środa, 30 marca 2016

,,Jak liście na wietrze" Leila Meacham

Tytuł oryginału: Tumbleweeds

Leila Meacham to pisarka, która podbiła mnie swoją powieścią ,,Róże". Zauroczył mnie jej styl narracji oraz wyjątkowa umiejętność budowania niezwykłych historii z pozornie zwyczajnych zdarzeń.

Nie inaczej jest i tutaj. ,,Liście na wietrze" to opowieść o trójce przyjaciół: Cathy, Johnie i Trey'u. Razem dorastają, wkraczają w dorosłość, marzą, planują i odkrywają miłość. Stanowią nierozłączne trio, wzajemnie uzupełniające się w każdej sytuacji. Wszystko zmienia się w jednej chwili. Jedna chwila niszczy starannie zaplanowaną przyszłość, a drogi bohaterów na zawsze się rozejdą: Cathy zostanie samotną matką, John zdecyduje się na wstąpienie do seminarium a Trey wyjedzie i dopiero po dwudziestu dwu latach wróci. Jego powrót burzy pozorny spokój i odkrywa dawno zapomniane grzechy, zmieniając życie wielu osób.

Autorka zabiera nas w fascynującą podróż aby pokazać jak jeden błąd, jedno głupie zachowania na zawsze może zniszczyć życie. Jej bohaterowie będą musieli zmierzyć się z konsekwencjami swojej młodzieńczej głupoty, brawury, szaleństwa i źle pojętej dumy. Każde z nich boleśnie odczuje je na swojej skórze. Nie wszyscy jednak wyjdą silniejsi i mądrzejsi, ktoś będzie musiał ponieść klęskę i zapłacić za całe popełnione i nie popełnione zło.

,,Jak liście na wietrze" to jedna z tych książek, których nie da się odłożyć zanim dotrze się do ostatniej strony. Jest to świetny przykład bardzo dobrze napisanej powieści obyczajowej, która wciąga, wzrusza oraz daje do myślenia. Polecam!

poniedziałek, 28 marca 2016

,,Pogrom w przyszły wtorek" Marcin Wroński


Lublin w 1945 roku jest miastem mrocznym, niebezpiecznym, złowrogim i zupełnie innym od tego jakie zapamiętał komisarz Maciejewski. On sam powraca po rocznym pobycie w ubeckim więzieniu, wraca po roku tortur aby znaleźć odpowiedzialnych za śmierć drobnego żydowskiego geschefciarza. Dla Zygi nowa rzeczywistość będzie szokiem, będzie musiał nie tylko znaleźć znowu swoje miejsce ale pogodzić się ze stratami i nieodwracalnymi zmianami. Jedno jednak pozostało takie samo - zło tkwiące pod powierzchnią, wydobywające się w najmniej spodziewanym momencie.

Ciężko jest wrócić do tej serii, szczególnie, że brakuje wielu bohaterów. Wojna zabrała Zielnego, w areszcie siedzi Fałniewicz, Kraft nadal nie pozbierał się po stracie rodziny a Kapranowa przegrywa walkę ze śmiercią. Również Różą próbuje budować nowe życie, odsuwając się najdalej jak to możliwe od przeszłości. Na placu boju pozostał tylko Maciejewski - zdany na siebie i swój instynkt gliny, próbujący dopasować się do brutalnie narzuconych ram. Nie ma już dawnych układów, pozostały resztki starych przysług, na niewiele to się jednak zdaje gdy cały czas demoniczny major Grabarz i nowa władza.

,,Pogrom w przyszły wtorek" to bardzo mocne wejście w nowe czasy. Mroczne tło doskonale prezentuje brutalność i bezprawie tego okresu. Nie ma jeszcze żadnych reguł, każdy pisze swoje i próbuje jak najwięcej na tym ugrać. Autor nie bawi się w niedopowiedzenie. Cały czas zderza nas z tym co najgorsze. Język też się zmienił - jest bardziej wulgarny, prosty - taki jak to miejsce i czas. Polecam!

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 115,9 cm - 2,2 cm =113,7 cm     

sobota, 26 marca 2016

,,Szpagat w pionie" Maciej Wesołowski


Maciej Wesołowski zabiera nas w fascynującą podróż po pełnych kontrastu Indiach. Chyba na wstępie trzeba ostrzec, że nie będzie to podróż wygodna, sielankowa czy nawet ... czysta. Indie to kraj niezwykłych, pięknych, monumentalnych budowli ale i przeraźliwie brudnych ulic. To miejsce gdzie obok siebie znajdują się bogactwo i biedota. Ale o tym chyba wszyscy wiemy. Zdajemy sobie sprawę z panującego tam systemu kastowego, relacji społecznych, trudnej sytuacji kobiet. Autor też o tym wie ale nie chce pokazywać tego pesymistycznego oblicza. Chce pokazać zwykłych ludzi, przeciętną klasę średnią - to co ich fascynuje, o czym marzą, do czego dążą. Jakże zwykłe to jest oblicze, jak podobne do naszego.

Ale nie tylko na tym Wesołowski się koncentruje. Opowiada o swojej podróży z ogromną sympatią. Z lekkim przymrużeniem oka traktuje specyfikę hindusów - ich bałagan administracyjny, czatowanie na turystów, podejście do wiary i astrologii, wewnętrzne podziały. Próbuje znaleźć zrozumiałe dla nas analogie by jak najlepiej zilustrować Indie. Dociera nawet do studentów uczących się języka polskiego. Jakże dziwnie to brzmi, gdy Hindus mówi, że wiąże z tym językiem przyszłość bo jesteśmy dla niego silną gospodarką. Przyznaję, że miło jest spojrzeć na nasz kraj z takiej perspektywy.

,,Szpagat w pionie" to kolejna książka podróżnicza, która sprawiła, że zapragnęłam na własne oczy zobaczyć to wszystko co Autor, posmakować i doświadczyć prawdziwych Indii. Wiem, że Wesołowski dał nam swój obraz - znacznie złagodził to co złe a uwypuklił to co dobre. A jak jest naprawdę? Może kiedyś dane będzie mi samej to zweryfikować.

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 118,6 cm - 2,7 cm =115,9 cm    

środa, 23 marca 2016

,,Ekstrakt z kwiatu orchidei" Weronika Wierzchowska


Są opowieść, których nie da się streścić w kilku zdaniach. Gdy jednak podejmie się tę próbę wychodzi kicz i banał. ,,Ekstrakt z kwiatu orchidei" właśnie do takich książek należy. Pozornie to historia jakich wiele. Podobne znajdziemy w każdej księgarni i bibliotece, na zbliżonych motywach nakręcono nie jeden wyciskacz łez. Bo gdy spojrzy się z boku widzi się tylko opowieść o trzech kobietach, które na przeciw wszystkiemu postanowiły założyć własną firmę. Oprócz zmagań o przetrwanie w branży, zrealizowanie zamówień, użerania się z nieuczciwym zleceniobiorcą będę musiały zmierzyć się również z swoim życiem osobistym, relacjami damsko-męskimi. Żeby jeszcze bardziej ubarwić i tak już skomplikowaną sytuację autorka dorzuca lekki wątek kryminalny.. z trupem w szafie tzn. zamurowanym kantorku.

Weronika Wierzchowska pozytywnie mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się wiele bo raczej nie należę do fanów polskiej literatury obyczajowej. Jednak ,,Ekstrakt z kwiatu orchidei" to historia, która urzeka. Mimowolnie dajemy się porwać i nie wiedzieć kiedy zaczynamy trzymać kciuki za bohaterki. Nie ma co liczyć na jakieś dramatyczne i burzliwe przełomy, fabuła poprowadzona jest bardzo poprawnie, raczej przewidywalnie ale bije z niej taka pozytywna energia i urok, że trudno przejść obok tego obojętnie. A i główne postacie: Beata, Aneta i Dorota to nietuzinkowe dziewczyny. Zakręcone, roztrzepane, trochę przytłoczone sytuacją ale kiedy trzeba umieją się zmotywować, wziąć byka za roki i walczyć o swoje do upadłego. Nie sposób im nie kibicować.

Powieść Wierzchowskiej może nie wejdzie do kanonu literatury obyczajowej ale na pewno wielu osobą, tak jak mi, uprzyjemni podróże komunikacją miejską. To przede wszystkim dobra, pozytywna historia o sile przyjaźni i determinacji w pokonywaniu przeszkód. Zachęcam!

poniedziałek, 21 marca 2016

,,1945. Wojna i pokój" Magdalena Grzebałkowska


Wiedza historyczna wyniesiona ze szkoły jest bardzo prosta. Znamy daty, umiemy wymienić kilka przyczyn i skutków, wskazać główne postaci. Ale czy wiemy co to oznacza? II wojna światowa zakończyła się oficjalnie w Europie 8 maja 1945 roku. Ale to znaczy? Czy żołnierze spakowali się i wrócili do domów, gdzie wiernie czekały żony i matki? Ale co gdy tego domu już nie ma bo został spalony? Albo gdy ten dom za Bugiem nie jest już domem a ten dom nad Odrą nie jest jeszcze domem? Co z tymi wszystkimi, którzy nagle muszą przenieść całe swoje życie za inną granicę? Co z tymi co nagle nie mają swojego miejsca?

Magdalena Grzebałkowska w ,,1945. Wojna i pokój" próbuje dać odpowiedź na niektóre z tych pytań. Naświetla i uwypukla niektóre aspekty tego dziwnego roku. Miesiąc po miesiącu pokazuje jak zmieniała się rzeczywistość a ludzie musieli się do niej dostosowywać. Nie jest to opowieść o glorii i radości ze zwycięstwa ale historia zwykłych ludzi, którzy na nowo musieli nauczyć się żyć. Opowiada historię trudną, wstydliwą, bolesną, tragiczną i straszną. Jeden z jej bohaterów mówi, że miał szczęście ten kto przeżył 1945. I po lekturze tej książki, trudno się z tym nie zgodzić. Był to moment, gdy dochodziły do głosu najniższe ale i najlepsze instynkty. Gdy szabrowano, wysiedlano, przepędzano i osiedlano się. Moment, kiedy nie panowało jeszcze żadne prawo i nie istniało, żadne ustrukturalizowane państwo polskie - istny dziki zachód.

,,1945. Wojna i pokój" to tylko garść wybranych zagadnień. Nie da się opowiedzieć wszystkiego w jednej nawet najbardziej obszernej książce. To co zaprezentowała autorka to zaledwie wstęp, próbujący nakreślić ogólny obraz tego trudnego roku. Jednak jest to ważna pozycja bo w sposób prosty uświadamia jak trudne i skomplikowane było podniesienie się po II wojnie światowej oraz, że nie da się wskazać wyraźnej daty do której była jeszcze wojna a gdzie już nie. Polecam!

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 121,6 cm - 3,0 cm =118,6 cm   

środa, 16 marca 2016

,,Bodo wśród gwiazd" Anna Mieszkowska

,,Zamknij oczy,
i z melodią, która jak echo brzmi -
wróćmy do tamtych dni...
Taniego sentymentu i banalnej piosenki,
która opowie najprościej -
dzieje jednej z tysiąca miłości.
To taka miła rzecz,
Umieć cofnąć się wstecz -
myślami...
"


W księgarniach da zauważyć się wzmożoną promocję serialu ,,Bodo". Nagle wyciągnięte z kątów zostają książki poświęcone okresowi Dwudziestolecia, pojawiają się nowe tytuły a z okładek uśmiecha się jedna z największych gwiazd tego okresu - Eugeniusz Bodo. Od dawna fascynuje mnie wszystko co związane z Dwudziestoleciem więc nie ma w tym nic dziwnego, że dałam się skusić. Bez zastanowienia, w ciemno sięgnęłam po ,,Bodo wśród gwiazd" Anny Mieszkowskiej i było to trafienie w samą dziesiątkę.

Na wstępie, może trochę mylić tytuł. Nie jest to biografia Eugeniusza Bodo, choć jego historia stanowi punkt wyjścia. Jest to niezwykła opowieść o życiu artystycznym, kabaretowym, kawiarniano-teatralnym, które rozkwitło w okresie Dwudziestolecia. To dzieje ludzi, którzy je tworzyli oraz piosenek, wierszy i skeczy, z których jedne odeszły w zapomnienie a inne przetrwały w zbiorowej pamięci narodu. Historia radości, śmiechu, spontaniczności, miłości, zdrad i rozstań tak pięknie przekształcanych na tekst szlagierów nuconych w całej Polsce. Ale to także opowieść o bolesnych i tragicznych wydarzeniach jakie rozegrały się podczas II wojny światowej oraz o tułaczce i nędzy jaka dotknęła wielu artystów już po wojnie. Wiele nazwisk, które mocno błyszczały w Międzywojniu dziś odeszło w zapomnienie. Autorka umiejętnie odsłania je przed czytelnikiem dając im nowe życie i pozwalając na nowo zajaśnieć.

Anna Mieszkowska jest absolwentką wydziału Wiedzy o Teatrze. Od dawna bada dzieje twórców teatrów co na szczęście widać w tej publikacji. Jej książka nie jest tylko wydana pod wpływem chwilowej mody ale przede wszystkim stanowi owoc wieloletnich badań i spotkań. Autorce wielokrotnie udało się dotrzeć do bohaterów swoich rozdziałów lub do osób, które je znały osobiście. Przytacza wywiady, rozmowy, z których wiele sama przeprowadziła jeszcze w latach 90-tych, listy a cały materiał bogato ilustruje unikatowymi zdjęciami. Wszystko to sprawia, że zapomniani twórcy ożywają, można podążyć ich śladem, poczuć atmosferę tamtych dni, wsłuchać się w piosenki.

,,Bodo wśród gwiazd" to niewątpliwie perełka. Jasno i zwięźle opowiada o fascynującym okresie teatralno-kabaretowym, dostarczając równocześnie całe mnóstwo wiedzy i anegdot. Zarówno osoby obznajomione z Dwudziestoleciem jak i ci, którzy dopiero je odkrywają znajdą coś dla siebie. Ja jestem pod ogromnym wrażeniem wiedzy, pracy oraz umiejętności docierania do bohaterów tamtych dni pani Anny, tak aby nie pozwolić im popaść w zapomnienie. Polecam gorąco!

wtorek, 15 marca 2016

,,Achaja" Andrzej Ziemiański

Ciężko jest stworzyć nową przestrzeń dla literatury fantastycznej, ciężko wykreować nowy typ bohatera. Bo fantastyka to magia, waleczność, odwaga, starcie dobra ze złem. I gdzieś jeszcze po głowie się pląta myśl, że trochę do średniowiecza powinno być podobne.

Andrzej Ziemiański otwarł dla fantastyki nową ,,epokę". Swój cykl ,,Achaja" umieścił w uniwersum wzorowanym na greckim antyku. Jego główną bohaterką jest młodziutka księżniczka królestwa Troy, tytułowa Achaja. W wyniku intrygi zazdrosnej macochy oraz głupiej dumy ojca zostaje wcielona najpierw do armii, by kolejno stać się niewolnicą pracującą w kamieniołomie a potem złodziejką i prostytutką.

W prawdzie dzieje, dojrzewanie i metamorfoza bohaterki zajmują dużo miejsca nie jest to jedyny wątek. Ważnymi postaciami są też skryba Zaan i rycerz Sirius oraz czarodziej Meredith. Póki co kolejne wątki występują naprzemiennie, można się jednak domyślać, że w pewnym momencie bohaterowie muszą się  spotkać i stworzyć całość.

,,Achaja" to powieść, której nie da się jednoznacznie ocenić. Podziw budzi rozmach, misterna konstrukcja świata przedstawionego, mnogość detali i wątków. Każda z postaci jest wyjątkowa, niepowtarzalna oraz świetnie nakreślona. Sama fabuła też jest tak poprowadzona, że cały czas ma zaskakiwać czytelnika ale i logicznie pokazywać rozwój postaci co pozwala oczekiwać coraz więcej. Jednak gdzieś w tej całej misternej plątaninie coś poszło nie tak. W pewnym momencie brutalizm, bezpośredniość postaci oraz kolejne trudności zaczynają męczyć i nużyć. Zamiast radykalnych i zaskakujących zwrotów akcji pojawia się niepotrzebne moralizatorstwo oraz przemyślenia znacznie zwalniające tempo fabuły. Rozmywa to wydźwięk finału. Zamiast zostawić mnie niecierpliwie oczekującą na dalszy ciąg, ulżyło mi, że tam dotarłam.
Pewnie skuszę się na kolejne tomy ale raczej nie prędko.

p.s. WYZWANIE 2016 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 124,2 cm - 3,6 cm =121,6 cm