wtorek, 30 grudnia 2025

,,Rok zmian" Mieczysław Gorzka


 Przed nami Sylwester. Sama nie należę do osób, które jakoś specjalnie przywiązują do niego wagę ale wiem, że jest on ważny dla wielu ludzi. To punkt przełomu, zmian, podejmowania decyzji lub po prostu startu od nowa. Noc sylwestrowa będzie znacząca też dla jednego z bohaterów powieści Mieczysława Gorzki. To wtedy internetowa wróżka przepowie mu sukces, popularność i wolność. Tylko czy będzie to dokładnie to czego chce i oczekuje.

,,Rok zmian" to bardzo przewrotna powieść, która zaskakuje od pierwszych stron. Początkowo miałam wrażenie, że mam do czynienia z czarną, mocno ironiczną komedią. Bo mamy trzech bohaterów, zaryzykuję, bohaterów-nieudaczników. Remigiusz właśnie rzucił pracę jako wspólnik w znanym biurze architektonicznym, Dariusz jest komisarzem policji badającym sprawę zaginionej dziewczyny i właśnie poznał dorosłą córkę. I na koniec, Albert, psycholog, uwikłany w chorą relację z matkę i nie umiejący się z niej wyrwać. Losy tych trzech mężczyzn się przetną i to nie raz, a okoliczności za każdym razem będą coraz bardziej makabryczne.

,,Rok zmian" to nie tylko mocny, dosadny, psychologiczny thriller. To także trochę zabawa formą. Autor w bardzo lekkim, wręcz humorystycznym i anegdotycznym stylu prowadzi fabułę, która paradoksalnie coraz bardziej się zagęszcza. Jest coraz bardziej krwawo ale eskalacja zbrodni wydaje się być wypadkową przypadku, okoliczności i nieumiejętności. Ale równocześnie pokazuje, że gdy już przekroczy się pierwszą barierę, zacznie się ostra jazda bez trzymanki. I tak dokładnie jest. Jest tu wszystko: chore dewiacje mieszają się z prostymi uczuciami, żądza mordu z bohaterstwem, troska staje się obsesją. I tak. Jeden rok zmieni wszystko a internetowa wróżba okaże się bardzo przewrotna.



Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca!

niedziela, 28 grudnia 2025

,,Piąte słońce. Nowa historia Azteków" Camilla Townsend

Tytuł oryginału: Fifth Sun. A New History of the Aztecs

 Myślę, że większość z nas ma dokładnie takie samo wyobrażenie o Aztekach: lud zamieszkujący tereny obecnego Meksyku, składał krwawe ofiary z ludzi a potem naiwnie przekonany, że Hiszpanie to powracający bóg, dali się pokonać by następnie zostać zdziesiątkowani przez choroby jakie przypłynęły wraz z Europejczykami. Tak, wiem. To bardzo powierzchowna wiedza. Naiwna, krzywdząca i w dużej mierze nie prawdziwa. Dlatego z ogromnym zaciekawieniem podeszłam do pracy Camilli Townsend.

Autorka burzy mit jaki zakorzenił się w społeczeństwie. Dotychczasowe przekazy na temat Azteków, a właściwie ludów Mexica były pisane i opowiadane przez zwycięzców czyli Hiszpanów. Teraz został oddany głos samym mieszkańcom Kotliny Meksykańskiej bo okazuje się, że są dotychczas ignorowane źródła napisane przez rdzenną ludność za pomocą alfabetu łacińskiego ale w oryginalnym języku nahuatl. Lata pracy nad tłumaczeniami zaowocowały barwną opowieścią o ludach, władcach, wojnach i strategicznych decyzjach. I z tej perspektywy konkwista wygląda zdecydowanie inaczej.

,,Piąte słońce" to zachwycająca praca naukowa, która łączy w sobie cechy gawędy lub powieści z solidną pracą historyczną. Aby nie zgubić się w gąszczu azteckich władców i ich rodzin, autorka nadaje swojej pracy lżejszą formę. Przez co jej postacie nabierają charakteru i stają się bardziej realni. Jednak przede wszystkim jest to opowieść o walce, najpierw pomiędzy poszczególnymi plemionami, potem z Hiszpanami, na koniec by przetrwać. Zaskakujące jest jak na podstawie źródeł pisanych przez azteckich pisarzy, inaczej można interpretować decyzję Moctezumy o poddaniu się Cortesowi. To już nie jest decyzja dyktowana przez strach czy naiwność jak chcieliby to widzieć Hiszpanie, ale przemyślana, dojrzała strategia by ocalić społeczność.

Z pracy Camilli Townsend wyłania się skomplikowany, wielowymiarowy obraz ludu, który wcale nie zginął. On przetrwał. To fascynująca praca, bogata w detale ale nie przytłaczająca. Oddaje głos ludom Mexica i opowiada historię z ich perspektywy. A ta historia ma coś z thrillera, coś z horroru i coś misternego thrillera politycznego w którym każda strona gra by osiągnąć własne cele.

czwartek, 18 grudnia 2025

,,Tam gdzie gaśnie świt" Magdalena Kawka


 Kraków, rok 1399. Po śmierci królowej Jadwigi, Jagiełło postanawia spełnić jej ostatnią wolę i jej wychowanicy, młodziutkiej Sonce, zdradzić tajemnicę jej pochodzenia. Zaskoczona, rezolutna i odważna dziewczyna, nie waha się ani chwili i od razu postanawia wyruszyć na Żmudź, skąd pochodzi by przejąć swoje dziedzictwo ale i poznać losy rodu. Jednak podróż przez rozdarty kraj nie będzie łatwa. Żmudź to pogranicze, gdzie wszystko jest możliwe a gęste lasy skrywają nie jedną tajemnicę. Mogą oferować schronienie ale i okazać się śmiertelnie niebezpieczne.

,,Tam gdzie gaśnie świt" to pierwszy tom serii, która rozgrywa się na Żmudzi, w krainie rozdartej pomiędzy Polskę, Litwę i państwo krzyżackie, w krainie gdzie chrześcijaństwo miesza się z pradawnymi wierzeniami, w krainie gdzie nie wszystko jest jednoznaczne i oczywiste. I jak to z pierwszymi tomami bywa tutaj mamy zaledwie wprowadzenie do intrygi i poznajemy głównych bohaterów, wśród których są Eryk, młody mężczyzna pozostający w nowicjacie u krzyżaków ale skrywający bolesną przeszłość, Sonka pełna pasji i energii dziedziczka, która musi odnaleźć swoje miejsce w nowej rzeczywistości oraz Saule wychowanica wiedźmy z lasu, czcząca starych bogów. Losy całej trójki się przetną, jednak dopiero przyszłość odkryje co jest im pisane.

Powieść Magdaleny Kawki ma klimat i ciekawe tło historyczne. Autorka powoli buduje intrygę na bardzo dynamicznym i skomplikowanym tle polityczno-społecznym. Pokazuje rozdarty, zmieniający się świat, stający w obliczu nieuniknionego konfliktu. Na tym tle znajduje się trójka młodych ludzi walczących o to co dla nich ważne. Trudno powiedzieć w jakim kierunku rozwinie się akcja bo autorka nakreśliła tło, przedstawiła bohaterów, zaczęła tkać intrygę i urwała w połowie akcji. Chyba nie pozostaje nic innego jak sięgnąć po drugi tom by przekonać się co jeszcze los zgotował.

wtorek, 16 grudnia 2025

,,Ciężar natury" Clayton Page Aldern

 

Tytuł oryginału: The Weight of Nature: How a Changing Climate Changes Our Brains

Chyba już coraz rzadziej trzeba ludzi przekonywać, że zmiany klimatyczne dzieją się wokół nas. Dostrzegamy zmiany w środowisku, pogodzie. Mamy świadomość tego, że przychodzi nam, jako społeczeństwu, stawiać czoła wyzwaniom odmiennym od tych jakie doświadczali nasi przodkowie. I chociaż zmiany klimatu obserwujemy wokół siebie to czy zastawialiśmy się jak wpływają one na nas? Najbardziej oczywistym przykładem jest wpływ upału. Większość staje się szybko zmęczona, poirytowana, łatwiej traci cierpliwość, trudniej się skupić nawet na łatwych, codziennych czynnościach. Nie od dziś wiadomo, że fale upałów łączą się z okresami wzmożonej agresji.

Książka ,,Ciężar natury" zaczyna się od tego przytoczonego wyżej, bardzo wyraźnego przykładu ale podpiera go statystykami i rozszerza. Bo upał to nie tylko agresja, to też problemy z koncentracją, które mogą obniżyć wynik na egzaminie i zaważyć na całej przyszłości. To zmniejszenie się empatii i ryzyko, że ktoś podejmie błędną lub nadinterpretowaną decyzję. To problemy z nauką. Ocieplanie się klimatu jednak sięga dalej. To rozrost sinic na akwenach wodnych, namnażanie się ameby atakującej mózg.

Autor podzielił pracę na kilka rozdziałów, w których po kolei opowiada jak zmiany klimatyczne już oddziałują na ludzkość, czy sobie to uświadamiamy czy nie. To nie tylko radykalne przykłady przywołane wcześniej. To także dużo mniej widoczne zmiany, które zauważamy dopiero z odpowiedniej perspektywy. Najbardziej zaskoczyło mnie to jak środowisko wpływa na język. Postępujące zmiany pozbawiają nas punktów odniesienia by zrozumieć słowa lub pojęcia. Bo co dla większości nas znaczy na przykład: ,,siarczysty mróz"? Coraz łagodniejsze zimy sprawiły, że takie zjawisko atmosferyczne powoli odchodzi do lamusa.

,,Ciężar natury" to bardzo przystępnie napisana praca, która uświadamia że zmiany klimatyczne to nie abstrakcja. To coś, co dzieje się tu i teraz i bardzo mocno oddziałuje nie tylko na przyrodę ale przede wszystkim na człowieka. Autor wprawdzie twierdzi, że nie chce siać strachu ale wiele przywołanych przez niego przykładów jest zatrważających. Nie na wszystko mamy wpływ ale świadomość z pewnością może pomóc lepiej się dostosować. Z pewnością jest to praca, po którą warto sięgnąć i wyrobić sobie własne zdanie, szczególnie, że jest napisana bardzo przystępnym językiem z całym mnóstwem bardzo obrazowych przykładów. 


 Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu bo.wiem

 (Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego)!

piątek, 12 grudnia 2025

,,Dom pożądania" Alexis Henderson

Tytuł oryginału: House of Hunger

 ,,Dom pożądania" to wariacja na temat wampiryzmu, która zapowiadała się bardzo ciekawie. Bo wyobraź sobie świat podzielony pomiędzy bogatą Północ i biedne Południu. To właśnie na Południu żyje Marion, dla której ogłoszenie znalezione w gazecie może okazać się szansą na zmianę życia i wyrwania się ze slumsów. Może zostać Krwiopanną czyli osobistą towarzyszką bogatego Lorda lub Lady z Północy obdarowując ich swoją krwią. Dziewczyna początkowo waha się ale dramatyczne okoliczności zmuszają ją do podjęcia nieodwracalnej decyzji. Rusza na Północ by trafić do tytułowego Domu Pożądania, którego panią jest Baronowa Lisavet.

,,Dom pożądania" zaczął się bardzo dobrze. Było mrocznie, niepokojąco. Ukazany został zupełnie inny obraz wampiryzmu, który był krytyką społecznego hedonizmu wyższych klas społecznych, pokazywał zdegenerowani i utratę wartości moralnych. Również sam dom i jego pani od początku zdawali się skrywać jaką tajemnicę. Utarte status que musiało zburzyć przybycie nowej Krwiopanny - Marion, która tak łatwo nie chciała poddać się przyjętym regułom i zaczęła zadawać pytania oraz zauważać niepokojące rzeczy rozgrywające się wokół niej.

Chyba największym rozczarowaniem po świetnym początku i stopniowo budowanym napięciu jest finał. Stereotypowy, sztampowy, banalny i mocno spłycony. Brakło tam czegoś co byłoby przysłowiową kropką nad i. Ale i tak, że autorka ciekawie podeszła do dobrze znanego i wydaje się wyeksploatowanego tematu. Dała mu nowe życie, nowe spojrzenie i udowodniła że wampiry są wiecznie żywe, nawet pod inną postacią.

wtorek, 9 grudnia 2025

,,Książki, kawa i całusy" Monika Hakowska

 


Wiem, trochę to dziwne ale  ,,Książki, kawa i całusy" to moja pierwsza książka świąteczna, jaką czytam w życiu. Oczywiście, jeśli pominiemy ,,Opowieść wigilijną". Dotychczas omijałam ten rodzaj, szerokim łukiem ale skoro przełamuję swoje uprzedzenia czytelnicze to czemu nie sięgnąć po coś nowego i właśnie świątecznego.

Zaczyna się banalnie. Lily to największa wielbicielka świąt Bożego Narodzenia w Nowym Jorku. Reid, brat jej najlepszej przyjaciółki, to jej dokładne przeciwieństwo. Znają się od lat i doskonale znają swoje wady. Jednak teraz coś się zmienia. A gdy koło Lily zacznie kręcić się bardzo sympatyczny księgarz Sam, Reid nagle uświadomi sobie, że dziewczyna znaczy dla niego coś więcej. Czy zadziała tutaj magia świąt?

,,Książki, kawa i całusy" nie odmieni waszego życia, nie wyląduje nawet w pierwszej dziesiątce waszych ulubionych książek ale nie o to tutaj chodzi. Ta książka jest jak filmy Hallmarku. Uroczo przesłodzona, rozbrajająco naiwna, ślicznie malowana jak z obrazka, momentami zabawna i cudnie relaksująca. Ma sprawić, że na chwilę opuści nas przedświąteczna gorączka, zamarzymy by poczuć romantyczną magię świąt i oderwiemy się od nieustannego pędu. Można znaleźć milion powodów by nie czytać tej książki ale myślę, że jeden za może je wszystkie przebić: to urocza książka by się uśmiechnąć. 


Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Filia!

sobota, 6 grudnia 2025

,,Gorączka" Margit Sandemo

Tytuł oryginału: Feber i blodet

 ,,Gorączka" to już trzeci tomik poświęcony Villemo i domykający jej młodzieńcze przygody. Dziewczyna jest już pewna swoich uczuć. Wie, że jej przeznaczeniem jest Dominik ale rodzina w obawie przed klątwą Ludzi Lodu postanawia ich rozdzielić. Spotykają się po prawie dwóch latach na ślubie kuzynki Leny. Historyczna zawierucha ma ich rozdzielić po raz kolejny ale tym razem gdy tylko pojawia się okazja, Villemo nie waha się ani sekundy i podąża za ukochanym w ogarnięty wojną kraj.

Trochę to już staje się przewidywalne bo kolejny raz Villemo na własne życzenie pakuje się w kłopoty i znika z opiekuńczego wzroku rodziców. Tym razem dziewczyna jest zdeterminowana by walczyć o Dominika i zrobi wszystko by być razem z nim. Nie waha się z najbardziej skrajnych momentach i podejmuje szalone decyzje, które finalnie doprowadzają ją do tego czego pragnie. Kolejny raz pojawia się też przypomnienie, że ona, Dominik i Niklas przygotowywani są na coś, co dopiero ma nadejść. Tym razem owo przypomnienie wyjdzie od kogoś zaskakującego.

,,Gorączka" to połączenie romansów z powieścią drogi. Powtarza się schemat ale jest kilka zaskakujących momentów. Widać też zmiany jakie zaszły w dziewczynie. Jej nieukierunkowana dzikość, szaleństwo i trawiąca ją gorączka znajduje swój cel. Nabiera dojrzałości i wreszcie może być przygotowana na to, czemu ma sprostać.

 

 p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 1,7 cm - 1,7 cm = 0 cm.

 

środa, 3 grudnia 2025

,,Klątwy, duchy i zbrodnie" Renata Kuryłowicz


 Nie jest żadną tajemnicą, że lubię książki o wszelkiego rodzaju niewyjaśnionych zjawiskach. Opowieści o duchach, w duchu true crime, o tajemniczych miejscach czy zdarzeniach, które można interpretować na różne sposoby. To wszystko mnie ciekawi więc oczywistym jest, że musiałam sięgnąć po książkę Renaty Kuryłowicz. Samej autorki nie kojarzę ale temat mnie skusił.

,,Klątwy, duchy i zbrodnie" to podzielona tematycznie praca przybliżająca szereg zjawisk, które da się interpretować na różne sposoby. To trochę opowieść o duchach, wampirach, opętaniach i egzorcyzmach, niewyjaśnionych zjawiskach, ale przede wszystkim o ludziach. Autorka nie idzie na łatwiznę, nie chce straszyć ani bazować na taniej, sensacyjnej rozrywce. Co wcale nie jest łatwe bo niektóre z przywołanych historii są idealne do rozgrzania wyobraźni, żeby tylko przywołać historię Anneliese Michel, która wkroczyła do popkultury. Autorka z ogromną wrażliwością poprzez każdą przywołaną historię pokazuje ludzi i ich problemy oraz co jest najstraszniejsze, niezrozumienie przez środowisku. Wiąże się to często z brakiem wyrozumiałości dla sytuacji, brakiem odpowiedniego leczenia, zakorzenionym strachem i zabobonem. To wszystko prowadzi do zbrodni, które potem stają się pożywką dla rozwijania się niesamowitych historii.

Wiele z przywołanych historii znałam już wcześniej jak historia egzorcyzmów A. Michel, nawiedzonego domu w  Amityville czy o Slender Manie (polecam świetny reportaż z Czarnego) ale i tak całość czytałam z ogromnym zainteresowaniem. Każdy rozdział oddziałuje na wyobraźnię i emocje, nie straszy ale uświadamia ile zła i niezrozumienia jest wokół nas. Do czego zdolni są ludzi i jak łatwo nimi manipulować. To nie jest książka o rzeczach nie z tego świata ale o czymś realnym. I nie ważne czy wierzymy w duchy, czy podejrzewamy sprytną manipulację z pewnością dla każdego książka Renaty Kuryłowicz będzie przeżyciem.

poniedziałek, 1 grudnia 2025

,,Krzyk" Tokuro Nukai

Tytuł oryginału: 恸哭

 Początek lat 90-tych, okolice Tokio. Społecznością wstrząsa seria zaginięć małych dziewczynek. Początkowo policja nie łączy ich ze sobą ale gdy pojawia się pierwsze ciało, pojawia się też presja. Policjantami kieruje młody inspektor Saeki znajdujący się w skomplikowanej relacji prywatnej. Równocześnie z przebiegiem śledztwa obserwujemy historię pana Matsumoto, ojca przeżywającego żałobę po śmierci córki, który staje się idealnym celem dla sekty.

Po wielu latach czytania różnych thrillerów i kryminałów miałam dosyć dokładne wyobrażenie czego mogę się spodziewać po ,,Krzyku". Podzieliłam sobie bohaterów na dobrych i złych i pewna siebie czekałam aż akcja będzie toczyć się zgodnie z moimi przewidywaniami. Tylko, że to się nie stało. Od początku ta historia odbiega od utartych schematów i im postępuje dalej tym bardziej zachwyca formą. Pozornie prosty kryminał. Jednak różni się znacząco od tego, do czego przyzwyczaiły nas zachodnia kultura. Tutaj wszystko, nawet śledztwo, podporządkowane jest hierarchicznej kulturze i strachowi przed utratą twarzy. Z wierzchu wszystko aż bije chłodem i spokojem, ale najważniejsze jest to co kryje się wewnątrz. Ta opowieść aż kipi emocjami, które nie mogą znaleźć dla siebie ujścia.

,,Krzyk" nie jest też grą pomiędzy mordercą a sprawcą. Jest misterną mozaiką, złożoną z miliona maleńkich detali, które dopiero ułożone w odpowiedniej kolejności dają odpowiedź, ale nie do końca taką jakiej oczekujemy. Bo tutaj tak naprawdę nie jest ważny sam sprawca. Dużo ważniejsze jest tło - bogate, szczegółowo pokazujące drabinę zależności społecznych i narzuconych reguł, i motywacja, powoli odsłaniana i wyłaniająca się ze szczegółów. Znaczącą rolę odrywa także opowieść o nieprzeżytej żałobie.

,,Krzyk" mnie powalił. Spodziewałam się prostej historii spod znaku ,,kto zabił", natomiast dostałam wielopoziomową historię, którą można odczytywać na wiele sposobów i za każdym razem dostrzegać coś nowego. To też nie jest prosty thriller, napisany według schematu. Nie ma tutaj przewidywalnych rozwiązań. Jest zaskakujący, bardzo klimatyczny i wysmakowany językowo. Dużo mówi o japońskim społeczeństwie i regułach, którym musi się ono podporządkować a które nie zawsze są sprawiedliwe czy nawet wygodne. Polecam!

 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu MUZA SA!

piątek, 28 listopada 2025

,,The Pumpkin Spice Cafe" Laurie Gilmore

Tytuł oryginału: The Pumpkin Spice Cafe


Listopad to idealny moment na czytania takich książek jak ,,The Pumpkin Spice Cafe". Bo wiecie, nie cierpię listopada. Nie cierpię jak jest ciemno i wyjście o 16 po zakupy przypomina wyprawę w sam środek nocy. Dodatkowo ostatnio siedziałam w dosyć mrocznych książkach więc potrzebowałam dokładnie czegoś takiego. Lekkiej, uroczej, ciepłej, przypominającej październikowe słońce książki o małym miasteczku gdzie wszyscy się znają i żadne problemy nie są zbyt wielkie.

Zaczyna się dosyć zaskakująco. Jeanie przejęła kawiarnię w małym, nadmorskim miasteczku po cioci. Jej wielkomiastowe życie odeszło w przeszłość gdy znalazła martwego z przepracowania szefa i sama postanowiła, że nie chce tak skończyć. Dlatego trafiła do Dream Harbor i pierwszą rzeczą jaką robi jest o mało nie rozbicie głowy przystojnemu rolnikowi, który dostarcza dynie do kawiarni. Logan jest zaskoczony nową właścicielką kawiarni i ostatnim czego chce to, to by budziła jego zainteresowanie. Po ostatnim nieudanym związku, zdecydowanie nie chce zostać celem miejscowych plotkarzy. Tylko co zrobić jeśli chemia między nimi jest oczywista?

,,The Pumpkin Spice Cafe" to komedia romantyczna oczywista i przewidywalna ale mega urocza. Przesycona ciepłem, sympatią, emanuje pozytywną energią i jest dokładnie tym czego potrzeba na ciemne, zimne, ponure listopadowe wieczory. Tego nie da się czytać bez uśmiechu na twarzy. Jest cukierkowa i romantyczna ale dokładnie tak jak powinna być. Mi zdecydowanie poprawiła humor i jestem zauroczona.

czwartek, 27 listopada 2025

,,Mara" Małgorzata Domagalik

 

Mara ma trzydzieści dziewięć lat, właśnie rozwiodła się z mężem i wreszcie ma zamiar żyć według własnych zasad. Ma za sobą szereg doświadczeń i tym chce się dzielić pisząc książkę o samotności. Tylko jej samotność to celowy wybór, to sposób na życie, to droga do wolności. Równocześnie Mara wikła się w skomplikowaną relację z młodszym lekarzem i starszym od siebie niemieckim dziennikarzem. Romans, który nie jest romansem, związek, który nie jest związkiem, układ pełen namiętności, pożądania, grzechu, niedopowiedzeń i kłamstw. Celowa gra, której osią jest kobieta głosząca hasła samotności i wolności ale robiąca wszystko by nie pozwolić odejść krążącym wokół niej mężczyznom.

,,Mara" to powieść, która jest bardzo odległa ode mnie światopoglądowo. Jej bohaterka to synonim femme fatal - kobiety fatalnej, która wikła się w relacje, w której wszystko jest możliwe oprócz miłości. Konstrukcja powieści przypomina niespełnioną fantazję erotyczną. Bohaterka ma wszystko. Pieniądze, prestiż, czas i kochanków: namiętnego i niecierpliwego młodego chłopaka, którego może uczyć oraz doświadczonego i statecznego, który wszystko już doświadczył. Jej życie powinno być pełne i co do tego próbuje przekonać wszystkich. Jest kobietą wyzwoloną, żyjącą na własnych zasadach. Jednak w miarę rozwoju fabuły czuć dysonans. Wszystko skupia się na seksie, który jest staje się ucieczką od samotności.

,,Mara" to powieść bezpruderyjna, dosłowna, otwarcie mówiąca o zmysłowości i przekraczaniu granic. Przekracza granice moralności, dopuszcza istnienie kłamstwa w związku. Burzy mury relacji, otwierając ją na inne rozwiązania. Stawia na pierwszym miejscu wolność. Jednak ta wolność musi stawić czoła samotności, która pozornie jest wyborem, jednak to wybór destrukcyjny dla wszystkich, którzy staną na jego drodze. Tutaj mieszają się najbardziej pierwotne, uzależniające instynkty wyzwolone z ram moralności. To wszystko sprawia, że w pewnym momencie ,,Mara", tak jak jej bohaterka, staje się przytłaczająca w swej intensywności. To żywioł zmiatający wszystko co znajdzie na swej drodze, uwolniony, rozszalały, nie umiejący odnaleźć spokoju. 


Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Manufaktura Książek!

niedziela, 23 listopada 2025

,,Wszyscy jesteśmy winni" Karin Slaughter

 

Tytuł oryginału: We Are All Guilty Here

Miasteczko North Fall z niecierpliwością oczekuje na świętowanie Święta Niepodległości. Gdy umilkną ostatnie fajerwerki, pojawia się niepokój. Znikają dwie nastolatki. Na boisku szkolnym szybko odnalezione zostają ich rowery a nieopodal wielka kałuża krwi. Dla zastępczyni szeryfa Emmy Clifton jest to oczywisty znak, że trzeba się śpieszyć. Zegar zaczął odmierzać czas, a statystki są nieubłagane. Z każdą mijającą sekundą zmniejsza się szansa na odnalezienie dziewczynek żywych. To śledztwo wzburzy miejscowych i odkryje nowe, przerażające oblicze sielskiego miasteczka, w którym wszyscy się znają.

Trochę nie wiem jak to się stało ale to dopiero moja pierwsza książka Karin Slaughter. Nazwisko kojarzę, bo jej książki obecne są na półkach w bibliotece czy księgarni ale sama nigdy po nie nie sięgnęłam. Zawsze wydawało mi się, że jest coś ciekawszego do czytania. I to był błąd. ,,Wszyscy jesteśmy winni" to thriller, który wbija w fotel i elektryzuje od pierwszych stron. Upalny, letni dzień, małe miasteczko i wyścig z czasem. Emocje sięgają zenitu, gdy odkrywane są kolejne karty ale to nadal nic bo autorka w pewnym momencie serwuje potężny twist, który wywraca wszystko do góry nogami. To śledztwo to gra między szeryfką a pozorami i pilnie strzeżonymi tajemnicami. Emmy nie tylko musi zmierzyć się z mroczną stroną miasta, które wydawało jej się, że zna od podszewki ale i niedopowiedzeniami i sekretami, które skrywa jej własna rodzina.

,,Wszyscy jesteśmy winni" to mroczny, oddziałujący na emocje thriller psychologiczny, dotykający trudnych tematów jak pedofilia i morderstwa dzieci. Świetnie napisany, trzyma w napięciu od pierwszych stron. Skupia się przede wszystkim na osobie Emmy, która musi poradzić sobie z własnymi emocjami by dostrzec umykające szczegóły i sprawić by winni zostali ukarani. Tu nie ma słabych momentów, są emocje, są ciary na plecach i jest zegar, który nieubłaganie odlicza pozostały czas.

 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska!

piątek, 21 listopada 2025

,,Rzym. Miasto nad miastami" Piotr Kępiński


 Rok temu byłam po raz pierwszy w Rzymie i po tej wizycie pozostały mi bardzo mieszane uczucia. Fakt, był to zorganizowany city break z przewodnikiem i w ciągów niecałych trzech dni przegoniono nas po najbardziej turystycznych miejscach. Co zapamiętałam? Chaos, ścisk i masę ludzi. Nie brzmi to zachęcająco. Jednak nawet przez pryzmat tego szaleństwa dało się dostrzec, że Rzym to miasto niezwykłe, pełne sprzeczności, bijące swoją indywidualnością oraz szczycące się sięgającą wieki historią.

Książka Piotra Kępińskiego pozwoliła mi poznać stolicę Włoch jeszcze z innej strony. Bardziej intymnej. Mieszają się tu turystyczne z zupełnie nie znanymi. Jest miejsce na wielką historię ale i na wiele ciepłych anegdot. Widać dobitniej indywidualizm i specyfikę mieszkańców stolicy, ich poczucie odrębności w stosunku do innych rejonów Włoch. Razem z autorem zanurzamy się w plątaninę rzymskich uliczek by zobaczyć to wszystko czego nie widzi się podczas city breaku. Są malownicze i pełne przekazu murale, są ogrody i wille, są małe kina i nieoczywiste galerie sztuki. Są też problemy z jakimi mierzy się miasto, które są odbiciem mentalności Włochów.

,,Rzym. Miasto nad miastami" to opowieść o mieście, podkreślająca jego wyjątkowy charakter. Czuć zachwyt autora i jego nieustanną pasję by odkrywać więcej. To nie jest typowy przewodnik turystyczny, to raczej zaproszenie by zanurzyć się głębiej, by rozglądnąć się i dostrzec szczegóły, które umykają. Czuć trochę chaos i gonitwę, tą samą jaką dostrzegłam sama w trakcie mojej wycieczki, ale to też część skomplikowanych stosunków wypełniających Rzym. Tutaj znajdzie się miejsce dla każdego: dla polskiego emigranta, banglijskich handlarzy, uchodźców z Afryki. Autor wszystko to widzi i o wszystkim opowiada z ogromnym ciepłem i ciekawością. Może ten obraz Rzymu nie nadaje się na pocztówki ale jest bardziej zachwycający, miasto nabiera wymiarów, odcieni i głębi. Staje się żywym organizmem. Ja chcę tam wrócić i po nim pospacerować ale tym razem bez pośpiechu i bez celu.

wtorek, 18 listopada 2025

,,Brutalna prawda o toksycznych ludziach" Patryk Janas


 Pamiętasz ten moment, gdy zacząłeś uczyć się nowego języka? To uczucie i euforia, po pierwszych kilku lekcjach podstaw, że jeszcze kilka tygodni i świat stanie przed tobą otworem. Pamiętasz tą łatwość nauki i wiarę w siebie? No, właśnie ale to nadal A1 , po którym kolejno przychodzą czasy przeszłe, tryby warunkowe, różne konstrukcje zdaniowe i całość już nie wydaje się taka łatwa a upragniona umiejętność staje trudniejsza do zdobycia, pojawiają się chwile zwątpienia. A jak jeszcze przypadkowo rodzimy użytkownik języka do ciebie zagada na ulicy, to z bólem uświadamiasz sobie, że w sumie to nic nie umiesz. Dlaczego o tym piszę? Bo książka Patryka Janasa ,,Brutalna prawda o toksycznych ludziach" jest takim podręcznikiem na poziomie A1 ale ze znajomości ludzkich zachowań.

Z ogromnym zaciekawieniem podeszłam do lektury. I przyznam, że autor odwalił kawał roboty kondensując ogrom wiedzy z psychologii i psychiatrii do rozmiarów zaledwie 300 stronicowej książki. W sposób prosty i zrozumiały dla każdego laika wyjaśnił najważniejsze pojęcia, przedstawił zarówno typy toksycznych zachowań jak i typy toksycznych ludzi. Nadal nazwy zjawiskom, z którymi niewątpliwie każdy się zetknął i nie ważne czy w rodzinie, związku, pracy, szkole czy grupie znajomych. Przywołuje szereg przykładów odwołując się do codzienności ale i w ciekawy sposób pokazując postacie z kreskówek czy osoby znane z popkultury. Daje proste wskazówki jak radzić sobie z toksykami ale i co robić gdy już zakończy się taką relację. Wszystko w sposób prosty, łatwy i szybki.

I chyba do tego ostatniego mam największe zastrzeżenie i dlatego książka Janasa przypomina mi poziom A1. Bo wersja radzenia sobie z toksycznymi ludźmi zaprezentowana w książce jest za łatwa. ,,Musisz się odciąć" to właściwie jedyna rada. Każdy kto choć raz uwikłany w jakąś toksyczną relację wie, że to nie jest łatwe. To długotrwały, najczęściej bolesny i skomplikowany proces. Ta książka jest świetna by zdobyć podstawową wiedzę, w najbardziej ogólnym zarysie ale brakuje tutaj pogłębienia. Brakuje zarysowania całej gamy odcieni, które się za toksycznymi relacjami. Ta książka jest bardzo pozytywna w wymowie (co w sumie nie jest złe, bo uczy nadziei) i nie pokazuje ogromu traum, dramatów, wiążących się z toksycznymi ludźmi. I na koniec, mam wrażenie, że mocno spłyca opisy poszczególnych typów osób czy zjawisk, do tego stopnia, że ktoś nieświadomy może pewne zjawiska nadinterpretować i zniszczyć normalną relację.

Generalnie uważam, że warto sięgnąć po ,,Brutalną prawdę o toksycznych ludziach" ale z pełną świadomością, że to dopiero wstęp. Daje wskazówki ale nie wyczerpuje tematu. To dopiero A1 w nauce języka toksyków a przed nami jeszcze pozostałe poziomy.

 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe!

piątek, 14 listopada 2025

,,Czarownica" Camilla Läckberg

Tytuł oryginału: Häxan

 Lubię wracać do serii o Fjällbacce. Ta seria kryminalna ma w sobie coś sielskiego i swojskiego - tak zdaję sobie sprawę, że to brzmi jak oksymoron. A gdy jeszcze sięgam po dziesiąty tom serii to czuję się jakbym wróciła do domu i spotkała starych znajomych. Wydawało mi się, że chyba nic mnie tutaj nie zaskoczy a sprawa kryminalna będzie tylko dodatkiem do sprawdzenia co słychać u Eriki i Patrika oraz całej grupy ich znajomych. Jednak Camilla Läckberg mnie zaskoczyła. Stworzyła kryminał skupiony wokół motywu polowania na czarownice, który ma w sobie coś niepokojącego, szczególnie, że dotyka aktualnych tematów społecznych.

Zaginięcie czteroletniej dziewczynki z gospodarstwa budzi skojarzenia ze sprawą sprzed 30 lat. Wtedy też zaginęło dziecko, które następnie zostało znalezione martwe. Teraz schemat się powtarza i policjanci z Fjällbacki decydują się prowadzić podwójne śledztwo, szczególnie, że jedna z podejrzanych w sprawie sprzed lat wraca do miasteczka.

,,Czarownica" rozpisana jest na kilka wątków, które łączy wspólny motyw. Jest dosłowne polowanie na czarownice z XVII wieku, jest wątek imigrantów z Syrii próbujących odnaleźć swoje miejsce w Szwecji, i na końcu jest właściwe śledztwo dotyczące morderstwa zarówno tego z przeszłości jak i współczesnego. Każdy z tych wątków jest ważny i oparty przede wszystkim na emocjach. Czysta zagadka kto zabił schodzi trochę na dalszy plan a zamiast tego wysuwają się społeczne uprzedzenia, zatajone emocje, mściwość pod którą kryje się lęk i zranione uczucia. Kumulacja tego wszystkiego musi doprowadzić do tragedii, której ofiarami będą najbardziej bezbronni. ,,Czarownica" uświadamia też, że przez wieki nic się nie zmieniło i inność zawsze budzi lęk, agresję, podejrzliwość a to może doprowadzić do kolejnej wersji polowania na czarownice.

Chyba żaden z wcześniejszych tomów serii mnie takk nie poruszył jak ten. Lubię tę serię za atmosferę, która mimo kolejnych dramatów zawsze pozostaje taka sama i potrafi wnieść ciepło czy humor nawet w środek zbrodni. Tutaj jednak szala została przechylona. Autorka mocno zagrała na emocjach, zburzyła spokój, odsłoniła mroczne oblicze spokojnego szwedzkiego społeczeństwa, wyciągając na wierzch jego lęki i uprzedzenia. Pokazała toksyczne rodziny oraz efekty traum przekazywanych przez pokolenia. Jej powieść to też ważny głos w aktualnej dyskusji społecznej.

niedziela, 9 listopada 2025

,,Między Bogiem a Hitlerem" Doris L. Bergen

Tytuł oryginału: Between God and Hitler: Military Chaplains in Nazi Germany

 Pierwsze skojarzenie jakie nasuwa się gdy myślimy o kapłanach w kontekście II wojny światowej jest ojciec Maksymilian Maria Kolbe i jego męczeńska śmierć w obozie w Auschwitz. To skojarzenie od razu ustawia myślenie, że kapłani byli tylko po jednej stronie frontu i stawali się symbolami oporu przeciw nazizmowi. Takie myślenie jest jednak już na wstępie mylne. Bo kapłani - księża katoliccy i pastorzy protestanccy byli także wśród tych, którzy popierali nazizm i Hitlera. Mało tego, tysiąc mężczyzn służyło w szeregach Wehrmachtu jako kapelani i to właśnie na nich skoncentrowała się Doris L. Bergen w swojej pracy, której poświęciła prawie dwadzieścia lat badań.

,,Między Bogiem a Hitlerem" to próba odpowiedzenia na pytanie kim byli kapelani wojskowi służący w Wehrmachcie i jaka była ich rola. Początkowo autorka chciała skoncentrować się tylko na wąskim wycinku wojny, ograniczonym do 1941, jednak w miarę prowadzenia badań zakres się powiększał i finalnie dostajemy pracę, która sięga korzeniami I wojny światowej i pokazuje znacznie szerszy obraz, włącznie z źródłami i motywacjami jakie kierowały kapelanami. Żeby zrozumieć całość trzeba uświadomić sobie jaka była pozycja kapelanów po przegranej I wojnie światowej. Byli oni postrzegani jako bezużyteczni oraz grupa, która zawiodła. Dlatego nie dziwi, że po dojściu Hitlera do władzy kierowały nimi silne pragnienia by się wykazać i udowodnić swoją przydatność. Jednak aby w ogóle móc zostać przydzielonym do służby w wojsku kandydat musiał przejść rygorystyczny proces weryfikacji i spełniać ściśle określone warunki. To wszystko sprawiało, że kapelanami zostawały osoby, które właściwie prawie wcale nie podważały tego co działo się wokół nich i nie kwestionowały Zagłady.

Prześledzenie historii kapelanatu w Wehrmachcie w trakcie II wojny światowej jest czymś szokującym. To jednolity organ służący temu by legitymować działania wojenne i budować w żołnierzach poczucie, że są przedłużeniem chrześcijaństwa, które ma walczyć z liberalizmem Zachodu lub przywracać kościoły na Wschodzie. Nie tyle kierowali się ideologią czy wiarę ale bardziej potrzebą rywalizacji i nadgorliwą chęcią udowodnienia swojej przydatności dla państwa i Hitlera. Właściwie oprócz pojedynczych przypadków nie ma tu w ogóle zanotowanych przykładów kwestionowania mordowania Żydów, Polaków czy innych narodowości. Kapelani byli razem z wojskiem na linii frontu ale równocześnie po wojnie zupełnie znikli ze świadomości. W swoich powojennych wspomnieniach rozmyli swoją winę i co jeszcze bardziej szokujące stali się łącznikiem w budowaniu porozumienia z aliantami.

,,Między Bogiem a Hitlerem" to praca ważna i zmuszająca do zastanowienia. Skupiona na konkretnej grupie kapłanów dużo mówi o relacjach na linii katolicyzm - protestantyzm, antysemityzmie cały czas istniejącym w kościele,  ale także o roli jaką powinien spełniać kapelan w wojsku. To historia tragiczna ludzi, którzy na pierwszym miejscu postawili ideologię nazistowską i Fuhrera zamiast Boga i drugiego człowieka. W całej pracy widać trud poniesiony przez autorkę by wytropić szczątki relacji i zrozumieć dlaczego ta właśnie grupa kapłanów nie zbuntowała się, nie kwestionowała zbrodni i dopiero powojnie próbowała zmieniać swoją historię. To praca napisana z ogromną dbałością o szczegóły i jak najdokładniejsze oddanie trudnej prawdy historycznej opowiadając losy zarówno kapelanów jak i ludzi, którzy się z nimi stykali. 


 Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu bo.wiem

 (Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego)!

czwartek, 6 listopada 2025

,,Fatum" Stina Jackson

Tytuł oryginału: Ödesmark

 Liv żyje na uboczu społeczeństwa razem z nastoletnim synem i starzejącym się ojcem. Od lat są częstym tematem plotek. Nie od dziś wiadomo, że ojcem kobiety zbił fortunę kosztem sąsiadów, jednak ich styl życia znacznie odbiega od tego czego można by się spodziewać po osobie zamożnej. Cała trójka żyje uwikłana w sieć wzajemnych zależności, które zostają zerwane dopiero gdy w pobliskim lesie padnie strzał.

,,Fatum" to powieść niepokojąca. Pozornie klasyczny thriller, dążący do odpowiedzi na pytanie co wydarzyło się w majową noc. Jednak to tylko czubek góry lodowej. Krok po kroku odkrywamy skomplikowane relacje jakie łączą nie tylko rodzinę Liv ale i okolicznych mieszkańców. Mała, zamknięta, oddalona od świata wioska skrywa wiele tajemnic.
To również przejmująca opowieść o toksycznych relacja rodzinnych, z których nie da się wyrwać bez ofiar. O sieci zależności jakie zostały ludziom narzucone, a które potem co rusz odbijają się echem.

Chyba największym plusem powieści są bohaterowie - mroczni, skomplikowani, targani emocjami, przepełnieni strachem ale próbujący wyrwać się z zamkniętego kręgu w jakim się znaleźli. Wiedzą, że trzeba coś poświęcić, że trzeba się ugiąć ale czekają na swoją szansę. Czuć ich niepokój, czasem poddanie się, czasem przebudzającą się wolę walki. Są niejednoznaczni i nie da się ich łatwo zaszufladkować.

,,Fatum" rezonuje tłumionymi emocjami, które muszą finalnie wybuchnąć i zniszczyć ustaloną rzeczywistość. Finał będzie bolesny i zaskakujący ale konieczny by móc zacząć od nowa. Polecam!

poniedziałek, 3 listopada 2025

,,Cień Bogów" John Gwynne

Tytuł oryginału: The Shadow of the Gods

 Sięgnęłam po ,,Cień Bogów" skuszona okładką. Intrygująca, niepokojąca a równocześnie obiecująca przygodę o jakiej nie da się zapomnieć. To zaproszenie do świata, gdzie wszystko się może zdarzyć. I dokładnie taka jest historia zawarta pod nią.

,,Cień Bogów" rozgrywa się w fikcyjnym świecie stylizowanym na krainę Wikingów. Kiedyś rządzili nim bogowie, który zginęli w bratobójczej walce. Na zgliszczach ich ciał powstał mroczny, niebezpieczny świat w którym najbardziej liczy się umiejętność walki, a spokój jest pozorny i krótkotrwały. Rzeczywistość poznajmy oczami trójki bohaterów. Każde z nich jest inne i co innego ich napędza. Miłość matki, zemsta, pragnienie sławy. Ich cele są pierwotne i uniwersalne, ale aby je osiągnąć będą musieli być gotowi na wszystko i nie wolno im się zawahać ani sekundy.

Gdy brałam powieść z półki w bibliotece nie spodziewałam się, że trafię na epicką i po mistrzowsku napisaną powieść fantasy. Zachwyca w niej wszystko. Drobiazgowo skonstruowany świat, razem z jego mitologią i przeszłością, plastycznie i bardzo widowiskowo rozpisane sceny walk, pełnokrwiści, wielowymiarowi bohaterowie oraz akcja pełna brutalności, bezwzględności, surowa ale zaskakująca i nieprzewidywalna. Stara magia miesza się z ludzkimi, uniwersalnymi pragnieniami. Żądza władzy, pragnienie sławy, bogactwa ścierają się z miłością, zemstą, honorem i wiernością. Każda strona ocieka krwią, bo to świat surowy, w którym tylko najwytrwalsi mają szansę. Trzeba wykazać się szaloną determinacją i nie wahać się ani sekundy.

,,Cień Bogów" wbija w fotel. Jest napisany w taki sposób, że fabuła przesuwa się przed oczami. Zachwycające opisy, szybkie tempo, zaskakujące zwroty akcji i bogaty, mroczny świat, który skrywa mnóstwo tajemnic. To opowieść pełna brutalności, krwawa ale równocześnie opiewająca bohaterstwo, honor i oddanie. To heroiczna saga, która zapadnie w pamięć i którą będziecie chcieli czytać bez końca.

 

 p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 5,4 cm - 3,7 cm = 1,7 cm.

 

czwartek, 30 października 2025

,,Statysta" Piotr Chomczyński


 W ekskluzywnym klubie dla dorosłych zostaje popełniona brutalna zbrodnia. Do wyjaśnienia jej zostaje przydzielona prokurator Maja Nowicka. Kobieta od początku czuje, że ta sprawa może być dla niej przełomem. To jeden z tych momentów, który staje się dźwignią do kariery albo ostatnim gwoździem do trumny. Nie wie jednak, że sprawa mocno odbije się na jej życiu prywatnym i sprawi, że wkroczy w świat hipnotyzujących, pociągających chociaż zakazanych przyjemności i doświadczeń. Jednak musi pamiętać, że morderca jest obok. Znacznie inteligentniejszy niż mogła by tego oczekiwać.

,,Statysta" to thriller, który momentami przypominał mi styl Chrisa Cartera. Mocne, dosadnie brutalne obrazy, morderca dla którego nie istnieją kategorie moralne i zbrodnia stojąca na pograniczu religijnego radykalizmu i seksualnego ekshibicjonizmu. Tu wszystko jest możliwe. Sięga głęboko w najbardziej mroczne fantazje i zmienia je w krwawy koszmar. Zaczyna się walka, by zdążyć zanim morderca znowu zaatakuje lub chociaż wyprzedzić jego krok. Tu nie ma litości i nie ma normalnych zasad. Namiętności przeplatają się ze śmiercią. Przyjemność z bólem. Religijny fanatyzm z czystą rozkoszą. Świat w powieści jest wywrócony na lewą stronę i odsłaniający swoje najmroczniejsze sekrety. Nikt nie jest święty i każdy ma swoje tajemnice.

Jest w ,,Statyście" coś magnetyzującego i przyciągającego mimo jego brutalności, zdegenerowania i szokującej bezpośredniości sprzecznej ze społecznie przyjętymi regułami. Autor idzie na całość, nie bawi się w delikatność, niedopowiedzenia czy stopniowanie napięcia. Od pierwszych stron adrenalina skacze i nie puszcza aż do finału. To powieść o najmroczniejszych instynktach, które zostały wypuszczone na wolność i tylko eskalują, a od których nie ma ucieczki. Rozwiązaniem jest śmierć. Pytanie tylko kogo dopadnie najpierw?. Ta powieść trafi do czytelników o mocnych nerwach, którym niestraszne najgorsze strony ludzkiej natury.

 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu MUZA SA!


 p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 8,8 m - 3,4 cm = 5,4 cm.

 

poniedziałek, 27 października 2025

,,Śmierć i inni święci" Tomasz Pindel


 Ameryka Południowa to kontynent pełen kontrastów. Zachwyca na wielu poziomach i skrywa nadal wiele tajemnic. Chyba więc nie będzie zaskoczeniem, że i w kwestii religijności oraz wierzeń jest niejednorodna i znacznie odbiega od tego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni w Europie. Tradycyjnie i w bardzo dużym uproszczeniu przyjmuje się, że Ameryka Łacińska jest katolicka. Jednak jej chrystianizacja była prowadzona powierzchownie co doprowadziło do unikalnej mieszaniny wierzeń. To właśnie tutaj katolicka gorliwość miesza się z pierwotnym zabobonem, budując unikalny i wyjątkowy obraz. I właśnie temu zjawisku przygląda się Tomasz Pindel w swojej pracy, jako przykłady przywołując Kubę, Meksyk, Peru i pogranicze argentyńsko-paragwajskie.

Autor zaczyna swoją wędrówkę przez kontynent od Kuby gdzie w cieniu komunizmu zrodziła się santeria, kult wywodzący się z afrykańskich wierzeń przeszczepiony na wyspę razem z niewolnikami. Potem wyrusza do Meksyku by spotkać się z wyznawcami La Santa Muerte i zrozumieć jakie ma ona znaczenie dla mieszkańców kraju co rusz targanego kryzysami. Następnym celem jest Peru. Tam na wierzenie, patrzy z zaskakującej perspektywy bo przez medycynę naturalną oraz wierzenia przodków. Na koniec wyruszy do Argentyny, gdzie świętym może stać się każdy i wcale nie jest do tego potrzebne oficjalne potwierdzenie z Watykanu.

,,Śmierć i inni święci" to fascynujące, barwne i niejednoznaczne spojrzenie na Amerykę Łacińską. Pokazuje inną religijność, nie tę formalną, oficjalną ale żywą. Może nie kanoniczną, często ocierającą się o herezję ale będącą odpowiedzią na prawdziwe potrzeby ludzi, których system zawodzi. Ta religijność jest mieszaniną folkloru, tradycji oraz powierzchownie prowadzonej chrystianizacji ale jednak doskonale wpisuje się w mentalność Latynosów. Może czasami jest mroczna, skoncentrowana wokół przemocy, znacznie obiegająca od tego co znamy z europejskich świątyń, jednak i tak poszczególne kulty znajdują swoich wyznawców. To nie są wierzenia czekające pokornie aż bóstwo zadziała, to kulty oparte na dialogu i wymianie, pełne mistycznych, prawie magicznych rytuałów. Zaskakujące jest, że niektóre z nich egzystują równolegle z katolicyzmem lub za jego milczącym przyzwoleniem.

Reportaż Tomasza Pindela dał mi posmak tego jak zróżnicowana jest religia Ameryki Łacińskiej. Teoretycznie oparta na tych samych fundamentach co w Europie ale zupełnie inna. Bardziej mistyczna, przesiąknięta lokalnym kolorytem, stojąca na pograniczu magii, szamaństwa i kultu. I przede wszystkim żywa oraz mocno oddziałująca na społeczności. Ten reportaż koncentruje się na zwykłych ludziach, a poprzez nich to doskonale widać. Polecam!

 

 p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 11,6 m - 2,8 cm = 8,8 cm.

 

niedziela, 26 października 2025

,,Amanda Black i zaginiony amulet" Juan Gómez-Jurado,Bárbara Montes

Tytuł oryginału: El amuleto perdido

 ,,Amanda Black i zaginiony amulet" to drugi tom serii o przygodach nastoletniej złodziejki, której rodzina od pokoleń ma specjalną misję do wykonania. Amanda nie jest taka jak jej rówieśnicy. Ma wyjątkowe zdolności, które przydają jej się w wykonywaniu powierzonych zadań. I chociaż dziewczynka niedawno dowiedziała się, że leży na niej ogromna odpowiedzialność, to już teraz musi sprawić aby reputacja rodziny Black nie uległa zniszczeniu. Dawno temu jej rodzina ukradła i ukryła pewien niebezpieczny przedmiot a teraz jego pierwotny właściciel żąda jego zwrotu. Tylko jest mały problem. Babka dziewczynki podarowała go swojej przyjaciółce. Jedyne co o niej wiadomo, to imię - Jane. Zaczyna się wyścig z czasem by zdobyć zaginiony przedmiot i równocześnie pilnując aby nikt nie dowiedział się, że surowe reguły rodziny Black zostały złamane.

Mimo, że już od dawna nie jestem targetem takich książek to przyznam, że sama z niecierpliwością czekałam na drugi tom przygód Amandy. Ta seria ma w sobie wszystko co nastolatki lubią. Są zagadki, spotkania z przerażającymi duchami, które szybko okazują się być przyjacielskie, dziwne stwory, niebezpieczne przejścia, tajemniczy ludzie, kryjący się w cieniu a pośrodku tego bałaganu para sprytnych nastolatków, która umie radzić sobie prawie ze wszystkim. Jest lekko, ale cały czas coś się dzieje i właściwie co stronę czeka nowy nieoczekiwany zwrot akcji. Oprócz typowo sensacyjnej części, gdzieś w tle też przemycane są problemy z jakimi zmagają się nastolatki, nawet te genialne.

,,Amanda Black i zaginiony amulet" to doskonała seria, która na pewno przypadnie niejednemu nastolatkowi do gustu. Jest genialnym odświeżeniem schematów znanych z innych powieści sensacyjno-przygodowych oraz pozwala wkroczyć w świat tajemnic i niezwykłej przygody. Polecam!

piątek, 24 października 2025

,,Kurort" Przemysław Kowalewski


 Grudzień 1976. Porucznik Ugne Galant trafia na terapię antyalkoholową do zamkniętego ośrodka. Dyrektorem jest ceniony lekarz a sama placówka nie tylko koncentruje się na terapii dorosłych ale ma również pomagać dzieciom i młodzieży, szczególnie tym, które mają trudności z nauką lub sprawiają problemy. Miejsce od początku nie przypada do gustu Galantowi. Czuje, że jest w nim coś dziwnego. A gdy przypadkiem, w trakcie nocnej wędrówki wpada na nastolatka o ksywce Pele, wie że jego przeczucia nie są bezpodstawne.

Nie czytałam dotychczas nic z serii Przemysława Kowalewskiego i byłam zaskoczona, że jest to już piąty tom serii kryminalnej. I w sumie to pozytywne zaskoczenie bo już wiem co muszę nadrobić. Jeśli wszystkie są takie jak ,,Kurort" to można tylko zacierać ręce. Bo ,,Kurort" to powieść kryminalna mocna, dosadna, zaskakująca a przy tym mocno niepokojąca i wywołująca ciarki na plecach.

Osadzona mocno w klimacie końcówki lat 70-tych, już tym wywołuje niepokój i niepewność. Czasy gdy PRL zaczynał się chwiać, gdy służby bezpieczeństwa szukały intensywnie sposobów aby zaszkodzić swoim przeciwnikom a równocześnie próbując znaleźć sposób by poprawić swoją pozycję. Ta specyficzna sytuacja pozwoliła by narodziła się klinika profesora Szafira, miejsce gdzie przeprowadzano dziwne badania i skąd nie każdy pacjent wychodził wyleczony. I mimo, że sam wątek jest mocny i przerażający, emocje potęguje fakt, że jest oparty o autentyczne wydarzenia. Kowalewski ubiera w sensacyjną fikcję literacką przerażające wydarzenia, które zostały zamiecione pod dywan historii. Ta świadomość sprawia, że nie da się traktować tego tylko jak rozrywki.

Nawet pomimo bardzo mrocznego i realistycznego wątku głównego, ta powieść by się obroniła. Jest świetnie napisana, ma wyrazistych, nietuzinkowych bohaterów i zapewnia ogrom emocji. Jej mroczne, gęste, przytłaczające,klaustrofobiczne tło buduje wyjątkowy klimat, co tylko sprawia, że mocniej czytelnik trzyma kciuki za bohaterów by udało im z się wyrwać z pułapki w jakiej się znaleźli. Jeśli szukacie dobrego kryminału, takiego który wbije was w fotel, to ,,Kurort" będzie idealny.

 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Filia!


 p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 14,3 m - 2,7 cm = 11,6 cm.

 

poniedziałek, 20 października 2025

,,Zemsta" Margit Sandemo

Tytuł oryginału: Blodhämnd

 ,,Zemsta" to bezpośrednia kontynuacja ,,Zimowej zawieruchy" prawie w całości skoncentrowana na osobie Villemo. Jednak sama Villemo to już nie ta sama dziewczyna, którą poznaliśmy we wcześniejszym tomiku. Romantyczna, naiwna dziewczynka zniknęła a na jej miejscu pojawiła się dojrzalsza, pogrążona w żałobie młoda kobieta, która na nowo musi odkryć co jest ważne w jej życiu. Początkowo jej zachowanie budzi trwogę w rodzicach i rodzinie bo każdemu brakuje niefrasobliwej ale radosnej pannicy. Jednak nie tylko własne uczuciowe rozterki powinny spędzać sen z powiek mieszkańcom trzech zagród. Jeszcze nie zdają sobie sprawy z tego, że jest ktoś dla kogo wydarzenia jakie się rozegrały rok wcześniej nadal są żywe i pała zemstą. A tym na kim szczególnie chce się zemścić jest właśnie Villemo.

,,Zemsta" ma zupełnie inny klimat niż poprzedni tom. Tutaj tło społeczne zostało zepchnięte na dalszy plan, ustępując emocjonalnego i uczuciowemu dojrzewaniu dziewczyny. Przechodzi ona ogromną przemianę, zaczyna zdawać sobie sprawę z własnej zmysłowości oraz uświadamiać sobie jak ogromny błąd popełniła zakochując się w Eldarze. Jakże wielkie będzie jej zaskoczenie gdy uświadomi sobie kto tak naprawdę jest prawdziwym obiektem jej westchnień. Oczywiście nie byłby to dobry tom Sagi gdyby był pozbawiony dramatycznej akcji i nieoczekiwanych jej zwrotów. Wreszcie w jakiejś formie objawi się dar Villemo, zapowiadający to do czego została powołana.

Z ogromną przyjemnością i zaciekawieniem obserwuje się kolejne dramatyczne przygody młodziutkiej Villemo. Jest to postać nietuzinkowa, bardzo emocjonalna i kierująca się sercem, dlatego dobrze, że pozwolono jest dorastać i zmieniać się na przestrzeni kilku tomików, dzięki czemu staje się ona bliższa i bardziej wyrazista. 


 p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 16,0 m - 1,7 cm = 14,3 cm.

niedziela, 19 października 2025

,,Kukły" Maciej Siembieda


 Zdecydowanie wciągnęłam się w serię książek o przygodach prokuratora Jakuba Kanii, dość powiedzieć, że ,,Kukły" to moje trzecie spotkanie z nim w tym roku. Już na wstępie Maciej Siembieda zaskakuje czytelnika bo cofamy się w czasie do roku 1997. Kania, świeżo po rozwodzie, pracuje jako młodszy prokurator w Gdańsku. Ale już wtedy jego upór i dociekliwość dają o sobie znać, przez co nadepnie na odcisk komuś wysoko postawionemu, przez co wyląduje na przymusowym urlopie. Tylko, że młody Jakub Kania nie umie usiedzieć w jednym miejscu i przyjmuje propozycję niemieckiej dziennikarki by zbadać historię tajemniczego rodu Trauwitzów. Prokurator jeszcze nie wie, że wpadnie na trop czegoś co może zmienić losy świata oraz zacznie niebezpiecznie zbliżać się do sekretu tajnej nazistowskiej organizacji Freudenkreis.

Zabieg z powrotem do przeszłości uważam za genialny manewr. Na karty opowieści wraca bosman Antoni Kania, pojawia się też babka  twarda Kaszubka a i Jakub jest bardziej energetyczny, pełen młodzieńczej brawury i bezczelności, ale nadal dociekliwy i uparty dotrzeć do sedna za wszelką cenę. No i sprawa przypadła mu w udziale nie byle jaka. Oprócz swojego typowo sensacyjno-przygodowego wątku, dużo mówi też o atmosferze na ziemiach odzyskanych jeszcze w latach 90tych XX wieku. Tam wzajemne animozje polsko-niemieckie nadal są żywe i nadal rezonują. A gdy dodamy do tego fascynującą tajemnicę z przeszłości, to mamy gwarantowane emocje, zaskoczenia i nieoczekiwane zwroty akcji.

,,Kukły" są rewelacyjne. To powieść sensacyjno-przygodowa na najwyższym poziomie. Maciej Siembieda kolejny raz udowodnił, że na bazie faktów da się zbudować nieprawdopodobną historię, która rozpali emocje i wyobraźnię. Polecam!

 

 p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 18,4 m - 2,4 cm = 16,0 cm.

 

czwartek, 16 października 2025

,,Nie wpuszczaj go" Lisa Jewell

Tytuł oryginału: Don't Let Him In

 Mąż Niny zmarł w tragicznym wypadku. Jej żałobę przerywana nieoczekiwana wiadomość od Nicka Radcliffe'a. Mężczyzna podaje się za dawnego znajomego Paddy'ego i chętnie spotka się z kobietą by powspominać zmarłego. Jednorazowe spotkanie szybko przeradza się w coś na kształt związku. Bo Nickiem nie da się nie zauroczyć. Przystojny, elokwentny, bogaty, towarzyski i nieprawdopodobnie przyjacielski. Idealny. Właściwie zbyt idealny. W jego wizerunku pojawiają się ledwo widoczne rysy, które nie dają spokoju córce Niny, Ash. Dziewczyna zaczyna prywatne śledztwo by dowiedzieć się kim właściwie jest Nick Radcliffe.

,,Nie wpuszczaj go" to thriller, który od początku mnie zaskoczył. Autorka już na wstępie dużo odsłania. Szybko orientujemy się, że bohater prowadzi podwójne życie. Obserwowanie jak manewruje pomiędzy kobietami i owija się według własnych potrzeb jest fascynujące i przerażające za razem. Straszne jest jak łatwo przejrzeć potrzeby i emocje kobiet by potem z łatwością nimi manipulować. Na naszych oczach buduje się kłamstwo prawie doskonałe. Iluzja, która ma służyć okradaniu i wykorzystywaniu kobiet. Bohater jest psychopatą - bez uczuć, bez skrupułów, inteligentny i z mistrzowską precyzją budujący obraz świata, który nie istnieje. Jest skłonny do wszystkiego by osiągnąć to co sobie zaplanował. Obserwując rozrastającą się intrygę można poczuć dreszcze przerażenia na plecach. To nie tylko fikcja literacka. To może wydarzyć się wszędzie.

,,Nie wpuszczaj go" to bardzo dobrze skonstruowany thriller, który nie raz zaskoczy. Pozornie od początku wiadomo wszystko, ale równocześnie zaciera się granica pomiędzy kłamstwem a prawdą. W tej powieści bazuje się głównie na emocjach, zarówno bohaterek jak i czytelników. Polecam!

wtorek, 14 października 2025

,,Jak okraść Watykan" Krzysztof Myśliński


 Pamiętacie taki serial jak ,,Dom z papieru", w którym grupa złodziei próbuje obrabować najpierw mennicę a potem bank? Cele ambitne, trzeba przyznać. Jest jednak ktoś kto obrał sobie znacznie ambitniejszy cel i postanowił obrobić sam Watykan.

Młody ksiądz trafia na parafię na pozornie sielskiej, włoskiej wsi. Jednak od początku coś nie pasuje. Proboszcz ma dosyć nietypowy sposób postępowania, a w okolicy kręcą się podejrzane osoby. Nie trzeba długo czekać by przekonać się, że pod przykrywką kościoła dzieją się mroczniejsze rzeczy a młody kapłan zostanie wciągnięty w krwawą rozgrywką pomiędzy dwiema rywalizującymi mafiami, o to która pierwsza przejmie władzę nad Watykanem, a przede wszystkim nad jego majątkiem.

,,Jak okraść Watykan" to powieść sensacyjno-kryminalna, która ma ogromny niewykorzystany do końca potencjał. Zaczyna się nieźle, chociaż lekki chaos wprowadza ogrom bohaterów wprowadzanych bardzo szybko co sprawia, że trudno połapać się w zależnościach między nimi. Jednak gdy już się ich trochę uporządkuje to robi się ciekawie. Dwie rywalizujące, żądne władzy mafie, które są zdolne do wszystkiego. Zaskakujące zwroty akcji i samotny bohater pomiędzy nimi, próbujący pozostać wiernym swoim przekonaniom. I do tego momentu było dobrze. Jednak znowu w finale wkradł się chaos. Dużo się dzieje, jest krwawo, mrocznie i walka o władzę i pieniądze dochodzi do swojego punktu kulminacyjnego. Wiemy, że na pewno nie wszyscy wyjdą cali. Zostanie jeszcze dodatkowo wplątany w akcję rząd, policja i wojsko. I mogłoby to być taką kropką nad i, która rozwala system i sprawia, że czytelnik zostaje z głupią miną bo tego się nie spodziewał. Trochę z tego jest, ale też czegoś zabrakło. Jakiejś istotnej spoiny, która dałaby satysfakcję. Zamiast tego jest zaskoczenie i chaos. W sumie, można by uznać, że to typowo włoskie i przymknąć oko :)

,,Jak okraść Watykan" mam potencjał i swoje lepsze i gorsze momenty. Brakło mi w kilku momentach logicznego przejścia z punktu A do B, czasem było za bardzo chaotycznie ale generalnie bawiłam się nieźle. Lubię historie z twistem, nieoczywiste i zaskakujące a to w pewien sposób takie jest. I może to nie jest powieść na miarę literackiego ,,Domu z papieru" to jednak może wywołać mały dreszczyk emocji. 


Za możliwość przeczytania dziękuję Autorowi!

sobota, 11 października 2025

,,Rosyjska czarna magia" Natasha Helvin

 

Tytuł oryginału: Russian Black Magic: The Beliefs and Practices of Heretics and Blasphemers

Tak jak kiedyś w przypadku książki o la santa muerte, tak teraz jestem rozczarowana. Nauczona wcześniejszym przykładem, nie spodziewałam się wiele. Chciałam tylko poznać ogólny zarys i dowiedzieć się czegoś o zjawisku zwanym ,,rosyjska czarna magia". I bardzo ogólny kontekst w początkowych rozdziałach dostałam. Autorka kreśli i wyjaśnia najważniejsze pojęcia, bardzo, bardzo skrótowo opowiada o historii i panteonie bóstw. Jednak to dosyć szybko zostaje wyczerpane i następne do czego przechodzi jest część ,,magiczna". I to jest dokładnie to co jest mi bardzo odległe światopoglądowo i co mnie zdecydowanie odrzuca.

Jestem osobą tolerancyjną i nie mam problemu z poznawanie innych wierzeń czy kultur. Jednak lubię patrzeć na to z boku. A tutaj czytelnik jest wciągany w coś co jest najdelikatniej mówiąc kłopotliwe. Czuć, że autorka wierzy w to co pisze i próbuje sprzedać swoją popkulturową wersję czarnej magii pomieszanej z demonologią i kultem mroku/zła/szatana (nie wiem jak to ująć) czytelnikowi. Dlatego dostajemy cały miks dziwnych zaklęć, klątw, rytuałów które nawet z punktu widzenia prawa są niewłaściwe i zahaczają o bezczeszczenie świątyń lub cmentarzy. Już nie wspomnę o podejściu do zwierząt.

Jestem totalnie, całkowicie na nie. Oprócz bardzo sekciarskiego wydźwięku, jest źle napisana książka, z której można zaledwie kilka ciekawych informacji wyciągnąć. Bardzo szybko staje się dziwnym tworem, który niby ma uczyć czarnej magii. Nie polecam, a nawet odradzam!

czwartek, 9 października 2025

,,Macedonia Północna. W rytmie oro" Justyna Mleczak



,,Ludzie są jak mozaika. Mozaika składająca się z wielu różnych elementów, mniejszych lub większych, lepiej ciosanych lub porysowanych. mniej lub bardziej kolorowych. Kiedy się sprzeczamy, rozbijamy mozaikę. Taki kawałek mozaiki może być subiektywnie piękny, jednak traci sens. Tylko utrzymując całość, w jakiej pomyślał nas Bóg, zachowujemy sens."

Przyznaję, że o Macedonii Północnej nie wiem nic. Albo przynajmniej nie wiedziałam nic do momentu aż otworzyłam pracę Justyny Mleczak. Wiedziałam tylko, że jest to kraj położony gdzieś koło Grecji ale jak się okazuje nawet nazwy używałam złej. Bo tak naprawdę nigdy nie było Macedonii, jako państwa. Macedonia to region, którego nazwa jest sporna bo używają jej zarówno Grecy jak i Macedończycy. A i sami Macedończycy to mieszanka ludów i religii.Szok, to za mało powiedziane. Dlatego gdy już otrząsnęłam się z pierwszego zaskoczenia z ogromnym zaciekawieniem czytałam dalej.

Macedonia Północna widziana oczami Justyny Mleczak to kraj fascynujący. Pełen problemów - zarówno wewnętrznych jak i tych na arenie międzynarodowej. Między innymi dlatego nadal nie jest on członkiem Unii Europejskiej. Kraj pełen kontrastów, zaskoczeń i specyficznej kultury, która jest wypadkową wielu czynników. Podróżując po nim ze standardowym przewodnikiem będziemy przekonani, że nie ma tam nic ciekawego do zobaczenia, jednak wystarczy zboczyć trochę ze szlaku by zobaczyć zupełnie inny obraz. Właściwie z każdej strony bije zachwyt autorki nad tym krajem, jej fascynacja jego absurdami i ciekawostkami i zaraża nimi czytelnika. Chce się zobaczyć pomnikowe Skopje, turystyczna Ochrydę, posmakować tysiąca rodzajów papryki i przeżyć zaskoczenie że lokalnym bohaterem jest nieżyjąca gwiazda popu, posłuchać języka oraz doświadczyć trochę skomercjalizowane tradycyjne wesele.

Po lekturze ,,Macedonia Północna. W rytmie oro" ten kraj przestał być dla mnie białą plamą na mapie. Stał się konkretny, rozbudzona została ciekawość. Justyna Mleczak opowiada o nim z prawdziwą pasją, pełną smaczków, które są niedostępne dla przypadkowego turysty. To opowieść pełna życia, smaków, anegdot ale i brutalnej bezpośredniości oraz unikania przemilczenia trudnych tematów. Jej Macedonia Północna jest skomplikowana i niejednoznaczna, piękna dzikim, surowym pięknem, skrywająca głęboko to co ciekawe i zachwycające. Ale gdy się do tego dotrze - przepada się po całości. Tak jak przepadła Justyna Mleczak!

 

 p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 20,7 m - 2,3 cm = 18,4 cm.