niedziela, 27 kwietnia 2025

,,Argentyńczyk, który przypłynął na cedrowej desce" Morten Vittrup

Tytuł oryginału: Argentineren der kom sejlende på en cedertæsplanke

 Jestem absolutnie mało oryginalna ale uwielbiam książki takie jak ta - monumentalne sagi rodzinne, pozornie toczące się leniwie ale skrywające wewnątrz całe mnóstwo tajemnic i niuansów. ,,Argentyńczyk, który przypłynął na cedrowej desce" tu już sam tytuł intryguje i rozbudza ciekawość oraz ma to coś, co przykuwa uwagę. I taka jest też cała historia. Momentami absurdalna, momentami poruszająca i zaskakująca.

,,Argentyńczyk.." to opowieść, która rozgrywa się na przestrzeni 50 lat i opowiada o skomplikowanych relacjach rodzinnych. Rozpoczyna się (mało zaskakujące) gdy Victor de la Vega zostaje znaleziony na brzegu morza i odmieni na zawsze życie młodziutkiej Sofii. Nie zostanie ona zakonnicą a zamiast tego pozna historię, która zadecyduje o losie kolejnych pokoleń. To właśnie wtedy zacznie się historia rodziny naznaczona tajemnicami, bolesnymi pomyłkami, zaskakującymi przypadkami i tragediami, których konsekwencje będą ciągnąć się przez lata. Ta wielowątkowa opowieść z lekkością i wyczuciem opowiada o najtragiczniejszych epizodach zarówno z dziejów Argentyny jak i Hiszpanii i pokazuje jak mniej lub bardziej świadomie odciska się ona piętnem na zwykłych ludziach. Muszą się oni mierzyć z konsekwencjami, wpływając na innych i prowadząc do kolejnych mniejszych lub większych dramatów.

Początkowo nie mogłam przekonać się do tej książki ale gdy już się w niej zanurzyłam znalazłam tam humor, pasję, nonszalanckie latynoskie spojrzenie na świat oraz ogrom emocji. I to właśnie one stanowią podstawę, na której opiera się cała historia. Ta książka to właściwie opowieść w opowieści opowiedziana z pełną dramaturgią, malowniczością i rozmachem. Pełna niedopowiedzeń i tajemnic do samego końca trzyma w napięciu i podświadomie determinuje zachowanie bohaterów, którzy próbują uciec od tego co nieuniknione, nieświadomie powtarzając błędy poprzedników. ,,Argentyńczyk.." to książka nieoczywista ale przepełniona ciepłem, którą czyta się z zapartym tchem. Polecam!

piątek, 25 kwietnia 2025

,,Baśnie koreańskie" William Elliot Griffis

Tytuł oryginału: Korean Fairy Tales

 Współcześnie na Koreę patrzymy przez pryzmat polityki oraz techniki. Zupełnie umyka nam fakt, że nie jest to ,,nowe" państwo. To kraj, który ma tysiące lat tradycji oraz bogatą kulturę. Może zaskoczyć, zaczarować i odsłonić swoje zupełnie inne oblicze. A chyba najprostszym krokiem by zacząć go poznawać jest sięgnięcie po ,,Baśnie koreańskie".

To zbiór prawie trzydziestu opowiadań, które sięgają prawie do początków dziejów Korei albo jeśli by używać nazwy tradycyjnej Kraju Porannego Spokoju. To historie o ważnych postaciach z koreańskiej mitologi ale także takie wyjaśniające różne zjawiska zarówno przyrodnicze jak i społeczne. W prosty i przystępny, wręcz baśniowy sposób wyjaśniają najważniejsze zależności społeczne i pokazują najważniejsze cechy jakie powinien posiadać typowy Koreańczyk. Można tutaj znaleźć dużo odwołań do motywów zwierzęcych, okraszonych zarówno humorem jak i będących alegorycznym przekazaniem pewnych uniwersalnych nauk czy przestróg. Baśnie te również sporo wyjaśniają jeśli chodzi o relacje z innymi azjatyckimi sąsiadami, szczególnie Japonią i Chinami. Z tej perspektywy to dumna Korea była dla nich nauczycielką i odgrywała rolę podobną do Grecji na kontynencie europejskim.

,,Baśnie koreańskie" to fascynująca wyprawa na Daleki Wschód. Mądre, uniwersalne opowieści są nie tylko pretekstem by poznać kulturę koreańską ale mogą być też równie czytelne i zrozumiałe dla współczesnego, europejskiego czytelnika. Zaskakującym może być uświadomienie sobie, jak niektóre motywy są silne. Przykładowo znajdziemy tu opowieść przypominającą dobrze znanego Kopciuszka czy historie mogące konkurować z bajkami ezopowymi. Jednak nawet jeśli motywy są znane to przebija przez nie orientalny klimat oraz trochę inna dynamika. Wszystko jest bardziej wyważone, mocno wyczuwalna jest kultura spokoju, szacunku oraz tradycji. Ta książka to świetny wstęp by zanurzyć się w bogatym, fascynującym koreańskim folklorze. 

p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 112,2 cm - 2,1 cm = 110,1 cm.    

 

środa, 23 kwietnia 2025

,,Kraina cienia" Meg Cabot

Tytuł oryginału: Shadowland

 Nastoletnia Suze nie ma lekko. Nie dość, że jej mama ponownie wyszła za mąż i przeprowadziła się na drugi koniec kraju zabierając córkę ze sobą, to jeszcze dziewczyna nie jest typową nastolatką. Ona jest pośredniczką, czyli kimś kto widzi duchy i może pomóc im dokończyć nierozwiązane sprawy z czasów ich ziemskiego życia. Brzmi ciekawie? Dla Suze zdecydowanie nie. Szczególnie gdy okazuje się, że nowy dom ma długą historię i już pierwszego dnia spotyka w swoje sypialni ducha i to całkiem przystojnego. Jednak zdecydowanym wyzwaniem będzie pierwszy dzień w nowej szkole.

Chyba się starzeję bo ostatnio czuję potrzebę do czytelniczych powrotów. A książki Meg Cabot (albo Jenny Carroll) to jedno z lepszych czytelniczych wspomnień z okresu gimnazjum. I nawet po latach czyta się to mega przyjemnie. Fakt, mocno czuć klimat milenialsów bez telefonu komórkowego przyklejonego do ręki i bez social mediów, jednak ma to swój urok. Sama książka tez ma milenialskie poczucie humoru i spojrzenie na rzeczywistość. Dla mnie był to nostalgiczny powrót w przeszłość ale nie przysłonił clue powieści czyli pogoni za duchami. Jest może pełno uproszczeń, pełno schematów ale dokładnie o tu chodziło. Kreacje postaci nasuwają skojarzenia z ,,Buffy - postrach wampirów" i pewnie w obecnym natłoku romantasy już nie robią wrażenia ale nadal jest to przyjemna książeczka na jeden wieczór. Ja bawiłam się rewelacyjnie i wręcz szkoda, że Meg Cabot zniknęła z polskiego rynku wydawniczego. Pozostaje jednak szukać po bibliotekach kolejnych tomików. 

p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 113,4 cm - 1,2 cm = 112,2 cm.    

poniedziałek, 21 kwietnia 2025

,,Zamek duchów" Margit Sandemo

Tytuł oryginału: Spökslottet

 Chyba najlepsza w ,,Sadze o Ludziach Lodu" jest jej nieoczywistość. Każdy tom to inna historia i inny styl. Były tomiki romansowe, były z wątkiem społecznym, były mroczniejsze, bardziej skupione na magii czy ezoteryce. ,,Zamek duchów" to natomiast tomik, który miesza z sobą elementy powieści gotyckiej z lekkim kryminałem.

Głównym bohaterem jest syn Cecylii Paladin, uroczy choć trochę niedojrzały Tristan. Zupełnie przypadkiem w trakcie wizyty u ciotki, w lesie spotyka młodą dziewczynę i zakochuje się o pierwszego wejrzenia. Tajemnicza nieznajoma wydaje się przed kimś uciekać i bardzo nie chce aby ktokolwiek dowiedział się o ich spotkaniu. Uparty młodzieniec postanawia jednak odnaleźć ukochaną. W trakcie poszukiwań trafia do dziwnego, pogrążonego w mroku zamku, gdzie spotyka tajemniczą kobietę. Jakież jest jego zdumienie gdy następnego dnia dowiaduje się, że zamek nie istnieje a nocna gospodyni nie żyje od wielu lat.

Pierwsza część tomiku ma bardzo dużo z powieści gotyckiej. Mrok, tajemniczość, starożytne ruiny i postaci, skrywające wiele tajemnic. Młody Tristan wpakuje się w sam środek intryg i tylko cudem uda mu się uniknąć śmierci. Jego historia idealnie łączy w sobie młodzieńczą brawurę, naiwność i szaleńcze pierwsze zauroczenie. Pomimo czającego się niebezpieczeństwa oraz mroku, który otacza bohaterów jest urocza i bardzo ciepła. Druga część historii to już trochę opowieść o zemście i szaleństwie rozgrywająca się na tle wielkiej polityki. Brakuje jej uroku ale nadal niesie sporo emocji.

,,Zamek duchów" to bardzo uroczy i przyjemny tomik. Odbiega znacznie od głównego wątku - straszne dziedzictwo Ludzi Lodu tutaj jest tylko delikatnie wspomniane, przez co pozwala trochę odpocząć i się zdystansować. Jest klimatycznie i nastrojowo przez co lektura tego tomiku to czysta rozrywka. 

p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 115,2 cm - 1,8 cm = 113,4 cm.    

czwartek, 17 kwietnia 2025

,,Ten, którego szukam" Bae Suah

 

Tytuł oryginału: 철수

,,Ten, którego szukam" to bardzo kameralna i intymna opowieść. Koncentruje się tak naprawdę wokół jednej sceny. Narratorka, młoda Koreanka, wyrusza na poligon by spotkać się ze swoim chłopakiem-nie chłopakiem. To pozornie mało znaczące wydarzenie stanie się punktem centralnym jej pogrążonego w apatii i beznadziei życia. Ma słabo płatną pracę, rodzinę z ogromem problemów. Jest zmęczona, zagubiona, coraz mocniej czuje, że nie ma przed nią przyszłości. Dopiero wyprawa na poligon coś w niej złamie.

Trudno tę historię nawet nazwać książką. Siedemdziesiąt jeden stron. Jednak w tak krótkiej formie kumuluje się ogrom emocji. Jest depresyjna, przytłaczająca, niczym otchłań bezradności, w której coraz bardziej zanurza się bohaterka. Równocześnie jest też trudna w odbiorze bo rzeczywistość miesza się z wyobraźnią i zlewa w jedno. Trudno uchwycić granicę pomiędzy tym co jest a co tylko narratorka chciałaby, żeby się wydarzyło. Autorce udało uchwycić się pustą, bezsensowną egzystencję i sprawić, że ona rezonuje. Ta opowieść nie ma happy endu ale jednak coś burzy. 


p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 115,8 cm - 0,6 cm = 115,2 cm.    

wtorek, 15 kwietnia 2025

,,Nexus" Yuval Noah Harari

Tytuł oryginału: Nexus. A Brief History of Information Networks from the Stone Age to AI

 ,,Nexus" to absolutnie rewelacyjna praca, po którą warto sięgnąć, szczególnie obecnie. To nie tylko traktat filozoficzny prowadzący czytelnika od epoki kamienia do współczesności śladem informacji, to także solidna porcja wiedzy przygotowująca na przyszłość.

Nie da się zaprzeczyć, że żyjemy w świecie, który jest przytłoczony informacją. I po raz pierwszy w całej naszej historii ludzkości nie jesteśmy jedynymi, którzy tę informację tworzą i wykorzystują. Obok nas coraz szybciej zaczyna funkcjonować sztuczna inteligencja, która z dnia na dzień ogrywa coraz większą rolę. Jednak by zrozumieć to jaka może być wspólna koegzystencja ludzkości i sztucznej inteligencji najlepiej prześledzić to jak przez wieki informacja była tworzona i wykorzystywana. Jaką rolę odegrała religia, filozofia? Co doktryny polityczne, szczególnie te totalitarne, miały wspólnego z przekazywaniem i zbieraniem danych? Kiedy i w jakich warunkach funkcjonowała demokracja? Na te i wiele innych pytań izraelski filozof i historyk Yuval Noah Harari próbuje znaleźć odpowiedź, równocześnie pokazując zupełnie inny obraz otaczającego nas świata.

Chociaż studiowałam informację naukową i bibliotekoznawstwo i z wieloma pojęciami w pewien sposób jestem zaznajomiona to praca Harari była dla mnie szokiem. Szczególnie część poświęcona analizie współczesnego, cyfrowego świata. Zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy otoczeni przez boty, że algorytmy dyktują co oglądamy, czytamy, kupujemy a nawet myślimy.Jednak skala zjawiska umyka naszemu pojmowaniu. Nie uświadamiamy sobie jak potężną moc mają algorytmy i jak mocno są już samodzielne i wymykające się spod kontroli człowieka. Jednak nadal mamy jeszcze szansę i możemy wprowadzać czynniki kontroli czy samokontroli. I właśnie o to próbuje apelować i to próbuje nam uświadomić autor.

 Ta książka to monumentalna praca, pokazująca ogrom pracy i ogrom wiedzy autora. Jednak pomimo skomplikowanego i złożonego tematu jaki jest poruszany ma w sobie dużo lekkości i prostoty. To historia przez która się płynie, mimo że temat jest zatrważający. Zachęcam do sięgnięcia bo warto wyrobić sobie swoje własne zdanie na temat przyszłości, która już wkrótce może stać się naszym udziałem. 


p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 121,1 cm - 5,3 cm = 115,8 cm.    

niedziela, 13 kwietnia 2025

,,Podcastex 2. Polskie milenium" Mateusz Witkowski,Bartek Przybyszewski


 W roku 2005 rozpoczęło się dla mnie wchodzenie w dorosłość. Tak dosłownie. Życie prywatne zdominowały zupełnie nowe emocje i zupełnie inaczej patrzyło się na rzeczywistość. Ominęła mnie faza ,,emo" bo sorry to było dla dzieciaków w gimnazjum a ja już byłam licealistką o krok przed maturą i studiami. Jednak mimo tego, że wtedy dystans między gimnazjum i liceum był ogromny nie udało uciec się przed tym co działo się w Polsce, zarówno w popkulturze jak i polityce i ogólnie społeczeństwie. Z dzisiejszej perspektywy lata 2005-2010 to dla mnie wieczność. Ogromna zmiana, przejście od liceum do prawie końcówki studiów. I równie zaskakujące jest jak wiele się wtedy działo.

Kolejna część ,,Podcastexu. Polskiego milenium" to opowieść o pewnym szaleństwie. Wtedy się tego nie czuło jak wielkie i nieprawdopodobne rzeczy się wtedy działy. Prezydentura Lecha Kaczyńskiego, zmiany rządów, nieprawdopodobne koalicje, skandale, Roman Giertych jako minister edukacji (pamięta jeszcze ktoś amnestię maturalną?). Ale i w społeczeństwie. Pojawiły się programy typu ,,Taniec z gwiazdami", selekcjonerem był Leo Benhakker, zasypała nas lawina polskich seriali, komedii romantycznych i objawił się Patryk Vega czy Wojciech Smarzowski.

Przyznam, że o wielu rzeczach zapomniałam albo nie były nigdy przedmiotem moich zainteresowań więc je ignorowałam. Dopiero kolejna praca Witkowskiego i Przybyszewskiego mi o tym przypomniała i uświadomiła jak wiele się zmieniło w okresie 2005-2010. Sporo tematów ma swój ciąg dalszy współcześnie, są takie na które dopiero gdy spojrzy się z dzisiejszej perspektywy, widzi się jak ogromne miały znaczenie. Są też takie, które są zaledwie ciekawostką i dziś raczej budzą uśmiech politowania. Autorzy nie wnikają za głęboko w poruszane tematy, nie analizują drobiazgowo, oni tylko budzą wspomnienia i próbują złapać klimat. Myślę, że dla milenialsów i tak ten okres ma swoją jedyną i wyjątkową atmosferę a książka taka jak ta zarysuje kontekst i uświadomi jak wiele przeżyliśmy, nawet nie zdając sobie z tego sprawy.