Tytuł oryginału: The Pumpkin Spice Cafe
piątek, 28 listopada 2025
,,The Pumpkin Spice Cafe" Laurie Gilmore
czwartek, 27 listopada 2025
,,Mara" Małgorzata Domagalik
Mara ma trzydzieści dziewięć lat, właśnie rozwiodła się z mężem i wreszcie ma zamiar żyć według własnych zasad. Ma za sobą szereg doświadczeń i tym chce się dzielić pisząc książkę o samotności. Tylko jej samotność to celowy wybór, to sposób na życie, to droga do wolności. Równocześnie Mara wikła się w skomplikowaną relację z młodszym lekarzem i starszym od siebie niemieckim dziennikarzem. Romans, który nie jest romansem, związek, który nie jest związkiem, układ pełen namiętności, pożądania, grzechu, niedopowiedzeń i kłamstw. Celowa gra, której osią jest kobieta głosząca hasła samotności i wolności ale robiąca wszystko by nie pozwolić odejść krążącym wokół niej mężczyznom.
,,Mara" to powieść, która jest bardzo odległa ode mnie światopoglądowo. Jej bohaterka to synonim femme fatal - kobiety fatalnej, która wikła się w relacje, w której wszystko jest możliwe oprócz miłości. Konstrukcja powieści przypomina niespełnioną fantazję erotyczną. Bohaterka ma wszystko. Pieniądze, prestiż, czas i kochanków: namiętnego i niecierpliwego młodego chłopaka, którego może uczyć oraz doświadczonego i statecznego, który wszystko już doświadczył. Jej życie powinno być pełne i co do tego próbuje przekonać wszystkich. Jest kobietą wyzwoloną, żyjącą na własnych zasadach. Jednak w miarę rozwoju fabuły czuć dysonans. Wszystko skupia się na seksie, który jest staje się ucieczką od samotności.
,,Mara" to powieść bezpruderyjna, dosłowna, otwarcie mówiąca o zmysłowości i przekraczaniu granic. Przekracza granice moralności, dopuszcza istnienie kłamstwa w związku. Burzy mury relacji, otwierając ją na inne rozwiązania. Stawia na pierwszym miejscu wolność. Jednak ta wolność musi stawić czoła samotności, która pozornie jest wyborem, jednak to wybór destrukcyjny dla wszystkich, którzy staną na jego drodze. Tutaj mieszają się najbardziej pierwotne, uzależniające instynkty wyzwolone z ram moralności. To wszystko sprawia, że w pewnym momencie ,,Mara", tak jak jej bohaterka, staje się przytłaczająca w swej intensywności. To żywioł zmiatający wszystko co znajdzie na swej drodze, uwolniony, rozszalały, nie umiejący odnaleźć spokoju.
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Manufaktura Książek!
niedziela, 23 listopada 2025
,,Wszyscy jesteśmy winni" Karin Slaughter
Tytuł oryginału: We Are All Guilty Here
Miasteczko North Fall z niecierpliwością oczekuje na świętowanie Święta Niepodległości. Gdy umilkną ostatnie fajerwerki, pojawia się niepokój. Znikają dwie nastolatki. Na boisku szkolnym szybko odnalezione zostają ich rowery a nieopodal wielka kałuża krwi. Dla zastępczyni szeryfa Emmy Clifton jest to oczywisty znak, że trzeba się śpieszyć. Zegar zaczął odmierzać czas, a statystki są nieubłagane. Z każdą mijającą sekundą zmniejsza się szansa na odnalezienie dziewczynek żywych. To śledztwo wzburzy miejscowych i odkryje nowe, przerażające oblicze sielskiego miasteczka, w którym wszyscy się znają.
Trochę nie wiem jak to się stało ale to dopiero moja pierwsza książka Karin Slaughter. Nazwisko kojarzę, bo jej książki obecne są na półkach w bibliotece czy księgarni ale sama nigdy po nie nie sięgnęłam. Zawsze wydawało mi się, że jest coś ciekawszego do czytania. I to był błąd. ,,Wszyscy jesteśmy winni" to thriller, który wbija w fotel i elektryzuje od pierwszych stron. Upalny, letni dzień, małe miasteczko i wyścig z czasem. Emocje sięgają zenitu, gdy odkrywane są kolejne karty ale to nadal nic bo autorka w pewnym momencie serwuje potężny twist, który wywraca wszystko do góry nogami. To śledztwo to gra między szeryfką a pozorami i pilnie strzeżonymi tajemnicami. Emmy nie tylko musi zmierzyć się z mroczną stroną miasta, które wydawało jej się, że zna od podszewki ale i niedopowiedzeniami i sekretami, które skrywa jej własna rodzina.
,,Wszyscy jesteśmy winni" to mroczny, oddziałujący na emocje thriller psychologiczny, dotykający trudnych tematów jak pedofilia i morderstwa dzieci. Świetnie napisany, trzyma w napięciu od pierwszych stron. Skupia się przede wszystkim na osobie Emmy, która musi poradzić sobie z własnymi emocjami by dostrzec umykające szczegóły i sprawić by winni zostali ukarani. Tu nie ma słabych momentów, są emocje, są ciary na plecach i jest zegar, który nieubłaganie odlicza pozostały czas.
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska!
piątek, 21 listopada 2025
,,Rzym. Miasto nad miastami" Piotr Kępiński
Rok temu byłam po raz pierwszy w Rzymie i po tej wizycie pozostały mi bardzo mieszane uczucia. Fakt, był to zorganizowany city break z przewodnikiem i w ciągów niecałych trzech dni przegoniono nas po najbardziej turystycznych miejscach. Co zapamiętałam? Chaos, ścisk i masę ludzi. Nie brzmi to zachęcająco. Jednak nawet przez pryzmat tego szaleństwa dało się dostrzec, że Rzym to miasto niezwykłe, pełne sprzeczności, bijące swoją indywidualnością oraz szczycące się sięgającą wieki historią.
Książka Piotra Kępińskiego pozwoliła mi poznać stolicę Włoch jeszcze z innej strony. Bardziej intymnej. Mieszają się tu turystyczne z zupełnie nie znanymi. Jest miejsce na wielką historię ale i na wiele ciepłych anegdot. Widać dobitniej indywidualizm i specyfikę mieszkańców stolicy, ich poczucie odrębności w stosunku do innych rejonów Włoch. Razem z autorem zanurzamy się w plątaninę rzymskich uliczek by zobaczyć to wszystko czego nie widzi się podczas city breaku. Są malownicze i pełne przekazu murale, są ogrody i wille, są małe kina i nieoczywiste galerie sztuki. Są też problemy z jakimi mierzy się miasto, które są odbiciem mentalności Włochów.
,,Rzym. Miasto nad miastami" to opowieść o mieście, podkreślająca jego wyjątkowy charakter. Czuć zachwyt autora i jego nieustanną pasję by odkrywać więcej. To nie jest typowy przewodnik turystyczny, to raczej zaproszenie by zanurzyć się głębiej, by rozglądnąć się i dostrzec szczegóły, które umykają. Czuć trochę chaos i gonitwę, tą samą jaką dostrzegłam sama w trakcie mojej wycieczki, ale to też część skomplikowanych stosunków wypełniających Rzym. Tutaj znajdzie się miejsce dla każdego: dla polskiego emigranta, banglijskich handlarzy, uchodźców z Afryki. Autor wszystko to widzi i o wszystkim opowiada z ogromnym ciepłem i ciekawością. Może ten obraz Rzymu nie nadaje się na pocztówki ale jest bardziej zachwycający, miasto nabiera wymiarów, odcieni i głębi. Staje się żywym organizmem. Ja chcę tam wrócić i po nim pospacerować ale tym razem bez pośpiechu i bez celu.
wtorek, 18 listopada 2025
,,Brutalna prawda o toksycznych ludziach" Patryk Janas
Pamiętasz ten moment, gdy zacząłeś uczyć się nowego języka? To uczucie i euforia, po pierwszych kilku lekcjach podstaw, że jeszcze kilka tygodni i świat stanie przed tobą otworem. Pamiętasz tą łatwość nauki i wiarę w siebie? No, właśnie ale to nadal A1 , po którym kolejno przychodzą czasy przeszłe, tryby warunkowe, różne konstrukcje zdaniowe i całość już nie wydaje się taka łatwa a upragniona umiejętność staje trudniejsza do zdobycia, pojawiają się chwile zwątpienia. A jak jeszcze przypadkowo rodzimy użytkownik języka do ciebie zagada na ulicy, to z bólem uświadamiasz sobie, że w sumie to nic nie umiesz. Dlaczego o tym piszę? Bo książka Patryka Janasa ,,Brutalna prawda o toksycznych ludziach" jest takim podręcznikiem na poziomie A1 ale ze znajomości ludzkich zachowań.
Z ogromnym zaciekawieniem podeszłam do lektury. I przyznam, że autor odwalił kawał roboty kondensując ogrom wiedzy z psychologii i psychiatrii do rozmiarów zaledwie 300 stronicowej książki. W sposób prosty i zrozumiały dla każdego laika wyjaśnił najważniejsze pojęcia, przedstawił zarówno typy toksycznych zachowań jak i typy toksycznych ludzi. Nadal nazwy zjawiskom, z którymi niewątpliwie każdy się zetknął i nie ważne czy w rodzinie, związku, pracy, szkole czy grupie znajomych. Przywołuje szereg przykładów odwołując się do codzienności ale i w ciekawy sposób pokazując postacie z kreskówek czy osoby znane z popkultury. Daje proste wskazówki jak radzić sobie z toksykami ale i co robić gdy już zakończy się taką relację. Wszystko w sposób prosty, łatwy i szybki.
I chyba do tego ostatniego mam największe zastrzeżenie i dlatego książka Janasa przypomina mi poziom A1. Bo wersja radzenia sobie z toksycznymi ludźmi zaprezentowana w książce jest za łatwa. ,,Musisz się odciąć" to właściwie jedyna rada. Każdy kto choć raz uwikłany w jakąś toksyczną relację wie, że to nie jest łatwe. To długotrwały, najczęściej bolesny i skomplikowany proces. Ta książka jest świetna by zdobyć podstawową wiedzę, w najbardziej ogólnym zarysie ale brakuje tutaj pogłębienia. Brakuje zarysowania całej gamy odcieni, które się za toksycznymi relacjami. Ta książka jest bardzo pozytywna w wymowie (co w sumie nie jest złe, bo uczy nadziei) i nie pokazuje ogromu traum, dramatów, wiążących się z toksycznymi ludźmi. I na koniec, mam wrażenie, że mocno spłyca opisy poszczególnych typów osób czy zjawisk, do tego stopnia, że ktoś nieświadomy może pewne zjawiska nadinterpretować i zniszczyć normalną relację.
Generalnie uważam, że warto sięgnąć po ,,Brutalną prawdę o toksycznych ludziach" ale z pełną świadomością, że to dopiero wstęp. Daje wskazówki ale nie wyczerpuje tematu. To dopiero A1 w nauce języka toksyków a przed nami jeszcze pozostałe poziomy.
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe!
piątek, 14 listopada 2025
,,Czarownica" Camilla Läckberg
Lubię wracać do serii o Fjällbacce. Ta seria kryminalna ma w sobie coś sielskiego i swojskiego - tak zdaję sobie sprawę, że to brzmi jak oksymoron. A gdy jeszcze sięgam po dziesiąty tom serii to czuję się jakbym wróciła do domu i spotkała starych znajomych. Wydawało mi się, że chyba nic mnie tutaj nie zaskoczy a sprawa kryminalna będzie tylko dodatkiem do sprawdzenia co słychać u Eriki i Patrika oraz całej grupy ich znajomych. Jednak Camilla Läckberg mnie zaskoczyła. Stworzyła kryminał skupiony wokół motywu polowania na czarownice, który ma w sobie coś niepokojącego, szczególnie, że dotyka aktualnych tematów społecznych.
Zaginięcie czteroletniej dziewczynki z gospodarstwa budzi skojarzenia ze sprawą sprzed 30 lat. Wtedy też zaginęło dziecko, które następnie zostało znalezione martwe. Teraz schemat się powtarza i policjanci z Fjällbacki decydują się prowadzić podwójne śledztwo, szczególnie, że jedna z podejrzanych w sprawie sprzed lat wraca do miasteczka.
,,Czarownica" rozpisana jest na kilka wątków, które łączy wspólny motyw. Jest dosłowne polowanie na czarownice z XVII wieku, jest wątek imigrantów z Syrii próbujących odnaleźć swoje miejsce w Szwecji, i na końcu jest właściwe śledztwo dotyczące morderstwa zarówno tego z przeszłości jak i współczesnego. Każdy z tych wątków jest ważny i oparty przede wszystkim na emocjach. Czysta zagadka kto zabił schodzi trochę na dalszy plan a zamiast tego wysuwają się społeczne uprzedzenia, zatajone emocje, mściwość pod którą kryje się lęk i zranione uczucia. Kumulacja tego wszystkiego musi doprowadzić do tragedii, której ofiarami będą najbardziej bezbronni. ,,Czarownica" uświadamia też, że przez wieki nic się nie zmieniło i inność zawsze budzi lęk, agresję, podejrzliwość a to może doprowadzić do kolejnej wersji polowania na czarownice.
Chyba żaden z wcześniejszych tomów serii mnie takk nie poruszył jak ten. Lubię tę serię za atmosferę, która mimo kolejnych dramatów zawsze pozostaje taka sama i potrafi wnieść ciepło czy humor nawet w środek zbrodni. Tutaj jednak szala została przechylona. Autorka mocno zagrała na emocjach, zburzyła spokój, odsłoniła mroczne oblicze spokojnego szwedzkiego społeczeństwa, wyciągając na wierzch jego lęki i uprzedzenia. Pokazała toksyczne rodziny oraz efekty traum przekazywanych przez pokolenia. Jej powieść to też ważny głos w aktualnej dyskusji społecznej.
niedziela, 9 listopada 2025
,,Między Bogiem a Hitlerem" Doris L. Bergen
Pierwsze skojarzenie jakie nasuwa się gdy myślimy o kapłanach w kontekście II wojny światowej jest ojciec Maksymilian Maria Kolbe i jego męczeńska śmierć w obozie w Auschwitz. To skojarzenie od razu ustawia myślenie, że kapłani byli tylko po jednej stronie frontu i stawali się symbolami oporu przeciw nazizmowi. Takie myślenie jest jednak już na wstępie mylne. Bo kapłani - księża katoliccy i pastorzy protestanccy byli także wśród tych, którzy popierali nazizm i Hitlera. Mało tego, tysiąc mężczyzn służyło w szeregach Wehrmachtu jako kapelani i to właśnie na nich skoncentrowała się Doris L. Bergen w swojej pracy, której poświęciła prawie dwadzieścia lat badań.
,,Między Bogiem a Hitlerem" to próba odpowiedzenia na pytanie kim byli kapelani wojskowi służący w Wehrmachcie i jaka była ich rola. Początkowo autorka chciała skoncentrować się tylko na wąskim wycinku wojny, ograniczonym do 1941, jednak w miarę prowadzenia badań zakres się powiększał i finalnie dostajemy pracę, która sięga korzeniami I wojny światowej i pokazuje znacznie szerszy obraz, włącznie z źródłami i motywacjami jakie kierowały kapelanami. Żeby zrozumieć całość trzeba uświadomić sobie jaka była pozycja kapelanów po przegranej I wojnie światowej. Byli oni postrzegani jako bezużyteczni oraz grupa, która zawiodła. Dlatego nie dziwi, że po dojściu Hitlera do władzy kierowały nimi silne pragnienia by się wykazać i udowodnić swoją przydatność. Jednak aby w ogóle móc zostać przydzielonym do służby w wojsku kandydat musiał przejść rygorystyczny proces weryfikacji i spełniać ściśle określone warunki. To wszystko sprawiało, że kapelanami zostawały osoby, które właściwie prawie wcale nie podważały tego co działo się wokół nich i nie kwestionowały Zagłady.
Prześledzenie historii kapelanatu w Wehrmachcie w trakcie II wojny światowej jest czymś szokującym. To jednolity organ służący temu by legitymować działania wojenne i budować w żołnierzach poczucie, że są przedłużeniem chrześcijaństwa, które ma walczyć z liberalizmem Zachodu lub przywracać kościoły na Wschodzie. Nie tyle kierowali się ideologią czy wiarę ale bardziej potrzebą rywalizacji i nadgorliwą chęcią udowodnienia swojej przydatności dla państwa i Hitlera. Właściwie oprócz pojedynczych przypadków nie ma tu w ogóle zanotowanych przykładów kwestionowania mordowania Żydów, Polaków czy innych narodowości. Kapelani byli razem z wojskiem na linii frontu ale równocześnie po wojnie zupełnie znikli ze świadomości. W swoich powojennych wspomnieniach rozmyli swoją winę i co jeszcze bardziej szokujące stali się łącznikiem w budowaniu porozumienia z aliantami.
,,Między Bogiem a Hitlerem" to praca ważna i zmuszająca do zastanowienia. Skupiona na konkretnej grupie kapłanów dużo mówi o relacjach na linii katolicyzm - protestantyzm, antysemityzmie cały czas istniejącym w kościele, ale także o roli jaką powinien spełniać kapelan w wojsku. To historia tragiczna ludzi, którzy na pierwszym miejscu postawili ideologię nazistowską i Fuhrera zamiast Boga i drugiego człowieka. W całej pracy widać trud poniesiony przez autorkę by wytropić szczątki relacji i zrozumieć dlaczego ta właśnie grupa kapłanów nie zbuntowała się, nie kwestionowała zbrodni i dopiero powojnie próbowała zmieniać swoją historię. To praca napisana z ogromną dbałością o szczegóły i jak najdokładniejsze oddanie trudnej prawdy historycznej opowiadając losy zarówno kapelanów jak i ludzi, którzy się z nimi stykali.
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu bo.wiem
(Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego)!
czwartek, 6 listopada 2025
,,Fatum" Stina Jackson
Liv żyje na uboczu społeczeństwa razem z nastoletnim synem i starzejącym się ojcem. Od lat są częstym tematem plotek. Nie od dziś wiadomo, że ojcem kobiety zbił fortunę kosztem sąsiadów, jednak ich styl życia znacznie odbiega od tego czego można by się spodziewać po osobie zamożnej. Cała trójka żyje uwikłana w sieć wzajemnych zależności, które zostają zerwane dopiero gdy w pobliskim lesie padnie strzał.
,,Fatum" to powieść niepokojąca. Pozornie klasyczny thriller, dążący do odpowiedzi na pytanie co wydarzyło się w majową noc. Jednak to tylko czubek góry lodowej. Krok po kroku odkrywamy skomplikowane relacje jakie łączą nie tylko rodzinę Liv ale i okolicznych mieszkańców. Mała, zamknięta, oddalona od świata wioska skrywa wiele tajemnic.
To również przejmująca opowieść o toksycznych relacja rodzinnych, z których nie da się wyrwać bez ofiar. O sieci zależności jakie zostały ludziom narzucone, a które potem co rusz odbijają się echem.
Chyba największym plusem powieści są bohaterowie - mroczni, skomplikowani, targani emocjami, przepełnieni strachem ale próbujący wyrwać się z zamkniętego kręgu w jakim się znaleźli. Wiedzą, że trzeba coś poświęcić, że trzeba się ugiąć ale czekają na swoją szansę. Czuć ich niepokój, czasem poddanie się, czasem przebudzającą się wolę walki. Są niejednoznaczni i nie da się ich łatwo zaszufladkować.
,,Fatum" rezonuje tłumionymi emocjami, które muszą finalnie wybuchnąć i zniszczyć ustaloną rzeczywistość. Finał będzie bolesny i zaskakujący ale konieczny by móc zacząć od nowa. Polecam!
poniedziałek, 3 listopada 2025
,,Cień Bogów" John Gwynne
Sięgnęłam po ,,Cień Bogów" skuszona okładką. Intrygująca, niepokojąca a równocześnie obiecująca przygodę o jakiej nie da się zapomnieć. To zaproszenie do świata, gdzie wszystko się może zdarzyć. I dokładnie taka jest historia zawarta pod nią.
,,Cień Bogów" rozgrywa się w fikcyjnym świecie stylizowanym na krainę Wikingów. Kiedyś rządzili nim bogowie, który zginęli w bratobójczej walce. Na zgliszczach ich ciał powstał mroczny, niebezpieczny świat w którym najbardziej liczy się umiejętność walki, a spokój jest pozorny i krótkotrwały. Rzeczywistość poznajmy oczami trójki bohaterów. Każde z nich jest inne i co innego ich napędza. Miłość matki, zemsta, pragnienie sławy. Ich cele są pierwotne i uniwersalne, ale aby je osiągnąć będą musieli być gotowi na wszystko i nie wolno im się zawahać ani sekundy.
Gdy brałam powieść z półki w bibliotece nie spodziewałam się, że trafię na epicką i po mistrzowsku napisaną powieść fantasy. Zachwyca w niej wszystko. Drobiazgowo skonstruowany świat, razem z jego mitologią i przeszłością, plastycznie i bardzo widowiskowo rozpisane sceny walk, pełnokrwiści, wielowymiarowi bohaterowie oraz akcja pełna brutalności, bezwzględności, surowa ale zaskakująca i nieprzewidywalna. Stara magia miesza się z ludzkimi, uniwersalnymi pragnieniami. Żądza władzy, pragnienie sławy, bogactwa ścierają się z miłością, zemstą, honorem i wiernością. Każda strona ocieka krwią, bo to świat surowy, w którym tylko najwytrwalsi mają szansę. Trzeba wykazać się szaloną determinacją i nie wahać się ani sekundy.
,,Cień Bogów" wbija w fotel. Jest napisany w taki sposób, że fabuła przesuwa się przed oczami. Zachwycające opisy, szybkie tempo, zaskakujące zwroty akcji i bogaty, mroczny świat, który skrywa mnóstwo tajemnic. To opowieść pełna brutalności, krwawa ale równocześnie opiewająca bohaterstwo, honor i oddanie. To heroiczna saga, która zapadnie w pamięć i którą będziecie chcieli czytać bez końca.
p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 5,4 cm - 3,7 cm = 1,7 cm.
czwartek, 30 października 2025
,,Statysta" Piotr Chomczyński
W ekskluzywnym klubie dla dorosłych zostaje popełniona brutalna zbrodnia. Do wyjaśnienia jej zostaje przydzielona prokurator Maja Nowicka. Kobieta od początku czuje, że ta sprawa może być dla niej przełomem. To jeden z tych momentów, który staje się dźwignią do kariery albo ostatnim gwoździem do trumny. Nie wie jednak, że sprawa mocno odbije się na jej życiu prywatnym i sprawi, że wkroczy w świat hipnotyzujących, pociągających chociaż zakazanych przyjemności i doświadczeń. Jednak musi pamiętać, że morderca jest obok. Znacznie inteligentniejszy niż mogła by tego oczekiwać.
,,Statysta" to thriller, który momentami przypominał mi styl Chrisa Cartera. Mocne, dosadnie brutalne obrazy, morderca dla którego nie istnieją kategorie moralne i zbrodnia stojąca na pograniczu religijnego radykalizmu i seksualnego ekshibicjonizmu. Tu wszystko jest możliwe. Sięga głęboko w najbardziej mroczne fantazje i zmienia je w krwawy koszmar. Zaczyna się walka, by zdążyć zanim morderca znowu zaatakuje lub chociaż wyprzedzić jego krok. Tu nie ma litości i nie ma normalnych zasad. Namiętności przeplatają się ze śmiercią. Przyjemność z bólem. Religijny fanatyzm z czystą rozkoszą. Świat w powieści jest wywrócony na lewą stronę i odsłaniający swoje najmroczniejsze sekrety. Nikt nie jest święty i każdy ma swoje tajemnice.
Jest w ,,Statyście" coś magnetyzującego i przyciągającego mimo jego brutalności, zdegenerowania i szokującej bezpośredniości sprzecznej ze społecznie przyjętymi regułami. Autor idzie na całość, nie bawi się w delikatność, niedopowiedzenia czy stopniowanie napięcia. Od pierwszych stron adrenalina skacze i nie puszcza aż do finału. To powieść o najmroczniejszych instynktach, które zostały wypuszczone na wolność i tylko eskalują, a od których nie ma ucieczki. Rozwiązaniem jest śmierć. Pytanie tylko kogo dopadnie najpierw?. Ta powieść trafi do czytelników o mocnych nerwach, którym niestraszne najgorsze strony ludzkiej natury.
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu MUZA SA!
p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 8,8 m - 3,4 cm = 5,4 cm.
poniedziałek, 27 października 2025
,,Śmierć i inni święci" Tomasz Pindel
Ameryka Południowa to kontynent pełen kontrastów. Zachwyca na wielu poziomach i skrywa nadal wiele tajemnic. Chyba więc nie będzie zaskoczeniem, że i w kwestii religijności oraz wierzeń jest niejednorodna i znacznie odbiega od tego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni w Europie. Tradycyjnie i w bardzo dużym uproszczeniu przyjmuje się, że Ameryka Łacińska jest katolicka. Jednak jej chrystianizacja była prowadzona powierzchownie co doprowadziło do unikalnej mieszaniny wierzeń. To właśnie tutaj katolicka gorliwość miesza się z pierwotnym zabobonem, budując unikalny i wyjątkowy obraz. I właśnie temu zjawisku przygląda się Tomasz Pindel w swojej pracy, jako przykłady przywołując Kubę, Meksyk, Peru i pogranicze argentyńsko-paragwajskie.
Autor zaczyna swoją wędrówkę przez kontynent od Kuby gdzie w cieniu komunizmu zrodziła się santeria, kult wywodzący się z afrykańskich wierzeń przeszczepiony na wyspę razem z niewolnikami. Potem wyrusza do Meksyku by spotkać się z wyznawcami La Santa Muerte i zrozumieć jakie ma ona znaczenie dla mieszkańców kraju co rusz targanego kryzysami. Następnym celem jest Peru. Tam na wierzenie, patrzy z zaskakującej perspektywy bo przez medycynę naturalną oraz wierzenia przodków. Na koniec wyruszy do Argentyny, gdzie świętym może stać się każdy i wcale nie jest do tego potrzebne oficjalne potwierdzenie z Watykanu.
,,Śmierć i inni święci" to fascynujące, barwne i niejednoznaczne spojrzenie na Amerykę Łacińską. Pokazuje inną religijność, nie tę formalną, oficjalną ale żywą. Może nie kanoniczną, często ocierającą się o herezję ale będącą odpowiedzią na prawdziwe potrzeby ludzi, których system zawodzi. Ta religijność jest mieszaniną folkloru, tradycji oraz powierzchownie prowadzonej chrystianizacji ale jednak doskonale wpisuje się w mentalność Latynosów. Może czasami jest mroczna, skoncentrowana wokół przemocy, znacznie obiegająca od tego co znamy z europejskich świątyń, jednak i tak poszczególne kulty znajdują swoich wyznawców. To nie są wierzenia czekające pokornie aż bóstwo zadziała, to kulty oparte na dialogu i wymianie, pełne mistycznych, prawie magicznych rytuałów. Zaskakujące jest, że niektóre z nich egzystują równolegle z katolicyzmem lub za jego milczącym przyzwoleniem.
Reportaż Tomasza Pindela dał mi posmak tego jak zróżnicowana jest religia Ameryki Łacińskiej. Teoretycznie oparta na tych samych fundamentach co w Europie ale zupełnie inna. Bardziej mistyczna, przesiąknięta lokalnym kolorytem, stojąca na pograniczu magii, szamaństwa i kultu. I przede wszystkim żywa oraz mocno oddziałująca na społeczności. Ten reportaż koncentruje się na zwykłych ludziach, a poprzez nich to doskonale widać. Polecam!
p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 11,6 m - 2,8 cm = 8,8 cm.
niedziela, 26 października 2025
,,Amanda Black i zaginiony amulet" Juan Gómez-Jurado,Bárbara Montes
,,Amanda Black i zaginiony amulet" to drugi tom serii o przygodach nastoletniej złodziejki, której rodzina od pokoleń ma specjalną misję do wykonania. Amanda nie jest taka jak jej rówieśnicy. Ma wyjątkowe zdolności, które przydają jej się w wykonywaniu powierzonych zadań. I chociaż dziewczynka niedawno dowiedziała się, że leży na niej ogromna odpowiedzialność, to już teraz musi sprawić aby reputacja rodziny Black nie uległa zniszczeniu. Dawno temu jej rodzina ukradła i ukryła pewien niebezpieczny przedmiot a teraz jego pierwotny właściciel żąda jego zwrotu. Tylko jest mały problem. Babka dziewczynki podarowała go swojej przyjaciółce. Jedyne co o niej wiadomo, to imię - Jane. Zaczyna się wyścig z czasem by zdobyć zaginiony przedmiot i równocześnie pilnując aby nikt nie dowiedział się, że surowe reguły rodziny Black zostały złamane.
Mimo, że już od dawna nie jestem targetem takich książek to przyznam, że sama z niecierpliwością czekałam na drugi tom przygód Amandy. Ta seria ma w sobie wszystko co nastolatki lubią. Są zagadki, spotkania z przerażającymi duchami, które szybko okazują się być przyjacielskie, dziwne stwory, niebezpieczne przejścia, tajemniczy ludzie, kryjący się w cieniu a pośrodku tego bałaganu para sprytnych nastolatków, która umie radzić sobie prawie ze wszystkim. Jest lekko, ale cały czas coś się dzieje i właściwie co stronę czeka nowy nieoczekiwany zwrot akcji. Oprócz typowo sensacyjnej części, gdzieś w tle też przemycane są problemy z jakimi zmagają się nastolatki, nawet te genialne.
,,Amanda Black i zaginiony amulet" to doskonała seria, która na pewno przypadnie niejednemu nastolatkowi do gustu. Jest genialnym odświeżeniem schematów znanych z innych powieści sensacyjno-przygodowych oraz pozwala wkroczyć w świat tajemnic i niezwykłej przygody. Polecam!
piątek, 24 października 2025
,,Kurort" Przemysław Kowalewski
Grudzień 1976. Porucznik Ugne Galant trafia na terapię antyalkoholową do zamkniętego ośrodka. Dyrektorem jest ceniony lekarz a sama placówka nie tylko koncentruje się na terapii dorosłych ale ma również pomagać dzieciom i młodzieży, szczególnie tym, które mają trudności z nauką lub sprawiają problemy. Miejsce od początku nie przypada do gustu Galantowi. Czuje, że jest w nim coś dziwnego. A gdy przypadkiem, w trakcie nocnej wędrówki wpada na nastolatka o ksywce Pele, wie że jego przeczucia nie są bezpodstawne.
Nie czytałam dotychczas nic z serii Przemysława Kowalewskiego i byłam zaskoczona, że jest to już piąty tom serii kryminalnej. I w sumie to pozytywne zaskoczenie bo już wiem co muszę nadrobić. Jeśli wszystkie są takie jak ,,Kurort" to można tylko zacierać ręce. Bo ,,Kurort" to powieść kryminalna mocna, dosadna, zaskakująca a przy tym mocno niepokojąca i wywołująca ciarki na plecach.
Osadzona mocno w klimacie końcówki lat 70-tych, już tym wywołuje niepokój i niepewność. Czasy gdy PRL zaczynał się chwiać, gdy służby bezpieczeństwa szukały intensywnie sposobów aby zaszkodzić swoim przeciwnikom a równocześnie próbując znaleźć sposób by poprawić swoją pozycję. Ta specyficzna sytuacja pozwoliła by narodziła się klinika profesora Szafira, miejsce gdzie przeprowadzano dziwne badania i skąd nie każdy pacjent wychodził wyleczony. I mimo, że sam wątek jest mocny i przerażający, emocje potęguje fakt, że jest oparty o autentyczne wydarzenia. Kowalewski ubiera w sensacyjną fikcję literacką przerażające wydarzenia, które zostały zamiecione pod dywan historii. Ta świadomość sprawia, że nie da się traktować tego tylko jak rozrywki.
Nawet pomimo bardzo mrocznego i realistycznego wątku głównego, ta powieść by się obroniła. Jest świetnie napisana, ma wyrazistych, nietuzinkowych bohaterów i zapewnia ogrom emocji. Jej mroczne, gęste, przytłaczające,klaustrofobiczne tło buduje wyjątkowy klimat, co tylko sprawia, że mocniej czytelnik trzyma kciuki za bohaterów by udało im z się wyrwać z pułapki w jakiej się znaleźli. Jeśli szukacie dobrego kryminału, takiego który wbije was w fotel, to ,,Kurort" będzie idealny.
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Filia!
p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 14,3 m - 2,7 cm = 11,6 cm.
poniedziałek, 20 października 2025
,,Zemsta" Margit Sandemo
,,Zemsta" to bezpośrednia kontynuacja ,,Zimowej zawieruchy" prawie w całości skoncentrowana na osobie Villemo. Jednak sama Villemo to już nie ta sama dziewczyna, którą poznaliśmy we wcześniejszym tomiku. Romantyczna, naiwna dziewczynka zniknęła a na jej miejscu pojawiła się dojrzalsza, pogrążona w żałobie młoda kobieta, która na nowo musi odkryć co jest ważne w jej życiu. Początkowo jej zachowanie budzi trwogę w rodzicach i rodzinie bo każdemu brakuje niefrasobliwej ale radosnej pannicy. Jednak nie tylko własne uczuciowe rozterki powinny spędzać sen z powiek mieszkańcom trzech zagród. Jeszcze nie zdają sobie sprawy z tego, że jest ktoś dla kogo wydarzenia jakie się rozegrały rok wcześniej nadal są żywe i pała zemstą. A tym na kim szczególnie chce się zemścić jest właśnie Villemo.
,,Zemsta" ma zupełnie inny klimat niż poprzedni tom. Tutaj tło społeczne zostało zepchnięte na dalszy plan, ustępując emocjonalnego i uczuciowemu dojrzewaniu dziewczyny. Przechodzi ona ogromną przemianę, zaczyna zdawać sobie sprawę z własnej zmysłowości oraz uświadamiać sobie jak ogromny błąd popełniła zakochując się w Eldarze. Jakże wielkie będzie jej zaskoczenie gdy uświadomi sobie kto tak naprawdę jest prawdziwym obiektem jej westchnień. Oczywiście nie byłby to dobry tom Sagi gdyby był pozbawiony dramatycznej akcji i nieoczekiwanych jej zwrotów. Wreszcie w jakiejś formie objawi się dar Villemo, zapowiadający to do czego została powołana.
Z ogromną przyjemnością i zaciekawieniem obserwuje się kolejne dramatyczne przygody młodziutkiej Villemo. Jest to postać nietuzinkowa, bardzo emocjonalna i kierująca się sercem, dlatego dobrze, że pozwolono jest dorastać i zmieniać się na przestrzeni kilku tomików, dzięki czemu staje się ona bliższa i bardziej wyrazista.
p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 16,0 m - 1,7 cm = 14,3 cm.
niedziela, 19 października 2025
,,Kukły" Maciej Siembieda
Zdecydowanie wciągnęłam się w serię książek o przygodach prokuratora Jakuba Kanii, dość powiedzieć, że ,,Kukły" to moje trzecie spotkanie z nim w tym roku. Już na wstępie Maciej Siembieda zaskakuje czytelnika bo cofamy się w czasie do roku 1997. Kania, świeżo po rozwodzie, pracuje jako młodszy prokurator w Gdańsku. Ale już wtedy jego upór i dociekliwość dają o sobie znać, przez co nadepnie na odcisk komuś wysoko postawionemu, przez co wyląduje na przymusowym urlopie. Tylko, że młody Jakub Kania nie umie usiedzieć w jednym miejscu i przyjmuje propozycję niemieckiej dziennikarki by zbadać historię tajemniczego rodu Trauwitzów. Prokurator jeszcze nie wie, że wpadnie na trop czegoś co może zmienić losy świata oraz zacznie niebezpiecznie zbliżać się do sekretu tajnej nazistowskiej organizacji Freudenkreis.
Zabieg z powrotem do przeszłości uważam za genialny manewr. Na karty opowieści wraca bosman Antoni Kania, pojawia się też babka twarda Kaszubka a i Jakub jest bardziej energetyczny, pełen młodzieńczej brawury i bezczelności, ale nadal dociekliwy i uparty dotrzeć do sedna za wszelką cenę. No i sprawa przypadła mu w udziale nie byle jaka. Oprócz swojego typowo sensacyjno-przygodowego wątku, dużo mówi też o atmosferze na ziemiach odzyskanych jeszcze w latach 90tych XX wieku. Tam wzajemne animozje polsko-niemieckie nadal są żywe i nadal rezonują. A gdy dodamy do tego fascynującą tajemnicę z przeszłości, to mamy gwarantowane emocje, zaskoczenia i nieoczekiwane zwroty akcji.
,,Kukły" są rewelacyjne. To powieść sensacyjno-przygodowa na najwyższym poziomie. Maciej Siembieda kolejny raz udowodnił, że na bazie faktów da się zbudować nieprawdopodobną historię, która rozpali emocje i wyobraźnię. Polecam!
p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 18,4 m - 2,4 cm = 16,0 cm.
czwartek, 16 października 2025
,,Nie wpuszczaj go" Lisa Jewell
Mąż Niny zmarł w tragicznym wypadku. Jej żałobę przerywana nieoczekiwana wiadomość od Nicka Radcliffe'a. Mężczyzna podaje się za dawnego znajomego Paddy'ego i chętnie spotka się z kobietą by powspominać zmarłego. Jednorazowe spotkanie szybko przeradza się w coś na kształt związku. Bo Nickiem nie da się nie zauroczyć. Przystojny, elokwentny, bogaty, towarzyski i nieprawdopodobnie przyjacielski. Idealny. Właściwie zbyt idealny. W jego wizerunku pojawiają się ledwo widoczne rysy, które nie dają spokoju córce Niny, Ash. Dziewczyna zaczyna prywatne śledztwo by dowiedzieć się kim właściwie jest Nick Radcliffe.
,,Nie wpuszczaj go" to thriller, który od początku mnie zaskoczył. Autorka już na wstępie dużo odsłania. Szybko orientujemy się, że bohater prowadzi podwójne życie. Obserwowanie jak manewruje pomiędzy kobietami i owija się według własnych potrzeb jest fascynujące i przerażające za razem. Straszne jest jak łatwo przejrzeć potrzeby i emocje kobiet by potem z łatwością nimi manipulować. Na naszych oczach buduje się kłamstwo prawie doskonałe. Iluzja, która ma służyć okradaniu i wykorzystywaniu kobiet. Bohater jest psychopatą - bez uczuć, bez skrupułów, inteligentny i z mistrzowską precyzją budujący obraz świata, który nie istnieje. Jest skłonny do wszystkiego by osiągnąć to co sobie zaplanował. Obserwując rozrastającą się intrygę można poczuć dreszcze przerażenia na plecach. To nie tylko fikcja literacka. To może wydarzyć się wszędzie.
,,Nie wpuszczaj go" to bardzo dobrze skonstruowany thriller, który nie raz zaskoczy. Pozornie od początku wiadomo wszystko, ale równocześnie zaciera się granica pomiędzy kłamstwem a prawdą. W tej powieści bazuje się głównie na emocjach, zarówno bohaterek jak i czytelników. Polecam!
wtorek, 14 października 2025
,,Jak okraść Watykan" Krzysztof Myśliński
Pamiętacie taki serial jak ,,Dom z papieru", w którym grupa złodziei próbuje obrabować najpierw mennicę a potem bank? Cele ambitne, trzeba przyznać. Jest jednak ktoś kto obrał sobie znacznie ambitniejszy cel i postanowił obrobić sam Watykan.
Młody ksiądz trafia na parafię na pozornie sielskiej, włoskiej wsi. Jednak od początku coś nie pasuje. Proboszcz ma dosyć nietypowy sposób postępowania, a w okolicy kręcą się podejrzane osoby. Nie trzeba długo czekać by przekonać się, że pod przykrywką kościoła dzieją się mroczniejsze rzeczy a młody kapłan zostanie wciągnięty w krwawą rozgrywką pomiędzy dwiema rywalizującymi mafiami, o to która pierwsza przejmie władzę nad Watykanem, a przede wszystkim nad jego majątkiem.
,,Jak okraść Watykan" to powieść sensacyjno-kryminalna, która ma ogromny niewykorzystany do końca potencjał. Zaczyna się nieźle, chociaż lekki chaos wprowadza ogrom bohaterów wprowadzanych bardzo szybko co sprawia, że trudno połapać się w zależnościach między nimi. Jednak gdy już się ich trochę uporządkuje to robi się ciekawie. Dwie rywalizujące, żądne władzy mafie, które są zdolne do wszystkiego. Zaskakujące zwroty akcji i samotny bohater pomiędzy nimi, próbujący pozostać wiernym swoim przekonaniom. I do tego momentu było dobrze. Jednak znowu w finale wkradł się chaos. Dużo się dzieje, jest krwawo, mrocznie i walka o władzę i pieniądze dochodzi do swojego punktu kulminacyjnego. Wiemy, że na pewno nie wszyscy wyjdą cali. Zostanie jeszcze dodatkowo wplątany w akcję rząd, policja i wojsko. I mogłoby to być taką kropką nad i, która rozwala system i sprawia, że czytelnik zostaje z głupią miną bo tego się nie spodziewał. Trochę z tego jest, ale też czegoś zabrakło. Jakiejś istotnej spoiny, która dałaby satysfakcję. Zamiast tego jest zaskoczenie i chaos. W sumie, można by uznać, że to typowo włoskie i przymknąć oko :)
,,Jak okraść Watykan" mam potencjał i swoje lepsze i gorsze momenty. Brakło mi w kilku momentach logicznego przejścia z punktu A do B, czasem było za bardzo chaotycznie ale generalnie bawiłam się nieźle. Lubię historie z twistem, nieoczywiste i zaskakujące a to w pewien sposób takie jest. I może to nie jest powieść na miarę literackiego ,,Domu z papieru" to jednak może wywołać mały dreszczyk emocji.
Za możliwość przeczytania dziękuję Autorowi!
sobota, 11 października 2025
,,Rosyjska czarna magia" Natasha Helvin
Tak jak kiedyś w przypadku książki o la santa muerte, tak teraz jestem rozczarowana. Nauczona wcześniejszym przykładem, nie spodziewałam się wiele. Chciałam tylko poznać ogólny zarys i dowiedzieć się czegoś o zjawisku zwanym ,,rosyjska czarna magia". I bardzo ogólny kontekst w początkowych rozdziałach dostałam. Autorka kreśli i wyjaśnia najważniejsze pojęcia, bardzo, bardzo skrótowo opowiada o historii i panteonie bóstw. Jednak to dosyć szybko zostaje wyczerpane i następne do czego przechodzi jest część ,,magiczna". I to jest dokładnie to co jest mi bardzo odległe światopoglądowo i co mnie zdecydowanie odrzuca.
Jestem osobą tolerancyjną i nie mam problemu z poznawanie innych wierzeń czy kultur. Jednak lubię patrzeć na to z boku. A tutaj czytelnik jest wciągany w coś co jest najdelikatniej mówiąc kłopotliwe. Czuć, że autorka wierzy w to co pisze i próbuje sprzedać swoją popkulturową wersję czarnej magii pomieszanej z demonologią i kultem mroku/zła/szatana (nie wiem jak to ująć) czytelnikowi. Dlatego dostajemy cały miks dziwnych zaklęć, klątw, rytuałów które nawet z punktu widzenia prawa są niewłaściwe i zahaczają o bezczeszczenie świątyń lub cmentarzy. Już nie wspomnę o podejściu do zwierząt.
Jestem totalnie, całkowicie na nie. Oprócz bardzo sekciarskiego wydźwięku, jest źle napisana książka, z której można zaledwie kilka ciekawych informacji wyciągnąć. Bardzo szybko staje się dziwnym tworem, który niby ma uczyć czarnej magii. Nie polecam, a nawet odradzam!
czwartek, 9 października 2025
,,Macedonia Północna. W rytmie oro" Justyna Mleczak
Przyznaję, że o Macedonii Północnej nie wiem nic. Albo przynajmniej nie wiedziałam nic do momentu aż otworzyłam pracę Justyny Mleczak. Wiedziałam tylko, że jest to kraj położony gdzieś koło Grecji ale jak się okazuje nawet nazwy używałam złej. Bo tak naprawdę nigdy nie było Macedonii, jako państwa. Macedonia to region, którego nazwa jest sporna bo używają jej zarówno Grecy jak i Macedończycy. A i sami Macedończycy to mieszanka ludów i religii.Szok, to za mało powiedziane. Dlatego gdy już otrząsnęłam się z pierwszego zaskoczenia z ogromnym zaciekawieniem czytałam dalej.
Macedonia Północna widziana oczami Justyny Mleczak to kraj fascynujący. Pełen problemów - zarówno wewnętrznych jak i tych na arenie międzynarodowej. Między innymi dlatego nadal nie jest on członkiem Unii Europejskiej. Kraj pełen kontrastów, zaskoczeń i specyficznej kultury, która jest wypadkową wielu czynników. Podróżując po nim ze standardowym przewodnikiem będziemy przekonani, że nie ma tam nic ciekawego do zobaczenia, jednak wystarczy zboczyć trochę ze szlaku by zobaczyć zupełnie inny obraz. Właściwie z każdej strony bije zachwyt autorki nad tym krajem, jej fascynacja jego absurdami i ciekawostkami i zaraża nimi czytelnika. Chce się zobaczyć pomnikowe Skopje, turystyczna Ochrydę, posmakować tysiąca rodzajów papryki i przeżyć zaskoczenie że lokalnym bohaterem jest nieżyjąca gwiazda popu, posłuchać języka oraz doświadczyć trochę skomercjalizowane tradycyjne wesele.
Po lekturze ,,Macedonia Północna. W rytmie oro" ten kraj przestał być dla mnie białą plamą na mapie. Stał się konkretny, rozbudzona została ciekawość. Justyna Mleczak opowiada o nim z prawdziwą pasją, pełną smaczków, które są niedostępne dla przypadkowego turysty. To opowieść pełna życia, smaków, anegdot ale i brutalnej bezpośredniości oraz unikania przemilczenia trudnych tematów. Jej Macedonia Północna jest skomplikowana i niejednoznaczna, piękna dzikim, surowym pięknem, skrywająca głęboko to co ciekawe i zachwycające. Ale gdy się do tego dotrze - przepada się po całości. Tak jak przepadła Justyna Mleczak!
p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 20,7 m - 2,3 cm = 18,4 cm.
wtorek, 7 października 2025
,,Plemienni" Michael Morris
W zeszłym roku czytałam ,,Rytuały" (o tym jaką rolę w naszym życiu odrywają rytuały) i ,,Przetrwają najżyczliwsi" (siła wcale nie jest tym co zadecydowało o przetrwaniu gatunku homo sapiens). ,,Plemienni" to doskonała pozycja, która uzupełnia dwie poprzednie. Pozornie powtarza to co już wiemy. Czy tego chcemy czy nie, jesteśmy gatunkiem stadnym - łączymy się w grupy a kryteria doboru są różne: poglądy religijne, polityczne, miejsce zamieszkania, praca, szkoła. To sprawia, że nie wiedząc kiedy stajemy się plemieniem, w którym jeden członek zależy od drugiego.
Michael Morris na podstawie wielu prostych i obrazowych przykładów pokazuje jak istotny jest instynkt plemienny i po kolei szczegółowo opisuje jego elementy. Już sam wstęp przekonuje do książki i pokazuje w jaki sposób będzie snuta opowieść o najważniejszych mechanizmach przetrwania ludzkości. Bo czy da się łatwiej przykuć uwagę niż przywołać Mundial 2002 i Guusa Hiddicka, który z słabo ocenianą Koreą Południową dotarł do półfinału? Aby tego dokonać musiał złamać kod kulturowy Koreańczyków i na nowo ich zaprogramować. Nie było to zadaniem łatwym bo zależności plemienne trzymały się mocno i stanowiły podstawę tożsamości Koreańczyków.
Mundial 2002 to otwierający przykład, który pomaga zrozumieć o czym będzie mowa w książce. Później krok po kroku rozkładany na czynniki pierwsze jest cały instynkt plemienny zaczynają od zdefiniowania czym jest współczesne plemię, poprzez to co je kształtuje jak instynkt bohatera, wpływ przodków, sygnały prestiżu czy tworzenie się baniek informacyjnych. Morris opowiada ciekawie, sypiąc anegdotami ale równocześnie pokazując jak pozornie błahe rzeczy mogę mieć potężną siłę oddziaływania, pod warunkiem że odpowiednio się je ukierunkuje. W tym miejscu trzeba przeczytać co opery mydlane miały wspólnego z kontrolą urodzeń w Brazylii. Zaskakujące jest też zrozumienie jakie mechanizmy zadziałały, że udało się wprowadzić prohibicję w Stanach Zjednoczonych na początku XX wieku. Wszystkie te zjawiska nabierają głębokiego sensu gdy zrozumiemy, że oparte są na naszym głęboko zakorzenionym instynkcie oraz na więziach jakie tworzymy z innymi ludźmi.
Ta książka to solidna dawka wiedzy, w bardzo przystępnej formie. Wyjaśnia zjawiska jakie rozgrywają się na naszych oczach. Chyba najbardziej szokujący jest ostatni rozdział, który w prawdzie mówi o współczesnych Stanach Zjednoczonych ale bez problemu da się przenieść na polskie środowisko. Od kilkunastu lat obserwujemy rozłam pomiędzy zwolennikami dwóch głównych partii. I nie jest to tylko kwestia przekonań politycznych i wzajemnej niechęci. Te zjawiska objaw toksycznej plemienności, która będzie się tylko pogłębiać, dopóki ktoś skutecznie nie przełamie wykształconej bariery.
,,Plemiennych" czyta się jednym tchem. To solidna wiedza psychologiczna, antropologiczna i socjologiczna, pomocna w zrozumieniu świata i wzajemnych międzyludzkich zależności. Może pomóc liderom/szefom w budowaniu różnorodnego środowiska, które będzie efektywne i przyjazne. Ale też pokazuje co nas łączy, co nas motywuje i co jest dla ludzi siłą napędową do rozwoju jako społeczność. Polecam!
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Copernicus Centre Press!
p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 23,4 m - 2,7 cm = 20,7 cm.
niedziela, 5 października 2025
,,Październikowa rdza" Agnieszka Kuchmister
,,W lesie wilków mrowie, ich oczy w ciemności, ich oczy w ciemności..."
Szwarzeb, 1996 roku. Maturzystka Agata przypadkiem trafia na notatki zaginionej przed siedmiu laty Alicji Wicher. Młoda dziewczyna rozpłynęła się jakby w powietrzu. A ci, którzy ją znali nic nie mówią, nie pamiętają albo nie chcą pamiętać. Jednak Agata trafia na ślad, który może być kluczowym w rozwiązaniu zagadki. Tylko zanim uda jej się poskładać w całość porozrzucane elementy, przeszłość uderzy kolejny raz.
,,Październikowa rdza" to powieść o mrocznym, onirycznym klimacie. Zbudowana na motywach baśniowych, w niczym nie przypomina disneyowkich hitów. Jest pierwotna, mocno oparta na oryginałach braci Grimm. To powieść, która biegnie w przeszłość by sięgnąć korzeni zła i udowodnić, że jeśli już się zalęgło nie da się wykorzenić. Tutaj przeplatają się historie kilku rodzin, a poprzez nie widać złożoną historię pogranicza, skomplikowane relacje rodzinne i sąsiedzkie oraz traumy, od których nie da się uciec. Gdzieś pod tym kipią emocje: zawiść, nienawiść, zachłanność, żądza, lęki. To wszystko buzuje i kolejne pokolenie do już istniejącego ciężaru dokłada swoje traumy.
Powieść Agnieszki Kuchmister zachwyca. Jest zarówno przerażająca w swoim onirycznym charakterze, z rozmytymi liniami i przenikającymi się losami bohaterów, jak i piękna - piękna grą słów, grą emocji, historią, która się rozwija i wnika głęboko w przeszłość Szwarzeba. Ale to też opowieść o zbrodni, konkretnej, rzeczowej, mocno kotwiczącej całą historię w precyzyjnie określonym miejscu z realnym motywem. Tu tajemnica staje namacalna i ma swoje konkretne źródło. Polecam!
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Znak!
p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 26,3 m - 2,9 cm = 23,4 cm.
środa, 1 października 2025
,,Wszystko dla N" Kanae Minato
Tytuł oryginału: Nのために
,,Wszystko dla N" to kolejny kryminał azjatycki, który czytam w tym roku, w którym nie jest ważne kto zabił. Oś ciężkości przesunięta jest znacznie dalej i dopiero mozolne odkrywanie faktów, zależności, tajemnic i emocji pozwoli zrozumieć co dokładnie wydarzyło się w mieszkaniu na czterdziestym ósmym piętrze.
Suche fakty są jednoznaczne. W mieszkaniu zostaje znalezione zamordowane zamożne małżeństwo. Podejrzany przyznaje się do winy a świadkowie potwierdzają przebieg zdarzeń. Wszystko pozornie ma sens i zgadza się z wcześniejszymi wydarzeniami. No właśnie, pozornie. Bo prawda jest dużo bardziej skomplikowana. Świadkowie nie są przypadkową zbieraniną osób, coś ich łączy ze sobą, jak również z zamordowanym małżeństwem. Dopiero rozszyfrowanie sieci zależności oraz zagłębienie się w przeszłość pozwoli zrozumieć kto był zabójcą a kto ofiarą.
Podoba mi się w ,,Wszystko dla N" niespieszna, statyczna, chłodna narracja, która jednak cały czas utrzymuje czytelnika w napięciu i skupieniu. Chociaż cała opowieść mogłaby się zamknąć w jednym rozdziale to z każdym kolejnym rozbudowuje się chociaż powtarza dokładnie te same wydarzenie, tym razem z perspektywy innego z bohaterów. Powoli zbieramy informacje, powoli tworzą się portrety i powoli buduje się cały obraz, który finalnie nie jest tak prosty. Ma w sobie milion detali, mnóstwo niuansów i udowadnia, że dokonana zbrodnia nie była tylko zbrodnią w afekcie. To nie tylko opowieść o zbrodni, to także opowieść o tłumionych emocjach, które muszą znaleźć swoje ujście, o rozczarowaniach i nie przepracowanej przeszłości, która odbija się na teraźniejszości. Polecam!
poniedziałek, 29 września 2025
,,The Blue Castle" Lucy Maud Montgomery
,,Błękitny Zamek" to jedna z moich ukochanych książek. Czytałam ją wielokrotnie, chociaż zawsze w tym samym wydaniu czyli Naszej Księgarni z 1991 roku. Byłam oczarowana Joanna Stirling i chociaż już dawno temu dowiedziałam się, że w oryginale jest Valancy to jakoś nie umiałam się przełamać do innych wydań. Teraz jednak zrobiłam wyjątek bo na Legimi znalazłam wydanie w oryginale po angielsku ale w wersji do nauki czyli z zaznaczonymi i wyjaśnionymi trudniejszymi słowami. Przyznam, że to był strzał w dziesiątkę.
Wydawało mi się, że znam doskonale ,,Błękitny zamek" albo raczej ,,The Blue Castle" jednak lektura oryginału otworzyła przede mną zupełnie nowe drzwi i odkryła na nowo tę historię. I nie mam wcale na myśli nowych imion bohaterów. Chociaż to też jest zaskakujące gdy nagle Joanna staje się Valancy, Edward - Barneyem, a pani Fryderyka okazuje się mieć na imię Amelia. Nie chodzi mi też o pominięte sceny, które może mało znaczące ale dodają czegoś nieuchwytnego opowieści. Najbardziej mnie jednak zaskoczył i zachwycił język Lucy Maud Montgomery. To nie jest łatwy angielski do jakiego się przyzwyczailiśmy. To angielski bogaty, wysmakowany, pełen niuansów i głębi. Tu każde słowo jest idealnie dobrane i buduje klimat. To wszystko zapiera dech i stanowi wyzwanie. Ale dzięki temu opowieść tchnie duchem epoki, doskonale opisuje rozterki duchowe Valancy i jej zachwyt nad światem, który tak nieoczekiwanie odkryła.
,,The Blue Castle" nie jest łatwą lekturą do czytania w oryginale ale ogromnie satysfakcjonującą. Wydanie ze słówkami ułatwiło mi zadanie i pozwoliło zobaczyć jak pięknie jest to napisana książka i jak słowa mogą oddawać uczucia, emocje i zachwyty. Polecam!
niedziela, 28 września 2025
,,Kwiat Żelazny" Laurie Forest
Elloren nie zdawała sobie sprawy, gdzie dokładnie zaprowadzą ją działania jakie zupełnie przypadkowo rozpoczęło. To co zaczęło się jako pomoc przyjaciołom, stało się walką w ruchu oporu przeciwko bezwzględnemu magowi Vogelowi. Teraz dziewczyna wie już więcej, ma większą świadomość rozgrywających się wydarzeń ale równocześnie zdaje sobie sprawę, że to zaledwie początek. Jej działania rodzą podziw wśród innych narodów i budują sojusze ale to tylko maleńki krok bo Zło rośnie w siłę. Jednak nie tylko walka o wolność zabiera myśli dziewczyny. Wielkimi krokami zbliża się moment, gdy będzie musiała poddać się przyrzeczeniu. Ciotka coraz mocniej naciska by połączyła się z Lukasem Greyem, jednak uczucia dziewczyny mocno skręcają w kierunku tajemniczego Kelta, Yvana.
Drugi tom serii o Czarnej Wiedźmie zaczyna się niepozornie i bardzo spokojnie. Elloren ma już zbudowane swoje środowisko, krąg przyjaciół wśród których czuje się pewnie i wspólnie z którymi zaczyna odnosić pierwsze małe sukcesy w walce przeciw Vogelowi. Ratuje kolejne istoty oraz odkrywa zaskakujące sekrety, które pomagają jej budować nowe sojusze. Wydaje się, że w chaosie jaki zapanował na świecie ona ma swoje miejsce. Jej siła, determinacja i oddanie przyjaciołom budzą podziw, mimo, że sama Elloren nie posiada mocy magicznej. Jednak to tylko pozory przed prawdziwą burzą. Cios nadejdzie z niespodziewanej strony i pokaże ile naprawdę warte są przyjaźnie oraz na kogo można liczyć w najmroczniejszym momencie.
Jeśli początek ,,Kwiatu żelaznego" uśpił moją czujność to finał zdecydowanie rozpalił emocje. Wszystko nabrało sensu i całość nabrała nowego wydźwięku. Dopiero po dotarciu do finału tomu widzimy jak misternie i przemyślanie została skonstruowana fabuła by pozostawić czytelnika z mnóstwem pytań oraz w niepewności. Bo świat wokół Elloren i jej przyjaciół nigdy już nie będzie taki sam. Została zburzona krucha równowaga, która udawała porządek i jedność. Ale to nie tylko opowieść o walce. To historia prawdziwych przyjaźni, determinacji oraz rodzących się uczuć, które nie poddają się przeciwnościom. Polecam!
sobota, 20 września 2025
,,Córka Agencji" Eva Minge
Kara to wychuchana córka Stelli. Matka, jedna z najbardziej wpływowych kobiet na świecie, zrobiła wszystko by jej córka znalazła się możliwie jak najdalej od świata, w którym ona żyje. Jednak to sprawiło, że między matką i córką pojawił się chłód, niezrozumienie i obcość. Kara nie rozumie swoje matki i za wszelką cenę chce uwolnić się spod jej wpływów. Gdy w jej życiu pojawi się fascynujący mężczyzna, jej determinacja wzrasta. Młoda kobieta zrobi wszystko by zawalczyć o swoją niezależność, mniej lub bardziej świadomie działając przeciw swojej matce i innym bliskim osobom, co doprowadza do poważnych konsekwencji.
,,Agencja" skończyła się dramatycznie i w taki sposób, że koniecznie chciałam wiedzieć co będzie dalej. Dlatego chyba nie będzie zaskakującym, że ,,Córka agencji" wprawiła mnie w konsternację. Historia zaczyna się w zupełnie innym miejscu niż skończył się poprzedni tom. Początkowo trudno było mi znaleźć połączenie pomiędzy tymi książkami ale pozwoliłam się prowadzić opowieści. To kolejna opowieść o silnych, zdeterminowanych kobietach, które muszą o siebie zawalczyć. Historia Kary nie ma tak dramatycznego tła jak ta Stelli ale jest przykładem niezrozumienia, młodzieńczej brawury i miłości tak silnej, że zmusza do szukania po omacku zemsty. Działania dziewczyny to nie zderzenie z brutalnym światem a próba wyrwania się z cieplarnianych warunków, która wyzwoli lawinę katastrof.
,,Agencja" była mroczniejsza, pokazywała zgniliznę świata władzy i wielkich pieniędzy. ,,Córka Agencji" jest bardziej kameralna i skupiona na osobie Kary, która musi popełnić swoje błędy by zrozumieć co jest ważne. Eva Minge kolejny raz odkrywa świat gdzie pieniądze nie grają żadnej roli, gdzie możliwości są nieograniczone, a gra toczy się o zupełnie inną stawkę.
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Prószyński i s-ka!
p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 28,1 cm - 1,8 cm = 26,3 cm.
wtorek, 16 września 2025
,,Susza" Jørn Lier Horst
p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 30,8 cm - 2,7 cm = 28,1 cm.

























