę, która zachowuje się jakby byli razem dwadzieścia lat. Nie jest to też powieść gotycka chociaż mamy nawiedzony dom i sięgającą w przeszłość tajemnicę. Właściwie nie mam pojęcia czym jest ta książka oprócz idealnego usypiacza. Sprawia wrażenie pisanej na siłę, byle by ilość stron się zgadzała. Ma może dwa momenty kiedy do mnie trafiła i tylko dlatego sprawdzę jak się zakończy ta historia ale jeśli trzeci tom będzie tak samo rozwleczony to tylko przekartkuje zakończenie bo to, że rozprawią się z wiedźmia jestem pewna raczej ciekawi mnie gdzie są obrączki. Nie będę kłamać. Norę Roberts czytam chyba już z dwadzieścia lat. Najpierw podbierałam mamie, potem sama dla siebie pożyczałam z biblioteki. Znamy się z Norą jak łyse konie i wiem, że ma lepsze i gorsze historie ale ostatni cykl bije wszystko na głowę. I nie, nie w pozytywnym sensie. Jeszcze łudziłam się, że ,,Spuścizna" to wypadek przy pracy ale im dalej tym gorzej.

,,Zwierciadło" jest bezpośrednią kontynuacją wydarzeń jaki rozegrały się w pierwszym tomie. Zaczyna się dokładnie w tym samym momencie. Sonya razem z Owenem przeszła przez lustro by zobaczyć śmierć jednej z panien młodych i stanąć oko w oko z wiedźmą. Potem szybko wracają do współczesności i zaczyna się w kółko jedno i to samo. Kolacje, zachwyty nad swoją pracą, wiedźma się buntuje, wypuszczanie psa do ogrodu, zachwyty nad swoją pracą, wspólne gotowanie i po pięć razy omawianie jednego i tego samego. Serio! Ta książka ma ponad 500 stron a można ją streścić w 5 zdaniach. Roberts przeszła samą siebie w budowaniu takiego bardzo słodkiego, różowego, przytulnego życia, które jest irytujące.

Ta historia nie jest ani romansem. Standardowo powinien się tu wydarzyć romans drugiej pary czyli Cleo i Owena ale to jak ich potraktowano woła o pomstę do nieba. Po prostu nagle zostali parą. Zero chemii, zero uczuć. Nagle mamy parę, która zachowuje się jakby byli razem dwadzieścia lat. Nie jest to też powieść gotycka chociaż mamy nawiedzony dom i sięgającą w przeszłość tajemnicę. Właściwie nie mam pojęcia czym jest ta książka oprócz idealnego usypiacza. Sprawia wrażenie pisanej na siłę, byle by ilość stron się zgadzała. Ma może dwa momenty kiedy do mnie trafiła i tylko dlatego sprawdzę jak się zakończy ta historia ale jeśli trzeci tom będzie tak samo rozwleczony to tylko przekartkuje zakończenie bo to, że rozprawią się z wiedźmia jestem pewna raczej ciekawi mnie gdzie są obrączki. 

 p.s. WYZWANIE 2026 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 111,7 cm - 3,5 cm = 108,2 cm

środa, 18 marca 2026

,,Ostatni rycerz" Margit Sandemo

Tytuł oryginału: Den siste ridder

 W pokoleniu potomków Tengela Dobrego, których przygody obserwowaliśmy od ,,Zimowej zawieruchy pozostała jeszcze jedna osoba. Wydarzenia, od których wszystko się zaczęło odcisnęły straszliwe piętno na wrażliwym Tristanie. Nawet obecnie, jako dorosły mężczyzna, nie umie znaleźć swojego miejsca na świecie. Osamotniony żyje na duńskim dworze. Wszystko zmienia się w dniu gdy poznaje dotkniętą straszliwą chorobą księżnę Hildegardę. Kierując się rycerskim honorem zapewnia ochroną jej i jej córce oraz nieoczekiwanie zostaje wplątany w obronę króla przed spiskiem zagrażającym jego życiu.

Przyznam, że jestem zaskoczona jak bardzo podobał mi się ten tomik. Oczywiście obfituje w tragiczne i dramatyczne wydarzenia, pojawiają się też Villemo, Dominik i Ulvhedin ale to spokojna, wrażliwa osobowość  Tristana dominuje. Jest to zaskakujące po tomach gdzie najważniejszy był spryt, gdzie dużo mówiło się o sile i niezwykłych umiejętnościach. Tristan w porównaniu z pozostałymi bohaterami jest zupełnie zwyczajny ale tutaj to właśnie zwyczajność i dobroć okazują się być najpotężniejszą siłą, która może zaleczyć zadawane latami rany. Ten tomik ma w sobie coś kojącego. Pokazuje także zupełnie inne oblicze miłości niż to do czego już zdążyła nas przyzwyczaić saga. Nie ma gwałtownych wybuchów namiętności, szaleńczej fascynacji czy pierwotnych instynktów. Zamiast tego jest bliskość, obecność i spokojne uczucie wyrastające z przyjaźni oraz wzajemnego zrozumienia.

W ,,Ostatnim rycerzu" czuć, że pewna epoka w dziejach rodu dobiegła końca. Niektóre tajemnice zostały wyjaśnione, zapanował względny spokój i można czekać na nadejście kolejnego stulecia a razem z nim na pojawienie się nowych bohaterów. 


 p.s. WYZWANIE 2026 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 113,3 cm - 1,6 cm = 111,7 cm

poniedziałek, 16 marca 2026

,,Głód Bogów" John Gwynne

 

Tytuł oryginału: The Hunger of the Gods
 
Świat, w którym bogowie byli martwi przestał takim być. Uwięziona bogini smoczyca wyrwała się na wolność i zaczęła zbierać sojuszników by przejąć władzę. Stanowi zagrożenie dla wszystkich, a jedynym kto może ją pokonać jest inny bóg. Jednak zagrożenie czyha nie tylko z tej strony. Orka nadal się nie poddaje i zrobi wszystko by odzyskać syna. Elvara zostaje postawiona przed decyzją, która odmieni życie nie tylko jej ale i innych. Varg razem z Krwiozaprzysiężonymi przemierza kontynent ucząc się czym jest kompania, przyjaźń i lojalność. Pojawiają się też nowi bohaterowie, którzy tkają własne intrygi i chcą wykorzystać zamęt jaki zapanował na świecie.

,,Głód Bogów" to drugi tom epickiej serii fantasy, stylizowanej na sagę skandynawską. Jest mrocznie, niebezpiecznie, brutalnie i dlatego na tym tle lepiej widać cechy bohaterów: ich męstwo, lojalność, poczucie honoru czy braterstwa zawiązanego w trakcie walki na śmierć i życie. Tutaj nie ma miejsca na bierność czy obojętność, trzeba podejmować decyzje i iść do przodu, walczyć by nie dać się zabić. Mimo, że tom bezpośrednio kontynuuje wątki rozpoczęte w ,,Cieniu bogów" to nie ma szans na monotonię czy stagnację. Akcja jest żywa, pełna zaskoczeń, intryg i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Sojusze bywają kruche ale więź wykuta w walce znaczy więcej niż traktat. Równowaga sił zostaje zachwiana gdy pojawia się bóg ale gdy będzie ich więcej wszystko może się zdarzyć.

Cykl o Krwiozaprzysiężonych to z pewnością jedna z lepszych opowieści na jakie trafiłam w ostatnim czasie. Barwa, epicka, zachwycająca bogactwem świata i detali. To nie tylko widowiskowe sceny walk, to też pełnokrwiści bohaterowie postawieni przed próbą, która pokazuje kim są na prawdę. To tutaj widać najlepiej co nimi kieruje, ich myśli, uczucia i emocje. To też mroczny świat legend i sag, które ożyły w swej najbardziej przerażającej formie. Polecam!
 
 
 
 p.s. WYZWANIE 2026 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 117,7 cm - 4,4 cm = 113,3 cm

piątek, 13 marca 2026

,,Kat Gaudiego" Aro Sáinz de la Maza

 Tytuł oryginału: El Verdugo de Gaudí


Spokojem malowniczej Barcelony wstrząsa straszliwa zbrodnia. Na jednym z budynków będących symbolem miasta zostają znalezione spalone zwłoki jednego z czołowych mieszkańców. Bestialstwo zbrodni potęgują informacje wychodzące w trakcie śledztwa. Śledczym brakuje tropów ale są przekonani, że to jednorazowe morderstwo. Jest jednak jedna osoba, komisarz Malart, który ma przeczucie, że to dopiero początek. Ktoś postanowił poinformować miasto o swojej obecności a gdy zaczął zabijać to nie poprzestanie na jednej ofierze. Zaczyna się niebezpieczna gra, która wyciągnie na światło dzienne mroczne tajemnice i zmieni na zawsze obraz Barcelony.

,,Kat Gaudiego" zapowiadał się ciekawie. Wydawało się, że będzie to mocny thriller z ciekawym tłem. I coś w tym jest, jednak nie do końca to czego oczekiwałam. Powieść zaczyna się mocnym akcentem. Brutalna zbrodnia i policjant z poplątaną przeszłością, walczący z własnymi demonami zarówno w życiu prywatnym jak i zawodowym. Outsider stojący z boku by widzieć wszystko z szerszej perspektywy. To nie mogło się nie udać dlatego postawiłam powieści bardzo wysoko poprzeczkę. Liczyłam na emocje, rozpaloną wyobraźnię i pełną napięcia wędrówkę po Barcelonie tak innej od tej jaką znam między innymi z ,,Cienia Wiatru". Tu Barcelona i jej mistrz Gaudi są w centrum i w konsekwencji przytłaczają. Akcja dosyć szybko gubi rytm, śledztwo schodzi na dalszy plan a zamiast tego bohaterowie miotają się bez celu i sensu. Jest dużo lokalnych, architektonicznych smaczków ale nie posuwają one nic a nic fabuły do przodu. Raczej ją rozbijają i przytłaczają. Dopiero na ostatnie sto stron znów robi się ciekawie, akcja przyspiesza jak szalona, nagle wszystko trafia na swoje miejsce, trochę zbyt łatwo, ale na to mogę przymknąć oko, i zanim się obejrzymy jest już po wszystkim a czytelnik zostaje z głupią miną, że to już koniec.

,,Kat Gaudiego" ma niezłe momenty, bywa wciągający. Dużo mówi o mieście i prowadzi śladami Gaudiego od jednej zbrodni do kolejnej. Ale jest też przegadany, rozwleczony i momentami bardzo słaby. Spodziewałam się czegoś mocniejszego więc czuję spore rozczarowanie. To nawet nie jest książka, którą czyta się jednym tchem bo ilość detali przytłacza a nie wnoszą one nic do samej fabuły. Taka średniawka. Przeczytać i iść dalej.

środa, 11 marca 2026

,,Mapa Trzech Mędrców" James Rollins

 

Tytuł oryginału: Map of Bones

Gdybym miała wskazać motyw lub miejsce jakie najczęściej ostatnio przewija się przez moje wybory książkowe, to z pewnością byłby to Watykan. Bo czy istnieje instytucja z bardziej tajemniczą historią? I właśnie przedstawiciele Watykanu zwracają się z prośbą o pomoc do świeżo utworzonej jednostki Sigma Force. Dyrektor Crowe wysyła swoich najlepszych ludzi na szaloną i niebezpieczną misję, która ciągnie się od Kolonii przez Rzym, zahacza o Aleksandrię by zakończyć... no właśnie gdzie? Agenci Sigmy muszą tropić bezwzględnych i zdolnych do wszystkiego przedstawicieli tajemniczej, istniejącej od setek lat organizacji, która chce poznać i zdobyć tajemnicę związaną z kościami mitycznych Trzech Mędrów ze Wschodu. Tu nie ma czasu na wahanie, tu trzeba działać.

,,Mapa Trzech Mędrów" to dokładnie to co lubię. Starożytna tajemnica, szalona podróż gdzie granice nie grają roli, niebezpieczeństwo czające się co krok, nieoczekiwane sojusze i ryzykowne alianse oraz technologia jutra. Mimo całego zaawansowanego sprzętu największą rolę odgrywa intelekt, spryt i niekonwencjonalne myślenie, no i bohaterowie, którzy zdecydowanie nie należą do przeciętnych. Tutaj nie sposób się nudzić albo nawet próbować zwolnić tempa. Ma być mocna akcja i taka jest, mają być zaskoczenia i są, mają być niesamowite tajemnice i są, a ich odkrywanie budzi najbardziej niesamowite teorie.

Do serii Sigma Force nie trzeba przekonywać, to po prostu trzeba czytać i przeżywać przygody na najwyższym poziomie. Polecam!

 

 p.s. WYZWANIE 2026 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 121,6 cm - 3,9 cm = 117,7 cm

sobota, 7 marca 2026

,,Transakcja" Piotr Gajdziński


 ,,Transakcja" to kolejny thriller polityczny z dziennikarzem Rafałem Terleckim. Tym razem do Terleckiego zwraca się zarówno wojsko jak i minister koordynator służb specjalnych z nietypową propozycją. Ma prześwietlić radzieckiego żołnierza służącego w Polsce w latach 90-tych, tuż przed tym jak wojsko radzieckie opuściło nasz kraj. Zadanie od początku intryguje dziennikarza bo ma możliwość stworzyć mocny materiał o działaniu służb wywiadowczych oraz dowiedzieć się o tym co dzieje się współcześnie. Od początku zdaje sobie też sprawę, że nie będzie to rutynowe dziennikarskie śledztwo. Komuś bardzo przeszkadza, że Terlecki bada powiązania sięgające czasów transformacji. A cena tajemnic jest wysoka.

Przyznam, że ,,Transakcja" nie ma aż tak sensacyjnej fabuły jak inne tomy ale przykuwa uwagę czymś innym. Piotr Gajdziński umiejętnie buduje intrygę wykorzystując obecną sytuację geopolityczną i pokazując, że za oficjalnym przekazem kryje się coś więcej. Jego Polska to plansza, na której prowadzona jest śmiertelna gra między służbami wywiadowczymi, gdzie może kryć się straszliwa broń ukryta w latach 90tych i tylko czekająca na swój moment a szpiedzy i agenci umieszczeni są tuż za rogiem. Gajdziński gra na współczesnych lękach i obawach, pokazuje mroczny, niebezpieczny świat oraz to że układy wcale nie są niezmienne.

Jednak mimo mrocznego przekazu ,,Transakcja" to nadal świetny thriller. Może trochę spowolniony w porównaniu do wcześniejszych tomów, ale nadal wciągający i niejednoznaczny w wymowie. Trudno określić gdzie przebiega granica pomiędzy fikcją literacką a prawdą historyczną przez co staje się bardziej niepokojący i zastanawiający. To z pewnością thriller na miarę współczesności. 


Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu MUZA!

 

 p.s. WYZWANIE 2026 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 123,9 cm - 2,3 cm = 121,6 cm

piątek, 27 lutego 2026

,,Swift and Saddled" Lyla Sage

Tytuł oryginału: Swift and Saddled

 Już w trakcie lektury pierwszego tomu opowieści o ranczu Rebel Blue polubiłam wszystkich bohaterów i wiedziałam, że będę tam wracać by poznać kolejne perypetie uczuciowe. Teraz przychodzi pora na średniego z braci Westona. Wes jest idealnym średnim dzieckiem, troskliwy, opiekuńczy, zawsze na pierwszym planie stawia innych a nie siebie. Ale teraz to się zmienia. Ma szansę zawalczyć o swoje marzenia i wyremontować stary dom by otworzyć tam wymarzony pensjonat. Ale do tego potrzebuje projektanta, a właściwie projektantki, Ady, dziewczyny z miasta.

Wes i Ada spotykają się przypadkowo w barze i od razu jest między nimi chemia, która skutkuje namiętnym pocałunkiem na zapleczu. Jakież jest ich zaskoczenie gdy spotykają się na drugi dzień. On jest jej pracodawcą. A ona zdecydowanie nie zamierza podporządkowywać się żadnemu mężczyźnie. I chociaż rozum mówi jedno to uczucia i hormony mają zupełnie inne zdanie.

,,Swift and Saddled" to urocza historia, która ma w sobie coś więcej niż konwencjonalny romans. Bohaterowie mają swoją trudną przeszłość, która znajduje odbicie w ich obecnym zachowaniu. Są wyczuleni na siebie nawzajem i uczą się jak właściwie reagować by przełamać nagromadzony strach. Tak, to romans, pełen pasji, namiętności i erotyzmu ale także pokazujący ogrom szacunku i wrażliwości na drugą osobę. Cudnie uroczy, wywołujący uśmiech na twarzy ale i odsłaniający tę bardziej subtelną stronę, którą większość z ludzi mocno chowa przed innymi. To książka, która sprawi, że dzień stanie się lepszy. 


 p.s. WYZWANIE 2026 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 126,0 cm - 2,1 cm = 123,9 cm.

wtorek, 24 lutego 2026

,,Płomień i mrok" Magdalena Kawka

 

,,Płomień i mrok" to drugi tom sagi historycznej rozgrywającej się na Żmudzi na przełomie XIV i XV wieku. To czas ogromnych napięć oraz rodzącego się buntu przeciwko okrutnemu panowaniu Krzyżaków. Żadne pogranicze nie jest spokojnym miejscem, ale Żmudź jest miejscem wyjątkowym. To tu krzyżują się szlaki handlowe, zazębiają państwa ale przede wszystkim mieszają się ludy, kultury i religie. Pradawna wiara jeszcze nie zginęła w mrokach dziejów, a chrześcijaństwo jeszcze nie objęło pełnego panowania. I to właśnie tutaj szuka swojej tożsamości młodziutka Sonka Korszowka. Dziewczyna wie, że jej przeznaczeniem jest przejąć rodzinne dziedzictwo ale nie chce podporządkować się sugestiom by wybrać zaproponowanego kandydata na męża. Jej uczucia zaczynają się zwracać ku komuś zupełnie innemu, nawet gdy on z tym walczy.

Jednak nie samymi uczuciami żyją bohaterowie. Znacznie ważniejsze jest to co dzieje się w tle. Zaczynają się czasy niepokoju i lęku. Nikomu nie można ufać, zdrada czai się na każdym kroku i w momentach najbardziej zaskakujących bohaterowie odsłaniają swoje prawdziwe oblicza.

,,Płomień i mrok" jest znacznie intensywniejszym tomem. Może brakuje tutaj przełomów ale wyraźnie czuć, że akcja się zagęszcza, napięcie wzrasta. Czuć zbliżającą się burzę, która z pewnością dużo zmieni w życiu bohaterów. Chociaż brakuje przełomowych akcji to nie można narzekać na nudę. Zmienia się nastawienie, przede wszystkim Sonki która pod wpływem kobiet z chaty w lesie zaczyna rozumieć, gdzie jest jej miejsce i jakie są jej obowiązki. Równocześnie narastają napięcia na linii Żmudzini   - Krzyżacy. Pojawiają się nieoczekiwani sojusznicy po jednej ze stron, którzy jednak nie są wcale bezinteresowni.

,,Płomień i mrok" zaskakuje klimatem, atmosferą i umiejętnie budowanym napięciem. Czuć, że zbliża się coś dużego, decydującego. Że gdy tylko skończy się zima, wybuchnie wiosna a z nią z pewnością przyjdzie burza. I dokładnie na to czekam w kolejnym tomie. 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Prószyński i s-ka!

 

 p.s. WYZWANIE 2026 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 128,0 cm - 2,0 cm = 126,0 cm.

piątek, 20 lutego 2026

,,Upadek" Matt Brolly

 

Tytuł oryginału: The Descent

Detektyw Louise Blackwell próbuje uporządkować swoje życie po zawirowaniach do jakich w nim doszło. Przeniesiona z większej jednostki do prowincjonalnego posterunku stara się znaleźć tam swoje miejsce i zdobyć zaufanie ale nie jest to łatwe, szczególnie że mocno stara się ukryć problemy rodzinne. Jednak to nie przeszkadza jej zwrócić uwagę na tajemnicze śmierci młodych kobiet. Początkowo uznane za wypadek lub samobójstwo, budzą podejrzliwość śledczej. Za dużo jest tam podobieństw a Blackwell nie wierzy w zbiegi okoliczność. Upiera się by prowadzić śledztwo, a to prowadzi ją w mroczne obszary ludzkich zachowań, które niebezpiecznie przypominają jej własną sytuację.

,,Upadek" to ciekawy i dobre skonstruowany thriller psychologiczny. Główny wątek krąży wokół motywu sekty ale jest rozegrany w zaskakujący sposób. Bardzo dużo odsłonione jest już na początku i nie ma typowego zaskoczenia dotyczącego motywu czy sprawcy. Jednak i tak wywołuje emocje. Rozkłada na czynniki pierwsze najbardziej przerażające stany: samotność, poczucie wyobcowania, beznadziei i utraty szans na lepsze jutro. Przerażające jest łatwo wtedy manipulować ludźmi i bardzo obrazowo jest to pokazane w powieści. Sama detektyw Blackwell, które próbuje być silną, niezależną, zdeterminowaną i oddaną pracy nie ucieknie od tych myśli i w pewnym stopniu na nią też zaczną oddziaływać. A zegar tyka i zaczyna się niebezpieczny wyścig z czasem by uratować niewinnych.

,,Upadek" pokazuje, że seria kryminalna z detektyw Louise Blackwell to coś na co warto zwrócić uwagę, szukając kolejnej wciągającej lektury. Zaskakujący temat ale oparty na bardzo rzeczywistym i namacalnym zjawisku, śledcza ze skomplikowaną przeszłością i jeszcze bardziej skomplikowaną teraźniejszością, mały lokalny posterunek - czy trzeba czegoś więcej żeby przekonać się do sięgnięcia. 


Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska!

 

 p.s. WYZWANIE 2026 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 130,3 cm - 2,3 cm = 128,0 cm.

wtorek, 17 lutego 2026

,,Miyazaki. Świat w animacji" Susan Napier

Tytuł oryginału: Miyazakiworld: A Life in Art

 Miyazaki to ktoś, kto dla mnie jest ogromnym zaskoczeniem. Oczywiście, jako osoba dorastająca na początku XXI wieku oglądałam ,,Księżniczkę Mononoke", ,,Ruchomy zamek Hauru" czy ,,Spirited Away: W krainie bogów". Jednak, nie byłam nimi aż tak zafascynowana żeby poświęcić więcej uwagi ich twórcy. Dopiero teraz, gdy miałam możliwość przeczytania biografii Miyazakiego zrozumiałam jak wiele mi umknęło i jak wiele zignorowałam.

,,Miyazaki. Świat w animacji" to nietypowa biografia. Niewielu tutaj faktów biograficznych czy dat,. Przywołane jest zaledwie kilka epizodów z długiego życia twórcy, jednak właśnie te epizody ukształtowały światopogląd i na stałe odcisnęły swoje piętno. Tutaj, w biografii, zamiast faktów, mówią filmy. Susan Napier weszła głęboko w świat filmów i mang Miyazakiego by pokazać jak skomplikowana, wielowymiarowa i uniwersalna jest  to rzeczywistość. Analizuje po kolei wszystkie prace twórcy od anime ,,Ania z Zielonego Wzgórza" czy ,,Heidi" gdzie pojawiają się pierwsze ślady motywów, które w kolejnych filmach będą ewoluować, dojrzewać i nabierać mocy.

Miyazaki wierzył, że filmy animowane mogą być czymś więcej niż rozrywką i właśnie to chciał przekazać w trakcie swojej prawie półwiecznej kariery. Wierzył, że dzieciństwo to specjalny czas dlatego często to postacie dzieci lub młodych ludzi są jego bohaterami. Jego filmy mają także silny wydźwięk antywojenny i proekologiczny. Pokazują silne, zdecydowane młode kobiety. Tak różne ale za każdym razem dopracowane i przemyślane, skrywają wiele elementów, których odkrywanie i zrozumienie może być wyzwaniem na lata.

,,Miyazaki. Świat w animacji" to piękna opowieść o sile marzeń i determinacji w ich realizacji. O konsekwencji w działaniu i podążaniu za własnymi przekonaniami. To biografia opowiedziana obrazami ale wchodząca głęboko w światopogląd ich twórcy i odsłaniająca jego ogromną wrażliwość. Miyazaki znalazł wyjątkowy sposób by rozprawić się ze swoją trudną przeszłością ale i historią Japonii. Stworzył dzieła nie tylko uruchamiające wyobraźnię ale i aktywujące emocje. I właśnie to sprawiło, że ma rzesze fanów na całym świecie i stał się inspiracją dla kolejnych pokoleń. 


Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Uniwersytetu Jagiellońskiego 

bo.wiem!


 p.s. WYZWANIE 2026 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 132,9  cm - 2,6 cm = 130,3 cm

piątek, 13 lutego 2026

,,Tajemnica Siedmiu Zegarów" Agatha Christie

Tytuł oryginału: Seven Dials Mystery

 Wiejska, angielska rezydencja, w której beztrosko spędza czas grupa znajomych. Wtedy też wpadają na pomysł aby zrobić kawał jednemu z nich, zdeklarowanemu śpiochowi. Kupują osiem budzików aby w końcu ściągnąć go z łóżka skoro świt. Tylko kawał nie przebiega tak jak powinien. Następnego ranka młody mężczyzna zostaje znaleziony martwy a budziki nie są tam gdzie je pozostawiono. Równocześnie hasło ,,Siedem Zegarów" zaczyna coraz częściej się pojawiać w niepokojącym kontekście co zaczyna budzić zainteresowanie młodziutkiej, rezolutnej pannicy zwanej Bundle. Dziewczyna w towarzystwie znajomych zaczyna prywatne śledztwo nie wiedząc, że wpląta się w potężną intrygę.

,,Tajemnica Siedmiu Zegarów" przypomina inne książki Agathy Christie tłem. Ograniczona przestrzeń, zamknięty krąg znajomych i morderstwo w samym środku. Jednak w pewnym momencie autorka przełamała schemat i wprowadziła nieoczekiwany element do fabuły, skutecznie ją zaburzając i zaskakując czytelnika. Przyznaję, że od początku miałam swoje podejrzenia ale parę razy dałam się zmylić i podążyłam za mylnymi tropami jakie zostały mi sprytnie podsunięte.

Zdecydowanie nie należy ta powieść do tych najlepszych jakie wyszły spod pióra Christie. Ma lekki, dekadencki klimat lat dwudziestych XX wieku, opowiada o złotej młodzieży ale brakuje jej tego charakterystycznego ostrego sznytu. Nie ma tutaj wyrazistego bohatera, który udźwignąłby całą akcję, przez co robi się ona trochę rozmyta. Policja zdaje się być gapowata i podporządkowana słowu wyższych warstw, a panienka, która wszystko traktuje jak zabawę z łatwością demaskuje skomplikowaną intrygę. Trochę bawiło mnie ironiczne sportretowanie różnych sir i lady ale generalnie brakuje mi tutaj pazura i fantazji.

środa, 11 lutego 2026

,,Wyjście nr 8" Genki Kawamura

Tytuł oryginału: 8號出口

 ,,Wyjście nr 8" zaczyna się bardzo niepozornie. Zatoczone metro, zmęczeni ludzie, jednym z nich jest narrator. Na wprost niego siedzi kobieta z płaczącym dzieckiem, próbuje go uspokoić ale to nie przynosi efektu. W pewnym momencie zdenerwowany współpasażer zaczyna na nią krzyczeć. Na szczęście narrator zbliża się do swojej stacji i pośpiesznie ucieka by nie musieć podejmować jakiejkolwiek akcji. Wtedy też dzwoni do niego była dziewczyna by podzielić się czymś niepokojącym. Połączenie urywa się nieoczekiwanie a narrator orientuje się, że znalezienie wyjścia nr 8 nie będzie takie łatwe.

Chciałoby się powiedzieć, prosta, króciutka opowieść. Jeden bohater, jedno miejsce i fabuła przypominająca grę komputerową. Znajdź kolejne elementy aby przejść kolejny poziom. Tylko, że to zaledwie wierzchnia warstwa. Pod nią kryje jest niepojąca, emocjonująca, budząca wątpliwości opowieść o błędach i ciągnącym się w nieskończoność rachunku sumienia. Narrator zmuszony niczym mitologiczny Syzyf do powtarzania w kółko tego samego ma okazję by poznać lepiej siebie, zrozumieć swoje emocje, zmierzyć się ze swoją przeszłością ale i wizją przyszłości by móc finalnie zmotywować się do działania.

Ta powieść to gratka dla wielbicieli krótkiej formy ale w bardzo nowoczesnym wydaniu. Skondensowana treść skupia się na tym co ważnie, nie dając zbytniej przestrzeni na odpoczynek. Jak w grze obrazy się szybko zmieniają a spostrzegawczość i wrażliwość jest kluczowa. Zaskakująca powieść, którą w prawdzie czyta się ekspresowo ale szybko nie wychodzi z głowy.

 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu KIRIN!


 p.s. WYZWANIE 2026 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 133,7  cm - 0,8 cm = 132,9 cm.

 

niedziela, 8 lutego 2026

,,Światło szczęścia" Éric-Emmanuel Schmitt

Tytuł oryginału: La Lumière du bonheur

 Przygodę z epickim cyklem powieści Erica-Emmanuela Schmitta ,,Podróż przez czas" zaczynam nietypowo bo od czwartego tomu, mimo że wcześniejsze leżą na moim stosiku wstydu. Na okładce wydawca zapewnia, że tomy można czytać oddzielnie w dowolnej kolejności więc trzymam go za słowo.

,,Światło szczęścia" to opowieść o parze nieśmiertelnych: Noamie i Nurze, którzy przez splot wydarzeń wprost ze starożytnego Egiptu trafiają do antycznej Grecji i to nie wcale w przypadkowe miejsce ale najpierw na Lesbos by spotkać i obserwować życie legendarnej poetki Safony a potem do Aten w V wieku przed naszą erą. I to właśnie tam, w najświetniejszym, najbardziej burzliwym momencie całej historii Hellady dzieje się akcja powieści. Razem z Noamem przemierzamy uliczki i zaułki Aten by obserwować dumę, piękno, rozkwitającą kulturę, dojrzewającą filozofię ale i być świadkami końca pewnej epoki, która nadchodzi, jak zawsze, najmniej spodziewana. Towarzyszami Noama będą Hipokrates, Sokrates i Alcybiades, a obok nich przewiną się nazwiska, które na trwale zapiszą się na kartach historii.

Jednak tym co wyróżnia ,,Światło szczęścia" nie jest tylko bogate, barwne i fascynujące tło historyczne. Trzeba pamiętać, że Schmitt jest filozofem, mówiącym poprzez swoje powieści o rzeczach uniwersalnych. I dokładnie tak jest tutaj. Powieść pokazuje różne oblicza miłości. Udowadnia, że czasem trzeba odejść aby okazać uczucia. I nie zawsze miłość musi być wpisana w ramy płci. Ale także dużo mówi o kondycji ludzkiej poprzez doświadczenia Aten w okresie ich świetności i upadku. Z każdego przywołanego wydarzenia wyłaniają się odwieczne dylematy i zagadnienia. Narodziny zachwytu nad kulturą fizyczną i pięknem ludzkiego ciała, rozkwit teatru a szczególnie tragedii, która ma pokazywać, że każdy może mieć rację, jednocześnie się myląc, wartość sztuki przemawiania, ale i cnota patriotyzmu przeplatana zdradą - to tylko część motywów jakie kryją się wewnątrz.

Przyznam, że dziwię się sama sobie, że tak późno sięgnęłam po cykl Schmitta. To nie jest tylko epicka historia o miłości, z wielką historią w tle, to tak naprawdę historia ludzkich uczuć, emocji, upadków i wzlotów. Porywająca, zachwycająca skuwa z nudy podręcznikowej wiedzy, zamiast tego pokazując to co najważniejsze i pozwalając poczuć prawdziwych ludzi. Uczy, że niektóre zjawiska nie są współczesnym wynalazkiem ale żyły wcześniej niż jesteśmy skłonni przyznać. To piękna opowieść o podróży, która mam nadzieję, szybko się nie skończy. 


Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Znak!


 p.s. WYZWANIE 2026 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 136,6  cm - 2,9 cm = 133,7 cm.

środa, 4 lutego 2026

,,Liliowe opium" Julia Gambrot

 

,,Liliowe opium" to kolejna po ,,Różanym eterze" powieść opowiadająca o losach czterech młodych kobiet, które na początku XX wieku rzuciły wyzwanie męskiemu światu i postanowiły zostać lekarzami. Obecnie, po skończeniu studiów każda z nich znalazła swoją niszę i z determinacją, na przekór konwenansom wykonują wymarzony zawód. Większość z nich zawarła też związki małżeńskie, jedynym wyjątkiem jest Lilia von Schiller. Młoda kobieta długo się opiera ale gdy pojawia się dawny adorator postanawia ulec presji i przyjąć oświadczyny, zdając sobie od początku sprawę, że będzie to małżeństwo z rozsądku. Jej małżeństwo zbiega się w czasie z serią wydarzeń: miastem wstrząsają brutalne zabójstwa kobiet, pojawia się zaginiona córka zmarłego brata a w oddali pobrzmiewają echa zbliżającej się Wielkiej Wojny.


,,Liliowe opium" zapowiadało się na powieść, od której ciężko będzie się oderwać. Kojarzyłam już styl pisarki i miałam nadzieję na opowieść mieszającą style i zawieszoną gdzieś pomiędzy baśnią a powieścią gotycką. Tylko, że tym razem autorka poszła w zupełnie innym kierunku. W powieści jest kilka naprawdę ciekawych wątków, jednak wszystko musi ustąpić miejsca medycynie. Nagromadzenie różnych, zarówno nieoczywistych jak i zupełnie zwyczajnych przypadków medycznych jest potężne. Właściwie przytłaczające. Gdyby powieść miała być stylizowana na dziennik pracy lekarza z początku XX wieku, byłoby to oczywiste. Jednak tutaj mamy po trochu do czynienia z kryminałem, powieścią obyczajowo-historyczną oraz romansem. Wszystko to musi zejść na drugi plan na rzecz medycyny. Ja czułam się momentami mocno przytłoczona i znudzona oraz wybijałam się z wątków. Zresztą mam wrażenie, że autorka też bo najciekawsze wątki zakończyła pośpiesznie mimo, że wcześniej udawało się jej całkiem nieźle budować napięcie.

Zdecydowanie ,,Liliowe opium" jest powieścią przegadaną. Spokojnie można by wyciąć połowę treści bez szkody dla fabuły. Ciekawie obserwuje się codzienność kobiet-medyków ale kumulacja co rusz to innego przypadku medycznego jest przytłaczająca. Również wybory i decyzje samej głównej bohaterki momentami bywają dyskusyjne. Zdecydowanie najciekawiej wypada pokazanie życia w pruskim mieście w czasie Wielkiej Wojny. Z ogromnym zainteresowaniem obserwowałam wydarzenia I wojny światowej z tej perspektywy. Całościowo mam wrażenie, że w tej powieści jest za dużo wszystkiego, przez co szybko nuży. Ma jednak kilka plusów, kilka tajemnic, które nie pozwalają odłożyć jej przed końcem.

 p.s. WYZWANIE 2026 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 141,3 cm - 4,7 cm = 136,6 cm.

 

niedziela, 1 lutego 2026

,,Pomoc domowa" Freida McFadden

Tytuł oryginału: The Housemaid

 Millie Calloway nie ma zbyt dużego wyboru jeśli chodzi o pracę. Niedawno opuściła więzienie a warunki wcześniejszego zwolnienia są jasne: musi pracować. Dlatego propozycja zostania gosposią w domu bogatej rodziny Winchesterów zdaje się być niczym wygrana na loterii. Wstęp jest zachwycający: dobra pensja z zakwaterowanie i urocza rodzina, która nie zadaje zbyt wielu pytań o przeszłość nowej pracownicy. Jednak szybko okazuje się, że to tylko pozory. Dom Winchesterów skrywa wiele tajemnic, ale i sama Millie ma swoje sekrety.

,,Pomoc domowa" jest thrillerem psychologicznym powoli odsłaniającym swoje tajemnice. Od początku bazuje na kontrastach: sielski, uroczy rodzinny obrazek kontra dziewczyna z mroczną przeszłością, która nie do końca jest tym za kogo się podaje. Wydaje się też, że już na początku karty zostały rozdane i role przypisane. Wiemy kto jest zagrożeniem i komu mamy współczuć. Tylko, że to pozory. Prawdziwe oblicze bohaterów jest doskonale zakamuflowane, ich cele znacząco się różnią od tego co jest widoczne z zewnątrz a prawdziwe rozstrzygnięcie będzie zaskoczeniem.

Nie powiem, żebym była jakoś specjalnie zaskoczona rozwiązaniami fabularnymi w ,,Pomocy domowej". Jest ciekawie, napięcie budowane jest stopniowo i najważniejszy twist ujawniony jest dosyć szybko Ale i tak czyta się to jednym tchem, niecierpliwie oczekując na to co jeszcze może się wydarzyć. Autorka stworzyła naprawdę dobry thriller, w którym nie ma miejsca na niepotrzebne wstawki czy dłużyzny. Wszystko jest przemyślane, może czasem trochę za bardzo przerysowane ale doskonale buduje klimat niepokoju i narastającego poczucia zagrożenia. Mimo, że cały czas pobrzmiewało mi podobieństwo do ,,Zostać panią Parrish" to i tak bawiłam się świetnie i spokojnie mogę polecać. 

wtorek, 27 stycznia 2026

,,Na tej ziemi" Theis Ørntoft

Tytuł oryginału: Jordisk

 ,,Na tej ziemi" to bardzo nieoczywista saga rodzinna rozgrywająca się na przestrzeni prawie siedemdziesięciu lat. Opowiada o tym co było, co jest ale i co może się wydarzyć. Pozornie toczy się leniwie, powoli prezentując kolejnych bohaterów, ich dylematy i codzienne życie. Jednak coś znacznie ważniejszego dzieje się obok, niezauważone. W powieści nie tylko bohaterowie są ważni ale także to w co wierzą, jak postępują albo to czego nie robią.

Gdybym miała zarysować jakiś główny wątek kierujący całą powieścią, miałabym problem. Brakuje tutaj fabularnie motywu przewodniego. Za to doskonale wiem jakie emocje są stałe i przewijają się od jednego bohatera do drugiego. Przez całą powieść czuć niepewność, niepokój, pęd w kierunku czegoś nieuchwytnego, poszukiwanie własnego miejsca oraz poczucie nieprzystosowania do zachodzących zmian na świecie. Mimo, że każda z postaci mierzy się z rzeczywistością na swój własny sposób to mimowolnie powtarzają utarty schemat. Mają problem z wyrażaniem emocji ale nie udaje im się na zawsze uciec od relacji jakie stworzyli. Zamiast tego szukają swojego sposobu wyrażania siebie.

Dużo miejsca w powieści zajmują także bardzo aktualne refleksje na tematy społeczne i ekologiczne. Cały czas obecne jest poczucie, że ze zmianami trzeba walczyć i próbować je zahamować. Doskonale widoczne jest skandynawskie odbieranie natury jako jednego z kluczowych elementów ludzkiej egzystencji. Człowiek musi się w nią wpasować aby móc znaleźć swoje miejsce.

,,Na tej ziemi" to nie jest powieść płynąca i porywająca czytelnika. To raczej traktat, manifest, głos pokolenia. Dużo w niej kłębiących się emocji, dużo niepokoju. Można ją czytać i interpretować na różne sposoby ale z pewnością uświadamia, że nie da się żyć bez natury i ludzi obok. 


Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Poznańskiemu!


 p.s. WYZWANIE 2026 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 145,5 cm - 4,2 cm = 141,3 cm.

,,Schronienia" Jérôme Loubry

Tytuł oryginału: Les Refuges

 Młoda dziennikarka Sandrine nieoczekiwanie dowiaduje się o śmierci babci, z którą nigdy nie utrzymywała kontaktu. Aby uporządkować sprawy po zmarłej musi udać się na maleńką wyspę u wybrzeży Francji. Tam w trakcie II wojny światowej był niemiecki obóz, a po wojnie pojawiła się idea aby stworzyć ośrodek dla dzieci. Nadal też tam mieszkają pozostali pracownicy tegoż ośrodka. Po przybyciu na wyspę młodą kobietę zaskakuje panująca tam dziwna atmosfera. Mieszkańcy zdają się o czymś nie mówić, a sama wyspa skrywa wiele tajemnic. Sandrine z każdą kolejną chwilą czuje się coraz bardziej osaczona, aż w końcu musi dojść do konfrontacji. Jednak prawda leży zupełnie gdzie indziej.

,,Schronienia" już od pierwszych stron mrozi krew w żyłach i hipnotyzuje klimatem. Jest niepokojąco, mrocznie, trochę onirycznie. Zacierają się granice pomiędzy prawdą a opowieścią. Niczym w rosyjskiej matrioszce, warstwa po warstwie trzeba zagłębiać się w historię i wyłapywać niepasujące elementy aby dotrzeć do prawdy, która zaboli. Ta powieść jest misternie skonstruowana i po mistrzowsku prowadzona, utrzymując czytelnika w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. Łączy w sobie to co najlepsze z horroru, thrillera i gęstej, emocjonalnej powieści psychologicznej. Tutaj nie ma opcji, żeby iść na skróty i podejrzeć zakończenie. Trzeba iść krok w krok za bohaterami by zrozumieć całość i odkryć czym są tytułowe ,,schronienia".

Koło powieści J. Loubry nie da się przejść obojętnie. Albo zachwyci swoją konstrukcją i misternie zaplanowaną fabułą, albo zniechęci. Jednak warto po nią sięgnąć i przekonać się jak głęboko da się schować prawdę i jak wiele jej wariantów można stworzyć.

środa, 21 stycznia 2026

,,Ślady Szatana" Margit Sandemo

Tytuł oryginał: Satans fotspor

 Wreszcie nadszedł ten moment gdy mamy się dowiedzieć do czego zostali wybrani Villemo, Dominik i Niklas. Po latach oczekiwania i niepewności zaczynają się pojawiać się niepokojące wieści a instynkt Dominika mówi mu, że coś złego się wydarzy. I tak jest. Z całej Norwegii dochodzą głosy o Potworze, budzącym przerażenie i mordującym każdego kto stanie na jego drodze. Potomkowie Ludzi Lodu dostrzegają w tym znak, że nieznany obciążony krewniak może być śmiertelnym zagrożeniem. I to właśnie by go powstrzymać musiało pojawić się troje wybranych.

,,Ślady Szatana" to bardzo dobry tomik. Dużo się dzieje, jest pełen nieoczekiwanych zwrotów akcji i zaskoczeń. Mieszają się w nim ogromne emocje bo jest i niepokój, niepewność. Jest żal i gorycz, gdy trzeba na zawsze pożegnać niektórych bohaterów. Z absolutną fascynacją obserwuje się naiwność i pozytywną energię Elisy. Ale chyba największe emocje wywołuje obserwowanie myśli i odczuć jakie pojawiają się wraz z Ulvhedinem. Trochę rozczarowujące jest samo decydujące zadanie Villemo, wokół którego budowano narracje przez trzy tomu. Można by się spodziewać więcej napięcia ale i tak było całkiem ciekawie. I mimo, że najważniejsze się już dokonało to jednak nie wszystkie tajemnice zostały odkryte i wydaje się, że i sam Ulvhedin nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

 

 p.s. WYZWANIE 2026 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 147,2 cm - 1,7 cm = 145,5 cm.

 

poniedziałek, 19 stycznia 2026

,,Człowiek z dymu" Alex North

Tytuł oryginału: The Man Made of Smoke

 Udało mu się! Alex North przykuł moją uwagę zanim właściwie rozpoczął swoją opowieść. Bo chyba nie ma nic bardziej niepokojącego niż spotkanie na stacji benzynowej, w jej najbardziej niewidocznym miejscu jakim z pewnością jest toaleta, z czymś złym i budzącym przerażenie samą swoją postawą. Wchodzący w okres nastoletni Dan właśnie tam spotyka mordercę nazwanego później ,,Człowiekiem z dymu". To spotkanie zaważy na całym jego dorosłym życiu. Gdy już wydaje się, że poradził sobie z traumą i znalazł równowagę, znika jego ojciec a zaraz później zaczyna dochodzić do morderstw, które wydają się łączyć z tym co przed laty wydarzyło się na stacji benzynowej.

,,Człowiek z dymu" już od początku intryguje bo sugeruje, że mamy do czynienia z mroczną, brutalną, współczesną wersją mitu o Szczurołapie. Tylko, że w tej wersji Szczurołap zginął a komuś wyraźnie zależy aby legenda ożyła. Powieść Northa też nasuwała mi skojarzenia z powieściami Rileya Sagera. Tak samo tutaj mamy trochę podążanie schematami aby za chwilę zrobić woltę i zupełnie zdezorientować czytelnika. To wszystko sprawia, że od pierwszych stron jesteśmy skupieni. Podążamy za śladami, które początkowo podsuwane są dwutorowe poprzez obserwację kroków Dana i jego ojca. Z tego powstaje swoisty dialog ojca z synem, którzy w prawdziwym życiu nie umieli znaleźć wspólnego języka i dopiero tragedia musiała ich zbliżyć do siebie.

,,Człowiek z dymu" to mroczny, elektryzujący thriller, będący trochę grą pozorów a trochę próbą przeniknięcia do psychiki mordercy. Oprócz wyścigu z czasem by zdążyć przed zabójcą, bohaterowie muszą zmierzyć się z własną przeszłością i jeszcze raz stanąć w oko w oko z horrorem, który rozegrał się lata temu. Jest niepokojąco i dzięki temu czyta się powieść właściwie jednym tchem.

 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu MUZA SA! 

 

 p.s. WYZWANIE 2026 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 149,7 cm - 2,5 cm = 147,2 cm.

 

piątek, 16 stycznia 2026

,,Kwiat nieśmiertelności" Nora Roberts

Tytytuł oryginału: Immortal in Death

 ,,Kwiat nieśmiertelności" to moje trzecie spotkanie z porucznik Eve Dallas i tym razem zaczyna się nietypowo dla samej Eve. Kobieta przyjęła oświadczyny ukochanego Roerke'a i zaczyna przygotowania do ślubu. Jednym z najważniejszych wyzwań okazuje się być suknia ślubna, dlatego jej przyjaciółka zabiera ją do atelier znajomego projektanta. Gdy kobiety przymierzają suknie, nagle pojawia się znana modelka Pandora i doprowadza do awantury. Kilka godzin później zostaje znaleziona martwa w tym samym miejscu a główną podejrzaną zdaje się być najlepsza przyjaciółka Eve. Kobieta zrobi wszystko by oczyścić dobre imię przyjaciółki, jednak dowody nie są na jej korzyść. Zaczyna się śledztwo, które doprowadzi Dallas do nieoczekiwanych odkryć, które mogą zagrażać całemu społeczeństwu.

Powieści kryminalne w wykonaniu Nory Roberts to czysta i najprzyjemniejsza rozrywka. W prawdzie bardzo wcześnie miałam podejrzenia kto jest winny i jak się na koniec przekonałam, były one prawidłowe, to mimo wszystko bawiłam się świetnie. Mimo, że fabuła jest schematyczna to Robert udaje się naładować ją zaskoczeniami i nieoczekiwanymi zwrotami akcji. Tym razem mamy znowu podgląd w świat pięknych i bogatych, którzy za wszelką cenę dążą do tego by na zawsze zachować młodość i urodę. Nie oglądają się na konsekwencje a ktoś bez skrupułów postanawia to wykorzystać. Ubrane w futurystyczny kostium zostają ciągle aktualne tematy, jak pogoń za młodością, łatwy dostęp do narkotyków i żądza pieniądza. Eve od początku podejrzewa co może być motywem ale musi przebić się przez zmowę milczenia oraz ścianę pozorów aby dotrzeć do właściwych odpowiedzi. Na szczęście po swojej stronie ma bardzo mocny zespół, który wesprze ją na każdym kroku.

Polubiłam tę serię i z pewnością będę do niej jeszcze wracać. To naprawdę całkiem niezła opowieść kryminalna z mocnym kobiecym akcentem okraszona szczyptą seksapilu. 


 p.s. WYZWANIE 2026 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 152,3 cm - 2,6 cm = 149,7 cm.