,,Na tej ziemi" to bardzo nieoczywista saga rodzinna rozgrywająca się na przestrzeni prawie siedemdziesięciu lat. Opowiada o tym co było, co jest ale i co może się wydarzyć. Pozornie toczy się leniwie, powoli prezentując kolejnych bohaterów, ich dylematy i codzienne życie. Jednak coś znacznie ważniejszego dzieje się obok, niezauważone. W powieści nie tylko bohaterowie są ważni ale także to w co wierzą, jak postępują albo to czego nie robią.
Gdybym miała zarysować jakiś główny wątek kierujący całą powieścią, miałabym problem. Brakuje tutaj fabularnie motywu przewodniego. Za to doskonale wiem jakie emocje są stałe i przewijają się od jednego bohatera do drugiego. Przez całą powieść czuć niepewność, niepokój, pęd w kierunku czegoś nieuchwytnego, poszukiwanie własnego miejsca oraz poczucie nieprzystosowania do zachodzących zmian na świecie. Mimo, że każda z postaci mierzy się z rzeczywistością na swój własny sposób to mimowolnie powtarzają utarty schemat. Mają problem z wyrażaniem emocji ale nie udaje im się na zawsze uciec od relacji jakie stworzyli. Zamiast tego szukają swojego sposobu wyrażania siebie.
Dużo miejsca w powieści zajmują także bardzo aktualne refleksje na tematy społeczne i ekologiczne. Cały czas obecne jest poczucie, że ze zmianami trzeba walczyć i próbować je zahamować. Doskonale widoczne jest skandynawskie odbieranie natury jako jednego z kluczowych elementów ludzkiej egzystencji. Człowiek musi się w nią wpasować aby móc znaleźć swoje miejsce.
,,Na tej ziemi" to nie jest powieść płynąca i porywająca czytelnika. To raczej traktat, manifest, głos pokolenia. Dużo w niej kłębiących się emocji, dużo niepokoju. Można ją czytać i interpretować na różne sposoby ale z pewnością uświadamia, że nie da się żyć bez natury i ludzi obok.
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Poznańskiemu!
p.s. WYZWANIE 2026 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 145,5 cm - 4,2 cm = 141,3 cm.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz