niedziela, 1 listopada 2020

,,No pasa nada! Nic się nie dzieje! Kobiece oblicze Meksyku" Beata Kowalik


No pasa nada! Nic się nie dzieje! A może raczej nic się nie zmienia! Wiem, że feminizm to pojęcie kontrowersyjne. W Europie narosło koło niego wiele mitów, stereotypów. Częściej kojarzy się z szaloną kobietą, nienawidzącą mężczyzn i głoszącą wyrwane z kontekstu obraźliwe hasła a niżeli z tym czym to właściwie jest, czyli walką o prawa kobiet. W Polsce mamy to szczęście, że dużo się w tej materii zmienia i od zawsze kobiety były otaczane szacunkiem. Nie wszędzie jednak tak jest. Są regiony świata gdzie pojęcie feminizmu jest totalnie nie znane a walka o prawa kobiet to prawie jak walka z wiatrakami. Takim właśnie miejscem jest nadal współczesny Meksyk. Państwo barwne, fascynujące, pięknie położone, posiadające bogatą kulturę ale także niesamowicie niebezpieczne.

Beata Kowalik spotkała się z kilkunastoma kobietami i podjęła próbę przybliżenia ich historii. Obraz jaki się wyłania jest zatrważający. Meksyk dla kobiety to przestrzeń pełna zagrożeń, niebezpieczeństw, świat, gdzie kobieta musi być podporządkowana mężczyźnie a bunt przeciw ustalonym od wieków prawom może równać się wyrokowi śmierci. Są jednak kobiety, które decydują się na zmianę. Decydują się na rozwód, porzucają rodzinne wsie, wypowiadają walkę koncernom, prowadzą własną działalność, pomagają i uświadamiają inne kobiety. Nie są bierne. Zmieniają to co od wieków jest ustalone i co wszyscy przyjmują jako konstans.

Dopiero spojrzenie na świat z takiej perspektywy uświadamia jak wielką szczęściarą jestem, że urodziłam się w Polsce, w rodzinie, która zapewniła mi wykształcenie i poczucie bezpieczeństwa i niczego nie narzucała pozwalając szukać własnej drogi. Niby coś oczywistego ale nadal nie dla wszystkich. Nadal są dziewczynki, które sprzedaje się za mąż i to prawie za bezcen. Nadal są kobiety, które nie posiadają nic, które mąż może gwałcić i bić. Nadal są dziewczyny, które nie umieją pisać ani czytać. Tak, obraz wyłaniający się z reportażu jest pesymistyczny i malowany w ciemnych barwach ale mimo wszystko wyłania się iskra nadziei, że to może się zmienić. Bo coś powoli się zmienia. I dlatego warto o tym mówić i wspierać te kobiety, które próbują walczyć o swoje prawa. Polecam!

p.s. WYZWANIE 2020 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 81,3 cm - 2,2  cm = 79,1 cm.

 

niedziela, 11 października 2020

,,Witaj, nieznajomy" Lisa Kleypas


Tytuł oryginału: Hello Stranger

 Lisa Kleypas zajmuje szczególne miejsce w mojej czytelniczej świadomości. Uwielbiam jej historie: pełne humoru, uczucia oraz ludzi, przepełnionych pasją i namiętnością. To wszystko decyduje, że w ciemno mogę sięgać po jej kolejne romanse historyczne i wiem, że znajdę w nich to co najbardziej lubię.

,,Witaj nieznajomy" to czwarty tom z serii Revenels. Zazwyczaj serii Kleypas czytam po kolei, ciesząc się powolnym odkrywaniem kolejnych bohaterów i cieszeniem się razem z nimi gdy pokonują przeszkody i w końcu mogą cieszyć się szczęściem i miłością. Tym razem wpakowałam się w środek serii, jednak to w niczym nie przeszkadzało mi w obserwowaniu historii doktor Garrett (kobieta o męskim imieniu) i Ethana. Jak często bywa, wiele ich dzieli - status społeczny, pochodzenie, wykształcenie, wykonywana praca, jednak uczucie jakie ich połączyło stawia w wątpliwość wszystkie przeszkody. Zostaje tylko jedna trudność: Ethan pracuje jako szpieg i w momencie gdy buntuje się przeciw przełożonym zostaje wydany na niego wyrok śmierci. Garrett nie poddaje się jednak łatwo i postanawia zawalczyć o ukochanego i jego życie.

W ,,Witaj nieznajomy" brakowało mi trochę kontekstu i znajomości postaci drugoplanowych ale za to mogę winić tylko siebie bo nie czytam serii we właściwej kolejności. Cała reszta to typowe dla Kleypas lekkie prowadzenie akcji, budowanie skomplikowanych ale nie za bardzo problemów, epatowanie ciepłem, miłością, zaufaniem. Budowanie opowieści w której czytelnik dobrze się czuje. Jest ona tak słodka i idealna, że chyba nie da się bardziej. Nic tam nie wydaje się zbyt trudne. Bohaterowie kochają się i walczą o siebie, problemy nie pozbawiają ich humoru i oczywiście miłość musi zwyciężyć. Jeśli szukacie idealnej książki do jesiennego spędzania czasu w fotelu z herbatą to właśnie ją znaleźliście.

,,Słowik" Kristin Hannah


Tytuł oryginału: The Nightingale


II wojna światowa to bardzo popularne tło do opowieści. Jak żadne inne uwypukla to co w ludziach siedzi, pokazuje ich mocne i słabe strony, naświetle największe wady i zalety, odsłania jacy na prawdę są ludzie. Na światło dzienne wychodzą najstraszliwsze demony ale i może objawić się niespodziewany heroizm czy prawdziwe dobro. I chociaż każda opowieść jest inne, z pewnością w wielu te elementy odnajdziemy a na pewno można tego dokonać w powieści,,Słowik".

Kristin Hannah zabiera czytelnika w emocjonującą podróż do Francji ogarniętej wojenną zawieruchą. Bohaterkami są dwie siostry Vianne i Isabel, różniące się między sobą jak dzień i noc. Starsza - rozsądna, poważna, matka i żona, młodsza - pełna pasji, niecierpliwa, nadal szukająca własnej drogi. Los i historia skonfrontują je ze sobą. Każda z nich wejdzie na zupełnie inną drogę i będzie próbowała przetrwać czas wojny oraz na swój sposób walczyć o zachowanie swojego poczucia człowieczeństwa i bycia przydatnym dla społeczeństwa.

,,Słowik" to świetnie skonstruowana powieść. Na zasadzie kontrastu zestawia ze sobą dwa zupełnie różne sposoby walki z okupantem. Isabell jest aktywna, zaangażowana, pakuje się w niebezpieczeństwa i nie lęka się o swoje życie, czasem przez to sprowadzając nieświadomie zagrożenie na innych. Jej działania są bardziej spektakularne i mocniej oddziałują na innych. Vianne, przeciwnie. Wycofana, zalękniona, próbuje jedynie przetrwać i chronić bliskich. Początkowo nie do końca świadoma tego jak ogromne znaczenie ma to co robi, co traktuje jako coś zupełnie normalnego, coś co dla niej jest obowiązkiem i powinnością z stosunku do przyjaciół i znajomych. W cieniu, schowana, ale kierowana miłością i oddaniem zapewnia bezcenny dar, który można na równi postawić z działalnością siostry.

,,Słowika" czyta się jednym tchem. Powieść zachwyca wyważoną akcją, umiejętnym stopniowaniem emocji tak, że do końca czeka się na to co jeszcze może się wydarzyć. Jest opowieścią o bohaterstwie, zarówno tym szalonym jak i tym zwyczajnym, codziennym. Poprzez kontrast zastosowany pomiędzy wątkami widać doskonale, że nie ma jednej dobrej drogi, każda może być tą właściwą pod warunkiem, że chce się czynić dobro. Polecam! 

 

p.s. WYZWANIE 2020 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 84,9 cm - 3,6 cm = 81,3 cm.

poniedziałek, 28 września 2020

,,Sprawdź, czy ktoś za Tobą nie stoi" Ina Nacht


 Lubię sięgać po nowych polskich autorów a szczególnie wtedy gdy akcja powieści toczy się w nieoczywistym miejscu. Przecież nie tylko Warszawa czy któreś z czołowych polskich miast może stać się areną niesamowitych, emocjonujących zdarzeń. Także Kotlina Kłodzka może skrywać swoje tajemnice i sprawić, że spojrzymy na ten region zupełnie inaczej.

I właśnie tam akcję swojego thrillera umiejscowiła Ina Nacht. ,,Sprawdź, czy ktoś za Tobą nie stoi" to thriller, który bardzo wiele obiecywał w pierwszej części. Powoli ale w bardzo niepokojący sposób budowana akcja sugeruje wiele. Ociera się o bolesne rodzinne tajemnice, zagadkowe wierzenia, zmowę milczenia, tak charakterystyczną dla małych, odciętych miejscowości, do których nagle wprowadza się ktoś obcy. Tak właśnie jest tutaj. Kaja i Sonia to para lesbijek. Już to jest czynnikiem, który sugeruje, że bohaterkom powinno być trudno przełamać lody i wejść do małej wiejskiej społeczności. Rozumiem zabieg autorki, że nie chciała tego mocno akcentować ale z pewnością mocniejsze uwypuklenie tego detalu dużo bardziej skomplikowałoby akcję i sprawiło, że całość byłaby bardziej wielowarstwowa, mocniejsza i bardziej wyrazista. Bo trochę wyrazistości brakło. Zaczyna się świetnie, od znalezienia tajemniczych kości w ogrodzie, pojawia się mroczny klimat zagrożenia, jest niebezpiecznie, trochę horrorowo, czuć nieuchwytny podmuch niewypowiedzianego, nieuchwytnego zagrożenia. I nagle to wszystko zostaje jak nożem ucięte. Zagadka szybko znajduje swoje wyjaśnienie, w sumie bez pomocy kogokolwiek. Całe świetnie budowane poczucie zagrożenia rozmywa się jak poranna mgła i zostajemy z trochę głupim wrażeniem: ,,To już?". I chociaż wiem, że nie do każdego rozwiązania trzeba iść na około, nie wszystko musi zajmować dużo czasu to jednak jest mi szkoda zmarnowanego potencjału i żałuję, że tak szybko to się skończyło.

Jedynym plusem jest pewnie skomplikowana relacja jaka powstała w tle pomiędzy policjantami Kariną i Aleksem. Sugeruje to świetną podwalinę pod mocną, bardzo głęboko wnikającą w psychikę oraz niejednoznaczną historię. Mam nadzieję, że ten wątek, jeśli zostanie dalej pociągnięty, pokaże zupełnie inne oblicze serii.

Czuję niedosyt po zakończonej lekturze ale widzę potencjał. Mam nadzieję, że to falstart i im dalej tym będzie lepiej. Jestem ciekawa co będzie dalej i z pewnością jeszcze wrócę by sprawdzić czy moje przeczucia są słuszne.

niedziela, 27 września 2020

,,What The F." Benjamin K. Bergen

 

Tytuł oryginału: What the F. What Swearing Reveals About Our Language, Our Brains, and Ourselves


Wszyscy wiedzą, że prawie nie przeklinam. Zawsze zwracam uwagę, gdy ktoś ze znajomych przeciągnie o jedną ,,ku#$%" za daleko. Ale nawet mi, osobie unikającej przekleństw zdarzają się momenty. Ostatni, w trakcie pracy z domu w początkowej fazie lockdownu. Kolega z pracy, gdy już nie wytrzymałam i wszystko co złe wysypało się ze mnie online, podsumował, że słysząc kogoś, kto nie przeklina, jak przeklina to można się poczuć jakby psychopata gonił go z siekierą. Jest moc prawda? Bo taka jest prawda, nawet jeśli sobie tego nie uświadamiamy to wulgaryzmy mają ogromny wpływ na nasze życie, nasze emocje, zachowanie i odbieranie świata.

Benjamin K. Bergen próbuje to wszystko spójnie podsumować i stworzyć jedno wielkie kompendium wiedzy o wulgaryzmach. Zaczyna od podstaw czyli szuka źródła postrzegania pewnych słów za właściwe. Analizuje wszystko: pochodzenie słowa, jego budowę, ilość sylab, głosek. Chce w ten sposób zbudować jednolite podwaliny pod bardzo dokładną i wnikliwą analizę wulgaryzmów. Potem idzie dalej. Próbuje odkryć jak ,,brzydkie słowa" wpływają na oddech, wydzielanie potu, jak się zachowujemy gdy przeklinamy, bada czy nasz mózg posiada jakiś system blokujący wypowiadanie pewnych słów. Sięga głęboko bo spróbował nawet zidentyfikować, który obszar mózgu jest odpowiedzialny za przekleństwa. Szuka także tego kiedy i jak uczymy się przeklinać by na koniec zbadać wpływ wulgaryzmów na nasze życie i zachowanie. Stawia finalnie odważną hipotezę, że tak naprawdę wulgaryzmy to nic złego - mogą być pewnego rodzaju buforem bezpieczeństwa, pozwalającym ludziom prawie bezboleśnie odreagować. Jest tylko jedno ale. Tym ,,ale" jest fakt by nie mylić wulgaryzmów z obelgami. Obelgi i ubliżanie to coś z czym trzeba walczyć i na co nie można pozwalać.

Przyznam, że rzadko którą książkę naukową z zakresu językoznawstwa czytało mi się tak dobrze. Ilość analiz, statystyk i odniesień do innych badań może przytłaczać ale wszystko jest tylko środkiem do celu pokazującego jak skomplikowanym i niejednoznacznym zjawiskiem są przekleństwa. Chociaż próbuje się je wyrugować z codzienności, schować pod dywan lub udawać, że nie istnieją, one cały czas są i bardzo mocno oddziałują. I jeśli mamy je nadal używać róbmy to z pełną świadomością. Kiedy trafi mi się kryzys znowu będę bezkarnie sypać bluzgami i może ktoś inny wtedy będzie przerażony :)

sobota, 26 września 2020

,,Alienista" Caleb Carr

 

Tytuł oryginału: The Alienist


Mroczny Nowy Jork końcówki XIX wieku. Powoli zaczyna się już czuć nadchodzące zmiany światopoglądowe, naukowe, techniczne i cywilizacyjne ale stare, utarte zwyczaje nadal są bardzo silne, także w strukturach policyjno-śledczych. Zmiany wkraczają tam bardzo opornie, zamiast tego mocno trzymają się skostniałe zasady i poglądy. Rzeczywistość, w której dochodzi do brutalnych morderstw dzieci trudniących się pracą prostytutek wymusza jednak zmiany. Na scenę wchodzi zupełnie nowy typ śledczego - alienista doktor Laszlo Kreizler, którego przyszły prezydent Theodore'e Roosevelt powołuje by sięgnął po zupełnie nowe metody i odkrył zło czające się w mroku. Pomagać mu mają młoda ambitna sekretarka policyjna i trochę znudzony dziennikarz.

,,Alienista" to powieść nieoczywista. Z jednej strony świetny, mroczny, duszny i przytłaczający ilością zła kryminał. Cały czas ma się poczucie czegoś nieuchwytnego, wymykającego się ocenie ale wszechobecnego zła. Śledczy stosują bardzo nowoczesne metody dedukcji, badania psychologicznego i behawioralnego by stworzyć najpierw profil a na jego podstawie podążyć śladami grasującej bestii. Nie tylko morderca im zagraża, równie niebezpieczni są ci, którym prowadzone śledztwo utrudnia interesy oraz ci, którzy nie pochwalają i nie akceptują stosowanych metod. Śledczy cały czas lawirują tak aby unikać niebezpieczeństw ale przy ich działaniach jest to szalenie trudne a w pewnym momencie staje się wręcz niemożliwe.

Ale ,,Alienista" to nie tylko thriller to także fascynująca opowieść o mieście i czasie, który już minął. Caleb Carr ciekawie, bardzo plastycznie, chociaż w mrocznych barwach maluje obraz Nowego Jorku w czasie gdy zachodzą w nim gwałtowne zmiany. Czuć ducha zmian, postępu. Jedni zdobywają pozycje, drudzy tracą na znaczeniu. Zaczyna się szaleńczy pęd, który obecnie jednoznacznie kojarzy się z tym miastem.

Spokojnie mogę polecić ,,Alienistę" to powieść, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Miłośnik zagadek, dreszczy emocji, niepewności oraz niebezpieczeństw będzie usatysfakcjonowany aż do ostatniej strony bo w żadnym momencie akcja nic nie traci. Jest mrocznie, tajemniczo i niebezpiecznie aż do samego końca. Również te osoby, które lubią klimat retro i opowieść o miastach, ludziach i miejscach odnajdą coś dla siebie. ,,Alienista" to powieść, którą świetnie się czyta i nawet nie zauważa kiedy dociera się do finału. 

p.s. WYZWANIE 2020 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 88,4 cm - 3,5 cm = 84,9 cm.

 

,,Tajemnica broszki z opalu" Fergus Hume

Tytuł oryginału: The Opal Serpent 


Współczesne kryminały i thrillery przyzwyczaiły nas trochę do makabry, mnóstwa krwi, dramatycznych wydarzeń i szaleńczych zwrotów akcji. Wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie a coraz bardziej niesamowite zdobycze techniki pozwalają z najmniejszego okruszka pyłu wycisnąć dane sprawcy. Jesteśmy zdumieni, zaskoczeni i w sumie tego oczekujemy. Chcemy poznać sprawcę, odkryć jego motywy i liczyć, że za zbrodnię będzie kara. I to jest element, który od powstania gatunku jakim jest kryminał się nie zmienił.

,,Tajemnica broszki z opalu" to kryminał powstały na początku XX wieku. Prezentuje zupełnie inne spojrzenie, od tego do którego jesteśmy przyzwyczajeni. Zaczyna się typowo - Aaron Norman, księgarz z Londynu, zostaje znaleziony martwy a jego usta zapieczętowane są broszką, którą chwilę wcześniej chciał odkupić od adoratora swojej córki. Od tego momentu zaczyna się śledztwo, które głęboko wniknie w przeszłość handlarza i odsłoni zupełnie zaskakujące fakty.

Zdecydowanym plusem powieści jest nastrój i powolne budowanie napięcia, poczucie tajemnicy i zaskoczenie. Wszystko rozgrywa się w nieśpiesznym tempie ale jest odpowiednio wyważone. Nie ma niepotrzebnych dłużyzn jednak każdy element jest na swoim miejscu, dzięki czemu do samego końca rozwiązanie pozostaje tajemnicą i pewnym zaskoczeniem. Napięcie stopniowo narasta, wydarzenia zmieniają się a każdy kolejny element, tylko rozjaśnia i nadaje sensu wydarzeniom. Autor nie sili się na niedorzeczne i skomplikowane wyjaśnienia ale i tak jego opowieść na w sobie wiele zagadek, które stopniowo znajdują swoje rozwiązanie. Zachwyca tez język, prosty, rzeczowy ale w jakiś sposób nastrojowy i sprawiający, że całość idealnie się czyta i nie chce odkładać.

Z pewnością będę wracać do Fergusa Hume'a bo zachwycił mnie i zaintrygował. Nie spodziewałam się, że na początku XX wieku, przed Agathą Christie można było tworzyć takie wciągające i hipnotyzujące perełki. Polecam!