czwartek, 26 marca 2026

,,Miasto świętych i złodziei" Natalie C. Anderson


 Tina ma szesnaście lat i jest kimś kogo nie ma. Żyje na ulicy, pośród przestępców by stać się złodziejką i włamywaczką idealną. Potrafi przeniknąć tam gdzie nikomu się nie udało. Teraz jednak cele jej szefów są zbieżne z jej własnymi. Wreszcie ma szansę zemścić się na kimś kogo podejrzewa o zabicie jej matki. Tylko, że włamanie, które ma się stać początkiem końca zamożnego białego przedsiębiorcy nie przebiega tak jak powinno. Zostaje nakryta przez jego syna, Michaela, który kiedyś był przyjacielem Tiny.

Po opisie spodziewałam się, że ,,Miasto świętych i złodziei" będzie mocną, wyrazistą opowieścią o mrocznych stronach Kenii. I trochę takie jest ale brakuje tam najważniejszej informacji, że jest to książka skierowana raczej do młodzieży i dlatego perspektywa jest mocno złagodzona. Pokazany jest bezwzględna rzeczywistość z jaką muszą mierzyć się dzieci i młodzież, odkrywane są mroczne oblicza pozostałości kolonializmu i ciemne strony przedsiębiorstw funkcjonujących w Afryce, jednak czuć, że nie jest to pełny obraz. Rzeczywistość filtrowana jest przez oczy sprytnych szesnastolatków, którzy pakują się w niebezpieczne sytuacje a potem bez większych obrażeń z nich wychodzą. To co złe i straszne dzieje się komuś innemu lub jest opowieścią opartą na niedopowiedzeniach. Ale nawet to mocne złagodzenie nie ukrywa prawdy o Afryce, jako o kontynencie gdzie akty bestialstwa są bezkarne, gdzie panuje bezprawie a na sprawiedliwość trzeba długo czekać, o ile w ogóle można.

,,Miasto świętych i złodziei" to z pewnością ciekawa książka. Pełna akcji i niebezpieczeństw. Pozornie lekka przygodówka, która chowa w tle znacznie mroczniejszą historię. I właśnie dla tego tła warto sięgnąć by zobaczyć coś więcej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz