wtorek, 26 sierpnia 2025

,,Amanci II Rzeczpospolitej" Marek Teler


 Nie jest tajemnicą, że epoką, która mnie najbardziej fascynuje jest Dwudziestolecie Międzywojenne. To epoka, gdy zmiany zachodziły bardzo szybko, wszystko było intensywniejsze, nowsze, zaskakujące. Kino, rodzący się fenomen, przeszedł od fazy niemych filmów do filmów dźwiękowych w zaskakująco szybkim tempie. A co za tym idzie rosła jego popularność. Nie jest więc chyba żadnym zaskoczeniem, że aktorzy pojawiający się w kolejnych produkcjach stawali się coraz bardziej rozpoznawalni a niektórzy zyskali nawet miano amantów kina.

Praca Marka Telera przybliża sylwetki kilku największych bożyszczy kina przedwojennego. O ile Aleksander Żabczyński i Kazimierz Junosza-Stępowski to postaci, których nie trzeba przedstawiać to inni bohaterowie książki, trochę rozmyli się w mrokach dziejów. A zupełnie niesłusznie. Wybrane przykłady ,,amantów" są pretekstem do opowiedzenia historii o kinie, społeczeństwie, popularności (zachwyty pensjonarek i ich pomysły by okazać sympatię swojemu idolowi niewiele różnią się od współczesnych fandomów) ale to też pretekst by pokazać, że popularność i uwielbienie ze strony tłumów nie stanowi gwarancji bezpieczeństwa czy nie jest wieczna. Losy wielu są tragiczne - osobiste problemy, kłopoty w związkach czy finalnie dramatyczna sytuacja w trakcie II wojny światowej. Losy niektórych to gotowy materiał na poruszający, wbijający w fotel film.

Czytałam ,,Amantów II Rzeczpospolitej" z ogromnym zaciekawieniem. Tych historii nie da się sprowadzić do wspólnego mianownika. Każda ma w sobie coś innego, coś poruszającego, wstrząsającego lub zaskakującego. Ale przede wszystkim są opowieściami o niezwykłych ludziach, o których nie powinno się zapominać.

niedziela, 24 sierpnia 2025

,,Masz się łasić" Katarzyna Bednarczykówna


 Bardzo długo żyłam w naiwnym przeświadczeniu, że mobbing to coś, co zdarza się gdzieś, komuś i rzadko. Jednak rok temu odeszłam z firmy, w której pracowałam tylko 11 miesięcy właśnie przez mobbing. Mówię o tym otwarcie, otwarcie opowiadam o sytuacjach, które miały miejsce bo uważam, że trzeba na to zwracać uwagę i nie można zamiatać tego pod dywan. Ja jednak miałam dużo szczęścia, mieszkam w dużym mieście i pracuję w branży gdzie, jak na razie, nie ma problemów ze zmianą. Odeszłam i nie traktuję tego jak przegraną, raczej doświadczenie, które nauczyło mnie, że jeśli pierwszego dnia w pracy firma chwali się polityką ,,zero tolerancji dla mobbingu" to uciekaj. Smutne bo doskonale pokazuje stan ogólnej sytuacji jaka panuje w całym kraju.

Bo mobbing to nie jest chwytliwe hasło. To zjawisko, z którym mierzy się codziennie wielu pracowników. Ilu? Nie wiadomo, bo nie ma kompletnych badań a i sam mobbing jest bardzo trudny do udowodnienia i osądzenia. Państwowa Inspekcja Pracy nad tym nie panuje. Ona tylko sprawdza czy firma ma wdrożone odpowiednie procedury. Ofiara musi iść do sądu ale i tu , absolutny paradoks, większe prawdopodobieństwo jest, że nic nie osiągnie a finalnie sama skończy z wyrokiem o zniesławienie. Straszne i przerażające jest jak niewydolne jest nasze państwo.

I takie też straszne, przytłaczające i nie napawające optymizmem są historie przytoczone w reportażu. Mobbing może zdarzyć się wszędzie - w szpitalu, na uczelni, w urzędzie gminy, w szkole, w redakcji gazety, w korporacji. Nie ma schematu. Nie ma bezpiecznej branży. Jest tylko ofiara i mobber. W tych historiach poraża ciężar obciążenia psychicznego, celowych ataków - mniejszych, czasem niewidocznych dla osób postronnych lub większych łączących się w bezpośrednimi wyzwiskami czy atakami. Nie ma też jednej sylwetki mobbera - może nim być wykształcona pani profesor jak i szef-prywaciarz po zawodówce.

Reportaż Katarzyny Bednarczykówny, u mnie osobiście, uporządkował emocje i odczucia. Utwierdził mnie w tym, że dobrze zrobiłam odchodząc ale jednocześnie zaskoczyła mnie skala problemu i to jak trudno jest z nim walczyć. Historie z reportażu są dramatyczne i celowo skrajne bo tylko w ten sposób dosadnie można pokazać to co na co dzień się ignoruje. Nie znajdziecie tu gotowego rozwiązania czy nawet jednoznacznej diagnozy, jest tylko początek dyskusji i otwartego przyznania, że problem mobbingu istnieje i jest większy niż nam się wydaje.

wtorek, 19 sierpnia 2025

,,Done and Dusted" Lyla Sage

Tytuł oryginału: Done and Dusted

 Przez ostatnie kilka lat omijałam szerokim łukiem wszystko to co reklamowane było jako ,,najlepszy romans". Jednak ostatnio szukam rzeczy lżejszych bo czuję lekkie zmęczenie kryminałami, thrillerami, reportażami. I to właśnie skłoniło mnie by sięgnąć po ,,Done and Dusted".

To schematyczna, typowa opowieść o rodzącym się uczuciu pomiędzy Emmy i Lukiem. Ona po latach nieobecności wraca na rodzinne rancho. Ma za sobą traumatyczny wypadek, który przerwał jej błyskotliwą karierę. On jest najlepszym przyjacielem jej brata i ma reputację ,,niegrzecznego chłopca". Kiedyś się nie cierpieli a każde ich spotkanie kończyło się kłótnią lub wzajemnymi złośliwościami. Teraz jest jednak inaczej. Nadal jest pomiędzy nimi iskra ale już zdecydowani o innym charakterze. Oboje wiedzą, że nie powinni ale coś ich ciągnie do siebie i tylko patrzeć kiedy wybuchnie.

,,Done and Dusted" to sympatyczny romans. Przewidywalny, schematyczny ale uroczy. Próbuje być czymś więcej - porusza temat zadawnionych traum i lęków ale robi to powierzchownie i tak na prawdę najwięcej tu romansu. Ale w sumie o to właśnie chodzi. Ma być wyczuwalna od pierwszych stron chemia między bohaterami i jest. Mają być emocje - i są. Jest trochę humoru. Jest nieudolnie ukrywana tajemnica. Czegóż chcieć więcej by się dobrze bawić. Ja bawiłam się świetnie, nawet jeśli nie znalazłam tu nic nowego czy odkrywczego. 


 p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 42,7 cm - 2,2 cm = 40,5 cm    

niedziela, 17 sierpnia 2025

,,Korzenie" Alex Haley

Tytuł oryginału: Roots

 Gdy słyszę hasło ,,Wielka powieść amerykańska" od razu widzę ,,Grona gniewu", ,,Na wschód od Edenu", ,,Przeminęło z wiatrem". Monumentalne, epickie powieści, przepełnione emocjami oraz opisujące bohaterów niejednoznacznych i zdeterminowanych. Wspomniane przeze mnie przykłady mają też tą wspólną cechę, że pokazują historię Stanów Zjednoczonych z perspektywy białego człowieka. A to tylko część obrazu. Zupełnie inną perspektywę ma powieść Alexa Haleya ,,Korzenie".

W małej wiosce gdzieś w Gambii, w połowie XVIII wieku rodzi się chłopiec Kunta Kinte. Rośnie, dorasta, otoczony rodziną, zdobywa kolejne umiejętności by kiedyś przejść wtajemniczenie i stać się mężczyzną. I tak też się staje. Jednak gdy ma 17 lat zostaje schwytany przez łowców niewolników i wysłany statkiem do Ameryki. Ten moment stanie się przełomem i podwaliną pod losy rodziny niewolników.

,,Korzenie" to pasjonująca, epicka opowieść, w której mieszają się całe gamy uczuć. Zaczyna się sielankowo, pokazując bogactwo kultury i tradycji plemienia Mandinka, po to by nagle przemienić się w horror odczłowieczenia. Odsłania bestialstwo białego człowieka, który traktował Afrykańczyków jak bydło odmawiając im prawa do godności i wolności. Ale to także opowieść o człowieku, który w opresyjnej rzeczywistości dbał by zachować swoją godność i pamięć o przodkach. Pomimo pozbawienia wolności, sprowadzenia do roli narzędzia oparcie powtarza, że nazywa się Kunta Kinte, przekazując tą wiedzę swojej córce.

Może w tej powieści nie ma aż tak brutalnych scen jak na przykład w ,,Północ i Południe" ale tutaj dehumanizacja Afrykańczyków jest bardziej widoczna. To cały system skoncentrowany wokół ignorowania, podporządkowania, odbierania prawa do głosu, imienia, odgórnego decydowania o życiu, śmierci, zakładaniu rodziny. Niewolnik był przedmiotem. Kolejne rodzące się dzieci w rodzinach niewolniczych stawały się dodatkowym, darmowym narzędziem. Odmawiano im inteligencji, odbierano prawo do myślenia. Panowie może i są ,,dobrzy" bo nie biją, nie maltretują ale i tak nie widzą w niewolniku człowieka.

Rzeczą, która najbardziej uderzyła mnie w trakcie czytania ,,Korzeni" była prosta, liniowa struktura powieści. Po porwaniu Kunta Kinte obserwujemy już tylko jego tragiczne losy, nie dowiemy się co działo się w wiosce, jak go opłakiwano, co stało się z rodziną. Linia życia zostaje przerwana, rodzina rozbita i zatracono ciągłość. I tak jest za każdym razem. To także podkreśla okrucieństwo jakiego dopuszczano się wobec czarnych Amerykanów. Bez wahania ich sprzedawano, niszcząc więzi, ograbiając z rodziny, poczucia przynależności czy bezpieczeństwa. Gdy tracono kogoś z oczu, tracono go na zawsze. Znikała jakakolwiek szansa by dowiedzieć się co było dalej. Znikała nadzieja. Potomkowie Kunta Kinte mieli jednak w sobie dużo determinacji, szczęścia, zaszczepionej przez protoplastę godności, dzięki czemu zbudowali coś większego, coś mocniejszego - wytworzyli świadomość tego kim są i skąd pochodzą. Zachowani w ustnej tradycji pamięć o przodkach a poprzez to swoją tożsamość.

,,Korzenie" to powieść, którą trzeba przeczytać. Momentami zabawna, czasem nostalgiczna, ale najczęściej bolesna i realistyczna. Ma w sobie wszystko - ogrom uczuć i emocji, pełnokrwistych, mocnych bohaterów, historię Stanów Zjednoczonych ale opowiedzianą z nowej, zaskakującej perspektywy. Ma w sobie to co wzniosłe ale i najgorsze ludzkie postępki i zachowania. Pokazuję prawdziwą siłę, która może przetrwać wszystko. To poruszająca saga rodzinna, o której nie łatwo będzie zapomnieć.

 p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 47,9 cm - 5,2 cm = 42,7 cm    

czwartek, 14 sierpnia 2025

,,Wotum" Maciej Siembieda


 Zdziwienie prokuratora Jakuba Kanii chyba nie może być większe, gdy dostaje kolejne zlecenie. Ten zaprawiony w tropieniu sekretów przeszłości śledczy ma tym razem ustalić czy za zamachem na obraz Matki Boskiej Częstochowskiej stoi tajemnicza sekta. Kania początkowo podchodzi do sprawy sceptycznie ale dosyć szybko wpada na zaskakujący trop. Nie tylko istnieje ktoś komu bardzo przeszkadza monetaryzacja miejsc kultu ale sama częstochowska ikona wydaje się skrywać własne sekrety. Ślady prowadzą upartego prokuratora od Częstochowy, przez Paryż aż po małą wioską gdzieś na Opolszczyźnie, gdzie w miejscowym kościółku znajduje się coś, co nie powinno wyjść na widok publiczny.

,,Wotum" to kolejny tom przygód Jakuba Kanii, który absolutnie wciąga. Intryga, której punktem wyjścia są autentyczne wydarzenia, koncentruje się wokół największej polskiej świętości - ikony Czarnej Madonny. Obraz staje się narzędziem, które ktoś próbuje wykorzystać do swoich celów. I to pozwoli wysnuć opowieść o religii, materializmie i punktach gdzie te dwa obszary się łączą. Siembieda sprawnie serwuje dynamiczną akcję, pełną zaskoczeń, zawirowań i sekretów, równocześnie rozprawiając się z narodowymi mitami.

Czy obrona Jasnej Góry, tak malowniczo opisana przez Sienkiewicza, naprawdę była aż tak bohaterska? Co król Jan Kazimierz ma wspólnego z klasztorem? I w jaki sposób cudowna ikona została uratowana przed potopem? Oczywiście, nie znajdziemy tu poważnych historycznych dowodów, jednak te pytania stają się idealnym gruntem do zbudowania pasjonującej historii, którą czyta się z zapartym tchem. A jeśli jeszcze w tle dodamy czający się w tle czarny charakter to przepadliście na całe popołudnie.

,,Wotum" to też opowieść o polskiej religijności, trochę dewockiej, trochę zabobonnej, opowiedzianej z perspektywy sceptyka. I o ludziach, bezwzględnie to wykorzystujących w imię chciwości lub realizacji własnych celów.

Trzeci tom serii właściwie sam się czyta. A jeśli jeszcze nie znacie, to zachęcam nadrobić. Ja przynajmniej taki mam zamiar.

 p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 50,3 cm - 2,4 cm = 47,9 cm   

czwartek, 7 sierpnia 2025

,,Medea z Wyspy Wisielców" Magda Knedler


 Mada Steinbart nie miała łatwego życia. Osierocona w dramatycznych okolicznościach, tułała się z kąta w kąt. Pracowała jako służąca, krawcowa w podrzędnym zakładzie, znosiła okrucieństwo, pogardę, upokorzenie. Jej świat nie oferował nic pozytywnego. Szansa pojawiła się gdy dostała propozycję od majętnego Andreasa by pracować jako służąca w jego rodzinnym domu na wyspie nieopodal Breslau. Doskonale zdaje sobie sprawę z czym może wiązać się ta praca ale podejmuje ryzyko. Od teraz jej dni to codzienna harówka i znoszenie niechcianego zainteresowania ze strony Andreasa. Wszystko zmienia się gdy na Wyspę Wisielców przybywa nowy ogrodnik, Johan.

,,Medea z Wyspy Wisielców" to epicka opowieść napisana w duchu greckiej tragedii. Od pierwszych stron czuć wibrujące emocje, duszną, klaustrofobiczną atmosferę i wiszącą nad głowami zapowiedź katastrofy. Tu nie ma dobrych, niewinnych bohaterów, zamiast tego są zdesperowane ofiary, które zostają zmuszone przez los, okoliczności, innych do podjęcia decyzji, po których nie ma już odwrotu. Jest zło czyhające nieustannie i uderzające w tych nielicznych chwilach gdy pojawia się przebłysk nadziei. Jest też niesprawiedliwość społeczna, tym bardziej bolesna, że oczywista, rażąco widoczna ale i tak akceptowana. A pomiędzy tym wszystkim są kobiety takie jak Mada  - młode, ładne, biedne i pozbawione jakiejkolwiek opieki, skazane na poniewierkę i z góry przypisywanie im wszelkim grzechów.

Dotychczas tylko raz spotkałam się z książkami Magdaleny Knedler i miałam raczej średnie o nich zdanie. Jednak ,,Medea..." to zupełnie inna liga. Mocna, dosadna opowieść o kobiecie, która zostaje postawiona wobec wyborów, które mogą ją zniszczyć. Zdesperowana, walczy o przetrwanie każdego dnia, równocześnie próbując przekroczyć granice, które narzucił jej świat. Zbyt inteligentna, jak na prostą służącą i tak daje się złapać w pułapkę szalonej, namiętnej miłości, budowanej od początku na dramacie. Ta historia tez bez ogródek, z brutalną szczerością i bezpośredniością mówi o sytuacji kobiet - ich tragizmie, beznadziei, codziennym okrucieństwie, stających się oczywistością gwałtach i molestowaniu. Może przytłaczać ogrom nieszczęść skumulowanych w losach Mady, jednak jest coś hipnotyzującego w jej sile przeżycia i podobieństwie do mitycznej Medei z Kolchidy. Polecam!

poniedziałek, 4 sierpnia 2025

,,Gra w kości" Elżbieta Cherezińska


W tym roku, 2025, świętowaliśmy tysiąclecie koronacji Bolesława Chrobrego na króla Polski, co równoznaczne jest z z tysiącleciem polskiej państwowości. Tylko zanim Bolesław Chrobry mógł się koronować musiało wydarzyć się coś innego. Najpierw musiał być Otton III i musiał być zjazd w Gnieźnie. I właśnie wokół tych wydarzeń osnuta jest epicka, monumentalna i majestatyczna powieść Elżbiety Cherezińskiej.

,,Gra w kości" rozpoczyna się od śmierci Wojciecha-Adalberta. Tragiczna misja nawracania pogan stanie się elementem intryg, środkiem który ma doprowadzić do znacznie większych celów. Dwutorowa narracja koncentrująca się wokół tronu cesarsko-papieskiego oraz na dworze piastowskiego księcia pokazuje moment, gdy każda ze stron uświadamia sobie wagę wydarzenia i postanawia grać va banque. Ciało świętego Wojciecha okaże się idealnym pretekstem i podwaliną, na której każdy chce zbudować swoje imperium i umocnić władzę.

Powieść Cherezińskiej zachwyca każdym elementem. Jest misternie skonstruowana, z ogromną dbałością o detale historyczne, które uzupełnia fikcją literacką sprawiając, że czcigodne figury Ottona III i Bolesława Chrobrego ożywają. Stają się postaciami z krwi i kości, ogarniętymi wątpliwościami ale i dążącymi do zamierzonych celów. Autorka zbudowała głównych bohaterów na zasadzie kontrastu. Delikatny, otoczony aurą cudowności i wyjątkowości Otton na przeciw którego staje pełen witalnej siły, żywiołowy Piast. Ich światy się stykają i wszystko wskazuje, że razem mogą osiągnąć wszystko bo mimo przeciwności, razem są dopełniającą się całością. Tylko czy to prawda, a może polityka? Gdzie w tym wszystkim jest miejsce na religijne uniesienia a gdzie na chłodną kalkulację? Czy wszystko da się zaplanować i przewidzieć? Jedno jest pewne, gdy już się zacznie czytać ,,Grę w kości" można przepaść. Powieść pochłania i zachwyca, udowadniając, że Elżbieta Cherezińska ma wyjątkowy dam przywracania głosu postaciom historycznym.

 p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 53,0 cm - 2,7 cm = 50,3 cm  

piątek, 1 sierpnia 2025

,,Agencja" Eva Minge


 Stella prowadzi wyjątkową agencję modelek. Jej podopieczne nie tylko prezentują kreacje na najlepszych wybiegach ale są kimś znacznie więcej. Mają dotrzymywać towarzystwa bogatym i znaczącym mężczyznom, hipnotyzować ich swoim urokiem, zachwycać obyciem i wiedzą a czasem po prostu być kimś więcej niż dziewczyna na jedną noc. Wyjątkowe, specjalnie przygotowane, wykształcone i ukształtowane dziewczyny z agencji Stelli są przeznaczone do specjalnych zadań - one mają stać się żonami, które błyszczą u boku męża. Taką właśnie podopieczną była Angela. Jednak tuż przed ślubem dziewczyna znika a równocześnie w światku towarzyskim zaczynają pojawiać się niepokojące plotki, które rujnują reputację dziewczyny ale mogą też zagrozić całej działalności Stelli.

,,Agencja" to bardzo ciekawie skonstruowany thriller. Prowadzony dwutorowo pokazuje zarówno całą drogę jaką musiała przejść Stella by znaleźć się w tym miejscu, w którym jest ale równocześnie odsłania misterną pułapkę, którą ktoś zastawił by ją zrujnować. Żeby dotrzeć do źródła problemu, Stella musi zmierzyć się z demonami przeszłości oraz wystawić się na cel. Powieść odsłania również mroczne, niewygodne tajemnice świata bogatych. Pokazuje zdegenerowany świat nastawiony na przyjemności i najlepiej im bardziej perwersyjne i ekstrawaganckie tym lepiej. To świat gdzie wszystko jest na sprzedaż, a szczególnie młoda, piękna kobieta. Tylko inteligencja, spryt oraz bezwzględne wykorzystywanie pojawiających się okazji może sprawić, że ofiara stanie się głównym graczem.

Cóż, chyba wszyscy mamy w sobie coś co sprawia, że z wypiekami ciekawości zaglądamy za zasłonę świata normalnie niedostępnego.  A gdy ten świat okazuje się mroczniejszy, bardziej zgniły i niebezpieczny to nie da się ukryć, że nasza ciekawość wzrasta dwukrotnie. Eva Minge dała czytelnikom taką okazję. Zbudowała wciągający thriller o najciemniejszych sekretach bogatych, trzymający w napięciu do samego końca. To gra, w której tylko jedna strona może wyjść cało. 


Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka!

wtorek, 29 lipca 2025

,,Na jedną noc" Catherine Walsh

 


Tytuł oryginału: One Night Only

Sara ma jedną zasadę w kwestii związków - żadnych nie uznaje a jeśli facet to tylko na jedną noc i zero zaangażowania. Tylko co gdy ostatni podbój okazuje się być bratem narzeczonego przyjaciółki i ponownie spotykają się na weselu w Irlandii? Chemia nadal jest, ale też jest sporo emocji, niekoniecznie pozytywnych. Pobyt na weselu w Irlandii okazuje się być sporym wyzwaniem, szczególnie, że niezorientowana rodzina zaczyna ich swatać.

Ostatnio siedziałam długo w kryminałach i  zdecydowania potrzebowałam odskoczni. Czegoś lekkiego, miłego i romantycznego. I dokładnie taką książką jest ,,Na jedną noc". To moje pierwsze spotkanie z książkami Catherine Walsh i jestem pozytywnie zaskoczona. To lekki, śmieszny, uroczy romans o dwójce ludzi, którzy są zagubieni chociaż próbują udawać, że tak nie jest. Z niezwykłym urokiem opowiada o związkach, a raczej problemach w ich budowaniu, bez oceniania, moralizowania czy dramatyzowania. Od początku historia pełna jest humoru, słownych potyczek, zaskakujących zwrotów akcji  i chemii jaka przeskakuje między bohaterami. Nie da się nie polubić Sary i Duncana, chociaż wkurzają swoim niezdecydowaniem, strachem i problemami z jasną komunikacją.

Po przeczytaniu opisu bałam się, że trafię na płytki erotyk. Na szczęście dostałam uroczy, pozytywny romans, który doskonale umili letnie wieczory czy urlopowe lenistwo.

piątek, 25 lipca 2025

,,Schronisko, które przetrwało" Sławek Gortych


 Karkonoskie schronisko Odrodzenie zostaje zamknięte na czas remontu. Kierująca nim Justyna Skała w tym czasie udaje się do rodzinnego domu. Jednak nieudana randka i spięcie z rodzicielką sprawiają, że dziewczyna wraca nieoczekiwanie do schroniska i nakrywa włamywaczy. Udaje się jej ich przepłoszyć, jednak dziewczynie nie daje spokoju, że złodzieje wydawali się mieć konkretny cel i nie były nim nic co należy do osób mieszkających w Odrodzeniu. Zaintrygowana zaczyna prowadzić na własną rękę poszukiwania. Jakież będzie jej zaskoczenie gdy odkryje, że dobrze znane jej schronisko skrywa swoje tajemnice, które sięgają czasów gdy swoje obozy organizowało tutaj Hitlerjugend. Dodatkowy szok wywoła odkrycie, że tajemnice Odrodzenia mogą pomóc wyjaśnić co wydarzyło się w trakcie wypadku kolejowego sprzed wielu lat, gdy zginął jej dziadek. Jednak dotarcie do prawdy nie będzie takie łatwe, bo komuś wyraźnie zależy aby mroczne sekrety Odrodzenia nie wyszły na jaw.

,,Schronisko, które przetrwało" nie jest tak klimatyczne jak pierwszy tom. Ale trudno się dziwić, bo to zupełnie inna historia i zupełnie inna stylistyka opowieści. Tutaj to totalne szaleństwo. Wszystko miesza się w jedną wciągającą całość:  jest trudna historia Karkonoszy, są mroczne tajemnice, zakazane namiętności, zbrodnie i pościgi. Dzięki temu powstała powieść przygodowa, która gdyby nie to że rozgrywa się na Dolnym Śląsku to można by nazwać i westernem. To prawdziwa historia z pogranicza. Niby od początku wiele rzeczy jest jasnych ale i tak do samego końca fabuła trzyma w napięciu.

Czytanie drugiego tomu serii Sławka Gortycha to czysta przyjemność. Bez moralizatorstwa, w bardzo rozrywkowy sposób, po raz kolejny opowiada o niejednoznacznej historii regionu, wyciągając to co próbuje się zatuszować. Nazistowskie sekrety nadal są żywe, a sąsiedzkie waśnie i uprzedzenie nie raz utrudniają egzystencję. Jednak Gortych pokazuje coś ponad. I chociaż karkonoskie szlaki zeszły trochę na bok w tej serii to nadal czuć oddech Ducha Gór.Polecam!

 

 p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 56,1 cm - 3,1 cm = 53,0 cm 

środa, 23 lipca 2025

,,Matrioszki" Marta Carnicero Hernanz

Tytuł oryginału: Matrioskas

 ,,Matrioszki" to jedna z tych książek, które nie da się łatwo zapomnieć. Surowa, pourywana proza, z której wyłaniają się historie dwóch kobiet - Sary i Hany. Na pierwszy rzut oka zupełnie inne historie. Hana mierzy się z traumatycznymi wspomnieniami z przeszłości, chce zapomnieć, chce żyć jak najdalej od tego co ją prześladuje. Jednak przeszłość wraca do niej w zaskakującej formie i zmusza ją do podjęcia decyzji, która może zmienić życie nie tylko jej. Natomiast z drugiej strony Europy, nastoletnia Sara przechodzi bunt bo właśnie dowiedziała się, że jest adoptowana. Chce dowiedzieć się jak najwięcej o swoim pochodzeniu ale zderza się z murem milczenia rodziców.

,,Matrioszki" to opowieść o kobietach, utkana z samych emocji. Nienazwana wojna odciska straszliwe piętno i ciągnie się długo po realnym zakończeniu. To co się wtedy wydarzyło jest nadal odciśnięte, przede wszystkim w myślach, emocjach, lękach, wspomnieniach kobiet. To one miały być narzędziem do eksterminacji narodu. Miały rodzić dzieci okupantów. Gwałcone, sprowadzone do roli przedmiotu, upodlone i zmuszone do rodzenia. Trauma, która żyje i której nie można zapomnieć, nie ważne jak daleko się ucieka. W ten sposób powstaje obraz tragicznego macierzyństwa, które odciska piętno i krzywdzi nawet gdy o tym się nie mówi. To także opowieść o poszukiwaniu swojej tożsamości i niejednoznacznej roli matki.

Powieść jest bardzo oszczędna w środki wyrazu. Skupiona na epizodach ale przez to bardziej dobitna, mocniejsza w wydźwięku, zbudowana na skrajnych emocjach i niejednoznacznych bohaterach. Ich postawy, tak odmienne, pokazują szeroką paletę uczuć - od gniewu, rezygnacji, marazmu po akceptację. I to wszystko czuć na każdej stronie.

niedziela, 20 lipca 2025

,,Dziewczyna bez wstydu" Malwina Chojnacka

 

W malowniczo położonym ośrodku w Tatarach koło Lublina, pół roku wcześniej popełnia samobójstwo ceniona scenografka. Jej śmierć mimo, że zaskakująca nie budzi podejrzeń policji. Co innego para dziennikarzy śledczych, których oprócz śmierci kobiety interesuje też zniknięcie jednej ze studentek, która była na warsztatach teatralnych właśnie w Tatarach. Punktem stycznym obu spraw jest postać Oskara Meyera - męża pierwszej z kobiet, i mentora drugiej. Aby zbliżyć się do Meyera, dziennikarze przekonują go, że chcą napisać jego biografię i przedstawić światu jego wyjątkowe techniki warsztatowe. Doskonałym pretekstem do obserwacji mają być ostatnie prowadzone przez niego zajęcia w Tatarach przed jego wyprowadzką do Włoch. Zaczynają się warsztaty, które zapadną na zawsze w pamięć, szczególnie, że już pierwszej nocy dochodzi do tragedii.

,,Dziewczyna bez wstydu" to thriller osnuty wokół motywu zemsty. Dziennikarze śledczy, Lena i Tobiasz Komorniccy, nie kierują się altruistycznymi celami. Nie, oni mają jeden cel - zdemaskować Meyera i są gotowi na wszystko. Ich motyw sięga głęboko w przeszłość i jest mocno osobisty. Jednak to nie przesłania im dodatkowego celu, jakim jest dotarcie do tego co dzieje się za zamkniętymi drzwiami ośrodka w Tatarach. Pomagają im w tym przyjaciel Mat, jego dziewczyna aktorka Monika i młody aktor Szymon. Cała piątka wpląta się w coś znacznie brutalniejszego i niebezpiecznego. Ich śledztwo nadepnie na odcisk kilku bardzo niebezpiecznym osobom, które aby ukryć prawdę nie zawahają się przed niczym. Pętla zacznie się zaciskać. Granice zaczną się zacierać a odpowiedzi, które zaczną się pojawiać, będą coraz bardziej szokujące.

Nie czytałam wcześniejszych tomów z Leną i Tobiaszem ale to wcale nie przeszkadza w odbiorze tej części. Powieść jest osobną historią, która koncentruje się na jednej osobie, w którą wycelowana jest prywatna zemsta Leny. ,,Dziewczyna bez wstydu" to mroczny thriller, odsłaniający brutalne oblicze sztuki. Śmierć, teatr, narkotyki, pożądanie - wszystko się przenika i trudno rozróżnić gdzie jest między nimi granica. Bohaterowie uwikłają się w niebezpieczną grę, która odsłoni ich słabe strony oraz może być niszczycielska jeśli tylko stracą czujność. Od pierwszych stron czuć napięcie, które niczym w klasycznym dramacie sukcesywnie narasta, by wybuchnąć w punkcie kulminacyjnym. A wtedy muszą być ofiary. Tylko kto zginie a kto wyjdzie cały? Polecam!
 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska! 

 p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 58,5 cm - 2,4 cm = 56,1 cm

piątek, 18 lipca 2025

,,Pas Oriona" Rose Merrin

Tytuł oryginału: Orion's Belt

 Holandia, XVII wiek. Młodziutka  Żydówka Isabella została przygarnięta przed laty przez małżeństwo kupców. Mauricio i Carolyn dali jej dom, edukację i swobodę w ramach społecznie przyjętych reguł. To był dobry czas. To wtedy młoda dziewczyna wpadła w oko zamożnemu kupcowi van Ruijvenowi i zapragnął by pozowała do obrazu malowanego przez mistrza Vermeera. Problemy finansowe rodziny a potem śmierć kolejno Mauricia a potem Carolyn położyła kres dotychczasowemu życiu Isabelli. Znalazła się sama pomiędzy światami protestanckich Holendrów a żydowską społecznością i musiała nauczyć się walczyć o swoje.

,,Pas Oriona" to barwna ale bardzo kameralna powieść. Mocno koncentruje się wokół postaci głównej bohaterki, ustanawiając ją centrum opowieści i to poprzez jej zmysły i emocje obserwujemy złoty wiek Holandii. Wiek szybkiego bogacenia się i szybkiego upadku. Szczodrych mecenatów ale i przeświadczenia, że bez pracy nie ma pieniędzy. Isabella utknęła gdzieś pomiędzy. Walczy o niezależność, o przeżycie i podejmuje trudne decyzje by mimo wszystko móc sama o sobie decydować i nie być marionetką w rękach innych. Nie wie jednak, że przez kaprysy losu, co rusz to z jej rąk wymyka się coś, co może zmienić jej los.

Ta historia ma w sobie dużo złośliwej przewrotności losu. Jednak bohaterka obdarzona została siłą, determinacją i dumą, która nie pozwala jej się poddać. Musi sama zadbać o siebie w świecie, w którym nie chronią ją ogólnie przyjęte reguły statusu społecznego lub małżeńskiego. Ale to fascynująca historia pozwalająca zerknąć za kotarę rodzących się holenderskich fortun, protestanckiej mentalności oraz poszukiwania nowych form rozrywki czy tworzenia klasycznych dzieł sztuki. ,,Pas Oriona" jest oszczędny w treść ale o mocnym wydźwięku. Polecam!

 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Videograf! 

 p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 60,4 cm - 1,9 cm = 58,5 cm.

 

piątek, 11 lipca 2025

,,Samotny" Margit Sandemo

Tytuł oryginału: Den ensomme

 Rozpoczynając czytać ,,Samotnego" miałam swój pierwszy kryzys w czytaniu Sagi. I nawet pojawiła się myśl, że: nieźle, poddam się na dziewiątym tomie. Bo początek to jeden wielki ciąg nieszczęść i poddawania się losowi. Mikael Lind z Ludzi Lodu w niczym nie przypomina swoich rodziców. Jest osobą samotną i nieszczęśliwą, bez pomysłu na życie, bezwolnie poddającą się kierownictwu innych osób. To właśnie to sprawia, że zawiera małżeństwo z Annette, bogobojną katoliczką, wręcz dewotką. To małżeństwo wydaje się być od początku skazane na porażkę, szczególnie, że tuż po nocy poślubnej Mikael wyrusza na wojnę. To właśnie w trakcie wojny, gdzieś na Inflantach, dojdzie do przełomu i rozegrają się wydarzenia, które odmienią całe jego życie.

,,Samotny" ma w sobie dużo z powieści gotyckiej. Opuszczony dwór z tajemniczymi mieszkańcami, który wyraźnie nie mówią wszystkiego. Budowana jest fantastyczna, gęsta atmosfera, która uwypukla niezwykłą intuicję potomków Tengela. Mikael nie ma siły, przebojowości czy determinacji jak inni przedstawiciele rodu. Jest delikatny i dlatego rozgrywające się wydarzenia odciskają na nim straszliwe piętno. Dalsza część tomiku to jego walka z ,,ciemnością" która próbuje nad nim zapanować. Pogrąża się coraz bardziej w depresji, w walce z która nie pomagają brak jasnej komunikacji w małżeństwie i brak poczucia zakorzenienia gdzieś.

Ten tomik ma momenty gdy jest mocno przerysowany ale mimo wszystko historia Mikaela jest bardzo poruszająca i mocno oddziałująca na emocje. Jego samotność jest przytłaczająca. Jednak powoli ujawniające się niezwykłe zdolności jego syna, Dominika, okażą się przełomowe. W tej części doskonale widać w czym naprawdę leży siła Ludzi Lodu - w ich jedności, poczuciu wspólnoty oraz wzajemnym wsparciu. Ale to też moment, gdy trzeba pożegnać jednych bohaterów aby zrobić miejsce dla kolejnego pokolenia, które już zapowiada się na wyjątkowe. 


 p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 62,1 cm - 1,7 cm = 60,4 cm.

środa, 9 lipca 2025

,,Cienie nad stawem" Hanna S. Białys

 

 

Kolejny tom serii kryminałów z komisarzem Bondysem przenosi nas ponownie do Bydgoszczy lat 90tych. Jesień 1997 to nie najlepszy moment. Polska dochodzi powoli do siebie po powodzi tysiąclecia a Bondys i jego znajomi próbują pogodzić się z tym co stało się w trakcie śledztwa prowadzonego wokół sekty Serpenty. Szokujące wydarzenia jakie się wtedy rozegrały odcisnęły trwałe piętno na wszystkich. Zespół Bondysa właściwie nie istnieje a on sam został wysłany na przymusowy urlop. Jednak jest coś co zmusza go do wyrwania się w letargu w jaki zapadł. Właśnie zostają znalezione zwłoki dawno zaginionej żony prokuratora Gaury i tylko Bondys jest osobą, która może podjąć się sprawy i poprowadzić ją z dociekliwością oraz potrzebnym obiektywizmem. Jeszcze nie wie, że przyjdzie mu sięgnąć po tajemnice ukryte głęboko w mrokach PRL-u.

,,Cienie nad stawem" odbiegają stylistycznie i konstrukcyjnie od poprzednich tomów. Mimo, że śledztwo jest ciekawe i dotyczy fascynującego zagadnienia to schodzi na drugi plan. To nie ono napędza całość. Zamiast tego na pierwszy plan wysuwa się poruszająca, dotykająca różnych emocji opowieść o radzeniu sobie z traumą. Poprzednie wydarzenia okaleczyły psychicznie bohaterów, zabrały im coś ważnego i zniszczyły kruchą rzeczywistość w jakiej egzystowali. Teraz stoją na zgliszczach i próbują oddychać kolejny dzień. Sprawa Serpenty zdruzgotała Esterę i Beatę, Bondys nie przejść obojętnie wobec wyznania Anity, jedynie prokurator Gaura ma szansę zamknąć etap życia i dowiedzieć się co stało się z jego żoną. Ale i tak śledztwo udowodni mu, że prawda boli. Ten tom głęboko wnika w emocje bohaterów, odsłania ich prawdziwe myśli i tylko niektórym daje szansę na choć częściowe osiągnięcie spokoju.

Ten tom udowadnia, że Hanna Białys umie pisać i umie tworzyć opowieść sięgającą bardzo głęboko w psychikę. Tutaj nie bazuje na akcji i tajemnicy śledztwa ale na emocjach, reakcjach i zachowaniach bohaterów. Ich przeżycia, radzenie sobie z osobistymi dramatami oraz relacje międzyludzkie są najważniejsze. W nich tkwi klucz. I może rozwiązanie sprawy kryminalnej nie jest spektakularne i satysfakcjonujące, to pokazuje, że nie zawsze o to chodzi. Czasem to ma tylko pozwolić krok do przodu. Polecam!

niedziela, 6 lipca 2025

,,Ideburga. Igranie z ogniem" Leszek Herman


 Lato 1890, Szczecin. Ida von Flemming to młoda dama, która zupełnie nie pasuje do czasów, w których przyszło jej żyć. Zupełnie nie przypomina grzecznej panienki jaką powinna być. Z głową pełną feministyczny idei, zafascynowana nowoczesnością, z brawurą i odwagą wyprzedza swoją epokę ... i pakuje się w tarapaty. Tak poważne, że jej starszy brat postanawia wysłać ją na jakiś czas do ciotki na wieś, do Dworzyszcza. Młoda dziewczyna trafia w idealny moment. To właśnie wtedy w sąsiednim dworze zaczynają się zbierać goście by balem uczcić oczekiwane zaręczyny syna gospodarzy. W nadmorskim dworze zaczynają się zbierać goście, a na domostwem zbiera się burza, dosłownie i w przenośni.

,,Ideburga.Igranie z ogniem" to misternie skonstruowany thriller, przywołujący na myśl klasyczne utwory Agathy Christie. Zamknięta przestrzeń, zbiór osób, które znają się niby dobrze, ale jednak każdy kryje jaką tajemnicę, służba, która więcej widzi niż się innym wydaje oraz uczucie i emocje, które muszą dojść do głosu a po środku tego rezolutna panna, która sama pcha się w sam środek zdarzeń. Od początku wieczoru w dworze, czuć narastające napięcie, nic nie idzie tak jak powinno a gdy jeszcze dochodzi do zbrodni od razu wiadomo, że morderca jest gdzieś wewnątrz.

Leszek Herman bardzo dobrze uchwycił konwencję klasycznego thrillera. Wokół znanego motywu zbudował opowieść, która nie nudzi ani sekundy. Kolejne poszlaki pojawiają się wtedy gdy powinny, wychodzą na jaw tajemnice a dodatkowo każda z głównych postaci ma swój unikalny charakter, co sprawia, że próba odgadnięcia zakończenia staje się tylko bardziej wciągająca. Osoby zainteresowane historią docenią, że w tle przemycana jest ogromna ilość szczegółów zarówno społecznych jak i technologicznych.  

Mam nadzieję, że ,,Ideburga. Igranie z ogniem" to dopiero pierwszy tom dłuższej serii bo to dokładnie taka książka jakie chce czytać. Misternie skonstruowana intryga, nietuzinkowi bohaterowie (nie da się nie polubić Hrabiny czy Almy), dynamiczne czasy w tle, gdy przeszłość mieszała się z nowoczesnością oraz mroczne Pomorze w tle. Czy trzeba czegoś więcej? Polecam! 


Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu MUZA! 

 p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 63,9 cm - 1,8 cm = 62,1 cm.

sobota, 5 lipca 2025

,,Polski SOR" Jan Świtała


 Gdy trafiłam na tę książkę na Legimi, nie miałam pojęcia kim jest Jan Świtała. Zainteresował mnie tytuł i tematyka ale podobnych książek odsłaniających kulisy różnych branż jest na pęczki więc raczej nie nastawiałam się na nic przełomowego. I tutaj też może przełomu nie ma ale zdecydowanie warto zwrócić na nią uwagę z innych powodów.

,,Polski SOR" to kulisy pracy ratownika medycznego, ze szczególnym zwróceniem uwagi na SOR -Szpitalny Oddział Ratunkowy. Świtała koncentruje się swoich doświadczeniach zawodowych, które w większości przypadły na lata 2020-2022. Może już wyparliśmy to trochę z głowy ale wtedy bardzo wiele się działo w lecznictwie. Pandemia, szczepienia przeciwwirusowe i ruch antyszczepionkowy, zamieszanie na granicy z Białorusią. Świtała tego wszystkiego doświadczył na własnej skórze i o tym oraz o zwyczajnej, szarej rzeczywistości opowiada.

To opowieść do bólu szczera, bezkompromisowa i rozkładająca na łopatki. Przyznaję, że kilka razy w trakcie lektury stawały mi łzy w oczach i musiałam odłożyć na bok. Konkretnie i rzeczowo opowiada się o największych ludzkich dramatach, za którymi stoją ratownicze procedury ale i absurdy. Wrażliwość i delikatność najczęściej trzeba zaszyć w grubą skórę i być przygotowanym na najgorsze. Świtała bez przeszkód mówi o brakach zaopatrzeniowych, absurdach prawnych, wszechobecnej papierologii i głupocie. Mówi też o mrocznej stronie ratownictwa czyli uzależnieniach czy wypaleniu.

Ta książka, tak jak sugeruje tytuł, boli ale i pozwala lepiej zrozumieć dlaczego SOR funkcjonuje tak a nie inaczej. Pozwala dostrzec też drugą stronę. Nie tylko pacjentów, pewnych że ich dramat jest najważniejszy, ale i medyków, którzy codziennie widzą kilka, kilkanaście takich dramatów i muszą wybierać. To książka mocna, bezpośrednia, waląca między oczy ale nie pozbawiona sporej dawki czarnego humoru. Bez upiększeń ale i bez sztucznego dramatyzowania mówi jak jest. I wnioski jakie się wysuwają nie są optymistyczne. Jest źle a będzie tylko gorzej.

piątek, 4 lipca 2025

,,Langer" Remigiusz Mróz

 

Chyba już oficjalnie mogę nazwać rok 2025 rokiem powrotów. Kolejny raz bo długiej przerwie wracam do bohatera, tym razem jest to Piotr Langer. Pamiętam jak dziesięć lat temu przypadkiem trafiłam na ,,Kasację" i po jej skończeniu długo zbierałam szczękę z podłogi. To było coś. Thriller jakiego się nie spodziewałam i bohaterowie, których w sumie lepiej omijać. Po ,,Kasacji" raczej miałam trudną relację z prozą Remigiusza Mroza i sporadycznie sprawdzam co tam w trafie piszczy ale ,,Langera" postanowiłam sprawdzić, nawet jeśli ze sporym opóźnieniem.

Na tylnej stronie okładki zamiast zwyczajowego blurba znajdziemy tylko jedno zdanie ,,Piotr Langer nie wymaga opisu". I coś w tym jest. Bo wiemy czego się spodziewać czyli właściwie wszystkiego. Jednak czym innym jest obserwować działania Langera filtrowane przez emocje innych osób a czym innym jest wejść mu do głowy. Obserwujemy go w dość nietypowych jak na niego okolicznościach. Jego uwagę przyciąga kobieta, początkowo planuje, że stanie się jego kolejną ofiarą, jednak odkrywa w niej swoje dopełnienie. Bo Nina Pokora przyszła do Langera w konkretnym celu a ten cel jest zgodny z jego fantazjami.

Powieść ma też drugą stronę i są nimi działania prokurator Karoliny Siarkowskiej, która za wszelką cenę chce dopaść Langera na gorącym uczynku i na zawsze wsadzić do więzienia. Nie jest to jednak łatwe bo Langer zbyt dobrze się maskuje i nie popełnia błędów. Jednak zawsze może być ten pierwszy raz.

Mogę być jedną z nielicznych osób w Polsce, która powie, że nie lubi Langera. To psychopata, budzący obrzydzenie i odpychający na każdym kroku. Rozumiem fascynację jego psychiką, rozłożenie na kawałki motywacji jakie nim kierują, chęć zerknięcia za zasłonę i udawania, że przekracza się granicę, która jest niedostępna dla zwykłych ludzi. Mróż odwalił kawał dobrzej roboty, bo po prostu czuje się jak ta postać odrzuca, czuć jej popieprzoną psychikę i budzi tylko obrzydzenie. Początkowo bałam się czy przypadkiem powieść nie skręci w romantyzowanie przemocy albo zacznie wybielać Langera i pokazywać jego ludzką stronę. Ale tu tego nie ma. Jest samo czyste zło, w swojej najbardziej zdegenerowanej postaci. Dlatego cały czas stałam po stronie Siarki i Padeborna trzymając kciuki by ich plan się powiódł.

,,Langer" to zadziwiająco dobry thriller. Mroczny, dosadny, zapewniający skoki adrenaliny i pokazujący świat od tej najgorszej strony. Tworzy bohatera, który odrzuca, ale jest nadal hipnotyzujący w najbardziej przerażający sposób. Jest degeneracją w najczystszej postaci. Jeśli ktoś chce stawić czoła złu, to polecam!

 

 p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 67,2 cm - 3,3 cm = 63,9 cm.

 

środa, 2 lipca 2025

,,Zła wola" Keigo Higashino

Tytuł oryginału: 悪意

 Popularny pisarz zostaje znaleziony martwy w swoim domu. Ciało odkrywają żona i najlepszy przyjaciel, z którym był umówiony tego wieczoru. Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda na nieudane włamanie i kradzież, tylko detektyw prowadzący śledztwo ma przeczucie, że coś tutaj nie pasuje. Jednak bardzo szybko zostaje zidentyfikowany i zatrzymamy podejrzany, który nawet przyznaje się do popełnienia zbrodni. Tylko nadal coś nie jest takie jak powinno być. Bo czy motywem zbrodni jest to co widać na zewnątrz? A może prawda czai się zupełnie gdzie indziej.

,,Zła wola" to powieść skonstruowana na wzór rosyjskiej matrioszki. Mamy zbrodnię, mamy ofiarę, mamy mordercę. Można by zamknąć śledztwo i zapomnieć. Tylko, że detektyw Kaga tak nie postępuje. On drąży do skutku. I jego działania raz po raz odkrywają kolejną warstwę i pokazują zupełnie nową odsłonę historii. Zagłębiając się coraz mocniej w zbrodnię, zagłębia się tak naprawdę w psychikę człowieka odkrywając jego najbardziej pierwotne instynkty, lęki i urazy. Ta opowieść to nie klasyczny kryminał. Tutaj dużo ważniejsza jest odpowiedź dlaczego?

,,Zła wola" to intelektualna przygoda, zmuszająca do spojrzenia szerzej i koncentrowaniu się na szczegółach. To gra prowadzona na kilku poziomach. Podejrzany igra ze śledczymi, a autor z czytelnikiem. Wiele wątków jest tylko kreacjami, mającymi na  celu zaciemnienie obrazu i ukrycie tego co naprawdę boli i co było siłą wyzwalającą kumulujące się emocje. Czy to była zbrodnia chwili, czy może skrupulatnie zaplanowane i przemyślane morderstwo? Czy ludzie są takimi jak  ich widzimy? A może odbieramy ich przez pryzmat innych osób? Prosty kryminał staje się pretekstem do snucia znacznie poważniejszych pytań o kondycję ludzkiej psychiki. Polecam! 


Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Relacja! 

 p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 69,8 cm - 2,6 cm = 67,2 cm.

piątek, 27 czerwca 2025

,,Miejsce i imię" Maciej Siembieda


 Jakub Kania pracuje obecnie na zlecenie Instytutu Yad Vashem i to tam zgłasza się grupa holenderskich Żydów zainteresowanych odnalezieniem miejsca pochówku pomordowanych Żydów wywiezionych z Amsterdamu w trakcie II wojny światowej. Tajemniczy obóz miał się znajdować gdzieś na terenie Polski i właśnie Kania ma się go zlokalizować. Jednak szybko okazuje się, że wzniosłe idee są jedynie przykrywką i kolejny raz Kania da się wplątać w aferę o zasięgu międzynarodowym, która może zagrozić nie tylko jemu ale także jego rodzinie.

,,Miejsce i imię" to kolejny przykład, że Maciej Siembieda umie łączyć prawdziwe fakty i fikcję, tworząc historię, od której trudno się oderwać. To zaskakująca opowieść o nieznanym epizodzie z okresu II wojny światowej podrasowana mocną historią o ... diamentach. Diamenty jak wiadomo są wieczne ale mogą też być przeklęte i przynosić nieszczęście tym, którzy wejdą w ich posiadanie. Już to sprawia, że powieść Siembiedy nabiera zupełnie innego wymiaru. To nie prosta powieść akcji o chciwości ale coś znacznie bogatszego. Oprócz współczesnego kryminału, pełnego zwrotów akcji i zupełnie zaskakujących rozwiązań, czytelnik dostaje też poruszającą opowieść o niezwykłym talencie, zakazanym uczuciu i klątwie jaka może tkwić w diamentach. Ta historia nie ma jednego odcienia, jest pełna różnych barw i różnych emocji a przez to do samego końca emocjonująca.

,,Miejsce i imię" to powieść, którą chce się czytać. Ta książka pokazuje inne, mało znane oblicze wojny ale również nie pozbawiona jest elektryzujących zwrotów akcji czy zaskakującego poczucia humoru. Ale jej mocną stroną są też bohaterowie - inteligentni, przenikliwi i potrafiący dojrzeć to czego nie widać. To ich zmysłami wręcz dotykamy historii i odkrywamy jak wiele tajemnic może skrywać  i jak czasem niewiele trzeba by odkryć prawdę.  

 p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 73,0 cm - 3,2 cm = 69,8 cm.

wtorek, 24 czerwca 2025

,,Nocny prześladowca" Chris Carter

Tytuł oryginału: The Night Stalker

 Na tyłach nieczynnego sklepu mięsnego zostają znalezione zwłoki młodej kobiety. Szokujące jest to, że na pierwszy rzut oka trudno dostrzec przyczynę śmierci, ma jednak zaszyte usta i krocze. Sekcja zwłok, która powinna dać pierwsze odpowiedzi, doprowadza do tragedii, która tylko potęguje poczucie niepewności i rodzi coraz więcej pytań. A w takiej sytuacji muszą wkroczyć do akcji Hunter i Garcia. Szybko orientują się, że mają do czynienia nie z pojedynczym przypadkiem ale kimś kto dopiero zaczyna się rozkręcać i robi to bardzo szybko, bo zaczynają ginąć kolejne kobiety.

,,Nocny prześladowca" to trzeci tom serii o detektywach z sekcji specjalnej policji w L.A.. Sama przeczytałam już ich zdecydowanie więcej i raczej nadrabiam co ominęłam. Każdy kolejny tom jest coraz bardziej szokujący i brutalny więc ten z perspektywy np. ,,Genesis" jest jeszcze dosyć spokojny. Tak, zbrodnie jakie serwuje czytelnikowi Carter są drastyczne, czasem wręcz makabryczne ale w tym tomie nie ma jeszcze takiej kumulacji sadyzmu. Zamiast szokować więcej miejsca poświęca się budowaniu śledztwa, podążania za śladami, tworzenia portretu psychologicznego sprawcy. To z tego wyłania się kontekst, który finalnie pozwala zrozumieć co doprowadziło do aż takiej eskalacji zbrodni.

,,Nocny prześladowca" to bardzo dobry tom w kontekście całej serii. Dużą uwagę kładzie się na warstwę psychologiczną, zamiast prostego szokowania czytelnika kolejnym krwawym i obrazowym opisem. Jak to u Cartera nie ma co zgadywać kto stoi za zbrodniami bo morderca i odpowiedzi pojawiają się w zupełnie nieoczekiwanym miejscu. Jest mnóstwo zwrotów akcji, zaskoczeń i napięcia, czyli dokładnie to do czego już zostaliśmy przyzwyczajeni. Polecam!

 p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 75,2 cm - 2,2 cm = 73,0 cm.

niedziela, 22 czerwca 2025

,,Intuicja. Przewodnik dla lubiących rozkminiać bez bólu" Matylda Gerber


 Intuicja to temat dosyć kontrowersyjny. Jedni ją doceniają i skierują się jej głosem w codziennym życiu, inni spychają możliwie najdalej od siebie, traktując na równi z czarami, magią i innymi gusłami. Która strona ma rację? Odpowiedź jest jak zawsze dużo bardziej złożona.

Przyznam, że należę do ludzi którzy czasem słuchają swojej intuicji, chociaż najczęściej należę do osób, które mocno kalkują co powinny zrobić i jaka opcja jest dla nich najbardziej korzystna. Ale to właśnie dzięki intuicji podjęłam decyzję o zmianie pracy, wyborze samochodu czy kierunku podróży, który okazał się wyprawą życia. Wtedy nie kalkulowałam - po prostu powiedziałam tak bo coś mówiło, że to właśnie to. I to wcale nie był żaden magiczny głos ale intuicja.

Wbrew powszechnym opinią intuicja to nie magia. Intuicja to w największym uproszczeniu całe nasze doświadczenie życiowe, z którego nawet sobie nie zdajemy sprawę. Nasz mózg jest systemem bardzo skomplikowanym i działa w trybie świadomym i nieświadomym. I o ile pokłady świadomości są mocno ograniczone, to zupełnie inaczej jest w przypadku nieświadomości. I właśnie o tym opowiada praca ,,Intuicja. Przewodnik dla lubiących rozkminiać bez bólu. Autorka w ciekawy i prosty sposób pokazuje na przykładach w jaki sposób działa nasza intuicja, co ją kształtuję i gdzie ją możemy wykorzystywać. To ona jest podwaliną pod stanie się ekspertem w jakiejś dziedzinie. To ona podpowiada rozwiązania w ułamku sekundy gdy jest to potrzebne. Jednak nie zawsze intuicja jest niezawodna. Ona także ma obszary w których sobie nie radzi i wtedy kierowanie się nią może być przysłowiowym trafieniem kulą w płot. Z pewnością ciekawym faktem jest że z intuicją można pracować i ją samemu wykształcać.

,,Intuicja. Przewodnik dla lubiących rozkminiać bez bólu" to ciekawa pozycja popularnonaukowa. W prosty, obrazowy sposób wyjaśnia trudne zagadnienie. Mocno ukorzenia je w nauce, odzierając trochę z magicznej otoczki. Mimo, że dużo aspektów związanych z intuicją zostaje logicznie wyjaśnionych, to jednak ludzki umysł jest tak fascynujących organem, że nadal pozostaje wiele przestrzeni na zaskoczenia oraz odkrycia, które mogą wprawić w zdumienie naukowców.

 

piątek, 20 czerwca 2025

,,Cisza w mazurskim lesie" Sandra Podleska


 Przed Laurą pojawia się okazja, na którą od lat czekała. Drzwi do upragnionego awansu stają otworem, warunkiem jest jednak aby zbadała sprawę śmierci młodej dziewczyny, do której doszło na mazurskiej wsi oraz napisała na ten temat reportaż. Sprawa jest dosyć tajemnicza. Nikt nie wie dlaczego dziewczyna właśnie tam się znalazła ani kto mógł czyhać na jej życie. Laura napędzana ambicją od razu zabiera się do pracy. Nie będzie to łatwe bo już na samym początku zmierzy się z murem milczenia mieszkańców wsi. Dodatkowo razem z nią na Mazury został oddelegowany kolega Arek, do którego ma dosyć negatywne nastawienie.

,,Cisza w mazurskim lesie" to bardzo nieoczywista powieść. Jest w niej trochę z thrillera, trochę z powieści ekologicznej, trochę romansu a trochę opowieści o przebaczeniu i szukaniu drugiej szansy. To nieoczekiwane połączenie wątków sprawia, że całość jest pełna zaskoczeń i zawirowań. Nic tu nie jest oczywiste a każdy z bohaterów może pokazać swoją drugą, zaskakującą twarz. Na pewno największą zagadką jest sama Laura. Początkowo ambitna, nastawiona mocno na robienie kariery, arogancka młoda kobieta, która sprawia wrażenie silnej i zdecydowanej, z pasją prąca do przodu i nie potrzebująca niczyjej pomocy. Jednak to tylko fasada. Zburzyć mur jakim obrosła nie będzie łatwo ale jednemu z zainteresowanych nią mężczyzn może się to udać.

Ta historia niesie też w sobie silne przesłanie ekologiczne. Nie da się ukryć, że chociaż ten wątek zostaje zmarnowany i nie ma finalnie tak silnego wydźwięku jak się spodziewałam, to jednak trzeba przyznać, że dużo miejsca poświęcono tutaj trosce o naturę i pomoc zwierzętom.  Czuć ogromną wrażliwość autorki na kierunkowaną właśnie na przyrodę.

Żaden thriller nie może się też obejść bez sekretów z przeszłości. I te tutaj też są i motywują bohaterów do podejmowania takich a nie innych decyzji. Okażą się niszczycielską siłą, która zakłóci ciszę panującą w mazurskim lesie.

Powieść Sandry Podleskiej to bardzo przyjemny przykład literatury obyczajowej, który wykracza pora ramy gatunku. Początkowo miałam problem z bohaterami bo irytowali mnie i wydawali się bardzo naiwni. Jednak w miarę lektury, zaczynałam rozumieć ich motywacje i coraz bardziej angażowała mnie akcja. To z pewnością ciekawa propozycja dla wszystkich którzy szukają nietuzinkowej książki nie tylko o uczuciach i emocjach ale także intrygującej i poruszającej ważne społeczne tematy. Fakt, może niektóre wątki zostały zbyt łatwo rozwiązane ale odbiór całości jest jednak bardzo pozytywny. Polecam!
 
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Filia!


p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 78,2 cm - 3,0 cm = 75,2 cm.

środa, 18 czerwca 2025

,,Szwindel" Jakub Ćwiek


 Nie od dziś wiadomo, że wywrócić komuś życie do góry nogami jest bardzo łatwo. Czasem wystarczy tylko dzwonek do drzwi i jedna przesyłka. Tak właśnie trzydziestoletni Mikołaj dowiaduje się o śmierci ojca, który zostawił jego i matkę dawno temu. Ojciec nie dość, że zmarł to jeszcze pozostawił dość nietypowy spadek. Młody mężczyzna ma dostać prawie pół miliona złotych tylko jest jeden mały haczyk. Pieniądze ma wypłacić mu legendarny oszust Bosco i mają być zdobyczą w ostatnim, mistrzowskim pokazie umiejętności legendarnych oszustów. Zaczyna się gra, w której dosyć szybko zacierają się granice pomiędzy tym kto jest ofiarą - gapem a kto mistrzem oszustwa.

,,Szwindel" to bardzo ciekawa pozycja. Miałam przyjemność zapoznać się z nowym, poprawionym wydaniem i od samego początku byłam zaintrygowana pomysłem. Autor zabiera czytelnika w sam środek grupy oszustów, którzy sztukę iluzji, gry pozorów i nabierania naiwnych opanowali do perfekcji. To nie zwykli złodzieje, to mistrzowie budowania legendy i tworzenia drobiazgowych miraży po to by zrealizować swój cel. Rozproszenie uwagi klienta w kawiarni, wynajęcie kilka razy tego samego mieszkania, sprzedaż nieistniejącego apartamentu to tylko proste przygrywki aby nie wyjść z wprawy. Prawdziwe dzieło sztuki oszustwa dopiero przed nimi.

,,Szwindel" ma klimat i urok. Tu oszustwo urosło do rangi dzieła sztuki i właśnie w taki sposób jest odbierane. Z podziwem można obserwować drobiazgowe przygotowania do realizacji planu. To niczym dobrze zaplanowana partia szachów, w której nie ma miejsca na pomyłkę czy zaskoczenie. Tylko, że to nadchodzi i to ze strony, z której nikt się nie spodziewał. Przyznam, że od początku podejrzewałam, że coś tam się musi wydarzyć. Że z pewnością nie zobaczymy szczęśliwych bohaterów odjeżdżających w kierunku zachodzącego słońca ale  i tak byłam zaskoczona tym jak Ćwiek to rozegrał. Uśpił czujność czytelnika niczym wytrawny oszust, stworzył bańkę pewności co do tego co się wydarzy a potem w najmniej spodziewanym momencie uderzył i to z impetem. Ale dzięki temu dostajemy intrygę, od której nie można się oderwać, trochę w starym stylu, pełną dżentelmeńskiej gracji ale równocześnie mocną i szokującą. Polecam!

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu PulpBooks!

poniedziałek, 16 czerwca 2025

,,Konklawe. Między polityką a rytuałem" Hubert Wolf

Tytuł oryginału: Konklave: Die Geheimnisse der Papstwahl

 Jeszcze nie opadły emocje, którymi żył cały katolicki świat od końca kwietnia. Śmierć papieża Franciszka wyzwoliła ogrom emocji ale też ogromną ciekawość. Bo właśnie zaczął się ceremoniał, który przeciętny człowiek może obserwować zaledwie kilka razy w swoim życiu i w żaden sposób nie da się przewidzieć kiedy dokładnie wypadnie. To nie cykliczne wybory. To nie plebiscyt. To coś znacznie bardziej majestatycznego, osnutego wielowiekową tradycją i aurą tajemnicy. Tylko czy naprawdę konklawe to, to co chce nam się przekazać? Czy naprawdę to moment w którym Duch Święty działa realnie w Kościele? A może to taka sama polityczna gra jak każda inna?

,,Konklawe. Między polityką a rytuałem" to usystematyzowana i uporządkowana historia wyboru od prawie samego początku. Pokazuje schematy, którymi posługiwano się w kościele, kluczowe momenty, które zaważyły na tym, że konklawe wygląda tak jak wygląda. Bo wbrew chwytliwym sloganom, współczesne konklawe nie ma aż tak wiekowej tradycji. I bardzo długo było zwyczajną walką o władzę. Autor przytacza cały ogrom przykładów oraz najważniejszych papieży, których wybór był znaczący dla kształtowania się rytuału. Próbuje także na podstawie ogólnodostępnych papieskich dokumentów zrekonstruować to co dzieje się za zamkniętymi drzwiami Kaplicy Sykstyńskiej.

I o ile sama historia kształtowania się procesu konklawe, nabierania znaczenia instytucji papieża czy przebieg samego konklawe jest bardzo ciekawie i na tyle prosto opisane, że nawet laik może go zrozumieć, to mnie szczególnie zaciekawiło coś innego. Chyba moje największe zainteresowanie wzbudziły zmiany wprowadzone przez ostatnich papieży Jana Pawła II, Benedykta XVI i Franciszka. JPII chciał dodać mistycyzmu i zbliżyć wybór przyszłego papieża do celebracji. BXVI swoją abdykacją stworzył precedens, który mógłby nieść ogromne, szkodliwe konsekwencje dla przyszłości Kościoła. Ciekawe jest, że również nie ma żadnego rozwiązania (przynajmniej oficjalnie) na wypadek niezdolności papieża do sprawowania urzędu. Kościelna struktura jest tak skonstruowana, że nad papieżem oprócz Boga nie ma żadnej instytucji mogącej go odwołać lub zdjąć z urzędu.

,,Konklawe" to ogrom wiedzy podanej w bardzo przystępnej formie. Myślę, że wiele bardzo skomplikowanych rytuałów i symboli zostało trochę spłyconych aby jak możliwie najprościej móc wytłumaczyć o co właściwie tutaj chodzi. Ale gdy chce się trochę na gorąco dowiedzieć trochę więcej o symbolice, znaczeniu i ceremoniale całego procesu, który właśnie się zakończył jest to pozycja idealna.

piątek, 13 czerwca 2025

,,The American Roommate Experiment" Elena Armas

Tytuł  oryginału: The American Roommate Experiment

 Rosie zdecydowała się na szalony krok. Rzuciła świetnie rozwijającą się karierę jako inżynierka by zostać pisarką powieści romantycznych. Sześć miesięcy temu, gdy jej pierwsza powieść okazała się sukcesem, wydawało się to krokiem w świetlaną przyszłość. Dziś, gdy termin oddania kolejnej zbliża się nieuchronnie a weny brak, raczej widać ciemność. A jeszcze na dodatek spada (dosłownie) sufit w jej mieszkaniu. Dziewczyna nie wiele myśląc przeprowadza się do mieszkania swojej przyjaciółki, która właśnie wyjechała w podróż poślubną. Jakby kumulacja pecha była niewystarczająca to tam wpada na przystojnego kuzyna Liny, którego od jakiegoś czasu podgląda w social mediach. Czy może zdarzyć się coś gorszego?

,,The American Roommate Experiment" to kontynuacja ,,The Spanish Love Deception". I o ile tam nie byłam przekonana co tej historii, coś mi tam brakowało, to druga cześć kupiła mnie już od samego początku. Lekka, zabawna, przepełniona romantyzmem historia dwójki zagubionych osób, które wpadają na siebie w momencie gdy najbardziej tego potrzebują. Lucasowi właśnie rozpadło się całe życie i nie wie co powinien ze sobą zrobić. Rosie pozornie na odwrót - ma cel, ma marzenie ale dopadł ją strach i zgubiła gdzieś wenę. I dopiero zetknięcie się tej dwójki, udowodni, że razem mogą wszystko. Początkowo jako przyjaciele ale szybko okaże się, że za ich przyjaźnią stoi znacznie więcej.

Ta historia ma wszystko by stać się czyjąś ulubioną. Nietuzinkowi bohaterowie, zabawni, romantyczni ale także obdarzeni ogromną empatią i stawiający innych ponad siebie. Marzenia, po które warto sięgać i dla których warto ryzykować. Druga szansa - gdy wydaje się, że nieodwracalnie zamknęły się drzwi, trzeba się tylko obejrzeć bo na pewno inne się otworzyły. Ogrom humoru, radości i pozytywnej energii. Romantyczna miłość, która przechodzi w gorący romans. Mam wymieniać dalej? Czy może sami sprawdzicie co jeszcze kryje w sobie ta książka? Polecam!

 

p.s. WYZWANIE 2025 - Przeczytaj tyle ile masz wzrostu: 81,0 cm - 2,8 cm = 78,2 cm.